peeska 06.10.05, 14:16 Ja już po. Poza pogodą dopisało dokładnie wszystko w najmniejszym szczególe. I nieprawda, że po ślubie nic się nie zmienia. Ja bardzo, bardzo złagodniałam. A jak Wam się udała impreza? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
vessper Było przepięknie... 06.10.05, 15:26 ...łącznie z pogodą. Co prawda nie było słońca, ale nie padało i nie było tak zimno jak dzień wczesniej. Dużo mogłabym opowiadać. Najlepiej będzie jak napiszę, że w trakcie przygotowań nie byłam specjalnie zadowolona, że bedzie wesele... ale teraz baaardzo sie z tego cieszę. Rodzinka i znajomi szaleli na parkiecie do upadłego. My również... Wspaniele wyszły zdjęcia na Sarym Mieście i w Ogrodzie Saskim. Pomimo stresu, że mamy mało czasu - na zdjęcia, a później na dojazd do kościołahumory nam dopisywały. Nie ma co martwić sie szczegółami! W trakcie zdjęć bardzo pobrudziłam suknię (robiliśmy przed ślubem), mało tego, że nikt tego nie zauważył, nawet na zdjęciach nic nie widać. Zresztą juz na początku wesela, po kilku karkołomnych tancach wygladała jeszcze gorzej. Było cudownie. Chciałabym to przeżyc jeszcze raz. Nacieszyć sie każdą minutą, każdym szczegółem, których w emocjach i pośpiechu nie zauważyłam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
afrodyta.karambolo Re: Było przepięknie... 07.10.05, 14:53 Vessper, a jak suknia?szyłaś u pani Sabiny z tego co pamietam i coś było nie tak? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
vessper suknia od pani Sabiny 10.10.05, 11:37 Suknię zaczęłam szyc u krawcowej z Tomaszowa Mazowieckiego, jednak po wielu wpadkach, na 3 tygodnie przed slubem zaczełam szukac innej krawcowej... i trafiłam właśnie do pani Sabiny. Prawdę mówiąc ona i jej pomocnica są bardzo nieprzyjemne - troche to dziwne, bo na pierwszej przymiarce i przy odbiorze było strasznie, ale w czasie drugiej przymiarki były uprzejme. Suknie uszyły w kilka dni i jestem zadowolona bo wyszła tak jak na zdjęciu, które im dostarczyłam. Można sie jednak przyczepić do wykończenia, bo niestesty nie jest zbyt dokładne - materiał i koronka przy suwaku zotały nierówno wszyte i troche się ściagały w prawą stronę (uznałam, że nie będę się tym przejmować, bo po pierwsze nie miałam juz czasu, a po drugie podczas ruchu i tak nikt tego nie zauważy - i błąd, co wprawniejsze oczy wypatrzyły). Podobnie było z koronką, która przy dekoldzie i na dole sukni musiała byc doszyta ręcznie - niestety nie jest to mistrzowstwo świata (na szczęscie przy dekoldzie jest w miarę) - tego nikt nie wypatrzył, a przynajmniej ja o tym nic nie wiem. Natomiast bolerko (z tej samej koronki, która była nałozona na suknię)zrobiły mi cudne. Będą go mogła jeszcze wykorzytywac do innych eleganckich kraeacji. Generalnie, biorąc pod uwagę jeszcze cene jaką zapłaciłam - 1100zł (w tym jest szycie i materiał) nie mogę narzekać. Pani Sabina wie co robi, myślę jest dobra krawcową, jednak nie jest zbyt dokładna. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
arabela27 Re: 1.X.2005 - opisujcie wrażenia. 08.10.05, 09:24 hej- my bralismy slub 24 września-najbardziej chyba stresowałam się pogodą a ona była poprostu wymarzona-słońce i cieplutko, także stojąc w kosciele było przyjemnie ciepło. Jesli chodzi o całokształ to w przeciwieństwie do moich koleżanek wogóle nie odczuwałam żadnego stresu, byłam cały czas zadowolona i usmiechnieta. Nie szalelismy także z przygotowaniami "rok przed" mimo że slub był zaplanowany na wrzesień to tak naprawdę wiekszość spraw załatwialismy w wakacje. Impreza była udana orkiestra super-tańce do samego końca (5.30). Mam tylko wrazenie,że jakoś to wszystko za szybko minęło. Odpowiedz Link Zgłoś
karol_ka66 Re: 1.X.2005 - opisujcie wrażenia. 10.10.05, 10:18 u nas 1. 10 wszystko było ok! nawet pogoda się piekna w Wielkopolsce zrobiła, obyło się bez większych wpadek (poza jedną - kiedy dowiedziałam się, ze mój fryzjer miał wypadek samochodowy- ale na szczęście w lekko pokiereszowanym samochodzie dotarł tylko lekko spóźniony i super mnie i mojego m. uczesał!) i bawiłam sie wyśmienicie! Stres? duzo wieksze strey w życiu przeżywałam...a tu przede wszystkim radość! Jak się odważę to może jakieś zdjęcia Wam pokażę, ale to jak będe w domku, bo dzis pierwszy dzień w pracy, a wczoraj wieczorem wróciliśmy z Zakopanego (pięknie!i wcale nie żałujemy , ze nie mieliśmy czasu na długą zagraniczną podróż, tylko szybki, spontaniczny wyjazd w Tatry, bo taka jesień w górach niezwykle rzadko sie zdarza)! gdybym wiedziała, ze na własnym slubie jest tak fajnie, to juz dawno wyszłabym za mąż (ha!ha!)i żadne pierdoły tegop dnia nie miały znaczenia - lekko pobrudzona sukienka na plenerze przed ślubem, zagniecenia po wujściu z samochdu,niewygodne buty (zdjęłam ok 1 w nocy, właśnie wtedy kiedy sosem pomidorowym pobrudziłam kieckę!!!!)Ten dzień był nasz i nic go nam nie popsuło! Odpowiedz Link Zgłoś