narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem!

30.08.05, 18:58
chciałabym wiedzieć jak u was wygląda narzeczeństwo.
Moja przyszła teściowa(widziałam ją kilka razy, a jej nie znosze)jest bardzo
dziwna.Po pierwsze nie chciała przyjechać z mężem na nasze zaręczyny,chodziło
tylko żeby nasi rodzice się poznali, bo my się już zaręczyliśmy.Wymysliła, że
wpadnie na herbatkę 3 miesiące przed ślubem,bo o obiedzie nie mowy.Rodzice
narzeczonego mieszkają 60 km od nas.Następnie kiedy już jej syn mi się
oświadczył jakoś dziwnie zwlekała żebym tam przyjechała na wieś pierwszy raz
aby ich poznać.Oczywiście zawsze cos wymyślala, a to że ma grypę, a to że w
domu zimno, no i w efekcie na święta wielkanocne mój narzeczony pojechał
odwiedzić na chwilę rodziców sam.Poczułam się jakbym niemile tam była
widziana.Kiedy już narezczonemu było bardzo głupio jakimś cudem tam
pojechałam.no i niby razem czasem ich odwiedzamy.Ale przyszła teściowa jest
tak skąpa,że nawet nie zaproponowała zebym sobie urwała troche z ogródka
szczypiorku,natki itp.(prędzej im to zgnije niż sami zjedzą, naprawde tego
mają dużo),tym bardziej że prawie żywię ich syna. Jeśli narzeczony jedzie tam
więcej niż na jeden dzień to niestety jedzie tam sam,ja nie mogę, nie możemy
tam razem wypocząć na wsi,tym bardziej że nie pracuję,jeszcze się uczę, bo
pewnie mama cos ma przeciwko.Skutek tego, że ja siedzę w domu sama,płaczę bo
niesamowicie tęsknię za narzeczonym.
po prostu nie rozumiem tego dlaczego tak mnie traktuje jego mama.Domyślam się
jeszcze ze w podświadomości są źli ze z mojego powodu już nie przyjezdza tam
do nich np na tydzień ich kochany synek.
jego mama nie będzie utrzymywac kontaktu z moimi rodzicami( a póki co to ich
nawet na oczy nie widziała).Zresztą mam to na przykładzie jego rodzeństwa.
Ślub mamy w przyszłym roku.Zamierzamy już zamieszkać razem.
Denerwuje mnie to, że nie ma jakiegoś takiego luzu, że mogę jechać z
narzeczonym do jego rodziców na wieś na kilka dni.W efekcie on już nie jezdzi
tam na tydzień jak ma urlpo bo wie że ja się wtedy zle czuję, że tak nie
powinno być.Jedzie tam na 2-3 dni, kiedy naprawde już musi,nie chce się po
prostu narażać swojej mamie.Nawet czasem nie mówi, że ma urlop, bo ona by
miala zaraz pretensje dlaczego nie przyjechal tylko siedzi ze mna w miescie.
Nie wiem może się mylę.jeśli tak to jak powinna wyglądać ta sytuacja, czas
narzeczeństwa.Musiałam sie wam troche wyżalic, bo jest mi przykro z tego
powodu i to bardzo.
    • pati291 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 19:08
      Współczuję Ci bardzo. Niestety chyba ona się nie zmieni zwłaszcza jeżeli tak
      traktuje współmałżonków lub narzeczonych pozostałych dzieci. Zapewne musisz to
      zdusić w sobie. Jeżeli ona taka jest to niestety ale po ślubie nic to nie
      zmieni. Jeżeli masz oparcie w swoich rodzicach i twoi rodzice lubią twojego
      przyszłego męża to staraj się aby poczuł, że ma rodzinę, która go akceptuje.
      Pewnie popłaczesz nie jeden raz. Jeżeli to pocieszenie to nie jesteś sama.
    • bokow Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 19:12
      Jeśli jest tak, jak opisujesz to naprawdę Ci współczuję, mój przyszły mąż też ma
      rodzinny dom na wsi, ale w przeciwieństwie do twojej sytuacji, jego rodzice to
      wprost mnie uwielbią-nie przesadzem, mam od nich tyle ciepła, wsparcia, b. się
      cieszą jak przyjeżdżam, chcą żebyśmy z nimi zamieszkali, chcą nam budować dom
      koło swojego, są naprawdę fajni.
      Myśle, że twoja przyszła teściowa ma jakiś problem, ale to Twój neżeczony
      powinien porozmawiać ze swoją matką, powinien zapytać sie dlaczego ma taki
      stosunek do Ciebie i o co jej tak naprawdę chodzi. Prawda może być okrutna, ale
      lepiej żyć ze świadomością gdzie tkwi problem. Takie jest moje zdanie
    • twoj_aniol_stroz Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 19:24
      A może spróbuj popatrzeć na to z trochę innej strony. Dlaczego ma Ci dawać
      szczypiorek i koperek, albo natkę pietruszki? A poprosiłaś ją o to, czy
      uważałaś, że po prostu jest to oczywiste? Jej mogło zwyczajnie nie przyjść do
      głowy, że potrzebujesz tę zieleninę. Na wsi jest sporo pracy i raczej nie
      sądzę, że Twój narzeczony tam wypoczywa. Z reguły dzieci pomagają rodzicom i tu
      może być problem. Ty postrzegasz życie tam jako możliwość wypoczynku, a oni
      jako miejsce ciężkiej pracy. Poza tym na wsi ludzie są raczej tradycyjni i
      jakoś im ciężko się pogodzić z faktem, że położą do jednego łóżka osoby bez
      ślubu. A może przyszła teściowa zwyczajnie wstydzi się swojego domu? Pomyśl o
      jej sytuacji i postaraj się ją zrozumieć smile
      • eva_walter Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 19:37
        Aniele Strożu, z ust a raczej klawiatury, mi to wyjalessmile. amen
      • kolorka_1 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 19:37
        Jego rodzice nie mają już gospodarstwa, mają 60 i 65 lat.Nic tam nie ma do
        roboty, no może poza tym że trzeba skosic raz jedno pole i wykopać sobie
        ziemniaków.Zadnych zwierząt,hodowli itp.Tylko dom,pare kur i piesek.Ale synowi
        to zawsze daje do domu jakiejs kielbasy,udka żeby nie kupował i nie tracił
        pieniędzy.Tymczasem ja utrzymuję nas z moich alimentów,no i z tego jak cos uda
        mi sie dorobic. a rachunki na razie placi mi moja mama.Proszę go na obiady
        zazwyczaj, bo kocham go, troszcze sie o niego, nie chce zeby chodzil po barach,
        albo niedojadal(jest bardzo oszczedny,chce zebysmy cos mieli w przyszlosci).
        Tu nie chodzi o to że mnie nie akceptują,bo tak nie jest,gdyby tak było to nie
        dopuściliby do ślubu,nie dołozyli sie do niego i nie chcieli mnie u siebie
        wogole widziec.Ale to nie zmienia faktu ze jego mama chce widziec syna samego.
        A tak wogole to maja sie dolozyc do tego zebysmy sie pobrali,tylko ze jego
        rodzice nie maja teraz dla niego pieniedzy,dali prawie wszystko wczesniej corce
        i synowi.tak wiec nie mozemy sie pobrac w tym roku, mimo ze bardzo chcielismy,
        a nas samych na to na razie nie stac.
        Chałupę mają wielką,normalny dom tak jak na wsi, 10 pokoi a oni sami w tym
        wszystkim.
    • morphea1 Do Anioła- stróża! 30.08.05, 21:24
      A ja nic dziwnego nie widzę w tym aby urwali młodym troche pietruszki. U mnie
      rodzice narzeczonego co jesteśmy pakują nam warzywa i nie ma gadania- musimy
      wziać. I fajnie. I nie jest tak ze nas nie stac. Moge sobie kupic to na
      ryneczku. Ale tak po prostu jest milej. To tak jak dać ciasto " na drogę" kiedy
      przyjadą do Ciebie goście... Po prostu niesamowicie ociepla to układy między
      ludźmi... I za tym , myślę tęskni kolorka... Za akceptacją i poczuciem że
      należeć będzie do rodziny...
      • kolorka_1 Re: a wygłada to tak! 30.08.05, 22:02
        Narzeczony pojechała na wieś na kilka dni,wczesniej dali znac przez jego
        siostre by przyjechal pomoc zrobic taki malutki daszek nad drzwiami, ale o mnie
        cisza,powiedzieli zeby przyjechal,tzn.sam.Wybrał się wiec tam na 3 dni(daszek
        mozna zrobic w 1 dzien)no i dodatkowo ich jakos udobruchac zeby jednak przyjęli
        to zaproszenie i przyjechali teraz na te zareczyny.
        narzeczony dzwoni do mnie wieczorem,jest wesolo,są razem, bawi sie z
        siostrzenica, bo na wiesc ze przyjechal moj narzeczony, wpadla tez na 3 dni
        jego siostra z 4 letnia coreczka.A ja oczywiscie siedze jak palec sama w domu,
        bo moi rodzice mieszkaja gdzie indziej.
        A tak moglibysmy być razem,wypoczac, posiedziec we wspolnym gronie,porozmawiac,
        posmiac sie,posiedziec na swiezym powietrzu,jest piekna pogoda,wakacje, ja nie
        mam nic do roboty,siedze zamknieta w 4 scianach w bloku,smutna szalenie.
        Narzeczony domysla sie ze jestem taka z tego powodu, ale jakos nie smiem mu
        tego powiedziec,wystarczy ze kiedys mu cos juz wspominalam na ten temat(to nie
        pierwsza taka sytuacja).No ale coż-mama!!!(pewnie sobie mnie nie życzy).
        Pisze dlatego, ze znam pary ktore nawet są nie zareczone, a sytuacja u nich
        wyglada zupelnie inaczej.Jezdza wspolnie razem nikt nie zastanawia sie ze tak
        nie powinno być.
        Wiecie, mam chęć narzeczonemu wygarnąć co tak naprawde myśle, ale tak do bólu.
        Tylko nie wiem czy to bedzie odpowiednie.Bo nawet jesli nastepnym razem mnie
        zabierze na przekór wszystkiemu,to nie chce, zeby na mnie patrzyli jak na
        jakiegos intruza.
        Powiedzielibyscie narzeczonemu co czujecie tak naprawde(tzn. po raz kolejny,
        ale tym razem dosadnie)?
    • kol.3 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 30.08.05, 23:07
      Może zamiast wygarniać narzeczonemu lepiej spokojnie porozmawiać i postarać się
      zrozumieć o co chodzi. Jeśli teściowie Cię nie akceptują, to narzeczonemu jest
      pewnie przykro, ale co może zrobić. Jesteś rozżalona i chcesz mu dołożyć, co
      tylko pogorszy Twoją sytuację. Dużo młodych kobiet jest w takim położeniu.
      Marzenia o idealnej rodzinie są pięknie ale rzadko się spełniają
    • rejka Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 08:44
      Szkoda, ze nie zadalas sobietrudu aby ich poznac wczesniej, zanim sie
      zereczyliscie, bo nie bylo to chyba decyzja z dnia na dzien. Moze wtedy
      traktowaliby cie inaczej.
      A jak tam jestes to pomagasz? Zrywasz ten szczypiorek do twarogu na sniadanie i
      ta natke pietruszki do rosolu czy tez jestes GOSCIEM? Brakuje ci jedzenia w
      czasie odwiedzin? Dostajesz mniejsze udka niz ich syn?
      A to co daje jemu, nie jest dla was? On cie nie zaprasza wtedy na obiad?
      Piszesz, ze ty jego tak. A on co? Sam wcina przywiezione od mamusi udka?

      Jak juz ktos wczesniej napisal, ludzie na wsi nie sa tak liberalni jak ci z
      miast. Wies zawsze byla ostoja tradycji i dawnych zwyczajow.
      Z tego co piszesz, to domagasz sie uwagi, urozumienia, ich obecnosci, pomocy
      finansowej w organizacji wesela i nawet zieleniny z ogrodka. A co oni dostali
      od ciebie?
      No a ten placz, gdy nie widzicie sie 3 dni, jest dla mnie niezrozumialy. A jak
      zdrzy sie, ze bedzie musial wyjechac sluzbowo, to co wtedy? Bedziesz mu
      towarzyszyc czy zabronisz jechac?
      • kolorka_1 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 09:37
        Po pierwsze ja nic od nich nie chce.Sami chca sie dolozyc do wesela.My to bysmy
        wzieli sam slub,bo na razie nie mamy pieniedzy i by bylo ok.
        Moj narzeczony oswiadczyl mi sie po pół roku,wiedzielismy ze sie kochamy i tak
        jest dalej.Przez te pół roku nie miałam możliwości poznania rodziców,bo non
        stop było mówione że mama nie chce zebym przyjeżdzala bo w domu jest zimno(nie
        moglam tego zrozumiec,czyzby przez te 2 godzinki tam zamarzne?4 letnie dziecko
        nie , aja tak.dziwne to bylo).Wkoncu po wielkich trudach,kiedy narzeczony
        powiedzial jak wyglada sytuacja,pojechalismy tam.
        To co mu daje mama,to tylko dla niego.Czasem nie je u mnie, wiec bierze to do
        siebie.Chcial raz zeby to bylo dla nas, ale ja nie chcilam wziac bo jakby jego
        mama sie dowiedziala to by mnie zlinczowala.Jego mama wiecznie mowi, ze jemu
        ciezko,on sobie nie kupi,oszczedza,splaca raty,zebym o niego dbala bo mi umrze.
        Wie ze nam jest cięzko,wiec jakby dala troche szczypiorku,ktory lubi jej syn,to
        by nic jej sie nie stalo,maja tego tyle ze nawet nie przejedza.A ja oczywiscie
        musialam po powrocie isc i kupic to dla nas.
        Moi rodzice wrecz przeciwnie,jesli cos daja to dla mowia ze dla nas,mowia
        zebysmy przyjechali razem i nie maja nic za darmo,kupuja i daja, bo maja serce
        i gest.My nic nie oczekujemy od nich, ale sami chca. A tu zawsze slysze, ze ma
        przyjechac sam,jakby mnie nie bylo wcale.Naprawde ciezko to opisac, ale jest to
        strasznie przykre.
        A gdyby wyjechal w podróz służbowa,to bym zrozumiala ze to koniecznosc.
        • domi_mikolka Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 10:21
          Roumiem Twój żal, też źle bym się czuła będąc odtrącana przez swoich przyszłych
          teściów. wydaje mi się, że jedyne co możesz zrobić to spokojnie porozmawiać z
          narzeczonym - powiedz mu jak się czujesz, poproś żeby porozmawiał ze swoimi
          rodzicami - może zachowują się w taki sposób nieświadomie? tylko nie rób mu
          wyrzutów, nie wypominaj, że teściowa nie daj koperku i szczypiorkusmile nasi
          rodzice poznali się dopiero miesiąc przed ślubem i też nie była to wielka
          tragedia - najważniejsze, że się w końcu poznali i nawet polubili, ale teściowa
          odkładała to spotkanie jak tylko mogła, bo okropnie się wstydziłasmile
    • justus007 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 10:34
      a zapytałas kiedyś narzeczonego jaki jest powód unikania z Tobą kontaktu? może
      powinnaś. byc moze tak jak ktoś już napisał wstydza się czegoś. może mają inne
      poglądy na świat i zycie we dwoje przed slubem. moze nie chcą plotek ze syn
      jeszcze się nie ożenił a już przywozi dziewczynę. wiesz jak to jest ze
      starszymi ludźmi. zapytaj narzeczonego i powiedz że oczekujesz szczerej
      odpowiedzi. i jeszcze jedno ja bym tam pojechała z narzeczonym bez uprzedzenia
      i przekonała się jak zareagują.
      • kolorka_1 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 11:14
        To bym pojechala tam bez uprzedzenia,to raczej niemozliwe.Juz raz bylismy u
        jego siostry,8 km od rodziców, ale niestety narzeczonemu bylo glupio i
        powiedzial ze nie pojedziemy do nich bo mama nie lubi takich
        niespodzianek.Widocznie się obawia reakcji swojej mamy.Jak już mamy jechać do
        nich w którąś niedziele to zawsze jest to już zapowiedziane, że
        przyjedziemy.Nie ma innej możliwości.Narzeczony też nie jeżdzi tam zbyt
        często,2 razy w miesiącu,bo to spora odleglosc.
        • justus007 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 11:17
          to może on się czegoś wstydzi? kiedy tam byłaś zauwazyłas jakies niemiłe
          traktowanie? czy raczej są dla ciebie uprzejmi?
          • kolorka_1 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 12:17
            Jak tam zabierze mnie narzeczony,to wygląda to tak:
            dzień dobry,
            dzień dobry
            jego mama-to idzcie na gore
            siostra przyniesie herbate, jakies ciasto,zawola na obiad
            mama-macie jezdzie
            jego mama nie jest wogole goscinna,prawie sie nie usmiecha, o nic nie pyta
            mnie,jedyne pytanie jakie mi zadala:daleko tu,nie?
            ma pretensje jak na podworku gramy w pilke-krzyczy ze sie ubrudzimy
            ojciec wyjdzie na podworko,malomowny,cos tam powie,postoi,pobawimy sie z psem
            ze mna nie rozmawiaja jak jestesmy razem,chyba nie wiedza o czym,jesli o czyms
            rozmawiaja to na swoj temat,o wsi, o znajomych, tak ze ja nie mam pojecia o co
            chodzi,wiec tez nie moge wtracic swojego zdania.
            na koniec:narzeczony i ja:dziekujemy za goscine,dowidzenia
            oni-dowidzenia.
            Odjeżdzamy.
            I tak jest zawsze
            Po np.2 tygodniach-dzwoni siostra(bo rodzice nie maja telefonu) i mówi:
            -mama chciala zebys przyjechal wtedy i wtedy,to bedziesz nie?
            • sol_bianca Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 12:26
              A ty próbujesz zaczą rozmowę? Może oni się wstydzą, nie wiedzą o czym rozmawia,
              może się boją, uważają, że ich nie akceptujesz np. dlatego ze są ze wsi, a jeśli
              ty sama nie robisz pierwszego kroku, to utwierdzają się w tych przekonaniach.
              Rozmawiają o swoich sprawach i nie wiesz o co chodzi? A co szkodzi zapytac,
              skomentowac, jest tyle pretekstów do rozmowy! Pogadaj o psie, o gospodarstwie,
              zainteresuj się ich sprawami, ze swojej niewiedzy zrób atut: pytaj o wszystko!
              Pytanie teściowej "daleko tu, nie?" też można było wykorzysta, odpowiadając że
              owszem dlaeko, ale za to jak ładnie i że bardzo cieszysz się że przyjechałaś.
              • kolorka_1 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 12:47
                To nie jest tak ze ja nic nie mowie.Sama zagaduje,chocby wlasnie o psie,ale po
                kilku takich pytaniach,gdzie odpowiedzi są czasem jednowyrazowe,to czuje sie
                jak idiotka.
                Oni pewnie wiedza jaka jestem,zreszta narzeczony powiedzial mi co powiedzieli,
                ze nie udaje takiej miastowej panienki,nie jestem rozpieszczona,wiedza ze
                potrafie ugotowac, jestem zaradna(inaczej to by mnie nawet nie dopuscili do ich
                syna),ale co z tego jak widze ze nie traktuja mnie tak jak to byc powinno.
                Pewnie po slubie, jak przyjade, to juz nie beda miec nic do tego-pewnie
                pomyslą:no coż przyjechala,szkoda,zaakceptujemy to tylko ze względu że jest
                zona naszego syna.
                Przeciez to da sie wyczytac z twarzy.
                Jednak wiem, ze nigdy nie bede tak jakby nalezec do ich rodziny.
                Gdyby tylko cos stalo sie mojemu przyszlemu mężowi, to ja wogóle powinnam
                zapomnieć, że oni istnieją.I to mnie boli, bo napewno sie nie mylę.
                Oni u siebie w domu nie chca widzieć nikogo poza żoną brata,i mężem
                siostry,reszta rodziny się nie liczy.To tylko dla nich taka czysta formalność,
                że np. przyjechali, ale tylko ze względu na ich córkę i syna.
            • justus007 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 12:45
              a siostra?? da się pogadac z siostrą? ja bym moze tu udezała. mogłaby pogadać
              ze swoją matką. a jak nie to trudno - będziesz musiała się z tym pogodzić że
              szczęśliwej rodzinki tworzyc nie będziecie. moja przyszła teściowa mówi że jej
              teściowa tez całe zycie taka była. nawet na chrzciny mojego narzeczonego a
              własnego wnuczka nie przyjechała. na nasze wesele tez powiedziała że nie
              przybędzie - żebyśmy sobie na to miejsce kogoś innego zaprosili. wyobrażasz
              sobie? własna babcia! i taka właśnie była całe zycie. zero ciepła. niekturzy
              ludzie już tacy są. a jak Twój narzeczony będzie tracił kontakt z własna matka
              to już przeciez nie Twoja wina tylko jej samej. bądź dzielna.
    • rejka Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 11:32
      Sam przyszly tez nie jest bez winy, o tym szczypiorku mogl pomyslec i sam
      zerwac. A gdybys spytala, to nie dalaby ci? A to, ze jestes niemile widziana,
      to wiesz od niego, cy sami rodzice ci powiedzieli?
      Odnosnie pomagania, twoi wszystko a jego nic.
      Jedni moga i chca, a drudzy albo nie moga albo nie chca.
      Moi rodzice sfinansowali nam wesele, przed slubem dostalismy samochod a po
      slubie dom. Jego mama nie dala nam nic. Nie dlatego, ze mnie nie lubi, czy nie
      moze. Ot, taka juz jest.
    • leeloo26 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 12:28
      To ja nie rozumiem Narzeczonego.

      Moi teście z trudem łykają moje różne od ich preferencje, gusta, obyczaje i
      poglądy, ale po pierwszym takim zachowaniu jakie Ty opisujesz jako standard (to
      bylo zaraz po tym jak im opowiedzielismy o naszej wizji slubu, przyjecia itd, no
      i podalismy- dla teściow szokujaca- info, ze lub bedzie "polowkowy" bo jestm
      niewierzaca) Moj Moz zadzwonil, powiedzial, ze jutro przyezdza na godzine o tej
      i tej, nastepnie wsiadl w samochod i poejchal do swoich rodzicow.

      Zapytal o co chodzi i czemu zachowywali sie wobec nas, a zwlaszcza mnie tak
      niesympatycznie. Cos tam zaczeli bakac, poprychiwac i niejasno krecic.
      Nie omieszkal tez jasno swoim rodzicom powiedziec, ze to jest jego pierwsza i
      ostatnia wizyta od czasu zareczyn beze mnie, bo wkrotce bede jego zona, kocha
      mnie i szanuje i nie ma zamiaru nic przede mna ukrywac. I jesli Rodzice maja
      jakies watpliwosci, to moze niech sie ich raczej pozbeda, bo to nie zmieni jego
      deczji o wyborze partnerki na zycie, tylko moze co najwyzej popsuc uklady
      rodzice-syn.

      I co? Moze tescie mnienie pokochali i zapewne nie do konca sa zachwyceni wyborem
      syna, ALE wiedza gdzie jest granica, ktorej nie wolno przekraczac.

      I za to kocham Mojago Meża- że stoi za mną murem.
      • zdrowazocha Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 13:07
        opisując twoja przyszłą teściową, właściwie opisałaś moją babcię wink a babcia
        jest kochana, chociaż zachowuje się wypisz wymaluj jak twoja teściowa, zwłaszcza
        zanim się "oswoi"

        moim zdaniem - potrzeba Ci trochę dystansu, naprawdę - tacy są ludzie na wsi i
        nie zawsze wszystko wygląda jak w serialach - jedzą, piją i sielanka... i to od
        razu smile

        kiedy pierwszy raz przywiozłam (właściwie się wprosiłam) narzeczonego, sama
        uczuliłam go, że będzie drętwo, a babcia będzie zachowywać się jak skąpiradło,
        ale mimo to prosiłam go żeby się nie zrażał
        trafiłam w dziesiątkę - babcia mruczała pod nosem, z oporem dała nam poduszki
        pod namiot, który rozbiliśmy w ogródku... itp., itd.

        ale stopniowo się oswoiła, mój narzeczony był zawsze grzeczny... i dziś babcia
        specjalnie odgrzewa mu mięsko, bo lubi cieplejsze smile dziś - tj. po trzech latach

        myślę, że nie powinnaś obrażać się na los i teściów, że nie są tacy jak ich
        sobie wymarzyłaś, że nie traktują Cię jak oczka w głowie - spróbuj zaakceptować
        ich sposób bycia, a lody na pewno kiedyś zostaną przełamane
        i spróbuj nie płakać jak narzeczony jedzie na wieś, tylko zajmij się sobą -
        jakiś wypad z przyjaciółkami, babski wieczór - to grzech się nudzić smile
        a swoją drogą - mógłby Cię ten narzeczony zabierać ze sobą nawet bez zgody
        mamusi - pomarudziła by trochę, ale pewnie w końcu przywykła, albo wyłożyła kawę
        na ławę, o co jej chodzi - takie chowanie się po kątach na dłuższą metę
        frustrujące smile
    • martusia811 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 31.08.05, 13:25
      Ja mam taki sam problem moja tesciowa mieszka dalego wiec widziałam ją zaledwie
      kilka razy ale jest okropna. Wszystko wie najlepiej i jest wspaniała. tylko
      szkoda że ja tego nie widze. Do tego wszystkiego chodzi wiecznie naburmuszona :-
      ( mój narzeczony jest załamany że relacje miedzy nami są kiepskie nie mowi o
      tym ale to widac. Cały czas sie staram ale jak mamy się polubić jak ona lubi
      tylko siebie nikogo wiecej sad
    • twoj_aniol_stroz Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 02.09.05, 15:40
      Kolorko!
      Tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i nachodzą mnie różne myśli, bo przede
      wszystkim dlaczego płaczesz jak narzeczony wyjeżdża? Przecież w życiu są
      chwile, kiedy rozstajemy się z najbliższymi, ale one są po to abyśmy się nimi
      cieszyli po powrocie. Czasem rozłąka jest potrzebna, abyśmy mogli na siebie
      spojrzeć trochę inaczej niż zazwyczaj. Oczywiście można daszek zrobić w jeden
      dzień, ale wymaga to bardzo ciężkiej pracy przez długi czas. Czy nie lepiej dla
      narzeczonego aby zrobił to w trzy dni, bez pośpiechu, porządnie i dodatkowo
      wypoczął? Przykro Ci kiedy dzwoni roześmiany, bo właśnie siedzą w ogrodzie. A
      przecież to dla Ciebie powinna być radość, bo to dobrze, że wypoczywa, że ma
      chwilę wytchnienia. Działając w ten sposób jedynie siebie stawiasz, w jego
      czach, w niezbyt dobrym świetle. Nie broń mu wizyt u rodziców, zwłaszacza, że
      są już wiekowymi ludźmi. Pragniesz należeć do rodziny, ale to nie jest tak, że
      ja klasnę i już wszystko jest jak chcę. Na zaufanie trzeba zapracować, na
      sympatię także. Wyliczasz, że nie dostałaś szczypiorku, ale pamiętaj, że ktoś
      wykonał ciężką pracę aby ten szczypiorek wyrósł, aby kury miały co jeść itd. To
      nie jest łatwe zajęcie zwłaszcza dla ludzi po 60 roku życia. Spojrzyj na nich
      nie przez pryzmat siebie, ale z punktu widzenia osoby, która troszczy się o
      innych.
      Powodzenia i na pewno kiedyś zaskarbisz sobie ich sympatię.
      • ledzeppelin3 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 02.09.05, 16:10
        Eee tam, człowiekowi jest przykro, jak jego rodzice przyjmują narzecznego z
        otwartymi ramionami, a rodzice narzeczonego są bardzo na dystans, to normalne.
        A tamci ludzie za przyjacielscy i otwarci nie są, ale to jeszcze nie znaczy, ze
        musi być z nimi otwarta wojna o synka. Potrzeba będzie trochę dyplomacji i
        wszysko się z czasem ułoży. A narzeczona tak przyjęta, że nie zapała dozgonną
        miłością do teściów, to chyba zrozumiałe.
        • twoj_aniol_stroz Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 02.09.05, 18:41
          Te słowa, być może niezbyt przyjemne, są spowodowane postawą "ja". Miłość w
          związku nie polega na patrzeniu przez pryzmat siebie. Jan Paweł II powiedział
          kiedyś: "Miłość jest to bezinteresowny dar z samego siebie" I tak jest. "Miłość
          cierpliwa jest, nie szuka swego..." To są bardzo mądre słowa. Zamiast wojny o
          faceta, warto pomyśleć o jego spokoju, to na dłuższą metę jest lepsza polityka.
          Warto także pamiętać, że w drugą stronę też to działa. On też ma składać ten
          bezinteresowny dar. A teściowie? Nie ma przepisu, że koniecznie muszą pokochać
          wybrankę syna miłością pierwszą, czystą i namiętną, prawda? Są to ludzie
          starsi, bardzo tradycyjni i wcale im nie musi się podobać spanie syna z
          narzeczoną bez ślubu, niestety tradycja na wsi jest bardzo ważna i musimy się z
          tym liczyć. Rozumiem Kolorkę, że jest jej przykro, ale z drugiej strony warto
          czasem spojrzeć na kogoś tak z boku, na spokojnie, bez uprzedzeń. To bardzo
          pomaga.
    • adzi25 Re: narzeczeństwo,przyszła teściowa,problem! 12.09.05, 21:40
      ja za to mam problem z tesciem..sad(( z mama narzeczonego nieco ciezko bylo na
      samym poczatku, ale potem mnie zaakceptowala i jest w miare ok.Natomiast jego
      ojciec, mysle ze nigdy mnie nie zaakceptuje. Dla niego problemem jest nie tylko
      moj wyglad-uwaza, ze jestem za chudasmile, ale mysle, ze tez to, ze zawsze mam cos
      do powiedzenia i nie jestem jakas cicha panienka bez wyksztalcenia co siedzi
      cicho. Czasem wiadomo-robi mi sie przykro gdy cos tam mi powie, lub gdy
      narzeczony cos tam zrelacjonuje, ale staram sie nie przejmowac. Po prostu zal
      mi tego czlowieka, i nawet nie wie jaka szkode sobie na starosc robi swoim
      zachowaniem ublizajac komu sie da( nikt zapewnie opiekowac sie nim nie zechce-
      ja na pewno nie).moja rada wiec-jak najmniej kontaktow i nie przejmowac sie...
Pełna wersja