kasiaa25
29.08.05, 10:03
To wszystko wydarzyło się trzy lata temu, jak moja kuzynka brała ślub. Od
dawien dawna jej rodzice nie żyli w zgodzie z siostrą taty i jej mężem. Nie
żyli w zgodzie to nawet mało powiedziane,nie wiem dokładnie o co chodziło ale
chyba jakieś sprawy z pieniędzmi,ze spadkami.Kłócili się , jedni z drugimi nie
chcięli utrzymywać żadnych kontaktów, unikali siebie jak ognia. Ogólnie
stosunki nie do pozazdroszczenia!!!Aha, zapomniałam dodać ze ta siostra taty
była chrzestną tej mojej kuzynki.Jak zbliżał się ślub to mimo wszystko ta
kuzynka osobiście pojechala do chrzestnej i zaprosiła ją na wesele. TA
chrzestna b. dlugo się zastanawiała czy isć. Biła się z myslami, z jednej
strony to ślub chrześnicy - niczemu niewinnej w tym sporze między rodzicami a
tą ciotką.A z drugiej strony tak strasznie pałała jakąś niechęcią do brata i
bratowej że w końcu stwierdziła że po prostu nie za dobrze bedzie się czuła na
weselu!!Tak jej uprzykrzyli już życie, że nawet o nich nie chciała słyszeć i w
koncu stwierdziła ze pójdzie tylko do kościoła na ślub, da kopertę i kwiaty.A
że prosili o potwierdzenie przybycia to ta chrzestna zadzwonila do matki
przyzszlej mlodej(do tej bratowej swojej)i powiedziala że dziękuje za
zaproszenie ale na wesele nie przyjdzie , tylko na ślub. Wtedy ta bratowa
odpowiedziła coś takiego "skoro na wesele nie przyjdziesz to w kościele też
Cię nie chce widzieć"Noi ta chrzestna w ogóle nie poszla,nawet na ślub.
Mam nadzieję, że zrozumiałyście. Chodzi mi o to co sądzicie o zachowniu tej
chrzestnej, czy mimo wszystko powinna isc,czy moze dobrze zrobila ze nie
poszla????chcialabym poznac wasze zdanie