Kłopoty z rodzicami... Co radzicie?

10.10.05, 12:30
I ja również mam wielki problem...
Otóż, moi rodzice są po rozwodzie. Nie odzywają się do siebie, nie spotykają
i w ogóle nie zanosi się tu na zmianę.
Termin ślubu już mamy, prawie wszystko załatwione... Moja mama i przyszli
teściowie poinformowani. Mamy się już znają, więc między sobą plotkują i
obgadują pierwsze szczegóły... No, ale mój tata nic jeszcze nie wie na ten
temat i mało tego – nie zna nawet i nigdy w życiu na oczy nie widział mojego
przyszłego męża.
Najłatwiej byłoby zorganizować spotkanie gdzieś na neutralnym gruncie, ale na
to nie ma najmniejszych szans... I teraz nie wiem co zrobić... Iść do ojca i
powiedzieć: „Już wszystko załatwione, więc przyszłam cię poinformować...
powiedz kiedy mam przyprowadzić narzeczonego...” Wrrr...
No i co tu zrobić?
    • doska01 Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 12:39
      Moze zaprosic tylko ojca na jakas kolacje, obiad, spotkanie z Wami. Tak
      przynajmniej zaczac.
      • annajustyna Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 12:49
        Nie wiem , jakie byly powody rozejscia sie Twoich rodzicow, ale ja uwazam tak:
        jesli Twoj tata zostawil Twoja mame, to dokonal juz sam wyboru. Nie musisz byc
        w zgledem niego lojalna. Moj dostala zawiadomienie (bez zaproszenia) o slubioe
        i sie obrazil, ze jest INNY mezczyzna w moim zyciusmile)). paranoja. Przeciez sam
        sie ze mna rozwiodl ponad 20 lat temu. Jesli natomiast masz generalnie dobre
        stosunki z Tata i powody rozstania rodzicow nie byly tak dramatyczne, to
        spotkanie na neutralnym gruncie i szczera rozmowa z Mama. Pzdr
    • askiem Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 13:16
      Z ojcem stosunki jako-takie. Chociaż myślę, że raczej na wesele nie przyjdzie
      ze względu na moją mamę.
      Najśmieszniejsze, że to on zdecydował o rozwodzie...
      Muszę niedługo pojechać i go poinformować, bo nie chciałabym żeby dowiedział
      się od kogoś innego... No i nadal biję się z myślami jak to zrobić...
      • sylwiakorys Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 14:49
        a jak dla mnie to wstyd, ze doprowadzilas do takich stosunkow ze swoim tata, ze
        on nic nie wie, ze zamierzasz brac slub...
        Wykrecanie sie w stylu, ze nie przyjdzie ze wzgledu na mame jest tak samo
        smieszne - powinnas zrobic wszystko zeby przyszedl... on jest Twoim ojcem - a
        Twoj slub to wlasnie wspanialy moment na poprawienie waszych relacji

        Ale chyba skoro wlasnie nic nie wie, skoro "pewnie nie przyjdzie" to wynika z
        Twojego zaangazowania w wasze relacje... moze czas zastanowic sie nad soba i
        przemyslec swoje podjescie...
        i pamietaj - jesli on odszedl to pewnie jakis powod mial - niekoniecznie musisz
        go znac
        choc wyczuwa sie tutaj podzial - dobra mama/zly tata - zastanow sie nad tym...

        mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy
        • askiem Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 15:03
          Nie masz racji...
          Dobra mama, zły tata... znalazł sobie inną kobietę i odszedł - zostawiając nas
          bez niczego...
          Przez jakieś 7 lat nie zainteresował się niczym co było ze mną związane...
          Chciałam go poinformowac wcześniej, bo również uważam, że to w końcu ojciec...
          Poza tym już dawno temu w rozmowie zapowiedział, że jeśli będzie wesele - on
          nie przyjdzie.
          Chyba najnormalniej w świecie oświadczę, że tego i tego biorę ślub i niech
          powie kiedy mam przyjść z chłopakiem. Gorzej z teściami, bo nie bardzo oni będą
          chcięli i ja ich - ciągać po domach i spotkaniach...
          ufff...
          • sylwiakorys Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 10.10.05, 16:04
            troche inaczej - Ty wiesz ze znalazl sobie inna i odszedl - a jak bylo na prawde
            wiedza tylko oni - zawsze jak rozpada sie zwiazek jest to wina 2 osob - nie
            jednej. Nie nam to analizowac jak bylo na prawde - to ich sprawa... (moi rodzice
            tez sie rozstali).

            Co do taty - moze jednak powiedz mu, ze jest to okazja do tego by porozmawiac
            wreszcie szczerze - chyba ze ojciec beton - ale zawsze warto zobaczyc.. Jesli
            nadal bedzie uparty - trudno - taki juz wybral sobie los..

            Co do mowienia ze nie przyjdzie - moze jednak zmienil zdanie lub je zmieni
            powodzenia!
            • sabna Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 14.10.05, 17:11
              >zawsze jak rozpada sie zwiazek jest to wina 2 osob - nie
              jednej.
              Jak slysze takie bzdury to mnie przekreca normalnie. Tylko mlode i bardzo
              naiwne osoby moga miec takie poglady. Zycze Ci zeby zycie ich nigdy nie
              zweryfikowalo.
    • gracuuja Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 11.10.05, 09:28
      a ja myślę, że kolacja z ojcem w jakimś miłym miejscu już z narzeczonym to
      najlepsze rozwiazanie...
      zacząć trochę bardziej neutralnie, a potem powiedzieć, ze się pobieracie...
      myśle, ze będzie mu milej...

      po co od razu takie obsacowe - poinforumję go że tego i tego dnia...

      nie warto się tak negatywnie do niczego nastawiać.... zwłaszcza do jakby nie
      było przygotowan ślubnych... smile

      POWDODZENIA!!
      na pewno będzie dobrze!! smile)
    • nie.migotka Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 11.10.05, 09:47
      "Tato czy możemy się spotkać? Chciałabym Ci przedstawić mojego narzeczonego,
      niedługo bierzemy ślub i chciałabym abyś go poznał."

      Myslę, że im prościej tym lepiej. Po co komplikować.
      Zaproś go na ślub i wesele, a on zrobi co uzna za słuszne.
      Tym sposobem Ty się zachowasz elegancko.

      Pozdr.

    • erieri Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 11.10.05, 11:07
      Daj znać jak coś sensownego wymyślisz bo mam ten sam problem. Wprawdzie ślub
      dopiero za rok ale ojciec nie zna mojego narzeczonego i o ślubie też nie wie.
      Mało tego mama wyraźnie sprzeciwia się przyjściu ojca i mojej siostry na ślub
      twierdząc że ona wtedy się nie pokaże. Na rozwód "zapracowali" sobie oboje. Z
      ojcem kontakty raczej zanikowe z racji wyraźnego sprzeciwu mamy. Z siostra
      spotykamy się w tajemnicy przed szanownymi rodzicielami. Ponieważ za wesele
      płacimy z własnej kieszeni zdecydowalam że zaproszę wszystkich, jak nie raczą
      się pokazać - trudno. Co do nawiązania kontaktu z ojcem na razie pomysłów brak.
    • minerwamcg Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 11.10.05, 18:39
      Głupio gadacie wszystkie jak jeden mąż smile
      No, z paroma wyjątkami smile)))))
      A guzik to kogo obchodzi, a najbardziej samą zainteresowaną, dlaczego jej ojciec
      odszedł od jej matki. Odszedł, bo tak wybrał, stało się, i teraz z okazji ślubu
      niczego się w tej kwestii nie naprawi. Powody odejścia ojca do zaproszenia na
      wesele córki nie mają nic. O wszystkim decyduje to, jakie ich wzajemne układy
      (ojca i córki, nie ojca i matki) są teraz. Jeśli sa nienajlepsze, to zarówno
      oskarżanie autorki tematu, że do tego "doprowadziła" jak i traktowanie jej ślubu
      jak "wspaniałą okazję" ich naprawienia jest jednakowo bez sensu. To nie jest
      żadna "wspaniała okazja". To jest sytuacja kłopotliwa dla wszystkich, i w razie
      czego nie ma się co dziwić, że zainteresowani będą się do jej rozwiązania brali
      jak pies do jeża.
      Myślę, że w tej sytuacji jedyną rozsądną rzeczą jest telefon, ale nie "kiedy
      mogę ci przyprowadzić narzeczonego", bo narzeczony nie krowa wystawowa, żeby
      ojciec miał podziwiać, tylko "czy chcesz się z nami spotkać". Jest możliwość, że
      nie będzie chciał. Trudno. Wtedy też nie ma co desperować, tylko spokojnie
      poprosić, żeby zjawił się przynajmniej na ślubie. A potem wysłać zaproszenie
      (oczywiście na wesele też!) - a co zrobi, to już naprawdę nie Wasza głowa.
      Zdecyduje sam. Gdyby nie przyszedł, pewnie, że będzie przykro - ale nie jest to
      powód do desperacji.

      • askiem Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 13.10.05, 22:20
        minerwamcg napisała:

        > Głupio gadacie wszystkie jak jeden mąż smile
        > No, z paroma wyjątkami smile)))))
        > A guzik to kogo obchodzi, a najbardziej samą zainteresowaną, dlaczego jej
        ojcie
        > c
        > odszedł od jej matki. Odszedł, bo tak wybrał, stało się, i teraz z okazji
        ślubu
        > niczego się w tej kwestii nie naprawi. Powody odejścia ojca do zaproszenia na
        > wesele córki nie mają nic. O wszystkim decyduje to, jakie ich wzajemne układy
        > (ojca i córki, nie ojca i matki) są teraz. Jeśli sa nienajlepsze, to zarówno
        > oskarżanie autorki tematu, że do tego "doprowadziła" jak i traktowanie jej
        ślub
        > u
        > jak "wspaniałą okazję" ich naprawienia jest jednakowo bez sensu. To nie jest
        > żadna "wspaniała okazja". To jest sytuacja kłopotliwa dla wszystkich, i w
        razie
        > czego nie ma się co dziwić, że zainteresowani będą się do jej rozwiązania
        brali
        > jak pies do jeża.
        > Myślę, że w tej sytuacji jedyną rozsądną rzeczą jest telefon, ale nie "kiedy
        > mogę ci przyprowadzić narzeczonego", bo narzeczony nie krowa wystawowa, żeby
        > ojciec miał podziwiać, tylko "czy chcesz się z nami spotkać". Jest możliwość,
        ż
        > e
        > nie będzie chciał. Trudno. Wtedy też nie ma co desperować, tylko spokojnie
        > poprosić, żeby zjawił się przynajmniej na ślubie. A potem wysłać zaproszenie
        > (oczywiście na wesele też!) - a co zrobi, to już naprawdę nie Wasza głowa.
        > Zdecyduje sam. Gdyby nie przyszedł, pewnie, że będzie przykro - ale nie jest
        to
        > powód do desperacji.
        >
        ______________________________________________________________________


        Minerwamcg - dzięki smile Rzeczowo i na temat smile


        --
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10716;98/st/20060819/e/Slub+Asi+i+Robusia+%3A-%29/dt/6/k/b0f5/event.png
      • askiem Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 13.10.05, 22:26
        Byłam, przeżyłam... najnormalniej na świecie poinformowałam, że wychodzę za
        mąż... Jak widać i tu się sprawdziło, że najprostsze rozwiązania są najlepsze.
        I tak powiedział, że nie przyjdzie, bo są po rozwodzie itd... na dodatek nie
        życzy sobie "mieszania rodzin", czyli zapraszania gości i z jego i z mamy
        strony... Najlepszym (jak stwierdził rozwiązaniem) jest ślub bez wesela, lub
        dwa przyjęcia... ojej... mówię wam - co ja się z nimi mam...
        Będzie jak będzie - zobaczymy. Jak na razie nie dołuję się niczym i nie martwię
        a wręcz przeciwnie już mały kamyczek spadł mi z serca.

        Dzięki. Pozdrawiam.
        • sabna Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 14.10.05, 17:17
          co do nie mieszania rodzin to on sobie moze zyczyc, ale to w takim samym
          stopniu twoja rodzina jak i jego. Jak masz fajne uklady z kuzynkami czy babcia
          to nie ma sie co przejmowac wola ojca. A swoja droga fajny musi byc z niego
          charakterek jesli mimo deklaracji ze nie przyjdzie chce decydowac o twoim
          weselu wink.
          • czuszkaa Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 14.10.05, 20:44
            dokładnie! co to za opowiadanie ze sobie nie zyczy mieszkania JEGO rodziny!
            odkąd ma dziecko czyli ciebie to jest to też twoja rodzina. a takie rady zeby
            nie robic wcale albo dwie imprezy to juz szczyt!
            pozdrawiam
            ps. wiem jak to jest w takiej sytuacji bo sama taką mam.
    • morphea1 Re: Kłopoty z rodzicami... Co radzicie? 14.10.05, 22:14
      ja tez tak miałam...
      Rok przed ślubem- powiedziałam o naszych zamiarach. Tata powiedział ze na slub
      przyjdzie ale na wesele to napewno nie...sad
      Potem zaprosiliśmy z narzeczonym tatę na kolację , gdzie poprosił go o moją
      rękę... ( żeby tradycji stało się zadość)...
      Potem wmanewrowałam go w przygotowania przedślubne- pojechał mnie obejrzec w
      sukience...
      A potem mu powiedziałam ze chciałabym zeby byl tez na blogosławieństwie u mojej
      mamy w domu... ( jakby moim "panieniskim" domu)
      Koniec konców- kuipil sobie najdroższy w swoim życiu garnitur, był na
      błogosławieństwie- i bardzo to przezyl-, był na ślubie i świetnie bawił się na
      weselu- choć z mamą siedzieli w 2 końcach sali...
      Wszystko wyszło lepiej niż sądziłam i znacznie ociepliło nasze stosunki...
      Więc odwagi! Do ślubu masz jeszcze trrochę czasu-pewnie zdązy się oswoić z tą
      myślą...
      Pozdr
Pełna wersja