Piszę żeby się wyżalić (długie)

08.07.05, 15:15
Piszę żeby się wyżalić.
Z moim obecnym narzeczonym jesteśmy razem już 10 lat (poznaliśmy się na
studiach). Od czterech lat jesteśmy zaręczeni. I od tego czasu mówiliśmy o
ślubie w 2005/2006r (wcześniej z pewnych względów nie mogliśmy się pobrać).
Od zawsze marzyłam o ślubie w czerwcu (jest to dla mnie najpiękniejszy
miesiąc na śluby i jest "r", tak, jestem przesądna). Wstępnie ustaliliśmy
datę na 10, 17 czerwca przyszłego roku, o czym mój narzeczony powiedział
swojej mamie. Po 2 dniach dzwoni do mnie brat mojego narzeczonego (tak, do
mnie, nie do narzeczonego). I informuje mnie, że on i jego dziewczyna (bo nie
są nawet zaręczeni, o ślubie do tej pory mowy nie było) mają już załatwioną
salę (i zapłaconą - ludzie, kto płaci rok wcześniej???) i księdza na 17
czerwca. Do tej pory nic nie mówili, bo to miała być niespodzianka i jeśli my
nie mamy nic konkretnego załatwionego to my mamy się pobrać 10 czerwca.
Oczywiście nie powie którą salę mają zarezerwowaną (bo to ma być
niespodzianka, jak nie zobaczę umowy to nie uwierzę w tą rezerwację).
Płakałam całą noc.
Z mojego punktu widzenia wygląda to na wpie...nie się w nasz termin.
Nadmienię, że my z narzeczonym mamy po 30 lat, zaraz po ślubie chcemy mieć
dziecko (nie jestem najmłodsza więc na 2007 ślubu nie przełożę, na inny
miesiąc też nie, bo zawsze marzyłam o czerwcu). Brat i jego dziewczyna są o 6
i 8 lat młodsi od nas, ona pracuje i jeszcze się uczy ( w zeszłym roku
zaczęła studia).
Po wielkiej awanturze z epitetami ze strony dziewczyny brata stanęło na tym,
że my 10-siątego, a oni 17-go.
My z narzeczonym sami będziemy wszystko finansować więc nie chodzi o
pieniądze od jego rodziców. Ale co na to goście ze strony narzeczonego? 2
prezenty i 2 suknie (w przypadku kobiet) tydzień po tygodniu? Nie chodzi mi o
to, żeby dostać drogie prezenty, ale dla niektórych gości to może być
kłopot.
Mam duży żal do dziewczyny brata, myślę, że chodzi jej o zwrócenie uwagi na
siebie lub może chciała wymusić na nas wspólny ślub (zawsze chciałam mieć
piękny ślub, wystawne wesele i stać mnie na to - od 5 lat na to zbierałam, na
wspólny ślub i wesele się nie zgodzę, to ma być mój najpiękniejszy dzień w
życiu, chcę się czuć jak księżniczka). Ich stać na średni ślub i wesele
(chyba, że dołożą się rodzice Narzeczonego – naprawdę stać ich na to).
Mam duży żal do nich, jestem wściekła i jest mi po prostu przykro.
    • agamuza Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 15:22
      Ale wredna gó..ara sad Cóż, chyba nie masz wpływu na ich decyzję, prawda? A co
      twoj narzeczony rzekł na cala sytuacje? Czy on nie moze z juniorem pogadac?
      Wspolczuje bardzo - tym bardziej, ze sytuacja naprawdę jest bardzo
      nieprzyjemna...
      • esmerallda Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 15:27
        Narzeczony też jest wściekły. Junior "jest pod pantoflem". Narzeczony rozmawiał
        z nim, ale nic nie dało.
      • pucholek Re: ludzie są beznadziejni 08.07.05, 22:01
        zwykłe hamstwo tylko tyle powiem, a ta dziewczyna to
        kretynka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!111
    • livia79 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 15:36
      Moze to zabrzmi brutalnie, ale ja w tej sytuacji nie widze absolutnie nic
      problematycznego i nie pojmuje dlaczego wylewasz lzy i to cale noce. Nic a nic
      nie rozumiem. Gdzie problem??
      1. Wy pobieracie sie jako pierwsi, do was najpierw przychodza goscie, Was
      podziwiaja, z nikim nie bierzecie slubu tego samego dnia; nie bedziecie mieli
      tylu osob nieobecnych (bo was slub jest pierwszy), co przypuszczalnie bedzie
      mial brat.
      2. Gdy goscie uznaja, ze nie stac ich na dwa wesela, pewnie przyjda na Wasze,
      jako na pierwsze.
      3. Zupelnie nie rozumiem, dlaczego zamartwiasz sie... sukienkami pan, ktore
      przyjda w gosci. Gdzie, jak mame kocham!, jest napisane, ze na kazde wesele
      trzeba przyjsc w innej sukience?! to juz wedlug mnie problem kompletnie
      wydumany! Sama prztanczylam w jednej kiecce 4 wesela, gdzie byli ci sami
      znajomi, suknie, w ktorym bylam na 5tym weselisku zostawiam na WLASNE poprawiny
      i dobrze jest! nikt zupelnie nie wylewal lez nad moim strojem.
      4. Dlaczego zakladasz, ze tylko ty masz prawo brac slub w czerwcu a inne pary
      nie?
      5. Ja biore slub 10.06. 06 i mam ZALATWIONA SALE A ZARECZONA NIE
      JESTEM.Zareczyny odbeda sie zima.
      6. Brat twego narzeczonego postapilby przydko "pakujac sie" ze swym weselem na
      tydzien PRZED wami. Nie pojmuje, dlaczego ci przeszkadza, ze wezmie slub po was
      (chocby nawet na drugi dzien).
      7. Czy ty aby nie jestes w pewien przedziwny dla mnie sposob zazdrosna, ze ktos
      tez bedzie w centrum uwagi, ze ktos tez bedzie szczesliwy? choc, no nie
      rozumiem!, co ci przeszkadza ten ich termin???? Moze ty czegos nie napisalas?
      moze cos przeoczylas?? bo naprawde w tym co piszesz, nie ma NIC
      problematycznego. Powiem wiecej, jesli brat twego narzeczonego nosil sie duzo
      wczesniej z zamierem wziecia slubu (zareczyny nie sa wcale koniecznoscia) to
      raczej jemu moze byc przykro, ze Wasz slub niemal "wchodzi mu w parade" - moze
      miec mniejsza liczbe gosci, jego slub bedzie porownywany z waszym, itd., itp.
      Ja planuje slub ze swym mezczyzna od 5-6 lat, przez lata uzgadnialismy
      szczegoly, w maju ustalilismy date bo slub bedzie mozliwy dopiero w przyszlym
      roku, a ja pierscionka nadal nie mam.
      8. Brat twego mezczyzny nie ma najmniejszego obowiazku pokazywac wam (a
      zwlaszcza tobie) umowy, najmniejszego. To sa sprawy finansowe, nie musi sie z
      nich spowiadac. Jesli mu nie wierzysz, to jakby - twoj problem. Dziwaczna
      zazdroscia i nieuzasadnionymi pretensjami bije mi z twego listu - stad moj
      chlodny ton. Mimo wszystko pozdrawiam i zycze wiecej luzu i empatii.
    • raton Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 15:38
      Faktycznie, bardzo nieprzyjemna sytuacja, szczerze Wam wspolczuje.
      Najgorsze, ze na chamstwo i zlosliwosc nie ma rady i jedyne wyjscie to byc ponad
      to. Dopilnujcie tylko zeby odpowiednio wczesnie zaprosic Waszych gosci i
      poprosic ich o potwierdzenie przybycia, zeby w razie czego rezygnowali z "tego
      drugiego" wesela. Wiem, to co pisze jest podle, mam nadzieje, ze inne
      forumowiczki beda mialy madrzejsze pomysly ;o) ale chwilowo nic innego nie
      przychodzi mi do glowy. Dobrze chociaz, ze Wasz slub bedzie pierwszy w
      kolejnosci, goscie nie beda jeszcze zmeczeni.
      A poza tym, glowa do gory! Skupcie sie na sobie, swoich marzeniach i planach, i
      probujcie je realizowac mimo troche niesprzyjajacych okolicznosci. Moze jeszcze
      wszysko sie ulozy.
      P.S. A co na to wszystko rodzice obu panów? Nie widza w tej "przypadkowej"
      zbieznosci terminow nic niestosownego?
    • magdalena188 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 15:57
      co ty wygadujesz.
      zgadzam sie z livia, skad wiesz coi oni planowali, niekazdy o tym opowaida, a
      jesli sie obawaisz to i tak dobrze ze ty bedziesz miala tydzien oprzed.
      a oplaty? wlasnie rok wczesniej najczesciej te "poplurane" miesiace sie
      zaklepuje, ja tak musialam zaolacic zaliczke i nie tylko na sale.

      sa gorsze rzeczy na swiecie, naprawde kwasisz troche,'czesc
      • dafni Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 16:11
        Ja się też obiema rękami podpisuję pod wypowiedzią livi. W ogóle nie widzę w
        tej sytuacji problemu, zwłaszcza, że sami finansujecie sobie wesle i w związku
        z tym brat narzeczonego nieczego wam nie komplikuje. W tej całej historii
        najbardziej żal mi właśnie jego i jego narzeczonej, bo z bliżej nieokreślonych
        powodów bliscy ludzie zamiast cieszyć się razem z nimi ich szczęściem wyżywają
        się na nich. Daj sobie trochę na luz.
    • magdalena-a2 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 16:42
      eeee ja tez nie widze problemu, tym bardziej, ze mam prawie identyczna
      sytuacje. Mamy zarezerwowana sale na 10 czerwca, wie o tym tylko najblizsza
      rodzina (nasi rodzice), a dalsza nie, bo doszlismy do wniosku ze to za wczesnie
      zeby juz wszystkich informowac. I nagle okazało sie ze brat cioteczny mojego
      narzeczonego cos przebakiwał że on i jego dziewczyna szykuja sie na 17 czerwca.
      I trudno, teraz uprzedzimy osoby ktore beda zaproszone na oba sluby i po
      kłopocie. Maja rok, zeby kupic 2 suknie na 2 przyjecia. A jak prezenty beda
      skromniejsze to nic sie nie stanie, nie o prezenty przeciez chodzi. I co,
      ktores z nas ma zrezygnować? Ja tez jestem po 30 i nie chce dluzej czekac, oni
      tez maja swoje racje. A moj slub i tak bedzie pierwszy smile Głowa do góry!!!
      • livia79 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 17:07
        I to jest rozsadna postawa. Pozdrowka.
        • daisy555 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 08.07.05, 17:44
          Przerażający jest egoizm esmeralldy! sad(( Jakieś chore nakazy, zakazy, reguły.
          Ale taka właśnie jest nasza natura - dokopać innym, nawet jeśli to jest nasza
          rodzina.

          A później pewnie świeżo zaślubieni małżonkowie będą grzecznie stali w kolejce
          do życzeń, uśmiechali się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego żonie.
          Okropne.
          Podobnie jak rada jednej z forumowiczek, żeby "zabookować" sobie odpowiednio
          wcześniej gości.

          Bardzo przykro czyta się takie teksty.

          • a_weasley A kto to jesteście Wy? 08.07.05, 20:46
            daisy555 napisała:

            > Przerażający jest egoizm esmeralldy! sad((

            To jest wątek "Esmeralda jako taka, a jak nie jako taka i dlaczego" czy rozmowa
            o konkretnym problemie?

            > Ale taka właśnie jest nasza natura -

            A kto to jesteście Wy i dlaczego robicie rzeczy, które Wam się nie podobają?
            Uch, jak ja lubię takie księżowskie "My" oznaczające "Wy, paskudni"!

            > A później pewnie świeżo zaślubieni małżonkowie będą grzecznie stali w kolejce
            > do życzeń, uśmiechali się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego
            żonie.

            No i co? Jest konflikt interesów między osobami, które - mam nadzieję - poza
            tym nic do siebie nie mają. Zostanie w ten czy inny sposób rozwiązany. Mają nie
            uśmiechać się i nie życzyć? Co właściwie mają robić?

            > Okropne.
            > Podobnie jak rada jednej z forumowiczek, żeby "zabookować" sobie odpowiednio
            > wcześniej gości.

            Pewnie, że lepiej dogadać się z bratem i gościom przewidzianym na oba wesela
            wysyłać zaproszenia razem. Ale jeżeli brat na to nie pójdzie, to co wtedy?
            Część gości po prostu potwierdzi obecność temu, kto zaprosi ich pierwszy.
            Bo twierdzić, że każdy pójdzie raz za razem, tydzień po tygodniu, na dwa wesela
            w tej samej rodzinie, jest chciejstwem czystej wody.
            • livia79 Re: A kto to jesteście Wy? 08.07.05, 21:09
              Ale tu chodzi o dwoch braci, o RODZINE najblizsza jaka mozna miec! czego
              Esmeralda żąda? zeby bracia wzieli sie za lby pod haslem "nie cierpie cie, bo
              goscie BYC MOZE pojda na twoje a nie moje wesele"?! przeciez to jakas
              piramidalna glupota! ma dziewczyna wesele jako pierwsza, jedyna w tym dniu, ma
              na nie pieniadze, moze je zorganizowac jak chce, wiec GDZIE PROBLEM?? czy ona
              sugeruje, ze po jej weselu, goscie maja byc pod tak kolosalnym wrazeniem,ze
              przez najblizsze dlugie miesiace nikt innym nie ma prawa isc do oltarza, aby
              tego wrazenia nie zepsuc?? Nie chce byc maksymalnie niegrzeczna, ale to jest
              chora postawa, postawa osoby gleboko zakompleksionej. Jesli ja napisze książke,
              czy nikt inny nie moze napisac kolejnej przez nastepne lata? jesli wyjde za
              maz, czy nikt inny nie bedzie juz mial prawa do zawarcia zwiazku? jesli kupie
              biala suknie, czy odtad maja produkowac suknie wylacznie ecru?? nie rozumiem,
              mimo szalonych staran nie kumam zupelnie, jak przed wejsciem do czyjejs rodziny
              mozna sie tak z nia sklocac. Jak mozna sklocac braci?! dorosla osoba, a
              zachowuje sie jak rozkapryszony dzieciak. Oby cale zycie miala tylko takie
              problemy, bo skoro z ich powodu przeplakuje cale noce, co byloby przy wiekszych
              dramatach?
              • a_weasley Nie przesadzajmy w żadną stronę 11.07.05, 10:55
                livia79 napisała:

                > Ale tu chodzi o dwoch braci, o RODZINE najblizsza jaka mozna miec! czego
                > Esmeralda żąda? zeby bracia wzieli sie za lby pod haslem "nie cierpie cie, bo
                > goscie BYC MOZE pojda na twoje a nie moje wesele"?!

                Stop. Takie żądanie można było ewentualnie wyczytać z listu Daisy. Jeśli w
                ogóle.

                > piramidalna glupota! ma dziewczyna wesele jako pierwsza, jedyna w tym dniu,
                > ma na nie pieniadze, moze je zorganizowac jak chce, wiec GDZIE PROBLEM??
                [ciach przerysowania i dotkliwie niekonieczne roztrząsanie stanów emocjonalnych
                Esmeraldy]

                Nie ma co upierać się, że nie ma problemu, bo problem ewidentnie jest. Nie jest
                to aż taka tragedia, jak w pierwszym odruchu odebrała Esmeralda, nie jest to
                też powód do odsądzania szwagra i jego narzeczonej od czci i wiary, ale problem
                jest i trzeba go jakoś rozwiązać.
                Jest kolizja, dwa wesela w tym samym gronie, tydzień po tygodniu, to jest
                problem i często trudny wybór - zwłaszcza jeśliby dany gość miał przyjechać z
                daleka. Nie każdy jest w stanie sobie pozwolić na takie dwa wesela pod rząd i
                finansowo, i organizacyjnie.

                > mimo szalonych staran nie kumam zupelnie, jak przed wejsciem do czyjejs
                > rodziny mozna sie tak z nia sklocac. Jak mozna sklocac braci?!

                Po pierwsze to powinni się porozumieć bracia właśnie. I optymalnie byłoby albo
                zrobić w ogóle wspólne wesele, albo rozsunąć je w czasie - jeśli nie czerwiec-
                wrzesień, to nie 10 i 17, tylko 3 i 24 czerwca. A jeśli nie, to przynajmniej
                wspólnym gościom wysyłać zaproszenia wspólnie i niech goście sami decydują, do
                którego z braci chcą iść na wesele.
                A jeżeli chłopcy nie potrafią się nawet na tyle dogadać, no to trudno, kto
                pierwszy ten lepszy.
    • pepperann Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 08:00
      Ja tez sie zgadzam z Livia. Czym Ty sie przejmujesz? Gdyby robili slub w tym
      samym terminie, albo tydzien wczesniej - rozumialabym problem. Ale tak?
      Dlaczego ona chcialaby zwrocic na siebie uwage tym, z bedzie miala slub tydzien
      PO Tobie? Jak w ten sposob zwroci na siebie uwage? Przeciez wiadomo, ze cala
      uwaga sie koncentruje na tym pierwszym slubie i tak.

      Zaczynasz wspolne zycie i rodzine od zadania pokazania umowy i "wielkiej
      awantury z epitetami" z przyszlym szwagrem? O to ze sie zeni? Nie rozumiem
      tego. I czego od nich oczekujesz? Ze zrezygnuja ze slubu, bo Ty wychodzisz za
      maz? Kiedy skonczy sie kwarantanna dla nich? Po dwoch miesiacach dopiero wolno
      im sie pobrac, bo Ty chcesz czuc sie ksiezniczka?

      W ogole nie wiem, w czym widzisz problem. Mozesz poza tym wziac slub 3.czerwca.
      Tez bedziesz miala czerwiec i 2 tygodnie przerwy do nastepnego slubu.
      • a_weasley Tylko spokojnie... 11.07.05, 11:09
        pepperann napisała:

        > Przeciez wiadomo, ze cala uwaga sie koncentruje na tym pierwszym slubie i tak.

        W tym momencie poniekąd przyznajesz, że te dwie imprezy konkurują ze sobą - o
        uwagę rodziny, o obecność gości i co tam jeszcze. I nieważne, kto wygra - sama
        sytuacja jest niezdrowa.

        > Zaczynasz wspolne zycie i rodzine od zadania pokazania umowy

        Stop po raz pierwszy. Esmeralda napisała tylko, że w tę rezerwację na rok do
        przodu nie wierzy i musiałaby zobaczyć umowę, żeby uwierzyć. A ja jej się nawet
        specjalnie nie dziwię, mi też taka daleka rezerwacja dziwna jakaś (choć wiem,
        że niektórzy tak robią).

        > i "wielkiej awantury z epitetami" z przyszlym szwagrem?

        Stop po raz drugi. Wyrywasz z kontekstu. Następne słowa brzmiały "ze strony
        przyszłej bratowej narzeczonego".

        > I czego od nich oczekujesz? Ze zrezygnuja ze slubu, bo Ty wychodzisz za
        > maz? Kiedy skonczy sie kwarantanna dla nich?

        Zadajmy to samo pytanie bez piany na ustach: jaki odstęp byłby potrzebny, żeby
        ta kolizja nie była tak uciążliwa? W jakim odstępie rodzina może przyjechać na
        dwa wesela? Tydzień? Mało na pewno. Trzy tygodnie? Lato (jeden w sierpniu,
        drugi we wrześniu)? Konkretne pytanie, wymagające konkretnej odpowiedzi.
    • monkamaj Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 11:08
      tak czytam wszystkie posty i cóż - rację mają tylko Forumowiczki zgadzajace się
      z Livią i oczywiscie ona sama, czekam na Twój głos Esmeralldo, co powiesz?
      moim zdaniem (chociaz powielę zdanie poprzedniczek) - nie ma zadnego problemu,
      czerwiec nie jest zarezerwowany tylko dla Ciebie, czyzbyś była typową
      jedynaczką, która nie potrafi się z nikim niczym dzielić? czego się obawiasz?
      że slub brata Twojego narzeczonego przycmi Twój? że oba sluby beda porównywane?
      że w rodzinie będą nagle 2 nowe synowe, które trzeba bedzie przyjąć z równą
      miłością? nie rozumiem... nie o to chyba w slubach chodzi, ludzie trochę się
      zapominają, nie oprawa się liczy najbardziej a to co bedziesz miała w sercu, a
      jak bedziesz miała ciagłe uczucie żalu do brata narzeczonego i jego dziewczyny
      to i Twój ślub koscielny nie bedzie wazny (bo przyjmiesz komunię w grzechu),
      zastanów się o co chodzi - o oprawę czy o slub kościelny?
      • cloyes Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 12:57
        a ja wyczytalam, ze problemem nie jest sam slub, tylko zachowanie szwagra. moj
        przyklad: jedziemy samochodem 8h. z tylu ma siedziec maz, jego siostra, ja.
        siostra w ogole nie utrzymuje z nami kontaktu, podczas rodzinnych zjazdow sypie
        zlosliwosciami. no i zazadala siedzenia pomiedzy nami. na to maz jej tlumaczy,
        ze chce siedziec kolo mnie. na to tesciowa: pozwol siostrze siedziec, gdzie
        chce, co to za problem, ze twoja zona bedzie siedziala przy oknie. I co tez
        uwazacie, ze problem w tym, zeby sie zabijac o miejsce w samochodzie?
        • livia79 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 13:42
          Ale dlaczego uwazasz, ze zachowanie szwagra Esmeraldy jest problematyczne?
          chlopak zadzwonil i powiedzial, ze bierze slub 17.06. (oni ustalili date o
          tydzien wczesniej), znow nie widze problemu... Nie widze problemu takze w tym,
          ze powiedzial to najpierw Esmeraldzie a potem semu bratu, co wiecej - uwazam,
          ze to ladna postawa - traktuje przyszla szwagierke jak czlonka rodziny, na
          rowni ze swym bratem. Jeszcze raz powtarzam - nie zaproponował im tego slubu
          branego wspolnie, nie "wcisnal" sie przed nich; normalnie, spokojnie, ustalil
          sobie termin tydzien pozniej (a prawdopodobnie mial ustalone duzo wczesniej).
          Rety, co w tym zlego??
          • cloyes Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 14:19
            no nic zlego. tylko, ze ta data plus codzienne stosunki obu par daje do
            myslenia. i z tego, co wyczytalam, to ustalanie daty(zwlaszcza ze strony
            narzeczonej brata) nie bylo zbyt mile i sympatyczne.byl kiedys podobny watek -
            tyle, ze tam siostra byla w ciazy i dochodzil problem ciecia kosztow wesela.
            jesli tutaj nie ma podobnej sytuacji, to ja nie rozumiem po co brat sie upiera
            na dacie tydzien po. niestety czasem zdarzaja sie ludzie, ktorzy specjalnie
            innym wszystko psuja. np w moim wypadku to jest tak, ze szwagierka jest
            najmlodszym wychuchanym dzieckiem, do tego jedyna corka i poprostu tak zostala
            wychowana, ze moze poniewierac swoich braci,bo rodzice stana po jej stronie.
            szwagierki traktuje, jakbysmy chcialy jej milosc matki odebac i stad rozne
            przykre sytuacje.
            wedlug mnie najlepiej byloby zapytac brata i jego narzeczona, dlaczego tak im
            zalezy na tej dacie. powiedziec o swoich podejrzeniach. jesli wazne byloby dla
            mnie, zeby imprezy nie byly w tak krotkim odstepie czasu, to bym zrezygnowala i
            zrobila np w maju: ze wzgledu na komfort gosci. no ale zawsze jakies poczucie
            krzywdy pozostaje, i nawet najbardziej racjonalne tlumaczenia , tego nie zmienia
            • livia79 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 15:28
              Ja nadal nie rozumiem. Jaka krzywda? na jakiej podstawie ta dziewczyna ma sie
              czuc skrzywdzona, co ja niby ma tak strasznie boleć? mnie by nie przeszkadzalo
              nawet, gdyby moj brat zorganizowal sobie wesele dzien po mnie. Co ma bowiem
              piernik do wiatraka? I dlaczego zakladasz, ze brat narzeczonego ustalil date
              specjalnie tydzien pozniej? moze to on pierwszy ustalil sobie termin? zreszta
              na pewno tak bylo, skoro zdazył znalezc i zarezerwowac sobie restauracje.
              Pytasz, po co brat sie upiera przy dacie po. A ja pytam, czemu Esmeralda upiera
              sie przy dacie przed, skoro to dla niej taka tragedia? "Sa ludzie, ktorzy
              specjalnie wszystko innym psuja" - to znaczy CO PSUJA?, podaj jakis KONKRETNY
              przyklad sytuacji, ktora zostanie zepsuta, podaj fakt, bo to co piszesz, jest
              jakims generalizowaniem bez sensu, bez konkretnych przykladow, i bez SEDNA.
            • livia79 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 15:38
              No ale coz, taka juz natura wielu ludzi - zawisc, krecenie nosem, obrazanie sie
              nie wiadomo o co, klotnie bez powodow, i tragizowanie bez podawania konkretnych
              przyczyn tragedii. Słowem "wiele halasu o nic". Jakos bardzo zaineteresowal
              mnie ten watek, bo traktuje tak naprawde o fatalnym wchodzeniu w nowa RODZINE.
              Esmeralda widac bardzo blednie zaklada, ze skoro juz wreszcie - przepraszam za
              sformulowanie - "dorwala sie" do oltarza, to bedzie go zazdrosnie strzegla
              niczym piesek ze zjezona sierscia i zębami (czyt.epitetami) w pogotowiu. A
              gdzie jak ktos madrze napisal milosc chrzescijanki do bliźniego? Gdzie radosc z
              zawierania zwiazku, gdzie pragnienie, by byc kochana w nowym srodowisku, gdzie
              spokoj, szczescie, otwarcie na drugiego człowieka?? Wszak slub to nie biala
              suknia i goscie!! to NOWE ZYCIE, NOWA RODZINA, NOWI PRZYJACIELE, jak mozna to
              wszystko tak przekreslac bez powodu?
              • misia.a Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 16:22
                Mam jedno pytanie do Esmeraldy (i niektórych popierających jej oburzenie
                forumek):
                Kiedy brat narzeczonego będzie mógł pobrać się ze swoją dziewczyną, "aby
                wszystkiego nie popsuć"?. Bo to, że nie w czerwcu to już wiemy. Zapewne także
                nie w lipcu ani w sierpniu, bo dla gości 2 wesela w rodzinie w jedno lato to za
                dużo wrażeń i wydatków. No i oczywiście nie wchodzi w rachubę także termin
                wcześniejszy np. maj, bo "księżniczce" zapewne spadłaby z główki korona, że nie
                była pierwsza.Rozumiem, że Esmeralda rezerwuje sobie cały rok.
                Czerwiec to w Polsce najpopularniejszy miesiąc ślubów, a ma tylko 4-5
                weekendów, należy więc liczyć się z tym, że w bliższej czy dalszej rodzinie
                będą się wtedy odbywały wesela.
                My zaczęliśmy informować gości o naszym ślubie na 2 mies.przed.A wtedy okazało
                się,że w sierpniu w rodzinie będą jeszcze 2 śluby.Para, która planowała ślub w
                tym samym terminie co my,uprzejmie (i nawet nas o tym nie informując)
                przesunęła termin na tydzień wcześniej; drugi ślub będzie 3 tyg. później i nikt
                nie robił zbędnych fochów i tragedii. Naprawdę :więcej luzu i mniej
                przypisywania innym złych intencjii.
                • a_weasley Bez przesady 11.07.05, 10:58
                  misia.a napisała:

                  > Mam jedno pytanie do Esmeraldy (i niektórych popierających jej oburzenie
                  > forumek):
                  > Kiedy brat narzeczonego będzie mógł pobrać się ze swoją dziewczyną, "aby
                  > wszystkiego nie popsuć"?.

                  To jest bardzo dobre pytanie i bracia powinni o tym porozmawiać.

                  [ciach nadinterpretacje i złośliwości]

                  > Naprawdę :więcej luzu i mniej przypisywania innym złych intencjii.

                  Misiu, przeczytaj ostatnie zdanie uważnie i zacznij od siebie.
              • pkownacki Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 09.07.05, 16:30
                Livio..ale po co od razu tylko zlosci....spokojnie dajmy sobie na
                luz..dziewczyna sie wyzalila i koniec, moze zrozumiala a tutaj forumowiczki ja
                zanalizowaly jak na jakims maratonie w klinice psychiatrycznej.
                czasem reakcje ludzi sa bardziej emocjonalne - dlatego zanim dokonczycie analize
                Esmeraldy to zastanowcie sie jak byscie sie zachowaly/li w jej sytuacji. Kazdy
                zarzekac sie bedzie, ze to nie bylby zaden problem, ale czy na pewno czy tak od
                razu??
                Esmeraldo spokojnie...przygotuj sie do swojego swieta, nie krusz kopii z
                przyszla rodzina, zycie niekonczy sie na slubie i weselu, wiec nie warto
                stosowac taktyki spalonej ziemi.
                dobrze bedzie tylko kiedy wy odespicie te dwa imprezowe weekendy tongue_out??
    • gaapcia Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 11.07.05, 00:29
      Brak mi słów. Nikt nie rozumie co esmerallda napisała. Livia to jakaś
      fanatyczka- z jakiej racji wbijasz dziewczynę w ziemię i ją krytykujesz?!!!
      Napisała "piszę żeby sie wyżalic" a nie "co o tym sądzicie" Jeżeli planuje ślub
      od 4 lat w konkretnym roku i informuje wszystkich to nie dziwię się, że jest
      rozżalona, że raptem brat ma ten sam termin. oczywiście, że pociechą jest to,
      że ma ślub jako pierwsza, ale raczej nie dużą. Każdy człowiek ma w sobie
      egoizm, jeden mniej drugi wiecej. Ja chcę być w tym dniu wyjątkowa i chcę żeby
      to moje uczucie trwało jak najdłużej i podejrzewam, że właśnie dlatego
      Esmeralldzie jest przykro, że ktoś Jej chce to popsuć. To nie o to chodzi, że
      cały czerwiec jest Jej i nikt nie moze mieć wtedy ślubu tylko po to się robi
      ustalenia aby takich sytuacji nie było. Gdyby to nie była tak bliska rodzina
      podejrzewam, że Esmeralda nie czułaby się tak rozżalona i cieszyłaby się
      szczęściem innych. Każdy kto chce brać ślub, chce być wyjątkowy i nikt mi nie
      powie, że tak nie jest!
      • pkownacki Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 11.07.05, 07:46
        przeczytaj co wyzej napisalem...
      • bkn Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 11.07.05, 11:27
        gaapcia napisała:

        Jeżeli planuje ślub od 4 lat w konkretnym roku i informuje wszystkich to nie
        dziwię się, że jest
        > rozżalona, że raptem brat ma ten sam termin.

        Wydawało mi się, że dokładnie Esmerallda z narzeczonym planowali tylko rok
        zaślubin. Konkretną datę ustalili wstępnie i od razu poinformowali rodziców. W
        związku z tym uważam, że brat zachował się rozsądnie informując ich o "swoim"
        terminie - w końcu jakby obaj bracia zarezerwowali sobie salę i księdza na tą
        samą datę byłoby znacznie gorzej, prawda? A przecież brat nie miał obowiązku
        informować wszem i w obec o planowanej dacie - mógł np. założyć sobie, że
        esmerallda zdecyduje się na wrzesień.

        Proponuję, zamiast wieszać psy na bracie narzeczonego, postawić się w jego
        sytuacji. Może wtedy łatwiej Wam będzie dojść do porozumienia i ustalić
        wszystko tak, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony sytuacją.

        PS. Niestety ostatnio rezerwowanie sali rok w przód staje się normą. Zwłaszcza
        tych popularniejszych. Więc jeśli brat planuje niespodziankę to może chciał być
        pewny, że mu nikt tej sali nie "sprzątnie"... choćby esmarallda z narzeczonym smile
        • a_weasley Trochę racji, ale... 11.07.05, 11:38
          bkn napisała:

          > Wydawało mi się, że dokładnie Esmerallda z narzeczonym planowali tylko rok
          > zaślubin. Konkretną datę ustalili wstępnie i od razu poinformowali rodziców.

          Tak to rozumiem.

          > związku z tym uważam, że brat zachował się rozsądnie informując ich o "swoim"
          > terminie - w końcu jakby obaj bracia zarezerwowali sobie salę i księdza na tą
          > samą datę byłoby znacznie gorzej, prawda? A przecież brat nie miał obowiązku
          > informować wszem i w obec o planowanej dacie - mógł np. założyć sobie, że
          > esmerallda zdecyduje się na wrzesień.

          Nie powinien był sobie nic ZAKŁADAĆ, a już na pewno nie miał prawa stawiać
          swojego brata (i tym samym Esmeraldy) przed faktem dokonanym "zabukowałem sobie
          najatrakcyjniejszy termin, a Wy się martwcie". WIedział o roku,
          zdroworozsądkowo wiadomo, że prime time to jest czerwiec, w porywach wrzesień,
          więc należało z bratem zagadać - "słuchaj, my też chcemy w 2006, kiedy
          konkretnie planujesz?"
          Nie ma więc co wpierać, że szwagier jest w porządku, bo nie jest.

          > Proponuję, zamiast wieszać psy na bracie narzeczonego, postawić się w jego
          > sytuacji. Może wtedy łatwiej Wam będzie dojść do porozumienia i ustalić
          > wszystko tak, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony sytuacją.
          >
          > PS. Niestety ostatnio rezerwowanie sali rok w przód staje się normą.

          Ja tu czegoś nie rozumiem. Przymierzałem się do robienia wesela we Warszawie w
          czerwcu właśnie - siła wyższa sprawila, żeśmy musieli przesunąć. W marcu
          szukałem sali na czerwiec i mogłem przebierać.

          > Więc jeśli brat planuje niespodziankę to może chciał być pewny,
          > że mu nikt tej sali nie "sprzątnie"... choćby esmarallda z narzeczonym

          Sugerujesz, że to go powstrzymało przed pogadaniem z bratem? Fajna rodzinka by
          to musiała być...
          • bkn Re: Trochę racji, ale... 11.07.05, 12:07
            a_weasley napisał:

            > Nie ma więc co wpierać, że szwagier jest w porządku, bo nie jest.

            Nie twierdzę, że jest w 100% w porządku, ale nie mam zamiaru odsądzać go od
            czci i wiary. Nigdzie nie jest powiedziane, że ślub musi być w czerwcu, prawda?
            Sezon weselny trwa od czerwca do września i w tym okresie 2 śluby w rodzinie są
            chyba ok. Niestety, myślę, że każdy ma prawo zdecydować o dacie swojego ślubu
            bez konsultacji z innymi(bo może ktoś też chciałby wtedy...)i szwagier nie miał
            obowiązku domyślać się, że przyszła bratowa marzy o czerwcu. Przyznam jednak,
            że byłby bardziej w porządku i wykazałby dobrą wolę, gdyby się skonsultował z
            bratem wcześniej.


            > Ja tu czegoś nie rozumiem. Przymierzałem się do robienia wesela we Warszawie
            w czerwcu właśnie - siła wyższa sprawila, żeśmy musieli przesunąć. W marcu
            > szukałem sali na czerwiec i mogłem przebierać.

            A moje dośwaidczenie mówi co innego. Ostatnie kilka par w mojej rodzinie
            dostosowywało termin ślubu do wolnego terminu sali. I nie w ostatniej chwili, a
            ok. 8-10 miesięcy przed planowaną uroczystością. Ale może to kwesta wymagań co
            do sali (w mojej rodzinie liczba gości weselnych przekracza zwykle 100 osób i
            sala musi być odpowiednio duża).
            Dodam jeszcze, że kuzynka już w maju miała zarezerwowaną salę, kościół i
            kucharki na wesele w czerwcu 2006. I ma salę i termin, które sobie upatrzyła. A
            ja już wiem, że nie będę brała ślubu w czerwcu, żeby się imprezy nie nakładały.
            Trudno, była pierwsza, więc muszę się dostosować smile


            > Sugerujesz, że to go powstrzymało przed pogadaniem z bratem?

            Nie, tego nie sugerowałam. Jedynie to, że mogło go to skłonić do tak wczesnej
            rezerwacji lokalu.
    • olimpia01 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 11.07.05, 14:29
      Oczywiście zgadzam się z livią79 i nie widzę nic problematycznego w tej
      sytuacji, że brat narzeczonego również bierze ślub w czerwcu. Tym bardziej że
      esemralda pisała, że ustalała termin WSTĘPNIE na 10 lub 17-go. Ona też nie
      konusltowała tego z bratem narzeczonego!Więc skąd te pretensje?

      Myślę, że esmeraldzie po tak długim czasie oczekiwania na to wydarzenie (aż 10
      lat!) puściły najzwyczajniej nerwy. Tyle planów, marzeń i wyobrażeń i nagle
      okazuje się że szwagier też się żeni! Wydarzenie które być może przyćmi jej
      własny ślub? czy może chodzi o skromnijesze datki od gości... bo drugie wesele
      za pasem? wink)))
      • a_weasley Jak to skąd? 11.07.05, 16:10
        olimpia01 napisała:

        > Oczywiście zgadzam się z livią79 i nie widzę nic problematycznego w tej
        > sytuacji, że brat narzeczonego również bierze ślub w czerwcu. Tym bardziej że
        > esemralda pisała, że ustalała termin WSTĘPNIE na 10 lub 17-go. Ona też nie
        > konusltowała tego z bratem narzeczonego!Więc skąd te pretensje?

        Stąd, że brat wiedział, że jego plany kolidują z czyimiś, i zamiast próbować
        się dogadać, postawił swojego brata, czyli narzeczonego Esmeraldy, przed faktem
        dokonanym. Tak się nie robi.

        > Myślę, że esmeraldzie [ciach domysły na temat motywów postępowania i stanów
        psychicznych Esmeraldy, po części, jakby to powiedzieć, mało eleganckie]

        A ja myślę, że nic Ci do tego.
        • olimpia01 Re: Jak to skąd? 12.07.05, 10:00
          A brat wiedział nie powiedział...? smile)) Nie wiesz na pewno jak było a_weasley -
          znasz relacje tylko jednej strony. Dlaczego więc zakładasz ,że brat kombinował?
          Jak pisze esmeralda w rodzinie o jej terminie się mówiło ale nic konkretnie nie
          robiło...(prawdopodonie junior mało tym się interesował).

          Przez esmeraldę przemawia rozgoryczenie, że nie tylko ona będzie "królową balu"
          ...(są to domysły na temat motywów postępowania i stanów psychicznych
          Esmeraldy, do których mam prawo tak jak ona ma prawo do swoich domysłow na
          temat motywów postępowania juniora i jego wrednej narzeczonej wink))))
    • gaapcia Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 11.07.05, 18:50
      Wydaje mi się, że czytać umiem (dla pewności poprosiłam o opinię ;D ) i umiem,
      więc:
      esmerallda napisała:

      Od czterech lat jesteśmy zaręczeni. I od tego czasu mówiliśmy o
      > ślubie w 2005/2006r (wcześniej z pewnych względów nie mogliśmy się pobrać).
      > Od zawsze marzyłam o ślubie w czerwcu (jest to dla mnie najpiękniejszy
      > miesiąc na śluby i jest "r", tak, jestem przesądna). Wstępnie ustaliliśmy
      > datę na 10, 17 czerwca przyszłego roku, o czym mój narzeczony powiedział
      > swojej mamie.

      czyli od "zawsze" było wiadomo, że ślub będzie w tym właśnie miesiącu!!! Ja nie
      osądzam brata, tylko bronię Esmeralldy! Mnie też byłoby przykro. Nie są
      problemem dwa śluby w rodzinie, ale ich data. Co to za niespodzianka, jeśli się
      ktoś wtrynia w czyjąś datę, tak to widzę. I wydaje mi się, że jest tu kilku
      materialistów, bo co druga osobna przeciwna Esmeraldzie zwraca uwagę na
      prezenty, a wydaje mi się, że nie o to tutaj chodzi.
    • esmerallda Odpowiedź esmeralldy (bardzo długie) 12.07.05, 03:25
      Widzę, że mój wątek rozgrzał niektórych do czerwoności i dostało mi się wiadro
      pomyj na głowę.
      Chcę ustosunkować się do niektórych zarzutów, będę cytować pierwszą osobę,
      która z takim zarzutem wystąpiła :

      livia79 napisała:
      > 1. Wy pobieracie sie jako pierwsi, do was najpierw przychodza goscie, Was
      > podziwiaja, z nikim nie bierzecie slubu tego samego dnia; nie bedziecie mieli
      > tylu osob nieobecnych (bo was slub jest pierwszy), co przypuszczalnie bedzie
      > mial brat.
      > 2. Gdy goscie uznaja, ze nie stac ich na dwa wesela, pewnie przyjda na Wasze,
      > jako na pierwsze.

      Typowo sarmackie podejście „po nas choćby potop”.
      Mam czuć satysfakcję z tego, że goście przyjdą do nas, a nie do Juniora? Nie
      sądzisz że właśnie takie podejście jest chore? Wczuj się w sytuację gości –
      mają wybierać między braćmi?
      Wg mnie, dla gości sytuacja „2 wesela tydzień po tygodniu” jest trudna
      organizacyjnie i męcząca – nie zdążą nawet odpocząć. A dla mnie jest ważne,
      żeby goście się dobrze bawili i moja radość była ich radością. Jeśli ktoś z
      gości będzie musiał wybierać między naszym weselem, a weselem Juniora, będzie
      to dla mnie przykre, niezależnie od tego, na czyje wesele nie przyjdzie.

      3. Zupelnie nie rozumiem, dlaczego zamartwiasz sie... sukienkami pan, ktore
      > przyjda w gosci. Gdzie, jak mame kocham!, jest napisane, ze na kazde wesele
      > trzeba przyjsc w innej sukience?! to juz wedlug mnie problem kompletnie
      > wydumany! Sama prztanczylam w jednej kiecce 4 wesela, gdzie byli ci sami
      > znajomi, suknie, w ktorym bylam na 5tym weselisku zostawiam na WLASNE
      poprawiny
      > i dobrze jest! nikt zupelnie nie wylewal lez nad moim strojem.

      A byłaś w tej samej sukience na imprezie tydzień w tydzień, z tymi samymi
      gośćmi? Myślę, że większość pań będzie chciała „zorganizować” sobie różne
      stroje na te okazje i jest to dodatkowy kłopot.
      Ja bym nie poszła w tym samym stroju na imprezy tydzień w tydzień. A moje
      suknie również nie są „jednorazowe” – np. na poprawinach wystąpię w sukni,
      którą „amortyzuję” od 2001 roku.

      > 4. Dlaczego zakladasz, ze tylko ty masz prawo brac slub w czerwcu a inne pary
      > nie?
      > 5. Ja biore slub 10.06. 06 i mam ZALATWIONA SALE A ZARECZONA NIE
      > JESTEM.Zareczyny odbeda sie zima. (...)
      7. Czy ty aby nie jestes w pewien przedziwny dla mnie sposob zazdrosna, ze ktos
      > tez bedzie w centrum uwagi, ze ktos tez bedzie szczesliwy? choc, no nie
      > rozumiem!, co ci przeszkadza ten ich termin???? Moze ty czegos nie napisalas?
      > moze cos przeoczylas?? bo naprawde w tym co piszesz, nie ma NIC
      > problematycznego. Powiem wiecej, jesli brat twego narzeczonego nosil sie duzo
      > wczesniej z zamierem wziecia slubu (zareczyny nie sa wcale koniecznoscia) to
      > raczej jemu moze byc przykro, ze Wasz slub niemal "wchodzi mu w parade" -
      moze
      > miec mniejsza liczbe gosci, jego slub bedzie porownywany z waszym, itd., itp.
      > Ja planuje slub ze swym mezczyzna od 5-6 lat, przez lata uzgadnialismy
      > szczegoly, w maju ustalilismy date bo slub bedzie mozliwy dopiero w przyszlym
      > roku, a ja pierscionka nadal nie mam.
      > 8. Brat twego mezczyzny nie ma najmniejszego obowiazku pokazywac wam (a
      > zwlaszcza tobie) umowy, najmniejszego. To sa sprawy finansowe, nie musi sie z
      > nich spowiadac. Jesli mu nie wierzysz, to jakby - twoj problem. Dziwaczna
      > zazdroscia i nieuzasadnionymi pretensjami bije mi z twego listu - stad moj
      > chlodny ton. Mimo wszystko pozdrawiam i zycze wiecej luzu i empatii.

      Nie, nie zakładam. Przypominam, Junior z Dziewczyną o naszych planach
      matrymonialnych na rok 2006 wiedzieli, a ze swoimi nigdy się nie afiszowali.
      Oczywiście, że Junior nie ma obowiązku pokazywać mi umowy. Ale ja również nie
      mam obowiązku wierzyć w istnienie tej „tajemniczej rezerwacji na tajemniczą
      salę”. Nie sądzisz, że gdyby pokazał tą umowę, to bardzo by to oczyściło
      atmosferę? Nie zastanawialibyśmy się z Narzeczonym czy to zła wola czy
      bezmyślność (co w końcu każdemu może się zdarzyć). Nie uważasz, że jest
      zastanawiające, że powiedzieli o tym 2 dni po informacji o naszej planowanej
      dacie?

      > 6. Brat twego narzeczonego postapilby przydko "pakujac sie" ze swym weselem
      na
      > tydzien PRZED wami. Nie pojmuje, dlaczego ci przeszkadza, ze wezmie slub po
      was
      > (chocby nawet na drugi dzien).

      Dlaczego uważasz, że tydzień PRZED jest brzydko, a tydzień PO jest ok.? Dla
      mnie problemem jest za krótka tygodniowa separacja, a nie kolejność – co więcej
      ze względów, które wyjawię komentując trzeci post Weasley’a, sytuacja, w której
      ich wesele jest tydzień PRZED byłaby lepsza.

      raton napisała:
      > (...)Dopilnujcie tylko zeby odpowiednio wczesnie zaprosic Waszych gosci i
      > poprosic ich o potwierdzenie przybycia, zeby w razie czego rezygnowali z "tego
      > drugiego" wesela. Wiem, to co pisze jest podle, mam nadzieje, ze inne
      > forumowiczki beda mialy madrzejsze pomysly ;o) ale chwilowo nic innego nie
      > przychodzi mi do glowy. Dobrze chociaz, ze Wasz slub bedzie pierwszy w
      > kolejnosci, goscie nie beda jeszcze zmeczeni...

      Dziękuję za próbę racjonalnego rozwiązania problemu, aczkolwiek to rozwiązanie
      nie jest dla mnie konstruktywne. Nie będę rozpoczynała żadnego „wyścigu
      zaproszeń”. Ale dzięki za dobre chęci .

      daisy555 napisała:
      > A później pewnie świeżo zaślubieni małżonkowie będą grzecznie stali w kolejce
      > do życzeń, uśmiechali się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego
      żonie.
      > Okropne.

      Ależ oczywiście, że będziemy grzecznie stali w kolejce do życzeń, uśmiechali
      się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego żonie. A co według Ciebie
      mamy zrobić???

      livia79 napisała:
      > (...) czego
      > Esmeralda żąda? zeby bracia wzieli sie za lby pod haslem "nie cierpie cie, bo
      > goscie BYC MOZE pojda na twoje a nie moje wesele"?!

      Stop! Uzasadnij, dlaczego imputujesz mi takie intencje (najlepiej cytując
      odpowiednie fragmenty mojego pierwszego postu, na podstawie których tak
      wnioskujesz). Nie pozwalam na przypisywanie mi intencji, których nie mam i
      nijak nie wynikają z moich wypowiedzi.

      a_weasley napisał:
      > Zadajmy to samo pytanie bez piany na ustach: jaki odstęp byłby potrzebny,
      żeby
      > ta kolizja nie była tak uciążliwa? W jakim odstępie rodzina może przyjechać
      na
      > dwa wesela? Tydzień? Mało na pewno. Trzy tygodnie? Lato (jeden w sierpniu,
      > drugi we wrześniu)? Konkretne pytanie, wymagające konkretnej odpowiedzi.

      Dla mnie wystarczającym odstępem byłby jeden miesiąc. Paradoksalnie, wbrew
      punktowi widzenia większości osób, które się wypowiedziały, kolejność ich ślub
      i wesele przed naszym byłaby lepsza (dla nich). Tłumaczę dlaczego: z racji
      wykonywanego zawodu (PR) organizuję wiele dużych imprez, mam doświadczenie i
      jestem w tym dobra – więc prawdopodobieństwo, że nasz ślub i wesele „przyćmi”
      ich jest bardzo duża. A do tego mamy większy budżet. W obecnej
      kolejności „młodszej” Pannie Młodej może być po prostu przykro że nie wpadła na
      pewne pomysły, które ja zastosuję.
      Nie zależy mi na tym żeby być pierwszą, ale zależy mi na czerwcu, i uważam, że
      z racji „starszeństwa” i faktu, że nasze plany były znane ten termin „mi się
      należy”.
      Wg mnie najbardziej optymalne rozwiązania to ich ślub minimum miesiąc przed
      naszym; lub ich ślub rok po naszym (jeśli zechcą czekać) – i wtedy chętnie
      pomogę przy organizacji.

      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i pozdrawiam.

      • kinkygirl biedni goscie 12.07.05, 03:52
        z twojego długaśnego wpisu wynika, że w zasadzie niz nie jest problemem, z
        wyjętkiem samopoczucia gości ze strony pana młodego. biedni goście. ale chyba
        sobie jakoś poradzą, tak? zatem organizuj swój ślub i daj spokój juniorowi. z
        mojego doswiadczenia wynika, że wesela organizowane prze PRówki są genialne,
        wiec nie masz się czym martwic. chyba jakos zniesiecie konkurencje między
        bracmi, prawda??????????? ;P
      • olimpia01 Re: Odpowiedź esmeralldy (bardzo długie) 12.07.05, 09:52
        ...całe szczęście że to nie Ty decydujesz esmeraldo kiedy i kto ma wziąć
        ślub.Tym bardziej, że jeszcze nie należysz do rodziny więc może lepiej nie
        ustalaj obcym jeszcze dla Ciebie ludziom terminu ich ślubu!

        Poza tym wciąż wydaje mi się ,że motywy jakimi się kierujesz nie są szczere.
        Sądzę że powinnaś się koncentrowac raczej na organizacji swojego ślubu a nie na
        ślubie szwagra i odzieży gości. Zamartwianie się o świetność imprezy juniora
        pozostaw juniorowi i jego przyszłej żonie smile))
        • gaapcia Re: Odpowiedź esmeralldy (bardzo długie) 12.07.05, 17:13
          ...całe szczęście że to nie Ty decydujesz esmeraldo kiedy i kto ma wziąć
          > ślub.Tym bardziej, że jeszcze nie należysz do rodziny więc może lepiej nie
          > ustalaj obcym jeszcze dla Ciebie ludziom terminu ich ślubu!

          Och jaka złość i zazdrość przez Ciebie przebija. Tylko ktoś taki potrafi
          wypowiedzieć takie słowa.

          ESMERALLDO ŻYCZĘ CI WSPANIAŁEGO ŚLUBU I CUDOWNEGO SAMOPOCZUCIA.
          • olimpia01 Re: Odpowiedź esmeralldy (bardzo długie) 13.07.05, 13:30
            Zazdrość? Raczej zadziwienie całą wydumaną aferą !
        • a_weasley Jak śmiesz? 12.07.05, 22:29
          olimpia01 napisała:

          > Poza tym wciąż wydaje mi się ,że motywy jakimi się kierujesz nie są szczere.

          Uzasadnij lub przeproś.
          • olimpia01 Re: Jak śmiesz? 13.07.05, 13:26
            A kim ty jesteś żeby tego żądać? Prokuratorem?
      • a_weasley Krakowskim targiem 12.07.05, 22:34
        esmerallda napisała:

        > Widzę, że mój wątek rozgrzał niektórych do czerwoności
        > i dostało mi się wiadro pomyj na głowę.

        To jest niestety normalne ryzyko na forum.

        > Dla mnie wystarczającym odstępem byłby jeden miesiąc.

        Konkretna odpowiedź na konkretne pytanie. Pechowo czerwiec 2006 ma tylko cztery
        soboty. Wątpliwe, by Junior był gotów chciał wjechać ze ślubem w wakacje. Czyli
        rozsądne byłoby albo zrezygnować z R i cofnąć się na maj, albo pójść na
        kompromis i zrobić z tego trzy tygodnie.

        > organizuję wiele dużych imprez, mam doświadczenie i
        > jestem w tym dobra – więc prawdopodobieństwo, że nasz ślub i wesele ̶
        > 2;przyćmi” ich jest bardzo duża. A do tego mamy większy budżet.

        Spróbuj to wytłumaczyć Juniorowi? Albo dogadać się przez swoich in spe teściów
        a jego rodziców?
        Albo faktycznie może wrzesień?
        Albo wspólne wesele braci?
    • an20 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 13.07.05, 10:37
      Rzeczywiscie trudna sytuacja i szkoda, ze nie da sie z baratem i jego narzeczona
      spokojnie porozmawiac, dojsc do czegos, ale w spokoju bez "epitetow". Moze oni
      tez wybrali czerwiec, bo jest bliski ich sercu. W kazdym razie z pozycji goscia-
      to wybralabym jeden slub i wesele, na ktore bym poszla (skoro sa tydzien po
      tygodniu). A jezeli nie wypadalo by, nie pojsc na jedno wesele to poprostu
      wlozyla bym o wiele wiele mniej do koperty, poniewaz musialabym kupic druga
      suknie. oczywiscie, ze dla kobiet jest, rzecza wazna ubior i nie powtarzalnosc
      stroju na takich imprezach. W twojej sytuacji tez bym sie nad tym zastanawiala.
      Ciezka sprawa i trudna decyzja.
      • daisy555 Re: Piszę żeby się wyżalić (długie) 13.07.05, 22:58
        Droga Esmeralldo,

        Mimo szczerych chęci, naprawdę nie rozumiem Twojej postawy. Post, w którym
        starałaś się wyjaśnić swój punkt widzenia, utwierdził mnie jeszcze bardziej w
        przekonaniu, iż cały problem jest wydumany.
        Wychodzisz z założenia, że Twoje wesele będzie lepsze, ponieważ masz
        doświadczenie w organizowaniu dużych imprez, masz pomysły itd. OK, dobrze. O co
        zatem to całe "halo"???
        Poza tym są na świecie jeszcze tacy ludzie, dla których liczy się przede
        wszystkim sam ślub, fakt zawarcia małżeństwa, a nie prześciganie się w tym, kto
        będzie miał ładniejszy bukiet, lepszy samochód itp. Przerost formy nad treścią!

        Nie znosze, kiedy cytuje się słowo po słowie wypowiedzi innych i pisze do tego
        komentarz, ale pozwól, że zrobie wyjątek:

        "Ależ oczywiście, że będziemy grzecznie stali w kolejce do życzeń, uśmiechali
        się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego żonie. A co według Ciebie
        mamy zrobić???".

        Według mnie powinnaś być szczera od początku do końca. Skoro teraz jest wojna
        na wesela i terminy, skoro zdecydowałaś się publicznie opisać i
        ocenić "bliskie" osoby, skoro nadal ciągnie się lista wzajemnych pretensji,
        żali i złości - to jak można później założyć uśmiechniętą maskę na twarz i
        udawać, że tego wszystkiego nie było?!
        Jeśli życzę wszystkiego najlepszego przyjaciołom i rodzinie, to oznacza to dla
        mnie pomoc, a nie walkę. Kompromis, a nie egoizm.


        • a_weasley Nie można wiecznie żyć jedną zadymą 14.07.05, 09:45
          daisy555 napisała:

          > Wychodzisz z założenia, że Twoje wesele będzie lepsze, ponieważ masz
          > doświadczenie w organizowaniu dużych imprez, masz pomysły itd. OK, dobrze.
          > O co zatem to całe "halo"???

          po czym zaraz w następnym zdaniu:

          > Poza tym są na świecie jeszcze tacy ludzie, dla których liczy się przede
          > wszystkim sam ślub, fakt zawarcia małżeństwa, a nie prześciganie się w tym,
          > kto będzie miał ładniejszy bukiet, lepszy samochód itp.

          No i właśnie. Esmeralda zdaje się chcieć uniknąć takich porównań, niezależnie
          od faktu, że spodziewa się, iż wypadłyby one na jej korzyść.

          > Nie znosze, kiedy cytuje się słowo po słowie wypowiedzi innych
          > i pisze do tego komentarz,

          Może to być irytujące, owszem, ale ma jedną cenną zaletę: zawsze wiadomo, z
          czym się polemizuje, i można ocenić, co dotyczy meritum sporu, a co ogólnych
          odczuć polemisty.

          > "Ależ oczywiście, że będziemy grzecznie stali w kolejce do życzeń, uśmiechali
          > się i życzyli wszystkiego najlepszego bratu i jego żonie. A co według Ciebie
          > mamy zrobić???".

          > Według mnie powinnaś być szczera od początku do końca. Skoro teraz jest wojna
          > na wesela i terminy, skoro zdecydowałaś się publicznie opisać i
          > ocenić "bliskie" osoby,

          Stop. Primo, opisuje anonimowo, nie znamy tych ludzi. Secundo, nie zauważyłem
          pisania o osobach. Esmeralda nie pisze, że jej szwagier to [---], a jego
          narzeczona jest [---]. Pisze, co zrobili i dlaczego jej się to nie podoba.
          Co do oceniania OSOBY, a nie tego, co robi lub mówi, widzę to głównie w tym, co
          tu niektórzy piszą na temat Esmeraldy właśnie.

          > skoro nadal ciągnie się lista wzajemnych pretensji,
          > żali i złości - to jak można później założyć uśmiechniętą maskę na twarz i
          > udawać, że tego wszystkiego nie było?!

          Zaraz, jaką maskę? Dlaczego udawać, że nie było? No było. Było, spłyło.
          Wszędzie są konflikty, kolizje interesów, które nie zawsze daje się rozwiązać
          polubownie, czasem ktoś i siłą czy podstępem swoje przepchnie. Stało się, źle
          się stało, życie toczy się dalej, wesele minie, a brat pozostanie bratem.
          • daisy555 Re: Nie można wiecznie żyć jedną zadymą 15.07.05, 11:43
            daisy555 napisała, a_weasley napisał, daisy555 napisała, a_weasley napisał,
            daisy.... i tak w nieskończoność...


            Przepraszam, ale nie mam siły czytać kolejny raz tych samych cytatów. Po prostu
            w ten sposób trudno jest wyłowić właściwą odpowiedź. Jeśli wszyscy zaczniemy
            się cytować, to strach pomyśleć do czego dojdzie wink)
            Moim zdaniem, można ustosunkować się do czyjegoś posta bez przytaczania go
            kropka w kropkę.


            Skusiłam się do rzucenia okiem na ostatnie zdanie a_weasley i również mam
            nadzieję, że brat pozostanie bratem, chociaż negatywne emocje potrafią tkwić w
            ludziach przez bardzo długie lata.
            Lepiej więc zapobiegać niż leczyć smile


Pełna wersja