Jeśli mogę coś podpowiedzieć...

09.08.05, 17:45
Słuchajcie, braliśmy ślub ponad 3 miesiące temu. Sami wszystko
przygotowaliśmy - nie mieszkamy już w naszych rodzinnych miejscowościach.
Większość gościbyła przyjezdna i tu zaczeły się szopki. Okazało się, że
rodzice mojego męża zamówili sobie busa na powrót na godz. 06:00 rano! Gdy
się o tym dowiedziałam, miałam prawie łzy w oczach-wyobraźcie sobie
perspektywę zabawiania średnio zabawnych teściówsmiledo takiej pory! Na
szczęście okazało się, że kierowca może przyjechać wcześniej i zabrał
towarzycho o 04:00.
Inny przykład: siostra męża miała skromne wesele - 35 osób. Ostatni gość
wyszedł o... 08:30 rano! Przedtem trochę pospał przy stole i pozjadał resztki
(był z miasta, w którym odbywało się wesele).
Ostatnia historia: wesele znajomych. Potworny upał, ok. 03:30 widać, że
państwo młodzi "padają". Goście w najlepsze serwują kolejne drinki i
schabowe... Sytuację uratowała o 05:00 ulewa - całość dbywała się na
powietrzu.
Tak więc jeśli nie macie ochoty na 3-dniową balangę, chcecie mieć coś z
tzw. "nocy poślubnej", dbacie o komfort psychiczny swój i gości, napiszcie na
zaproszeniach np. "bawimy się do godz. 03:00". Do dziś plujemy sobie w brody,
że nie wpadliśmy na to przed naszym weselem! Ciekawa jestem Waszych opinii na
ten temat. Czy uważacie taką notkę na zaproszeniu za uzasadnioną, czy jest
ona może obraźliwa? Pozdrawiam!
    • dagny1001 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 17:49
      Ja bym nigdy tak nie napisała. Uważam, że wesele robi się dla gości i będę
      naprawdę szczęśliwa, jeśli będą bawić się jak najdłużej.
      • kocikk Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 17:52
        dagny1001 napisała:

        > Ja bym nigdy tak nie napisała. Uważam, że wesele robi się dla gości i będę
        > naprawdę szczęśliwa, jeśli będą bawić się jak najdłużej.


        Ja podobnie
        • elld Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 18:12
          decydując się na organizację wesela mozna chyba przewidzieć, ze wyjdą o 8.00
          rano .. nawet jeżeli jest to super eleganckie wesele...
          ja nie mam z tym problemusmile
        • hanna100 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 18:13
          ja też, w życiu bym czegoś takiego nie napisała!
          u nas goście bawili się chyba do 6 rano, padałam z nóg, ale byłam szczęśliwa i
          cieszyłam się,że goście się tak bawią. To jest właśnie wesele!!!
    • alfa156 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 18:21
      Nie słyszałam aby ktoś cos takiego pisał, ale PM nie musza bawić gości do
      białego rana. Takiego obowiązku nie ma.
      • agacciam Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 30.11.05, 16:05
        też uważam, że nie ma takiego obwiązku, żeby Para Młoda zabawiała cały czas
        gości. Moja siostra z mężem w dniu ślubu pobawili się chyba do 2 i poszli spać,
        nie spać, po prostu sobie poszli. Prawdą jest, że wesele jest dla gości, więc
        jak cchą to niech się bawią. A pisanie na zaproszeniach, że bawimy się do 3
        wydaje mi się mało taktowne.
    • mike2005 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 18:36
      kaskoss101 napisała:
      > Tak więc jeśli nie macie ochoty na 3-dniową balangę, chcecie mieć coś z
      > tzw. "nocy poślubnej", dbacie o komfort psychiczny swój i gości, napiszcie na
      > zaproszeniach np. "bawimy się do godz. 03:00". Do dziś plujemy sobie w brody,
      > że nie wpadliśmy na to przed naszym weselem! Ciekawa jestem Waszych opinii na
      > ten temat. Czy uważacie taką notkę na zaproszeniu za uzasadnioną, czy jest
      > ona może obraźliwa? Pozdrawiam!

      Przypomniało mi się, jak Wojnar, ojciec panny młodej z filmu rodzimej produkcji
      pt. "Wesele", żegna nad ranem gości jednym słowem: "Wypier..lać!". Nie chcę
      sugerować, że ww. notka na zaproszeniu byłaby oznaką buractwa i skrajnego
      egoizmu, ale...
      Poza tym, co przeszkadza młodej parze w pewnym momencie ukradkiem wykraść się z
      przyjęcia weselnego celem skonsumowania małżeństwa? Zawsze potem można (ale nie
      trzeba) wrócić do biesiadników nad ranem, np. na śniadanie.
    • sandraa3 ale po co??... 09.08.05, 18:48
      Przeciez mozna wyjsc o ktorej sie chce wink
      • kaskoss101 Re: ale po co??... 09.08.05, 18:52
        Wesele dla gości, ale przede wszystkim to jest dzień pary mlodej i gdy widzi
        się, że ta pada z nóg nietaktem jest chyba zostawanie do oporu, żeby niczego
        nie stracić i żeby jedzenie się nie zmarnowało? W/g mnie o wiele lepszym
        rozwiązaniem jest zapowiedź, do ktorej potrwa wesele, niż "wymykanie się w celu
        skonsumowania małżeństwa".
        • cytryna76 Re: ale po co??... 09.08.05, 19:21
          Byłam w zyciu na kilku weselach, i nie spotkałam się z sytuacja, żeby
          pojedynczy, namolni uczestnicy siedzieli przy stołach do 8 i wyjadali resztki
          ze stołu. Wszyskie wesela konczyły się w okolicach 4.30 - 5.30, a sygnałem do
          tego był zwykle koniec gry orkiestry czy zespołu. Byc może trafiłaś na
          wyjątkowo upierdliwych gości. Z drugiej strony jeśli miałaś sobie ochotę
          odpocząc po ślubie, trzeba było nie organizować całonocnego wesela, tylko jakiś
          obiad i po sprawie lub ewentualnie przyjecie weselne do godz. 2 z wyraźną
          informacją na zaproszeniach, co też się praktykuje.
    • joasia.sadowska Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 20:28
      kaskos nie uwazam, ze twoj pomysl jest wyrazem buractwasmile) tylko zdrowego
      podjescia do sprawy bo widok lekko nieswiezych, "umeczonych" aczkolwiek
      chetnych nadal do zabawy gosci jest srednio budujacy. a buractwem dla mnie jest
      wyjscie z wlasnego przyjecia przed ostatnim gosciem:].
      ja zeby uniknoac takich sytacji bede miec obiadokolacjesmile
      • senioorita Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 21:16
        Ja tez nie napisałabym tak.
        Będę baaardzo szczęśliwa jak nasi goście będą bawić się do 4-5 rano a jakby
        bawili się dłużej to jeszcze lepiej bo to świadczy o tym,że wesele się udało.
        Ale jeżeli Wy będziecie zmeczeni to możecie wyjść wcześniej,pozegnać gości i
        zyczyć im dalszej zabawy np.
        Chociaż uważam że wesele to nie imieniny.Ma się je raz w życiu i fajnie jest się
        wybawić.A co przeszkadzaja lekko pijani goście wyjadajacy resztki ze stołów.To
        wesele a nie bankiet w ambasadzie.

        Ale to tylko moje zdanie.
    • leeloo26 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 09.08.05, 21:35
      Mój Tata jest podobnego zdania. Chciał napisac, że ok godziny 2.00 przewidywany
      jest koniec przyjęcia.
      My mamy takie podejście: rodzina- pewnie! niech w sto diabłów idzie po 1.00
      nawet! ale przyjaciol, ktorych u nas bedzie ze 45 osób nie chcemy wyganiac, a
      już 20 z nich na pewno. Dlatego zrobiliśmy inaczej: w informacjach rozsyłanych
      do gości, którzy przybycie potwierdzili, zamieszczamy, ze autobus z przyjęcia do
      Centrum odjeżdza ok 1.30, a drugi po 4.00. Ludzie sie ustosunkuja jak uznaja....
      • kaskoss101 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 11:01
        Obiadokolacja nie byla brana pod uwagę - wesele to wesele, ale to nie znaczy,
        że ma trwać, aż co mniej zdyscyplinowani goście poupadają za stoły. Przecież
        jak idziesz na Sylwestra to też wiesz, że zabawa kończy się o 3 lub 4 i już.
        Nikt nie robi z tego takiego "halo", więc nie wiem, co jest gorszącego w tego
        typu informacji na zaproszeniu na wesele? Dla mnie właśnie szczytem buractwa
        jest wyjście przed gośćmi! Pomysł z info. o autobusie bardzo fajny!
        • annajustyna Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 11:04
          My tez planujemy gora do 2 w nocy. Nie widze nic niestosownego w ewentualnej
          informacji o godzinie konca zabawy.
    • monjan Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 11:30
      ja tez nie wyobrazam sobie limitowanie czsu gosciom na weselu-bawili sie tak
      długo jak chceli, kazdy sam uznal za stosowne o ktorej wyjdzie
      nam bylo milo, jak nie chceli isc, tylko bawic sie dalej
      w efekcie myi rodzice-jako gospodarze, wyszlismy ostatni, po godz 6 rano!!!a
      "poranek poslubny" tez bylsmile
    • dagny1001 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 11:42
      Każdy robi jak chce, ale jeżeli normalne, tradycyjne wesele skończyłoby się o 2,
      uznałabym je za średnio udane delikatnie mówiąc.
      Znając moich znajomych, przenieśliby się do innego lokalu dokończyć zabawę.
      • kaskoss101 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 13:12
        Nie mówię, kiedy ma się kończyć "tradycyjne wesele", tylko, że żałuję, że na
        zaproszeniach nie napisaliśmy, do której zabawa. Dlatego jako "doświadczona"
        meżatka daję wam pod rozwagę ten pomysł - może ktoś, tak jak my, też na to sam
        nie wpadł i potem będzie się męczył z podchmielonymi wujkami do 7 ranobig_grin
        • pumka10 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 10.08.05, 13:20
          nie widze nic złego w napisaniu takiej informacji, jezeli taka jest własnie
          wola panstwa młodych. ja jednak bede sie bardzo cieszyc jezeli moi goscie
          zostana do samego rana i beda sie bawic.. moje wesele - nich trwa jak
          najdłuzej.ja sie ciesze
          • leopoldina Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 11.08.05, 14:48
            byłam częstym gościem na weselach, miałam ich po kilka rocznie i zauważyłam jedno: nadchodzi taki moment na weselu, że lepiej zostawić najbliższą rodzinę samą. Byłam na weselach moich przyjaciółek i jakoś tak intuicyjnie zawsze wychodziłam wcześniej(ok.3-4), żegnana przez świeżych państwa młodych. A potem wysłuchiwałam śmiesznych historii: a to, że tata jednej z nich spał na podłodze w kuchni, a wujek innej biegał i zbierał wszystkie sztućce, a potem je upychał po własnych kieszeniach, itd. Wychodziłam, kiedy kończyła się najlepsza zabawa. Jednej z moich przyjaciółek i jej świeżo upieczonemu mężowi ktoś zrobił zdjęcie jak śpią na fotelach przy wyjściu z sali weselnej-na szczęście mnie już nie było. W zeszłym roku byłam u najbliższej przyjaciółki świadkową i już na poczatku powiedziałam im, że ja napewno wyjdę wcześniej, ale jej mąż powiedział, ze świadkowie wychodzą po parze młodej, ale i tak wyszłam wcześniej żegnana przez nich samych-nie obrazili się. Wkrótce moje wesele i nie wyobrażam sobie, że będę siedziała na sali tylko po to, żeby patrzeć na słaniających się gości. Ja będę od nich bardziej zmęczona! i to oni powinni być wyrozumiali wobec mnie. I mam za nic słowa matki mojego narzeczonego, ze tak nie wypada!
            • kaskoss101 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 12.08.05, 12:49
              Leopoldina, popieram w 100%! w końcu to Wasze święto! A zachowanie niektórych
              gości jest czasem żenujące...
        • majka800 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 16.08.05, 18:15
          a czy ci podchmieleni wujkowie nie mają żon czy dzieci? to ich rodzina powinna
          zadbać o to by swoich pijanych mężusiów czy tatusiów o odpowiedniej porze
          zabrać do domu. Poza tym to orkiestra powinna (na znak państwa młodych)
          zapowiedzieć ostatni kawałek i potem już nie grać. Tym samym daje się gościom
          do zrozumienia, że zabawa skończona. Przyjeżdża autokar, gości się do
          niego "ładuje" i koniec wesela. Nie widzę żadnego kłopotu.
        • raszefka Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 11:16
          kaskoss101 napisała:

          > potem będzie się męczył z podchmielonymi wujkami do 7 ranobig_grin
          Cóż, rodziny się nie wybiera, ale współczuję. To jakaś plaga z tymi wujkami,
          szczęście, że sama tego nie doświadczyłam.
    • a_weasley Sprawa jest banalnie prosta 16.08.05, 19:22
      Jak ktoś jest wątłego zdrowia, niech nie urządza wesela. Przymusu nie ma.
      Podobnie zresztą jak przymusu siedzenia przy gościach cały czas.
    • a_weasley Noc poślubna a wesele 16.08.05, 19:31
      kaskoss101 napisała:

      > Na szczęście okazało się, że kierowca może przyjechać wcześniej i zabrał
      > towarzycho o 04:00.

      Jest mi autentycznie miło, że nie byłem na tym weselu. Jeżeli goście weselni to
      dla Ciebie "towarzycho", to po choinkę robisz imprezę dla ludzi, których tak
      poważasz?

      > Ostatnia historia: wesele znajomych. Potworny upał, ok. 03:30 widać, że
      > państwo młodzi "padają". Goście w najlepsze serwują kolejne drinki i
      > schabowe... Sytuację uratowała o 05:00 ulewa - całość dbywała się na
      > powietrzu.

      Faktycznie szok. Jak można o wpół czwartej w letnią noc bawić się w najlepsze?
      Bezczelność doprawdy. Jeszcze w dodatku, no wiecie państwo, piją kolejne
      drinki! Przecież wiadomo, że od godziny 2:23 drinki stoją na stołach tylko po
      to, żeby było ładnie.

      > Tak więc jeśli nie macie ochoty na 3-dniową balangę, chcecie mieć coś z
      > tzw. "nocy poślubnej",

      ...to nie róbcie wesela. Prawda jest taka, że po hucznej i zakrapianej imprezie
      człowiekowi się nie chce [---], tylko po prostu walnąć się w małżeńskie łoże i
      spać.

      > dbacie o komfort psychiczny swój i gości, napiszcie na
      > zaproszeniach np. "bawimy się do godz. 03:00".

      No cóż, wydaje mi się to dość osobliwą formą dbania o komfort psychiczny gości.
      Dla mnie jest to triumf asertywności nad elementarzem dobrego wychowania.
      Pewnie jestem staroświecki.
      Powtarzam: nie ma obowiązku urządzania wesela.
      • dagny1001 Re: Noc poślubna a wesele 17.08.05, 13:10
        Brawo Weasley, zgadzam się w zupełności
        • kamsi Re: Noc poślubna a wesele 17.08.05, 15:26
          I ja też zgadzam się w zupełności z tą celną - jak to najczęściej u niego -
          odpowiedzią Weasleyasmile Ja osobiście nie zamierzam w żaden sposób limitować
          czasu wesela i długą zabawę do samego rana uważam raczej za przejaw tego, że
          impreza się udała. Zdziwiło mnie to, co ktoś napisał wyżej o końcu imprez
          sylwestrowych, że to normalne, że trzeba się pożegnać ok. 3. Szczerze mówiąc,
          pierwsze słyszę, ale może obracam się w jakimś nadmiernie rozszalałym
          towarzystwie. Na weselu moich przyjaciół bawiliśmy się dosyć sporą grupą (przy
          czym bez panny młodej, która gdy poczuła, że siły ją opuszczają, po prostu
          poszła spać) do bodaj 6 rano. Do tej godziny grał zresztą zespół. I było
          świetniesmile
          • ewcia1980 Re: Noc poślubna a wesele 30.11.05, 16:31
            a moim zdaniem gdy goście długo sie bawią to znaczy że impreza jest bardzo
            udana. mi wrecz przykro byłoby gdyby goście powychodzili juz o 2 czy 3.
            byłam naprawde na wielu weselach i nie zauwazyłam zeby panstwo młodzi byli
            niezadowoleni z tego, ze ich goście dobrze i długo sie bawią. z jednego wesela
            musiałam wyjść wczesniej i parze młodej było bardzo przykro, że goście już
            zaczynaja sie rozchodzic (3.00)
            sama wybrałam termin slubu na 29.04 bo bedzie to przedłuzony weekend ( 29-30
            kwietnia - 1-3 maja) własnie z mysla o gosciach. chce zeby dobrze bawili sie na
            weselu, na poprawinach i możliwe, ze jeszcze poprawinach poprawin (w
            poniedziałek) i dopiero spokojnie wrócili do domu.
      • raszefka Re: Noc poślubna a wesele 01.12.05, 11:17
        Brawo, niezwykle celnie napisane
    • koralik00 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 30.11.05, 23:16
      Ja tez specjalnie wybralam termin ślubu na 29 kwietnia - tuż przed dlugim
      weekendem, z myślą wlaśnie o gościach. Tak naprawde myśle że ta impreza jest
      robiona glównie dla gości ponieważ państwo mlodzi po wszystkich przygotowaniach
      padaja z nóg. Sama nie należe do "dlugodystansowców", ktorzy z wesela wychodza
      o 5 czy 6 nad ranem, ale nie wyobrażam sobie że mialabym w jakiś sposób
      ograniczać moich gości - tym bardziej że są to osoby mi bliskie i zależy mi na
      ich dobrej zabawie. Tak więc niech bawią się ile dusza zapragnie - a im dlużej
      będą sie bawić tym lepiej - bo to świadczy o tym czy wesele rzeczywiście sie
      udalo. Sama natomiast wbrew niektórym opiniom, nie mam nic przeciwko temu aby
      przerwać chwilowo moje uczestnictwo w weselu, aby obdarzyc mojego mezczyzne
      pierwszym malżenskim "pocalunkiem" smile) Podejrzewam że każdy z gości to zrozumie
      i nie odbierze tego za obraźliwe.
      • agnes_l25 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 09:28
        Ja również nie zamierzam wyrzucać moich gości z wesela o którejś godzinie.
        Zależy mi na tym, żeby dobrze się bawili i byli z nami jak najdłużej. Na
        szczęście w lokalu, w którym odbędzie się wesele mamy do dyspozycji apartament
        dla nowożeńców. Jeśli będziemy chcieli przez moment odpocząć, spokojnie
        porozmawiać to na pewno z niego skorzystamy. Zrezygnowałam natomiast z
        organizowania poprawin w niedzielne popołudnie. To już by było dla mnie zbyt
        dużym wysiłkiem.
    • paul_ina Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 10:03
      Nasze wesele jest dopiero 7.10.2006 - stąd kilka problemów.
      Po pierwsze, msza ślubna musi być najpóźniej o 16-ej, bo potem będzie ciemno. Przy założeniu godzinnego ślubowania, zabawa zacznie się 17.15 - 17.30. Daje to ok. 12 godzin zabawy bez przerwy licząc do 6-ej rano.
      Po drugie, jesienią ludzie nie bawią się tak mocno jak w "gorące letnie noce". Trudno mi przewidzieć, kiedy zechcą iść spać (wesele będzie w ośrodku wypoczynkowym, pokoje na górze). Orkiestrze zapłacimy do 6ej rano.
      Po trzecie, nie będę siedziała przy pijanych wujkach. Jeśli większość gości zniknie koło 4-5 rano, podejrzewam że i ja nie zdierżę, zwłaszcza w perspektywie nocy poślubnej.
      Następnego dnia będą 14-20 poprawiny. Ta zabawa jest tak "na zebranie sił" więc skończy się o 20ej, żeby goście mieli czas na spakowanie się i odpoczynek przed podróżą. Informację o terminie poprawin (zabawa planowana w godzinach 14-20) prawdopodobnie umieścimy na zaproszeniach.
      • agnes_l25 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 10:07
        A co zrobić, jeśli się poprawin nie planuje? Również umieszczeć na
        zaproszeniach, czy mówić gościom w momencie ich wręczania?
        • raszefka Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 11:11
          Pierwsze słyszę. Nie wystarczy ustnie zaprosić lub nie?
        • paul_ina Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 14:14
          Ja myślę, że raczej mówi się o poprawinach, a nie ich braku, bo w dzisiejszych czasach bez poprawin to przyjęty standard.
          Jak się robi wesele na wsi w stodole (zresztą, znakomita zabawa - byłam kilka razy) to jest raczej jasne, że chcą czy nie chcą pół wioski przyleci w niedzielę podleczyć się. Natomiast w miastach, w wynajętych salach moim zdaniem powinno informować o planowanych poprawninach - w przypadku milczenia poprawin nie ma, jest samo wesele. Więc jeśli poprawin się nie planuje, to ani umieszczać o tym informacji, ani mówić - a jak ktoś będzie miał wątpliwosci to przecież i tak zapyta, jak nie młodych to rodziców.
          • agnes_l25 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 14:28
            Ja na próbę powiedziałam o braku poprawin mojej bardzo bliskiej cioci (jest
            również moją chrzestną). Ona jest właśnie z tych co organizują wesela w
            stodole, zabijają na tę okazję świniaki, kury i sami gotują rosół. I ona w
            ogóle nie wyobraża sobie, żeby poprawin nie było. Powiedziała, że na
            poprawinach jest najlepsza zabawa. Ja sobie tego nie wyobrażam. Młodzi
            wymęczeni śpią na stojąco, goście wykończeni weselnym piciem pokładają się na
            stołach. I to ma być zabawa?
            Dodam jeszcze, że pół roku temu byłam na weselu moich znajomych. Mieli ślub o
            14 po południu a potem imprezę w lokalu do godziny 24. Na zaproszeniach to nie
            było napisane ale informowali o tym przy wręczaniu. Mnie się to wydało najpierw
            dziwnym pomysłem ale okazało się, że bardzo fajnie wyszło. Przed 24 goście się
            zaczęli zbierać do domu, wszyscy zadowoleni z super zabawy. Uniknęli dzieki
            temu tego snucia się pod ścianami naprutych wujaszków i impreza do końca była
            na poziomie.
            • paul_ina Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 14:36
              Każdy musi brać pod uwagę tzw. cechy rodzinne (geny???) smile
              Moi przyzwyczajeni są do zabawy do upadłego i wesel w stodołach. Poza tym ściągam kilka osób z USA, z Anglii, z Austrii - więc jak już przyjadą, to chciałabym żeby za nasze zdrowie wybawili się do rozpuku smile Stąd poprawiny i zabawa do białego rana. Jednak gdybym pochodziła z elit albo kręgu wymuskanych intelektualistów, zabawa rzeczywiście mogłaby się odbyć do północy, a wódki nie przywożono by ciężarówką big_grin
              • agnes_l25 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 14:47
                Chyba źle mnie zrozumiałaś. Wcale nie zamierzam robić balu dla elit czy
                wymuskanych intelektualistów. Niech piją ile chcą i bawią się do samego rana.
                Nie mam zamiaru ich wyrzucać o którejś godzinie. Ale poprawin robić nie będę.
          • ewcia1980 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 15:10
            paul_ina napisała:
            > Jak się robi wesele na wsi w stodole (zresztą, znakomita zabawa - byłam kilka
            razy)

            naprawde byłaś na wesele urzadzanym w STODOLE??? nie miałaś przypadkiem na
            mysli remizy albo czegoś w tym stylu????

            >to jest raczej jasne, że chcą czy nie chcą pół wioski przyleci w niedzielę
            > podleczyć się.

            Nie pisz głupot! ludzie na wsi też maja troche taktu i kultury i jak nie
            zaprosisz to nikt na poprawiny nie przyjdzie.
            ja sama jestem z miasta ale byłam na wielu weselach na wsi i poprawiny czasami
            były a czasami nie. jeżeli były to młodzi zawsze zapraszali na nie własnie w
            dniu ślubu a nie wczesniej. a jezeli poprawin nie było to tez nikt nie czuł sie
            obrazony.

            Natomiast w miastach, w wynajętych salach moim zdaniem powinno
            > informować o planowanych poprawninach - w przypadku milczenia poprawin nie
            ma, jest samo wesele. Więc jeśli poprawin się nie planuje, to ani umieszczać o
            tym informacji, ani mówić - a jak ktoś będzie miał wątpliwosci to przecież i
            tak zapyta, jak nie młodych to rodziców.

            z tym zgadzam sie w 100 % smile
            pozdrawiam
            • yves4 Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 15:50
              jak najbardziej uważam kwestię ograniczenia zabawy do pewnej godziny za w 100%
              uzasadnioną,młoda para nie musi przecież padać ze zmęczenia tylko dlatego,że
              ktoś z gości postanowił poszaleć, myśmy z naszego wesela wyszli ok. 3.00,
              ostatni goście o 5.30.I nie do końca zgadzam sie z kwestią, że wesele jest
              tylko dla gości...
            • paul_ina Re: Jeśli mogę coś podpowiedzieć... 01.12.05, 16:06
              Hej,
              staram się nie pisać GŁUPOT. Gdybym nie balowała w stodole, to bym o stodole nie pisała. Wioska leży w okolicy Łap koło Białegostoku, wesela były w latach dziewięćdziesiatych - w STODOŁACH. Było zajebongo fajnie. Remiza to chyba siedziba lokalnej straży pożarnej?? A Ty byłaś na weselu w REMIZIE??
              Ludzie na wsi są przede wszystkim serdeczni, stąd poprawiny zawsze były - bez zapraszania, to się rozumiało samo przez się. Taktu nikomu nie odmawiam, po prostu chyba mamy inne doświadczenia? Ale to nie znaczy, ża racja jest jedna.
              • ewcia1980 Re: do paul_ina 01.12.05, 17:45
                > staram się nie pisać GŁUPOT. Gdybym nie balowała w stodole, to bym o stodole
                nie pisała. Wioska leży w okolicy Łap koło Białegostoku, wesela były w latach
                dziewięćdziesiatych - w STODOŁACH.

                przecież ja nigdzie nie podważał tego, ze byłas na weselu w stodole i wcale nie
                musisz mi tłumaczyc gdzie i kiedy to było. tylko spytałam, bo mi stodoła
                kojarzy sie z miejscem gdzie trzyma sie zwierzeta.

                >remiza to chyba siedziba lokalnej straży pożarnej?? A Ty byłaś na weselu w
                REMIZIE??

                akurat byłam smile sala bardzo przyjemna, przygotowana własnie na imprezy slubno-
                okolicznosciowe.

                > Ludzie na wsi są przede wszystkim serdeczni, stąd poprawiny zawsze były - bez
                zapraszania, to się rozumiało samo przez się. Taktu nikomu nie odmawiam, po pros
                > tu chyba mamy inne doświadczenia? Ale to nie znaczy, ża racja jest jedna.

                bo widzisz, jak dla mnie pisanie, ze ktos czy chcesz czy nie chcesz, bez
                zaproszenia przyczłapie sie nastepnego dnia na poprawiny, zeby sie "doleczyć"
                sugeruje troche nietaktowne zachowanie gości. poza tym i na wsiach teraz czesto
                rezygnuje sie z poprawin.
                moim zdanien zaproszenie na slub nie jest równe zaproszeniu na poprawiny,
                ponieważ po pierwsze: nie każdy robi poprawiny, a po drugie na poprawiny mozna
                zaprosic tylko cześć z weselnych gości.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja