Na przyjaciółkę można liczyć!! ;)

09.06.05, 11:02
Zawsze wydawało mi się że koleżankę S mogę traktować jak przyjaciółkę.
Przygotowania ślubne potwierdziły jednak coś innego. Zdarzenie 1: kupiłam
sukienke za 3500 pln a kolezanka uznała ze na głowę upadłam bo jej się udało
za 1800 pln kupic. Dodam że zrobiło mi się przykro bo mama i bratowa uznały
ze suknia jest obłędna a przyjaciółka nawet jej nie widziała. Zdarzenia 2:
pokazałam jej butki które chce kupić a ona powiedziała że "są wsiurskie". Oki
moga jej sie nie podobać ale po co takie raniące oceny. Zdarzenie 3:
Powiedziałąm że będę miałą rozpuszczone i podkręcone włosy a koleżanka, że
loki jej się źle kojarzą. Zdarzenie 4: rozmawiałyśmy o fitnessie a ja na to
że po ślubie bede chodzic czesciej bo bede miala blizej a ona "pożyjemy
zobaczymy, jak bedziesz miala obiad gotować to raczej nie bedziesz chodzic".
Dodam że "przyjaciólka" jest męzatką od raku i zachowuje sie jakby wiedziałą
na ten temat wszystko. Aha, zdarzenie 5: jak dowiedziala się ze narzeczony
kupuje garnitur za 1900 zl to dopiero miałam wykład o wyrzucaniu kasy w błoto.
Czy powinnam się tym przejmować i traktować poważnie bo tę osobę traktowałam
jako przyjaciółkę ale coraz częsciej zastanawiam się czy nie darować sobie
tej znajomości. Czuje się że mnie cały czas krytykuje i narzuca swoje zdanie.
Nasza kasa i nasze życie. Chyba przestanę jej o wszstkim opowiadac. JAk
uważacie. Jestem załamana.
    • viinga Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 11:42
      Nie przejmuj się, moze jest troche zazdrosna, ze wesele jeszcze przed tobą, a
      ona juz swoje miała. Może teraz patrzy na swoje zdjęcia ze ślubu i coś by
      chciała zmienić, a się już nie da, dlatego troche sie odgryza gdy widzi, że ty
      będziesz miała ładniejsze. Mysle, że po slubie wszystko sie unormuje, chyba że
      kolezanka nadal bedzie ci zazdrościć tego i owego. Masz racje pisząc "nasza
      klasa nasze życie", dla jednych cos jest normalnością, dla innych zbytkiem, ale
      mysle że wszystko się ułoży.
    • mariankaa Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 11:45
      Jago!
      Ja bym się nie przejmowała. Są ludzie, którzy mają taki oceniający stosunek do
      rzeczywistości. Szczerze mówiąc ja mam podobnie. Po prostu w moim domu wszytsko
      podlegało ocenie, wszytsko się komentowało i informowało o stanowisku...
      Dopiero mój Narzeczony pokazał mi, że wcale to nie jest konieczne. Ba! Może
      ranić innych...
      Rozumiem radość, którą chcesz się dzielić z koleżanką S. przez ślubem. Ona może
      po prostu nie zauważa, że jej oceny mogą Cię ranić lub dotykać. Myślę, że jesli
      poza tymi wyskokami jest mądrą i wartościową kobietą to warto podtrzymać
      znajomość. A może delikatna rozmowa o Twoich uczuciach by pomogła... Tylko broń
      Boże nie oskarżenia... Ja bym zaprosiła ją na kawę. Powiedziała, że bardzo się
      cieszyłaś gdy byłyście blisko i lubisz ją... ale ranią Cię niektóre jej uwagi.

      Tylko to wymaga wielkiej deliatności i ostrożności. Tak by ona nie czuła się
      krytykowana i osądzana ... tak jak Ty terazsmile

      Życzę powodzenia.smile
      Acha i pamiętaj, że my teraz - przyszłe Panny Młode- też czasem jesteśmy
      przewrażliwione na swoim punkciewink
    • domi_mikolka Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 11:54
      ja mam wrażenie, że odkąd powiedziałam, że się pobieramy (to było w sierpniu
      2004) wiekszość moich koleżanek odwróciła się ode mnie albo wypowiada się o tej
      ważnej dla mnie sprawie lekceważąco lub obraźliwie. dodam, że żadna z nich nie
      jest jeszce mężatką. szczerze mówiąc nie do końca wiem o co tu chodzi -
      zazdrość, zawiść, niechęć do ślubu? ale przecież to moej życie i ja sama o nim
      decyduję... poczułam się trochę samotna, bo tak bardzo chciałam dzielić się
      swoim szczęściem z innymi, nie udało się - trudno, na pseudokoleżankach świat
      się całe szczęście nie kończysmile
      • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:13
        Macie rację ale od tej krytyki juz kilka razy byłam bliska łez. Fakt że na 100%
        jestem przewrażliwiona ale kto jak nie ona - świezo upieczona panna młoda ktora
        pamieta te stresy i lęki - powinien byc bardziej wyrozumiały. Czasem fajnie
        znac czyjes zdania ale jak ktos caly czas po Tobie jedzie? Wiecie co, wydaje mi
        sie ze to ma wlaśnie związek z zazdrościa.
      • pkownacki Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:23
        amoze tak to jest gdy ktos zazdrosci kiedy brak mu wlasnej milosci??smile
    • polcia-kapelusik Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:13
      Hahaha skad ja to znam?smileJa mam slub dopiero za rok ale juz mam mniej wiecej
      wizjewink co i jak.I moja wlasna siostra-cioteczna ale naprawde bliska co chwile
      mowi-restauracja fajna ale droga-ja bym sie na twoim miejscu
      zastanowila;pierscionek zareczynowy-fajny ale czy wart tych pieniedzy;obraczki-
      no niezle ale obraczki powinny byc jak najprostsze (ja chce dla siebie z
      kamieniami a dla narzeczonego gladka);buty-czys ty oszalala-buty na jeden raz
      za 1500pln!! i tak dalej.......Nic do tej pory nie bylo ok.Ja to nawet nie
      zwracam na to uwagi,juz sie uodpornilam a moj przyszly maz(kurcze fajnie brzmiwink
      to sie z niej zwyczajnie smieje.Na szczescie jego siostra podziela moja radosc
      i wiem ze z jej strony jest absolutnie szczere.Aha dodam ze siostra mimo ze
      starsza za maz jeszcze nie wyszla...........
    • pudoszka Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:16
      Jaga czy chciałabyś mieć przyjaciółkę, która we wszystkim będzie Ci bezmyślnie
      przytakiwać? Może spójrz inaczej na jej uwagi - być może coś w nich jest. Powiem
      Ci, że naprawdę trudno znaleźć przyjaciela, który Ci szczerze doradzi i
      skrytykuje nawet wtedy, gdy wszyscy inni bezmyślnie przytakują. Może źle
      oceniasz jej intencje?
      • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:25
        Wydawało mi się że rzeczywiście mam problem z krytyką pod swoim adresem ale ona
        krytykuje wszystko: to że za 3 pary drzwi dalismy 4000 zł, że kupiłam białe
        meble kuchenne, że jestem na diecie, że narzeczony ryzykuje i zmienia pracę!!
        Niemal wszystko co nas dotyczy ocenia i raczej krytykuje. Nie pamiętam kiedy
        coś doceniła i pochwaliła. Teraz jest mi ciężko bo 2 miesiace do ślubu a tu
        przyjaciółka okazuje się nieprzyjaciółką!!
        • pudoszka Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:31
          Jeśli ona krytykuje rzeczywiście WSZYSTKO, to być może robi to z zazdrości sad O
          prawdziwych przyjaciół teraz baaardzo trudno..
          • byhanya Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:36
            okropne. chyba wscieklabym sie i powiedziala z4 jak tak mam oszczedzac to
            oszczedzilabym na zaproszeniu - dla niej.

            moze nie tak ostro, ale dosadnie.np:
            "wiesz moze masz racje ze to takie wszystko paskudne i drogie! moze nie fatyguj
            sie na nasze wesele, nie chce zebys sie zle czula wiec oszczedzie cie i nie
            obarcze zaproszeniem na nasz slub i wesele"

            brrrrrrrr az sie gotuje.
            • robalka Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:44
              no bez przesady, nikt z nas nie wie jak jest naprawdę....
              A poza tym fakty są takie ze przygotowania do ślubu trwają ok roku i przez ten
              rok otoczenie głównie przyszlej panny młodej o niczym innym nie slyszy tylko o
              ślubie, zwłaszcza przyjaciółki... kazdy mialby dosyc, biorąc pod uwagę ze
              znajomości trwają po kilka lat i wczesniej były inne tematy rozmów.. troche
              zrozumienia dla innych
              • polcia-kapelusik Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:50
                Jakie zrozumienie??zwykla zazdrosc i tyle.Tylko ze po mnie to akurat splywa co
                mowi moja siostra i ja wiem ze ona zwyczajnie zazdrosci
              • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:53
                A tu się mylisz. Nasz ślub to sponton więc przygotowania to 2 miesiące. My
                (reszta przyjaciółek i kolezanek)jakoś cieszyłyśmy się z jej ślubu,
                przeglądałyśmy katalogi z kieckami, słuchałyśmy ile wódki a ile wina itp slubne
                bzdety. Dla mnie to było fascynujące bo nowe! Nie uważam sie za anioła ale
                uwierz że taka krytyka boli i życze żebyś się z tym nie spotkała.
                • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:54
                  to było do robalka.
                • robalka Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 13:06
                  wszystko fajnie tylko jak się kogoś pytasz o zdanie to licz się z każdą
                  odpowiedzią, każdy jest inny nie można oczekiwać ze będzie działał i myślał tak
                  jak my...smile a przede wszystkim piszesz ze "taka krytyka boli" - wierzę, tylko
                  dlaczego mówisz to na forum a nie powiesz przyjaciółce?? Ma się domyśleć, mieć
                  wizję czy jak???wink Powiedz jej ze Ci przykro, jak zrozumie to świetnie, jak nie
                  to się sytuacja posiadania przyjaciółki roziwąże i tak bedziesz miala jeden
                  problem mniej i w spokoju bedziesz sie koncentrowala na przygotowaniach smile

                  powodzenia smile
                  • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 13:09
                    Masz racje smile
              • byhanya Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 12:56
                masz troche racji - wlasciwie kazdy ma troche racji.
                podeszlabym do przyjaciolki, ktora mowi tylko o slubie troche inaczej.
                zaproponowalabym jej jakas rozrywke dla odprezenia - wspolne wyjscie na basen,
                sauny, do kina. od tego ma sie przyjaciol, zeby z sytuacji pomogly wybrnac.
                moja przjaciolka pomagala mi wybierac i buty i suknie, wszystko. mimo ze
                zrzedzilam kilka miesiecy, nigdy mi nie powiedziala ze cos jest za drogie,
                wsiurskie. wiadomo goraczka przedslubna dziala dziwnie to chyba tak samo jak
                kobieta ciezarna z zachciankami.....
        • ardzuna Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 19:28
          jaga112 napisała:

          > Wydawało mi się że rzeczywiście mam problem z krytyką pod swoim adresem ale
          ona
          >
          > krytykuje wszystko: to że za 3 pary drzwi dalismy 4000 zł, że kupiłam białe
          > meble kuchenne, że jestem na diecie, że narzeczony ryzykuje i zmienia pracę!!
          > Niemal wszystko co nas dotyczy ocenia i raczej krytykuje. Nie pamiętam kiedy
          > coś doceniła i pochwaliła.

          Może to ona jest zawistna, a może to ty się przechwalasz wszystkim bez umiaru,
          a ona nie umie inaczej zareagować. Kto to wie...
    • monalisa15 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 15:45
      Najwiekszym wrogiem kobiety jest...druga kobieta. O tym chyba wszyscy wiedza.
      Nawet najlepsza przyjaciółka nie zawaha sie wbic noza w samo serca dla chwili
      przewagi nad inna kobieta
      • pati102 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 15:55
        ojoj chyba troszke przesadzasz i demonizujesz. bywaja wstretne baby i chlopy
        bywaja wstretne. to nie jest kwestia plci tylko tego jakim kto jest CZLOWIEKIEM.
    • celleste Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 19:37
      To niewazne, czy przyjaciolka jest wredna, czy moze to ty ciagle opowiadasz o
      sobie i nie interesujesz sie jej sprawami. Po prostu sie nie rozumiecie i tyle.
      A przyjaciolki rozumieja sie bez slow. A moze nie jest wredna, tylko szczera? A
      moze jestes przewrazliwiona na swoim punkcie i w ogole zle przyjmujesz krytyke??
      • awia6 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 19:43
        Ja mialam podobny problem. Moja przyjaciolka, taka od serca, taka , z ktora
        mozna bylo konie krasc, nagle zac zela sie dziwnie zachowaywac. Moja
        wyprowadzka na studia, 250 km od domu nic nie zmienila, odwiedzalysmy sie
        czesto.Natomiast po poznaniu mojego obecnego meza i wyjechaniu do niego,
        kontakt powoli sie rozluznial. Ciagle probowalam sie z nia kontaktowac, tym
        bardziej ze obie mamy internet.Wiecznie byla zbyt zajeta lub zmeczona.Gdy
        zaczelismy planowac slub i chcialam sie z nia podzielic zwyklymi babskimi
        sprawami, typu sukienka, fryzura, nie chciala rozmawiac.Zreszta o swoich
        sprawach tez nie. Na slub do kosciola sie spoznila, na wesele przyszla z
        chlopakiem, ktorego nikomu nie przedstawila, po czym po 2 godzinach
        znikneli.Odechcialo mi sie wszystkiego.Od tej pory sie nie kontatuje z nia,
        czuje sie urazona!
    • ka79 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 09.06.05, 21:17
      Niestety ja również się rozczarowałam ponieważ myślałam że jak przyjaźń to już na zawsze, a tu proszę. Moja najlepsza przyjaciółka z którą całe liceum i studia się trzymałam zarówno w tych dobrych chwilach jak i tych gorszych rozczarowała mnie bardzo. Wyprowadziła się z chłopakiem jakieś 2 lata temu my niestety nie mogliśmy głównie ze wzglądów finansowych ale i innych. Oczywiście jak teraz zdecydowaliśmy się na ślub a nie mieszkamy razem zaraz zostaliśmy skrytykowani, a jak już powiedzieliśmy ze będzie wesel na 80 osób to był szok . Pytania-czy nie żal na pieniędzy itd. Chłopak mojej przyjaciółki jest jakiś zazdrosny o mnie chociaż ja już się z nią widuje bardzo rzadko, ona jest ciągle zmęczona nie ma czasu pieniędzy i wogóle. Na początku to rozumiałam ale teraz ciągle jakieś wykręty. Nie oddzwoni do mnie nawet –jest mi po prostu bardzo przykro. Jej chłopak pisze do mnie smsy, żeby do niej nie pisać. Mam jednak nadzieje że będzie na weselu tylko boje się że jej najdroższy coś wymyśli żeby ona nie przyszła.
    • rejka wredny mąż/narzeczony/chłopak 09.06.05, 23:44
      U mnie bylo podobnie.
      Znamy sie przeszło 20 lat, siedziałyśmy razem w jednej ławce w pierwszej
      klasie, choć tak naprawdę zaprzyjaźniłyśmy się nieco później.
      Inne szkoły inne studia, nawet to, że podjęłam drugi fakultet za granicą i tam
      się z czasem przeniosłam niczego nie zmieniły. Odwiedzałyśmy się, dzwoniłyśmy
      do siebie, były listy i SMSy.
      Dopiero romans wszechczasów z typkiem z ameryki, wielka ucieczka i ślub na
      zieloną kartę postawiły wszystko do góry nogami. Bardzo starałam się z nim
      zaprzyjaźnić, ze względu na nią, ale nie mogłam.
      Wiem, że on źle na mnie reaguje, jeśli dzwonię i on odbiera, to odkłada
      słuchawkę. Zaproszenie na mój ślub potrzebowało 3 miesięcy żeby dojść, bo
      zaginęło. Znalazło się cudownie, gdy przez jej mamę przekazałam, źe jest
      zaproszona i dostanie drugie zaproszenie osobiście, jak przyjedzie aby nie
      zaginęlo.
      Na drugi dzień mężulek przyniósł je wraz z codzienną pocztą.
      Kontakt przez internet też odpada, bo buc kasuje zostawiane wiadomości na gg, a
      potem się to nazywa, że beznadziejny program, bo wiadomości giną.
      Na ślub nie przylecą, bo.............
      powodu nie mogę podać, bo nie zrozumiałam wywodu, tak długi i zawiły był.
      Zresztą, chyba to i lepiej, bo co bym z nimi zrobiła? Kogo uszczęśliwiła ich
      towarzystwem? Towarzystwem zblazowanej laski (ju noł, mamy złotą kartę w
      Victoria Sicrets), w której nijak nie mogę odnaleźć dawnej koleżanki i buca
    • eustoma25 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 09:56
      Rozmumiem jak przykro musi być Jadze112 przez zachowanie przyjaciółki- w końcu
      najlepsza koleżanka to jedna z najważniejszych osób w życiu kobiety. Sądzę, ze
      najważniejsza jest szczera spokojna rozmowa, bez zażutów, kłótni tylko
      wytłumaczenie, ze się nie rozumie zachowania tej drugiej osoby.
      A jeżeli chodzi o rozmowy przysłej panny młodej z koleżankami to prawqdą jest,
      że mogą być nidne dla kogoś kto nie wychodzi za mąż i nie ma tego doświadczenia-
      dlatego ja staram się nie mówić o ślubie, odpowiadam na pytania, wspomnę kilka
      słów ale jest tyle innych tematów do rozmowy jak juz sie spotkamy z
      dziwczynami, że mozna sobie darować ciągłe poruszanie tego tematu.
    • inezz_a Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 10:07
      po co opowiadasz wszystkim o tym ile wydajesz? chyba to nie ich sprawa, prawda?
      Jak ja sobie kupuje buty to jest tylko i wyłącznie kwestia mojego portfela ile
      na nie wydam. Niektórzy wydając kolosalne kwoty chcą się usprawiedliwiać przed
      innymi, po co?
      • daisy555 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 10:11
        Jago, nie przejmuj się koleżanką. Zachowała się bardzo nieelegancko. Nawet jeśli
        nie podobają jej się buty czy sukienka, które wybrałaś, to mogła powiedzieć to
        na tysiąc sposobów inaczej smile
        Rozmowy o pieniądzach są zawsze trudne, więc - jak już ktoś tutaj napisał - nie
        musisz odrazu mówić co ile kosztowało. To Twoja sprawa na jakie rzeczy Cię stać.
        I nikomu nic do tego smile

        Wiem, że to przykre dostawać kopniaka od nabliższej, wydawało by się osoby,
        kiedy jesteśmy szczęśliwe, w euforii itd.
        Ot, bezinteresowna złośliwość - cecha charakterystyczna naszej populacji wink


        PS. miłych wydatków! smile
        • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 10:22
          Co do wydatków to ja nigdy nie mówie: wiesz kupiłam buty i kosztowały tyle i
          tyle, przyjaźnimy się z S i jej mężem i o takich sprawach gadamy i dotąd to
          działało w 2 strony i było oki a wszystko zmieniało się teraz w zwiazku ze
          ślubem. Ja bym tego nie nazwała przechwałkami tylko jak dotąd wymienialismy
          informacje. Nasi znajomi do biedych nie należą i śmiało powiem że my raczej
          mniej zrabiamy. Macie 100% rację ze gadki o forsie są trudne ale czy miedzy
          przyjaciółmi nie mozna o tym swobodnie gadać? Ktos pyta a my odpowiadamy. W tym
          wszystkim nie chodzi o kasę ale o tą krytykę.
          • daisy555 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 10:32
            Jaga, Waszym przyjaciołom chodziło chyba jednak o kasę. Skoro oni lepiej
            zarabiają, a Wy pozwoliliście sobie na droższe rzeczy do ślubu, to chyba ich
            "zabolało' wink
            Moim zdaniem na zazdrość i złośliwą krytykę nie ma miejsca w przyjaźni.
            Ale nie przejmuj się, najważniejsze, że Tobie i Twojemu przyszłemu mężowi podoba
            się sukienka, garnitur, buty. Ludzie zawsze znajdą dziurę w całym.
            Na pewno będziesz wyglądać ślicznie smile
            • jaga112 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 10:36
              Dzięki!! Będe teraz bardziej uważać na rozmowy o kasie!!
              • awia6 Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 14:30
                aja uwazam, ze jesli ktos jest naszym przyjacielem, to sie rozmawia z nim o
                wszystkim.wydaloby mi sie nienturalne ukrywac kwestie ceny itp, bo przeciez
                przyjaciolki zawsze o to pytaja.skoro wszystkie tak reaguja, a jedna nie, to
                nie ejst naza wina, tylko jej.przyjaiolka jest jak siostra, jej mozna
                powiedziec wszystko.
                • misia.a Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 18:17
                  Problem nie dotyczy mnie bezpośrednio, bo mam najlepszą przyjaciółkę na
                  świecie smile)). Ale dodam coś od siebie. Piszecie:"przyjaciółka zmieniła
                  się...itd" a może to wy się zmieniłyście i w ferworze przygotowań nie
                  dostrzegacie już niczego (np. problemów przyjaciółki) poza butami i sukienkami.
                  Komuś kto ma akurat kłopoty lub zły dzień trudno jest zaangażować się w
                  dyskusję typu: "ładniejsze zaproszenia różowo-łososiowe czy łososiowo-różowe?".
                  Kiedy nie byłam jeszcze narzeczoną widziałam w TV serial "Straszne panny młode"
                  czy coś takiego, o histerii w jaką wpadają amerykańskie narzeczone
                  (płaczą,terroryzują przyjaciólki, dyktują gościom i świadkom jak mają się ubrać
                  itp.).Nie chcę być taką panną młodą, choć narzeczony twierdzi, że niewiele mi
                  brakuje wink. Moja najbliższa przyjaciółka jest w tej chwili osobą samotną,
                  niewiele zarabia, nie nękam ją więc wszystkimi szczegółami finansowymi i
                  organizacyjnymi związanymi ze ślubem, bo zdaję sobie sprawę, że są one
                  fascynujące jedynie dla mnie. Gdy spotkacie się następnm razem ze swoimi
                  przyjaciółkami spytajcie, co u nich słychać, bo może dawno o to nie
                  pytałyście.Pozdrawiam.
    • pepperann Re: Na przyjaciółkę można liczyć!! ;) 10.06.05, 21:39
      Wiesz, Jaga, moge Ci tylko powiedziec, ze mnie spotkalo cos podobnego. Wielkie
      rozczarowanie wydawaloby sie sprawdzona od lat przyjaciolka. Totalna krytyka
      absolutnie wszystkiego z jej strony (z moim narzeczonym wlacznie, ale bez
      konkretnego powodu; powatpiewania typu "jego brat sie rozwiodl, to pewnie
      dziedziczna sklonnosc"), dawanie rad typu "jak szukasz czegos na ramiona do
      sukni, to moge ci pozyczyc moj sweter" (dodam, ze stary, a kolezanka jest pare
      rozmiarow wieksza) i obraza "jak to, nie chcesz?".

      Dodam, ze bardzo sie staram brac udzial we wszystkich jej sprawach. Pewnie
      gdzies tam zawinilam i ja, ale nie bardzo wiem jak, chociaz szukalam mocno w
      sobie winy za to okropne pogorszenie stosunkow.

      Bylo mi strasznie przykro, bo mimo tylu lat przyjazni rozdzielili nas w
      koncu...faceci (to, ze ona jest sama, przezywa trudne chwile, a ja szczesliwie
      zakochana). A myslalam, ze mnie to nie spotka. Ze moge miec poczucie, ze
      istnieje lojalna przyjzn miedzy dziewczyami.

      Ja akurat postanowilam zrezygnowac ze szczerych rozmow, nie mowic, ze jej
      zachowanie mnie rani i sprawia przykrosc. To za glupie. Znam ja i wiem, ze ma
      na tyle rozsadku, ze sama o tym wie. Ale odsunelam sie troche, zdystansowalam.
      Przestalam opowiadac o slubie i w ogole moim zwiazku i to chyba pomoglo. Teraz
      znow jest lepiej i milo nam sie gada. I widze, ze mimo tego, ze nie gadalysmy o
      tym, jest jej glupio i probuje jakos to naprawic.

      Moze to taka fala zazdrosci i zawisci, ktora nawet najlepszym sie zdarza? Moze
      Twoja kolezanka S. nie panuje nad swoja zazdroscia? Ale moze jej przejdzie?
      Przyjazn ma taka fajna i inna od milosci ceche, ze czasem przygasa, a potem
      znow blyszczy.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja