kolorka_1
30.08.05, 18:58
chciałabym wiedzieć jak u was wygląda narzeczeństwo.
Moja przyszła teściowa(widziałam ją kilka razy, a jej nie znosze)jest bardzo
dziwna.Po pierwsze nie chciała przyjechać z mężem na nasze zaręczyny,chodziło
tylko żeby nasi rodzice się poznali, bo my się już zaręczyliśmy.Wymysliła, że
wpadnie na herbatkę 3 miesiące przed ślubem,bo o obiedzie nie mowy.Rodzice
narzeczonego mieszkają 60 km od nas.Następnie kiedy już jej syn mi się
oświadczył jakoś dziwnie zwlekała żebym tam przyjechała na wieś pierwszy raz
aby ich poznać.Oczywiście zawsze cos wymyślala, a to że ma grypę, a to że w
domu zimno, no i w efekcie na święta wielkanocne mój narzeczony pojechał
odwiedzić na chwilę rodziców sam.Poczułam się jakbym niemile tam była
widziana.Kiedy już narezczonemu było bardzo głupio jakimś cudem tam
pojechałam.no i niby razem czasem ich odwiedzamy.Ale przyszła teściowa jest
tak skąpa,że nawet nie zaproponowała zebym sobie urwała troche z ogródka
szczypiorku,natki itp.(prędzej im to zgnije niż sami zjedzą, naprawde tego
mają dużo),tym bardziej że prawie żywię ich syna. Jeśli narzeczony jedzie tam
więcej niż na jeden dzień to niestety jedzie tam sam,ja nie mogę, nie możemy
tam razem wypocząć na wsi,tym bardziej że nie pracuję,jeszcze się uczę, bo
pewnie mama cos ma przeciwko.Skutek tego, że ja siedzę w domu sama,płaczę bo
niesamowicie tęsknię za narzeczonym.
po prostu nie rozumiem tego dlaczego tak mnie traktuje jego mama.Domyślam się
jeszcze ze w podświadomości są źli ze z mojego powodu już nie przyjezdza tam
do nich np na tydzień ich kochany synek.
jego mama nie będzie utrzymywac kontaktu z moimi rodzicami( a póki co to ich
nawet na oczy nie widziała).Zresztą mam to na przykładzie jego rodzeństwa.
Ślub mamy w przyszłym roku.Zamierzamy już zamieszkać razem.
Denerwuje mnie to, że nie ma jakiegoś takiego luzu, że mogę jechać z
narzeczonym do jego rodziców na wieś na kilka dni.W efekcie on już nie jezdzi
tam na tydzień jak ma urlpo bo wie że ja się wtedy zle czuję, że tak nie
powinno być.Jedzie tam na 2-3 dni, kiedy naprawde już musi,nie chce się po
prostu narażać swojej mamie.Nawet czasem nie mówi, że ma urlop, bo ona by
miala zaraz pretensje dlaczego nie przyjechal tylko siedzi ze mna w miescie.
Nie wiem może się mylę.jeśli tak to jak powinna wyglądać ta sytuacja, czas
narzeczeństwa.Musiałam sie wam troche wyżalic, bo jest mi przykro z tego
powodu i to bardzo.