Moja przyszła teściowa...

30.11.05, 01:59
Wiem, że może martwię się na zapas, ale...

Swoją przyszłą teściową znam od ponad półtora roku. Na początku wydała mi się
milcząca, ale sympatyczna, uśmiechnięta itd. Niestety, im dłużej ją znam, tym
trudniej mi wyobrazić sobie nasze przyszłe kontakty.
Ta pani nie czyta żadnych gazet, jeżeli książki to głównie o tematyce
religijnej. Mój narzeczony jest jej jedynym dzieckiem, ale moim zdaniem nie
umiała o niego zadbać - Rafał ma 22 lata, jest niedożywiony (w trakcie
kuracji, na moje życzenie), dentystka była zaszokowana stanem jego uzębienia,
ma liczne alergie i bardzo słabą odporność (jego mama paliła w czasie ciąży i
pali w dalszym ciągu) - tylko w tym roku chorował 4 czy 5 razy - jego mama
pozwalała mu brać kolejne antybiotyki, zapisywane przez kolejnych lekarzy, w
końcu z moją mamą zawiozłyśmy go do szpitala, kiedy był już naprawdę
zmarnowany - podstawowe badania wykazały, że powodem choroby był wirus (po
powrocie z niego jego mama zaproponowała, że może Rafałek pobierze jeszcze
troche ten antybotyk - na wszelki wypadek...). To się tyczy zdrowia. Boli
mnie to wszystko, bo nie wiem, czy kobieta jest aż tak zapracowana, że nie
obchodzi ją zdrowie syna, czy nie ma dostatecznej wiedzy (???) żeby zauważyła
pewne niepokojące objawy u jedynego dziecka, czy też (i ta opcja przeraża
mnie najbardziej) kobieta jest po prostu zupełnie nieodpowiedzialna.
Drugą rzeczą, która mnie martwi, jest fakt, że moja przyszła teściowa jeżeli
chce się czegoś o mnie dowiedzieć, pyta Rafała... mimo, że widzimy się bardzo
często. A mi jest przykro, bo nie jestem pewna, czy ta pani wie chociaż, co
studiuję...
Konkludując - nie wiem, czy kiedykolwiek przejdzie mi przez gardło
zwrot "mamo" w stosunku do mojej teściowej...
Jeżeli któraś z Was miała, ma, lub będzie miała podobną sytuację - bardzo
chętnie nawiążę kontakt - przez gg lub e-mailowy. I proszę, ewentualne
odpowiedzi w stylu "Ale jesteś wredna" albo "Ale masz gópią teściowom" od
razu wyrzućcie do kosza, potrzebne mi konretne rady osób z jakimkolwiek
doświadczeniem w tej materii... Z góry bardzo serdecznie dziekuję.

PS: Przepraszam za nieco chaotyczny post, jest późno, a mi bardzo ta sprawa
leży na sercu smile
    • annb ty chcesz być jego matką czy zoną? 30.11.05, 08:14
      dorosły facet jesli nie jest ubezwłasnowolniony sam powinien chadzac do
      lekarza/dentysty i dbac o siebie
    • twitti Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 08:22
      A mnie zastanawia, czy nie za duzo wymagasz od swojej tesciowej?? jesli twoj
      nazeczony jest dorosly, a chyba jest jesli planujecie slub, to juz dawno
      powinien wiedziec jak dbac o siebie... ile brac antybiotyków a ile nie, kiedy
      isc do lekarza i przede wszystkim mozna samemu zadbac o siebie! dobra, ale nie
      jestem w temacie, wiec tylko tyle moge powiedziecsmile
      jesli chodzi o tesciowej, to ze nie czyta gazet, to nie znaczy ze nie da sie z
      nia pogadac... moze ona jest niesmiala.. a moze wychodzi z zalozenia, ze jesli
      sie jeszcze nie pobraliscie, to nie musi cie dobrze znac ... duzo rodzicow tak
      mysli.. a do tego jak jest b.religijna, to kto wie co jej po glowie chodzizsmile
      mysle ze nie staraj sie narzucac, badz mila i to wszystko.. zagaduj i nie
      przejmuj sie! w koncu jeszcze sie nie pobraliscie! a kto wie jak bedzie po
      slubie!moze sie ulozysmile a o swojego chlopaka teraz ty dbajsmile
    • kawka74 Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 11:15
      Ile ten Twój narzeczony ma lat, dwa? że mamusia musi go prowadzać do lekarza?
      Nie w teściowej gwóźdź programu, tylko w tym, ze dorosły chłop nie potrafi sam
      o siebie zadbać.
      Teściowa jak teściowa, ale takiej pierdoły za męża w życiu bym nie chciała.
    • agata781 Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 13:10
      Tylko jak dorosły facet ma decydować o sobie tak jak my byśmy tego chciały kiedy
      matka nie nauczyła go podejmowania własnych decyzji?Mój facet też lykał
      antybiotyki kiedy był chory(jak zaczynalismy ze sobą chodzić)potrafił je łykać z
      powodu byle kataru,bo tak nauczyła mamusia.Dopiero jak narobiłam chałasu i
      powiedziałam mu że jest chyba popieprzony żeby łykać takie świnstwa z powodu
      byle ównianego kataru to zaskoczył że chyba jednak tak nie można.
      Tak samo jesli chodzi o pielęgnację zebów(chodzi mi o faceta bumblebee)jeśli
      matka nie wpoii od smakacza podstawowych zasad to nie zaskoczy.Dzieci uczą się
      postępowania od rodziców,i wpływ na zmianę przyzwyczajeń może mieć albo szkola
      albo dopiero jego kobieta(szkoła pod warunkiem że zaskoczy co robi źle)Mam
      koleżankę która nigdy nie pokazała swojej 6 letniej córeczce ze się myje zęby i
      ona ich nie myje bo mama nie nauczyła.
      Bumblebee!!To od ciebie w tej chwili zależy zmiana postepowań i przyzwyczajeń
      twojego faceta!!!Nie ty go prowadzaj do dentysty tylko naucz że on sam musi
      pamiętać o wizytach u niego!
    • adzik27 Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 13:34
      ja bym sie zastanowila czy to narzeczony jest odpowiedzialny i dorosły. Dorosły
      chłop a nie wie ze raz na jakis czas powinno sie pójść do lekarza i do dentysty.
      Ja bym nie chciała chłopa którego trzeba nianczyć i który nie potrafi zadbac o
      siebie. "Gapcio" z niego okrutny.
    • orangewhatever kobieto... 30.11.05, 14:40
      teraz weź głęboki oddech i przeczytaj to, co napisałaś.
      facet ma 22 lata, tak?
      i co, musi pytać mamusię o zgodę na pójście do dentysty czy innego lekarza?
      nie umie sobie zrobić jeść, że jest taki wychudzony?
      nie potrafi sam zdecydować, że branie w kółko antybiotyków nie jest zbyt
      rozsądne?

      ja bym zwiewała jak najdalej...
    • mynia_pynia Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 14:53
      To pociesz się że już niedługo to ty będziej jego "nową" mamą.
      • adzi25 Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 15:12
        Mysle, ze teraz bardzo wiele zalezy od ciebie. I nie przejmuj sie kobitka bo
        nie musisz mowic jej mamo przeciez.z doswiadczenia wiem, jak wazne jest
        wychowanie i klimat i zwyczaje w domu. Moj narzeczony tez na pocz. nie tyle ze
        nie chodzil do dentysty-co chodzil bardzo rzadko- u niego w domu sie chodzi jak
        zab tak boli ze nie do wytrzymania...czy chocby nawyki zywieniowe-tluste
        jedzenie, kilogramy masla itp.to da sie zmienic,chocby rozmowa, wlasnie
        pokazaniem innego rozwiazania, ktorego w jego domu sie nie praktykuje.A jak ja
        gotuje po swojemu-czyli chudo, okazuje sie ze to tez jest smacznesmile
        • bumblebee1 Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 21:49
          Dziewczyny,
          Doskonale zdaję sobie sprawę, jaką koszmarną pierdółką jest mój narzeczony. Mam
          nadzieję, że jeszcze uda mi się go wychować, staram się być cierpliwa. Powoli
          dochodzimy do konsensusu. Jeżeli chodzi o jedzenie - mój liby twierdzi, że
          nigdy nie "chodził głodny", ale wiem, że po prostu u niego w domu się nie
          przelewało. Zdrowie "długofalowe" - czyli wizyty kontrolne u dentysty,
          alergologa, dermatologa itp, schodziły na dalszy plan, niestety myślenie w
          stylu "jak nie boli to nie trzeba ruszać". Wiem, że to straszna i niebezpieczna
          głupota... notabene u mojej przyszłej teściowej wykryto właśnie stan
          przedrakowy szyjki macicy, bo cytologię robiła cholera wie kiedy... sad

          Tak naprawdę czasem mam ochotę pieprznąć to wszystko w diabły i zacząć wszystko
          od nowa, ale On naprawdę się dla mnie zmienił, powoli dociera do niego, że jego
          mama po prostu go skrzywdziła nie wpajając mu pewnych podstawowych zachowań w
          dzieciństwie... Ciąglę walczę z jego dziwną wymową, podejrzanym użyciem wyrazów
          w nieprawidłowych miejscach, przekręcaniem przysłów i ogólną kulturalną
          niewiedzą, której nie miał mu kto wpoić (ojciec - dużo starszy od matki, bez
          wykształcenia umarł kilka lat temu, a mamusia.... jak widać).
          Może głupio, że tłumaczę i jego i siebie. Nie dalej niż dzisiaj rozmawialiśmy o
          dzielących nas różnicach i wiem, że on napradę się stara - jest na 4 roku,
          pracuje, zaczyna zbierać materiały do pracy dyplomowej. Nie wydaje pieniędzy na
          prawo i lewo jak kiedyś na bzdety (na ktore z braku pieniędzy nie mógł sobie
          pozwolić wcześniej), tylko ciuła, aby kiedyś mogło nas stać na kredyt. Wierzę,
          że może nam się udać...
          A co do mich wymagań apropos teściowej, to wymaganie, aby choćby zapytała co u
          mnie słychać nie jest zbyt wielkim warunkiem. Ciocia mojego chłopaka, którą
          widziałam drugi raz w życiu była dla mnie stokroć bardziej serdeczna, niż jego
          matka.
    • may_bee Re: Moja przyszła teściowa... 30.11.05, 23:43
      moim zdaniem jestes bbb. przeczulona na punkcie swojej przyszlej tesciowej..
      masz pretensje, ze z Toba nie rozmawia, nie pyta sie o Ciebie - bo moze jestes
      zbyt przy niej wyniosla (jak zaznaczylas Ty przeciez studiujesz!!!)
      Dziewczynko Droga opamietaj sie troche - uszanuj swojego partenra, uszanuj jego
      matke. Ale w zyciu nie staraj mu sie pokazac bledow wychowaczych jego
      rodzicow... bo to kiedys moze sie obrocic przeciwko Tobie.

      Owszem mozna troche nauczyc i wychowac sobie Ukochanego ale zmienic sie go na
      pewno nie da.. zmiane taka uzyskasz na chwile, moze na rok, moze dwa.. pozniej
      i tak w zyciu codziennym to wroci.. a Ty bedziesz sie zloscic i wsciekac i
      szukac winnych (choc takich juz sobie znalazlas - Rodzciow Twojego Ukochanego
      Narzeczonego!)

      "powoli dociera do niego, że jego mama po prostu go skrzywdziła nie wpajając mu
      pewnych podstawowych zachowań w dzieciństwie... Ciąglę walczę z jego dziwną
      wymową, podejrzanym użyciem wyrazów w nieprawidłowych miejscach, przekręcaniem
      przysłów i ogólną kulturalną niewiedzą, której nie miał mu kto wpoić (ojciec -
      dużo starszy od matki, bez wykształcenia umarł kilka lat temu, a mamusia....
      jak widać)."

      czy moglabys jasniej sprecyzowac swoje pretensje? czego mu rodzice nie wpoili,
      jaki ma problem z wymowa?
      moze powinnas zauwazyc, ze jesli stara sie w mowie potocznej uzywac przyslow i
      myli je - to moze to robi dla Twojego wyimaginowanego swiata... chce zablosnac
      w Twoim swietle.
      kulturalna niewiedza - tzn. co??? podaj konkretny przyklad jesli mozesz

      moze postaraj sie stanac z boku i spojrzec na siebie sama i spytac czy Ty z
      gory nie jestes uprzedzona do jego rodziny?
      moze tu tkwi problem, moze w Twojej glowce jest zapisany zupelnie inny obraz
      rodziny przyszlego meza

      zycze powodzenia i wierze, ze znajdziesz kilka pozytywnych cech u swojej
      tesciowej.

      pozdr
      A

      ps. nie wyksztalcenie swiadczy o czlowieku! co widac w Twoim posciesmile
      • twitti Re: Moja przyszła teściowa... 01.12.05, 09:10
        Podobno w dzisiejszych czasach mezalians juz nie istnieje.. ale ja nei jestem
        tego pewnawink jesli juz widzisz roznice miedzy wami to co bedzie po slubie??
        kiedy minie pierwsze zauroczenie? moze wtedy dojdziesz do wniosku ze nic was
        nie laczy?? przemysl tosmile a co do dentysty... moj nazeczony strasznie bal sie
        chodzic do dentysty (ja tez sie z reszta boje) ale kiedys zapisalam go do mojej
        dentystki i zgodzil sie isc! chodizl do niej chyba z pol roku, bo mial duzo
        problemow z zabkami!i wreszcie sie nie boi! teraz to on mnie zapisujesmile czasem
        wiec warto "pomatkowac" swoim duzym chlopcomsmile ale bez przesady oczywisciesmile
Pełna wersja