niunia1981
31.08.05, 17:46
W przyszłym roku syn mojego narzeczonego z pierwszego małżeństwa będzie miał
wesele. Już dziś wiadomo, że mnie nie zaprosi (wiadomo, jestem ta „zła“ – bo
druga). Kłócę się z narzeczonym, bo on twardo się tam wybiera, nie tylko do
kościoła, ale i na ślub (będzie tam cała jego rodzina, dodatkowo pierwsza
żona). Dla mnie to będzie koniec świata i ewidentny (kolejny) dowód na
nieliczenie się z moimi uczuciami. O ile zaakceptowałabym samo pójście do
kościoła, to wizja jego samego na weselu, tańczenia z pierwszą żoną,
podziękowań dla rodziców itp. jest dla mnie nie do zniesienia. Powiedzcie,
czy ja przesadzam? Jak wy byście zareagowały?