Dlaczego Cywilny jest pomijany ??

01.08.05, 15:54
Niewiem czy i wy macie takie wrażenie ale ja napewno .. Co przeglądam jakiś
portal ślubny wszystko jest skoncentrowane na Ślubie kościelnym. Biorąc
cywilny nie mam szans na zadne " podpowiedzi "
Jakie jest wasze zdanie ??
Byś może znaie stronki typowo cywilne
Pozdrawiam
    • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 15:55
      Poszukaj w archiwum, bylo juz kupe pytan i wypowiedzi dot. cywilnego!
      • elld Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 16:04
        ... może dlatego, że większość z nas zdecydowało się na ślub konkordatowy i nie
        wiemy "nic" na temat cywilnego...
        • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 16:06
          Bo prawda jest taka: w naszej katolickiej Polsce kazdy, kto moze, stara sie
          wziac koscielny, bo - pomijaj aspekt wiary, wielokrotnie bylo jest dyskutowane,
          ile to osob w ogole pomija ten aspekt - ten slub uchodzi za ladniejszy, a jak
          tylko cywilny, to od razu, a nuz rozwodnik etc....
          • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 16:18
            To nie byla aluzja do Waszej decyzji o slubie tylko cywilnym!!! Tylko ogolna
            uwaga o podejsciu do slubu cywilnego w POlsce!
            • z_a_n_k_a Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 09:54
              Ciesz sie ze chociaz w 1 % sie zgadzasz smile Pewnie że ślub Cywilny może być
              równie piękny jak i kościelny to wyłącznie zależy od nas młodych
              Pozdrawiam
              • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 09:59
                Zdradze Ci, co powiedzial nam ksiadz przygotowujacy nas do slubu: lepszy
                porzadny cywilny, niz byle jaki tylko dla babc i cioc zawarty koscielny. Np.
                jak w mojej dalekiej rodzinie: laska odeszla po tygodniu od meza do faceta z 3
                dzieci, ktorego poznala 2 m-ce przed slubem. Nie chcieli odwolac slubu, bo juz
                wszyscy goscie byli zawiadomieni (160 osob!), a do tego koszty, trzeba by
                wszystko odkrecac. Ponadto siostra pana mlodego odwolala swoj slub na tydzien
                przed, wiec on wolal juz krotkie malzenstwo, ale zeby sie slub odbyl. Taka
                dziwna logika...
    • chosia Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 16:14
      a moze dlatego, ze cywilny i koscielny nie roznia sie az tak bardzo. sam
      przebieg ceremonii jest inny, ale reszta oprawy podobna. w koncu na cywilny tez
      sie musisz ubrac, uczesac, umalowac, dobrac bukiet, zorganizowac przyjecie.. ja
      biore tylko cywilny i znalazlam tu duzo przydatnych podpowiedzi.
      • dakota77 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 01.08.05, 16:17
        Ja też przed swoim ślubem cywilnym szukałam wskazówek na różnych slubnych
        forach i potralach. Zawsze coś przydatnego można było znaleźć.
        • z_a_n_k_a Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 09:09
          Witam ..Dziękuje za wszystkie odpowiedzi Sorry ale z niektórych wypowiedzi nie
          zrozumiałam nic poza tym , że ślub kościelny nie jest ważny tylko poprostu
          ładny co w moim rozumowaniu znaczy na pokaz. Biorę ślub cywilny ze względu na
          wiarę mojego narzyczonego i narazie nie naciskam na kościelny..
          Pozdrawiam i życze szczęścia tym jeszcze nie poślubionym smile
          • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 09:46
            Slub cywilny tez moze byc przepiekny, bo przysiegaja sobie 2 kochajace sie
            osoby. A faktycznie wieleslubow koscielnych jest na zasadzie "nie wiem nawet,
            gdzie jest moj kosciol parafialny, bo nigdy tam nie bylem, ale slub to tylko
            koscielny!". Pozdrawiam!
            • solgard Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 10:05
              Ja również chcę wziąść na "dobry początek" ślub cywilny. Nie wiem jeszcze jak
              moja rodzina na to spojrzy, ale uważam że jest to moja i mojego narzeczonego
              decyzja. Oczywiście chcemy również wziąść ślub kościelny, ale jeszcze nie teraz.
              Przyjęcie będzie skromne - 25 osób. Przyjęcie? Raczej obiado kolacja z deserem.
              Dlaczego taka decyzja co do ślubu? Jestemy ze sobą już dość długo - 6,5 roku.
              Chcemy być już w "formalnym" związku ale na kościelny i wielkie przyjęcie nas po
              prostu nie stać, a poza tym nie mamy na razie czasu na organizację weselicha i
              bieganie do kościoła na wszystkie te nauki. Poza tym nie wyobrażam sobie mojego
              mężczyzny na naukach... hihihi... Chyba by nam w końcy nie dali tego ślubu
              kościelnego suspicious
              • dakota77 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 10:07
                My wzięliśmy ślub cywilny, była to nasza decyzja i rodzina się znią pogodziła.
                W pełni zgadzam się z dziewczynami, które napisały tu wcześniej, że żlub
                cywilny może być niemniej piękny od kościelnego. W końcu tu nie chodzi o
                oprawę, a o fakt, że kochający się ludzie zostają małżeństwem. nasz ślub był
                bardzo piękny i wzruszający.
                • andzia353 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 10:48
                  A gdzie braliście ślub cywilny?
                  Przyznam szczerze, że ja też coraz częściej myślę o ślubie cywilnym, chociaż
                  jestem osobą wierzącą i chciałabym wziąć ślub w kościele, ale ze względu na
                  fakt że chcemy pobrać się już w październiku z formalnościami koscielnymi (a
                  jest tego trochę) możemy po prostu nie zdążyć, tym bardziej że mieszkamy w
                  innych miastach...
                  z chęcią wysłucham wskazówek co do upiększenia ceremonii ślubu cywilnego...
                  • dakota77 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 11:04
                    W Krakowie. USC przyLubelskiej niejest najpiekniejszy z zewnątrz, ale sala
                    ślubów jest ładna. Oprawa była zwyczajna, ale atmosfera cudownasmile
                    • hanna100 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 14:32
                      My braliśmy cywilny i kościelny. Dwie ceremonie różniły się od siebe, kazda
                      była w swoim stylu, inna, piękna, urocysta i niepowtarzalna. Zachęcam
                      wszystkich do takiego rozwiązania. Naprawdę warto!!!
    • annajustyna Prawie wszystkie rady sie pokrywaja! 02.08.05, 15:10
      Prawie wszystkie watki sa uniwersalne, odpoadaja skarbi na wstretnych i
      niezyciowych wielebnych oraz glupotki o poradni (typu jak podrobic podpis).
      Czyli: nie ma dyskryminacji niewyznaniowych!!! Pozdrawiam!
    • pepperann na forum panuje rownouprawnienie 02.08.05, 15:49
      Na portalach internetowych - rzeczywiscie. Nie ma np. zadnych rad dotyczacych
      sukni itp.

      Czesto tez ludzie traktuja slub cywilny jako "tylko cywilny". A niektorzy
      potrafia powiedziec cos w stylu: "Slub bierzecie tylko cywilny? I pewnie go
      bedzie wam baba udzielac. Hahaha, bylem raz na cywilnym slubie , posikac sie
      mozna bylo ze smiechu, tak byl zenujaco. Kochana, nie bierz tego do siebie'.
      Albo cos w tym stylu.

      Ale tu na forum panuje rownouprawnienie. Co jako osoba wyczulona na nierowne
      traktowanie nie-katolikow z przyjemnoscia stwierdzam. Jako niedlugo-cywilno-
      mezatka zapewniam Cie o tym i witam serdecznie. Dla mnie Ten Dzien juz za 25
      dni. Sluze rada juz teraz i potem.
      • dakota77 Re: na forum panuje rownouprawnienie 02.08.05, 15:56
        Bardzo nie lubię ,jak ktoś mówi " macie tylko ślub cywilny", w tym "tylko"
        kryje się potępienie, jakby to nie był pełnoprawny ślub. Ale się tym nie
        przejmujęsmile. Nie ma w takim ślubie nic gorszego. Często tak mówią ludzie,
        którzy sami wzięli ślub kościelny tylko ze strachu przed reakcją otoczenia, a
        którzy chętnie by go nie brali.
      • annajustyna Re: na forum panuje rownouprawnienie 02.08.05, 16:01
        A u mnie ten dzien za 31 dni (a jutro mam urodzinysmile)). A co do prostackich
        smichow-chichow, to wyobrazcie sobie, jakby wprowadzono kaplanstwo kobiet (w
        koncu to kobiety oglosily nowine, ze Jezus zmartchwystal, no i Matka Boska byla
        kobieta), dopiero by wspaniali, uduchowieni polscy katolicy palali swietym
        oburzeniem. Serdecznie pozdrawiam wszystkie (przyszle) mezatki wychodzace za
        maz w zgodzie ze swoim sumieniem, a nie sumieniem babek i cioteksmile)).
        • a_weasley Re: na forum panuje rownouprawnienie 02.08.05, 17:31
          annajustyna napisała:

          > wyobrazcie sobie, jakby wprowadzono kaplanstwo kobiet
          [ciach]
          > dopiero by wspaniali, uduchowieni polscy katolicy palali swietym
          > oburzeniem.

          I po co ta ironia? I po co do tego mieszać Polskę i katolików, jakby brytyjscy
          anglikanie nie zapałali świętym gniewem w analogicznej sytuacji (pewna liczba
          zresztą z tej okazji przeszła na katolicyzm)?
          I co to wszystko ma do ślubów cywilnych?
          • annajustyna Re: na forum panuje rownouprawnienie 03.08.05, 08:41
            Luteranie tez palali (na przyklad narzucali kobietom-pastorom celibat, sic!). A
            do slubow cywilnych to ma tyle, ze przedmowcy wspomnieli o smichach-chichach z
            magistrackich ksiezy plci zenskiej. Nie czytaj i nie komentuj wybiorczo!!!
      • a_weasley Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 16:23
        pepperann napisała:

        > Czesto tez ludzie traktuja slub cywilny jako "tylko cywilny". A niektorzy
        > potrafia powiedziec cos w stylu: "Slub bierzecie tylko cywilny?

        Bo poniekąd nie da się wziąć tylko kościelnego. Można brać albo cywilny i
        kościelny (konkordatowy to przecież dwa w jednym), albo cywilny bez kościelnego.

        > I pewnie go
        > bedzie wam baba udzielac. Hahaha, bylem raz na cywilnym slubie , posikac sie
        > mozna bylo ze smiechu, tak byl zenujaco. Kochana, nie bierz tego do siebie'.

        Sęk w tym, że ślub cywilny naprawdę jest niezbyt udatnym naśladownictwem ślubu
        kościelnego, a przemówienie "magistrackiego księdza" niezbyt udatnym odbiciem
        kazania. Ludzie, którzy sami brali osobny cywilny, słysząc, że i myśmy tak
        zrobili, pytają:
        - I też wam mówili o komórkach?
        • annajustyna Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 16:27
          Ale to i tak nic. Weasley, na pewno slyzsles o tzw. niezaleznych teologach w
          Niemczech, ktorzy wedle Twojego zyczenia urzadza Ci cwiecka wersje kazdego
          obrzadku. Swoja usluge kieruja glownie do osob niepraktykujacyh i do
          rozwiedzonych katolikow. Tali cyrk. A najlepsi to sa mieszkancy bylego Enerde,
          ktorzy juz w ogole nie odrozniaja chrzescijanstwa od "obrzadkow" cywilnych. Ci
          to dopiero kombinuja, jak tu nie wierzac miec cala otoczke pseudoreligijna...
        • chosia Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 16:57
          a_weasley napisał:

          > > potrafia powiedziec cos w stylu: "Slub bierzecie tylko cywilny?
          >
          > Bo poniekąd nie da się wziąć tylko kościelnego. Można brać albo cywilny i
          > kościelny (konkordatowy to przecież dwa w jednym), albo cywilny bez kościelnego
          > .

          w tym kontekscie slowo 'tylko' ma znaczenie ewidentnie pejoratywne, a nie
          uscislajace, jak sugerujesz. podobnie jak w wyrazeniu 'co dostales z klasowki?
          tylko czworke?'. choc mysle, ze sam o tym wiesz i tylko sie z nami draznisz.

          > Sęk w tym, że ślub cywilny naprawdę jest niezbyt udatnym naśladownictwem ślubu
          > kościelnego, a przemówienie "magistrackiego księdza" niezbyt udatnym odbiciem
          > kazania. Ludzie, którzy sami brali osobny cywilny, słysząc, że i myśmy tak
          > zrobili, pytają:
          > - I też wam mówili o komórkach?

          hm. naprawde tak myslisz? czy tylko chcesz tu co poniektorych poobrazac i
          wywolac dyskusje?
          • dakota77 Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 17:03
            Dokładnie. Ludzie mówiąc "tylko" nie mają na myśli "nie braliście
            konkordatowego, rozumiem,że teraz będziecie brali ślub kościelny". ZWykle
            to "tylko" znaczy " bezbożnicy, jak mogliście!"

            Dla mnie ślub cywilny nie był nieudanym naśladownictwem czegokolwie, był moim
            ślubem, nie jakąś namaiastką.
            • ardzuna Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 18:30
              dakota77 napisała:

              > Dokładnie. Ludzie mówiąc "tylko" nie mają na myśli "nie braliście
              > konkordatowego, rozumiem,że teraz będziecie brali ślub kościelny". ZWykle
              > to "tylko" znaczy " bezbożnicy, jak mogliście!"

              Czasem oznacza to "braliście ten gorszy ślub?" a czasem jest neutralne i
              pytający ma na myśli raczej "braliście tylko cywilny, a nie cywilny+koscielny".
              Można wyczuć w intonacji głosu, albo przynajmniej próbować wyczuć.
          • a_weasley Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 17:15
            > > zrobili, pytają:
            > > - I też wam mówili o komórkach?

            No pytają tak, co zrobisz? I bynajmniej nie jest to jakieś klerykalne
            towarzystwo. I osoby zupełnie niereligijne nazywają tę urzędniczkę z przekąsem
            "panią ksiądz".

            > hm. naprawde tak myslisz?

            Owszem. W ramach laicyzacji tworzono świeckie kopie różnych obrzędów w istocie
            swej religijnych. Pierwszym z nich był właśnie cywilny ślub, wynalazek Rewolucji
            Francuskiej. W Sowietach wymyślono choinkę noworoczną z Dziadkiem Mrozem w
            miejsce Bożego Narodzenia. W NRD była (ponoć obecnie odżyła) Jugendweihe,
            zastępująca ewangelicką konfirmację. W Polsce Ludowej lansowano "świecki obrzęd
            nadania imienia", ale się nie przyjęło.

            > czy tylko chcesz tu co poniektorych poobrazac

            Nie jest moim zamiarem nikogo obrażać. Jeżeli kogoś obraża to, co piszę o
            funkcjonującym obyczaju, moje zdanie o obrzędzie w oczywisty sposób wtórnym w
            stosunku do kościelnego i ta garść faktów, którą podaję tutaj, to nie moja wina.
            • dakota77 Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 17:20
              Tylko żet o, czy sama forma ślubu jest sztuczna, wtórna czy cokolwiek, nijak
              się ma do faktu, że dla osób, które świadomie wybrały tę formę ślubu jako
              jedyną ślub cywilny jest czymś wyjątkowym.
              • a_weasley A czy ja coś przekreślam? 03.08.05, 20:22
                dakota77 napisała:

                > Tylko żet o, czy sama forma ślubu jest sztuczna, wtórna czy cokolwiek, nijak
                > się ma do faktu, że dla osób, które świadomie wybrały tę formę ślubu jako
                > jedyną ślub cywilny jest czymś wyjątkowym.

                Ależ oczywiście, że nijak się ma. To samo dotyczy świeckiego pogrzebu itp.
                zjawisk. Co nie przeszkadza jej być naśladownictwem ceremonii kościelnej.
            • annajustyna Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 17:20
              Z ta Jugendweihe to troche inna historia. Faktycznie Enerdowcy pozastepowali
              rozne swieta ewangelickie swoimi swieckimi (zamiast Christihimmelfahrt -
              Männertag np), ale Jugendweihe wywodzis ie jeszcze z czasow pruskich. A
              aktualnie faktycznie wyglada jak parodia konfirmacjii...
            • chosia Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 17:35

              > > czy tylko chcesz tu co poniektorych poobrazac
              >
              > Nie jest moim zamiarem nikogo obrażać. Jeżeli kogoś obraża to, co piszę o
              > funkcjonującym obyczaju, moje zdanie o obrzędzie w oczywisty sposób wtórnym w
              > stosunku do kościelnego i ta garść faktów, którą podaję tutaj, to nie moja wina
              >

              gwoli uscislenia: mowiac o obrazaniu mialam na mysli wyrazenie 'niezbyt udatne'
              ktorego uzyles dwukrotnie, a nie fakty, ktore przytaczasz.
              • a_weasley Re: Dlaczego jednak "tylko" 03.08.05, 20:23
                chosia napisała:


                > gwoli uscislenia: mowiac o obrazaniu mialam na mysli wyrazenie 'niezbyt
                udatne'
                > ktorego uzyles dwukrotnie, a nie fakty, ktore przytaczasz.

                No to jeżeli kogokolwiek mogłem obrazić, to jedynie twórców tych obrzędów.
            • ardzuna Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 18:27
              a_weasley napisał:

              > > > zrobili, pytają:
              > > > - I też wam mówili o komórkach?
              > No pytają tak, co zrobisz? I bynajmniej nie jest to jakieś klerykalne
              > towarzystwo. I osoby zupełnie niereligijne nazywają tę urzędniczkę z przekąsem
              > "panią ksiądz".

              Te dowciapne określenia to wielokrotnie i baaardzo długo odgrzewane kotlety,
              mimo to już ześmierdłe. Pochodzą z czasów, kiedy społeczeństwo jednoczyło się
              (ale oczywiscie nie całe, bo ułudą jest coś takiego, jak jednorordne
              społeczeństwo polskie) w oporze przeciw laicyzacji dokonywanej przez partię
              komunistyczną. Wtedy powiedzmy te żarty miały jakiś sens, choć tak naprawdę
              oczywiście trzeba było wprowadzić śluby niewyznaniowe. Teraz natomiast moim
              zdaniem opowiadanie czegoś takiego świadczy tylko i wyłącznie o mocno
              zakorzenionym w człowieku knajactwie. A jesli twoi znajomi to powtarzają,
              radziłabym zmianę znajomych na ludzi z większą klasą, a przynajmniej
              powstrzymanie się od bezkrytycznego i skwapliwego przepisywania tego na forum.
              • a_weasley Moich znajomych zostaw w spokoju 03.08.05, 20:26
                ardzuna napisała:

                > > "panią ksiądz".

                > Te dowciapne określenia to wielokrotnie i baaardzo długo odgrzewane kotlety,
                > mimo to już ześmierdłe. Pochodzą z czasów, kiedy społeczeństwo jednoczyło się
                > (ale oczywiscie nie całe, bo ułudą jest coś takiego, jak jednorordne
                > społeczeństwo polskie) w oporze przeciw laicyzacji dokonywanej przez partię
                > komunistyczną.

                A chała!
                Śluby cywilne w b.zaborze pruskimi istniały już za pierwszego Niemca i przez
                cały okres międzywojenny też, tylko mniej uroczyste.

                > Teraz natomiast moim
                > zdaniem opowiadanie czegoś takiego świadczy tylko i wyłącznie o mocno
                > zakorzenionym w człowieku knajactwie. A jesli twoi znajomi to powtarzają,
                > radziłabym zmianę znajomych na ludzi z większą klasą,

                Odczep się od moich znajomych, dobrze? I uważaj na słowa.
                Jeżeli ktoś chce się obrazić, to się obrazi. I to jest jego problem. Nie mój. A
                już na pewno nie moich znajomych.
                • ardzuna Re: Moich znajomych zostaw w spokoju 04.08.05, 12:03
                  a_weasley napisał:

                  > ardzuna napisała:
                  >
                  > > > "panią ksiądz".
                  >
                  > > Te dowciapne określenia to wielokrotnie i baaardzo długo odgrzewane kotle
                  > ty,
                  > > mimo to już ześmierdłe. Pochodzą z czasów, kiedy społeczeństwo jednoczyło
                  > się
                  > > (ale oczywiscie nie całe, bo ułudą jest coś takiego, jak jednorordne
                  > > społeczeństwo polskie) w oporze przeciw laicyzacji dokonywanej przez part
                  > ię
                  > > komunistyczną.
                  >
                  > A chała!
                  > Śluby cywilne w b.zaborze pruskimi istniały już za pierwszego Niemca i przez
                  > cały okres międzywojenny też, tylko mniej uroczyste.

                  Co jest chałą, laicyzacja wprowadzana w PRL (niewątpliwie będąca faktem) czy
                  określenie "pani ksiądz"? Moją naczelną tezą było, iż określenie "pani ksiądz"
                  datuje się z czasów komunistycznych. Skoro twierdzisz, że jest to chała, bardzo
                  proszę o rysik historyczny z udowodnieniem, że okreslenia "pani ksiądz" i tym
                  podobnych używano wcześniej.

                  > Odczep się od moich znajomych, dobrze? I uważaj na słowa.

                  Nie widzę powodu, zeby sie odczepiać, skoro sami są tacy czepliwi, to po
                  pierwsze. Po drugie, uważanie na słowa doradzałabym raczej im i tobie.
                  • a_weasley Re: Moich znajomych zostaw w spokoju 04.08.05, 12:27
                    ardzuna napisała:

                    > Co jest chałą, laicyzacja wprowadzana w PRL (niewątpliwie będąca faktem)

                    Faktem jak najbardziej. Po prostu chodzi mi o to, że akurat w Polsce śluby
                    cywilne nie pojawiły się dopiero za komuny.
                    Przed wojną istniało natomiast pogardliwe określenie "policyjne małżeństwo".

                    > Nie widzę powodu, zeby sie odczepiać, skoro sami są tacy czepliwi, to po
                    > pierwsze. Po drugie, uważanie na słowa doradzałabym raczej im i tobie.

                    Czepliwi, powiadasz? Bo nie poważają należycie urzędnika stanu cywilnego i nie
                    podobają im się przemówienia, jakie takowi przy tej okazji wygłaszają?
                    • annajustyna Re: Policyjne malzenstwo??? 04.08.05, 12:34
                      A_weasley, bardzo mnie interesuje historia prawa: przeciez przed wojna byly w
                      Polsce tylko sluby wyznaniowe? Stad caly ten cyrk ze zmiana wyznania (vide:
                      Marszalek) etc???
                      • a_weasley Re: Policyjne malzenstwo??? 04.08.05, 12:55
                        annajustyna napisała:

                        > A_weasley, bardzo mnie interesuje historia prawa: przeciez przed wojna byly w
                        > Polsce tylko sluby wyznaniowe? Stad caly ten cyrk ze zmiana wyznania (vide:
                        > Marszalek) etc???

                        A właśnie jak gdzie.
                        W zaborze pruskim cały czas były śluby cywilne. Stąd też Boy tak się nabijał z
                        oporu przeciwko "wszelkim zmianom ustawodawstwa małżeńskiego", wskazując, że
                        mamy trzy ustawy małżeńskie (czy nawet cztery, bo nie pamiętam, czy prawo
                        rodzinne też było inne w Kongresówce, a inne na Kresach).
                        W pozostałych zaborach faktycznie trzeba było wykonywać różne wolty... ale dla
                        chcącego nic trudnego i potem jednego takiego Wieniawa przedstawiał:
                        - Pierwszy mąż drugiej żony pierwszego męża drugiej żony Pana Prezydenta.
                        • annajustyna Re: Policyjne malzenstwo??? 04.08.05, 12:57
                          Dzieki za odpowiedz!!! Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie!!!
          • a_weasley Co znaczy albo nie znaczy "tylko" 02.08.05, 17:17
            chosia napisała:

            > w tym kontekscie slowo 'tylko' ma znaczenie ewidentnie pejoratywne, a nie
            > uscislajace, jak sugerujesz. podobnie jak w wyrazeniu 'co dostales z klasowki?
            > tylko czworke?'.

            Stanowczo twierdzę z własnego doświadczenia, że tak być nie musi, a "tylko
            cywilny" równie dobrze może znaczyć, i często znaczy, "cywilny tak, a
            kościelnego nie".

            choc mysle, ze sam o tym wiesz i tylko sie z nami draznisz.

            Wolę rozmawiać o tym, co powiedziałem, a nie o tym, co się komu zdaje, że myślę.
            • chosia Re: Co znaczy albo nie znaczy "tylko" 02.08.05, 17:31
              a_weasley napisał:

              > Stanowczo twierdzę z własnego doświadczenia, że tak być nie musi, a "tylko
              > cywilny" równie dobrze może znaczyć, i często znaczy, "cywilny tak, a
              > kościelnego nie".

              byc moze. ale to nie to znaczenie miala na mysli peperann.

              >
              > choc mysle, ze sam o tym wiesz i tylko sie z nami draznisz.
              >
              > Wolę rozmawiać o tym, co powiedziałem, a nie o tym, co się komu zdaje, że myślę
              > .

              prawde mowiac dorzucilam to zdanie tylko dlatego, zeby cie nie obrazic.
              zalozylam, ze zrozumiales, co peperann miala na mysli, a twoj komentarz wynikl
              ze sklonnosci do akademickich dyskusji. byc moze sie pomylilam, ale intencje
              mialam szlachetne.
        • ardzuna Re: Dlaczego jednak "tylko" 02.08.05, 18:20
          a_weasley napisał:

          > Bo poniekąd nie da się wziąć tylko kościelnego. Można brać albo cywilny i
          > kościelny (konkordatowy to przecież dwa w jednym), albo cywilny bez
          kościelnego

          Oczywiście można wziąć ślub tylkokościelny, a mianowicie wtedy, kiedy sie
          wcześniej weźmie cywilny. Co więcej, znam wcale niemało osób, które tak
          zrobiły, mimo istnienia ślubów konkordatowych. To tak gwoli ścislości.

          > Sęk w tym, że ślub cywilny naprawdę jest niezbyt udatnym naśladownictwem ślubu
          > kościelnego, a przemówienie "magistrackiego księdza" niezbyt udatnym odbiciem
          > kazania.

          Bardzo subiektywna opinia. Oczywiście ceremonię slubu trzeba było jakoś
          rozwiązać, wiec muszą być elementy udzielenia zgody przez oboje małżonków,
          założenia obrączek, a przemówienie urzędnika jest, o ile pamiętam (bo ślub
          dopiero przede mną i wtedy dopiero będę to sobie mogła odświeżyć), standardowym
          pouczeniem, takim jak się na przykład wygłasza świadkowi w sądzie. Wiąże się
          zatem bardziej z dokonywaniem czynności cywilno-prawnych niż z próbą
          ustanowienia namiastki kazania. Gdyby rzeczywiście chciano naśladować ślub
          kościelny, cywilny trwałby 3-4 razy dłużej.
          • a_weasley Naśladownictwo 02.08.05, 23:16
            ardzuna napisała:

            > Oczywiście można wziąć ślub tylkokościelny, a mianowicie wtedy, kiedy sie
            > wcześniej weźmie cywilny.

            W finale albo masz ślub cywilny i kościelny, albo tylko cywilny. Czyli nie można
            wziąć tylko kościelnego.

            > Co więcej, znam wcale niemało osób, które tak
            > zrobiły, mimo istnienia ślubów konkordatowych. To tak gwoli ścislości.

            Gwoli ścisłości sam do tych osób należę. A raczej zamierzam należeć, ponieważ
            cywilny już był, a kościelnego jeszcze nie.

            > ceremonię slubu trzeba było jakoś rozwiązać,

            i najprostsze było przechwycenie tego, do czego ludzie się przyzwyczaili w ciągu
            wieków

            > wiec muszą być elementy udzielenia zgody przez oboje małżonków,

            to owszem, ale już co do

            > założenia obrączek,

            to nie jestem pewien,

            > a przemówienie urzędnika jest, o ile pamiętam (bo ślub
            > dopiero przede mną i wtedy dopiero będę to sobie mogła odświeżyć), standardowym
            > pouczeniem, takim jak się na przykład wygłasza świadkowi w sądzie. Wiąże się
            > zatem bardziej z dokonywaniem czynności cywilno-prawnych niż z próbą
            > ustanowienia namiastki kazania.

            Ciekawe, że żadna czynność cywilnoprawna nie wiąże się z taką kościelnopodobną
            ceremonią. Gdyby chodziło tylko o czynność cywilnoprawną, nie byłoby to bardziej
            skomplikowane niż podpisanie aktu notarialnego w prostej sprawie. Gotowe
            dokumenty, podpisy stron, podpisy świadków, państwu już dziękujemy, następni
            proszę. Bez muzyki, przyrzeczeń, kazania i obrączek.

            > Gdyby rzeczywiście chciano naśladować ślub
            > kościelny, cywilny trwałby 3-4 razy dłużej.

            Akurat. Wcale to nie trwa dłużej, niż obrzędy stricte ślubne w kościele. Ślub
            kościelny trwa prawie godzinę, jeżeli jest połączony z mszą. Bez tego nie trwa
            dłużej niż cywilny.
            • ardzuna Re: Naśladownictwo 03.08.05, 00:42
              a_weasley napisał:

              > ardzuna napisała:
              >
              > > Oczywiście można wziąć ślub tylkokościelny, a mianowicie wtedy, kiedy sie
              >
              > > wcześniej weźmie cywilny.
              >
              > W finale albo masz ślub cywilny i kościelny, albo tylko cywilny. Czyli nie
              możn
              > a
              > wziąć tylko kościelnego.

              Niemniej mówiąc komuś, ze bierzesz slub, niekoniecznie oczekujesz, że zna on
              historię twojego życia i że będzie np. wiedział, iż już wziąłeś ślub cywilny.
              Nie pisałam o "finale" tylko o możliwych wariantach sytuacji, która może mieć
              miejsce, kiedy bierzesz (jakiś) ślub i mowisz o tym ludziom.

              > > Co więcej, znam wcale niemało osób, które tak
              > > zrobiły, mimo istnienia ślubów konkordatowych. To tak gwoli ścislości.
              >
              > Gwoli ścisłości sam do tych osób należę. A raczej zamierzam należeć, ponieważ
              > cywilny już był, a kościelnego jeszcze nie.

              Tyle pamiętam z lektury postów.

              > > ceremonię slubu trzeba było jakoś rozwiązać,
              >
              > i najprostsze było przechwycenie tego, do czego ludzie się przyzwyczaili w
              ciąg
              > u
              > wieków

              To, że to jest przechwycenie, naśladowanie itp. to twoja subiektywna ocena.
              Moim zdaniem jest to ustanowienie jakiejś ceremonii ślubnej, i tyle.

              > to owszem, ale już co do
              >
              > > założenia obrączek,
              >
              > to nie jestem pewien,

              A ja owszem - założenie obrączek to pewien symbol małżeństwa w kulturze
              zachodniej i nie było powodu, żeby go tępić. A skoro to symbol małżeństwa, to
              moment jego zawarcia jest właściwą chwilą na założenie obrączek.

              > > a przemówienie urzędnika jest, o ile pamiętam (bo ślub
              > > dopiero przede mną i wtedy dopiero będę to sobie mogła odświeżyć), standa
              > rdowym
              > > pouczeniem, takim jak się na przykład wygłasza świadkowi w sądzie. Wiąże
              > się
              > > zatem bardziej z dokonywaniem czynności cywilno-prawnych niż z próbą
              > > ustanowienia namiastki kazania.
              >
              > Ciekawe, że żadna czynność cywilnoprawna nie wiąże się z taką kościelnopodobną
              > ceremonią.

              Może nie zmieniajmy tematu, mówiliśmy o pouczeniu urzędnika. Owszem, takie
              pouczenie jest stosowane przy różnych czynnościach cywilnoprawnych, np. w
              sądzie.

              Gdyby chodziło tylko o czynność cywilnoprawną, nie byłoby to bardzie
              > j
              > skomplikowane niż podpisanie aktu notarialnego w prostej sprawie. Gotowe
              > dokumenty, podpisy stron, podpisy świadków, państwu już dziękujemy, następni
              > proszę. Bez muzyki, przyrzeczeń, kazania i obrączek.

              Jest to mniej więcej podpisanie aktu notarialnego. Przyrzeczenia to taki sam
              element, jak np. przysięga świadka, że będzie mówił prawdę, albo ślubowanie w
              szkole. Jeśli uczeń czy żołnierz ślubuje i nikogo to nie dziwi, to nie ma
              powodu się boczyć na przysięgę małżeńską i stroić sobie z tego powodu
              niewybredne żarty. Pouczenie, które uparcie zwiesz kazaniem, żeby je następnie
              wyśmiać, już omawialismy, i też występuje przy różnych ważnych okazjach. Muzyka
              jest na zapotrzebowanie państwa młodych, i skoro biorą oni ślub, to tylko
              idiota (przepraszam za mocne słowa, ale nie mogę tego inaczej nazwać) może
              kwestionować to, ze po wzięciu ślubu mogą sobie zażyczyć marsz weselny, tym
              bardziej, że nie jest to zgoła muzyka religijna. Najbardziej znany "Marsz
              weselny" Mendelssohna jest częścią myzuki teatralnej do "Snu nocy letniej"
              Szekspira. Młodzi mogą też zażyczyć sobie odtworzenie jakiejkolwiek innej
              muzyki, albo żeby niczego nie odtwarzać. Nie jest to nieodzowny element
              ceremonii, z powodu braku którego stanie się ona nieważna. Przypominam, że
              warunkiem cywilności ceremonii nie jest brak muzyki.

              > > Gdyby rzeczywiście chciano naśladować ślub
              > > kościelny, cywilny trwałby 3-4 razy dłużej.
              >
              > Akurat. Wcale to nie trwa dłużej, niż obrzędy stricte ślubne w kościele. Ślub
              > kościelny trwa prawie godzinę, jeżeli jest połączony z mszą. Bez tego nie trwa
              > dłużej niż cywilny.

              Ale przeważnie ślub kościelny jest, a przynajmniej najczęściej był w czasach, w
              których wprowadzano ślub cywilny, połączony z mszą. Naśladowanie go wyglądałoby
              więc inaczej.

              BTW dla mnie większą farsą jest ślub kościelny, na którym państwo młodzi nie
              wiedzą kiedy klękać, w kościele panuje milczenie, a jedynymi osobami poza
              młodymi, ktore przyjmują komunię, są zabłąkani turyści. Byłam ostatnio na takim
              ślubie. To ja dziękuję i naprawdę wolę już cywilny.
              • a_weasley Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 03.08.05, 20:44
                ardzuna napisała:

                > > W finale albo masz ślub cywilny i kościelny, albo tylko cywilny. Czyli ni
                > e
                > możn
                > > a
                > > wziąć tylko kościelnego.
                >
                > Niemniej mówiąc komuś, ze bierzesz slub, niekoniecznie oczekujesz, że zna on
                > historię twojego życia i że będzie np. wiedział, iż już wziąłeś ślub cywilny.

                Będzie wiedział o tyle, że każdy wie, iż ślubu kościelnego z osobą, z którą się
                nie ma (lub jednocześnie nie bierze) ślubu cywilnego, wziąć się nie da,
                przynajmniej nie w Kościele katolickim (ani zreszta w innych mających
                uregulowany ustawowo status prawny, ale nie komplikujmy).

                > > > ceremonię slubu trzeba było jakoś rozwiązać,
                > >
                > > i najprostsze było przechwycenie tego, do czego ludzie się przyzwyczaili
                > w
                > ciąg
                > > u
                > > wieków
                >
                > To, że to jest przechwycenie, naśladowanie itp. to twoja subiektywna ocena.
                > Moim zdaniem jest to ustanowienie jakiejś ceremonii ślubnej, i tyle.

                Ale faktem jest, że przypomina ona uderzająco ceremonię ślubną istniejącą
                wcześniej jako ceremonia kościelna. I nikt mi nie powie, że to jest przypadek.

                > A ja owszem - założenie obrączek to pewien symbol małżeństwa w kulturze
                > zachodniej

                W której małżeństwo było sakramentem, względnie (protestanci) innym obrzędem
                religijnym.

                i nie było powodu, żeby go tępić. A skoro to symbol małżeństwa, to
                > moment jego zawarcia jest właściwą chwilą na założenie obrączek.

                Ależ oczywiście! TYlko po co wpierać, że jest to po prostu "forma czynności
                cywilnoprawnej"?

                >
                > > > a przemówienie urzędnika jest, o ile pamiętam (bo ślub
                > > > dopiero przede mną i wtedy dopiero będę to sobie mogła odświeżyć),
                > standa
                > > rdowym
                > > > pouczeniem, takim jak się na przykład wygłasza świadkowi w sądzie.
                > Wiąże
                > > się
                > > > zatem bardziej z dokonywaniem czynności cywilno-prawnych niż z prób
                > ą
                > > > ustanowienia namiastki kazania.
                > >
                > > Ciekawe, że żadna czynność cywilnoprawna nie wiąże się z taką kościelnopo
                > dobną
                > > ceremonią.
                >
                > Może nie zmieniajmy tematu, mówiliśmy o pouczeniu urzędnika.
                [ciach]
                > niewybredne żarty. Pouczenie, które uparcie zwiesz kazaniem, żeby je
                następnie
                > wyśmiać,

                Proszę bardzo. Skoro to jest po prostu niezbędne pouczenie, to dlaczego ten
                urzędnik nie poucza o możliwości rozwiązania małżeństwa? To o wiele ważniejsze
                niż owe nieszczęsne komórki (których, nawiasem mówiąc, nam oszczędzono).

                > Muzyka jest na zapotrzebowanie państwa młodych,
                [ciach]
                > muzyki, albo żeby niczego nie odtwarzać. Nie jest to nieodzowny element
                > ceremonii, z powodu braku którego stanie się ona nieważna. Przypominam, że
                > warunkiem cywilności ceremonii nie jest brak muzyki.

                Prawda. Tyle, że znowu - przy czynnościach cywilnoprawnych w biurze notarialnym
                czy w sądzie muzyki raczej nie bywa. Być może sensownie byłoby dawać jakąś
                triumfalną muzykę po uniewinnieniu, ale na razie nie ma zwyczaju.

                > BTW dla mnie większą farsą jest ślub kościelny, na którym państwo młodzi nie
                > wiedzą kiedy klękać, w kościele panuje milczenie, a jedynymi osobami poza
                > młodymi, ktore przyjmują komunię, są zabłąkani turyści.

                A z tym to się zgadzam zdecydowanie. To jest tragiczne nieporozumienie, farsa
                obrażająca moje uczucia religijne, sprowadzenie sakramentu do tradycji
                wykonywanej z rozpędu, dla szpanu, diabli wiedzą po co (bo chyba nawet nie dla
                rodzin, skoro i te nie przystępują do Komunii).

                > Byłam ostatnio na takim ślubie.

                Ja szczęśliwie AŻ takiej żenady nie widziałem, ale na tle tego, com widział,
                jestem w stanie sobie wyobrazić. Niestety.

                > To ja dziękuję i naprawdę wolę już cywilny.

                Ja również. I mój krytyczny stosunek do ceremonii ślubnej w ogóle, a przemówień
                mistrzów ceremonii w szczególności, nie znaczy, że uważam np., iz należy, nie
                wiem, znieść śluby cywilne albo zastąpić je podpisaniem stosownych dokumentów
                przy okienku pocztowopodobnym. Ani nie twierdzę, że lepszy kościelny z rozpędu
                niż cywilny z przekonania.
                I tych podobieństw nie wartościuję. Stwierdziłem tylko, i to podtrzymuję:
                - że śluby cywilne są wynalazkiem zdecydowanie późniejszym od kościelnych
                - że choć są ogólnie biorąc pożyteczne, wymyślono je w ramach walki z religią i
                tak też były wykorzystywane m.in. w Polsce Ludowej
                - że ich obrzędowość jest wzorowana na obrzędowości ślubu kościelnego oraz nie
                jest w żaden sposób uzasadniona koniecznością urzędową
                - że to naśladownictwo w wielu przypadkach jest niezbyt udatne, a wynik bywa
                żenujący.
                Aż i tylko tyle.
                • chosia Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 11:23
                  To chyba naturalne, ze przy tworzeniu nowych tradycji czerpie sie ze starych.
                  Kultura europejska opiera sie na chrzescijanstwie, wiec coz w tym dziwnego, ze
                  przy tworzeniu naszych swieckich ceremonii czerpiemy z tradycji
                  chrzescijanskich? Obrzedy chrzescijanskie zreszta rowniez sa czesto zakorzenione
                  w tradycjach jeszcze starszych. Zwyczaj wymieniania sie obraczkami na przyklad
                  pochodzi ze starozytnego Rzymu. Zas to, ze swiecka ceremonia jest *nieudanym*
                  nasladownictwem (akcent na 'nieudanym', a nie na 'nasladownictwie') ceremonii
                  koscielnej i ze koncowy efekt jest *zenujacy*, to twoja subiektywna opinia, a
                  nie fakty. Masz oczywiscie prawo ja wypowiadac, ale caly czas zastanawia mnie po
                  co. Chyba nie trudno sie domyslic, ze w watku stworzonym przez i dla ludzi
                  bioracych slub cywilny, dla ktorych ta ceremonia jest ewidentnie wazna, nikt nie
                  czeka na wyklady o tym, jak 'zenujace' jest najwazniejsze w ich zyciu
                  wydarzenie. Wiem juz, ze nie chodzilo ci o obrazanie nikogo. O co w takim razie?
                  Naprawde mnie to ciekawi.

                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • a_weasley Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 11:54
                    chosia napisała:

                    > To chyba naturalne, ze przy tworzeniu nowych tradycji czerpie sie ze starych.
                    > Kultura europejska opiera sie na chrzescijanstwie, wiec coz w tym dziwnego, ze
                    > przy tworzeniu naszych swieckich ceremonii czerpiemy z tradycji
                    > chrzescijanskich? Obrzedy chrzescijanskie zreszta rowniez sa czesto
                    zakorzenion
                    > e
                    > w tradycjach jeszcze starszych. Zwyczaj wymieniania sie obraczkami na przyklad
                    > pochodzi ze starozytnego Rzymu.

                    Ależ oczywiście, że chrześcijaństwo nie wymyślało od zera. Nigdy tego nie
                    twierdziłem.

                    > Zas to, ze swiecka ceremonia jest *nieudanym* nasladownictwem
                    > (akcent na 'nieudanym', a nie na 'nasladownictwie') ceremonii koscielnej
                    > i ze koncowy efekt jest *zenujacy*,

                    Napisałem, że te przemówienia żenujące bywają. I to podtrzymuję.

                    > to twoja subiektywna opinia,

                    Tak jest. Jak sama napisałaś, mam do tego prawo. I oświadczam, że z tego prawa
                    korzystam.

                    O swoich motywacjach publicznie pisał nie będę, jeżeli ktoś ma życzenie
                    rozmawiać o tym, co nie należy do tego wątku, zapraszam na priv.
                    • chosia Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 13:05
                      Oczywiscie, ze masz prawo wypowiadac swoje opinie. Na przyklad masz prawo
                      podejsc do swojej kolezanki z pracy i oswiadczyc jej, ze wyglada okropnie, lub
                      tez zenujaco. Takie zachowanie okreslilabym jednak mianem grubego nietaktu,
                      podobnie jak twoje zachowanie na tym forum. A poniewaz popelniasz ten nietakt
                      publicznie, dlaczego nie mialbyc publicznie tego wytlumaczyc? Nie rozumiem. Czy
                      to nalezy do tego watku? Przypominam, ze watek rozpoczal sie od pytania o strony
                      www z informacjami dot. slubu cywilnego, wiec moze powinienes sobie najpierw
                      zadac pytanie, czy twoje wyklady sa tu na miejscu.
                • ardzuna Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 12:18
                  a_weasley napisał:

                  > ardzuna napisała:
                  >
                  > > Niemniej mówiąc komuś, ze bierzesz slub, niekoniecznie oczekujesz, że zna
                  > on
                  > > historię twojego życia i że będzie np. wiedział, iż już wziąłeś ślub cywi
                  > lny.
                  >
                  > Będzie wiedział o tyle, że każdy wie, iż ślubu kościelnego z osobą, z którą
                  się
                  >
                  > nie ma (lub jednocześnie nie bierze) ślubu cywilnego, wziąć się nie da,
                  > przynajmniej nie w Kościele katolickim (ani zreszta w innych mających
                  > uregulowany ustawowo status prawny, ale nie komplikujmy).

                  Owszem, ale może się tego domyślić dopiero wtedy, kiedy mu powiesz, że bierzesz
                  ślub kościelny, a nie - kiedy mu powiesz, ze bierzesz slub.

                  > > Moim zdaniem jest to ustanowienie jakiejś ceremonii ślubnej, i tyle.
                  >
                  > Ale faktem jest, że przypomina ona uderzająco ceremonię ślubną istniejącą
                  > wcześniej jako ceremonia kościelna. I nikt mi nie powie, że to jest przypadek.

                  Owszem, nie jest to przypadek, ponieważ obie ceremonie są wytworem tej samej
                  kultury. Tak się składa, ze ceremonie koscielne nie sa jądrem chrzescijaństwa,
                  a ich kształt ustablizował się duuużo później, niż w czasach życia Chrystusa. A
                  w krajach zachodnich wiele uroczystych ceremonii o różnym charakterze, w tym
                  świeckim, wygląda podobnie - tylko oczywiście różni się treścią. Takie jest
                  wyobrażenie ceremonii przeciętnego człowieka Zachodu.

                  > > A ja owszem - założenie obrączek to pewien symbol małżeństwa w kulturze
                  > > zachodniej
                  >
                  > W której małżeństwo było sakramentem, względnie (protestanci) innym obrzędem
                  > religijnym.

                  No widzisz, czyli już nie wszędzie jest to sakrament, a obrączki cały czas są.
                  Nie mówiąc już o tym, że oczywiście nawet sakrament mógłby się obyć bez
                  obrączek, bo pozostałe sakramenty sie bez nich obywają. Czyli obrączki nie =
                  sakrament, a sakrament nie = obrączki oraz małżeństwo niekoniecznie =
                  sakrament. Pomijam już fakt, iż małżeństwo w katolicyzmie to sakrament
                  udzielany sobie nawzajem przez małżonków i mógłby mieć formę rozmowy w lesie,
                  tak samo jak małżeństwo cywilne - podpisania aktu notarialnego.

                  > i nie było powodu, żeby go tępić. A skoro to symbol małżeństwa, to
                  > > moment jego zawarcia jest właściwą chwilą na założenie obrączek.
                  >
                  > Ależ oczywiście! TYlko po co wpierać, że jest to po prostu "forma czynności
                  > cywilnoprawnej"?

                  A kto go wspiera? jest i tyle, bo małżonkowie sobie tego życzą.

                  > Proszę bardzo. Skoro to jest po prostu niezbędne pouczenie, to dlaczego ten
                  > urzędnik nie poucza o możliwości rozwiązania małżeństwa?

                  Nie wiem, zapytaj ustawodawcę, jaka była jego intencja.

                  > Prawda. Tyle, że znowu - przy czynnościach cywilnoprawnych w biurze
                  notarialnym
                  >
                  > czy w sądzie muzyki raczej nie bywa.

                  Ale już przy innych uroczystościach państwowych bywa, a nawet niekiedy jest
                  obowiązkowo. Jak już pisałam, brak muzyki nie jest warunkiem świeckości
                  ceremonii.

                  > I tych podobieństw nie wartościuję. Stwierdziłem tylko, i to podtrzymuję:
                  > - że śluby cywilne są wynalazkiem zdecydowanie późniejszym od kościelnych

                  banał, nikt tego nie podważa

                  > - że choć są ogólnie biorąc pożyteczne, wymyślono je w ramach walki z religią
                  i
                  >
                  > tak też były wykorzystywane m.in. w Polsce Ludowej

                  O, przepraszam, ja to stwierdziłam, a ty - zakwestionowałeś. Patrz poczatek
                  swego listu.

                  > - że ich obrzędowość jest wzorowana na obrzędowości ślubu kościelnego oraz
                  nie
                  > jest w żaden sposób uzasadniona koniecznością urzędową

                  Moje zdanie jest inne - ze oba obrzędy wyrastają z tej samej kultury, stąd
                  podobieństwa.

                  > - że to naśladownictwo w wielu przypadkach jest niezbyt udatne, a wynik bywa
                  > żenujący.

                  Może i dla ciebie jest żenujący, a dla mnie żenującą jest osoba, która
                  publicznie mówi coś takiego - i to na forum ślubnym - o ślubie, który dla wielu
                  osób stanowi o zawarciu ich małżeństwa, i jest jednym z ważniejszych momentów w
                  ich życiu. Powiem więcej - taka osoba jest żałosnym bufonem, którego półżonie
                  głęboko współczuję.
                  • ardzuna Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 12:21
                    Sorry, powtórzyłam się trochę po chosi, bo nie czytałam jej postu przed
                    napisaniem swojego. Jednak świadczy to o podobieństwie oddźwięku, którey
                    wywołują treści ogłoszone tutaj przez weasleya.
                    • chosia Re: Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca? 04.08.05, 13:06
                      Mysle, ze w tym wypadku powtarzanie na pewno nie zaszkodzi wink
                  • a_weasley Jak dla mnie, koniec tej gałęzi. 04.08.05, 12:31
                    ardzuna napisała:

                    > > - że to naśladownictwo w wielu przypadkach jest niezbyt udatne, a wynik b
                    > ywa
                    > > żenujący.

                    (podkreślam po raz kolejny, że napisałem "w wielu przypadkach" i "bywa".

                    > Może i dla ciebie jest żenujący, a dla mnie żenującą jest osoba, która
                    > publicznie mówi coś takiego - i to na forum ślubnym - o ślubie, który dla
                    wielu
                    >
                    > osób stanowi o zawarciu ich małżeństwa, i jest jednym z ważniejszych momentów
                    w
                    >
                    > ich życiu. Powiem więcej - taka osoba jest żałosnym bufonem, którego półżonie
                    > głęboko współczuję.

                    Czuję się zwolniony z dalszej dyskusji. Nie mam zwyczaju ani dyskutować przy
                    pomocy obelg wobec rozmówcy, ani dyskutować z obelgami.
            • annajustyna Re: Naśladownictwo 03.08.05, 08:45
              A_weasley, mala uwaga: zawarcie slubu koscielnego nie jest czynnoscia
              cywilnoporawna tylko rodzinnoprawna (teoretycy prawa b. akcentuja te roznice,
              bo skutki jej sa szczegolne). Tak samo jak nie sklada sie oswiadczenia woli
              podczas zaslubin, a nupturienci skladaja oswiadczenie. Jako prawnik zwrocilam
              Ci uwage, bo Twoje wymadrzanie i pouczanie innych (fakt wiedze masz) zaczyna
              dzialac na nerwy (bardziej niz Mike).
              • chosia Re: Naśladownictwo 03.08.05, 17:25
                annajustyna napisała:

                > Ci uwage, bo Twoje wymadrzanie i pouczanie innych (fakt wiedze masz) zaczyna
                > dzialac na nerwy (bardziej niz Mike).

                uff, wreszcie ktos to powiedzial.
                • annajustyna Re: Naśladownictwo 04.08.05, 08:18
                  No moze bylam troche za ostra...
              • a_weasley Nie-prawnicy czytają na własne ryzyko 03.08.05, 20:19
                annajustyna napisała:

                > A_weasley, mala uwaga: zawarcie slubu koscielnego nie jest czynnoscia
                > cywilnoporawna tylko rodzinnoprawna (teoretycy prawa b. akcentuja te roznice,
                > bo skutki jej sa szczegolne). Tak samo jak nie sklada sie oswiadczenia woli
                > podczas zaslubin, a nupturienci skladaja oswiadczenie. Jako prawnik zwrocilam
                > Ci uwage, bo Twoje wymadrzanie i pouczanie innych (fakt wiedze masz) zaczyna
                > dzialac na nerwy (bardziej niz Mike).

                Nie chcę być złośliwy, ale to nie ja wdawałem się tutaj w różnice między
                czynnością rodzinnoprawną a cywilnoprawną. Ale proszę bardzo, możemy pogadać
                jak prawnik z prawnikiem (co prawda ja nie praktykuję w zawodzie): prawo
                rodzinne jest działem prawa cywilnego i wywiera skutki cywilnoprawne. W zwiazku
                z tym czyność rodzinnoprawna jest szczególnym przypadkiem czynności
                cywilnoprawnej. Zwłaszcza że małżeństwo jest, z cywilnoprawnego punktu
                widzenia, spółką prawa cywilnego sui generis.
                • annajustyna Re: Nie-prawnicy czytają na własne ryzyko 04.08.05, 08:18
                  Zglos sie do mojej profesor od prawa rodzinnego Panowicz-Lipskiej. A moze byla
                  takze Twoja profesorka??? Konczyles "Viadrine"?
                  • a_weasley Re: Nie-prawnicy czytają na własne ryzyko 04.08.05, 11:49
                    annajustyna napisała:

                    > Zglos sie do mojej profesor od prawa rodzinnego Panowicz-Lipskiej. A moze
                    byla
                    > takze Twoja profesorka??? Konczyles "Viadrine"?

                    Nie, Uniwersytet Warszawski. U nas z kolei prof. Stelmachowski wynalazł osobną
                    gałąź pt. "prawo rolne".
                    Dzielić można jak się chce, a spółka prawa cywilnego powstaje w oczywisty
                    sposób - wyodrębniona masa majątkowa, jednakże za zobowiązania spółki każdy
                    wspólnik odpowiada bez ograniczeń.
                    • annajustyna Re: Nie-prawnicy czytają na własne ryzyko 04.08.05, 11:53
                      Tym moim z kolei wymadrzaniem sie o roznicy cyw.pr. - rodz.pr. chcialam
                      podkreslic szczegolne skutki ... cywilnesmile)) (zmiana stanu, nazwiska, prawa
                      majatkowe etc), ktore w przypadku "zwyklej" sc nie nastepuja. Myslalm, ze moze
                      jestes po Viadrinie, bo gdzies - o ile pamietam - wspomniales, ze tlumaczysz z
                      niemieckiegosmile)). Serdecznie pozdrawiam... do nastepnej wymiany myslismile))
      • z_a_n_k_a Re: na forum panuje rownouprawnienie 03.08.05, 09:06
        Pepperann Dziękuję Ci Bardzo smile Co prawda mój dopiero za rok , ale chyba
        najwyższy czas już szukać
        Pozdrawiam
        Życzę wszystkiego co najlepsze
    • kol.3 Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 21:20
      W dawnych czasach brałam ślub cywilny i kościelny. Uznaję tylko rocznicę ślubu
      cywilnego, który był bardzo miłą uroczystością, natomiast ślub kościelny został
      jako uroczystość zupełnie przez kościół olany, chociaż forsę wzięli. Pisanie
      o "magistrackim księdzu" świadczy, że ma się w głębokiej pogardzie uroczystości
      świeckie. Niestety kościół jako instytucja potrafi swoich wiernych traktować
      dużo bardziej niepoważnie niż instytucje cywilne. Zdarzało mi się być na
      uroczystościach koscielnych kiedy ksiądz nie potrafił złożyć sensownie trzech
      zdań i powiedzieć parę słow od serca. Wolę już urzędowe formułki w USC.
      • a_weasley Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 02.08.05, 23:03
        kol.3 napisała:

        > Pisanie o "magistrackim księdzu" świadczy, że ma się w głębokiej
        > pogardzie uroczystości świeckie.

        Pisanie o tym, że taki zwrot funkcjonuje i to bynajmniej nie tylko w
        środowiskach klerykalnych, nie świadczy o niczym szczególnym, jest bowiem
        prostym stwierdzeniem faktu.

        > Niestety kościół jako instytucja potrafi swoich wiernych traktować

        Mam nadzieję, że pisanie "kościół" małą literą, kiedy chodzi o związek
        wyznaniowy, a nie o budynek, świadczy tylko o niechlujstwie językowym, a nie o
        pogardzie.
        • annajustyna Re: Dlaczego Cywilny jest pomijany ?? 04.08.05, 12:40
          To male k to na pewno z rozpedu albo niewiedzy... (tez mam taka nadziejesmile)).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja