*** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC ***

18.08.05, 14:00
do slubu zostalo 24 dni, wszyscu goscie juz zaproszeni...
nie bede sie rozpisywac o samym zapraszaniu szanownych gosci [i rodzinki
niestety] - szkoda moich nerwów. bo w koncu ile mozna sluchac o tym, jaki to
blad robimy oganizujac wesele, ile to kosztuje, a ILE bedzie kosztowało
gosci!!!
qrna, a najlepsze, ze te teksty padały z ust bliskiej rodziny!!!
no, ale jakos przetrwalismy ten caly cyrk. cieszylam sie [naprawde sie
cieszylam, ze mimo tej calej gadki to i tak beda]!!
i co sie okazuje???
beda niemalze wszyscy znajomi, koledzy, ludzie z pracy, przyjaciel specjalnie
przyleci pare tys.kilometrow, a rodzinka w ostatniej chili odmawia,bo "im cos
wypadlo". wykrusza sie nasze rodzenstwo cioteczne, babcia, ciotki itd...
ludzie, jak tak mozna olewac ludzi? i zeby to zadzwonili sami, to nie -
najlepiej przez mamusie, bo sie wstydza!!!!!!!!!!
jestem zła, wqrwiona na maxa, mam zal.
a moze ja zle mysle? moze to naprawde taki wydatek, taki klopot [dodam,
ze:zapewniamy in nocleg, zarcie - i to nie na weselu, ale pare dni przed i
po].
z drugiej strony, byl okres, ze my bylismy u nich na weselach po 3 razy w
ciagu roku i jakos nie zbiednielismy!! rany, przeciez wesele planujemy dluzej
niz rok i oni o tym wiedzieli!!
tez tak macie? czy tylko moja rodzina taka wspaniala???

pozdrawiam, rozzalona przyszla Panna Młoda sad

tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10716;125/st/20050910/e/Wedding/dt/-11/k/6c5c/event.png
    • pysiunia5 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:02
      nie przejmuj sie, ja sie spodziewwam że u mnie bedzie tak samo. z rodzinka
      najlepiej wychodzi sie na zdjeciu....to chyba prawda
    • mariankaa Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:05
      Bywa... Ze strony mojego Narzeczonego też połowa gości odmówiła... Wiedzieli od
      półtora roku. Ludzie mają swoje powody. tego nie zmienisz. My się tym nie
      martwimy, ani nie złościmy bo i tak tegno nie zmienimy a skoro ktoś nie chce
      przyjść to ma ku temu powód. Dla niektórych 300 zł to majątek... a przecież
      trzeba się w coś ubrać i jakiś prezent dać. Nie wiem czy da się zamknąć w
      takiej sumie...

      Ja wiem, że dla Was to najważniejszy dzien i wielkie przeżycie, ale inni mają
      swoje życie. Może być im na prawdę głupio że nie mogą przyjść... Nie ma sie co
      obrażac!
      • agniesia82 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:22
        tak, wszystko to racja - ale jesli odmawiaja ludzie, ktorzy zarzekali sie, ze
        na pewno beda i jeszcze nie maja odwagi, zeby nas o tym powiadomic, to porazka
        calkowita!!!
        ja wiem, ze nie powinnam sie zloscic, ale dostaje rozstroju nerwowego na sama
        mysl....
        brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
    • emiliag Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:17
      A mnie w gruncie rzeczy wcale nie zależy na ciotkach i rodzeństwie ciotecznym,
      byle tylko powiadomili wcześniej że nie przychodzą. Ci, którzy naprawdę będą
      chciei z nami świętować nasz wielki dzień przyjdą, a nie potrzebuję gapiów,
      którzy potem tylko będą mi tyłek obrabiać za przeproszeniem.
      3maj się ciepło i głowa do góry!
      • agniesia82 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:25
        ale zeby potwierdzili wczesniej, ze nie beda [na zaproszeniu prosilismy o to,
        bo placimy od osoby, a kasy nie oddaja za tych, ktorych nie bedzie], to bym sie
        nie denerwowala, bo zamiast tej rodzinki to moglabym znajomych zaprosic i
        byloby super, a tak, to troche za pozno na dopraszanie.
        • callja Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 19.08.05, 00:08
          Wcale nie jest za późno na zapraszanie!! Choćby tych osób, które zostały
          jedynie powiadomione o ślubnej ceremonii. Jeśli rzeczywiście są to Twoi
          znajomi/rówieśnicy, to po prostu zadzwoń, i powiedz - będę zaszczycona i
          szczęśliwa, jeśli w tym dniu będziecie nam towarzyszyć nie tylko na samej
          ceremonii. I myślę, ze reakcją będzie radość i słowo - dziękuję, to będzie dla
          mnie sama przyjemność. Przynajmniej zyskaszgrono młodych i chętnych do zabawy
          weselników, a nie stadko skwaszonych ciotek porównujących kiecki i ilość
          pierścionków na paluszkach kuzynek siódmej linii.
          Kiedyś Młodzi zgarnięli spod kościoła całą gromade znajomych z liceum -
          zaproszeni tylko na ślub, bawili się do rana na weselu. Zastąpili na weselu
          rodzinkę, co się nieelegancko "wypięła". I co? Atmosfera była super, pełen luz.
          Nieobecności rodzinki nikt nie żałował, Młodzi najmniej! A że rodzinka często
          bywa grymaśna, to niestety nihil novi.
    • bandora Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:36
      Ja również podpisuje się pod tym tekstem. Jestem na 15 dni przed ślubem i
      okazało się że 45% nie przyjdzie !! I tu również sytuacja że rodzina ma problemy
      a znajomi nie. U mnie jest jeszcze ciekawsza rzecz. Powiedzmy "kuzynka" bierze
      ślub tego samego dnia co my, z tym że cała nasza rodzina wiedziała o tym 1,5
      roku temu, a ja się dowiedziełem (przy zapraszaniu ich) że mają ślub. Noi
      rodzinka rozdarta. Jednym pociągnięciem odpadło 15 osób. Mało tego, przyjdą
      ludzie których powiedzmy się niespodziewałem, a tu prosze tak, extra cieszymy
      się. a rodzinka ojej to kosztuje, ile pieniędzy.
      Moje zdanie jest takie. Niech przyjdą na nasze wesela Ci którzy w jakiś sposób
      nas cenią, lubią i szanują, anie ludzie którzy przychodzą z przymusu lub
      konieczności a później marudzą że soli nie było na stole, że kolor sali go
      drażnił, że ciocia miała fatalny makijaż. Po co ?? Cieszmy się z tego dnia i z
      siebie nawzajem. Więc nie martw się głowa do góry, chociaż dokładnie wiem co
      znaczy żal gdy najbliższa rodzinka robi sobie jaja.Pozdrawiam
      • bandora Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:44
        DROBNA POPRAWKA - to o naszym ślubie rodzinka wiedziała 1,5 roku temu a o ślubie
        kuzynki dopiero teraz.
    • mariankaa Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 14:56
      Sorry ale dla mnie to egoistyczna i bardzo egocentryczna postawa! Przecież Ci
      ludzie nie odmawiają bo nie chcą sobie z Was zadrwić! Oni nie mogą! Być może
      chcieli przyjść, być może wstydzili się, że nie mogą i bali sie narazić na
      Wasze pytania, namawianie... Patrzycie na to ze swojej strony bo WY jesteście
      tym dotkniete... Ale nie pomyślicie, ze części z nich na pewno chętnie
      pobawiłaby się z Wami a nie mogą...

      Troszkę więcej wyczucia i taktu. Panna Młoda to nie pępek świata.
      • magdalena-a2 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 15:27
        nie przesadzajmy, mi sie też nie przelewa, ale na wesele o którym wiem od roku
        ide zawsze. Musiałoby się wydarzyć napradę coś wyjatkowego, żebym nie poszła. I
        nie przesadzajmy, każdy ma w domu garnitur/garsonkę w który można się ubrać i z
        cała pewnoscią rodziny o których pisały dziweczyny nie sa ani bezrobotne, ani w
        zaden inny sposób "uposledzone" ekonomicznie. I myślę też że przez rok można
        raz w miesiacu zjeść w niedzile nalesniki z dzemem a nie schabowego i odlożyc
        te 10 zł. Przecież nikt (a przynajmniej mi sie tak wydaje smile nie oczekuje od
        gorzej sytuowanej rodziny nie wiadomo jakich prezentów, no generalnie jakby
        dali ścierke do naczyn też byloby OK, chodzi przeciez o obecnośc w tym wielkim
        dniu z ludzmi których się szanuje. Ale z kulturą u nas jest cieniutko, oj
        cieniutko...
        • a_weasley Niestety różnie bywa 18.08.05, 20:58
          magdalena-a2 napisała:

          > nie przesadzajmy, mi sie też nie przelewa, ale na wesele o którym wiem od
          roku
          > ide zawsze.

          Witaj w klubie. Wychodzę z założenia, że jak kto mnie prosi na wesele, widno
          chce, żebym był na jego weselu. A prezent daję, jaki mnie w danym momencie stać.

          > nie przesadzajmy, każdy ma w domu garnitur/garsonkę w który można się ubrać

          Święte słowa!

          > Przecież nikt (a przynajmniej mi sie tak wydaje smile nie oczekuje od
          > gorzej sytuowanej rodziny nie wiadomo jakich prezentów, no generalnie jakby
          > dali ścierke do naczyn też byloby OK,

          Masz rację: wydaje Ci się. Niestety są ludzie, któzy mają do tego problemu
          podejście biegunowo przeciwne i uważają za obciach oraz buractwo, że ktoś da
          prezent mniej wart niż koszt wesela przeliczony na parę. Osobiście uważam, że
          to bolesne nieporozumienie, ale wiem, że takie podejście istnieje. Polecam
          choćby wątek "Prezent od chrzestnej".
      • bandora Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 19.08.05, 07:24
        No jasne, Nasza wina że robimy wesele, to jest straszne że chcemy aby najbliższa
        rodzina zjawiła się na naszym weselu. O rany bije się w piersi. Tylko że to nie
        są imieniny i grill tylko wesele i po t o je się robi aby spotkać się z rodzinką
        i pobawić z nią!!!!! Mało tego ci ludzie naprawde mają co włożyć do garnka a ich
        wymówki są tragiczne. Nie mam pretensji do cioćktóre mają problemy zdrowotne i
        swój wiek tylko co z tymi młodszymi??
        I nie mów mi o egoistycznej postawie, bo egoistami są ci wszyscy którzy olewaja
        takie wydarzenie rodzinne jak ślub i wesele. Nie wspomniałem że płacze bo wydam
        pieniądze tylko użalam się nad beznadziejnymi i kpiącymi argumentami odmowy
        przyjścia. Jeśli uważasz że ktoś kto wie o twoim ślubie od 1,5 roku a 2 miesiące
        przed naszym ślubem przy zapraszaniu mówi że nie będzie bo robi własny, który
        uzgodnili 2 tygodnie temu (przed naszym zapraszaniem) to to nie jest kpina. No
        to mamy inne pojęcie kpiny! U mojej ukochanej specjalnie przełożyli o 1 tydzień
        wesele u ślub i nie było problemu aby rodzinie nie kolidować. To jest postawa!
        Więc nie praw mi takich cieńkich i wydumanych morałów które tak naprawdę nie
        maja pokrycia w rzeczywistości!
    • million Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 15:00
      Agniesiu, u Ciebie wykruszaja się jakieś pociotki, u mnie może zabraknąć
      rodziców Pana Młodego.
      Ostatnio mój przyszły teść poinformował nas, że chyba nie przyjedzie na
      wesele, "bo ktoś musi przecież pilnować domu"!!!! Nie mam do cholery pojęcia co
      tak cennego jest w tej chałupie, że trzeba jej pilnować...
      Ślub jest w październiku, chyciałam żeby nasi rodzice poznali się wcześniej ale
      moja teściowa ze zdziwieniem zapytała "po co?"
      No właśnie po co? Nic ich nie obchodzi, w niczym na nie pomagają, nawet nie
      zdzwonią zeby zapytać jak dajemy sobie radę z przygotowaniami.
      Ech... jestem głupia i naiwna .... nigdy się nami nie interesowali (jesteśmy ze
      sobą 7 lat) więc czemu mieliby teraz ...
      Wiem jak dużą przykrość sprawiają swoim zachowaniem mojemu narzeczonemu, on
      niestety ma taki charakter że wszystko tłamsi w sobie i nigdy nie powie im nic
      złego. Najgorsze, że ja się czasem nie mogę powstrzymać i zamiast na teściach
      wyładuje sie na nim.
      Nie wiem jak to będzie na weselu... czasami chciałabym, żeby w ogóle się na nim
      nie pojawili...
      najchętniej zwiałabym jak najdalej od tego całego ślubnego galimatiasu
      jaki diabeł mnie podkusił żeby robić wesele?
      Kończę bo aż strach myśleć do jakich wniosków dojdę...
      Po prostu mam dzisiaj doła sad(((
      Pozdrawiam

      • cezar8 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 23:38
        Moze to troche zaboli co za moment napisze ale: prawdopodobnie mamusia nie chce
        wypuscic na wolnosc swojego syna. Zawsze to mama miala najwiecej do
        powiedzenia, po slubie wazniejsze zdanie bedziesz miala ty. To z toba bedzie
        podejmowal wazne decyzje nie z rodzicami. A czy nie masz wrazenia, ze nie godza
        sie na Ciebie?
    • aniuta26 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 15:16
      może ten 18.08 to jakiś dziwny dzień?, mnie tez dopadły czarne myśli, złapałam
      doline...

      I fakt najbardiej boli, że najbliższa rodzina, rodzice, potrafią powiedzieć "po
      co to wszystko, o co tyle zamieszkania, o ślub; po co tyle kasy na to
      wydawać...?", ehh szkoda gadać, mam nadzieję,że tak nie myślą, tylko też mają
      gorszy dzień...

      Powodzenia dla wszystkich młodych w trakcie przygotowań. smile
      • irish_girl Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 20:15
        U mnie: z rodziny mojej powiedziało, że nie przyjdzie 40% gości. Ale
        poinformowali o tym, że tak powiem, "w terminie". U mojego narzeczonego
        potwierdzili prawie wszyscy (poza dziadkami, którzy z racji wieku i stanu
        zdrowia nie będą w stanie z nami się bawić). Tydzień temu teściowa
        dostała...smsa, że część rodziny jednak nie bardzo. Wesele 3.09. SMSem...No to
        mamy 6 osób mniej.

        A znajomi? Cieszą się, szykują, dzwonią, czy w czymś nam nie
        pomóc...Przyjeżdżają ze Szczecina, z Poznania, z Warszawy. Ci "tylko"
        powiadomieni o ślubie (wyjazdowym!!! 150 km od Wrocławia) szykują się, by
        zjawić się na naszym ślubie i złożyć życzenia...

        Macie rację, najważniejsze to na weselu bawić się z osobami, które cieszą się z
        nami i mają ochotę być z Nami w NASZYM dniu.
    • a_weasley Nie ma tego złego 18.08.05, 21:05
      agniesia82 napisała:

      > do slubu zostalo 24 dni, wszyscu goscie juz zaproszeni...
      [ciach]
      > i co sie okazuje???
      > beda niemalze wszyscy znajomi, koledzy, ludzie z pracy, przyjaciel specjalnie
      > przyleci pare tys.kilometrow, a rodzinka w ostatniej chili odmawia,bo "im cos
      > wypadlo". wykrusza sie nasze rodzenstwo cioteczne, babcia, ciotki itd...

      Nic nowego. W Ewangelii mamy podobieństwo o uczcie weselnej i z niej też weź
      naukę.
      Bohater ewangelicznej przypowieści wysłał sługę między opłotki i kazał spraszać
      niewidomych i chromych. Wy możecie sprosić w ramach lastminuty przyjaciół i
      kolegów, których wcześniej nie umieściliście na liście gości, bo trzeba było
      wygospodarować miejsce dla krewnych.

      > a moze ja zle mysle? moze to naprawde taki wydatek, taki klopot

      Trudno wyczuć.
      Kumpel warszawiak żenił się w Gdańsku i myśmy jechali do niego z Krakowa, w
      dodatku przekonani, że to będzie tylko obiad weselny, i mając w dodatku w
      perspektywie w niedzielę spęd rodzinny we Wielkopolsce. Owszem, chcieliśmy się
      rozerwać, ale w tym celu nie musieliśmy jechać przez cały kraj. Po prostu
      uznaliśmy, że skoro mnie - jako jedną z bardzo niewielu osób z warszawskiego
      kręgu - na to wesele zaproszono, to widno mu zależy na tym. A i mnie jest
      bliski.

      > pozdrawiam, rozzalona przyszla Panna Młoda

      Wyluzuj. NIemiła księdzu ofiara, chodź cielę do obory. Znajdą się tacy, którzy
      to zaproszenie docenią.
      Nie darmo mówią, że przyjaciele są przeprosinami Boga za krewnych.
    • leeloo26 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 18.08.05, 23:20
      Kochana!
      Nasz slub pojutrze. Wczoraj dowiedzielismy sie, ze prawdopodbnie 6 osob nie
      przyjdzie. Dowiedzielismy sie przez przypadek. Z poglosek.... Za to dosc
      prawdopodobnych... Bo co? Bo Tescie zawalili.
      • agniesia82 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 19.08.05, 07:41
        no to widze, ze to nie tylko u nas taka pokrecona sytuacja.
        postanowilam wrzucic na luz, bo inaczej to sie chyba wykoncze przed weselem i
        wtedy to juz wszyscy "klopot" beda mieli z glowy wink)
        przestalam liczyc gosci, moja mama i tesciowa wziely sie za to:poniewaz goscie
        nie rozumieja, o co chodzi w tekscie "prosimy o potwierdzenie przybycia do 15
        sierpnia", to one im to tlumacza i daja pól godziny na podjecie decyzji.
        działa - juz wiemy, kto nas zaszczyci swoja obenoscia....
        pozdrawiam
        • kaskoss101 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 19.08.05, 11:38
          U nas bylo tak: zaproszenie z prosba o potwierdzenie wyslane 2 miesiace przed.
          Rodzice i rodzenstwo oraz 90% znajomych z roznych czesci kraju, a nawet dalej
          OK. Chrzestna mojego narzeczonego i moj chrzestny w ogole nie odpowiedzieli...
          Moi kuzyni, w tym samym wieku co my, z pogarda oswiadczyli, ze takie imprezy to
          nie dla nich, bo dlugi weekend (1-3 maja) i jada nad jezioro (nie powiedzieli
          tego nam, tylko naszym wspolnym dziadkom).Na cale szczescie wesele tylko w 20%
          skladalo sie z rodziny. Mieli swoj stół, przy ktorym prawie wszyscy ,jak
          przybili gwozdzia o 18, to wstali dopiero jak trzeba bylo wychodzic. Moj
          najblizszy wujek z żoną wyszli w ogóle się z nami nie żegnając... Poza tym
          niewybredne komentarze na temat mojej fryzury, a gdy bylo np. "gorzko gorzko",
          zgorszona tesciowa prawie krzyknela:"Starczy juz!". Noz mi sie w kieszeni
          otwiera jak sobie to przypomne. Mimo tego bylo super, znajomi bawili sie
          swietnie i wychodzili naprawde zadowoleni. O to chyba chodzi, a jak komus nie
          odpowiada, to niech ...........
          • salsa11 Re: *** NA RODZINE NIE MOZNA LICZYC *** 19.08.05, 12:16
            my zaprosiliśmy ok 86 osób, będzie ok 46 - te liczby mówią same za siebie, ale
            goście mi łaski nie robią - szkoda, ze ich nie będzie, ale co tam, przecież się
            nie pochlastam!
Pełna wersja