renkar
22.02.05, 11:17
Chcę się z Wami podzielić nowinką, dziś rano, tuż przed pracą z narzeczonym
wyskoczylismy załatwić formalności w USC, bo to już najwyższy czas (ślub 7
maja 2005 r.) i pomimo tego, że wiedziałam z czym się wiąże ślub konkordatowy
( tj. że w USC trzeba podać przyszłe dane swoje i nienarodzonych dzieci )
zupełnie mi to wyleciało z głowy...może dlatego, że kawy porannej nie
wypiłam

). Tak czy siak wiele miesięcy wcześniej - duuuuuuużo - z
narzeczonym rozmawialiśmy o nazwisku moim, jego, przyszłych dzieci...nie było
konkretnych ustaleń, bo ciągle brakowało czasu, a i spory były...
i wiecie co?? gdy pani w USC zapytała się to bez wahania odpowiedziałam...,a
tak się bałam, że słowa mi "utkną" w gardle, że tego z siebie nie wyduszę!!!
Ufff, mam to już za sobą i wcale nie było tak źle, bo jak się kocha to nawet
trudne decyzje łatwiej niż sądzimy przchodzą...i już wkrótce będę Panią
Karbowska - Kuźma, a dzieciaczki po tatusiu

))
Podsumowując narzeczony po wyjściu z sali ( gdzie odbywały się formalności )
zapytał czy jestem pewna i wiecie co, byłam!!!!
Klamka zapadła i w sumie się cieszę, że wyszło to tak naturalnie i dalej już
nie musimy toczyć sporów. Ja zachowuję tożsamość ( to dla mnie choćby na
początku związku jest bardzo ważne ), a jednocześnie oddaję szacunek
mężczyźnie, którego wybrałam na męża i ojca naszych przyszłych dzieci!!!
Wilk syty i owca cała, a moje dane zamykają się w liczbie 20, więc kratek na
różnorakich formularzach starczy!!!!...a jak przyjdzie dzień, że zechcę się
pożegnać z panieńskim nazwiskiem to zrobię to bez probemu, bo jak moja
doświadczona i z 5 letnim stażem małżeńskim kumpelka powiada, wybierając
myślniczek masz futkę do świadomej i przemyślanej decyzji tzn. będąc w
małżeństwie już wiesz z czym ci bardziej do twarzy

). P.S. Ona jest
właśnie na etapie formalnego przemianowania się tylko na panią Sz.,
panieńskie już jej za bardzo przeszkadzało, a do męża nazwiska się
przyzwyczaiła i inni też przywykli( w szczególności kontraheci, znajomi już
ją rozpoznają jako Panią Sz.).
Na tym kończę, pozdrawiam i życzę równie szybkich decyzji wszystkim Pannom,
co mają taaaaaaaaaaakie dylematy

))... czasem szybko rzeczywiście znaczy
dobrze!!!!!!!!