arcx
05.08.05, 13:24
A co powiecie na taka historyjkę:
W zeszłym roku koleżanka K. zaprosiła nas na wesele telefonicznie ok. 2-3 tyg
przed ślubem - juz dokładnie nie pamiętam. Było nam miło, ale od razu
powiedzielismy że nie przyjdziemy, mieliśmy od dawna inne plany i nie było z tym
problemu.
Koleżanka K. zparaszała również swoją serdeczna koleżankę A. z narzeczonym -
długo nie mogły się umówić z zaproszniem, w końcu się spotkały. Koleżanka A.
była na wieczorze panieńskim koleżanki K., a jej narzeczony na wieczorze
kawalerskim narzeczonego kolezanki K. Cała 4 znała się naprawdę bardzo długo,
przyjaźń jeszcze od podstawówki, zwłaszcza między K. i A.
W efekcie A. z narzeczonym nie przyszli ani na slub ani na wesele, bo
twierdzili, że nie dostali zaproszenia i nie byli zaproszeni, a w ogóle to co to
ma być, że najpierw się tyle mówi o ślubie i weselu, a potem nie zaprasza, to
bardzo nieładne zachowanie (przypominam, że A. z narzeczonym byli na wieczorach
panieńskim i kawalerskim). Kolezance K. było bardzo przykro, bo liczyła na
przyjście tych osób, które uważała za swoich przyjaciół.
Po kliku miesiącach w luźnej rozmowie koleżance A. wymsknęło się, że dostała
zaproszenie od koleżanki K. Niestety nie wiem, jakie były powody ich tak
dziwnego zachowania, przypuszczam, że chcieli się jakoś wykręcić, ale przecież
są inne sposoby.
Koleżanka A. nie zaprosiła koleżanki K. nawet na slub.
Na naszym weselu usadziliśmy całą 4 w dwóch różnych końcach stołu....