mój świadek - porażka!!!

08.07.05, 10:34
świadkiem jest brat mojego przyszłego męża. Nie wiem czy to różnica pokoleń
(8 lat starszy, dobiega 40-tki), ale jeśli go określe mianem żenady, to się
chyba nie pomylę.
Zero zainteresowania, że może by zorganizować wieczór kawalerski (w końcu mój
facet zwołała swoich kolegów do klubu i spytał czy brat tez będzie, a ten
stwierdził, że jedzie na weekend na jakąś wiochę do rodziny swojej żony...),
nie widzi potrzeby zapoznania świadkowej - mojej koleżanki, nie poczuwa się
do niczego, że o kwiatkach czy innych pierdołach nie wspomnę.
Mój facet klnie na całego, że nie wziął kogoś innego, ale już po ptakach,
oficjalnie go zgłosiliśmy, ich mama chyba poczułaby się fatalnie na wieść, że
brat z brata zrezygnował.
Mam nadzieję, że to tylko ja mam taki problem, a Wy jesteście zadowolone ze
swoich świadków...
    • magda.misztal Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 10:40
      ja mam problem z świadkami - ogólnie rzezc ujmując, zawsze marzyłam że
      świadkową będzie ktoś mi bliski kogo bardzo dobrze znam i komu ufam - najlepsza
      koleżanka, wielkie rozczarowanie z obu stron ( rodziców0 jak tak można
      postępować sami ustalili że świadkami będą od mojej strony mój brat od strony
      mego ukochanego -jego siostra , rzecz w tym że ja nie wyobrażam sobie że to z
      nią np. będę mósiała się udać do toalety zrobić siusiu, a to przecież ma być
      mój dzień i ja mam mieć oparcie w świadkowej, co robić !!!!!!
      • viinga Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 12:25
        taki problem ma nie jedna osoba, świadkiem ma byc ta i ta osoba bo tak wypada i
        tyle. moja drużką była siostra- ok, starostami brat meza z żona - nie udzielali
        sie w ogóle.
        Sissiu mimo wszystko idź z kolezanką smile), a rola siostry męza nich skończy się
        w kościele, a reszte obowiazków powierz koleżance
    • aldialdi Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 10:44
      ja nie mam problemów ze świadkami. To nasi przyjaciele, małżeństwo zresztą,
      dzięki ich weselu jesteśmy razem. Interesują się ślubem, są zawsze kiedy ich
      potrzebujemy i mimo, że nie chcę obarczać ich wieloma sprawami to sami sie
      garną. cóż, trafili mi się wpaniali przyjaciele - świadkowie
      • rozalia29 Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 11:36
        No to szczęściara jesteś. Nasi świadkowie tez do bani. Moim jest mój brat a
        narzeczonego jego siostra. Jak dotąd tylko mój brat zapytał się czy nam w czymś
        nie pomóc, ale na pytaniu sie skończyło. A świadkowa, szkoda gadać. Mamy dwóch
        świadków oficjalnie, praktycznie żadnego.
        • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 11:41
          ja nie wiem czy ludzie nie myslą...? w końcu świadek też ma jakieś obowiązki...
          Ciebie chociaż spytał, nas wcale...
    • rootka Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 11:52
      ja tam niczego nie oczekuje od brata dlatego, ze bedzie swiadkiem, tylko dlatego
      ze jest moim bratem. Nie czekam az on sie zainteresuje, tylko mu mowie:
      potrzebne to i to, a on to robi. To moje wesele i ja chce decydowac co i jak
      bedzie. Dziewczyny, denerwujecie sie jak rodzice sie Wam wtracaja, a swiadek
      powinien sie wtraca?
      • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 12:01
        nie chodzi o to by się wtrącać, ale pokazać, że się interesuje ślubem itd.
        świadek nie będzie decydował jak się pan młody ubierze, ale mógłby spytać:
        pomóc wam w czymś, może pojechać po was samochodem, np.? nas wiezie kolega,
        świadek ma to w d...
        • sabina Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 13:05
          Po przeczytaniu tych postow mam wrazenie ze bycie swiadkiem na czyims slubie
          to wyjatkowo ciezkie i niewzieczne zadanie smile.
          • amalita Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 14:59
            A ja mysle, ze swiadek powinien sie spytac, czego od niego oczekujemy i czy w
            czyms pomoc i tyle. Wieczor kawalerski to jego domena, chociaz w tym temacie
            nasz swiadek byl jak na moj gust nadgorliwy!
            • rootka Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 15:03
              milo z jego strony, jesli sie zainteresuje, ale obarczanie go jakimis
              obowiazkami uwazam za przesade.
              Jesli na przyklad ktos woli chodzic do toalety z przyjaciolka, a nie swiadkowa,
              to niech to po prostu zrobi, po co psioczyc na biedna swiadkowa? smile
    • baskokvet Re: mój świadek - porażka!!! 08.07.05, 17:46
      Czy wy aby nie przesadzacie z tymi obowiązkami świadka? Świadkowie mają być
      świadkami ceremonii właśnie, a nie służącymi . Pomóc przy kwiatach pod
      koścoiłem i ewentualnie pannie młodej z suknią itp, ale nie mają żadnego
      obowiązku w niczym wyręczać młodych.Moja świadkowa mieszka 250 km ode mnie i
      nie przyszło by mi do głowy żeby ją obarczać jakimiś zadaniami typu ubieranie
      sali.Bez przesady to my jestesmy organizatorami tej imprezy i to nasz problem.
      Świadkiem będzie brat narzeczonego i zobaczymy się w dniu ślubu - ma do
      przejechania 400 km . I nie uważam żeby to był jakikolwiek problem. Dopiero z
      tego forum sie dowiaduję że można mieć ze świadkami jakieś problemy. Pewnie
      można ,jak się ma jakię wydumane wyobrażenia o ich roli. Cieszę się że będą z
      nami w tym dniu i tyle.
      A salę pomogą nam ubrać przyjaciele ze studiów którzy chcą to zrobić . I super.
      A gdyby nie chcieli to to zrobilibyśmy to sami. Bez fochów i jakiegoś obrażania
      się .
      O kurde śwadek też nie poznał świadkowej...Pewnie się pogryzą jak się
      spotkają..Bo przecież powinni się dobrze poznać skoro mają siedzieć koło siebie
      w kościele i podpisać się na tej samej stronie dokumentów
      • misia.a Re: mój świadek - porażka!!! 09.07.05, 16:45
        > Czy wy aby nie przesadzacie z tymi obowiązkami świadka? Świadkowie mają być
        > świadkami ceremonii właśnie, a nie służącymi .
        Zgadzam się i dodam jeszcze, że świadkowie mają przecież swoje życie, rodzinę
        czy inne obowiązki, a w przeciwieństwie do większości państwa młodych, nie
        biorą sobie urlopu w pracy "na czas przygotowań do ślubu". Jeżeli proponują
        pomoc to super, jeżeli nie - to widocznie nie mogą. Nie rozumiem też dlaczego
        świadek i świadkowa koniecznie muszą poznać się przed ślubem? Jeżeli będą
        chcieli, to będą mieli na to dość czasu i okoliczności na przyjęciu.
        • kasi222 Re: mój świadek - porażka!!! 09.07.05, 18:14
          Moj swiadek to byla dopiero porazka...Moj maz wybral swojego najlepszego kumpla
          (ktory zawsze go wykorzystywal)ja zaakceptowalam gdyz swiadkowa wybralam moja
          siostre. Swiadek nie bral udzialu w zadnych przygotowaniach,moja siostra robila
          wszystko sama(strojenie auta itd.)Nawet nie chcial przemawiac na weselu tylko
          wypchnal swiadkowa zeby to zrobila.Na koniec sie schlal i zaczal sie klocic z
          zespolem jakie piosenki maja spiewac bo on przeciez o tym decyduje...Juz nie
          wspomne o tym ze nie dostalismy od niego nic w prezencie.(my zapewnilismy i
          oplacilismy nocleg dla niego i jego panienki,ktora przyjechala sportowa fura,a
          mimo to nawet kwiatkow nie dostalismy.ZENADA
      • rysiowa Re: mój świadek - porażka!!! 10.07.05, 15:45
        Brawo! Ja też dopiero czytając forum dowiedziałam się,że świadkowie mają
        wywiązać się z tylu zadań! Ludzie, opamiętajcie się! Świadek to ŚWIADEK na
        Waszym Ślubie, a na weselu wyróżniony gość (m.in. dlatego siedzi w pobliżu Pary
        Młodej - bo jest WYRÓŻNIONY i WAŻNY)a nie pomocnik! Do pomocy angażuje się inne
        osoby z rodziny i przyjaciół. Pierwsze słyszę, żeby świadek miał obowiązek
        ubierania sali? A wieczór panieński/kawalerski? No wybaczcie ale skąd ma
        wiedzieć, że w ogóle czegoś takiego oczekujecie? Ja bym na to nie wpadła. Od
        tego młodzi mają przyjaciół czy młodszych członków rodziny. Jeśli jeszcze
        świadek ma swoją rodzinę to ciężko mu organizować imprezkę dla młodych i ich
        znajomych tydzień (nieważne ile)przed weselem! Bardzo czułabym się wyróżniona i
        zaszczycona gdyby ktoś poprosił mnie na świadka na swoim ślubie ale gdyby
        oczekiwano ode mnie aż tyle ile tu czytam, to czułabym się jak "pomagier" i
        zastawiałabym się czy zostałam świadkiem ze względu na to że jestem uważana za
        bliską i zaufaną osobę (i w ten sposób wyróżnioną) czy dlatego, że jestem
        energiczna i raczej "obrotna". Wolę to pierwsze. Ufff
        • mariankaa Re: mój świadek - porażka!!! 10.07.05, 22:33
          Nie wpadłoby mi do głowy wymagać od świadka albo świadkowej załatwiania spraw
          za mnie. Skoro się decyduje na swój ślub to sama się nim zajmuję a nie wymagam
          tego od innych ludzi. Ludzie mają swoje życie i swoje obowiązki i problemy.
          Opamiętajcie się!!!
    • gaapcia Re: mój świadek - porażka!!! 10.07.05, 23:16
      Dobrze że znalazło się kilka osób trzeźwo myślących. Ja uważam, że bycie
      świadkiem to jest swego rodzaju zaszczyt i nie rozumiem dlaczego ktoś miałby
      się przejmować bardziej moim weselem niż ja. Od mojej świadkowej nie będę
      niczego wymagać, jeżeli ma ochote pomóc to super tylko nie bardzo wiem w czym.
      Nie wiem też (jakoś nie pojmuję) co to znaczy, że rodzice wybierają świadków,
      bądź bierze się daną osobę bo tak wypada. To moje wesele, mój ślub i to ja
      wybieram!!! To przykre, że niektórzy są niezadowoleni ze swojego wyboru, mam
      nadzieję, że ja będę. Pozdrawiam.
      • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 11.07.05, 08:07
        ludzie, wy czytacie w ogóle posty czy tak piszecie żeby cos pisać? Chyba
        napisałam wyraźnie, że wystarczy czasem po prostu się zainteresować slubem jako
        świadek.
        kto tu pisze o jakichś obowiązkach? Weselicha nie mam, więc niepotrzebna mi
        jest pomoc świadka, ale to, że odmówił przyjścia na kawalerski swojego brata
        (czyli mojego przyszłego męża) to kicha. Powiedział, że jedziew do rodziny
        swojej żony, po czym wcale nie pojechał. Ich mamie powiedział, że nie
        przyszedł, bo nie lubi pić.
        To jest porażka i żenada, żeby do własnego brata nie przyjść...
        • rysiowa Re: mój świadek - porażka!!! 12.07.05, 18:37
          Nie chcę się czepiać ale:
          napisałaś:
          > napisałam wyraźnie, że wystarczy czasem po prostu się zainteresować slubem
          jako świadek.
          > kto tu pisze o jakichś obowiązkach? Weselicha nie mam, więc niepotrzebna mi
          > jest pomoc świadka,

          OK, tylko w pierwszej wypowiedzi czytam:

          "Zero zainteresowania, że może by ZORGANIZOWAĆ wieczór kawalerski,
          NIE POCZUWA SIĘ do niczego, że o kwiatkach czy innych pierdołach nie wspomnę."

          Sama sobie przeczysz. Ale rozumiem, może Ty masz inne wyobrażenie o roli
          świadka na swoim ślubie, chciałaś się wyżalić a tu wszyscy pukają się w czoło,
          słysząc o OBOWIĄZKU POCZUWANIA się świadka do czegokolwiek ( np. "kwiatki czy
          inne pierdoły").
          • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 13.07.05, 08:21
            tyle juz wyczytałam na tym forum złośliwych komentarzy w cudzych postach, że
            nie rusza mnie co ktoś o mnie mysli, czy mnie skrytykuje, itd. Na forum to
            normalne i bardzo dobrze, każdy ma inna opinię.
            Ale pisząc o zainteresowaniu świadka miałam na mysli to, że świadek
            przynajmniej nas spyta czy nam pomóc - nikt nie oczekiwał, że rzuci wszystko i
            będzie zajmował sie wszystkim, chociaż jako że nie ma pracy miałby przynamniej
            jakies zajęcie. Ale jako że nie robimy wesela, nie musi się tym martwić.

            Tylko widzisz ja mysle, że moznaby chociaż pokazać, że mysli się o ślubie
            brata. a tu nic... głucha cisza i jeszcze te kłamastwa... to jest najbardziej
            bolesne, a nie to, że sami stroimy samochód itd.
            mój facet był jego świadkeim, jest chrzestnym jego dziecka i uwierz, podszedł
            inaczej do tematu. Zresztą nie powiesz mi, ze sama będąc świadkową olałabys
            temat, żeby pokazac się dopiero 5 minut przed samym slubem, prawda???
            • rysiowa Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 17:46
              Hej! Generalnie na wszystkich weselach na których byłam świadkowie nie brali
              specjalnego udziału w przygotowaniach. Może to zależy od zwyczajów panujących w
              rodzinie albo w regionie? Jezeli chodzi Ci o to, że przyszły szwagier nie zadał
              pytania "może w czymś Wam pomóc" to wiesz... to jest chłop, na dodatek trochę
              starszy, może nie ma doświadczenia w takich sprawach a może ogólnie taki mało
              zaangażowany. A jego żona? Babie prędzej wpadnie do głowy pytanie o pomoc? A w
              ogóle to olej sprawę, bo i tak macie wszystko już zorganizowane bez jego pomocy
              (z tego co wyczytałam w innym wątku to ślub w sobotę?). Pozdrawiam i trzymam
              kciuki smile
    • viinga Re: mój świadek - porażka!!! 11.07.05, 08:42
      Gdzieś już kiedys pisałam ze u nas jest 2 pary swiadków, ja miałam siosrę z
      chłopakiem, bardzo nam duzo pomagali, bo wesele organizowaliśmy w domu
      weselnym, nie w restauracji. Nie musiałam o nic ich prosic, przyszli sami.
      Jesli wybrałabym na świadka kolezanke, która na dodatek miałaby rodzinę, prace
      na głowie itp. na pewno nie wymagałbym od niej pomocy. Siostra to siostra i tak
      by mi pomagała jak by nawet nie była świadkiem.
      Natomiast starostami byli brat męza i jego żona. I tu się zawiodłam. My na ich
      weselu pomagaliśmy duzo, szczególnie mąż -cały czas był na posyłki. Niedość, że
      przesuneli nam date ślubu na rok później, bo oni nie mogli przyjechać ze
      Stanów, a chcieli być starostami to nie udzielali się w ogóle przy
      przygotowaniach. Szwagier jeszcze namieszał w piątek ( bo wówczas się dopiero
      pokazał) - bo to czy tamto zamówiliśmy za drogo, "bo przeciez wujek moze
      filmować, a ja wam zdjęcia popstykam", nie tego oczekiwałam po tym jak sami dwa
      razy przestawiali nam date ślubu.
    • mynia_pynia Re: mój świadek - porażka!!! 11.07.05, 10:19
      Może ja jestem zabardzo "dzisiejsza"
      Jako świadka chcę moją siostrę i dla mnie będzie ważne żeby była przy mnie w
      kościele i podpisała świstek. Nie mam zamiaru jej pouczać czy mówić co powinna
      zrobić.
    • onta Re: mój świadek - porażka!!! 13.07.05, 00:19
      Przeczytałam kiedyś w jakiejś gazecie że ze świadkami jest tak: młoda to
      księżna a świadkowa to dama dworu, oczywiście nie należy rozumieć tego
      dosłownie, ale wydaje mi się że na zainteresowanie ze strony tak ważnych jednak
      osób można liczyć, prawdą jest również to, że młodzi mogączegośzapomnieć a to
      oni jako wtajemniczone w cały bprzebieg uroczystości osoby powinny dopilnować
      czy wszystko jest jak należy. Ale w życiu różnie bywa i świadków trzeba sobie
      umiejętnie odbrać. Mi się niestety nie udało sad mam świadkó z przydziału i
      wogóle nie jestem zadowolona, ale cóż takie jest życie.
      • gaapcia Re: mój świadek - porażka!!! 13.07.05, 23:13
        Ja tego nie rozumiem!!! Jak można mieć świadków z przydziału!! Ludzie czyj to
        ślub? Wasz czy nie?!
    • domi_mikolka Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 11:24
      o rany! przeczytałam parę postów na forum po dwutygodniowej nieobecności i włos
      mi się zjerzył na głowie. mam wrażene, że niektórzy wymyślają jakieś problemy,
      żeby tylko coś tu napisać. świadek nie przyszedł na kawalerski, no i co? jakaś
      tragedia się stała z tego powodu? każdy ma swoje życie i o nim decyduje. nie
      chciał przyjść, to nie przyszedł. może wołał zostać w tym czasie z żoną albo
      nie lubi takich imprez (jak zresztą powiedział mamie)? trzeba trochę zrozumieć
      innych...
      my nie zamierzamy angażować naszych świadków w żadne przygotwania ani poznawać
      ich wcześniej ze sobą, bo szanujemy ich czas tak samo jak swój, wiemy, że każde
      z nich ma swoje obowiązki i życie. wybraliśmy ich dlatego, żeby towarzyszyli
      nam przy ołtarzu w tym wielkim dniu.
      • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 11:38
        rozumiem, że Ty byś zachowała się własnie tak jak nasz świadek sama będą
        świadkową, tak?

        nie znasz całej sytuacji, więc dla Ciebie może nie ma żadnej tragedii, dla mnie
        brat, który zlewa ślub swojego brata to żenada. napisałam kilka postów
        wczesniej, że mój facet był jego świadkiem, jest chrzestnym, znalazł mu dobrą
        robotę (tego nie pisałam) etc. Nigdy nie usłyszał chociaż dziekuję. nie wiem
        może czasy sie zmieniaja, ja będą świadkową poczuwałabym się do czegos,
        widocznie nie każdy.

        kończą, bo nie chce ciągnąć tematu, mam nadzieje, że przynajmniej przyjdzie na
        slub, bo kto wie, ma swoje zycie i stwierdzi, że lepiej z żona w domu
        posiedzieć.
        Pozdrawiam.
        • domi_mikolka Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 12:34
          psiaki_i_ferajna napisała:

          > rozumiem, że Ty byś zachowała się własnie tak jak nasz świadek sama będą
          > świadkową, tak?

          z pewnością zachowałabym się tak, jak uważałabym za stosowne, a nie tak jak Ty
          byś tego oczekiwała.

          > nie znasz całej sytuacji, więc dla Ciebie może nie ma żadnej tragedii, dla
          > mnie brat, który zlewa ślub swojego brata to żenada. napisałam kilka postów
          > wczesniej, że mój facet był jego świadkiem, jest chrzestnym, znalazł mu dobrą
          > robotę (tego nie pisałam) etc. Nigdy nie usłyszał chociaż dziekuję.

          oczywiście, że nie znam sytuacji, podobnie jak wszyscy inni, którzy się
          wypowiedzieli w tym wątku. jednak skoro już wcześniej było tyle żalu i uwag do
          brata narzeczonego, to po co go było brać na świadka?

          > nie wiem może czasy sie zmieniaja, ja będą świadkową poczuwałabym się do
          czegoś,
          > widocznie nie każdy.

          widocznie tak. jeśli ma się jakieś oczekiwania wobec świadków, to trzeba o nich
          jasno powiedzieć, jeśli oni nie mogą lub nie chcą się włączyć w przygotowania,
          to przynajmniej się wie, na czym się stoi.
          poniekąd rozumiem, że możesz mieć żal o to, że nie wszystko jest tak, jak sobie
          wyobrażałaś, ale niestety tak to już w życiu jest. mam jednak nadzieję, że Wasz
          ślub będzie mimo tego bardzo udany i że świadek się na nim pojawi (pewnie razem
          z żoną) smile
          pozdrawiam i życzę bardziej przmyślanych wyborów w przyszłości. pewnie na
          chrzestnego szwagra już nie poprosisz...
          • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 12:54
            nie ja go wzięłam na świadka, niestety... nauczka dla nas, aby na rodzinie
            raczej nie polegać...przynajmniej na przyszłym szwagrze.

            ja do tematu podchodze inaczej - 2 razy byłam świadkową, zawsze traktowałam to
            jako swego rodzaju zaszczyt i cieszyłam sie, że będe pomocna młodej parze. Nie
            przyszłoby mi do głowy, żeby nie spytać czy im pomóc, jak będa jechali do
            kościoła itd. ale widocznie przesadzam i to jest nienormalne...
            No, nieistotne. wazne żeby był na slubie i wystarczy. Na przyjęciu go nie
            będzie.
            • jaga112 Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 13:49
              A ja się zgadzam z psiaki_i_ferajna. Moja świadkowa - bądź co bądź jedna z
              najlepszych koleżanek, sama przeze mnie wybrana, mówiąc wprost ma wszystko w
              dupie. Zero entuzjazmu, pomocy, pomysłów. Nikt nie oczekuje zeby swiadek był
              służącym tylko zeby pomógł w niektorych sprawach. Dla mnie bycie świadkową było
              by wyróznieniem a nie przykrym obowiazkiem. Przecież można nie zgodzić sie na
              świadkowanie, a jeśli ktoś sie godzi podjąć sie tej roli to niech da troszke z
              siebie a nie tylko statystuje i pięknie wygląda.
            • domi_mikolka Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 13:52
              podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu... może coś w tym jest
              niestety.

              ja z pewnością też inaczej bym podeszła do sprawy, choć świadkową nigdy nie
              byłam, ale z kolei nasi świadkowie specjalnie się "nie przejmują" naszym
              ślubem, tzn. nic nam nie pomagają, nie będę się jednak tym przejmować. w końcu
              to nasz ślub, więc sami sobie damy radęsmile
              • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 13:57
                no o tej rodzinie to racja.

                Nam świadek wczoraj oznajmił, że nie będzie na przyjęciu, bo "nieodpowiada mu
                menu".

                dobry jest...
                • jaga112 Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:02
                  Żartujesz?
    • dorcik_wk Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:13
      Słuchaj powiem brzydko acz dosadnie - miejcie go w dupie!
      Zmień swiadka zaraz, bo tylko będziesz się niepotrzebnie denerwowała. Możesz to
      zrobić, bop ksiądz wypełnia dokumenty tuż przed ślubem. Tesciowej wytłumaczcie
      co i jak. Jeżeli nie zrozumie to jej sprawa. Ja tam się swoją zabardzo nie
      przejmowałam jak organizowałam ślub i wesele (18.06.2005). Jak zobaczyła w
      dzień slubu moją suknię to powiedziała do moje mamy - Grażynko i Ty się
      zgodziłaś? Mnie sie nie podoba, taka ciemna sad. Moja mama powiedziała, ze
      nawet mi ją doradzała, a to mi ma się podobac i mojemu mężowi. Mój był
      zaskoczony - wiedział co prawda że wiśniowa, ale nie wyobrażał sobie (Madame
      Zaręba Scarlett). Powiedział, że go oczarowałam, że wyglądam przepięknie i
      bardzo mu się podoba.
      Olejcie waszego świadka i szybko wybierzcie kogos kto z Wami będzie duchem i
      ciałem w tym dniu.
      • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:23
        niestety, na 10 dni przed złożeniem papierów do USC nie mozna juz nic zmienić...

        a slub juz w weekend.
        po tej wczorajszej akcji mój facet strasznie sie wkurzył. brat powiedział, że
        jeszcze do nas zadzwoni (może sie zreflektował, że głupstwo palnął), ale
        narazie cisza w eterze. Nie wiem czy zamawiac mu butonierkę, takie prozaiczne,
        ale naprawde nie wiem...
        • dorcik_wk Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:26
          Dziewczyno, jakich papierów do jakiego USC ?????????????????????????
          Jaki ślub bierzesz? Jeśli konkordatowy to w USC nie podajesz świadków !!!!!
          Dopiero w ko9sciele ksiąz wypełnia dane śwaidków!!!!
          Wszystko można odkręcić. Zastanów się - a jakby świadkowi nie daj oże coś się
          stało i znalazł by się w dniu ślubu w szpitalu i nie mógł podpisać papierów?
          • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:37
            cywilny tylko...
            • dorcik_wk Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:42
              AAAAAAAAAAAAAAA, ok. Ale dowiedź się w USc i powiedż, że np świadkowi zmarła
              tesciowa i pojechał za granicę i nie będzie mógł być na ślubie i nie będzie
              mógł się podpisać.
              Wiesz my żałujemy bardzo, że na świadków wzięliśmy braci (młodszych od nas o 5
              lat). Na początku było ok, ich kobitki spisywały co i jak i po czym, ale na
              błogosławieństwo si.ę spóźnili, samochód dekorowali w pośpechu i ja cała w
              nerwach do slubu. Na ślubie mój ojciec mało kasi (dziewczyny mojego brata) nie
              zabił, bo zajmowała sie swoimi kwiatkami zamiast welonem (4m). Na weselu
              powiedziałam im, że generalnie dali dupy i dobrze że chociaz przy gościach
              robili dobra minę smile
              Ale u nas my organizowaliśmy, a oni w zasadzie byli dodatkiem smile
              • psiaki_i_ferajna Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:45
                ja juz położyłam laske na niego. trudno, pierwszy i ostatni raz.
                mimo wszystko życzę wszystkim świadków z prawdziwego zdarzenia, a nie z nazwy
                tylko!
                Pozdrawiam
                • dorcik_wk Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:46
                  Ja ciebie też bardzo gorąco (uff!) pozdrawiam i trzymam w sobote kciuki. Opisz
                  jak było - ja też opisałam na forum na stronie 8 lub 9 smile
                  • dorcik_wk Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:48
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=25426785
      • popaga Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 14:24
        w 100% zgadzam się z dorcik_wk. NIe wyobrażam sobie, żeby mi świadek lub
        świadkowa humor psuli swoimi humorami i grymasami. W końcu to WASZE wesele i
        to Wy i tylko Wy decydujecie, kto będzie razem z Wami szczęśliwie celebrował to
        świeto. Świadka i przyszłą teściową 'OLAĆ"!! Kurczę, aż sama się wkurzyłamwink)
    • misia_pysia79 Zmień świadka! 14.07.05, 14:20
    • szeltika Re: mój świadek - porażka!!! 14.07.05, 15:26
      hmmm sama juz nie wiem jak to powinno byc z tymi swiadkami ja sama generalnie
      mialam taki stosunek zupelnie obojetny do tego tematu , ale w momencie kiedy
      przyjaciele mojego nazeczonego zaczeli mu organizowac super wyjazd kawalerski a
      ze strony mojej swiadkowny zainteresowania zero to mi sie poprostu
    • mala_mi_23 Re: mój świadek - porażka!!! 15.07.05, 18:01
      Moim swiadkiem byla kolezanka i nastapila wielka obraza w rodzinie ze nie moja
      siostra, ze to nie w tradycji, obca osoba i w ogole ... a ja w dup.. to mam.
      Moja siostra jak brala slub to nawet nie poczekala na mnie z rzucaniem wianka
      gdy wyszlam na chwile, wianek zlapala jakas obca laska, ktora jak sie pozniej
      okazalo ukradla mojej siostrze na tym weselu komorke ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja