Problem z panem mlodym

10.08.05, 10:20
Jaki? No srednio duzy. W sensie: znalazlam zespol na nasze wesele, ktore
bedzie za rok. Spodobalo mu sie. Chcielismy, zeby rodzice skomentowali,
zabralismy ze soba mp3 tego i jeszcze kilku innych zespolow. Niestety, jego
ojciec bardzo to skrytykowal, ze co to za muzyka (zespoly nie graly disco-polo
tylko Dire Straits, muzyke starsza i nowsza, ale do spokojnego tanca i
wyszalenia sie tez), ze na wesele jest najlepsze jednak discopolo, ktorego
cala reszta rodziny (moi rodzice, on, jego mama i ja) nie znosi. Przykrro mi
sie zrobilo i olalam sprawe, bo stwierdzilam, ze zespol to domena pana
mlodego, ja sie zajme zaproszeniami, np. Zla jestem na jego ojca do dzis, choc
minal miesiac, ale udaje, ze jest ok, i nie wracam do tego. wyzalilam sie
narzeczonemu i powiedzmy, ze jest ok. Minal miesiac, <jw>, a o zespole nie
slychac. wiekzosc fajnych bedzie zaraz zajeta, a on sie za to w ogole nie
bierze. Nie chce miec na weselu beznadziejnego zespolu, ale nie wiem, co mam
zrobic... Moze ktos doradzi, jak z tego wybrnac? Nie chce mowic narzeczonemu,
zeby szukal zespolu, bo chyba sam to wie.. tylko sie za to w ogole nie bierze...
    • sniezka1 Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 10:30
      Oj dziewczyno,
      A uświadomiłaś swojemu narzeczonemu jasno i dobitnie, że to on ma znależć
      zespół? Skoro to Ty pierwsza zajęłaś się poszukiwaniami, to może Twój Przyszły
      sądzi, ze chcesz osobiście brać w tym udział i mieć decydujacy głos. Pamietaj,
      że mężczyźni nieinteresuja sie zagadnieniami ślubu i wesela tak dogłębnie jak
      my i mogą nie wiedzieć, ze któryś z przedślubnych obowiązków należy właśnie do
      nich.
      Po prostu porozmawiaj z nim!
      • cheri-bibi Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 10:36
        dla mnie masz troche dziecinne podejscie, porozmawiaj z narzeconym i jasno
        uswiadom mu co i jak, ze albo on sie deklaruje tu i teraz ze znajdzie i
        zarezerwuje i to szybko, albo rezygnuje i powierza to tobie. uswiadom mu, ze
        lepiej znalezc to co Wam sie podoba na wasze wesele niz w panice szukac
        "czegokolwiek". Takie obrazanie sie i czekanie na to co bedzie dalej moze Ci
        przysporzyc jedynie problemow...
        • veevaa Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:33
          Tylko ze on wlasnie miesiac temu powiedzial, ze zajmie sie tym, zebym ja nie
          miala klopotu. A wczesniej ja szukalam, zeby on nie musial, bo pracuje i jest
          zajety. I podjelismy decyzje, ale wszystko jego ojciec spierniczyl i dlatego
          teraz jestesmy w martwym punkcie...
    • misia_pysia79 Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 10:39
      Jeżeli myślisz, że on się domysli, że powinien, że to jego sprawa ............
      to się zestarzejesz a zespołu nie będzie.

      Jeżeli masz fajny zespól to bierz narzeczonego za fraki i leccie rezerwowac!
      Na moim weselu wszystko ja załatwiałam, tylko przedstawiałam oferte miskowi i
      rodzicom, i oni albo akceptowali, albo nie - wtedy szukałam dalej.

      Jeżeli chodzi o rodziców- nie dziw się ze mają inne gusta muzyczne. Zawsze
      możesz im powiedziec,ze to inny zespól... Jeżeli zechcą - to na pewno kilka
      dosco-polówek też zagrają dla rodziców.

      Tak jeszcze na koniec: Bukiet ślubny - myślisz ,że się domyśli ????
      Mój sobie o tym przypomniał 2 godz przed ślubem, ja już wtedy odbierałam gotowy
      bukiet, zamówiony przeze mnie( a za jego pieniądze) tydzień wcześniej. Ciekawe,
      kto by mi zrobił bukiet ślubny tuż przed ślubem? Jeżeli nie wzięłabym spraw w
      swoje ręce poszłabym z kwiatkiem wyrwanym z domowego ogródka smile

      FACETOM WSZTYSTKO TRZEBA MÓWIC WIELKIMI LITERAMI !!!!
      • veevaa Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:36
        O bukiecie mu powiedzialam bardzo dobitnie, ale przez rok i tak pewnie zapomni.
        Pewnie, chetnie bym wszystko sama zaltawila, dla mnie to zaden problem, ale
        wiesz, jak by potem na mnie przyszly tesc patrzyl? On i tak uwaza mnie za zlo
        konieczne, bo znalazlam prace dla jego syna (on sam jest bezrobotny) na II roku
        studiow, bo umiem gotowac i mamusia niepotrzebna, bo to, bo tamto... ciagle
        podwaza moje decyzje, ale na szczescie mama narzeczonego mnie bardzo broni, a
        ona ma wiecej do powiedzenia...
      • dagny1001 Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:36
        Dobre, uśmiałam się z tego bukietu smile)))
    • viinga Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:41
      Moze ten zespół który juz znalazłaś nie gra disco polo, ale za to stare dość
      faje kawałki ludowe np "hej z góry z góry", czy "głęboka studzienka", jekieś
      polki, popytaj. Nasz zespół nie grał wogóle disco polo, a wszyscy byli
      zadowoleni bo były kawałki i dla młodych i dla starszych. a do tych ludowych
      młodziez tez świetnie się bawiła. Myślę, że teść byłby zadowolony z takiego
      rozwiązania.
      • veevaa Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:48
        Mysle, ze on bylby zadowolony z tego, jakby przyszlo trzech jego kumpli, opilo
        sie strasznie i gralo byle jak... Oczywiscie, ze zespol gra rozne rzeczy, ale
        akurat na demo dali Dire straits i takie tam... A on od razu stwierdzil ze to
        nie jest do tanczenia...
        • viinga Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 12:05
          zespoły powinny mieć jeszcze jedno demo dla upierdliwych panów w starszym wieku.
          smile))Teraz jest okres wesel napewno gdzieś grają, może udałoby się posłuchac ich
          na zywo. zmobilizuj narzeczonego, aby wział tate i posłuchali razem tego
          zespołu.
    • kuzka.s Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 11:53
      Tak sobi czytam to co piszecie i jestem troche zdziwiona podejsciem do tych
      wszystkich przygotowań. Ja z moim męzem to wszystko razem wybieralismy,
      przynajmniej o wszystkim wiedzielismy, jak mi sie cos podobało to mowiłam i na
      odwrót, jezeli mielismy odmienne zdania to dochodzilismy do kompromisu
      rozmawiając. na poczatku ustalilismy kto za co płaci ale wybieralismy wspólnie.
      Np bukiet ślubny wybrałam sama ale przy zamówieniu bylismy razem. Zespół tez
      wybralismy sami i nawet nie pytalismy sie rodziców czy im sie podoba, poprostu
      zamówilismy i juz, wkońcu to nasze wesele. Np za torta płacili nasi rodzice
      ale to ja zdecydowałam jak ma wygladac, mężowi było to obojetne, a rodzice
      stwierdzili ze to nam ma sie podobac i my mamy byc zadowoleni. A jezeli tesciom
      czy rodzicom sie cos nie podoba to w delikatny sposób trzeba im powiedziec ze
      to wasze wesele i to wy macie decydowac jak wygląda oni mogą ewentualnie
      doradzic i wyrazic swoje zdanie.
      Życzę Wam wszystkim miłych przygotowań i udanego wesela. I radzę rozmawiajcie
      duzo a napewno wszystko sie uda i wszyscy beda zadowoleni
      pozdrowionka
      • mariankaa Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 12:28
        Moja droga! Nie rozumiem dlaczego veto teścia jest wiążące w sprawie waszego
        ślubu i wesela. Takie praktyki są nie tylko niefajne ale niebezpieczne dla
        waszego późniejszego małżeństwa, które z zasady powinno być autonomiczne.
        Zacznie się od głupiej kapeli a skończy na tym, że autorytarny teść będzie Wam
        mówił jak umeblować mieszkanie, którą pracę podjąć albo jak wychowywać dziecko!

        Dla Waszego szczęscia i harmonii radzę juz teraz jasno stawiać granicę
        dopuszczania teściów (zarówno mężowskich jak i Twoich) do Waszych w końcu
        spraw. Nawet jeśli partycypują w kosztach!!

        porozmawiaj z narzeczonym jak najszybciej. Ach! I mów mu prosto z mostu o
        swoich obawach. Faceci to proste urządzenia... Trzeba im powtarzać,
        powtarzać... aż trafismile
        • veevaa Re: Problem z panem mlodym 10.08.05, 13:52
          Dziekuje za wszystkierady. troche mnie to naprowadzilo na wlasciwy trop.
          oczywiscie, narzeczony ma - ze sie brzydko wyraze - gdzies, zdanie swojego ojca
          w sprawie naszej kapeli, ale mnie nie jest obojetne, chce zeby mnie lubili i
          byli zadowoleni, tak samo jak my. po tej calej awanturze doszlismy do wniosku,
          ze nigdy wiecej o nic nie zapytamy, wszystko bedzie po fakcie. Moi sie nie
          mieszaja, powiedzieli, ze zespol fajny. i wlasciwie to nie chodzi mi o tescia,
          tylko o to, jak zmusic narzeczonego do tego, by wzial sprawy w swoje rece - chce
          chyba na niego zrzucic odpowiedzialnosc, w razie czego, tak wynika z psychologii
          i tak zaraz byscie napisaly. pogadam z nim wieczorem, mam nadzieje, ze
          wypracujemy kompromis - w sensie on wezmie telefon i zadzwoni, zeby zamowic ten
          zespol, ktory sie nam tak podobal.
Pełna wersja