agniesia82
18.08.05, 14:00
do slubu zostalo 24 dni, wszyscu goscie juz zaproszeni...
nie bede sie rozpisywac o samym zapraszaniu szanownych gosci [i rodzinki
niestety] - szkoda moich nerwów. bo w koncu ile mozna sluchac o tym, jaki to
blad robimy oganizujac wesele, ile to kosztuje, a ILE bedzie kosztowało
gosci!!!
qrna, a najlepsze, ze te teksty padały z ust bliskiej rodziny!!!
no, ale jakos przetrwalismy ten caly cyrk. cieszylam sie [naprawde sie
cieszylam, ze mimo tej calej gadki to i tak beda]!!
i co sie okazuje???
beda niemalze wszyscy znajomi, koledzy, ludzie z pracy, przyjaciel specjalnie
przyleci pare tys.kilometrow, a rodzinka w ostatniej chili odmawia,bo "im cos
wypadlo". wykrusza sie nasze rodzenstwo cioteczne, babcia, ciotki itd...
ludzie, jak tak mozna olewac ludzi? i zeby to zadzwonili sami, to nie -
najlepiej przez mamusie, bo sie wstydza!!!!!!!!!!
jestem zła, wqrwiona na maxa, mam zal.
a moze ja zle mysle? moze to naprawde taki wydatek, taki klopot [dodam,
ze:zapewniamy in nocleg, zarcie - i to nie na weselu, ale pare dni przed i
po].
z drugiej strony, byl okres, ze my bylismy u nich na weselach po 3 razy w
ciagu roku i jakos nie zbiednielismy!! rany, przeciez wesele planujemy dluzej
niz rok i oni o tym wiedzieli!!
tez tak macie? czy tylko moja rodzina taka wspaniala???
pozdrawiam, rozzalona przyszla Panna Młoda
tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10716;125/st/20050910/e/Wedding/dt/-11/k/6c5c/event.png