zapedzanie gosci weselnych do pracy

15.09.05, 05:26
zostalam zaproszona na wesele kuzynki mojego narzeczonego miesiac temu
pojechalismy bardzo wczesnie bo juz o 4.30 rano na miejscu bylismy ok 8 rano
(tak zadecydowala matka mojej milosci)niby pomoc przy drobnych rzeczach
dotyczacych wesela w dniu slubu(!),dodam ze rodzina u ktorej odbywala sie
ceremonia nic nie wiedziala o naszym wczesniejszym przyjezdzie-slub byl na
13.00!nigdy nie mialam nic przeciwko pomocy ale bardzo nie lubie jak ktos
wywiera na mnie presje w jakiejkolwiek sprawie,no i "zapedzono" mnie do
pomocy w manicure i makijazu panny mlodej (czula sie nie swojo bo widzialam
panne mloda 1 raz to raz,a po drugie zabraklo mi czasu na ubranie
i "wypieknienie"siebie, efekt byl taki: spoznienie pare minut do kosciola na
ceremonie!wesele jak to wesele trwalo do pozna a na nastepny dzien czekala
mnie kolejna niespodzianka w postaci:szorowania podlogi i masy garow- (w
zyciu nie widzialam tylu)ja rozumiem drobna pomoc ale to bylo zwykle
zrobienie z goscia sluzacego!dodam ze bylam rozgoryczona i dodatkowo
niewyspana!wszystko ma swoje pisane granice,zapytacie sie dlaczego nic nie
powiedzialam,nie odezwalam sie bo przyczyna byla prosta"matka mojego mialaby
kolejy temat do obmowienia mnie"!a jak wy byscie postapily?
    • besos2 Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 15.09.05, 10:05
      No ładnie ...!wiesz wszystko jest kwestią charakteru, w moim przypadku nie
      zaistniałaby taka sytuacja, po porstu bym odmówiła,zbuntowała się- jeśli nie
      przy 1wszej "POMOCY" to na 100% przy 2giej,nie jestem w stanie wyobrazic sobie
      takiej sytuacji- ja bym sie czuła urażona dosłownie!Jesli kogos zapraszam na
      ślub i wesele to status jest gościa a jeśli kogoś pośród znajomych zapraszam
      jako pomoc przy odwożeniu gości,robieniu zdjęć itd to wtedy nadaje mu/jej inny
      status i pojawiają się obowiazki. Wiesz ja nie rozumiem co to znaczy, ze
      teściowa cie obgada a niech obgada,najlepiej jeszcze gdybysie obgadały sprawę
      we 2 i to nawet na zasadzie ostrej wymiany,jeśli nie zaczniesz od dziś
      przyzwyczajac jej do swoich praw jako człowieka przede wszystkim, obudzisz się
      kiedyś stłamszona w swoim związku, miłość będzie ginąc wraz z postępującymi
      roszczeniami Mamusi...naprawdę wiem co mówię. Nie bój się konfliktu, jeśli
      inaczej się nie da ? jeśli pozwolisz,zeby pewne sprawy się nagromadziły to
      jesli bedziesz pozniej chciala manifestowac swoje prawa,już nikt ciw nie nie
      uwierzy,potraktuja cie,jakby ci cos odbiło, bo dotąd robiłas wszystko bez
      mrugnięcia okiem.Kluczowym w tej sprawie jest postawa Twojego narzeczonego,, co
      on na to wszystko? jesli jest po Twojej stronie to tym bardziej powinnas
      porozmawiac z Tesciowa,najlepiej wtedy we 3,zeby cie wspierał a jeśli nie, to
      rozmowę o swoich prawach powinnaś zacząc od niego! ściskam mocno i naprawdę nie
      pozwól,zeby ci ktos stopniowo odbierał wolność.
    • emiliag Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 15.09.05, 10:36
      Czy możesz napisać, jak przebiegało to "zapędzanie" do pomocy? Bo jakoś nie
      potrafię sobie tego wyobrazić. Skoro nikt się was tam tak wcześnie nie
      spodziewał, to pewnie panna młoda też nie liczyła na pomoc, a ranek po prostu
      wam bardzo szybko minął (jak to zazwyczaj bywa w takich sytuacjach) i ty nie
      zdążyłaś w odpowiednim momencie powiedzieć, że już czas zająć się sobą.
      Natomiast co do niedzieli - to kto ci powiedział, że to ty masz myć tą podłogę
      i gary? Bo ja sobie tego jakoś nie mogę wyobrazić. Wprawdzie pamiętam, że jak
      byłam mała i wesela odbywały się w domach, własnymi siłami, bez wynajętej
      obsługi, to niedzielnym rankiem odbywało się wielkie zmywanie, ale zazwyczaj
      robiły to osoby bezpośrednio zaangażowane w pomoc przy weselu: siostry, bliskie
      ciocie. Ale tutaj to kto ci powiedział, że masz to robić? Bo ja jakoś nie
      wyobrażam sobie tej sytuacji, może dlatego, że teraz wesela są albo w
      restauracjach, albo wynajmuje się kelnerki, które przy okazji na bieżąco myją
      te talerze. Możesz napisać więcej szczegółów? Bo ja jakoś nie potrafię sobie
      tego wyobrazić.
      • zzann Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 15.09.05, 13:13
        Nie kiwnęłabym palcem!
        A swoją drogą, czy możesz nam zdradzić, jak zareagował na tą propozycję Twój
        mąż i co robił w tym czasie gdy Ty sprzątałaś?

        Więcej asertywności życzę i pozdrawiam,
        ania
    • an20 Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 15.09.05, 19:51
      jak bym nie chciala pomoc, to nikt by mnie do tego nie zmusil. A co Twoj maz na to?
      • kol.3 Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 16.09.05, 10:11
        Popełniasz błąd typowy dla początkujących synowych. Czujesz, że teściowa jest
        niezbyt życzliwa i za wszelką cenę chcesz sobie z nią ułożyć dobre stosunki.
        Niestety jest to jednostronne, ponieważ Twojej teściowej wcale na tym nie
        zależy i wdraża strategię zrobienia sobie z Ciebie 24-godzinnej służącej.
        Pozwalasz sobą manipulować i dlatego wszelkie Twoje starania będą nieskuteczne.
        Wszystko co się stało można wyjaśnić Twoim brakiem doświadczenia. Bądź bardziej
        twarda i naucz się mówić "nie" . Pamiętaj, że cokolwiek zrobisz teściowa i tak
        przypnie Co łatkę. Pomagałaś pannie młodej, przez co sama nie zdążyłaś zadbać o
        siebie. Teściowa powie: no tak wszystkie dziewczęta były eleganckie tylko moja
        synowa nie, bo ona jest taka niedbała, niestarnna , nie ma klasy (niepotrzebne
        skreślić). I wszyscy jej przytakną, bo widzieli Ciebie zaniedbaną i zmęczoną.
        Natomiast mało kto zauważy manipulacje Twojej teściowej. Co na to Twój
        narzeczony (czy nie jest to syn zachwycony mamusią?). Bardzo życzę Ci
        powodzenia i odwagi. Zobaczysz jaka będziesz zadowolona jak pokonasz "smoka".
        • juzlato Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 17.09.05, 10:44
          nie on nie jest typem mamisynka widzial co mamusia wyprawiala
          • wiosenna2 Re: zapedzanie gosci weselnych do pracy 19.09.05, 05:20
            wspolczucia
Pełna wersja