misia.a
18.04.05, 18:34
Witam! Mam spory problem. Nie planujemy z narzeczonym przyjęcia z zabawami
(tylko DJ). Ostatnio gdy byliśmy u przyszłych teściów wypłynął temat
urozmaicenia przyjęcia. Mój Przyszły lojalnie zapowiedział,że ja nie chcę
takich atrakcji. Teściowa na to, że to przecież wspaniała pamiątka i świetna
zabawa (cytat: "gdy twój mąż pomyli kolanko")i goście tego oczekują itd.
Niestety jestem zupełnie nieasertywna i nie zaoponowałam. Teraz boję się, że
ze strony rodziny Przyszłego mogą mnie czekać na weselu
jakieś "niespodzianki". Co gorsza on najwyraźniej jest już z tym pogodzony -
cytuję: "Ty możesz nie planować zabaw ale jak pijany wujek coś zacznie
organizować to przecież nie położysz się wpoprzek drzwi". Zastanawiam się
więc, czy wypada jakoś dobitniej zaznaczyć, czego sobie nie życzę? Chyba nie
wypada, zwłaszcza, że nie mam gwarancji, że ktoś cokolwiek planuje.I kolejne
pytanie: czy wypada pannie młodej odmówić udziału w takiej spontanicznej
inicjatywie któregoś z gości? Rozumiem, że na weselu goście powinni bawić się
jak najlepiej, ale na myśl, że mogłabym być postawiona w takiej sytuacji robi
mi się słabo. Może ktoś ma podobny dylemat?