co mamy zrobic- kłopot z rodzicami

28.10.05, 18:48
hej! Mamy problem,moi rodzice sa rozwiedzeni.Moja mama powiedziała ze nie przyjdzie na slub jesli moj ojciec przyjdzie ze swoja obecna zona(moja mama jej po prostu nienawidzi,obecna zona jest bratowa mojej mamy siostry-wiec stało sie to tak jakby w obrebie rodziny).Z kolei moj ojciec nie przyjdzie sam na slub a tym bardziej na wesele.My chcielibysmy zrobic wesele ale jak znam zycie to jesli moj ojciec przyjdzie z zona(a na pewno to zrobi -bo uwaza ze ma do tego prawo) to mama i cala jej rodzina sie nie pojawi!Czy ktos z Was mial taka sytuacje i co ewentualnie byscie zrobili na naszym miejscu? Czy jest sens w ogole robienia wesela i przypłacenia tego nerwami ? Z drugiej strony bedzie to nasze swieto ....i chcielibysmy sie pobawic a nie rezygnowac z tego ze wzgledu na te sytuacje...
    • mamma320 Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 28.10.05, 19:04
      Masz rację to Wasze święto i macie prawo się dobrze bawić .Moim zdaniem
      powinniście wszystkim wyraźnie powiedzieć ,że zapraszacie osoby które kochacie i
      z którymi chcecie spędzić ten dzień ale jeśli one nie są w stanie na chwilę
      zapomnieć o sporach to ich problem Wy i będziecie się bawić dobrze choć na pewno
      będzie wam przykro jeśli nie przyjdą.Z drugiej strony nie dziwię się twojej
      mamie- a jeśli zaprosisz ojca samego- zaproszenie na którym jest wyraźnie
      zaznaczone że ma przyjść sam ?
      • gnomica Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 28.10.05, 19:56
        dzieki serdeczne smile Co do ojca to on sam nie przyjdzie,byla juz taka sytuacja
        kiedy to moj brat cioteczny zapraszal go na swoj slub no i przyszedl z
        zona...choc wyraznie bylo to zaznaczone ze ma przyjsc sam ...tak wiec no
        coment...On po prostu nie widzi w tym nic złego... w tym wszystkim my jestesmy
        poszkodowani bo za wszystko my płacimy ... A ojciec w sumie kiedy zostawial nas
        nie zastanawial sie nad niczym...Mojej mamie sie nie dziwie bo pewnie
        zrobilabym tak samo...
        • mija4walles Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 08:54
          gnomica napisała:

          > dzieki serdeczne smile Co do ojca to on sam nie przyjdzie,byla juz taka
          sytuacja
          > kiedy to moj brat cioteczny zapraszal go na swoj slub no i przyszedl z
          > zona...choc wyraznie bylo to zaznaczone ze ma przyjsc sam ...tak wiec no
          > coment...On po prostu nie widzi w tym nic złego... w tym wszystkim my
          jestesmy
          > poszkodowani bo za wszystko my płacimy ... A ojciec w sumie kiedy zostawial
          nas
          >
          > nie zastanawial sie nad niczym...Mojej mamie sie nie dziwie bo pewnie
          > zrobilabym tak samo...

          no tak ale postaw sie tez w roli ojca
          poukladal soebi zycei z inna kobieta i ma przyjsc sam
          nie wiem jak bym miala powiedziec mezowi zeby gdzies ze mna nie szedl bo sobie
          tego ktos nie zyczy
          nie ma latwego wyjscia z tej sytuacji
          ja bym mame usadzila po drugiej stronie sali a ojca z zona po drugiej
          wydaje mi sie ze lepiej sie troche podenerwowac na weslelu ich wspolna reakcja
          niz gdyby ojca mialo nie byc
          to twoja decyzja
          oczywiscei zarowno jedna jak i druga strone powiadom o obecnosci przeiwnej
    • czuszkaa Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 28.10.05, 19:48
      powiem Ci jak my rozwiązlaiśmy taka sytuację - ojciec dostał zaproszenie na
      ślub i wesele z obecną żona ale w cztery oczy mu powiedzialam ze raczej nie ma
      miejsca dla niej. był rozczarowany, kręcił nosem i ogolnie było mu nie w smak.
      ale uszanowal to - przyszedł sam. był na ślubie i części wesela. wyszło ok.
      nawet bardzo bo sądzilam ze wesele w takiej sytuajci będzie koszmarem. a
      okazalo się baaaaardzo udanym.
      jestem przekonana ze to rozwiążecie, a z wesela nie rezygnuj bo sa wspomnienia
      do końca życia. taka impreza zdarza się tylko raz. każdy uszanuje ze to Twoje
      święto i zrobi wszystko aby było udane. pozdrawiam
      • gnomica Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 28.10.05, 20:04
        mam pytanko jak to wszystko przezyłas ...bo ja boje sie ze nie wytrzymam tego
        napiecia,bede caly czas bala sie ze moze cos sie wydarzyc niemiłego ?
        • lavender_b Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 28.10.05, 22:49
          Porozmawiaj z żoną ojca. Może zrozumie sytuację Twojej mamy i sama uzna że
          lepiej bedzie jak na ślubie się nie pojawi i przekona Twojego tatę. Sytuacja
          jest trudna i ciężko będzie znaleźć rozwiązanie, które każdego by zadowoliło.
          Życzę żeby wszystko poszło w gładko i sprawnie.
        • czuszkaa Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 01.11.05, 21:22
          pytanie było do mnie? tzn jak to przeżyłam? tak naprawdę ze ślubem i weselem
          jest związanego tyle stresu ze akurat ten gdzies ginie. poza tym w miare czasu,
          jak widzisz ze idzie ok to tym bardziej się uspokajasz. jakby coś - pisz na
          maila bo rzadziej tu teraz zaglądam smile
    • rlena Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 00:18
      Przede wszystkim przykro mi, ze jestes postawiona w takiej sytuacji. Moim
      zdaniem, twoj ojciec powinien przyjsc sam. Owszem, ona jest jego zona, i ma
      prawo byc przy jego boku, ale zycie nie jest takie logiczne.. Nieraz warto nie
      miec racji i byc szczesliwym (lub dac satysfakcje innym, zwlaszcza w takich
      okolicznosciach jak slub corki). Zona twojego ojca nie ma z toba nic wspolnego,
      slub powinien byc celebrowany przez ciebie i twoich rodzicow.
    • ailija Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 12:16
      gnomica napisała:

      > obecna zona jest bratowa mojej mamy siostry

      a bratowa siostry nie jest przypadkiem również bratową? Po co mącić jeszcze
      bardziej?
      • klerken Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 13:04
        Przypadkiem może nie być. Sama przestań mącić.
    • narta_80 Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 19:55
      Witaj, b mi przykro, ze musicie sie tym martwic. prawda jest, ze to Wasze
      swieto i rodzice powinni potrafic to uszanowac i choc z tej okazji na chwile
      schowac dume i obrazanki w kieszen. wiem co mowie, bo moi rodzice tez sa po
      rozwodzie, dobre 20 lat... dlugo nie rozmawiali ze soba, byl smrod na 102...
      ale teraz - zachowali sie super na naszym slubie i weselu, bawili sie z nami,
      byli z nami w tak waznym dla nas dniu... a nowa pani mojego taty uszanowala, ze
      nie jest to miejsce dla niej, za co jestem jej wdzieczna... wiem, ze latwiej
      mowic, niz zrobic, ale ja na Twoim miejscu sprobowalabym porozmawiac z mama i z
      tata, wytlumacz co i jak, spytaj, jak by sie czuli na Twoim miejscu... moze
      pokaz im opinie z forum - choc nie wiem, czy to faktycznie dobry pomysl.
      powiedz, ze zalezy Ci na tym, zeby byli oboje, w koncu sa Twoimi rodzicami, ze
      nie chcesz wybierac pomiedzy nimi, ze to troche nie fair w stosunku do Ciebie.
      nie mowie tu o szantazu ale o jasnym postawieniu sprawy - w koncu wszyscy
      jestescie - jak mniemam - ludzmi doroslymi, wiec potrafcie (Bosz... jak to
      brzmi wink) zachowac sie po doroslemu! Powodzenia!
    • pelegrino Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 02.11.05, 20:18
      Zastanawianie się kto ma prawo do czego i kto ma prawo jak się czuc, i kto jest bardziej pokrzywdzony, i kto będzie bardziej urazony jest niepotrzebnym utrudnianiem sobie życia.
      Nie jesteś odpowiedzialna za rozstanie Twoich rodziców i nie rozumiem, dlaczego na Ciebie ma spadac odpowiedzialność za konsekwencje tego rozstania.

      Dla mnie sprawa jest prosta: gdybym była w takiej sytuacji, zaprosiłabym mamę z osobą towarzyszącą i ojca z osobą towarzyszącą (jesli są w nowych związkach małżeńskich, to zaproszenie powinno być dla obojga małżonków/czyli np.ojciec z obecną żoną/, tego wymaga elementarna grzeczność). Rodzicom zostaw kłótnie i przepychanki, jesli mają taką potrzebę.

      Nie rozumiem, dlaczego zamiast cieszyć się Twoim szczęściem wszystko ma się koncentrowac wokół nich i ich odczuć. To Ty i Twój mąż macie być w tym dniu najważniejsi i najszczęśliwsi. Ja bym się w konflikty rodziców nie mieszła.

      Z całym szacunkiem dla Twojej mamy, nawet, jeśli Twój tata lub jego druga żona bardzo ją skrzywdzili, karanie Ciebie poprzez nie przyjście na Twoj ślub jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Trudno mi sobie wyobrazić, że nawet najbardziej zajadłe urazy i ich pielęgnowanie są ważniejsze, niż bycie blisko córki w tak ważnym dla niej dniu. To, co próbuje zrobic, to jest szantaż emocjonalny i nakładanie na Twoje barki jej własnych problemów, moim zdaniem nie powinnas na to pozwolic...
      • literka_m Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 04.11.05, 15:36
        > Dla mnie sprawa jest prosta: gdybym była w takiej sytuacji, zaprosiłabym mamę
        z
        > osobą towarzyszącą i ojca z osobą towarzyszącą (jesli są w nowych związkach ma
        > łżeńskich, to zaproszenie powinno być dla obojga małżonków/czyli np.ojciec z
        ob
        > ecną żoną/, tego wymaga elementarna grzeczność). Rodzicom zostaw kłótnie i
        prze
        > pychanki, jesli mają taką potrzebę


        bardzo madre podejscie. zrobilbym tak samo.
    • myszmagda Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 04.11.05, 14:29
      Doskonale rozumiem Twoje problemy, bo moi rodzice też bywają nieprzewidywalni i
      bardzo konfliktowi i, kiedy będę brać ślub, to też na pewno będę się bardzo
      stresować tym, jak oni się zachowają, chociaż nasze rodzinne problemy wyglądają
      nieco inaczej niż Twoje. Sądzę jednak, że powinnaś postarać się być odporna na
      stresowe sytuacje wywoływane przez Twoich rodziców. To Twój i Twojego mężczyzny
      dzień i rodzice powinni to uszanować. Myślę, że powinnaś zaprosić ich oboje z
      osobami towarzyszącymi, a jeśli nie zachowają się odpowiednio lub zrezygnują z
      przyjścia, to po prostu powinni się wstydzić!
      • gnomica Re: co mamy zrobic- kłopot z rodzicami 04.11.05, 19:13
        bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi smile ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja