"oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują...

15.08.05, 20:39
...więc rządzą"

My sami płacimy za ślub ,rodzice i teściowie za przyjęcie.Ale nie zmienia to
faktu,ze to NASZE przyjęcie i my ustaliliśmy miejsce,menu, listę gości
itp.Nie chcemy żadnych tańców, teściowa się upierała ale zostało jej
wytłumaczone ,że to NASZE wesele.

To taki komentarz do niektórych postów i może do tego dobra rada a także
podtzrymanie na duchu

PS. Z teściową trudno jest bo się upiera jak Stuhr w Shreku ale za każdym
razem ma stanowczo mówione NIE
    • viinga Re: "oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują. 16.08.05, 09:35
      Nam tez rodzice finansowali wesele, ale nie podkareslalismy na każdym kroku ze
      to "NASZE wesele", i ze nie maja nic do powiedzenia. Przeciez to też dzień
      rodziców, oni sie równiez cieszą że wydaja córkę za mąż. nie mielismy zamiaru
      na kazdym kroku stawiać veta, bo to NASZE wesele. Wesele robiliśmy także dla
      gości, i nie widze nic złego w tym, że mama wtraci swoje 3 grosze, ze
      zaproponuje jakąs potrawe która uwielbia, ze poprosi o piosenke do której lubi
      tańczyć, ze bedzie chciała sobie kogoś jeszcze zaprosić. Chcę żeby i oni
      cieszyli sie z tego dnia.
      I nawet gdybyśmy wesele finansowali sami, to liczyłabym się także z ich
      zdaniem, bo chce zeby NASZE wesele podobało się wszystkim, a nie tylko mi, czy
      wybranej grupie osób. babcie ciocie wujki, to sa osoby które lubię, i nie
      chciałam ich zanudzać na NASZYM weselu, dlatego prosiłam o rade rodziców.
      • sol_bianca Re: "oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują. 16.08.05, 10:04
        Wydaje mi się, że autorce postu chodzi o takie przypadki, kiedy rodzice/teście
        na siłę forsują swoje pomysły, chociaż młodzi mają inną wizję wesela. Co innego
        dobre rady, co innego narzucanie swojego zdania.
        • viinga Re: "oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują. 16.08.05, 10:26
          może i tak, ale ostatnio zauwazyłam tendencje do tego, że pańswo młodzi
          zabardzo podkreślaja to, ze jest to ich wesele i to właśnie im ma się podobać.
          i oczywiscie jest to prawda, ale musimy miec na uwadze, ze skoro zapraszamy
          ciocie i wujków to tez powinnismy się postarac aby im sie podobało. a duza
          ilość osób stawa okoniem rodzicom, ze tego czy tego na pewno nie bedzie, bo to
          obciach. moze pisze tak dlatego, ze moje wizje wesela od wizji mojej mamy
          zabardzo sie nie rózniły i zgadzałysmy się we wszystkim.
    • gocha80 Re: "oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują. 16.08.05, 12:24
      Coz, ja myslalam ze mnie te problemy omina, ale jednak sie przeliczylam.
      Momentami czuje sie tak jakby wszystko wymykalo mi sie spod kontroli. Na
      poczatku planowalismy z narzeczonym bardzo skromny slub, potem kolacje dla
      najblizszych, na co nie zgodzili sie rodzice, wiec przystalismy na male wesele.
      Z malego wesela zrobila sie impreza na 60 osob, a teraz wszyscy chca nam
      narzucic, a to wystroj kosciola (bo jak to tak skromnie bez dodatkowego
      przybrania), a to wystroj sali (zrobicie jak chcecie, ale najlepiej gdyby ...)
      itp, itd... Nie mam zamiaru stac z zalozonymi rekami i czekac az moja mama i
      tesciowa pokloca sie o jakis nieistotny detal (roznice zdan dosc duze) wiec jak
      na razie probuje bronic mojej koncepcji. Kosztuje mnie to dosc duzo nerwow, ale
      jeszcze tylko 1,5 tygodnia - jakos przezyje. Nie zamierzam sie przejmowac i
      martwic nieistotnymi szczegolami tylko cieszyc i dobrze bawic niezaleznie od
      tego jakie balony beda wisiec na salismile.
      • cezar8 Re: "oni (rodzice, teściowie) wszystko finansują. 16.08.05, 12:35
        A mojej sytuacji nikt i nic nie przebije. W sobote powiedzialam mamie
        telefonicznie kogo biore pod uwage w sprawie swiadka. Zaznaczylam, ze to nic
        pewnego. Wlasnie przed chwila mama poinformowala mnie, ze juz zdazyla
        powiedziec tej osobie, ze chcialabym aby zostala moim swiadkiem. Ok to moj
        kuzyn ale slub ( cywilny na poczatek ) bedzie poza granicami Polski. Musze wiec
        zaczac myslec o bilecie lotniczym dla niego, jego zony i dziecka + hotel. Nic
        tylko sie powiesic!!!! Wydaje mi sie, ze to ja powinnam zapytac, czy ma ochote
        itd.
Pełna wersja