Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz robić?

13.09.05, 09:25
Co robić, w sobotę ślub (17.09), a ja chcę wsiąść w auto i odjechać, zaszyć
się w jakimś hotelu na dni, żeby nikt mnie nie znalazł.
Wszystko przygotowane, nie ma już jak sie wycofać, odwołać, co zrobić?
Tylko ucieczka chyba została..... .
Pomocy, jak rozwiązać taką sytuację na 4 dni przed ślubem?
    • justus007 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:33
      dlaczego chcesz uciec? uwazasz że to nie jest dobry kandydat? co się stało?
      • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:39
        1. Mój narzeczony nie pasuje do mnie, ani ja do niego
        2. Nie jestem wierząca, on też nie, ale jego matka "przymusiła" nas do slubu
        3. Nie chcę ślubu kościelnego, bo to jest dla mnie szopka po prostu i nic dla
        mnie nie oznacza. Tymbardziej dlatego ze względu na wiarę innych osób nie
        powinniśmy tego robić, bo to obraża uczucia religijne chrześcijan.
        4. Nie nawidzę być w centum uwagi i wygłupiać sie w jakiejś białej sukience.
        5. Pół roku będę spłacała długi po weselu
        6. Ogólnie jest to po prostu koszmar.

        • literka_m Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:41
          gdzie Ty bylas przez ostatnie pol roku ? przespalas ?
          • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:45
            Tak, ja jestem winna, że nie umiałam postawić sie całej rodzinie narzczonego i
            mojej, że sie nie odzywałam, i myślałam, że jakoś to będzie.
            A gdy sie postawiłam 2 tygodnie temu, to narzeczony dał mi ultimatum: albo
            będzie kościelny albo zrywa ze mną.
            Po prostu za słaba jestem.........
            • justus007 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:47
              jesli naprawde nie chcesz z nim być dla mnie sprawa prosta. wiem łątwo się
              komus doradza ale weź pod uwage ze lepiej teraz to wszystko jakoś przezyć niż
              za pół roku biegać posądach i się rozwodzić.
              • justus007 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:48
                poza tym nie ty pierwsza odwołasz ślub tak późno. znam takie przypaki. ludzie
                pogadaja i im przejdzie. muszisz też sie spokojnie nad tym zastanowić bo moze
                to jakiś stres. moze jednak nie bedziecie umieli bez siebie zyć. pomysl
                spokojnie......
                • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:57
                  Naprawde sie starałam pomyśleć spokojnie przez ostatnie miesiące, w nocy
                  płąkałam, ale rano wstawałam z łóżka i myślałam: to stres, przejdzie, ułozy się.
                  I chciałam być z Nim.
                  Ale niestety on codziennie robi coś takiego, ze przez niego płaczę, codziennie
                  mnie zdenerwuje czymś, we wszystkim musi być tak jak on chce i jego rodzina,
                  łamie obietnice, w ogóle ma mnie chyba za nic.
                  Jednego dnia nie można spokojnie przeżyć, o wszystko awantura. I wiecznie mi
                  sie każe "zmienić, zastanowić nad sobą, żal mu mnie, jestem dla niego śmieszna
                  i żałosna itp." bo po prostu ja chce pewne rzeczy zrobić inaczej a on zmusza
                  mnie do swojego. I potem na koniec usłyszę, że "znowu mnie musiał naprostować".
                  Jest już we mnie taka frustracja i agresja, że sama siebie nie poznaję.

                  Ostatnie 2 lata znajomości prawie wcale się nie widywaliśmy, tylko w weekendy
                  na 2-3 godziny (przez pracę), a od 3 miesięcy mieszkamy razem i zaczęło sie
                  piekło. Nie wytrzymuję już tego nerwowo.


                  • salvia_divinorum Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 15.09.05, 09:57
                    Boże! Jak on tak do Ciebie mówi to zerwij zaręczyny! Lepiej teraz niż zaraz po
                    ślubie. Co on się z litości chce żenic? jak się kogoś kocha, to sie go akceptuje
                    takim, jakim jest. To jest zupełny brak szacunku. Zastanów się czy chcesz
                    przepłakać wszystkie poślubne noce. Jest tylu fajnych mężczyzn...
            • literka_m Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:50
              > A gdy sie postawiłam 2 tygodnie temu, to narzeczony dał mi ultimatum: albo
              > będzie kościelny albo zrywa ze mną.


              no to czemu nie skorzystalas z tej okazji ?!?
            • siwy_83 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 15:57
              hej głuptasku, głowa do góry, taka deprecha przed ślubem dopada podobno ponad
              80% przyszłych panien młodych. I mnie też nie ominęła!!! Ja juz nawet na dworcu
              byłam żeby kupić bilet, ale stojąc przy kasie pomyślałam, że nie ważne jest nic
              tylko On. I pomimo tego że chwilę wcześniej myślałam, że do siebie nie
              pasujemy, to za chwile w głowie pojawiła się jedna bardzo ważna myśl JA GO
              NAPRAWDĘ KOCHAM I TYLKO ON SIĘ LICZY!!!
              Głowa do góry, dołek ( a raczej dół) przejdzie, a Ty jeszcze się będziesz z
              tego śmiałasmile
              • a_weasley Jak odpowiedzieć, żeby było wolno? 16.09.05, 18:52
                siwy_83 napisał:

                > tylko On. I pomimo tego że chwilę wcześniej myślałam, że do siebie nie
                > pasujemy, to za chwile w głowie pojawiła się jedna bardzo ważna myśl JA GO
                > NAPRAWDĘ KOCHAM I TYLKO ON SIĘ LICZY!!!
                > Głowa do góry, dołek ( a raczej dół) przejdzie, a Ty jeszcze się będziesz z
                > tego śmiałasmile

                Jak można odpowiedzieć na taki tekst, żeby zmieścić się w forumokiecie, a
                zachować minimum szczerości?
                Spróbuję.
                Siwy, może przeczytaj temat od początku i przemyśl to, co tu zostało napisane, a
                szczególniej to, co napisała Retry, a dopiero potem się wypowiedz?
                I dlaczego mam dziwne wrażenie, że jesteś facetem?
        • deczko Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:59
          retry13 napisała:

          > 1. Mój narzeczony nie pasuje do mnie, ani ja do niego
          > 2. Nie jestem wierząca, on też nie, ale jego matka "przymusiła" nas do slubu
          > 3. Nie chcę ślubu kościelnego, bo to jest dla mnie szopka po prostu i nic dla
          > mnie nie oznacza. Tymbardziej dlatego ze względu na wiarę innych osób nie
          > powinniśmy tego robić, bo to obraża uczucia religijne chrześcijan.
          > 4. Nie nawidzę być w centum uwagi i wygłupiać sie w jakiejś białej sukience.
          > 5. Pół roku będę spłacała długi po weselu
          > 6. Ogólnie jest to po prostu koszmar.

          No to nie bierz tego slubu, niestety punkt 5. i 6. tak i tak zaistenieja w
          Twoim zyciu, ale cztery powyzsze juz nie. smile
        • emiliag Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:01
          Punkt nr 1 nasunął mi pytanie: to po co to wszystko? Jeśli do siebie nie
          pasujecie jak to się stało, że wyszedł ten ślub? Rodzice dogadali się między
          sobą?
          Według mnie naszło Cię przerażenie przed całą imprezą, taka reakcja obronna
          organizmu wink
          Pozdrawiam
          • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:09
            Znaliśmy sie przed ślubem niby 5 lat, ale rzadko się widywaliśmy przez ostatnie
            2 lata. Jak sie okazuje to po prostu sie nie znalismy, bo życie razem to
            porażka na każdym kroku. Niestety równo z zamieszkaniem razem trwały
            przygotowania do ślubu i teraz nadszedł taki moment, że zostały 4 dni, a ja już
            nie mam sił się męczyć.
            Nie powinniśmy byli mieszkać razem w takim krótkim czasie przed, albo odłożyć
            ślub i najpierw spróbować. Jego matka wymogła na nas ślub, i teraz co?

            A co do przerażanie to trwa ono od 15 maja, odkad on sie do mnie wprowadził.
            • emiliag Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:13
              Jeśli tak, to chyba najprościej jest ślub odwołać. Po co się męczyć?
            • deczko Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:13
              retry13 napisała:

              >
              > Nie powinniśmy byli mieszkać razem w takim krótkim czasie przed, albo odłożyć
              > ślub i najpierw spróbować. Jego matka wymogła na nas ślub, i teraz co?
              >
              > A co do przerażanie to trwa ono od 15 maja, odkad on sie do mnie wprowadził.

              Czytajac Twoje posty dochodze do wniosku, ze latwiej wziasc rozwod niz
              zrezygnowac z slubu.
            • naxalite odwołaj ślub, to nie ma sensu 13.09.05, 10:31
              Moze przespałaś te kilka miesięcy, podczas których wszystko zaczłęo sie psuć,
              ale jeszcze jest czas, żeby się opamiętac. Z tego, co piszesz, raczej nie ma co
              liczyć na to, ze po ślubie będzie lepiej. Jeżeli teraz powiesz "nie", będzie
              awantura, ale nie bedziesz pierwszą ani ostatnią, która sie rozmysliła.
            • ardzuna Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 16:01
              retry13, jesteś bardzo mądrą dziewczyną i lepiej, ze zorientowałaś się teraz,
              niżbyś miała cierpieć przez całe życie. Trzymam kciuki za ciebie i za twoją
              odwagę. Faktycznie dużo łatwiej się czasem rozwieść niż odwołać ślub. Ale co do
              niewzięcia ślubu, to mam propozycję. Jak już uciekać sprzed ołtarza, to z
              wykopem. Może idź do ślubu i powiedz przed ołtarzem "nie". Piszę zupełnie
              poważnie; to prostsze, niż odwoływanie i zawiadamianie gości, a poza tym nie
              daje możliwości wywierania na ciebie nacisków przez rodzinę - jedną i drugą.
              Jesli panna młoda mówi "nie", nikt się już nie ośmieli do niczego jej namawiać i
              widać, że jest zdeterminowana, żeby ślubu nie wziąć.

              A jesli już teraz jest źle, to po ślubie będzie jeszcze gorzej.
              • monia725 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 16:08
                czy już wiesz retry co zrobisz???
              • annajustyna Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 16:13
                Jak juz sterczalam pod oltarzem, to naszla mnie taka "niegodna" mysl, ze przy
                uzywanej formule przysiegi w Polsce nie ma gdzie tego nie wcisnac... smile)). A
                powaznie: slubowanie niezgodnie z wlasnym sumieniem (slub katolicki przy
                niewierze w Boga) jest nieetyczne + watpliwosci co do narzeczonego: Retry
                uciekaj!!!! Trzymam kciuki!!!!
              • a_weasley Nie odkładaj! 13.09.05, 16:22
                Ardzuna, ja CIę bardzo lubię, ale życie to nie amerykański film.

                > Jak już uciekać sprzed ołtarza, to z wykopem.

                Widzisz, MSZ to nie chodzi o to, co efektowne, tylko co skuteczne.

                > Może idź do ślubu i powiedz przed ołtarzem "nie".

                Rozwiązanie jest proste, tyle że:
                1) Nie wiem, czy to się da zrobić. Tobie by starczyło energii? Mnie nie.
                2) Kiedy mianowicie autorka miałaby powiedzieć "nie", skoro w katolickiej
                liturgii nikt nikogo 1:1 o nic nie pyta? Ksiądz pyta OBOJE, "czy chcecie". Pan
                młody powie donośnym głosem "chcemy" i co, panna młoda będzie się z nim
                przekrzykiwać? Już to widzę...

                > to prostsze, niż odwoływanie i zawiadamianie gości,

                Prostsze koncepcyjnie - tak. Łatwiejsze w wykonaniu - nie. Skandal większy, w
                ogóle nikt nie wie co robić.
                Taka akcja wymaga nieprawdopodobnego tupetu, a autorka wątku znalazła się w
                miejscu, w którym jest, właśnie dlatego, że jej brak nawet normalnego tupetu,
                ba, zwykłej asertywności.

                > Jesli panna młoda mówi "nie", nikt się już nie ośmieli do niczego jej namawiać
                > i
                > widać, że jest zdeterminowana, żeby ślubu nie wziąć.

                Spekulacje. Spotkałaś się z taką sytuacją? Ludzie, którzy zmusili niewierzącego
                syna i jego niewierzącą dziewczynę do kościelnego ślubu, są zdolni do
                wszystkiego, a w takiej sytuacji zagrają emocje bardzo silne.

                > A jesli już teraz jest źle, to po ślubie będzie jeszcze gorzej.

                Owszem. I dlatego zamiast spektakularnie wiać z kościoła, zrób wszystko, żeby
                się w nim nie znaleźć.
                • ardzuna Re: Nie odkładaj! 13.09.05, 20:14
                  a_weasley, widzę, ze mnie bardzo lubisz, bo zamiast odniesć sie do probelmu
                  dziewczyny odnosisz się wyłącznie do mojego posta - bardzo mnie cieszy takie
                  powodzenie, ale pozwól, że się będę różnić swoją opinią. Oczywiście, że panna
                  młoda może powiedzieć "nie" zamiast "chcemy" i jeśli coś takiego zostałoby
                  zignorowane, slub byłby całkowicie nieważny - byłby farsą. Warto czasem
                  powiedzieć coś głośniej, żeby nie zmarnować sobie życia. Oczywiście że byłby to
                  skandal, niemniej takie śluby też sie zdarzają. A osoby, którym brakuje
                  determinacji w życiu codziennym, raz na jakiś czas mówią pas i okazują bardzo
                  dużo determinacji. Pozwol więc autorce wątku samej rozważyć moją propozycję,
                  której bynajmniej nie forsuję (bo i nie mam takej możliwości) ale też nie
                  zamierzam akurat z tobą jej dyskutować w szczegółach. Pozdrawiam smile
                  • a_weasley Dziad o chlebie... 14.09.05, 12:59
                    ardzuna napisała:

                    > Oczywiście, że panna młoda może powiedzieć "nie" zamiast "chcemy"

                    i żeby jeszcze po ostrym "że co?!" nie zmieszała się i nie powiedziała "chcemy,
                    chcemy, oczywiście"

                    > i jeśli coś takiego zostałoby zignorowane, slub byłby całkowicie nieważny

                    A odkręcanie tego dostarczyłoby żonie-nieżonie niezapomnianych przeżyć.

                    > byłby farsą.

                    Śmiem zauważyć, że element farsy w danej sprawie wystąpił parokrotnie, że w
                    szczególności farsą jest ślub kościelny dwojga niewierzących (i też nie jestem
                    pewien, jak to jest z jego ważnością), więc jedna farsa więcej, jedna mniej, co
                    za różnica?

                    > Warto czasem powiedzieć coś głośniej, żeby nie zmarnować sobie życia.

                    A tu to chyba jesteśmy zgodni? Cały czas to mówię, tyle, że sugeruję, żeby
                    zrobić to w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.

                    > skandal, niemniej takie śluby też sie zdarzają.

                    Podobno. Jakkolwiek ja takiego nie widziałem ani nie znam nikogo, kto by coś
                    takiego widział (poza jednym księdzem).
                    Okazji do okazania

                    > dużo determinacji.

                    autorka miała parę i, jak dotąd, wykorzystała swoją szansę, żeby siedzieć cicho.
                    Teraz jest ostatnia chwila, żeby się odezwać głośno (rozpłynięcie się też
                    uważam za formę odezwania się głośno), zanim trzeba będzie wrzeszczeć.
                    Próbuję sobie zwizualizować całą scenę i uporczywie wychodzi mi, że trzeba nie
                    tylko wielkiej determinacji, ale i nieprawdopodobnej pewności siebie. A tej,
                    sądząc z dotychczasowego biegu wydarzeń, autorce nie dostaje.
                    • annajustyna Re: Dziad o chlebie... 14.09.05, 13:05
                      Slub sakramentalny dwojga niewierzacych (badz niewierzacego z wierzacym, jesli
                      nie jest to slub jednostronny i niewierzacy udaje wiare) jest NIEWAZNY i
                      swietokradczy. Nawet z punktu widzenia moralnosci ateistycznej (taka tez
                      istnieje) jest nieetyczny. Niewiara wyklucza z Kosciola i jako taka
                      uniemozliwia przyjmowanie sakramentow.
                    • ardzuna Re: Dziad o chlebie... 14.09.05, 16:03
                      a_weasley, oczywiście jesteś bardzo mądry, nie pozostaje mi nic innego jak paść
                      na kolana i ukorzyć się oraz odszczekać 3 razy pod stołem. A na poważnie -
                      poradziłam, co uważam, i nie mam zamiaru z tobą omawiać w szczegółach, czy
                      pannie młodej głosik nie zabrzmi piskliwie, czy nie jest chora na
                      niedomykalność więzadeł głosowych, a pan młody nie jest przypadkiem śpiewakiem
                      operowym, którego dobrze postawiony głos spowoduje, że witraże w kościele
                      powypadają. Nie zgadzasz się, proszę bardzo, ale zwróć uwagę na ten drobny
                      szczegół, że panna młoda i tak zrobi, co uważa, i nie zależy to ani od mojego
                      ani od twojego bzyczenia tudzież od twojej sztuki zbijania moich argumentów. Pa
                      pa, jak dla mnie EOT.
    • wrednamadzia Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 09:55
      gdyby "13" w twoim nicku mogło oznaczać twój wiek, byłabym skłonna pomyśleć, że
      to młodość, głupota... a tak, sorry, po co w ogóle powiedziałaś "tak"???

    • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:14
      hmmmmmm ciężka sprawa.

      znam parę która się nie pobrała właśnie przez przygotowania przedślubne. zamiast
      cieszyć sie tym dniem była walak czyja wersja wesela "wygra", konflikt powstal
      głównei na poziomie przyszłych teściowych które miały inne wizje wesela, ale
      przeniósł sie na młodych - bo on zamiast słuchać przyszłej żony i o jej
      szczęście zadbać stał murem za mamusią...

      to młodej dało do myślenia, ze juz tak zawsze będzie, ze mamusi słowo będzie
      najważniejsze a ona sama n drugim planie. zdjęła pierścionek i impreze odwołała.
      po jakimś pół roku zeszli się znowu, ale do ślubu chyba jeszcze długo się nie
      będa przymierzać...

      Zastanów się czy to stres, czy pod "niechęcią do imprezy" nioe chowa sie coś
      zupełnie innego. z twoich postów wynika ze on nie szanuje twojego zdania,
      wszystko musi być tak jak on i jego rodzina chcą. A tobie taki układ jak widać
      przestał pasować. Przedyskutuj to z Nim. tylko z nim, nie z całą rodziną!!!

      pomysł z ucieczka i zaszyciem sie gdzieć na odludziu jest bardzo dobry - wle
      razem! usiądźcie gdzieś na spokojnie, nie w knajpie, bo krępować was będą ludzie
      na około, nie w domu bo to nie jest "neutralny" teren, gdzieś do lasu na spacer
      pójdźcie, gdzie możecie robić miny, krzyczec tupać itp bez ograniczeń.

      zapytaj go dlaczego chce cię ustawić "pod siebie", czy wazniejsze jest dla niego
      zdanie mamy i "co ludzie pomyślą" czy twoje? czego chce od tego slubu - mamę
      ucieszyć widokiem panny młodej w bieli i dźwękiem dzwonów czy też chce ślubu
      zeby być z tobą?

      nie można nikogo o niczego zmuszać. można iść na kompromis, szczególnie jeśłi
      jedna osoba jest wierząca a druga nie - to kościelny może być takim kompromisem
      - ale nie jeśli TEORETYCZNIE macie taki sam pogląd. nie mozecie budaować
      zwiazku na lata na bazie niezgody i ustepstwa dla dobra.. osoby trzeciej czy
      czwartej (mamusiek)

      A jeśli sie nie dogadacie - to lepiej impreze odwołać niż przez nią "przebrnąć"
      a potem żałować...
      • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:25
        Dziękuję Ci za twoje słowa, wiele rzeczy jest tak jak opisujesz w przykładzie.
        Ale tamta para działała razem.
        Próbowałam porozmawiać z Moim, i powiedziałam mu, że chcę byc z nim i zapytałam
        dlaczego stawia mnie w takiej sytuacji, ze muszę postąpić wbrew sobie, zbluźnić
        przeciw religi, przejść kościelne tortury żeby byc z nim.
        Nie wyszło za wiele z tej rozmowy, według niego jestem "dziwadłem", bo ni chcę
        białej sukienki itp. Jemu zależy tylko na tym weselu, bo jak powiedział "z
        drugą żoną weźmie cywilny". To już chyba było takie sobie gadanie, ale fakt
        jest faktem, że postawil wtedy ultimatum, że "jak nie będzie kościelnego to on
        zrywa".
        I nawet jeśli ja chciałabym z nim być, to wiecznie mi robi coś, co mnie po
        prostu rozwala.
        • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:45
          nie właśnie ta znajoma para się podzieliła w trakcie planowania, on słuchał
          mamusi bezwzględnie... to chyba przelało czarę...

          Ale wiesz, dziwi mnie bardzo to co teraz napisałas. Z twojego drugiego postu
          wynikało że żadne z was nie jest wierzące... wiec czemu on nalega na ten kościelny?

          pytałaś o to? czy chodzi mu o cały ten ceremoniał? ładne foty w albumie do
          pokazania później tym innym "gorszym" kolegom którzy nie brali cywilnego? czy
          zeby mama była zadowolona? poproś go o konkretną prosta odpowiedź - czemu
          zależy mu na kościelnym ślubie? nie pozwól odwracać kota ogonem. jelsi znów
          wyleci z tekstem ze ty dziwujesz, wróc do początku, powiedz "nie odpowiedziałeś
          na moje pytanie, chcę wiedzieć czemu tak bardzo chcesz mieć slub kościelny".

          tekst ze kolejny ślub będzie miał w USC jest poniżej pasa, nie wiem czy
          traktować go poważnie i wywnioskować ze on i tak nie traktuje cię poważnie skoro
          chce się ożenić tylko na trochę czy też jako beznadziejnie głupi sarkazm...

          Ale jeśli mam być szczera, to nazywanie osoby ukochanej dziwadłem i stawianie
          ultimatum >albo kocielny alo w ogóle< w przypadku osoby niewierzącej jest co
          najmniej bardzo dziwne. i martwi, ze dwoje ludzi którzy mieliby spędzić ze sobą
          reszte zycia nie potrafią porozmawiać...

          nie chce cię dołować (choć już i tak to pewnie zrobiłam) ale to ni jest tak jak
          powinno być. co innego jego stres przed ślubem (widziałam juz dorosłych - bardzo
          dorosłych - ludzi któzy tuż przed ślubem głupieli z nerwów) a co innego
          nieszanowanie uczuć drugiej osoby i lekceważenie jej.

          wiesz, już niejedna panna młoda uciekła sprzed ołtarza...

    • inezz_a Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:20
      Odwołaj ślub, nie przejmuj się tym co ludzie powiedzą, ale pomyśl o swoim
      dalszym życiu. Męczysz się po 3 miesiącacg wspoólnego mieszkania to co bedzie
      dalej? Ślub to dopiero początek... Chcesz za trzy miesiace się rozwodzić i być
      młoda rozwódką? Bo ja nie wyobrażam sobie małżeństwa, w którym byłabym poniżana
      i traktowna jak małe dziecko, które trzeba "naprostować". Walcz o siebie i
      swoje szczęście. Po to właśnie młodzi ludzie ze sobą miezkają, żeby sprawdzić
      czy ich wybór jest właściwy. Nie wszystkim się udaje. Tobie i Twojemu
      narzezonemu sie nie udało, nie warto tego przedłużać. Odwołaj ślub póki jeszcze
      są 4 dni. Lepsze to, niż ucieczka z pełnego kościoła na oczach wszystkich
      gości. I na pewno lepsze niż dalsze życie z tym mężczyzną, jako jego żona.
      • monia725 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:31
        Jeśli twoje wątpliwości nie wynikają ze stresu przed ślubem to ODWOŁLAJ to ...
        lepiej to zrobić teraz, niż później brać rozwód ....
        A rodziną się nie przejmuj, żyjesz dla siebie
      • loorien Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:54
        odwołanie ślubu to bardzo ważna decyzja życiowa - trudno wykonać ją pod wpływem
        rad ludzi z forum którzy nie znaja całęj sytuacji. Może spróbuj pogadac z kims
        bliskim - twoim rodzenstwem. Co na to twoi rodzice?
        • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:04
          loorien, masz rację, my nie znamy całej sprawy, ale też wydaje mi się że ona
          szuka tutaj podpowiedzi z zewnątrz właśnie, obiektywnej. sama napisała "nie
          umiałam postawić sie całej rodzinie narzczonego i mojej" czyli widać jej rodzina
          też stoi po przeciwnej stronie, tez chce tego ślubu...

          choć pewnie każda mama - jeśli by jej się córka zwierzyła z tego co czuje wzięła
          by jej strone i pomogła. albo im pomogła jakoś się dogadać, albo podtrzymała ją
          na duchu i dała wsparcie jak będzie zrywac te zaręczyny...
    • aggnusek Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:35
      Myśle nad tym co miałabym napisać... To musi być bardzo trudne. Pierwsza myśl
      jaka mi sie nasunęła to to, że nie powinnaś teraz wychodzić za mąż. Ktoś
      powyżej dobrze napisał: chcesz sie meczyć a za kilka miesiecy być młodą
      rozwódką? Widzisz to Twoje życie i Ty masz dokonywać wyborów. To nie Ci którzy
      póżniej bedą"gadać" ale Ty poniesiesz ich konsekwencje. Trzymaj się
      • dafni Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 10:50
        Wiesz co retry, mnie najbardziej przeraża to, że ten człowiek zupełnie Cię nie
        szanuje. Jak można nazywać swoją narzeczoną "dziwadłem" albo mówić, że jest
        żałosna, śmieszna? Dlaczego pozwalasz się w ten sposób traktować? Ja po takich
        tekstach (a zwłascza tym, że drugi ślub weźmie cywilny) spakowałabym szanownemu
        panu walizki i wystawiła za drzwi.

        Szkoda, że tak późno uzmysłowaiłaś sobie, że zbyt wiele rzeczy jest nie tak,
        ale lepiej późno niż wcale.
        • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:16
          Wiem, że to wszystko jest nie-tak i wiem, że gdybym była szczęśliwa to po
          prostu byłabym (to nie tylko nerwy).
          Dzięki dzieczyny za wysłuchanie i odzew.

          Co do opisywania tego na forum, to naprawde nie mam sie komu wyżalić. On
          odpada, jego rodzina odpada, moja babcia ma słabe serce, mama jest na mnie
          obrażona za "fochy", powiedziała, że ma wystarczająco swoich kłopotó i nie ma
          już ochoty słuchać moich, przyjaciółki daleko, w pracy lepiej nie mówić.
          Moja mama za jedyny cel życia kobiety uważa małżeństwo, wiec to sie rozumie
          samo przez się, że nie mam jej o czym mówić.
          • yskyerka Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:21
            Mam znajomą, która na dwa dni przed ślubem spakowała swoje rzeczy, wsiadła w
            pociąg, wyjechała na drugi koniec Polski i tak zaczęła od nowa. Tu miała
            koleżankę, razem szukały dla niej pracy. Koleżanka jest szczęśliwa, że miała
            odwagę skończyć z szopką pt. ślub kościelny dla rodziny, teraz ma pracę, o
            jakiej zawsze marzyła, a rodzina... z czasem pogodziła się z sytuacją.
          • bacha1979 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:24
            juz podjęłaś jakąs decyzje czy nadal sie wahasz????
            Zycze Ci włąściwego wyboru, ale nic doradzić nie umiem.
    • yskyerka Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:17
      Piszesz, że facet cię nie szanuje, wszystko chce w tobie zmieniać, nazywa cię
      dziwadłem... Dziewczyno, bierz nogi za pas! Nie jest łatwo, zwłaszcza tuż przed
      ślubem, ale ja tu nie widzę innego wyjścia.

      Spróbuj porozmawiać najpierw z księdzem w tym kościele, w którym macie brać
      ślub. Jeżeli trafisz na rozsądnego człowieka, będziesz miała w nim wsparcie.
      Potem powiedz o wszystkim narzeczonemu i rodzicom, a jeśli nie znajdziesz u
      nich zrozumienia, zaszyj się u którejś przyjaciółki, pogadaj z nią od serca,
      niech ona będzie z tobą przez całą sobotę, bo wtedy będzie najtrudniej.

      I nie daj się, bo tu chodzi o twoje życie!
    • radar8 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 11:35
      Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi moje zdanie jest takie - nie brać ślubu.
      Jesli czujesz, że to nie ten mężczyzna, z którym chciałabyś spędzić resztę
      swojego zycia, to jest to ostatni moment, żeby sie wycofać. Jeśli po trzech
      miesiącach wspólnego mieszkania masz go juz dosyć, to zniszczysz sobie zycie
      wychodząc za niego. Nie myśl o rodzinie, znajomych, myśl o sobie. To jest twoje
      życie, nikt nie może Ci go na siłe układać. Jeli go zostawisz goscie będą
      pewnie zawiedzeni, jeśli nie - Ty możesz być nieszczęsliwa. I to dłużej niż ew.
      Ci, którzy nie potańczyli i nie popili na weselichu.Jak myslisz, co jest DLA
      CIEBIE lepsze? Przemyśl jeszcze to wszystko i nie wahaj się, jeśli dojdziesz
      ostatecznie do wniosku, że powinnaś zrezygnować z niego. Powodzenia i odwagi!!!
      To nieprawda, ze nie można sie już wycofać, pamietaj o tym. wciąż jeszcze
      mozesz dokonać wyboru.
    • karol_ka66 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 12:33
      potworna sytuacja!mam dość mocno ropzwinięte poczucie empatii, więc jestem z
      tobą...cóż...Masz oparcie w swojej rodzinie?dla mnie mama jest najwiekszym
      autorytetem i z nią bym miała teraz gorąca linie telefoniczną albo z
      siostrą...Jeżeli nie możesz liczyc na rodzinę to może jakieś
      koleżanki/przyjaciółki?masz teraz masę roboty-musisz wszystko odwołac, więc
      jeżeli decyzja juz zapadła musisz zacząć działać. Najlepiej porozmawiaj z kimś
      kto dobrze zna twoja sytuację i niech to na chłodo oceni, bo my znamy tylko
      Twoja wersję i trudno tu troche radzić, ale najważniejsze w życiu jest szczęście
      i miłość, więc jeżeli tych dwóch rzeczy ma zabraknąć w Twoim małżeństwie to
      rezygnuj z tego, odwołuj ślub...Trzymam kciuki!Jestem z Tobą!Otrzyj łzy i łap za
      telefon
    • mike2005 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 12:43
      Lepiej teraz się wycofać (i olej, "co ludzie powiedzą" - to Twoje życie, a w
      życiu nic nie powinno być na siłę), niż potem męczyć się całe życie/rozwodzić
      po krótkim okresie małżeństwa.
    • dorota9620 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 14:22
      Wiesz, zastanawiam się jaką formę "prostowania" niesfornej żony przyjmie twój
      narzeczony po ślubie?...To jest Twoje życie i tylko Twoje! Nie patrz na
      innych , a już tym bardziej na (jak widać po Twoim opisie ) mężczyznę, który
      widzi tylko swój czubek nosa! Każdemu zdarzają się chwile zwątpienia ale jest
      się razem po to aby pomagać sobie nawzajem i wspierać się w każdych chwilach.
      A uprawianie szantażu w takiej kwestii jak ślub to już przesada.
      Powiedz NIE dopóki jeszcze możesz. Pozdrawiam mocnosmile
    • pstro2 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 14:49
      Kobieto!

      Masz garb, zeza i koślawe nogi? Jesteś przegniłą, zapuszczoną, szczerbatą starą
      panną? Jeśli tak, to zaciśnij zęby i stań na ślubnym kobiercu z tym
      rozkapryszonym, doprowadzającym cię do szału bachorem (bo na mężczyznę z krwi i
      kości to on mi nie wygląda).

      Twój narzeczony zamiast cię wspierać, pogrąża cię w depresji. Uważa za
      dziwaczkę, chce naprostować, czy to ci nie ubliża? A może po ślubie uzna cię
      za swoją wyłączną własność, jeśli tak, to dopiero da ci popalić… Jak sobie
      wyobrażasz wasze wspólne życie?? Zamierzasz wystawić swoją psychikę na taką
      próbę??

      Znam kilka (byłych już) małżeństw, którym wydawało się, że ślub to lekarstwo na
      problemy w związku. Oj, byli w ogromnym błędzie. Zapłacili za naiwność,
      dosłownie! Często do kredytu na wesele, musieli doliczyć kredyt na rozwód. A to
      też niemałe koszty!

      Nie jest za późno, za późno będzie 17 września!
      To niezwykle trudna sytuacja, ale musisz mieć siłę, żeby walczyć o siebie.
      • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 15:29
        ja troszkę off topic - czytałyście taką książkę pt. ostatnia szansa (Marian
        Keyes napisała)? jest tam wątek właśnie o dziewczynie która ma faceta w tym
        stylu. ciągle ją krytykuje, próbuje zmieniać i poniża "dla jej dobra" i wszyscy
        to widzą poza nią samą. A jak już i ona to zobaczyła, to się martwiła ze innego
        już nie znajdzie i dlatego z im była choć wcale nie była szczęśliwa...

        ksiażka ogólnie dowcipna, lekka lektura na weekend lub dwa, ale kilka prawd w
        niej jest ukrytych. nie zdradzę końca bo może ktoś się skusi i zechce poczytać,
        ale morał z tej historii taki że z takiego "związku" trzeba uciekac dla własnego
        dobra.

        chyba lepiej być samemu szczęśliwym niż z imś nieszczęśliwym...
        • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 15:32
          chętnie przeczytam, powinnam to zabrać ze sobą na długi weekend w hotelu smile.
          • asia.x Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 26.09.05, 14:29
            I retry sie nie odzywa....
            sad
            • annajustyna Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 26.09.05, 14:32
              Albo wyjechala w podroz poslubna, albo zrezygnowala i rodzina ja wydrapala z
              dowodu, albo (najgorsza wersja) wziela slub i kombinuje, jak odejsc od meza...
              Szkoda, ze nie daje znaku...
    • messer3009 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 14:50
      powiedz to narzeczonemu i nie wychodz za maz. szkoda, ze dopiero teraz
      dojrzalas do myslenia. powodzenia.
      • retry13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 15:31
        dzięki za wszystkie słowa...za chwilę idę do domu...od jutra kilka dni urlopu
        (przed ślubem)i boję sie stąd wyjść, boję sie ich wszystkich, komentarzy,
        krytyki, jego krzyków...przed chwilą sie poryczałam w pracy nawet.

        Bo tak było do tej pory, poryczałam sobie i człowiek wstawał i brnął dalej.
        Ale gdy teraz pójdę na ten ślub, to znowu mi powiedzą, że miałam "fochy" i że
        mnie "naprostowali". I tak juz będie zawsze.
        Wiem, że winą jest brak mojej stanowczości i słabość, ale ciężko mi być samej
        przeciwko jego 50-osobowej rodzinie, mojej rodzinie i całemu małemu miasteczku.

        A ludzie mówią: to stres, przejdzie.
        Chciałabym umrzeć (lepiej teraz)
        • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 15:39
          oj, skarcić cie trzeba niestety!!!

          co to za teksty "chcę urzeć"??? dziewczyno, jeszcze tyle dobrego przed tobą -
          jak nie z tym to z innym (albo jak mawia moja przyjaciółka - najwyżej przerzuć
          sie na dziewczyny)

          ja i mój M. kilka razy sie rozstawalismy, zanim dojrzeliśmy do prawdziwego bycia
          ze sobą. A ile kłótni było... ale trzeba wypracować sobie swój język,
          wytłumaczyć wszystko i pomóc temu drugiemu cie zrozumieć. a jak nie to poszukać
          pojętniejszego ucznia.

          A jak nie wyjdzie to trudno. wiem ze ci teraz bardzo cięzko, ale to tylko jakiś
          okres w twoim życiu, nienajlepszy (o ironio!) który minie! moze nie ten facet
          "jest ci pisany". pamiętaj, ze przede wszystkim ty musisz byc szczęsliwa. niech
          ci nawet mówią ze to samolubstwo, ale taka jest prawda. TY jesteś najważniejsza!!

          głowa do góry, probuj rozmawiać, jeszcze i jeszcze... może się uda.
    • pstro2 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 15:38
      Uwierz w siebie!
      Dasz radę, a my tu na pewno postaramy się dodać ci otuchy!
      Trzymam kciuku za TWOJĄ przyszłość, szczęśliwą!!!
      • marsai Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 17:59
        hej,
        Sluchaj nie zalamuj sie. Ludzie zawsze maja watpliwosci. Nie sadze, ze bedac z
        Twoim chlopakiem przez tyle lat nic was nie laczy. Na pewno oboje mieliscie
        wiele okazji by poznac inne osoby. Jesli bylas mu wierna i jemu nie masz nic do
        zarzucenia sprobuj przebrnac przez to wszystko. Jesli go kochasz (wydaje mi sie,
        ze tak!!) zrob to dla niego. Niestety zycie to kompromis. Nie mysl, ze to tylko
        Ty jestes ofiara. Z drugiej strony pomysl, ten mezczyzna chce sie z Toba ozenic
        - czy wiesz, ze teraz to naprawde rzadkie, teraz wielu woli zyc na kocia lape w
        ten sposob unikajac odpowiedzialosci i obowiazkow wynikajacych z zalegalizowania
        zwiazku. Pomysl, dzieki temu bedziesz miala poczucie bezpieczenstwa, on staje
        sie za Ciebie odpowiedzialny w jakims sensie.
        Co do Twojego leku i panicznego strachu przed slubem to Ci powiem, ze przezywam
        czesto tez cos takiego, mimo ze do mojego slubu jeszcze daleko. Czasami tez chce
        uciec (mieszkamy razem od 5 miesiecy). Oskarzam go, ze chce mnie zdominowac,
        choc on konsultuje ze mna wszystko, a bardzo czesto podziela moja opinie i robi
        to co ja chce. Wytrzymuje wszystkie moje nastroje, zazdrosc o jego byle ex (o
        ktorych przypominam mu w czasie kazdej klotni). Czesto niszcze jakies rzeczy
        (dziura w scianie, gorzej, gdy byl to obraz - tlumaczylam to tylko jego mamie,
        "po prostu bylam zla, zazdrosna o niego, no i zwalizam wine na
        przedmenstruacyjny syndrom).
        Tak, to hormony. Nie wiem, czy tak jest w Twoim przypadku, ale we mnie wzbiera
        sie agresja i mysle o tym, co on zrobil (nie celowo) co sprawilo mi przykrosc. W
        duzym stopniu to moja wina, to ja sprawdzilam jego "moje dokumenty" w
        komputerze, czytalam jego listy... z przeszlosci.
        Takze w duzym stopniu sama doprowadzilam do sytuacji, ze czesto mam problemy z
        odroznieniem rzeczywistosci od natretnych mysli.
        Nie pozwol, by tobie przytrafilo sie tez cos takiego.
        • kiwigirl Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 13:31
          Oj ja będe polemizować. tak miedzy nami, bo retry pewnie siedzi gdzies teraz
          sama i rozważa "za i przeciw"...

          >Jesli bylas mu wierna i jemu nie masz nic do zarzucenia sprobuj przebrnac przez
          to wszystko. Jesli go kochasz (wydaje mi sie, ze tak!!) zrob to dla niego.
          Niestety zycie to kompromis.<

          jak widac ma mu SPORO do zarzucenia - głównei brak szacunku, upartość, próby
          "naprostowania" jej pod swoje oczekiwania, czyli również brak akceptacji jej
          takiej jaką jest!

          "zrób to dla niego, życie to kompromis" - wiesz kompromis to z dwóch stron
          ustępsta aby osiagnać jakieś ogolnie satysfakcjonujące obie strony porozumienie.
          A nie - ona robi wszystko tak jak on chce, żeby on był zadowolony (gdy ona jest
          nieszczęsliwa). gdyby ON był chętny do kompromisów to by chyba tego postu na
          forum nie było. bo jakoś by to wszystko miedzy sobą rozwiazali...

          > Z drugiej strony pomysl, ten mezczyzna chce sie z Toba ozenic - czy wiesz, ze
          teraz to naprawde rzadkie, teraz wielu woli zyc na kocia lape w ten sposob
          unikajac odpowiedzialosci i obowiazkow wynikajacych z zalegalizowania zwiazku.<

          i znów się nie zdgodzę!! juz ktoś pisał, ze przecież na pewno nie jest z niej
          szkarada której żaden inny nie zechce!! nie żyjemy w średniowieczu gdzie kobieta
          bez męża uchodziła za dziwaka i czarownice, to po pierwsze. po drugie jednak
          lepiej nie miec żadnego niż brać sobie takiego który ci życie uprzykrzy, a po
          trzecie... tak się rozglądam po znajomych (przedział wiekowy 25-35) i okazuje
          sie ze co chwila gdzies jakis ślub mamy. wielu mężczyzn CHCE sie żenić, gdy sa
          do tego gotowi i na prawdę kochają partnerkę. zadnego z moich znajomych
          już-mężów oświadczało sie z przekonaniem ze nic lepszego zrobić nie mogą, są
          szczęśliwi, wcale nie cierpią na brak wolności i kochają swoje żony nad życie i
          chcą dla nich jak najlepiej. I wiem co mówię - wielu z nich poprzenosiło sie do
          polski z pięknych krajów, gdzie sie lepiej żyje, ale z różnych względów żony
          chca teraz mieszkać tutaj.
          Pobirają sie (lub sie juz pobrali) również moi znajomi z czasów studiów, teraz
          ludzie 27-30 letni i wszyscy z własnej woli!!!

          >Pomysl, dzieki temu bedziesz miala poczucie bezpieczenstwa, on staje sie za
          Ciebie odpowiedzialny w jakims sensie.<

          fakt, bardzo ona sie teraz bezpiecznie czuje. Ma wsparcie ze strony przyszłego
          męza i rodziny. Po ślubie na pewno jeszcze lepiej będzie, nie mówiąc juz o tym
          jak bardzo on za nią odpowiedzialny jest - wszystko ma robic tak jak on chce.
          nie mozna zapewnić komuś szczęscia i bezpieczeństwa, skoro tej osoby się w ogóle
          NIE SŁUCHA!!!
    • sloneczko13 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 22:05
      Zrezygnuj teraz, przed ślubem, skoro nie pasujecie do siebie to ślub nic nie
      zmieni. Tak jak ktoś już tu napisał za pół roku będziecie się rozwodzić (lub
      wcześniej). A poza tym skoro masz codziennie takie piekiełko to chcesz mieć tak
      przez całe życie ? Przecież ludzie się nie zmieniają tak poprostu ( a z tego co
      piszesz to w tym przypadku wręcz niemożliwe ). Jedna uwaga do słów powyżej:
      Sama wiesz najlepiej w jakiej jesteś sytuacji i sama musisz podjąć decyzję...
      • konopielka80 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 13.09.05, 22:17
        Po slubie nic się nie zmieni, będzie jeszcze gorzej. Skoro on tak Cię traktuje, po ślubie będzie ejszcze gorszy, będzie miał Cię " na własność". Olej to co mówi rodzina, znajomi i sąsiedzi. Niech sami się męczą jak chcą a Ty jesteś wolnym człowiekiem i masz prawo odejść, odwołać ślub choćby w ostatniej chwili. uciekaj póki możesz, bo potem będzie za późno. Z tego nic dobrego nie będzie !!
        Piszesz, że jesteś słaba...właśnie teraz możesz poczuć się mocna, gdy powiesz "nie" i zrezygnujesz ze ślubu. Powodzenia.
    • aldialdi Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 11:36
      Kochana - WALCZ O SIEBIE. I nie gadaj bzdur że chcesz umrzeć. Życie jest
      piękne. Mowie Ci to ja, ktorą facet zostawił miesiąc przed ślubem wymieniając
      na starszy model. Zostawił mnie z suknia w szafie, dlugami, łzami, bolącym
      sercem i żalem do świata. Podniosłam się, miesiąc temu wyszlam za mąz, jestem
      cholernie szczęśliwa.
      Odwołaj to, masz urlop jak rozumiem, pakuj się w pociąg, pojedź gdziekolwiek,
      nad morze, w góry, na Mazury, pobądx sama. ten człowiek nie jest wart ani
      Ciebie ani mam wrażenie nikogo innego. Przyjedź do Poznania, obiecuje Ci że nie
      bedziesz sama.
      Jeszcze raz to powtorze -WALCZ O SIEBIE!!!!!!!!!!
    • inezz_a chciałabym... 14.09.05, 13:36
      Chciałabym żeby retry sie odezwala, nie chce zeby sobie jakąś krzywdę
      zrobiła... ale moze niech sobie odpocznie gdzieś sama i przemyśli wszystko
      jeszcze raz... zastanawiam sie co ja bym zrobila na jej miejscu...
    • dagny1001 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 14:30
      Dziewczyny, czy wy się nie boicie radzić komuś przez internet w tak ważnej
      sprawie? Czy nie boicie się odpowiedzialności za jej decyzję? Bo ja bym się
      bała, nawet w realu.
    • irlaaa Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 15:24
      a może jeżeli kochasz faceta i chcesz mu dac szansę, to na poczatek weźcie
      ślub cywilny?? kościelny można potem wziąć zawsze.... a jakby się jednak nie
      ułozyło - rozwód w prawie cywilnym jest możliwy, a w prawie kanonicznym nie tak
      prosto stwierdzić nieważnośc sakramentu.

      taka mała podpowiedź od strony formalno-prawnej. dziewczyno, powodzenia i
      spokoju!!!! bo tego najpewniej teraz potrzebujesz do podjęcia mądrej decyzji!!!!
      i głowa do góry!!!!
      • konopielka80 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 21:53
        Mam nadzieję, że Retry odezwie sie do nas..I napisze co postanowiła...
        • jagodzianka4 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 14.09.05, 22:15
          retry mam nadzieje ze postapilas jak ci sumienie mowilo bez sensu jest zyc z kims kogo sie nie kocha:o(z przymusu?Buu jak cos zapraszam na kawe wink<3sie>smile
    • mala.elka Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 15.09.05, 01:24
      Napisalam do Ciebie na pocztę gazetową, odbierz jeśli możesz...
    • annajustyna Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 15.09.05, 13:18
      Retry, trzymam kciuki!!! Daj znac, jak wybrnelas!!!
    • bacha1979 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 11:57
      Retry milczy. sad(
      • konopielka80 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 12:01
        Oby wszytsko się dobrze skończyło..Martwię sie o tą dziewczynę.
        • emib3 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 13:41
          Teraz jest chyba na krótkim przedślubnym urlopie. Może odezwie się po
          weekendzie?Mam nadzieję...
          • mala.elka Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 15:28
            No ja też się martwię bo też kiedyś byłam z takim dyktatorem, panem i władcą...
            Mam ogromną nadzieję że uda jej się z tego wyplątać, bo facet nie jest jej
            wart...
            • dorota9620 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 15:51
              Pewnie w poniedziałek przeczytamy opis ślubnej uroczystości... Obawiam się, że
              powiedzenie NIE będzie ponad jej siły.A szkoda, bo powinna walczyć o siebie i
              swoje życie.
              • fasolka_70 Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 16:07
                Niestety też mam takie wrażenie jak Dorota...
                Jeżeli do tej pory nie miała dość siły, to tylko cud mógłby ją od tego
                odwieść...
                Ale z drugiej strony, przecież cuda też się zdarzają. Trzymam kciuki za dobrą
                dla Retry decyzję smile
                F.
                • mala.elka Re: Ja nie chcę wyjść za mąż..........co teraz ro 16.09.05, 16:22
                  Jak czytałam jej opis to miałam wrażenie że ona wychodzi za mojego ex... Mam
                  nadzieję że wasze czarne scenariusze się nie sprawdza i retry da sobie radę :
                  ((( Strasznie się martwię sad
              • a_weasley Ryzyko i nadzieja 16.09.05, 18:48
                dorota9620 napisała:

                > Pewnie w poniedziałek przeczytamy opis ślubnej uroczystości... Obawiam się, że
                > powiedzenie NIE będzie ponad jej siły.

                Dlatego tak namawiam... Hej, Retry, jesteś tam gdzieś?... dlatego tak Cię
                namawiam, żeby nie wystawiać się na taką próbę i uchylić się od niej, zniknąć
                choćby w noc z piątku na sobotę, ale zniknąć po cichu.
                Jak kocha, to poczeka.
    • inezz_a retry jestes? 19.09.05, 08:41
      retry jestes? odezwij sie...
      • konopielka80 Re: retry jestes? 19.09.05, 11:58
        Podbijam.....
    • kiwigirl co z tobą?? 19.09.05, 15:51
      Retry? jestes?
      co z tobą??
      • dorota9620 Re: co z tobą?? 19.09.05, 15:56
        Pewnie ma urlop, a w domu brak dostępu do komputera.Pamiętacie , pisała na
        forum będąc w pracy...No cóż , milczenie nic dobrego nie wróży.Bo każda świeżo
        upieczona mężatka dzieli się szybciutko po ślubie wrażeniami.. Trzymajmy
        kciuki, że w koncu odezwie się.
    • inezz_a urlop?? 19.09.05, 15:56
      ja myślę, że retry wykorzystuje urlop okolicznosciowy po slbie. Mam nadzieje ze
      wszystko dobrze przemyslala i bedzie szczesliwa. Albo po prostu wziela urlop i
      wyechala gdzies sama, i tez mam nadzieje ze dobrze to przemyslala i nikt jej
      nie wytknie, ze odwolala slub.
      • kaska123 Re: urlop?? 19.09.05, 15:58
        Nie czekajcie tak, sensacji chyba szukacie, ciekawosc was zrzera co zrobila,
        wyszla za maz czy nie. Moze sie w ogole nie odezwie i dobrze
        • krewetka Re: 19.09.05, 16:04
          nie szukamy sensacji, ciekawosc to natura ludzka, zerszta dlaczego mamy nie
          pytac?, skoro retry napisala ten wątek to znaczy ze chce zeby dziewczyny o tym
          wiedzialy, mam nadzieje ze sie niebawem odezwie, czekamy
          • enamorada2 gdzie jest retry 13????? 20.09.05, 01:28
            co z ta dziewczyna?...
        • kiwigirl Re: urlop?? 20.09.05, 11:24
          nie sensacji. jakby ktoś chciał sensacji to by się wypytywał czy nikt nie
          widział w ostatni weekend panny młodej wybiegającej z kościoła a za nią pana
          młodego, ktory krzyczy "nie rozumiem, dlaczego nie??"

          chodzi o to , ze dziewczyna sama nie wiedziała co zrobi, łacznie z strasznym
          pomysłem (mam nadziej ze tylko na piśmie) że nie chce już zyć...
          • kaska123 Re: urlop?? 20.09.05, 12:46
            kurcze ale ciagle ktos podnosi watek pytajac "retry gdzie jestes co robilas",
            polujecie na sensacje jak sepy...
            a moze ona szukala rady i wcale nie ma ochoty opwoadac co zrobila, wyzalila
            sie , poczyala pocieszajce odpowiedzi albo i nie i koniec.
            Jak zechce to sama odszuka swoj watek i napisze.
            • dorota9620 Re: urlop?? 20.09.05, 13:35
              Proponuję nie czytać wątków, które wzbudzają w tobie tak negatywne odczucia.
              Jest demokracja, ludzie mogą pisać co chcą, a i czytać nie trzeba wszystkiego.
              To, że dziewczyny interesują się historią Retry nie oznacza , że są sępami..
              To nie jest szukanie sensacji a zwykła ludzka życzliwość..Jeśli to ci
              przeszkadza , nie włączaj się do dyskusji!
              • bacha1979 Re: urlop?? 20.09.05, 13:37
                popieram. całe forum Jej kibicuje i nie sądze, żeby którakolwiek czy
                którykolwiek z forumowiczow węszył tu sensacje.
                • viinga Re: urlop?? 20.09.05, 14:23
                  A może tą historie jakas dziewczyna wymyśliła, bo nudziła sie w pracy, a my na
                  powaznie zastanawiamy sie co się z nią stało. Moze to zwykła podpucha.
                  • emib3 Re: urlop?? 20.09.05, 14:25
                    przeszło mi to przez myśl....
                    • kaska123 Re: urlop?? 20.09.05, 14:44
                      No wlasnie tak troszczycie sie o biednaze retry a wlasciwie to mozliwe ze ktos
                      to sobie wymyslil i teraz czyta sobie smiejac sie i widzac jakie
                      zainteresowanie wzbudzil.
                      A czy to jest troska? A ja ona np tu sie pojawi i napisze ze jednak wyszla za
                      maz i ok, to co napiszesz ze fajnie i co? Wtedy zamknie wszytskim usta. A jak
                      nie wyszla to napiszesz jej z TROSKI o nia ze dobrze zrobila to jej narzeczony
                      to dran i myslisz ze ja to pocieszy. Na jej miejscu(o ile to nie podpucha)
                      poradzilabym sie dziewczyn na forum bo to obce osoby i poniekad obiektywne ale
                      juz po fakcie nie odezwalabym sie, bo zaraz czesc stwierdzi ze dobrze zrobila a
                      czesc rzuci sie na nia. I po co
                      • kaska123 Re: urlop?? 20.09.05, 14:45
                        to byla odp do doroty
                      • dorota9620 Re: urlop?? 20.09.05, 14:58
                        Nie oceniam Retry czy dobrze robi nie odzywając się do nas.Może nie ma ochoty,
                        a może jej głupio..Może rzeczywiście ktoś bawi się naszym kosztem ale to
                        jest "wliczone" w ryzyko wszystkich postów.Nie mamy możliwości sprawdzenia
                        prawdomówności uczestników forum.
                        Myślę jednak Kaśka (w dalszym ciągu!), że nie potrzebnie emocjonujesz się tą
                        historią, a raczej naszym udziałem w niej.
                        Jak ktoś robi nas w balona to trudno.Ale jeśli Retry istnieje i chciała
                        zwyczajnie pożalić się to trafiła pod właściwy adres, bo po to m.in istnieje to
                        forum. Nie tylko mówimy o miłych stronach ślubu...Pozdrawiamsmile
                        • ozana1 Re: urlop?? 20.09.05, 22:18
                          Bałam sie doradzac w takiej sprawie nie znam Jej ani Jego a to decyzja na całe
                          zycie , wiec siedziałam cicho czytajac tylko posty ,ale teraz naprawde sie
                          martwie mam nadzieje ze niebawem sie odezwie bez wzgledu na to czy jest juz
                          mezatka czy jednak wstrzymała sie jeszcze z tą decyzja
                          ozana
                          • kinkygirl fajny watek 27.09.05, 00:01
                            ja ma rade, szkoda, ze spozniona, mogla przyjac to ultimatum, ze albo slub
                            koscielny albo zrywaja. gdyby rzeczywiscie z nia zerwal z takiego opwodu, to po
                            pierwsze podjal by decyzje za nia i po drugie okazaloby sie, czy ten zwiazek w
                            ogole mial sens.
                            ach...
                    • ardzuna Re: urlop?? 27.09.05, 01:17
                      Raczej nie podpucha, widziałam jej wątek sporo wcześniej na innym forum,
                      opisywał mniej więcej całą sytuację ale do slubu jeszcze było wtedy trochę
                      dalej. Ja też trzymam kciuki za retry13.
                      • morphea1 Re: urlop?? 28.09.05, 08:02
                        up!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja