Gość: Eryka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
09.05.05, 21:36
Coraz bliższy termin ślubu (jeszcze trzy miesiące), a ja widzę, że coś mój
luby nie tryska radością, przeciwnie, jakby oklapł, czasem jest
podenerwowany, no po prostu chyba w ogóle się nie cieszy (chociaż pytany
ostro zaprzecza). Obawiam się się, że: a) coś przede mną ukrywa; b) rozmyśla
nad sensownością tego co ma nastąpić; c) dopadł go stres przedślubny.
Jego nastrój mi się udziela i zwyczajnie się martwię. No bo jak mam się
cieszyć?
Czy u Was bywa/bywało podobnie?
Oświećcie mnie, bo nie wiem co mam o tym myśleć...