zaangażowanie przyszłych panów młodych

28.11.05, 21:53
czy wasi mężczyźni pomagają wam w przygotowaniach do slubu i wesela?
zależy mi, abyście odpowiedziały, że podziwiacie ich zaangażowanie,
pomysłowość i niegasnący entuzjazm. wtedy ja druknę wasze odpowiedzi i
podsunę mojemu narzeczonemu, może to da mu do myslenia... smile
a tak poważnie, to wydaje mi się, ze z nas dwojga tylko mi zależy na tym,
żeby wszystko wypadło dobrze, staram się, szukam lokali, a on ewentualnie
wysłucha co udało mi się załatwić...
    • lanka_cathar Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:09
      Jakbym czytała o sobie... Napisz, że Ty przynajmniej nie musiałaś robić listy
      wszystkich jubilerów, nie jeździłaś i nie musiałaś wybierać swojego
      pierścionka...Rzeczywiście mam wrażenie, że to mnie zależy na tym ślubie.
      • adzi25 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:31
        z racji tego, ze slub w innym miescie niz on mieszka,jest to pretekst by malo
        co robic:/wiec w sumie wszystko na mojej glowie, choc sprawa taka jak np jakie
        zdjecia-wspolnie-ale fotografa ja musze znalezc..oczywiscie chcialabym
        wiekszego zaangazowania, ale tak to chyba jest, ze facetow nie kreca takie
        duperele jak nas...a moze tylko mojego?
      • kamelia7 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:41
        Ja odnoszę czasami podobne wrażenie...

        Złaszcza na poczatku jak podjelismy decyzję o ślubie ja sie w to bardzo
        zangażowalam...

        Większo,sć rzeczy podsuwałam mu umiejetnie pod nos a on czasami był zby
        zmęczony aby sie na coś zdecydować.

        Choć były tez momenty kiedy dużo na ten temat rozmawialismy. Ustalalismy jak
        sobie wobrażamy ten dzien i nasze życie po ślubie.

        Najczęściej bylo też tak, że ja spędzalam sporo czasu przy internecie, pytając
        znajomych itp a poźniej jeździlismy i sprawdzalismy fotografów, zespoły itp...

        Podziekowania dla rodzicow układalismy razem (choć więksośc przygotowalam ja)
        ale moj narzeczony wozył w to też dużo serca.

        Troszeczkę pomogl mi też przy pamiatkach dla gosci.

        Sporo czasu poswięcił na zrobienie/przygotowanie zdjęc do zaproszeń. (ja
        przygotowałam teksty i uklad graficzny).

        Generalnie uzupełniamy się w tych przygotowaniach.
        A od czasu kiedy mu powiedziałam, że czuje się w przygotowaniach osamotniona,
        kiedy nawet nie mam odpowiedzi na moje pytania jak ocenia daną rzecz...
        bardziej się w to wszystko zangażował.

        Inną kwestia jest to, że ja faktycznie mam troszkę mniej meczącą prace niż on i
        więcej wolnego czasu na dopracowywanie roznych szczegółow.
        Wiem, że jemu też zalezy na tej uroczystości - mimo, ze czasem odnoisłam
        wrażenie, że nie.

        Trzymajcie się dziewczyny.

        Ja nie musialam robic listy jubilerow .... ale za to mialam inną smieszną
        historę, bo diament do pierscionka dostalam na Wigilię ...(moje kochanie kupiło
        go zmyślą o mnie po dwóch naszych randkach w Amsterdamie) a uznało, że wigilia
        to najlepszy moment aby go mi podarowac..., pierścionek dostalam kilka miesiecy
        poźniej (zrobil go znajomy jubiler mojego narzeczonego) a ślub bierzemy w
        rocznice zaręczyn....


        Ostatnio doszlam do wniosku, że ważne sa tez te przygotowania duchowe do
        skramentu malżeństwa (a nie tylko to czy bedą takie czy inne baloniki, serwetki
        itp.) i na tym zaczynam sie skupiac.... Troche w dojściu do tego wniosku
        pomogła mi ksiązka "Przedślubnik narzeczonej, nauki przedmałżenskie i moje
        rozważania...

        Slub to jeden z pieknych dni, ktore nas czekaja... jeden z tych ważnych....
        ale po nich następuję inne nie mniej ważne.
    • magda_frankowska Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:39
      spoko, spoko. Faceci już tacy sąsmile
    • iza3108 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:47
      u mnie jest to samo, ja wszystko organizuje a on tylko mi przytakuje
      • afau Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 22:51
        ...... a u nas inaczej smile wielkie zaangażowanie Mojego Ukochanego, wspaniale,
        trzymajcie sie Dziewczyny

        p.s. lecz mysle że to sprawa charakteru i osobowości, Wasi Faceci są na pewno
        wspaniali, po prostu przykładają nieco inną wagę do pewnych rzeczy..my
        mieszkamy razem być może to też ma znaczenia i chyba przedkładamy znaczenie
        samego ślubu nad weselem, dobrej nocy
        • sylka23 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 28.11.05, 23:17
          A u nas bylo juz zupelnie inaczej, poniewaz wiekszosc spraw (a wlasciwie prawie
          wszystko) zwiazanych ze slubem, weselem czy poprawinami zalatwili za nas
          rodzice...Dzialo sie tak, poniewaz podczas tych wszystkich przygotowan nie bylo
          nas w Polsce, niestety...Wrocilismy dopiero na 2,5 miesiaca przed
          slubem...Poniewaz jednak przed slubem mieszkalismy razem wiec o wszystkim
          rozmawialismy i wspolnie z rodzicami podejmowalismy decyzje.
          Pozdrawiam
    • nie.migotka Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 08:01
      A mój pomaga. Wymyśla różne rzeczy, dyskutuje, śmiejemy sie razem z różnych
      pomysłów... Pierścionek też sam wybrał, o obrączki też się zatroszczył smile
      Więc nie wszyscy są bierni.

      Pozdrawaniam i wierzę, że im bliżej do Waszego ślubu
      tym bardziej Jemu będzie zależało na dobrej organizacjismile
    • aaaneta Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 08:47
      A ja mysle ze z facetami jest troche inaczej im co do zasady slub nie jest
      potrzebny do szczescia, oni zenia sie z milosci do nas a nie z potrzeby
      wlasnej, bo kochaja i my tego pragniemy i wiedza, ze to nasz uszczesliwi.

      Moj sie angazuje, np projektuje zproszenia, wszystko wybieramy razem ale wiem
      ze robi to dlatego ze mnie kocha a nie dlatego ze potrzebuje wybierac orkiestre
      fotografa itd.
      Moj przyszly M ma swietne pomysly i we wszystkim uczestniczy ale mysle ze
      dlatego zeby mi zrobic przyjemnosc i zebym ja byla zdowolona. A ja nie obarczam
      go wszytkimi formalnosciami zeby mial czas odetchnac op 10 - 12 godzinach
      pracy.

      Wiec mysle ze tu o to chodzi zeby jakos to pogodzic, bo w gruncie zeczy to
      glownie nam zalezy zeby slub byl jak z bajki, a faceci po prostu chca byc z
      nami i do pewnosci ze to na zawsze nie jest on im tak do konca potzrebny.
    • ewcia1980 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 09:06
      a mój meżczyzna ma za zadanie własnie nie mieszać się w sprawy organizacyjne smile
      prawde mówiac buszowanie po internecie i planowanie wszystkiego sprawia mi duzo
      przyjemności. a on bez problemu zgadza sie na wszystkie moje pomysły (zgodził
      sie nawet jechac na drugi koniec polski na nauki weekendowe smile
      jeżeli ty jednak wolałabyś zeby twój mezczyzna troche bardziej sie w to
      zaangażował to może wyznacz mu zadania. co on ma załatwic a co ty. jeżeli sam
      cos bedzie musiałm zaplanować to może sie okaże ze podchodzi do tego z duzym
      entuzjazmem smile
      pozdrawiam
    • ladnapanna Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 09:30
      u mnie jest podobnie, narzeczony w pewnych momentach zachowywał sie jakby to
      nie było jego wesele, ale widząc moją naburmuszona minkę wyjaśnił mi ze tak
      naprawde i tak najważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie...a skoro mi
      przygotowania sprawiają o wiele więcej przyjemności i mam na to więcej czasu to
      jeszcze lepiej...przynajmniej sama dokonuję pierwszej selekcji i potem razem
      wybieramy to co najlepszesmile)
      • norina Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 09:38
        A ja juz mam dosyc. Nie dosc, ze sama szukam, czytam, pytam itd to moj
        narzeczony krytykuje wszystko. Gdy juz razem cos ustalimy to on zmienia zdanie.
        Ma w nosie te wszystkie "drobiazgi" (np. zaproszenia, kwiaty, muzyka) o ktore
        przeciez ktos musi zadbac. Do tego na wszystko jest za wczesnie. Slub we
        wrzesniu, a my nie mamy nic. Jak tak dalej pojdzie to sie nie wyrobimy. A mial
        to byc taki wspanialy czas... sad
    • vittoria.vetra Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 29.11.05, 11:40
      my wszystko robimy razem, może ja trochę więcej "buszuję" w necie, ale tylko
      dlatego, że to lubię; wszystkie decyzje podejmowane są razem, wszystko
      wybieramy razem, o wszystkim dyskutujemy razem, przekonywujemy się nawzajem i
      czasem trochę kłócimy; z didżejami spotykalismy się razem ( w sumie trzech),
      zespół "podsłuchiwalismy" razem, razem wybieramy sukienkę... On jest zdania że
      jest to NASZ ślub i jemu też zależy na tym, aby wszystko było jak najlepiej
    • minerwamcg No proszę, a myśmy wszystko robili razem! 29.11.05, 11:58
      Ślub cywilny był w moim rodzinnym mieście - więc tutaj teoretycznie ja byłam
      lepiej zorientowana. Teoretycznie, bo i tak knajpę na obiad poślubny
      znaleźliśmy razem, tekst na zaproszenia ułożyliśmy razem, kamerzystę z Warszawy
      sprowadził mój miły, a ja wzięłam na siebie całą "poligrafię", tj. drukowanie
      zaproszeń i adresowanie kopert. Listy gości też układaliśmy razem. Razem
      kupowaliśmy sukienkę do cywilnego, razem jeździliśmy do krawcowej, gdzie się
      szyła suknia do kościelnego, razem szukaliśmy po całym mieście Jedynie
      Słusznego Krawata dla mojego miłego. W Warszawie przed kościelnym mój miły
      załatwiał nawet więcej niż ja, i widziałam, że ma z tego dziką frajdę.
      • pumka10 Re: No proszę, a myśmy wszystko robili razem! 29.11.05, 12:08
        szkoda , ze nie wszyscy tak maja. ja niestety nie- raczej wszytsko na mojej
        glowie- jak czegos nie dopilnuje to ...szkoda pisac. zawsze jest dla niego na
        wszytsko za wczesnie jezeli chodzi o załatwianie- bo to dopiero wrzesien 2006.
        słysze tylko, ze jest jeszcze czas itp. fakt czasu jeszcze troche jest, tylko,
        ze mógłby sie troche wysilic
      • ra81 so happy together:) 29.11.05, 12:11
        my robimy razem, ale dzielimy sie obowiazkami
        poniewaz ja zawsze kilka dni w tygodniu jestem poza wawa, to miejsca na slub
        szukal moj narzeczony, chwilami z rodzicami, a ja po powrocie do stolycy tylko
        ogladalam juz wynalezione oferty i potem razem zdecydowalismy, a mis zalatwil
        potem kosciol (sam, bo mnie znowu nie bylo)
        potem przyszla kolej na mnie i ja wyszukiwalam oferty kapel na wesele, tylko ze
        spotykalismy sie i "przesluchiwalismy" wybrane zespoly juz razem
        nastepnie ukochany zajal sie fotografem, po czym razem zdecydowalismy, a teraz
        ja kombinuje z zaproszeniami, ale po moim wstepnym resaerchu wybieramy juz razem
        itd... fajnie jest i ciesze sie, ze mamy czas robicto sami, a nie przez
        wedding plannera
        • twitti Re: so happy together:) 29.11.05, 16:40
          My tez razem wszystko wybieramysmile moze ja troche bardziej przezywam, szperam w
          internecie, ogladam wszystko, ale decyzje i tak podejmujemy razemsmile ale
          sukienki z nim bym nie chciala wybieracsmile wszystkie sa dla niego takie samesmile
          • ra81 so happy together - ale troche off topic 29.11.05, 17:19
            a propos wybierania z facetami: oczywiscie nie wszyscy tacy sa, szczegolnie, ze
            w polsce moda na metroseksualnych dopiero sie rozkreca wbrew swiatowym trendom,
            wiec chlopcy zaczynaja czuc, o co w modzie chodzi, ale ja widzialam ostatnio
            swietna scenke w jednym z salonow

            czekalam grzecznie na swoja kolejke (oczywiscie panie obslugujace nie
            pomyslaly, ze napilabym sie kawy i jej nie zaproponowaly, mimo, ze na obok
            kanapki dla klientow stal taki maly automat do nescafe, ale to niewazne bo i
            tak ten salon mi sie nie podoba i nie chce tam kupowac) i mialam okazje
            poobserwowac mierzenie i wybieranie sukienki z chlopakami (bylo ich dwoch,
            jeden mlody, a drugi chyba swiadek, w kazdym razie bliski kumpel)

            dialogi jak z reklamowek Plus gsm w wykonaniu Mumio: "o tej tak za duzo
            troche", "biala za bardzo", "ta ladna, tylko cos tam sie ciagnie i
            furkocze", "a ten kwiat to ma jaka role?" i tak caly czas? wiem, ze jak pisze
            to nie jest smieszne, ale trzeba bylo widziec tych kolesi i sukienki, ktore
            komentuja - rewelacjasmile
    • kiwigirl Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 30.11.05, 10:38
      oj to mi się dobrze zrobiło jak was poczytałam smile

      M. też mało zaangażowany. tzn chętnie gada o tym jak to widzimy, sam wybrał (100
      lat temu) piescionek i oglądamy razem obrączki. załatwia tłumaczenia papierów
      (bo on nie stad jest wiec i papierów więcej trzeba) ale fakt faktem musiałam go
      do tego pogonic.

      teraz planujemy wizyty w paru miejscach. ja bym chciała zeby on bardziej się
      interesował, ale z drugiej strony mamy chyba ten niefart ze (zakładam) gdzie by
      nie poszedł się dopytać to albo bariera jezykowa albo mu jako obcokrajowcowi
      "dla zasady" powiedza cenę wyższa niż polakom. Bo z jakiegoś powodu wszyscy
      zakładają ze jak obcokrajowiec to strasznie bogaty jest... co niestety nie jest
      prawdziwe.

      no i mi wczoraj M. powiedział (gdy zapytałam czemu np. sam nie objedzie kilku
      miejsc, i nie wybierze tych najlepszych do wspólnego oglądania - bo u nas on ma
      więcej czasu) ze oglądanie samodzielnie przez niego różnych miejsc i tak nie ma
      sensu, bo ja mu i tak na słowo nie uwierze w kwestiach "estetycznych"i bede i
      tak sama chciała sprawdzić, będe miała 1200 pytan o których on by nawet nie
      pomyślał itp... fakt faktem - ma racje smile

      wczoraj miałam kryzysik. że wszystko na mojej głowei, ja szukam, rozglądam się
      itp a on nic... wiec jak u powiedziałam (choć na wpół juz spał) to mnie
      przytulił i zarządził ze w piątek bierzemy dzień wolny i idziemy oglądać miejsca
      na slub smile i jakoś mi się lepiej zrobiło smile
      • makumbala Oni maja to wszystko gdzies bo nie chca slubu... 30.11.05, 12:40
        Faceci najczęsciej zmuszani są do slubu.Gdyby to od nich zalezało,często nie
        żeniliby sie wcale. Dla nich życie bez slubu nie jest wcale takie złe.To my
        czesto stawiamy ultimatum: albo slub albo rozstajemy sie. Nie ma sie co
        dziwic,ze faceci niechetnie biora udział w przygotowaniach.Wszak ten pomysł
        slubu najczesciej wychodzi od nas.Facet najczesciej mysli :"chciałas slub,no
        to go sobie zorganizuj".
        • kiwigirl Re: Oni maja to wszystko gdzies bo nie chca slub 30.11.05, 13:09
          eeeeeee no nie tak do końca!

          owszem oni może nie chcą WESELA albo inaczej - nie oznacza ono dla nich tyle co
          dla nas. dla nich moze być krótka wizyta w USC i tyle.

          ktoś to kiedyś ładnie wytlumaczył. dla nich kwestie przedstawiają sie
          "zadaniowo" - tutaj zadaniem jest zawrzeć związek. ot it tyle.

          A wesele , kwiatki, serwetki, grajki itp itd to faktycznie glównie zabawa dla
          dziewczynek, ktore od dziecka marza o białej suknii. i w tym z reguły panowie po
          prostu nam towarzyszą smile

          osobiście nie znam pary ktora by się pobierała po "ultimatum". A Mój M. to mnie
          dwa razy tak na prawde prosił o reke za kazdym razem -zaskakując mnie zupełnie,
          wiec chyba to jednak nie jest z przymusu smile
          • minerwamcg Re: Oni maja to wszystko gdzies bo nie chca slub 30.11.05, 21:22
            > ktoś to kiedyś ładnie wytlumaczył. dla nich kwestie przedstawiają sie
            > "zadaniowo" - tutaj zadaniem jest zawrzeć związek. ot it tyle.
            > A wesele , kwiatki, serwetki, grajki itp itd to faktycznie glównie zabawa dla
            > dziewczynek, ktore od dziecka marza o białej suknii. i w tym z reguły panowie
            > po prostu nam towarzyszą smile

            No to całe szczęście, że dla mojego miłego "zadanie" było mniej ograniczone:
            zawierało bowiem nie tylko "zawarcie związku" ale i urządzenie przy tej okazji
            fajnej zabawy dla przyjaciół i rodziny (kolejność nieprzypadkowa, przyjaciół
            było więcej).
      • morskafala1 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 30.11.05, 17:18
        Zgadzam się. Mój Miły powiedział mi pewnego dnia, ze jest dla niego ważny ślub i
        pragnie się ze mną pobrać, kocha mnie, ale przyjęcie, to już dla niego nie
        znaczy tak wielesmile. Rozumiem go, całkowieciesmile. Jeżeli bym mogła, to z chęcią
        wzięłabym ślub np. w Katedrze wrocławskiej o 12:00 w południe, w asyście jedynie
        rodziców i rodzeństwa i tylesmile. Spacer, przepłyniecie się stateczkiem po
        rzeczkach Wrocławia, obiadek uroczysty w restauracji i tort a potemsmile))), sio w
        podróż poślubnąsmile))). Marzyłam o tymsmile)))). Wyszło inaczej,ale rówież się
        cieszę, a mojego ukochanego nie zmuszam do załatwiania wielu spraw jak
        dekoracje, dj, menu itp.itd.smile. On pracuje od rana do wieczora, ślęczy przed
        komputarami przez cały dzień, i ciężko pracuje, wraca czasami bardzo bardzo
        późno i jest zmęczony. Nie mogłabym go tak ciągać do wszystkiego. Załatwiliśmy
        kilka spraw razem jak salę, fotografa, firmę filmującą, ale przecież nie będę go
        prosić, by chodził ze mną po firmach dekoracyjnych, czy po punktach z
        zaproszeniami. Miałby wysłuchiwać, że to jest ładne, inne nie, tamtemu coś
        brakuje....? Absolutnie. Nie miałabym serca tak go ciągaćsmile.
    • beata-13 Re: zaangażowanie przyszłych panów młodych 01.12.05, 09:29
      Mój tak srednio interesuje sie przygotowaniami. Własciwie to ja wszystko
      załatwiam.Nie skarże sie jednak. Nawet to lubie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja