ksiądz nie zgodził się...(długie)

04.08.05, 09:12
Zawsze marzyłam aby do ołtarza odprowadził mnie mój ojciec. Nie dlatego, że
naoglądałam się amerykańskich filmów ale ponieważ to stary zwyczaj i bardzo
ważna dla mnie symbolika. Była tu taka dyskusja już i nie zamierzam się w nią
ponownie wdawać, że to uwłacza kobiecie oddawanej jak przedmiot itp...Tak to
sobie wymarzyłam i nic mi nie uwłacza. A ksiądz oświadczył mi przez telefon,
ślub w sobotę, a my jeszcze nie wiemy kto nam go udzieli, bo "jeszcze nie
postanowili", że nie wyrażają zgody na takie cyrki, że to nie zgodne z
liturgią. Ksiądz w innej parafii powiedział, że ksiądz nie ma prawa odmówić
tego kto mnie będzie prowadził, ojciec ostatnio odprowadział koleżankę i nie
było żadnego problemu, liturgia swoją drogą, a prowadzenie swoją co ma
piernik do wiatraka?? To ma znaczenie symboliczne. W ogóle nie chciał
rozmawiać, ja się poryczałam, powiedziałam, że nie dość, że tyle kasy biorą
za ślub (1000) i jeszcze w ciągu roku mieli podwyżkę, w ogóle nie chrzanią
się z "co łaska" tylko mają swój cennik, to jeszcze nie mogę prosić żeby
własny ojciec oddał mnie przyszłemu mężowi, choć tak bardzo mi na tym zależy.
Jutro będziemy jeszcze rozmawiać na żywo, i nie zamierzam odpuścić, powiem mu
wprost w ostateczności, skoro nie wstyd im brać tyle kasy bez żadnego
skrępowania, to traktuję to jako usługę, za którą płacę, a skoro płacę to
wymagam by było tak, jak ja chcę. Zobaczymy co z tego wyjdzie, może jeszcze
ślubu nie będzie... nie, do tego nie dopuszczę przecież, pójdziemy razem
oczywiście, ale przykro mi będzie bardzo, że moje marzenie nie spełni się ;-(
    • mjkmjk Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:16
      Mafia! Nie popuszczaj! Tylko przygotuj się do rozmowy. Pamiętaj co jest Twoim
      celem (na pewno nie awantura z księdzem, bo ci jeszcze jakieś świństwo na
      ślubie wywinie).
    • annajustyna Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:18
      1000 zl za slub??? i tyle daliscie???? Przeciez obowiazuje co laska??? U nas
      przecietnie znajomi daja 100-200zl, my damy znacznie wiecej, ale dobrowolnie...
    • malgosiak79 Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:31
      Masz jeszcze troche czasu zeby znalesc argument nie do pobicia. Moim zdaniem
      powinnas zadzwonic do kurii, a jesli masz do nich nie daleko to umowic sie
      osobiscie na wizyte. Jesli oni powiedza ze nie ma przeciw wskazan nie maja
      prawa ci odmowic.
      A za taka cene 1000 zl to powinni was jeszcze niesc na rekachsmile
      • annajustyna Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:40
        Pytalam znajomego ksiedza. Podobniez sa takie typy, ze za nic nie pozwola na
        marykanizacje liturgii... Ja bede miala z prowadzeniem pod oltarz, komunia na
        reke w 2 postaciach (z tym tez robia czasem problemy), moge dac co laska i
        jeszcze dzwonic na komore, kiedy mam ochote. Szczescie do ludzi - nawet w tych
        w sutannach - trzeba po prostu miec... Strasznie wspolczuje, dodam tylko, ze
        jestesmy w tak skomlikowanej sytuacji, ze niezyczliwy klecha mialby podstawy
        odmowic nam slubu...
      • jasti1978 Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:46
        1000 to suma. W kancelarii daliśmy 600 zł, o 100 zł drożej niż było mówione na
        początku roku. Organista bierze połowę tego co ksiądz, a że to znajomy
        przyszłego teścia, wziął 250 zł... kościelny z kolei połowę tego co organista.
        To jeszcze nie koniec wydatków ślubnych... za licencję w parafii narzeczonego,
        bo tam gdzie bierzemy ślub to nie jest nasza parafia, musieliśmy zapłacić 200
        zł. Za zapowiedzi wygłoszone w 2 niedziele o 8 rano, kiedy to tylko babcie
        chyba chodzą do kościoła - 150 zł. W mojej parafii w innym mieście ksiądz nie
        wziął nic i życzył powodzenia.. aż płakać się chce.. A tu ksiąz bezczelnie na
        moje, kogo teraz stać na ślub jeśli to tyle kosztuje, zapytał, a ile kosztowała
        suknia, co??? Nie wiem jakich argumentów użyć bo te najważniejsze nie trafiały
        do ksiąza przez telefon i powiedział, że możemy poromawiać ale napewno go nie
        przekonamy. Mogłabym zadzwonić do kurii i owszem ale bojęsię, że mogą nam
        właśnie jakiś przykry numer wyciąć na ślubie. Wygłosić paskudne kazanie lub coś
        w tym stylu. Jak ja ich nie cierpię, kolejne potwierdzenie dlaczego...szkoda
        tylko że przekonuję się na własnym przykładzie ;-(
      • a_weasley Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 12:35
        malgosiak79 napisała:

        > Masz jeszcze troche czasu zeby znalesc argument nie do pobicia. Moim zdaniem
        > powinnas zadzwonic do kurii, a jesli masz do nich nie daleko to umowic sie
        > osobiscie na wizyte. Jesli oni powiedza ze nie ma przeciw wskazan nie maja
        > prawa ci odmowic.

        A chała. Można dyskutować, czy to dobrze czy źle, ale "Nie ma przeciwwskazań"
        znaczy tyle, co "ksiądz może się na to zgodzić".
    • asik45 Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:49
      Współczuje księdza! U mnie było dokładnie odwrotnie!Dalismy za wszystko-
      200zł,Tatko mój prowadził mnie do Ołtarza, była komunia pod dwiema postaciami
      (mega opłatek i kielich dawany nam do rąk a tak wino z opłatkiem..) i po
      przysiędze małżeńskiej ksiądz(znajomy) poprosił Pana Młodego,aby pocałował
      swoja Żonę(mnie)-tak,tak..po założeniu obrączek jak w amerykańskim serialu!!!
      Cudnie było...Ksiądz wspaniały,wszyscy na końcu jako ostatnia pieśń śpiewalismy
      Barkę..bo ślubowaliśmy w kwietniu (30.04.2005) i czulismy,że tak musi własnie
      wyglądać nasz Wielki Dzień- razem z Janem Pawłem II.Pozdrawiam Cie.Spokojnie
      porozmawiaj z księdzem musi sie zgodzić,bo nie ma nigdzie napisane,że nie
      wolneo tego robić,moje wszystkie koleżanki miały ten zwyczaj,że tatus je do
      Ołtarza prowadził!! Daj taki argumen i poproś o to,by pokazął Ci pismo
      zabraniające tego robić!!
      • annajustyna Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 09:53
        A my nawet nie zdazylismy po poprosic przy ustalaniu przebiegu slubu o "mozesz
        pocalowac...", bo ksiadz sam siebie powiedzial, ze on ZAWSZE kaze sie
        calowacsmile))
        • elld chyba masz szansę .. 04.08.05, 10:04
          na ostatniej katechezie przedmałżeńskiej ksiądz omawiał sakrament i powiedział
          nam, że możemy zarzyczyć sobie "ojca, który prowadzi nas do ołtarza", nie ma
          żadnych przeciwskazań czy niezgodności z liturgią, są tylko tradycje danych
          parafii, np.: ksiądz wychodzi po młodych itp.

          ale "ojciec" nie jest tylko zwyczajem amerykańskim, również staropolskim,
          kiedyś również ojcowie "oddawali córki", więc spokojnie możesz o to powalczyć z
          kiędzem, tak jak pisałam, nie ma prawa Ci odmówić
          • chosia Re: chyba masz szansę .. 04.08.05, 10:43
            ja tez czytalam gdzies, ze odprowadzanie corki przez ojca jest zwyczajem
            staropolskim. zdaje sie, ze na stronie netwesele maja artykul na ten temat. moze
            jesli przekonasz ksiedza, ze to rodzimy zwyczaj, to ci odpusci.. trzymam za
            ciebie kciuki.
      • a_weasley Może się zgodzić, ale nie musi 04.08.05, 12:41
        asik45 napisała:

        > swoja Żonę(mnie)-tak,tak..po założeniu obrączek jak w amerykańskim serialu!!!

        To tak a propos dywagacji, że z tym wprowadzaniem chodzi o zwyczaj staropolski.

        > porozmawiaj z księdzem musi sie zgodzić,bo nie ma nigdzie napisane,że nie
        > wolneo tego robić,

        Jest napisane - patrz moja notka
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=27308006&a=27318058
        nie będę się powtarzał - jak to ogólnie ma wyglądać. Że bywa inaczej? Widocznie
        ksiądz ma prawo prawo dokonać odstępstwa "dla słusznej i rozumnej przyczyny",
        jak oni to nazywają, ale to on oceni, czy przyczyna istnieje.

        > moje wszystkie koleżanki miały ten zwyczaj,że tatus je do
        > Ołtarza prowadził!! Daj taki argumen

        a ksiądz powie:
        - Widocznie w tych przypadkach ksiądz widział słuszną przyczynę. Wolno mu. A ja
        w tym przypadku słusznej przyczyny nie widzę.
        I też mu wolno.

        > i poproś o to,by pokazął Ci pismo zabraniające tego robić!!

        Oszczędzicie sobie oboje kłopotu, jeżeli zajrzysz pod adres, który wskazałem.
    • joasia.sadowska Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 10:04
      no tak z kiezami czasami sa szopki, ale ja mysle, ze jak zadne argumenty nie
      poskutkuja to chyba mozna postawic go przed faktem dokonanym. i porostu do
      oltarza isc z ojcem, a nie z przyszlym mezemsmilebez zgody ksiedza. odmowic slubu
      nie moze, jezleli: raz wzial wczesniej pieniadze, a dwa wszytkie papiery sa w
      porzadkusmile
      a ja bym na twoim miejscu w prawie kanonicznym sprawdzila czy jest jakis
      paragraf zabraniajacy prowadzenia corki do oltarza przez ojca
      • a_weasley Ksiądz nie miał powodu się zgodzić 04.08.05, 12:20
        joasia.sadowska napisała:

        > no tak z kiezami czasami sa szopki, ale ja mysle, ze jak zadne argumenty nie
        > poskutkuja to chyba mozna postawic go przed faktem dokonanym. i porostu do
        > oltarza isc z ojcem, a nie z przyszlym mezemsmile

        W obiekcie rządzi kierownik, a nie klient. I nie należy robić rozróby.

        > a ja bym na twoim miejscu w prawie kanonicznym sprawdzila czy jest jakis
        > paragraf zabraniajacy prowadzenia corki do oltarza przez ojca

        Nic nie musi być zabronione. Wystarczy sprawdzić, jak to ma wyglądać. Jeżeli
        masz opisaną procedurę, to ma się odbywać zgodnie z procedurą, i to na do
        odstępstwa od procedury trzeba znaleźć podstawę, a nie do jej przestrzegania.
        Strona
        www.parafia.lubartow.pl/www/?mod=strona&id=28
        powołując się na dokument opracowany Komisję ds. Kultu Bożego i Dyscypliny
        Sakramentów "Obrzędy sakramentu małżeństwa dostosowane do zwyczajów diecezji
        polskich" podaje:

        > Obrzęd
        > Na podstawie: Obrzędy sakramentu małżeństwa dostosowane do zwyczajów
        > diecezji polskich, Katowice 1996

        > Odpowiednio wcześnie przed rozpoczęciem Mszy Świętej
        > narzeczeni oraz świadkowie ustawiają się w drzwiach kościoła;
        > Kapłan wychodzi do drzwi kościoła i tam wita narzeczonych;
        > Następnie w procesji młodzi razem ze świadkami udają się
        > za kapłanem do ołtarza;
        > Narzeczeni zajmują przygotowane dla nich miejsca przed ołtarzem;
        > Rozpoczyna się Msza Święta;

        Taki jest standard. Może księdzu wolno zrobić odstępstwo, ale nie ma żadnego
        obowiązku się na nie zgodzić.
        Poskarżyć się biskupowi to owszem można i należy, ale o ten 1000 zł.
        • annajustyna Re: Ksiądz nie miał powodu się zgodzić 04.08.05, 12:39
          PO rozmowie ze znajomym ksiedzem (ktory poprowadzi moj slub wg moich wskazowek)
          moge tylko dodac, ze A_Weasley ma calkowita racje. jak sie gosc zapasrl, to nic
          nie pomoze... A te 1000 zl (nie co laska, ale zazadane) to skandal!!! (jego
          upor i niepojscie na reke zakochanym w ich najpiekniejszym dniu oczywiscie
          tez). POzdrawiam, trzymajcie sie!!!
    • marmar1906 Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 10:17
      Bardzo mi przykro ze masz takie problemy, smutno mi gdy czytam o takich
      ksiezach. Co do prowadzenia cie przez ojca do oltarza, to najlepiej znajdz
      gdzies o liturgii slubnej (lekcjonarz, mszal?) i pokaz ksiedzu. Moze na naukach
      dostaliscie ksiazeczki o sakramencie malzenstwa (my dostalismy "liturgia
      sakramentu malzenstwa) i tam bedzie cos napisane albo odnosniki do zrodla.
      • literka_m a ja wam sie dziewczyny dziwie 04.08.05, 12:37
        pomijajac kwestie zgodzil/nie zgodzil/mial prawo/nie mial prawa...

        Odprowadzanie corki przez ojca do oltarza to taki symbol : "do tej pory bylas
        pod moja opieka, tera oddaje cie innemu facetowi, to on sie ma toba opiekowac,
        nalezysz do niego". Nie wiem, ale mnie srednio odpowiada taka symbolika (jestem
        facetem).
        Kiedy natomiast mlodzi od poczatku sa we dwojke i wychodzi do nich ksiadz,
        symbolika jest zupelnie inna. "My (we dwojke) podejmujemy decyzje i
        przychodzimy do kosciola, on (ksiadz) wychodzi do nas przed swiatynie, bo MY
        jestesmy tutaj najwazniejsi, jestesmy specjalnymi goscmi swiatyni (kiedy
        jeszcze kaplan wychodzi przed kosciol witac osobiscie wiernych ?).
        To nasza decyzja i oboje o tym decydujemy"


        ale kazdy podejmuje decyzje osobiscie

        pozdrawiam
        • a_weasley A to jest jeszcze inna historia 04.08.05, 12:48
          literka_m napisał:

          > pomijajac kwestie zgodzil/nie zgodzil/mial prawo/nie mial prawa...

          Pozostałe kwestie zostały na tym forum przeanalizowane na wszystkie strony, oto
          trzy dyskusje z tego roku:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=15401041&a=15401041
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=21970750&a=21970750
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=20563554&a=20563554
          > Nie wiem, ale mnie srednio odpowiada taka symbolika (jestem facetem).

          Mnie też średnio i też jestem facetem.
          • jasti1978 Re: A to jest jeszcze inna historia 04.08.05, 13:13
            Toteż napisałam na samym początku, że nie zamierzam wdawać się w dyskusje na
            temat co dla kogo jest ważne i czy komuś to uwłacza czy nie, czy to bez sensu,
            bo lepiej we iść dwoje, czytałam te dyskusje, gdzie jedni obrażali drugich. Dla
            mnie to znacząca symbolika, jestem jedynaczką, więc symboliczne oddanie mnie
            narzeczonemu, powtarzam symboliczne bo już dawno sama się oddałam wink jest dla
            mnie znaczące i uroczyste. A sam narzeczony nie ma nic przeciwko. Denerwuje się
            tylko, że ja się denerwuję, bo wie, jak mi na tym zależy, ale jeśli pójdziemy
            razem też będzie ok. Dzięki dziewczyny za wsparcie. Ciekawa jestem jak pójdzie
            ta rozmowa. Swoją drogą nieźle zareagował na moje w płaczu powiedziane, że nie
            dość, że tyle kasy biorą... "co pani ma na myśli mówiąc tyle pieniędzy?" A to,
            że zapłaciliśmy 600 zł, siostra wprost nam przypomniała, że mamy dopłacić 300
            zł, my zdziwieni, że mówiła 500 w styczniu, a ona "no a teraz jest 600". Po
            ślubie zamierzam zainterweniować w tej sprawie. Proboszcz ma przepiękny ogród,
            będziemy mieć w nim zdjęcia, i plebanię, ale na dekorację kościoła skąpią, sami
            stawiają specjalnie chyba zdechłe kwiaty, żeby młodzi musieli sami dodatkowo
            wszystko dekorować. Koszmar, mówię Wam.
            • annajustyna Re: A to jest jeszcze inna historia 04.08.05, 13:18
              U nas dekoruje sie kosciol samemu (proboszcz wygonil zakonnice...)Mam nadzieje,
              ze sobie z mama poradzimy...
              • jasti1978 Re: A to jest jeszcze inna historia 04.08.05, 13:22
                My zamawiamy kwiaty z znajomej kwiaciarni (margerytki, mieczyki i róże),
                składamy się w 3 pary i dekoruje pani, która pomaga na plebanii. Na parę
                wyniesie nas to 100 zł.
                • annajustyna Re: A to jest jeszcze inna historia 04.08.05, 13:30
                  Tylko ze w naszym kosciele 3 wrzesnia to tylko my bierzemy slub... Wydatek min.
                  200 zl + wysilek (najbardziej sie boje, czy damy rade... bo nawet kosciol
                  moglibysmy z narzeczonym wysprzatac, posadzka jest nowa, wzieloby sie mopasmile)),
                  ale wiadomo jak to jest tuz przed slubem...
        • hanna100 Re: a ja wam sie dziewczyny dziwie 04.08.05, 12:50
          ale numer!!! bardzo Ci współczuję, moim marzeniem było również by tato
          odprowadził mnie do ołtarza, tak się jednak nie stała, ale ksiądz nie miał nic
          przeciwko temu. i jeszcze 1000 zł za cereminię, naprawdę jestem w szoku. u nas
          tylko za organistę należy zapłacić 50zł, a reszta co łaska. My daliśmy więc
          razem 350zł, a i tak dużo osób stwierdziło, że to sporo.
          Z całego serca życzę Ci powodzenia i by Twoje marzenie się spełniło!
    • an20 Re: ksiądz nie zgodził się...(długie) 04.08.05, 13:30
      wspolczujesad Mysle ze teraz to ten ksiadz wogole sie nie zgodzi, jezeli to
      nalezy do tego czy moze wyrazic zgode/ czy nie, tylko dla zasady ze on ma racje
      w tej sprawie. U nas ksiadz zapytal jak sobie wyobrazamy ten poczatek, w gre
      wchodzilo tez poprowadzenie przez ojca panny mlodej do oltarza, ale my
      chcielismy zeby przy wejsciu do kosciola ksiadz nas powital i razem z nami szedl
      wszedl do kosciola. Tak nam sie najbardziej podobalo. Z tego wynika ze zalezy to
      od dobrej woli ksiedzasmile a 1000zl to uwazam za przesade zeby tyle brac od ludzi.
      • junioreczek1 Re: Na szczeście brat pana młodego jest księdzem:) 05.08.05, 12:45
        Na szczeście brat narzeczonego jest księdzem, co prawda w innej parafii , ale
        nie ma żadnych problemów. Ja muszę zmienić kościół, będę brała ślub w
        sąsiedniej parafi niż moja macierzysta aby uniknać takich problemów (proboszcz
        nie zgodził się bowiem na księdza z zewnątrz,też maja cennik). Moze to
        najlepsze rozwiazanie? W wybranej jest wspaniały Proboszcz Adolf Setlak -
        Bartoszyce
Inne wątki na temat:
Pełna wersja