Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miejscu..

23.03.05, 11:06
Jesteśmy ze sobą 2,5 roku.Jest cudownie.Kochamy się i stanowimy naprawdę
trwały związek,jest jednak jedna rzecz,która mnie nie pokoi...
Dużo rozmawiamy o przyszłości o tym jak będzie wyglądało nasze małżenstwo.. i
tp.Nie rozmawiamy jednak o konkretach..Nawet nie jesteśmy jeszcze
zaręczeni..Mama Piotra,jak i moja dużo wypytują o nasze plany,a ja kompletnie
nie wiem co mam im odpowiadać..Nie pokoje się..Czy słusznie?Sama nie wiem..
Kiedyś,zapytałam wprost-jak on to widzi..Powiedział,że chciałby się ze mną
ożenić w przyszłym roku/bo nie bardzo teraz z kasą/..Ale rzucił to chyba na
odczepnego,bo jak wrocze na ten temat,odrazu od niego odbiega..No,ale na
kredyt,np.na nowy komp.kasa się zawsze znajdzie..Ech..Nie myślcie,że się
czepiam,lub,że go wystraszę-ja poprostu tak to widzę..Nie chcę z nim "chodzić
wiecznie",tylko nie mam pojęcia jak dać mu to do zrozumienia...(?)
Przytoczę tu jeszcze pewną historię,która kompletnie wybiła mnie z równowagi..
We wrześniu byliśmy w Bieszczadach i na Ukrainie.Kiedy wdrapaliśmy się na
górę /Smerek/,Piotr chwycił mnie za rękę i powiedział"Wiesz Kochanie,chciałem
Ci się tu oświadczyć,ale byłem za bardzo zajęty by wybrac pierścionek"..Nic
chyba mówić nie muszę..Napewno domyślacie się jak się wtedy czułam..
Proszę o rady...
    • Gość: andziiia1 Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej IP: *.pgi.waw.pl 23.03.05, 11:48
      iestety to smutne, ale tak bywa, mój narzeczony musiał długo "dojrzewać" żeby
      kupić mi pierścionek zaręczynowy, dał mi go na nasze 5 lat bycia razem. Nie
      chcę cię załamywać, ale na ślub ja wywarłam nacisk powiedziałam datę i że nie
      ma żadnych ale jak mnie kocha to musi brać pod uwagę także moje pragnienia i
      potrzeby, we wrześniu się pobieramy chyba już przyzwyczaił się od tej myśli.
      Życzę ci powodzenia to trudne i żmudne zadanie, bo są faceci dla których te
      wszystkie sprawy z pierścionkami i ślubem wydają się być zbyteczne skoro i tak
      kochają, a reszty mają podaejście typu: "co to zmieni"
    • Gość: sava Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 11:55
      Andziu,
      Mysle, ze po 2,5 latach bycia razem mozecie po prostu ze soba szczesze
      porozmawiac. Faceci niestety mysla zupelnie inaczej niz my i wszelkie naciski
      dzialaja w zupelnie odwrotny sposob. Z drugiej strony to chyba nie jest wazne
      ile czasu jest sie ze soba. Kobiety bardziej niz mezczyzni potzrebuja
      deklaracji drugiej strony...
    • dafni Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 23.03.05, 12:02
      Daj mu trochę czasu i nie naciskaj, żeby nie czuł się do tej ważnej decyzji
      usilnie nakłaniany.
      I myślę, że nie jest prawdą, że skoro nie zaręczyliście się to znaczy, że wasz
      związek stoi w miejscu. Być może dojrzewa raczej do małżeństwasmile
    • Gość: katia Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 12:20
      A ja zrobilam tak: powiedzialam mu (zreszta zgodnie z prawda), ze kolega, ktory
      jest moim cichym wielbicielem (o czym moj ukochany wiedzial), powiedzial, ze
      chcialby abym zostala jego zona, bo jestem fajna, itp. To nie byly stricte
      oswiadczyny, ale taki niby zarcik... Moj ukochany, ktoremu zrec\lacjonowalam
      wszystko, dwa tygodnie pozneij padl na kolana... : ) facetom trzeba pomagac, bo
      oni sa troche ... no ... tego... "inni" : ) : )
      • Gość: andziia1 Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej IP: *.pgi.waw.pl 23.03.05, 12:24
        Jak najbardziej zgadzam się z tym że facetom trzeba czasem pomóc, a już napewno
        trzeba aby wiedzieli czego od nich oczekujemy!
    • lena36 Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 23.03.05, 12:35
      Jestem z M 2 lata, on jest po rozwodzie, nie ma dzieci. Ja nigdy nie byłam
      mężatką. Teraz jesteśmy razem, kochamy się, jest tylko jedno ale…ja bardzo
      chciałbym za niego wyjsć. Chciałabym i już, po raz pierwszy w życiu ( a nie
      jestem już taka młoda..). Miałam przed nim kilku partnerów i nigdy ani mi to
      w głowie było, a teraz chcę.
      No i tu jest problem: on nie bardzo chce. Ma uraz. Twierdzi, że po ślubie
      wszystko się psuje, (tak było w jego przypadku), że to
      jest „przereklamowane”, ze jest nam dobrze i po co to zmieniać.
      A ja chciałabym pierścionek, i ślub (skromny nie żadne tam weselicho),
      chciałabym być żoną a nie konkubiną.
      Mówiłam mu o tym, ale nie naciskam bo chcę, żeby to on zechciał, a nie żeby
      robił to tylko dla mnie. No i nie wiem czy się doczekam. Nie chce wywierać
      presji, to by się mijało z celem. Postanowiłam że teraz zaczekam. On już wie,
      może z czasem dojrzeje.
      A może nie?
      Wiem że mnie kocha, jest dla mnie dobry, mówi mi ze chce być ze mną na
      zawsze. Ale ślubu nie chce.
      A może mi przejdzie…?


    • chipsi Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 24.03.05, 00:02
      skomentuje to tak: FACET wink
      Mój facet oświadczył się po 4 latach i bardzo mnie zaskoczył. Dlaczego? Bo data ślubu już była ustalona, sala zarezerwowana... troche nie pokolei, no ale cóż, jak mu dawałam swój stary pierscionek żeby sobie wzioł bo może mu się na miarę przydać to nie zaskoczył, a jak mu po raz 100 opowiadałam że go nie noszę bo jest troche za duży to jak juz dostałam ten zareczynowy okazało się ze kupił jeszcze większy smile Facet to Facet, na aluzje nie reaguje. Trzeba wprost głośno i wyraźnie bo inaczej bedzie tak jak z moimi urodzinami: zapytał co chcę dostać, powiedziałam, jak baba, że nic i tez nic nie dostałam, nawet kwiatka... Eh.
    • an_ni Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 24.03.05, 09:55
      to moze zaciaz? nie bedzie mial wyjscia
      ......
      • new_woman Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 24.03.05, 10:11
        A myslisz, że to jest dobry sposób aby zmusić kogoś do małżeństwa? Wg mnie
        takie zachowanie niektórych dziewczyn jest nie fair wobec drugiej osoby.
        Wydaje mi się, że są lepsze sposoby.
      • pepperann Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 24.03.05, 10:22
        Nie dawaj nikomu takich rad. Kiedyś żartem zaproponowałam to koleżance, która
        marzyla o żlubie. Zaszła jakiś czas później w ciąże (z tego co wiem - dlatego
        że bardzo chciała dziecka, a nie bo słuchała mojej głupiej rady. Oby). Ale i
        tak było mi głupio, jak facet zostawił dziewczyne w ciąży mowiąc, że nie dorósł
        do odpowiedzialnosci (miał 29 lat, gnojek.)

        A a propos pytania Andzi: postaraj sięmu wytłumaczyć, jakie to dla ciebie
        ważne. Nawet jeśli przerażą go myśl o "szopce, spraszaniu rodziny itp.", to
        jeśli Cię kocha powinien się zdecydować. A ile twój facet ma lat? To też trochę
        zmienia sytuację.
        • inco19 Re: Nasza miłość się rozwija,a "MY" stoimy w miej 31.03.05, 18:43
          28
    • Gość: :-) Ludzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 14:15
      Dziewczyny, dajcie tym chłopakom chociaż dojść do 30-stki!!!
      • Gość: kasiakasia Re: Ludzie! IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.04.05, 14:53
        Ja tez uwazam, ze facetom trzeba czasem troche pomoc...moj tez sie ociagal, nie
        byl dojrzaly,ja ciagle wracalam do tematu przyszlosci, i po 2,5 roku mi sie
        oswiadczyl, slub za 2 miesiace. Jest szczesliwy i mowi mi tym codziennie i
        mowi, ze tak naprawde sam dojrzal do malzenstwa i dzieci.
        Faceci pozniej dojrzewaja i tyle i czesto w tym dojrzewaniu my im pomagamy...smile
        • Gość: isia a u mnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 15:20
          zareczyny byly predko po roku mieszkania ze soba ale potem cisza. teraz
          jestesmy 4 lata ze soba i nadal byloby nic gdzyby nie moj dluzszy wyjazd
          słuzbowy, stesknil sie i w rozpaczy pisal bardzo fajne sms-y mi.n o naszym
          slubie. po powrocie nie odpuscilam tematu i mamy juz wreszcie sale i termin. co
          prawda 2006 i jeszcze sporo sie moze wydarzyc no ale cos sie ruszylo...
          powodzenia dziewczyny.
      • pepperann Re: Ludzie! 01.04.05, 17:41
        Gość portalu: smile napisał(a):

        > Dziewczyny, dajcie tym chłopakom chociaż dojść do 30-stki!!!

        No nie wiem. Jesli dziewczyna niewiele jest mlodsza, albo w tym samym wieku? Do
        30 zeby podjac decyzje, 31 - slub. Na dzieci troche pozno. A tym bareziej na
        znalezienie nowego faceta, jesli ten po dobiciu do 30 sie nadal nie namysli...

        Owszem, jestem przeciwna zmuszaniu, nakalanianiu, szantazowaniu i tym podobnym
        brudnym sztuczkom. Za to faceci tez powinni zrozumiec potrzeby swoich
        dziewczyn. Dzieki rozmowom mozna pomoc im dojrzec.

        Moj facet podjal decyzje o oswiadczynach chyba tez pod wplywem rozmow, o tym
        czy malzenstwo jest wazne, o tym jak to sie uklada innym itp. Na szczescie
        dojrzelismy w podobnym czasie. Ale gdyby przez dlugi czas on nie mogl sie
        zdecydowac na ten krok, to bardzo bym sie martwila. Nie kazdy facet do tego
        dojrzewa w ogole
        • Gość: :-) Re: Ludzie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 18:21
          Nie przesadzaj!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja