Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami?

17.07.05, 21:45
Rozwiedzeni rodzice to niby nic takiego, ale ja mam na przykład problem z ich
usadzeniem. Wiadomo że rodzice pana młodego powinni siedzieć razem - tu nie
ma problemu - i panny młodej też. Tylko że moi rodzice po prostu się nie
lubią i nie mogę ich męczyć nawzajem. Poza tym jest moment podziękowań
rodzicom - daje się im wtedy jakiś drobiazg, jakieś słodycze - i
też "parami". No i taniec w ramach podziękowań...
Oczywiście uprzedzę dja że moi rodzice są rozwiedzeni i że to delikatna
sprawa, ale jak ich usadzić, jak im podziękować?
Na pewno nie jestem jedyną osobą w takiej sytuacji, jak Wy rozwiązujecie
problem rozwiedzionych rodziców na weselu?
Niestety takie czasy że ludzie się rozwodzą, mam nadzieję że nam się nic
takiego nie przydarzy, tfu tfu, odpukać w niemalowane drewno. Pozdrawiam!
    • 1000tak Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 17.07.05, 22:00
      o ile wiem to po prawj stronie panny malodej siedzi w kolejnosci ojciec pana
      mlodego, nastepnie mama panny mlodej. odwrotnie po stronie pana mlodego

      sa jeszcze takie kombinacje ze zaraz obok panstwa mlodych siedza swiadkowie
      nastepnie tak jak wyzej.

      tarzecim rozwiazaniem jest uszadzenie rodzicow wsrod gosci.
      • monikaz80 Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 17.07.05, 22:37
        Ja bylam ostatnio na weselu gdzie rodzice panny mlodej byli rozwiedzeni, matka
        siedziala obok pana mlodego a ojciec jej siedzial wsrod gosci i mysle ze dla
        wszystkich bylo to raczej naturalne. Ojciec nie uczestniczyl rowniez w
        przygotowaniach. Ale mysle ze to zalezy rowniez od tego jaka jest wiez i jaki
        jest kontakt miedzy toba a ojcem, czyz czujesz w ogole potrzebe zeby siedzial
        blisko ciebie, jesli nie to mozesz zastosowac wlasnie takie rozwiazanie jak ci
        napisalam, tylko ze tutaj panna mloda nie sugerowala ojcu gdzie ma usiasc tylko
        on sam od siebie usiadl wsrod gosci wraz ze swoja matką, babcią panny mlodej.
        • askiem Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 08:32
          Ja jestem w podobnej sytuacji i nie mam zielonego pojęcia jak sobie z tym
          poradzić...
          Posadzić obok siebie - odpada - bo myśle, że i oni będą się źle czuli...
          Najlepsze wydaje mi się zaproponowane powyżej rozwiązanie - ulokować i ojca i
          mame wśród gości smile
          • annajustyna Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 08:47
            Ja wybralam rozwiazanie najbardziej radykalne: nie powiadomilam mojego ojca o
            slubie, ale nie mam z nim praktycznie zadnego kontaktu, ostatni raz widzialam
            go 11 lat temu, od czasu do czasu jakis e-mail albo telefon.
    • yasmin80 Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 11:42
      u mnie problem głównie dotyczył mojego juz męża - właściwie wychowała go mama i
      to ona finansowała połowę wesela (drugą - moja strona). Na wesele przyszła z
      osobą towarzyszącą - panem, z którym dopiero niedawno zaczęła się spotykać. Z
      kolei moja mama jest w drugim małżeństwie - mój tata nie żyje. Więc mieliśmy
      trudny orzech do zgryzienia..Ojciec pana młodego, mimo iż nawet nie
      zainteresował się, czy jakoś nam pomóc w organizacji całego przedsięwzięcia,
      uważał, że naturalną sprawą jest, że będzie bawił się na przyjęciu ze swoją
      towarzyszką życia, nieomal jako gość honorowy. Całą sprawa była mocno
      kłopotliwa. Zaprosiliśmy go w końcu na wesele licząc, że może nie przyjdziesmile.
      Gdyby sie pojawił, siedziałby wśród gości - mieliśmy wizytówki.I tak też się w
      stało - był tylko naślubie. Jeśli zaś chodzi o piosenkę dla rodziców - na
      życzenie mojej teściowej nie było takiego utworu (zaznaczyliśmy orkiestrze),
      żadnych oficjalnych podziękowań - na koniec wesela, gdy goście powoli
      opuszczali lokal, podeszliśmy do naszych mam i mojego ojczyma, dając im w
      podziękowaniu kosze z kwiatami, a po ślubie - powiększone zdjęcia plenerowe w
      ramce. Myślę, że wypadło to skromnie i naturalnie.
      • czuszkaa Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 11:53
        mam identyczna sytuacje u siebie i tez nie wiemy jak sobie z tym poradzić,
        rozwód i brak jednego z rodziców z drugiej strony. mój poimysł jest oczywiscie
        taki który tu został przez kogoś przetsetowany a mianowicie rozsadzenie
        rodziców pomiędzy goscmi, podziękowań nie robimy wcale. tate zapraszam samego
        (bez aktulanej żony), choć i tak po cichu mam nadzieję ze wyczuje klimat i po
        obiedzie podizekuję. ale znając go trochę to wątpię smile
        powiem szczerze ze zaburza mi ta cała sytuacja trochę radośc ze ślubu i wesela.
        dobrze tylko ze nie ja jedna mam takie wątpliwości
      • zzann Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 12:39
        Miałam dokładnie ten sam problem - rodzice po rozwodzie, dawno się nie widzieli
        i do tego za sobą nie przepadają sad
        Rodzice mojego męża - wszystko super.
        Zrobiliśmy takie ustawienie:
        - my ze światkami po jednej stronie stołu, od niego odchodzimy dwie odnogi
        - przy jednej moj tata ze swoja nową żoną + rodzice męża i jego rodzina
        - przy drugiej moja mama + jej rodzina (mamcia jest nie ma nikogo...)
        Kazdy z rodzicow siedzial na paczątku stołu, czyli blisko nas.
        Nikt nie poczuł się "urażony" czy też pominięty i wszyscy dobrze się bawili.
        Nie było żadnych wspolnych podziekowan czy tancow dla rodzicow.
        Moj tata wyszedl z zona po torcie zaraz (mysle, ze czul sie troche niezrecznie
        poprostu...) i wtedy byla dedykacja od Mlodego dla jego rodzicow i pozniej dla
        mojej Mamy.
        Tatko zachowal sie w dniu ślubu ok, ale przed zdążył mnie wyprowadzić kilka
        razy z równowagi swoimi uwagami na temat mojej rodziny, a raczej rodziny
        Mamci... Ze swoją nie utrzymuje kontaktu.
        Narobił mi dużo przykrości...
        Pozostawi to duży ślad na moim podejściu do niego.
        I nikt nie wie, ze były jakieś tarcia z moim Tata, ślub był wspaniały,
        przyjęcie takie jak sobie wymarzyliśmy... Bawiliśmy się do 6:30 i pogoda
        dopisała - a tańce były pod namiotem i bałam się deszczu!
        O 7:00 siedziliśmy jeszcze z moim Misiem na tarasie, nad jeziorem (w sensie nad
        Zalewem Zegrzyńskim)i popijalismy sobie winko ...
        Było magicznie...

        ania
    • kinderek Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 13:38
      tak- niestety nie tylko Ty masz ten problem.
      My poprostu nie bedziemy stwaiac karteczek na stolach, gdzie kto ma usiąść
      (pozostawiam im możliwość siedzenia przy swoich znajomych) No i nie bedzie tez
      oficjalnych podziękowań dla rodziców. Myśle tez ze w końcu oboje są na tyle
      dorośli,że nie bedą robili problemów. Choć przyznaję obawiam się trochę.
      • czuszkaa Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 13:48
        ja najbardziej boje się reakcji mamy, której na pewno będzie przykro i babci
        (mamy mamy) która jest strasznym raptusem i może nie powstrzymac sie od
        cierpkich uwag pod adresem rodziny taty. ale karteczki poustawiam własnie po to
        aby jedyne miejsce jakie zostanie przy stole nie wypadlo rodzicom obok siebie smile
    • annasi23 Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 18:40
      Hm, kilka opcji chyba warto przemyśleć.. Mam nadzieję że nie będę musiała mówić
      tacie że ma przyjść bez swojej ślicznej głupiutkiej żony. Bo nie wiem czy to
      jest do końca jasne. Dla niego, bo dla mnie tak.

      A czy poznawaliście rodziców którzy są razem (w naszym przypadku rodziców
      narzeczonego) z tymi z drugiej, rozwiedzionej pary - chodzi mi o to czy
      poznawaliście ich z obojgiem?

      My poznaliśmy moją mamę z rodzicami narzeczonego.
      A tata ma swoją rodzinę i mimo że pewnie jakoś tam mnie kocha, to żyje dalej. I
      nie wiem czy poznawać go z przyszłymi teściami. Boję się że sytuacja będzie
      trochę niezręczna, tym bardziej że on nie uczestniczy w przygotowaniach. Ale z
      drugiej strony wypadałoby żeby się poznali.
      I chyba usadzę go między gośćmi. Może poczuje się odrobinę urażony ale z
      drugiej strony to nie moja wina że jest jak jest. On zrezygnował z wychowywania
      mnie więc ewentualne pretensje są nieuzasadnione.
      A jak to jest u was? Poznajecie wszystkich ze wszystkimi?
      • czuszkaa Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 19.07.05, 08:07
        Hm, kilka opcji chyba warto przemyśleć.. Mam nadzieję że nie będę musiała mówić
        >
        > tacie że ma przyjść bez swojej ślicznej głupiutkiej żony. Bo nie wiem czy to
        > jest do końca jasne. Dla niego, bo dla mnie tak.

        ja powiem wyrażnie przy zapraszaniu ze dotycyz to tylko jego. tak zeby było to
        jasne tez dla taty, choć obawiam się ze moze być zdziwony moją postawą.

        > A czy poznawaliście rodziców którzy są razem (w naszym przypadku rodziców
        > narzeczonego) z tymi z drugiej, rozwiedzionej pary - chodzi mi o to czy
        > poznawaliście ich z obojgiem?

        ja narazie poznałam tylko z mamą, z tata spotkania narazie nie planujemy trochę
        z braku czasu troche celowo. rodziców (wszystkich) planujemy usadzić między
        gości a sami usiaść w towarzystwie świadków i przyjaciół.
    • narta_80 Re: Jak sobie radzicie z rozwiedzionymi rodzicami 18.07.05, 22:12
      moi rodzice rozwiedli sie 17 lat temu, przez dlugi czas nie utrzymywali ze soba
      zadnych kontaktow, teraz jest troszke lepiej. moja mama jest od rozowdu osoba
      samotna, tata ostatnio kogos poznal, ale nie bedzie tej pani na slubie and na
      weselu - takie jest moje zyczenie, mam nadzieje, ze w ten sposob unikniemy
      wszyscy glupich spojrzen i omentarzy pozostalej rodziy. wiece jak to jest -
      zawsze znajdzie sie ktos, kto bedzie mial cos do powiedzenia. wiec nie bedziemy
      wywolywac wilka z lasu. rodzice lubego stanowia "przykladne" malzenstwo od
      bardzo dlugiego czasu.
      co do podziekowan dla rodzicow to skonczy sie chyba na tym, ze w trakcie
      imprezy podejdziemy do nich i podziekujemy, ale nie na forum calego
      zgromadzenia, tylko w swoim gronie. mysle, ze tak bedzie duzo naturalniej i
      bardziej swojsko. a i rodzice beda chyba czuli sie lepiej jesli nie beda sila
      wystawieni na parkiet i beda mieli przyjmowac podziekowania. zastanawialismy
      sie, czy nie podziekowac im podczas sniadani nastepnego dnia...
      tak wiec jak widzicie, nie mamy jeszcze gotowege scenariusza. zobaczymy, jak
      wyjdzie.
Pełna wersja