"przyjeciele" narzeczonego...

21.06.05, 09:01
Pisałam tu w sobote o moim panieńskim, pisałam też później że się udało.
Naprawde sie udało bo mam super przyjaciółki. Niczego nie żałuje. Gorzej z
kumplami narzeczonego. Jeden z nich, nie wiem dlaczego próbawał nas ze sobą
pokłócić i posłużył sie kawalerskim właśnie. Nagadał mi strasznych głupot że
czego to mój Romek w burdelu nie robił i że oni przyjechali on tam został bla
bla. Tak sie akurat złożyło że byłam wtedy u Romka i widziałam że spi w domu
więc nawet nie musze ślepo wierzyc narzeczonemu. Kolega też żartował sobie ze
mnie bo striptiserka miała ładną figurke a ja jestem gruba itd. Ktoś też,
może on właśnie nagrał sie na sekretarke w Romka telefonie udająć damski głos
mówiący "spier...aj". Przyznam że troche sie zdziwiłam gdy zadzwoniłam bo nie
od razu zorientowałam sie że to nagranie. Mało brakowało a by nas pokłucił.
Wystarczyłoby żebym nie miała zaufania do narzecznego. Wszystko się wyjaśniło
ale zostaje pytanie dlaczego ten niby przyjaciel jest tak podłą świnią?
    • salsa11 Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 09:04
      bo, niestety, większość facetów to świnie...nie przejmuj się, Twojemu R tez
      pewnie zalazł za skórę.Pozdrawiam
      • vanilla4 Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 09:38
        no ja może bym tak nie uogólniała z tymi facetami wink) Ale ten o którym piszesz
        to po prostu jakiś straszny gó..arz - bo z opisu jego zachowania można by
        ywnioskować, że ma 15 lat... żałosny
    • domi_mikolka Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 10:12
      może to z zazdrości... ja niestety też doświadczyłam na sobie zazdrości innychsad
    • pati102 Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 10:34
      ooo widze, ze podobnie jak u nassad jeden z kolegow mojego chlopa tez robil
      takie podejscia bo wg niego nie jestem odpowiednia partnerka dla m. najpierw
      robil podjazdy, ze to ze mna jest cos nie halo, ze nieodpowiednio sie
      zachowuje, ze to chlop powinien dominowac a baba znac swoje miejsce... jak tu
      mu nie wyszlo i go obsmialam to sprobowal w droga strone, ze moj chlop to
      szmaciarz, ze bedzie jak jego ojciec... zyskal na tym chlopaczyna tyle, ze
      kontakty mocno mu sie z moim chlopem okroily i ma zakaz wstepu do nas do domu.
      ludzie czasem sa zadziwiajaco glupi. co na to Twoj chlop?
    • pepperann Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 11:14
      Dobrze, ze wszystko sie skonczylo ok, tylko niesmak pozostaje. Dolacze sie do
      poprzednich postow - czesto faceci tacy sa. Zwlaszcza jesli sami nie maja
      powazniejszych zwiazkow. Wiadomo, ze jak chlopak ma dziewczyne na powaznie,
      potem narzeczona i zone - to zmienia sposob zycia. A kolezkom (bo to nie
      prawdziwi przyjaciele) - to sie nie podoba i stwierdzaja, ze wszystkiemu jest
      winna baba. Baba pod pantofel go wziela i od baby trzeba go uwolnic.

      Ja tez mialam przejscia z kolezkami. Raz dostalam od nich (taki fajny zart)
      smycz i kaganiec, zebym mogla P. krotko trzymac. A jak zrobilismy parapetowke
      po tym jak wspolnie zamieszkalismy - dwoch panow totalnie mnie obrazilo w moim
      wlasnym domu. Sugerujac mi jak bardzo unieszczesliwiam faceta, zmuszam go do
      zamieszkania ze mna. Od tej pory nie maja wstepu do domu, ja tez do nich wiecej
      nie poszlam. P. sie z nimi widuje przy okazji, ale stosunki ochlodly z ich
      wlasnej pwiny.

      Nie przejmuj sie, ale powiedz narzeczonemu, zeby nie pozwolil Cie obrazac (np
      tym nagraniem). POwinien pokazac im, ze tworzy "fron" z Toba, nie z nimi.
    • a_weasley Specyficzne poczucie humoru :-( 21.06.05, 11:35
      Niestety istnieje całkiem pokaźna liczba facetów twardo stojących na
      stanowisku, że dobry dowcip to głupi dowcip, i zwłaszcza (ale nie tylko) po
      pijaku konsekwentnie tę zasadę realizujacych.
    • dr_kaczusia Re: "przyjeciele" narzeczonego... 21.06.05, 14:15
      Jesli jest zaproszony na wesele to proponuje go jednak nie wpuszczac :] mowiac
      slodkim glosikiem "sp****j" wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja