chyba muszę odmówić...

24.08.05, 14:43
Ja z troche nietypowym pytaniem, ale na pewno wy, przyszłe panny młode,
poradzicie. Otóż od początku roku wiedziałam, że razem z moim kochanym
będziemy zaproszeni na wesele do mojej kuzynki. Bardzo sie z tego cieszyłam,
bo z rodziną utrzymuję super fantastyczne stosunki. Mój chłopak też bardzo
chętnie sie zgodził. W kwietniu dowiedzieliśmy się, że na ten sam dzień
planują ślub nasi wspólni znajomi - bardzo dobrzy, niemal przyjaciele. Od
razu jak tylko powiedzieli, o konkretnej dacie mówiłam, że bardzo nam to nie
pasuje... Mój M. wolałby iść do znajomych, bo jednak moja rodzina nie ma dla
niego takiego znaczenia, ja z kolei jestem rozbita... Chyba jednak
zdecydujemy się na wesele mojej kuzynki, ale jak odmówić znajomym, żeby nie
zaognić sytucji? Dodam, że już jedni przyjaciele im się wykruszyli...
    • dorcik_wk Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 14:48
      Ja bym poszla na ślub i chwile wesela do rodziny, a potem na resztę wesela do
      przyjaciół. A może to za dużo jak na jeden wieczór? Sama nie wiem...
      • magdalena-a2 Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 14:52
        a nie dacie rady iść na 2 sluby? ja bylam kiedyś w takiej sytuacji, sluby byly
        w tym samym mieście ale o różnych godzinach, bylam na obu ślubach i na poczatku
        jednego wesela a potem do końca na drugim.
        • twitti Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:01
          tez bym tak zrobila - dwa wesela po trochu i wszyscy byli by szczesliwismile
          Pozdrawiam
        • inezz_a Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:01
          niestety to nie takie proste. Odległość raptem 300 km. Myśleliśmy, żeby
          pojechać do mojej kuzynki na wesele a do znajomych na poprawiny. Spięlibyśmy
          się, wstali wcześniej i by się dało. Ale oni nie robią poprawin... Jest druga
          opcja wesele u znajomych a poprawiny u kuzynki... ale ja tak bardzo chciałam
          być na weselu... i wiedziałam o nim od stycznia.
          • viinga Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:03
            No to idź do kuzynki. wiedziałaś wcześniej przyjaciółka napewno zrozumie
    • emiliag Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:03
      Trudny wybór. Spróbuj iść na oba śluby, ale z weselem nie ma mądrego, żeby Ci
      doradził. Czy przyjacele wesele traktują jako twój obowiązek, bo inaczej się
      obrażą na śmierć i życie, czy dlaczego masz uważać "żeby nie zaognić sytuacji"?
      W końcu to nie twoja wina, że śluby bliskich ci osób się pokrywają. A ganiając
      z wesela na wesele jeśli są na 2 krańcach miasta żadnego byś nie użyła.
      • emiliag Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:04
        tym bardziej jeśli to taka odległość...
        • inezz_a Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:14
          z tym zaognianianiem to jest tak, że dowiedziałam się od jednej ze znajomych,
          której też nie będzie na weselu, bo od roku wie ze musi byc na kongresie za
          granicą, że jak powiedziała o tym naszej wspólnej koleżance, to ta się
          rozpłakała, że najbliżsi ją zostawiają w taki dzień... A do tego9 jeszcze mój
          chłopak, który wolałby póść do znajomych, ale nie chce żebym mi było przykro,
          więc też próbuje znależć jakieś wyjście. Tyle jest weekendów a oni sobe ten sam
          upatrzyli...
    • a_weasley Trzecie wyjście 24.08.05, 15:10
      inezz_a napisała:

      > Ja z troche nietypowym pytaniem, ale na pewno wy, przyszłe panny młode,
      > poradzicie. Otóż od początku roku wiedziałam, że razem z moim kochanym
      > będziemy zaproszeni na wesele do mojej kuzynki. Bardzo sie z tego cieszyłam,
      > bo z rodziną utrzymuję super fantastyczne stosunki. Mój chłopak też bardzo
      > chętnie sie zgodził. W kwietniu dowiedzieliśmy się, że na ten sam dzień
      > planują ślub nasi wspólni znajomi - bardzo dobrzy, niemal przyjaciele. Od
      > razu jak tylko powiedzieli, o konkretnej dacie mówiłam, że bardzo nam to nie
      > pasuje... Mój M. wolałby iść do znajomych, bo jednak moja rodzina nie ma dla
      > niego takiego znaczenia, ja z kolei jestem rozbita... Chyba jednak
      > zdecydujemy się na wesele mojej kuzynki, ale jak odmówić znajomym, żeby nie
      > zaognić sytucji? Dodam, że już jedni przyjaciele im się wykruszyli...

      To może rzeczywiście niech spróbują przesunąć? Miałem w okolicy taki przypadek,
      że ktoś przesunął ślub na prośbę gości.
      W ten sposób robiąc grzeczność jednej parze, wpakował ową parę i jeszcze dwie
      inne w kolizję z ówczesnym terminem mojego ślubu koscielnego, ale to już inna
      historia.
      • annajustyna Re: Trzecie wyjście 24.08.05, 15:14
        Boty Weasley tez zdaje sie 2 razy zmieniales termin? Pozdrawiam!
        • a_weasley Re: Trzecie wyjście 24.08.05, 18:55
          annajustyna napisała:

          > Boty Weasley tez zdaje sie 2 razy zmieniales termin? Pozdrawiam!

          A owszem, acz nie z tego paragrafu. Za pierwszym razem z powodu stanu zdrowia
          narzeczonej z 25 czerwca zrobił się 10 września, za drugim z powodu zawirowań z
          lokalem przeszlo na 23 września. O tyle lepiej, że co pięć tygodni po operacji
          to nie trzy.
          A ci, co opisuję, to był jeszcze lepszy kawał.
          Mąż naszej świadkini, więc siłą rzeczy i ona sama, byli zaproszeni na dwa
          wesela 28 maja. Poprosili każdą z par o przesunięcie.
          Jedni przesunęli na 21 maja, drudzy na 25 czerwca. I ci drudzy niestety mają z
          nami tłum wspólnych znajomych i trochę wspólnych przyjaciół. Jemu nijako było
          nie iść na wesele przesunięte na jego prośbę, ona nie chciała się wycofać, w
          końcu miało jedno iść tu, drugie tam. I jeszcze jedna para też takie
          rozwiązanie wybrała, druga zaś zamierzała obsłużyć dwa wesela.
      • inezz_a Re: Trzecie wyjście 24.08.05, 15:15
        weasley, ślub jest 10 września. A o tym, że data nie pasuje mi i jeszcze jednej
        parze znajomych młodzi wiedzieli już w kwietniu. Wiem że próbowali przesunąć
        termin ale się udało. Dlatego jest mi tak przykro, bo wiem że sę starali i im
        zależało, żebyśmy byli.
    • dorcik_wk Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:22
      Słuchaj u mnie na ślubie było tak - jegen z gości miał konferencję w krakowie,
      a ślub i wesele w siedlcach. Jego żona była na ślubie (ślub był o 17), a on
      skończył konferencję o 16.30, wsiadł w pociąg do wawy w wawie w samochód i był
      u nas około 20.30. Może u was pomysł żeby póćś na ślub i początek wesela do
      kuzynki, a potem na wesele do przyjaciół nie jest taki zły? Odrobina chęci i
      pieniędzy na paliwo smile
      • inezz_a Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:31
        dorcik, to rozwiązanie odpada, musielibyśmy spędzić 4 godziny w samochodzie
        przejeżdzając z jednego wesela na drugie. Ślub o 15:30, przejście na miejsce
        wesela, życzenia i obiad to zejdzie gdzieś do 19:00. No chciałabym jeszcze choć
        raz zatańczyć więc najwcześniej na 23:30 moglibyśmy być na drugim weselu....
        Najfajniejszą część byśmy stracili na jednej i drugiej imprezie. Nic, jakoś
        trzeba tylko komuś powiedzieć że nas nie będzie. Jeszcze rozwiązanie, że ja
        jadę do kuzynki a mój luby do znajomych. Ale nie chcę bawić się bez niego.
        • kiwigirl Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:59
          no to ślub rodziny, ile potrwa? godzinę? o 16:30 myk do samochodu, na 20
          jesteście na weselu przyjaciółki.
          Do moich znajomych własnie tak dobiła kilkuosobowa grupa - w połowie wesela, bo
          byli po drugiej stronie kraju i wczesniej się nie dało.
    • dagny1001 Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 15:40
      Idź do przyjaciół. Mnie byłoby bardzo przykro, gdyby przyjaciele nie przyszli, a
      rodzina - trochę mniej. Po co macie się katować, skoro oboje macie większą
      ochotę na wesele u znajomych? Skoro nie ma dobrego rozwiązania, lepiej wybrać
      przyjemniejsze. Ja bym na pewno tak zrobiła. Pozdrawiam.
      • annajustyna Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 16:02
        A to nie troche pozno, 2 tygodnie przed terminem slubu odmowic????
        • inezz_a Re: chyba muszę odmówić... 24.08.05, 16:23
          prosili o potwierdzenie przybycia do 26 sierpnia... wczesniej wiedzieli ze mamy
          dwa wesela i jeszcze sie wahamy...
    • inezz_a odmówilam... 25.08.05, 15:35
      boosz... nikomu nie życzę odmawiania przyjścia na wesele najbliższych osób.
      Włąśnie odmówiłma koleżance. Słyszałam że ma łezki w głosie. Było mi tak bardzo
      prrzykro.... No ale to już za mną. Nie obraziła się, nie wściekła, po prostu
      jest jej przykro i w zupełności ją rozumiem. Dzięki za wasze wypowiedzi.
    • monikaa13 Re: chyba muszę odmówić... 25.08.05, 16:52
      Ale ciężka sytuacja, uwielbiam wesela i nieźle bym się wkurzyła, jak mając dwa
      mogłabym iśc tylko na jedno.
      Ale trudno mi powiedziec co bym wybrała, zależałoby to od wielu czynników, np.
      gdzie te wesela są (nie lubie wesel w domu), kto na nich gra (wolę zespół więc
      wybieram to), zależy ile będzie ludzi, a tak poza tymi warunkami to raczej
      wybraąłbym rodzinę, ponieważ napewno bym się lepiej bawiła, znałąbym
      przynajmniej połowę gości, a u tych znajomych to raczej ich niewielką częśc, no
      i w końcu to jednak rozina.
      • rysek Rozwiązanie :) 25.08.05, 17:11

        a ie może bć tak że ty pódziesz do kuzynki a twój narzeczony do znajomych????
        Tak sprawicie przyjemność i jednym i drugim, sami na tym ucierpicie bo nie
        pobawicie się razem ale pokażecie że obydwie pary były wam bliskie
Pełna wersja