czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura?

25.09.05, 22:20
jestem w dosyc trudnej sytuacji. wkrotce slub, a ja mam dylemat - zaprosic przyszlego szwagra czy nie? dla nie znajacych go osob moze to byc dziwne pytanie, ale on jest wyjatkowym gburem i dziwakiem. jestem z moim mezczyzna od poltora roku, czesto bywam u nich w domu, gdzie pomieszkuje ow przyszly szwagier.nie mowi mi nawet dzien dobry. w ogole nigdy nie powiedzial do mnie pierwszy ani slowa, jedynie dwa razy (!) odpowiedzial mi na "czesc", potem dalam sobie spokoj. jak mnie widzi, odwraca wzrok. raz mijal mnie na przejsciu dla pieszych, udal, ze mnie nie zna...ogolnie, uwazam go za psychola.jednak tesciowie moga sie burzyc. narzeczonemu powiedzialam, ze jego brata wolalabym na slubie nie widziec, on przytaknal (brat tez go ignoruje). moja rodzina na mnie wrecz wskoczyla, jak powiedzialam o tej sprawie. co robic?
    • sol_bianca Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 26.09.05, 08:18
      Ja myślę, że ostateczną decyzję powinien podjąc twój narzeczony (bez nacisków z
      twojej strony), bo to w końcu jego brat.
      • askiem Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 26.09.05, 08:32
        Moim zdaniem wypada zaprosić. A na weselu nie musisz przecież siedzieć obok
        niego czy z nim się bawić. W Twoim dniu - ty możesz jego lekceważyć.
        I zgadzam się, że ostateczną decyzję powinien podjąć twój przyszły mąż.
        • asia19815 Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 26.09.05, 09:26
          Ja również uważam że wypadałoby zaprosić. W końcu to jego brat.A rodziny sie
          nie wybiera.
    • nie.migotka Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 26.09.05, 12:10
      Uważam, że zaprosić wypada i trzeba.
      Po co robić sobie nieporozumienia i kłótkie na wstępie ?

      Pozdr.
    • monikaa13 Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 26.09.05, 12:20
      Ciężko coś powiedziec, ale jednak wypadałoby chyba zaprosic, bo przecież to
      rodzina i to ta najblizsza, więc zaproś i czekaj, jak jest takim gburem to może
      poprostu nie przyjdzie
      Ja miałąm podobną sytuację, choc nieco inna, moi dziadkowei chcieli zebym
      zaprosiła na wesele siostrę babci, z którą wszyscy nie rozmawiają już chyba od
      10 lat albo i więcej, ale jakoś tak w końcu wyszło że nie zaprosiłam, tylko
      moja babcia nic o tym nie wie.
      Ale twoja sytuacja jest inna, bo to bliższ arodzina, ja bym zaprosiła
      • socjopatka Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 26.09.05, 15:24
        wychodze po prostu z zalozenia ze lamie konwenanse. Nie chce na swoim slubie
        babci, ktora mnie cale zycie olewala i wazne byly dla niej inne wnuczki. Ojcu
        moze byc przykro, ale co ja poradze? mnie tez to boli, ale czy nie jest tak, ze
        na wyroznienie takie, jak zaproszenie na slub trzeba w swoisty
        sposob "zasluzyc"? Chociaz mowic "dzien dobry" przyszlej zonie brata???
        Moj narzeczony nie znosi brata, nie chce nawet, by o nim wspominac. jedyni
        ludzie, ktorzy go toleruja, to przyszli tesciowie.
        nie chce slubu koscielnego ani wesela. to tez moze wiele osob urazic. ale to
        uroczystosc moja i mojego narzeczonego, a nie postronnych osob (nawet rodziny).
        • deczko Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 26.09.05, 16:14
          Skoro to nie jest tlumne wesele, a Twoj narzeczony brata nie lubi, to bym nie
          zapraszala.
          • adrian4u Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 26.09.05, 22:34
            uroczystość jest po to, by radością dzielić się z najbliższymi.
            wybór jest więc prostywink
            OLAĆ
            • socjopatka Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 07:37
              Adrian4u, Twoja filozofia zyciowa jest mi bliskasmile
              Zawsze staralam sie kontestowac to, co wypada...i mysle, ze
              gdybym poddala sie innym w tak waznej kwestii, wykazalabym
              razacy brak konsekwencji. Choc czuje sie jakbym na wojne szlauncertain
              • adrian4u Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 10:01
                wiesz, ja nie pierniczę się w konwenanse. przy stole nóż trzymam w lewej łapce
                a widelec w prawej, nie zakładam typowego garnituru, bo "wypada", mam w
                nosie "mądre" uwagi...
                Dlatego też na twoim miejscu nie przejmowałbym się niczym, co najwyżej
                uzasadnił wybór (taki a nie inny) osób uczestniczących w Twojej ceremonii tym,
                że są to osoby Tobie bliskie. Ja nie wyobrażam sobie dzielić się swoim
                szczęściem z wrogami - raczej Jezus ze mnie średniwink

                No, a teraz na ramię brońsmilesmilesmile
                • nie.migotka Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 10:28
                  Czy czasem takie łamanie konwenansów nie graniczy ze zwykłym chamstwem?
                  To może być pytanie retoryczne smile

                  ps. A nie prościej jednak zaprosić? Spróbować zakopać topór wojenny zamiast
                  wyruszać na wojne? smile
                  • adrian4u Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 10:35
                    łamanie konwenansów i chamstwo to dwie różne sprawy.
                    chamstwo możemy określić jako brak wychowania, zachowania i działania obraźliwe
                    i krzywdzące. W tym konkretnym przypadku trudno mówić o chamstwie. Wiem, że
                    jako chrześcijanie, powinniśmy przykazanie miłości nosić w sercach swych i
                    wrogów swych miłować, ale daj spokój...
                    nie wierzę w "zakopywanie toporów wojennych". Mam doskonały przykład w swoim
                    najbliższym otoczeniu.
                    Po ślubie będzie tak, że dziewczyna ze swoim mężem wyprowadzą się i zerwą
                    kontakt z tym człowiekiem. Po co więc - po twojemu - na wyższy poziom
                    hipokryzji i fałszu, udając, że wszyscy się kochają, jest cukierkowo itd.
                    Ale - ponieważ to najbliższa rodzina jej narzeczonego - to on powinien dokonać
                    wyboru...
                    • nie.migotka Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 10:51
                      Hipokryzji i fałszu? Nie mówie o hipokryzji i fałszu, nie mówię o miłosierdziu
                      bożym i udawaniu Jezusa i wszelakich fałszywych uczuciach. Nie mówię, że trzeba
                      kogoś kochać i lubić jak się go nie kocha i nie lubi. Nie trzeba udawać, że
                      wszystko jest cukierkowo kiedy nie jest. Mówię o tym, żeby nie stwarzać i nie
                      wywoływać konfliktów samemu, najprościej jest się wypiąć i powiedzieć mam cię w
                      dupie. Tylko po co? Po co sobie samemu robić wrogów?

                      Zgadzam się, że jeśli to najbliższa rodzina narzeczonego, to jest to
                      narzeczonego broszka smile Ja tylko wyraziłam SWOJE zdanie.

                      A swoja drogą to brat mojego narzeczonego nie jest lepszy (discomenwink, ale
                      skoro to jego brat, a jak wiadomo brata się nie wybiera, to staram się aby
                      stosunki między nami były w miarę przyzwoite.

                      Pozdr.
                      • adrian4u Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 14:00
                        wiesz, ja mam taką sytuację:
                        panna mojego brata za wszelką cenę chciała go stłamsić i mieć wyłącznie dla
                        siebie. Jego wina, że tego nie widział, ale to inksza inkszość. Naopowiadała mu
                        bzdur, byle tylko mnie i jego skłócić (de facto życie jej chyba uratowałem, jak
                        pijana po nocy po wawie latała), jako "życzliwa" osoba usiłowała na wszelkie
                        sposoby zdyskredytować mnie woczach mojej ukochanej (nawet mój brat był święcie
                        przekonany, że ją zdradzam), i pomogła doprowadzić do końca tego zwiążku.
                        Teraz przyjeżdża tylko pod dom i zatrąbi na brata. Do domu nie włazi. Aha -
                        żeby było śmieszniej - chciała, żebym to ja ją przepraszał - ciekawe kmać za co?
                        Brat poprosił, żebym po niej nie jechał, więc jedyne co mogę, to traktować ją
                        jak powietrze.
                        I szczerze - nie wiem co bym zrobił, gdyby poprosił mnie o świadkowanie na
                        ślubie z tą dziewczyną...
                        Ale ona pewnie uważa, że to ja wszystkiemu jestem winien....
                  • lulu20 Re: Trudna sprawa, ale bym zaprosiła 27.09.05, 10:53
                    E tam, ja nie zaprosilam wujkow pijakow z ktorymi i tak nie widzialam sie przez
                    lata. Wyslalam im zawiadomienie, jedni przyszli, inni nie. Nie sadze ze sie
                    obrazili. Ale nawet gdyby, to i tak z nimi nie mam kontaktu, wiec nic sie nie
                    zmieni...
                    Ludzie teraz, jesli nie sa komus bliscy, moze nawet ciesza sie ze ktos ich nie
                    zaprasza lub zaprasza tylko do kosciola. Wesele to przeciez dla gosci wydatek.
                    Poza tym, coraz czesciej rozumieja ze dzis wesela to nie kwestia zaproszenia
                    calej wsi, tylko bliskich znajomych i przyjaciol. Coraz wiecej mlodych ma
                    odwage zaprosic tych ktorych naprawde kocha i lubi, a nie tych, ktorych wypada
                    (szczegolnie jesli jest to kosztem przyjaciol).
    • askiem Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 10:51
      Socjopatko... ja myślę, że ty już zdecydowałaś...

      Moim zdaniem nie zapraszać jeśli:
      - zepsuje ci swoją obecnością imprezę;
      - widziałaś go na podobnych imprezach i masz pewność, że nadal będzie
      zachowywał się jak gbur,
      - spróbować porozmawiać z nim o tym co cię (was) denerwuje - jeśli rozmowa nie
      pomoże i nic nie zmieni - nie zapraszać,
      - raz jeszcze spytać o radę narzeczonego, swoich rodziców i przyszłych teściów
      (jeśli z nimi jest dobry kontakt)...

      Chociaż... ja bym zaprosiła.
      Może on po prostu zazdrości...
      • nie.migotka Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 10:56
        askiem dwie ostatnie linijki podobają mi się najbardziej smile)

        Pozdr.
    • emiliag Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 11:07
      Akurat o tym powinien decydować twój narzeczony, a ty nie powinnaś tego tematu
      wałkować na forum.
      • lulu20 Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 11:27
        Akurat na forum mozna walkowac kazdy temat.
        Jedynym ryzykiem jest ze nikt nie odpowie...
    • leontine Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 17:15
      Twoja sprawa jest go zaprosic a jego nie przyjsc. wink Mysle, ze jesli on sie tak
      zachowuje jak piszesz to moze wcale nie przyjdzie- albo wpadnie tylko na
      chwilke, bo "nie wypada nie byc na slubie brata" wink.Nie ryzykowalabym nie
      zapraszac bo moze to sie bardzo negatywnie odbic na Waszych kontaktach z
      rodzina meza, sprawic przykrosc jego rodzicom itp, itd. Jakies plotki i uwagi
      moga bardziej Ci zepsuc ten wspanialy dzien niz widok szwagra. Pozdrawiam!
      • socjopatka Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 19:35
        nie podaje nazwisk ani zadnych namiarow wiec moge sobie chyba walkowac sprawe
        wlasnego slubu i wesela. po to jest zdaje sie to forum.
        Uwazam ze to nie jest sprawa tylko mojego narzeczonego bo to nasz wspolny slub.
        i liste gosci sie tez razem uzgadnia.
        Kurcze, po prostu krew sie we mnie burzy na mysl, ze moj slub bedzie zatruty
        przez faceta, ktory 1.Jak wchodze do mieszkania "tesciow", zamyka drzwi pokoju,
        w ktorym przesiaduje 2. Zmienia kanal widzac, ze ogladam film 3. Jak mial
        wystawe swoich prac to nie zaprosil ani mnie ani brata ani matki 4.Ktory mnie
        przeraza jak jestem z nim sama ???
        • deczko Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 27.09.05, 19:43
          4.Ktory mnie
          > przeraza jak jestem z nim sama ???

          Moze przerazasz go tak samo?!

          Nie zapraszaj, ale juz sie nie tlumacz, bo choc to naprawde zenujace, ze Twoj
          maz nie zaprosi swojego brata na slub, ale podjeliscie juz decyzje, wiec nie ma
          po co teraz sie tlumaczyc.
        • emiliag Re: czy zaprosic przyszlego szwagra-gbura? 28.09.05, 08:39
          3. Jak mial
          > wystawe swoich prac to nie zaprosil ani mnie ani brata ani matki

          Więc to artysta? Taki ekscentryk... No, to wiele tłumaczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja