veevaa
10.08.05, 10:20
Jaki? No srednio duzy. W sensie: znalazlam zespol na nasze wesele, ktore
bedzie za rok. Spodobalo mu sie. Chcielismy, zeby rodzice skomentowali,
zabralismy ze soba mp3 tego i jeszcze kilku innych zespolow. Niestety, jego
ojciec bardzo to skrytykowal, ze co to za muzyka (zespoly nie graly disco-polo
tylko Dire Straits, muzyke starsza i nowsza, ale do spokojnego tanca i
wyszalenia sie tez), ze na wesele jest najlepsze jednak discopolo, ktorego
cala reszta rodziny (moi rodzice, on, jego mama i ja) nie znosi. Przykrro mi
sie zrobilo i olalam sprawe, bo stwierdzilam, ze zespol to domena pana
mlodego, ja sie zajme zaproszeniami, np. Zla jestem na jego ojca do dzis, choc
minal miesiac, ale udaje, ze jest ok, i nie wracam do tego. wyzalilam sie
narzeczonemu i powiedzmy, ze jest ok. Minal miesiac, <jw>, a o zespole nie
slychac. wiekzosc fajnych bedzie zaraz zajeta, a on sie za to w ogole nie
bierze. Nie chce miec na weselu beznadziejnego zespolu, ale nie wiem, co mam
zrobic... Moze ktos doradzi, jak z tego wybrnac? Nie chce mowic narzeczonemu,
zeby szukal zespolu, bo chyba sam to wie.. tylko sie za to w ogole nie bierze...