jaga112
09.06.05, 11:02
Zawsze wydawało mi się że koleżankę S mogę traktować jak przyjaciółkę.
Przygotowania ślubne potwierdziły jednak coś innego. Zdarzenie 1: kupiłam
sukienke za 3500 pln a kolezanka uznała ze na głowę upadłam bo jej się udało
za 1800 pln kupic. Dodam że zrobiło mi się przykro bo mama i bratowa uznały
ze suknia jest obłędna a przyjaciółka nawet jej nie widziała. Zdarzenia 2:
pokazałam jej butki które chce kupić a ona powiedziała że "są wsiurskie". Oki
moga jej sie nie podobać ale po co takie raniące oceny. Zdarzenie 3:
Powiedziałąm że będę miałą rozpuszczone i podkręcone włosy a koleżanka, że
loki jej się źle kojarzą. Zdarzenie 4: rozmawiałyśmy o fitnessie a ja na to
że po ślubie bede chodzic czesciej bo bede miala blizej a ona "pożyjemy
zobaczymy, jak bedziesz miala obiad gotować to raczej nie bedziesz chodzic".
Dodam że "przyjaciólka" jest męzatką od raku i zachowuje sie jakby wiedziałą
na ten temat wszystko. Aha, zdarzenie 5: jak dowiedziala się ze narzeczony
kupuje garnitur za 1900 zl to dopiero miałam wykład o wyrzucaniu kasy w błoto.
Czy powinnam się tym przejmować i traktować poważnie bo tę osobę traktowałam
jako przyjaciółkę ale coraz częsciej zastanawiam się czy nie darować sobie
tej znajomości. Czuje się że mnie cały czas krytykuje i narzuca swoje zdanie.
Nasza kasa i nasze życie. Chyba przestanę jej o wszstkim opowiadac. JAk
uważacie. Jestem załamana.