aniajafra
09.09.05, 14:45
Chciałam się dowiedzieć co sądzicie na temat bycia chrzestnym w narzeczeństwie.
Ze 2 tygodnie temu moja siostra cioteczna poprosiła mojego narzeczonego,żeby
został chrzestnym jej syna. Tzn. nie spytała się wprost,ale prosiła swoją mamę
(moją ciotkę), żeby wybadała sprawę. Skoro się o tym dowiedziałam powiedziałam
narzeczonemu co jest grane.No i tak jak się domyślałam odmówił, bo:
1. Ma już dwoje chrześniaków (jedno 7 lat a drugie 1 rok)
2. Ja też mam rocznego chrześniaka, więc za te parę lat takie święto jak np.
komunia czy cokolwiek to będzie dla nas obciążenie finansowe.
3. Wszyscy z rodziny mojego narzeczonego wierza i z resztą ja także o tym
słyszałam, że jest taki przesąd że nie powinno się brać narzeczonego, który
dopiero wejdzie do rodziny na chrzestnego, bo taki związek się potem rozpadnie
i do ślubu nie dojdzie. Może to i głupie, ale znam parę, z którą tak właśnie było.
4. Ponieważ w rodzinie mojej siostry ciotecznej panują odwieczne konflikty
pomiędzy jej rodziną a rodziną jej męża to dlaczego mój narzeczony miałby być
rozwiązaniem ich problemów, tym bardziej że oboje rodzice dziecka mają braci,
których mogliby poprosić na chrzestnych. Chrzestną dzidziusia ma być moja
rodzona siostra więc to byłoby niejako z tej samej strony.
I najważniejsze .... wszyscy, tzn. siostra,ciotka i nawet babcia wymyślili
sobie, że mój narzeczony będzie wspaniałym chrzestnym,no bo niedługo się
pobierzemy itd... (zaznaczam, że daty slubu jeszcze nie wyznaczyliśmy).
Z powodu tej odmowy wybuchła straszna awantura, którą zapoczątkowało to, że
ciotka z mężem i siosra cioteczna nie przyszły w ogóle na 25 rocznicę slubu
moich rodziców (a byli zaproszeni) i w ogóle szkoda słów.
Co o tym myślicie?? Bo ja już zgłupiałam....