Stół szwedzki na weselu.

18.04.05, 15:28
Ostatnio wpadłam na taki właśnie pomysł zamiast podawania dań do stołu. Ma to
wiele zalet, np. jeśli komuś nie smakuje to nie zostawia całego dania
przyniesionego przez kelnerkę prawie nietkniętego, stół nie jest zastawiony
zimmnymi przekąskami. Możnaby na przykład podać tylko pierwsze gorące danie,
bo wiadomo, wszyscy są głodni i gdyby nagle wszyscy podeszli do stołu
szwedzkiego stworzyłoby się niesamowite zamieszanie. Natomiast zastanawiam
się czy to ogólnie wypali. Wiadomo nie wszyscy mają z tym styczność,
szczególnie starsze osoby. Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii i co o
tym myślicie?
    • Gość: aga Re: Stół szwedzki na weselu. IP: *.telnet.krakow.pl 18.04.05, 15:42
      my też chcieliśmy coś podobnego i też astanawialiśmy się jak uniknąć "szału
      głodowego" wsród gości. zrobiliśmy tak: były dwie zupy ( grzybowa -dla chcących
      czegoś innego i rosół - dla tradycjonalistów ). kelnerki przyniosły wazy na
      stół i każdy nalewał sobie to co chciał. do grzybowej były do wyboru kulki
      ptysiowe i grzanki w miskach na stołach. na drugie były trzy rodzaje ziemniaków
      ( duffiny, gotowane i smażone ) i trzy rodzaje mięs ( biust kurzy, schabowe i
      coś z sosikiem ). pokłony tylko w stronę nasych kelnerek, które wspaniale
      radziły sobie z zastawianiem stołów i szybkim sprzątaniem. szwedzki stół
      natomiast zrobiliśmy na przystawki, owoce i desery ( m.in. sałatka owocowa,
      wszystkie ciasta ). u nas zdało to egzamin rewelacyjnie, a goście byli
      zachwyceni. do tego jeszcze zaopatrzyliśmy barek w swój alkohol i goście mogli
      sobie brać drinki, wino... szwagierka wpadła na inny ciekawy pomysł, mianowicie
      na jednym wolnym stole poukładali butelki z alkoholem ( wina, gin, wódka,
      whisky itd. ) + soki i goście sami się obsługiwali. też zdało egzamin. życzę
      powodzenia, mnóstwo ciekawych pomysłów i udanej zabawy
    • Gość: a Re: Stół szwedzki na weselu. IP: 195.94.206.* 18.04.05, 15:42
      ja też tak chcialam zrobić, nie mamy wesele tylko obiad i chciałam to zrobić w
      formie bankietu, ale większość rodziny twierdziła że to niedobry pomysł, jak by
      byli sami młodzi to jak najbardziej, ale że i będą ludzie starsi np. babcie to
      wogóle nie wypali i się dostosowałam robimy obiad zasiadany
      • Gość: aga Re: Stół szwedzki na weselu. IP: *.telnet.krakow.pl 18.04.05, 15:50
        a spróbuj zrobić tak jak opisałam powyżej. my też mieliśmy małe przyjęcie (60
        osób), było dużo ludzi starszych ( większość ) i nikti nie miał problemów.
        tylko my mieliśmy przynoszone wszystko na stoły. jednakże wszystko było na
        osobnych półmiskach. goście wymieniali się półmiskami ze sobą, każdy nakładał
        to co chaciał i tyle ile chciał. szału cenowego nie było, bo od osoby wyszło
        nas to po ok. 40 zł ( z ciastami, z owocami ). pzdr
        • lama_83 Re: Stół szwedzki na weselu. 18.04.05, 16:15
          No to naprawdę niewiele. Jak ugadaliście się co do ceny? Czy liczyliście 40
          zł/osobe czy powiedzmy xxx zł za zupe na daną ilość gości, yyy za takie mięsko
          zzz za inne. Ciekawa jestem jak doszliście do porozumienia z restauracją. Co
          stało się z pozostałym jedzeniem?
          • Gość: aga Re: Stół szwedzki na weselu. IP: *.telnet.krakow.pl 18.04.05, 16:46
            pani z restauracji nam niesamowicie pomogła. wyglądało to tak: siedliśmy sobie
            z nią, wymieniliśmy dania jakie chcieliśmy aby znalazły się na stole. nie
            robiliśmy każdego dania na 60 osób, tylko np: zupy 2 - więc liczyśmy jdną zupę
            na o 35 osób ( bo goście nie podzielą się idealnie na pół do każdej zupy wink ),
            3 rodzaje mięs - więc liczyliśmy po 25 czy 27 osób na dany rodzaj potrawy, itd.
            pani sobie wszystko policzyła i skalkulowała, po czym podała nam cenę ok 40 zł
            zaznaczając, że max kwota powyżej której nie wyjdzie to 45 zł. ostateczne
            rozliczenie po przyjęciu. końcowa kwota ok. 41 ( o ile dobrze pamiętam ) na
            osobę. resztę jedzenia mogliśmy wziąć do domu albo zostawić ( bo to
            restauracja, więc mogła sprzedać na drugi dzień ). jak byśmy zostawili, to nie
            mielibyśmy tego liczone do ogólnego rachunku. i tyle. brzmi to może wszystko
            trochę przedmiotowo takie wyliczanie zupy i mięsek ( przynajmniej ja się z tym
            źle czułam, bo tak jakbym żałowała jedzenia rodzinie ) ale posłuchałam bardziej
            od siebie doświadczonych i wyszło rewelacyjnie. smile)) pzdr
Pełna wersja