kryzys - czy towarzyszą Wam???

14.05.05, 00:47
Dziewczyny czy przeżywacie przedmałżeńskie kryzysy???Jak one wyglądają, czy
rwzygnujecie ze wszystkiego mówiąc , nie chce, nie kocham, juz nigdy
razem???
    • siasia7 Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 14.05.05, 02:11
      up
    • pepperann Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 14.05.05, 10:19
      Nie. Od kiedy sie zareczylismy (a w sumie to i wczesniej) ani razu nie przyszlo
      mi do glowy, ze to nie ten facet, albo ze go nie kocham. Nie mowiac o tym, ze
      tego nie powiedzialam.

      Czasem mam tylko kryzys, ze "po co organizowac cale to cholerne wesele; tyle z
      tym roboty, tyle pieniedzy na jeden wieczor, moze lepiej wziac cichy slub na
      dalekiej wyspie" , no ale to jest kryzys z zupelnie innej polki.

      Szczerze mowiac, nawet nie wyobrazam sobie, zebym wyszla za maz za kogos, o kim
      bym tak myslala/mowila, albo, gdyby on mi cos takiego powiedzial. Dodam, ze
      naleze raczej do impulsywnych osob i z moim poprzednim chlopakiem takie
      awantury mi sie zdarzaly. Ale uwazam, ze to byl przeblysk jakiejs intuicji, ze
      to nie jest osoba dla mnie.


      Wiadomo, ze ludzie sa rozni. Jedni sa szczesliwi klocac sie, krzyczac na
      siebie, nie zwracajac uwage na slowa "juz cie nie kocham", a inni zawsze
      rozmawiaja milo i uprzejmmie, a nie ma miedzy nimi milosci. Ja sama wole czasem
      dac upust emocjom, niz dusic je w sobie. Ale cos takiego jak "juz cie nie chce,
      juz Cie ne kocham"? Tuz przed slubem? A co bedzie po nim? To dla mnie w ogole
      niewyobrazalne.
      • lama69 Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 15.05.05, 08:03
        NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE :o) :o) uffffffffffffff
      • raszefka Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 15.05.05, 09:26
        Niemal w pełni zgadzam się z tym, co napisała Pepperann. Nigdy przenigdy odkąd
        jesteśmy razem nie pomyślałam 'dajmy sobie sobie spokój, dość, nie kocham cię'.
        Nie mam wątpliwości, wiedziałam że to on jeszcze kiedy bycie razem wydawało się
        niemożliwe. Owszem, zdarzają sie nieporozumienia, i nieraz idzie na ostre. Kilka
        miesięcy temu jeszcze zdarzało się powiedzieć narzeczonemu, żeby się zastanowił,
        czy chce mnie, czy jakiś wymyślony obraz żony, do którego przystaję albo i nie.
        Jednak napatrzyłam się w domu i nasłuchałam, i wiem, jak potrafią dotknąć słowa
        nieprzemyślane rzucone w złości tylko dla zranienia drugiej strony
        • gosik_26 Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 18.05.05, 21:17
          Zgadzam się w pełni z moimi poprzedniczkamismile Mnie też nie zdarzają sie chwile
          wątpliwości, czy to aby na pewno ten Jeden jedyny, wyśniony i na zawsze. Wiem,
          że go kocham, że on mnie kocha i że chcemy być razem. Tylko ten stres
          przedślubny daje nam sie ostatnio mocno we znaki... Ja jestem perfekcjonistką,
          chcę mieć na ten Dzień wszystko zapiete na ostatni guzik. Narzeczony z kolei
          wychodzi z założenia, że "jakoś to będzie" - bez paniki, spokojnie, mamy czas.
          Czasami naprawdę mam ochotę rzucić to wszystko i wyjechać gdzieś daleko i wziąć
          cichy, romantyczny ślub, bez całej tej histerii, szykowania, załatwiania, itd...
          Ale takie myśli chyba każda z nas ma, prawda ? smile))
          Pozdrawiam,
          Gosia
          • raszefka Re: kryzys - czy towarzyszą Wam??? 18.05.05, 22:01
            gosik_26 napisała:

            Ja jestem perfekcjonistką,
            > chcę mieć na ten Dzień wszystko zapiete na ostatni guzik. Narzeczony z kolei
            > wychodzi z założenia, że "jakoś to będzie" - bez paniki, spokojnie, mamy czas.


            U nas jest zupełnie odwrotnie smile))

Inne wątki na temat:
Pełna wersja