problem z mamą..

11.09.05, 18:09
Piszę,bo nie mam z kim pogadać, moje przyjaciółki nie wszystko rozumieją,sama
nie potrafię sobie pomóc, chociaż się Wam wygadamsmile
Moja mama nie akceptuje mojego narzeczonego, z którym planuję przyszłość.
Chcę mieć z nim dziecko, planujemy ślub,kochamy się.Mama go nie akceptuje,bo
on ma 4-letnie dziecko z inną kobietą...Ja go akceptuję, chociaż też mam
wiele jazd,problemów związanych z tym,że zawsze będzie jeszcze ktoś, ale
wiem,że kochamy się,dobrze nam razem i to jest najważniejsze.Dam radę.Ale ona
nie.Ciągle mi powtarza,że mój narzeczony będzie dla mnie ciężarem,ciągle
słyszę,dlaczego jej dziecko wybrało sobie takiego faceta,itp. Ona chce dla
mnie mężczyzny z doktoratem,z bogatej rodziny, najlepiej lekarza, czy innego
prawnika. Aha i najlepiej żeby to był Angol. nie chce dla nmnie POlakam
kolesia z własną firmą, z głową do interesów, (chociaż nie jest bogaty,to
biedny też niesmile ), ale i dzieckiem... Nie spełnia jej marzeń,chociaż on
spełnia moje! Jestem jedynaczką, jedynaczką z depresją i nie potrafię kłócić
sie z matką.Jak ona poraz setny powtarza,że nie akceptuje mojego wyboru, to
ja w ryk i ciach, tne sobię żyły,biore piguły i tyle dobrego.Słaba jestem.Ale
nie odejdę....Czuję się rozdarta,bo jak mam wziąć ślub z człowiekiem, który
będzie dla mojej mamy taką przeszkodą,jak pogodzić to co ja chc e z tym czego
ona oczekuje?Nie spełniam jej oczekiwań. mam 24 lata, a marzę o dziecku, nie
chcę wyjeżdzać z Polski i zamierzam wyjść za kogoś,kogo ona nie akceptuje.
Cholernie mi z tym ciężko... nie wiem, jak jej powiedzieć o zaręczynach????
Czuję, że niedługo moja mama będzie moim wrogiem przez nasz ślub. i jak ja
mam sobie z tym radzic????? eh..pozdrawiam
    • deczko Re: problem z mamą.. 11.09.05, 18:53
      Niestety masz toksyczne relacje z matka i nie chcesz przeciac pepowiny. Jestes
      mloda, wiec moze powinnas p[rzemyslec jeszcze raz swoja decyzje zamazpojscia.
      Chociaz malezenstwo w znaczacy sposob uniezalezni Cie od matki, no chyba, ze
      bedziecie razem mieszkac.
      • adzi25 Re: problem z mamą.. 11.09.05, 19:11
        no musze przyznac ze masz dosc ciezka sytuacje...nie znam twojej mamy ani
        Ciebie, ale moim zdaniem najlepsza bedzie rozmowa. Powiedz jej delikatnie, ze
        to twoje zycie(choc radze wspomniec o tym jak wiele jej zawdzieczasz), ze
        jestes szczesliwa i jesli ona Cie kocha to Twoje szczescie powinno byc dla Niej
        najwazniejsze. wiadomo, ze rodzice chca dla nas jak najlepiej, ale akurat w
        twoim wypadku odnosze wrazenie, ze twoja mama chce zrealizowac przez Ciebie jej
        marzenia...zycze Ci by sie wszystko ulozylo i pamietaj ze to Twoje Zycie.
      • niunka24 Re: problem z mamą.. 11.09.05, 20:17
        dzięki. nie wiem,czy moje stosunki z mamą są az tak złe,zeby nazywac je
        toskycznymi....pępowinę przecinam powoli,może za bardzo się tego boję. ale mama
        zawsze była moją przyjaciółką.nie chcę jej ranić,zawdzięczam jej tak dużo!ale
        teraz to moje życie... może jestem młoda, ale xzy za młoda na poważne życiowe
        decyzje? a kiedy będe wystarczająco "stara"?smile pozdrawiam
        • deczko Re: problem z mamą.. 12.09.05, 09:26
          może jestem młoda, ale xzy za młoda na poważne życiowe
          > decyzje? a kiedy będe wystarczająco "stara"?smile

          Nie "stara" tylko zwyczajnie dojrzala. Dojrzala do malzenstwa bedziesz wtedy,
          kiedy powiesz swojej mamie:"Stop, to moje zycie", a co najwazniejsze,
          przestaniesz sie przejmowac jej gderaniem. Jest to bardzo trudne, ale kiedy
          pokonasz emocjonalny szantaz (raz piszesz, ze jest zle, a teraz piszesz, ze mama
          jest Twoja przyjaciolka) ze strony swojej rodzicielki, bedzie latwiej przeciac
          pepowine definitywnie i zyc na wlasny rachunek. A do tego, chyba jeszcze nie
          dojrzalas.
    • mike2005 Re: problem z mamą.. 12.09.05, 00:08
      niunka24 napisała:
      > Mama go nie akceptuje,bo
      > on ma 4-letnie dziecko z inną kobietą...
      > Ona chce dla
      > mnie mężczyzny z doktoratem,z bogatej rodziny

      A co, lepiej jak by preferowała niewykształconego gołodupca? Facet (czy panna)
      z dzieckiem to, jak wiadomo, "towar przebrany" (żeby nie napisać: drugiej
      kategorii) na rynku matrymonialnym, tak więc sprawę należy dobrze przemyśleć
      (czytaj: wystrzegać się takich partii jak diabeł święconej wody). Posłuchaj
      doświadczonej życiowo Mamy, a nadejdzie dzień, że będziesz jej wdzięczna, iż
      Cię uchroniła przed podjęciem niewłaściwej decyzji.
      • a_weasley Handlowi żywym towarem twarde NIE 12.09.05, 10:22
        mike2005 napisał:

        > niunka24 napisała:
        > > Mama go nie akceptuje,bo
        > > on ma 4-letnie dziecko z inną kobietą...
        > > Ona chce dla
        > > mnie mężczyzny z doktoratem,z bogatej rodziny
        >
        > A co, lepiej jak by preferowała niewykształconego gołodupca?

        Mama tu nie ma nic do preferowania.

        > Facet (czy panna) z dzieckiem to, jak wiadomo, "towar przebrany"
        > (żeby nie napisać: drugiej kategorii) na rynku matrymonialnym,

        Czujesz się towarem na rynku? I co, nikt nie chce kupić? Chciałbyś o tym
        porozmawiać?

        > tak więc sprawę należy dobrze przemyśleć

        Jak każdą poważną życiową decyzję.

        > Posłuchaj doświadczonej życiowo Mamy,

        i zacznij się zachowywać jak towar. Najlepiej kup Mike'a 2005. W całości lub na
        części.
    • ozana1 Re: problem z mamą.. 12.09.05, 02:33
      Na miłos nie ma podobno lekarstwa jest slepa
      Wiem napwewno, ze zadna matka nie chce dla sojego dziecka zle, pomysl o tym ,ze
      sama kiedys bedziesz matką i bedziesz pragneła szczescia swego dziecka ponad
      własne ,zastanow sie 1000 razy czy ten facet jest w stanie zapewnic Ci poczucie
      bezpieczenstwa , czy Cie zrozumie ,czy nie bedziesz zazdrosna albo wsiekła
      kiedy powie Ci przepraszam kochanie ale przyszła niedziele spedzam z moja druga
      corką , ktora takze mnie potrzebuje ,jestes w stanie to zakceptowac? to decyzja
      na całe zycie , przemysl ta sprawe zanim sie zwiazesz z tym facetem do konca
      zycia
      .Jesli jestes w stanie byc z nim szczesliwa Twoja mama napewno to w koncu
      zrozumie
      • a_weasley Zrozumie. Chyba żeby nie... 12.09.05, 10:18
        ozana1 napisała:

        > Wiem napwewno, ze zadna matka nie chce dla sojego dziecka zle,

        Natomiast niejedna próbuje je uszczęśliwić na siłę i wtedy na ogół wszyscy na
        tym tracą.

        > zastanow sie 1000 razy czy ten facet jest w stanie zapewnic Ci poczucie
        > bezpieczenstwa , czy Cie zrozumie ,czy nie bedziesz zazdrosna albo wsiekła
        > kiedy powie Ci przepraszam kochanie ale przyszła niedziele spedzam z moja druga
        >
        > corką , ktora takze mnie potrzebuje ,jestes w stanie to zakceptowac?

        To istotnie należy wziąć pod uwagę.

        > Jesli jestes w stanie byc z nim szczesliwa Twoja mama napewno to w koncu
        > zrozumie

        Akurat!
        Można mieć nadzieję, ale pewności nie ma absolutnie i nie należy się na to
        nastawiać. Na tym Forum są kopy, a w realu ciężkie tysiące kobiet, które zawarły
        udane małżeństwa, a matki zięcia nie zaakceptowały, bo nie był księciem z bajki,
        tylko zwyczajnym zaopatrzeniowcem albo kimś takim. Sporo też takich, które
        zostały same, bo żaden kandydat do ich ręki nie był na miarę ambicji mamy.
    • fasolka_70 Re: problem z mamą.. 12.09.05, 10:18
      Niunka!
      Zajrzyj na forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      I dobrze się zastanów. Twoja Mama chce dla Ciebie dobrze i słusznie się
      obawia... Ale prawdą jest również to, że to Twoje życie i kiedyś wreszcie
      będziesz musiała przeciąć pępowinę... Jeśli zrobisz to mądrze a Twój przyszły
      mąż wykaże duuużo cierpliwości i dojrzałości to powinno się udać. A wtedy Twoje
      szczęście przekona Twoją Mamę smile
      Poczytaj forum do którego link wkleiłam. Zrozumiesz, skąd się biorą obawy
      Twojej Mamy ale zorientujesz się też, że nie taki diabeł straszny wink
      pozdrawiam,
      F.
      • niunka24 Re: problem z mamą.. 12.09.05, 11:02
        dzięki za wszystkie słowa i te,że jestem niedojrzała (moze jestem, a może nie,
        nie będę się spierać,powiem tylkoże łatwo ocenia się kogoś,kogo się nie znasmile
        taka analiza kilku zdań nie zawsze jest słuszna,chociaż,nie powiem, zdarza się)
        i te bardziej podnoszące na duchuwink Piszę,że mama jest przyjaciółka??
        nie,deczko,czytaj uważniewink Napisałam,że ZAWSZE BYŁA. To różnica,prawda.ona
        wie,że pępowina powoli się urywa i to ją boli... dzięki także za słowa,żebym
        przemyślała sprawę z facetem. Nie jest ideałem według wielu z Was, macie swoje
        doświadczenia, wiem. ale o mój wybór, MÓJsmile nie tylko mama musi to
        zrozumiec,jak widzewink))

        A jak on powie,że ma dziś dzień, w którym spędza czas ze swoim dzieckiem, wiem
        co mu odpowiem..."Jadę z Tobą". a moje dziecko będzie znało swojego brata i nie
        będą sobie wrogami. Nie ma taich dni,kiedy on musi spędzić czas ze swoim
        dzieckiem, a ja nagle przestaję się liczyć. zawsze mogę być z nim, jeśli mam na
        to ochotę. zawsze jestem dla neigo tak samo ważna. A jeśli nie, mam
        przynajmniej czas dla siebiesmile Ja to przemyślałam.Ja wiem,że go kocham.Nie
        ważne,czy ma tylko licencjata,czy aż doktorat,czy świetnie zna angielski,
        czy "tylko" dobrze rosyjski..wink ja nie piszę o swoich obawach co do niego, ale
        mojej mamy. Ja nie muszę już się zastanawiać. jesteśmy ze sobą dwa lata, miałam
        dość czasu na przemyślenia. ja też jestem w sumie towar zużyty, miałam faceta
        przez 5 lat i byliśmy blisko ślubu,potrem miałam jeszcze dwóch, więc jako towar
        on niewiele więcej ma "wad", a jako ludzie, obydwoje mamy trudne doświadczenia,
        ale bardzo ważne, jesteśmy o nie mądrzejsi i chyba także lepsi...pozdrawiam
        ciepło i dziękuję.za linka takżewink chyba tam też zadam moje ciężkie
        pytanie..jak macie coś do dodania,piszcie..chętnie poczytam!smile
        • deczko Re: problem z mamą.. 12.09.05, 11:28
          niunka24 napisała:
          Piszę,że mama jest przyjaciółka??
          > nie,deczko,czytaj uważniewink Napisałam,że ZAWSZE BYŁA. To różnica,prawda.ona
          > wie,że pępowina powoli się urywa i to ją boli...
          >

          Co to za przyjaciolka przez ktora masz cytuje:

          "Jestem jedynaczką, jedynaczką z depresją i nie potrafię kłócić
          sie z matką.Jak ona poraz setny powtarza,że nie akceptuje mojego wyboru, to
          ja w ryk i ciach, tne sobię żyły,biore piguły i tyle dobrego.Słaba jestem.Ale
          nie odejdę...."

          I jesli tak jest, , to gdzie tu dojrzalosc, przyjazn, zrozumienie?! I pisze tu o
          Tobie i Twojej mamie. Zadna z Was nie zachowuje sie normalnie. Badz szczera
          wobec samej siebie i sama przed soba przyznaj, jakie relacje lacza Cie z matka?!
          Czego od niej oczekujesz, a czego ona Ci nigdy nie bedzie mogla dac?!
          W przyjazn mi naprawde trudno uwierzyc. Owszem, mama moze skrytykowac Twoj
          zwiazek, wyrazic ubolewanie, lek przed konsekwencjami, ale tylko tyle i raz
          wypowiedziane kwestie nie powinny sie powtarzac. A ona Ci wierci w brzuchu, bo
          ma na Toba kontrole, Ty jej wysmienicie na to pozwalasz i jeszcze ja
          usprawiedliwiasz. Typowe...
          • deczko O przyjazni 12.09.05, 11:30
            Piszesz, ze przyjazn zawsze byla?! Ja mam pytanie, czy to na pewno byla przyjazn?!
            • niunka24 Re: O przyjazni 12.09.05, 11:41
              tak, kiedyś tak.
              • deczko Re: O przyjazni 12.09.05, 11:44
                niunka24 napisała:

                > tak, kiedyś tak.

                Szczerze w to watpie.
                • niunka24 Re: O przyjazni 12.09.05, 11:46
                  masz prawo,a z drugiej strony,nie.nie znasz ani mnie ani mojej mamy.nie masz
                  pojęcia,co było, o tym co jest też niewielkie... lubisz się bawić w
                  psychologawink fajnie. ale nie zawsze masz rację i nie zawsze to,co robisz jest
                  dobre.pozdrawiam.
                  • deczko Re: O przyjazni 12.09.05, 11:55
                    niunka24 napisała:

                    > masz prawo,a z drugiej strony,nie.nie znasz ani mnie ani mojej mamy.nie masz
                    > pojęcia,co było, o tym co jest też niewielkie... lubisz się bawić w
                    > psychologawink

                    Napisalas na Forum publicznym o swoich problemach, wiec Ci odpisalam. Bez
                    lukrowania i slodzenia.
                    Nie uwierze, ze mama przyjaciolka, po tym jak zwiazalas sie z dzieciatym facetem
                    okazala sie mama na nie. Tak sie wlasnie prawdziwa przyjaciolka, matka nie
                    powinna zachowywac. Fakt, moze ja to bardzo bolec, mnie by bolalo bardzo, ale
                    trzeba pozwolic (podobno dojrzalemu) dziecku zyc na wlasny rachunek, bez wzgledu
                    na konsekwencje.
                    • niunka24 Re: O przyjazni 12.09.05, 12:04
                      wiem,że nie słodzisz.uwierz,nie tego oczekiwałam i powiem Ci,że jestem Ci
                      wdzięczna za trochę zimnej wody,przyda się, chyba się nie dziwisz,że to jednak
                      boli i trochę sę buntujęsmile))jednak nie mozesz oceniać mojego związku z mamą
                      kiedyś,bo nie wiesz,co było...no i nie znasz jej. może ja przesadzam..?tego też
                      ani ja ani Ty nie wiemy....uncertain a może minimalizuję problem? piszę ze swojej
                      perspektywy, która nie musi być słuszna...

                      w każdym razie,dzięki.może dzięki takim postom uda mi się szybciej dojrzeć do
                      pewnych decyzji i zrozumieć,że pewne sprawy trzeba raz na zawsze
                      rozwiązać..chyba muszę się odważyć na bardzo trudną i bolesną,ale konieczną
                      rozmowe z mamą...widzisz,ona mnie chyba za bardzo kocha,za bardzo chce żebym
                      żyła,jak ona chce,problem w tym,że ona tego nie rozumie.że mnie krzywdzi,że
                      niszczy to wszystko,co było między nami.a ja jeszcze (masz rację) nie jestem na
                      tyle silna,żeby to wszystko przezwyciężyć.ale dojrzeję do tego...a nasz ślub
                      jeszcze może poczekać...wiem..wink ale po swpioch doświadczeniach wiem,że za
                      długie czekanie to też desktrukcja.dzięki,pozdrawiam
        • a_weasley Chciejstwo 12.09.05, 12:25
          niunka24 napisała:

          > dzięki za wszystkie słowa i te,że jestem niedojrzała (moze jestem, a może nie,
          > nie będę się spierać,powiem tylkoże łatwo ocenia się kogoś,kogo się nie znasmile

          Ja nie wiem, czy jesteś dojrzała. Wiem, że to, co opisujesz, mało przypomina dojrzałą relację
          dwóch dorosłych kobiet.

          > A jak on powie,że ma dziś dzień, w którym spędza czas ze swoim dzieckiem, wiem
          > co mu odpowiem..."Jadę z Tobą". a moje dziecko będzie znało swojego brata i nie
          > będą sobie wrogami. Nie ma taich dni,kiedy on musi spędzić czas ze swoim
          > dzieckiem, a ja nagle przestaję się liczyć. zawsze mogę być z nim, jeśli mam na
          > to ochotę. zawsze jestem dla neigo tak samo ważna. A jeśli nie, mam
          > przynajmniej czas dla siebiesmile Ja to przemyślałam.

          Nie. Ty to sobie wymyśliłaś. I teraz o tych naiwnych i dowolnie wymyślonych wizjach piszesz
          w trybie oznajmującym czasu przyszłego. Tak będzie. Bo tak. Bo Ty tak chcesz.
          Może będzie. A może nie. Bo nie wiesz, jak będzie reagował on. Wcale nie wiesz, jak na
          Ciebie będzie reagowała jego eks. I jego ewentualny następca u jej boku. I jej dzieci z tym
          następcą...
          On miał kiedyś inne życie. Owoc tego innego życia żyje i on wobec tego owocu ma pewne
          zobowiązania. Stąd to życie w jakiejś reliktowej formie trwa. Nie jest to Twoje życie. Ciebie w
          tym życiu nie było, nie ma i być nie ma powodu. W razie czego musisz się Nim podzielić.
          Takie układy czasem działają. Ale nie przy takich, jak Twoje, potrzebach emocjonalnych. Nie
          przy takiej, jak Twoja, odporności psychicznej.
          Nawet gdyby nie miał tych przejść za sobą i dziecka z inną, pozostałby Ci klasyczny problem
          życia między młotem a kowadłem. Bo co prawda daje się stworzyć całkiem sensowną rodzinę
          z partnerem życiowym nie akceptowanym przez Twoją rodzinę biologiczną, ale to wymaga
          zupełnie innych relacji z ową biologiczną rodziną. Tobie jeszcze dużo brakuje do miejsca, w
          którym się umie zacisnąć zęby i powiedzieć mamie "nie, to nie" zamiast się chlastać.
          • niunka24 Re: Chciejstwo 12.09.05, 12:46
            jak to dobrze komś dopieprzyć,prawda,poczuć się madrym i dojrzałym..eh...
            nic nie wiesz o moich związkach z partnerem,o związkach z jego eks,o tym,co ja
            czuję do jego dziecka,nie masz pojęcia o tym,dlaczego biorę prochy i dlaczego
            moje wizje przyszłości to nie mrzonki.umacniasz mnie w przekonaniu,że dobrze
            robię.. bo tacy jak ty nie zmienią mojego podejścia... nie masz pojęcia o moim
            życiu, zresztą nie prosiłam nikogo,żeby mnie uświadamiał,że życie z
            facetem,który ma dziecko jest proste i przyjemne!prosiłam o pomoc, jak pogadać
            z matką,co zrobić,dostałam kopa w dupę.to jest polska właśnie...
            • emiliag Re: Chciejstwo 12.09.05, 13:00
              Skarbie, jeśli chcesz rozwiązać swoje problemy emocjonalne, to udaj się do
              psychologa, on zdiagnozuje twój problem i podsunie rozwiązanie, czego ty się
              spodziewałaś na publicznym forum?
              A co do twojej dojrzałości -

              > nic nie wiesz o moich związkach z partnerem,o związkach z jego eks,o tym,co
              ja
              > czuję do jego dziecka,nie masz pojęcia o tym,dlaczego biorę prochy i dlaczego
              > moje wizje przyszłości to nie mrzonki.

              nie wiemy rzeczywiście nic o tych relacjach, ale czy ty jesteś pewna, że zawsze
              będziesz mile widziana przez dziecko twojego mężczyzny? Że nie będzie o Ciebie
              zazdrosne, że będzie chciało się z tobą spotykać?
              • niunka24 Re: Chciejstwo 12.09.05, 14:22
                dziecko jest małe,zna mnie i lubi..stąd wiem.nie wiem,czego się
                spodziewałam.rozsądnej pomocy?rady, ale bez niepotrzebnej pseudo analizy
                psychologicznej? a może jakiejś otuchy? na pewno nie złości i wmawiania mi,że i
                tak jestem niedojrzała,emocjonalna,słaba,itp.nie tego. no cóż, chyba wrócę do
                real life. na forum zbyt łatwo dołożyć komuś za swoje błędy....anonimowość robi
                swoje
                pozdrawiam życząc więcej łagodności i ciepła.
                i dzięki wszystkim,którzy mi nie dokopali za moje wybory,albo dokopal
                rozsądniesmile))
            • a_weasley Chciejstwo, że aż krzyczy 12.09.05, 16:18
              niunka24 napisała:

              > jak to dobrze komś dopieprzyć,prawda,poczuć się madrym i dojrzałym..eh...

              A czego się właściwie spodziewałaś? Że Cię tu wszyscy poklepią po ramieniu i powiedzą, że
              Ty jesteś mądra i dojrzała?

              > nic nie wiesz o moich związkach z partnerem,o związkach z jego eks,o tym,co ja
              > czuję do jego dziecka,

              ...co będzie do Ciebie czuł następny facet owej eks i różne tam takie

              > nie masz pojęcia o tym,dlaczego biorę prochy

              Nie mam. Wiem tylko, że chlastanie się nie jest objawem stabilności emocjonalnej.

              > i dlaczego moje wizje przyszłości to nie mrzonki.

              Głównie zaś nie wiem, skąd czerpiesz pewność, że te wszystkie niewiadome rozwiążą się po
              Twojej myśli.

              > tacy jak ty nie zmienią mojego podejścia

              Jak nic nie zamierzasz zmieniać, to nie zawracaj głowy.
              Pytałaś nas, jak zmienić mamę. Mamy nie zmienisz. Natomiast żeby się nadawać do
              samodzielnego życia, musisz niestety zmienić siebie.

              > no cóż, chyba wrócę do real life. na forum zbyt łatwo dołożyć komuś

              To prawda. Tyle, że ja w tym widzę zaletę.
              Na forum nie ma przyjaciółki, która się rozbeczy, kiedy jej palnę prawdę w oczy. Jest obcy
              czlowiek, któremu mogę napisać, co myślę. A on się na mnie obrazi albo nie - i tak się nie
              znamy.

              > to jest polska właśnie...

              Nie podoba się w Polsce? To jedź do Anglii, tak jak mama radzi.
    • minerwamcg Problem własny 12.09.05, 11:13
      niunka24 napisała:
      Ja go akceptuję, chociaż też mam
      > wiele jazd,problemów związanych z tym,że zawsze będzie jeszcze ktoś, ale
      > wiem,że kochamy się,dobrze nam razem i to jest najważniejsze.Dam radę.

      No właśnie tego bym się obawiała. Jeżeli ktoś mając 24 lata jest tak związany z
      matką, że na jej brak akceptacji reaguje cięciem żył i prochami, wybacz, ale
      wątpię, żeby ktoś taki był sobie w stanie poradzić z facetem po przejściach i
      jego wcześniejszymi zobowiązaniami - w dodatku tak angażującymi, jak dziecko.
      Nie znam jego, nie znam Ciebie, więc to tylko moje wątpliwości - ale zastanów
      się nad nimi na spokojnie.
      Nie twierdzę oczywiście, ze powinnaś posłuchać mamy i poślubić Angola z
      doktoratem z bogatej rodziny (akurat! Już tacy czekają, kolejka się ich
      ustawia), ale po prostu zwyczajnie zastanów się, czy sprostasz zadaniu zbyt
      trudnemu dla kogoś o wiele silniejszego emocjonalnie niż Ty.
      Jedynaczka z depresją to w ogóle - znów, wybacz że to mówię - dość fatalny
      materiał na żonę. Dla kogokolwiek, a dla faceta takiego jak Twój narzeczony w
      szczególności. Na razie reagujesz jak dziecko - nie chcą Ci dać tego, co sobie
      zamarzyłaś, więc uciekasz (w tym wypadku w próby samobójcze) wszystkim na złość.
      Poczekaj. Nie pali się, prawdopodobnie nie mieszkasz na Zadupiu Dolnym i 24 lata
      nie oznaczają dla Ciebie staropanieństwa, żebyś musiała wyjść za mąż już i
      natychmiast. Poczekaj. Pozbieraj się, wylecz depresję, dojrzej trochę.
      Narzeczonemu być może się spieszy, ale wytłumacz mu, że musisz przedtem trochę
      zadbać o siebie. O swoją siłę wewnętrzną, o swoją tożsamość. O poczucie własnej
      wartości, nie budowane na tym "co powie mama".
    • magdazeb Re: problem z mamą.. 12.09.05, 11:58
      moja mama też nie akceptuje mojego już męża. ale i tak jesteśmy razem jesteśmy
      szczęśliwi a na komentarze mamy przymykam oko. teraz musi się przyzwyczaić -
      nie ma wyjściawink Jeśli się kochacie to róbcie wszystko tak abyście byli
      szczęśliwi a reszta albo sie dostosuje albo ich strata.
      pozdrawiam i życzę powodzenia
    • sansha Re: problem z mamą.. 12.09.05, 13:42
      A czy mama wogóle zna Twojego narzeczonego? Może w tym tkwi problem, że wyrobiła sobie na jego temat fałszywe zdanie, a to pociąga za sobą unikanie kontaktów? Jesli tak to może po prostu wystarczy zorganizować kilka spotkań żeby go bliżej poznała, zobaczyła jak Cie traktuje, jakie są między Wami relacje. Poza tym to Ty wychodzisz za mąż a nie ona. Także jeśli jesteś pewna swego po prostu powiedz mamie, że doceniasz że się o Ciebie martwi ale to Twoje życie i nie chcesz więcej słuchać jej negatywnych opinii na temat Twojego wybranka. Jesli chce być dobra matką powinna Cie wspierać a nie dołować, niezależnie od własnych przekonań.
      • niunka24 Re: problem z mamą.. 12.09.05, 14:23
        Dzięki. POgadam z nią. mama go zna,co najśmieszniejsze i to może zabrzmi
        dziwnie,ale go lubi jako człowieka. ale nie jako mojego przyszłego męża.
    • mike2005 I jeszcze jedno 12.09.05, 17:46
      Pamiętaj jeszcze, że z uwagi na fakt, iż ma on zobowiązania wobec tamtego
      dziecka, na które będzie musiał łożyć (tamta kobieta też, być może, będzie
      ciągnąć od niego kasę), będzie mógł mniej pieniędzy przeznaczyć na Ciebie (i
      ewentualnie Wasze przyszłe dziecko). Ile by nie zarabiał, to zawsze mniej
      pozostanie dla Was, niż jak by nie było tamtego dziecka.
    • dzemowka Re: problem z mamą.. 12.09.05, 20:10
      powiedz mamie ze anglicy sie rozwodza smile chodza do pubu zamiast do domu po
      pracy, zamiast z dzieckiem do parku o ida z kolegami na mecz
      Iza z Londynu co nie chciala Anglika za meza wink ja ma ukochanego Polaka ;P
Pełna wersja