Mieszane uczucia co do własnego wesela...

22.12.05, 10:59
Powiedzcie mi czy tylko ja mam mieszane uczucia co do własnego wesela?
Ciarki mnie przechodza na myśl, że trzeba wydać tyle kasy, że to tylko jedna
noc, że i tak pewnie ktoś będzie niezadowolony. A już strasznie się wkurzam,
że to nasze wesele(moje i przyszłego męża) a trzeba będzie obtańczyć całą
rodzinę, udawać, że pije się wódkę, że o trzeciej nad ranem jestesmy
pierwszej świerzości i świetnie się bawimy w momentach ktore bysmy
najchetniej pomineli itp... itd... i ogólnie że musimy się dostosować pod
wiele osób.

Z jednej strony nie chcę rezygnować, ale z drugiej jak pomyślę, że trzeba
będzie tańczyć z pijanymi wujkami z mokrymi łapskami z których pot się
rozbryzguje przy każdym obrocie (juz nie raz widzialam takie sceny) to slabo
sie robi, tym bardziej, ze juz jestem "uczona" i "uswiadamiana", ze nie moge
odmowic!

z wesela najchetniej usunelabym:
witanie chlebem i sola(dobrze, ze snopkow siana juz nie ustawiaja w katach
sal)
podziekowania rodzicom(takie to pod publiczke i sztuczne)
publiczne slodzenie na czas
zboczone i zbrezne zabawy
ludzi, ktorych trzeba zaprosic, a ktorzy nie potrafia sie zachowac
i wiele innych

ktos powie to zrezygnuj z te go co ci sie nie podoba, ale to co mi sie nie
podoba lubi wiekszosc gosci i co mam chodzic i klocic sie ze wszystkimi i im
tlumaczyc? mam juz dosyc po tlumaczeniu i klotniach zwiazanych ze slubem
majowym...

co zrobic aby te wesele milo wspominac?
    • monia76 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:02
      nie powiem nic nowego - zrezygnowac z tego co ci sie nie podoba. my rezygnujemy
      z witania chlebem i sola, ograniczamy do minimum (sztuk 1) zabawy weselne i nie
      zamierzam sie z tego tlumaczyc nikomu. aha, warto tez dac na luz i nie
      nastawiac sie na 'nie' z gory. latwiej wtedy z usmiechem i przymruzeniem oka
      przetrwac cala te szopke.
      • twitti Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:13
        dlatego my robimy obiad i grilasmilezero glupich zabaw i wszystko po swojemu!
        koszty jednak podobne!
        • spamkiller9 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 27.12.05, 16:20
          niestety nie zawsze mozna wszystkich zadowolic
      • fotodj Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:33
        Ja też zapewne nie powiem nic nowego
        niezależnie od tego jak wspaniałe będzie wesele, będą osoby, które i tak będą
        niezadowolone, ot taka "polska" przypadłość
        spróbujcie znaleźć DJ'a lub zespół, który przede wszystkim wysłucha jak Wy
        wyobrażacie sobie to wesele. Ustalcie szczegółowo scenariusz i wymagajcie
        bezwzględnego zastosowania się do tych ustaleń. Wesele można poprowadzić tak,
        żeby uniknąć np. słodzenia na czas, odejście od witania chlebem i solą nie jest
        niczym nowym i ten element jest często pomijany (ale warto to ustalić z
        kierownictwem lokalu). Co do zabaw to jest wiele zabaw "na poziomie" i można
        uniknąć "wulgarnej sielskości".
        Na jednej z imprez prowadzonych przeze mnie Młoda Para zastąpiła oczepiny
        pokazem sztucznych ogni i nie pamiętam, aby komuś to się nie podobało.
        Nie jest też już zasadą, odtańczenie "krzesanego" smile z każdym wujkiem i
        wujkowie też to kiedyś muszą zrozumieć.
        Pomyślcie jak sprawić, aby wesele było weselem przede wszystkim dla Was i osób
        na których Wam naprawdę zależy. Cała reszta i tak będzie miała jakieś
        zastrzeżenia. Więcej optymizmu, napewno się uda.
        • justm Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:42
          a co zrobić jak 'dobrzy wujkowie' bez ograniczeń WYMUSZAJĄ na orkiestrze picie
          wódki i wznoszenie toastów?
          para młoda dowiedziała się czemu tak kiepsko grali i tak często robili przerwy
          dopiero po weselu....
          ja zdębiałam jak mi opowiadali co się działo....
        • paulina.e Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:43
          Ja po pierwsze zrezygnowałabym z tych okropnych zabaw w czasie oczepin tylko
          rzut welonem i muszką moga zostac. A dwa to całowanie po Kościele. Ja rozumiem
          że wszyscy nam życzą jak najlepiej tylko po co się malowac skoro zanim dojedzie
          się na sale po makijazu nie ma nawet śladu no może jedynie pozostałości ciocinej
          szminki. A co wy sądzicie o tym całowaniu?
          • klerken Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:49
            Oj chyba trudno będzie uniknąć...
            No bo co zrobić? Zaraz po wyjściu z kościoła w samochód i na salę?
            Ja bym tak wolała, bo obcałowanie setki gości łatwe nie jest smile

            Ale trzeba też pomyśleć o tych, którzy zostali zaproszeni na sam ślub - no
            muszą jakoś te życzenia żłożyć a całowanie jest chyba nieodłączne smile))

            Pozostaje posiadanie przy sobie fluidu, pudru, szminki itd. i poprawki po
            zakończeniu całowania wink
            • paulina.e Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:53
              Ja nie mówie żeby się wogóle nie całować ale delikatny jeden cmok od Pań a
              Panowie no przecież mogą w ręke i raz w policzek. A nie po siedem razy tę biedną
              pannę młodą całują x 100. Na całe życie jej wystarczy
              • klerken Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:56
                Koleżankom mozna powiedzieć "słuchajcie kochaniutkie, będzie mi miło gdy
                jednego cmoka dostanę", ale ciotkom i innym nie wytłumaczysz. To potrójne
                całowanie chyba jest za bardzo popularne.
                A najbardziej smiać mi się chce jak faceci sie całują smile
                • paulina.e Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:04
                  Tak to fakt dwóch facetów całujących się wyglada komicznie. Moja mama
                  stwierdziła że porozmawia z gośmi z mojej strony o pojedyńczym cmoku. Ale tak
                  prawde mówiąc oni są tego samego zdania co ja. Natomiast rodzina Mojej Miłości
                  jak mnie dopadnie to - ja biedna.
                  • klerken Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:11
                    No to chociaż dobrze, że Twoja rodzina zastosuje pojedynczego cmoka smile
                    A reszta moze podpatrzy?
                    smile
                    • cheri-bibi Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:12
                      haha, u mnie jakbym t powiedziala to stwierdziliby, ze znow mam jakies
                      fanaberie!
    • nie.migotka Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:21

      > witanie chlebem i sola
      Ja zostawiam bo miło jak rodzina wita gości wchodzących na wesele (nie będzie
      żadnych wierszyków, przemówień, śpiewów etc.)

      > podziekowania rodzicom(takie to pod publiczke i sztuczne)]
      Nie będzie bo mamy zamiar im podziekować w stosownym czasie.

      > publiczne slodzenie na czas
      Ke?

      > zboczone i zbrezne zabawy
      Nie będzie.

      > ludzi, ktorych trzeba zaprosic, a ktorzy nie potrafia sie zachowac
      Moi goście się potrafią zachować i wszystkich których chce zaprosić zapraszam.
      Mam nadzieję, że tylko nikt nie przedawkuje % bo to nagorsze co może się przydarzyć.

      > i wiele innych
      I wiele innych rzeczy będzie zrobione po mojemu tak abym wspominała ten dzień
      miło. I Tobie tez tak radzę. Ostatnią myślą byłoby tłumaczenie czegoś gościom.
      Wesela są różne więc nie nalezy z niczego się tłumaczyć, poprostu lubicie tak, i
      tak robicie. Głowa do góry! Będziesz miło wspominać!

      Pozdr.
    • caysee Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:43
      Ja tez mam bardzo mieszane uczucia jak chodzi o wesele. Po prostu z jednej
      strony chcialabym, zeby wszyscy dobrze sie bawili, ale z drugiej to wkurza mnie
      troche, ze trzeba robic wiele rzeczy, ktorych sie nie chce, po prostu dlatego,
      ze tak wypada.
      Poza tym u nas jest dosc duzo kwestii spornych pomiedzy naszymi rodzinami, ze
      wzgledu na roznice w tradycji naszych rodzin (np. u nich sluby sa przed
      poludniem, przy stole kolo mlodych siedza rodzice po obu stronach, tort jest od
      razu po obiedzie i prawie w ogole nie pije sie alkoholu) i po prostu nie mam juz
      ochoty uzerac sie z tesciami o niektore rzeczy, do tego stopnia, ze chetnie w
      ogole bym zrezygnowala z tego wesela, gdyby juz nie bylo w sporym stopniu
      zaplanowane.
    • karol_ka66 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 11:52
      Przed weselem swoim tez miałam mieszane uczucia, ale weselicho było super (jak
      dla mnie)Wybawiłam sie jak nigdy, ale złamałam pewnie niejeden przesąd i
      obyczaj, ale nic to; głupich zabaw nie było, nie przeszkadzało mi witanie
      chlebem i solą ani tym bardziej podziekowanie dla rodziców; pijany, natarczywy
      wujek był tylko jeden, wiec go ignorowałam (!!!); za swoje zdrowie też któryś
      kieliszek wychyliłam...mam super rodzinę i przyjaciół z którymi uwielbiam się
      bawić i po całej ekscytującej noc i tak było mi mało...nie czułam zmęczenia ani
      znużenia, nie przejmowałam sie malkontentami (nie wiem czy tacy byli)i przeżyłam
      coś zupełnie niebywałego, własne wesele jest SUPER!!! tylko trzeba zachowywać
      dystans i luz i miec dużo dobrego humoru - czego wam wszystkim zyczę!!!
      • cheri-bibi Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:10
        łatwo powiedzieć, jak narazie to ja bardziej sie ciesze z samego slubu niz
        wesela, jak sobie pomysle, ze zamiast odpoczynku w niedziele czeka mnie jeszcze
        zabawianie przy suto zakrapianych poprawinach to poprostu szok! ja jak jestem
        zmeczona to nic mnie nie ruszy ani nie rozweseli i mam poprostu chec odpoczac w
        towarzystwie swoich najblizszych przyjaciol i wszystko, tylko wiele osob tego
        nie rozumie. Ostatnio na weselu u rodziny narzeczonego patrzyli na mnie jak na
        tredowata, ze nie pije wodki i oczywiscie musialam odpowiadac czemu z 10 razy.
        Dziwne nie ;o) ?

        mi sie marzyl elegancki slub z eleganckim przyjeciem weselnym, w ladnej
        restauracji i przy zespole na poziomie, a tu wychodzi na to, ze i tak przemieni
        sie to w zabawe rodem z remizy... przeraża mnie to!
        • paulina.e Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:30
          To jest rzecz która naszczęście mnie ominie. Żadnych poprawin u mnie nie będzie
          owszem pokoje dla gości będa wynajęte ale ze śnaidaniem i niech jadą sobie
          szczęśliwie do domu. Ja w niedziele po ślubie wyjeżdżam odpocząć.
    • agnrek Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:33
      My zrobiliśmy inaczej - tylko najbliższa rodzina (rodzice, rodzeństwo, babcie,
      chrzestni, najbliższe ciotki i wujkowie), razem będzie tego 20 ośób. Reszta
      (drugie tyle) to sami znajomi moim i mojego narzeczonego - wszyscy młodzi.
      Bedzie okazja do pobawienia się w gronie, które nieczęsto ma okazję się
      spotkać, rozjechaliśmy się po świecie smile
      • konopielka80 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:41
        Tak to jest, gdy się robi wesele nie z własnego przekonania i nie po swojemu, tylko dlatego, że "jest taka tradycja" , " co ludzie /rodzina powiedzą" i na taką samą "tradycyjną modłę" jak inni robią.
        Uleganie tradycji, rodzicom, dalszej rodzinie a potem płacze na forum, że się nie lubi zabaw i innych zwyczajów... To po co to robić? Aby się męczyć? Aby jakaś ciocia potem była zadowolona i nie obrobiła tyłka? I tak zawsze ktoś będzie niezadowolony,nie każdemu dogodzisz...
        Powiedz , że tego, tego i tego nie chcesz na weselu, ze ci sie to nie podoba i koniec !!!
        • cheri-bibi Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:47
          ale ja chce samego wesela, tylko chce wesela jakie ja chce, a nie jakie chca
          inni...
          • twitti Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 12:59
            wszystko da sie zrobicsmile wynajmujecie sale w jakims ladnym budynku, nie w
            zadnej remizie czy zwyklej taniej sali weselnej, ale ladnym palacyku (wcale nie
            koniecznie drogim) lub innym ladnym osrodku z np. z ogrodemsmile wynajmujecie
            dobrego myzyka (dj, wodzireja, skrzypaczki itp co wolicie) i z gory ustalacie
            czego sobie nie zyczycie! wybieracie sami muzyke jaka ma byc grana (my chcemy
            sami nagrac na plytki rnb i czarna muzyke, ktora bedzie pasowala to naszego
            stylu bycia- pewnie goscie nie beda szeczesliwismile z calowaniem to moze byc
            ciezko, ale mozna np. samemu rozwozic zaproszenia i informowac zeby nie
            sciskali was za mocno bo makijaz splyniesmile aha, na poczatku goscie moga niebyc
            zachwyceni waszymi pomyslami, ale najwazniejszy jest rezultat koncowy, czyli
            humor z jakim opuszcza przyjeciesmile najwazniejszy jest dobry pomysl i
            organizacja!
    • justm Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 13:56
      jak poczytałam cheri o twoich problemach z dogadaniem sę z rodziną to ja swoich
      rpzyszłych teściów chyba pobłogosławię. w większości jednak stawiam na swoim.
      może też dlatego, że oni finansowo nie uczestniczą w weselu czy ślubie.
      współczuję ci bo widzę, że szanse porozumienia niewielkie.
      siedź, przytakuj, uśmiechaj się - odpowiadaj - 'weźmiemy to pod
      uwagę', 'dziękuję za sugestię', 'ciekawa propozycja' itd a potem...zrób po
      swojemu. trudno. dziewczyny mają rację - to twoje wesele. a malkontentów omijaj
      z daleka albo powiedz im, że to dla ciebie wielka radość ten slub i wesele i ze
      się bardzo cieszysz, że przyszli, to im zamknie usta.
      dodatkowo chyba tak jest, ze to raczej młodej rodzina o większości decyduje, a
      jak nie to wmów im, że u ciebie taka tradycja i koniec.
      a najlepiej tylko się uśmiechaj i zgadzaj ze wszystkim - będą zadowoleni, że
      mogą ci radzić
    • adzi25 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 14:30
      ja tez mam takie odczucia..co do calowania-bede starac sie udawac..taki cmok w
      powietrze..smileco do witania chlebem i sola-nienawidze tego-bede negocjowac choc
      nie wiem czy cos wskoram. Podziekowan rodzicom mam nadzieje ze nie bedzie, bo
      to tandetne i pod publiczke, zabawy-dogadam sie z orkiestra, tanczenie z
      wujkami-mam nadzieje, ze az tak zle nie bedzie, jednakze jak zajdzie konecznosc
      powiem nie i juz-nie bede tanczyc z pijanym typem, bo nie.
    • sandraa3 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 22.12.05, 15:13
      Nie będzie witania chlebem i solą, nie będzie zabaw oczepinowych, bo nie
      chcemy. Wódki też nie chcemy, więc toastów wódkowych nie będzie wink DJ uczulę,
      żeby nie było żadnego gorzko-gorzko, a jak ktoś mi to zrobi to zabiję >wink

      Jedna rzecz, która mnie przeraza i ktorej nie chce, ale chyba nie mam wyjscia
      to życzenia. Jak myślę, że 150 osob będzie mnie obcałowywać to mi się słabo
      robi. uncertain
    • wegierka111 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 28.12.05, 10:35
      jesli masz tyle dylematow i ma to byc dla Ciebie takie cierpienie to po prostu
      głosno o tym powiedz przed weselem i nie rob kabaratu. I to wszystko. Gdzie jest
      problem?
      • dalloway Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 28.12.05, 10:49
        U mnie nie będzie na pewno z rzeczy żenujących:

        -powitania chlebem i solą (ja rozumiem, że na wsi teść wita synową w SWOIM
        domu, jak wesel jest w stodole, ale kto ma mnie witać w knajpie i z jakiej
        paki?)

        - ŻADNYCH zabaw, zbierania na wózek i tym podobnych kretynizmów

        - oczepin i podziękowania dla rodziców (nie muszę im dziękować akurat przed
        publicznośćią w takt miernej piosenki)

        Teraz zastanawiam się nad sforsowaniem pomysłu o weselu bez wódki. Ja nie piję
        wcale wódki, mój narzeczony w ogóle alkoholu, obie mamy wódki nie tykają. Do
        eleganckiego obiadu, ewentualnie poza przystawką, normalny człowiek nie pije
        przecież wódki tylko wino lub wodę. Więc po co pije wódkę? Po to żeby mieć w
        czubie. A za takich gości to ja dziękuję.

        Jesli starczy nam forsy to o połnocy będzie mini pokaz fajerwerków. A na pewno
        taras/patio/ogród (jeszcze nie wiemy, która sala) będą podświetlone nowoczesnym
        sprzętem i będzie pokaz światło i dźwięk.
        • justm Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 28.12.05, 12:34
          słyszałam, że na pokaz fajerwerków trzeba mieć zezwolenie z gminy czy to
          prawda?
          orientowałaś się moze w temacie?
          • dalloway Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 28.12.05, 13:14
            Trzeba mieć.
            • justm Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 28.12.05, 13:44
              a orientujesz się na ile wcześniej należy się strarać - ile to kosztuje itp?
              • dalloway Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 29.12.05, 21:01
                Nie wiem. My mamy firme eventową i stałe zezwolenie na rok, więc odpada nam ten
                problem. Najlepiej poszukaj na stronach www swojej gminy, bo to powinno być w
                procedurach elektronicznych. Albo zadzwoń do spraw obywatelskich. A jesli
                wynajmujesz firme, to oni powinni sie tym zająć. U mnie nigdy klient sam nie
                zawraca sobie głowy zezwoleniami. O pokazach robionych własnym sumptem mam
                niestety bardzo nikłe pojęcie.
    • kamyszkasia Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 29.12.05, 09:25
      Może ja powiem jak buło u nas: po ślubie (który był dość wcześnie bo o 14)
      najbliższa rodzina i świadkowie byli zaproszeni do restauracji - tam był obiad,
      tort, toasty ale winem! zero wódki, rozpakowywanie prezentów i odpoczywanie po
      stresach kościelnych.
      A następnego dnia był grill dla duużej grupy znajomych - moich i męża -
      zjedliśmy ponad 10kg mięska, pogadaliśmy. W poniedziałek rano pojechaliśmy na
      tydzień w góry odpoczywać w hotelu smile

      Nikt sie przesadnie nie wykosztował i nie marudził. uważam że było naprawdę ok.
    • ciocia_ala Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 30.12.05, 05:54
      To i ja dorzuce swoje trzy grosze.

      Na moim weselu nie byloby zadnych zabaw nazywanych tutaj zenujacymi. Szczerze
      powiedziawszy o niektorych nawet nigdy nie slyszalam. Jakies przetaczanie jaka
      nogawka?? O ludzie?? To chyba sie nadaje na wiezor panienskismile ZADNYCH zabaw.

      Na kilku weselach na ktora mialam byc przyjemnosc zaprosona nie bylo zadnych
      pijanych wujkow. A na ostatnim to chyba my - czyli tzw. mlodziez - najwiecej
      wipilismy. Co i tak wcale nie bylo duzo. Rodzina i znajomu zaczeli rozchodzic
      sie okolo godziny 2. To chyba juz nie te czasy, zeby zbierac ostanich gosci
      "spod stolow" nad ranem. (Fakt ze 15 lat temu zaginal jeden taki, a ze byla to
      zima a miejsce w srodkowej polsce - wszyscy musieli go szukac. Zeby biedactwo
      sobie nie odmrozilo tego i tamtego smile

      Co do chleba i snopkow siana. Co kto lubi. Wiadomo, ze w palacowcyh salach
      wyglada to dziwnie. Ale sama idea chleba i soli wydaje mi se do zniesienia, choc
      nie wiem czy miejsce jest dobre. Moze mozna ten moment gdzies przeniesc?? I
      jeszcze jedno w kwesti folkloru, podobno teraz delikatesy z takiego "polskiego
      stolu", czy jakkolwiek sie to nazywa sa bardzo popuarne. Pieczona swinka i chleb
      ze smalcem. Podobnie jak powyzej. Co sie komu podoba i w jakiej formie
      wyprawiamy wesele.

      Nie wyobraza sobie chodzic i klocic sie z goscmi. Chyba nikt nie bedzie
      napastliwy i nie bedzie na nic nalegal??

      Ja zdecydowanie wykreslialbym podziekowania dla rodzicow. To takie jakie sztuczne.

      A jezeli jednak obwaiasz sie, ze ktos wpadnie na pomysl "zbierania na wozek"
      (jak to wyglada???) to zajmij gosci czyms innym. Poczytaj o pomyslach innych, co
      planuja robic. Panna Mloda Spiewa Panu Mlodemu (lub odwrotnie), pokazy sajdow z
      dziecinstwa i mlodosci Mlodych, sztuczne ognie, "balony" z czys w srodku jako
      niespodzianka. Konkurs na najlepiej tanczaca pare (zadnego dmuchania
      balonowczymkolwiek!! widzialam to filmie pt. Wesele).

      Ach, i jeszcze jednego zabronilabym. Absolutny zakaz spiewania angielsko
      jezycznych piosenek. Lub jakichkolwiek obocojezycznych. Chyba ze narodowosc
      wokalisty na to pozwala.

      ps. wydajemi sie, ze wesele robi sie po to, zeby wspolnie z najblizszymi i
      przyjacilmi cieszyc sie. skoro nie czujesz, ze tak bedzie i nie masz ochoty
      spotykac sie z rodzina i sedzic tego czasu wspolnie, to najlepszym wyjsciem jest
      dac sobie spokuj z weslem na pokaz. Jezeli wy nie bedziecie sie dobrze bawic, to
      nikt nie bedzie...
      • zola Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 15:25
        My zrobilismy male wesele, ja takie chcialam, slub cywilny przyjecie w domu,
        znajomi, najblizsza rodzina. Maz chcial duze, wedle tradycji jakie lubi jego
        rodzina. Tez mnie to przerazalo a najbardziej koszta. Teraz zaluje, ze nie
        wystapilam w sukni, welonie, nie szlam przez kosciol i nie bylo az tak
        uroczyscie. Teraz nie moge meza przekonac, ze mozna zrobic slub koscielny przy
        calej rodzinie i moze odyzskac to wszystko czego nie bylo na cywilnym. Jak
        myslicie da sie tak? Czy ktos tak zrobil?
        • aneczkaczyz Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 15:39
          Ja już wesele mam za sobą. Odbyło się w zeszłym roku i powiem ci, że też nie
          chciałam tego całego zamieszania ale dałam się przekonać i powiem ci, że takie
          wesele to bym jeszcze raz wyprawiła!!! Mieliśmy wesele na 80 osób, staraliśmy
          się zrobić wszystko po swojemu. Nie siedzieliśmy przy głównym stole tylko z
          najbliższymi przyjaciółmi, tzn obiad był tylko taki jak to dawniej bywało a
          potem każdy dosiadał się dzie chciał. Do tego nie przypominam sobie żebym
          musiała tańczyć z każdym, noc tak szybko zleciała że nawet nie było takiej
          możliwości. I jeszcze jedno my nasze wesele robiliśmy w piątek (bo tak się nam
          podobało), pomimo sprzeciwów naszych rodziców ( bo to nie wypada żeby goście
          brali wolne) a okazało się,że wszyscy byli bardzo zadowoleni i wesele zrobiło
          się 3 dniowe, każdy przychodził niby pomóc sprzątać i zabawa się rozkręcała.
          Więc zróbcie wszystko po swojemu, bo to wasz dzień i nie przejmujcie się tym co
          ludzie powiedzą!!! To po latach mają być wasze wspomnienia!!!
    • agnes_l25 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 17:08
      A ja bym najchętniej usunęła sypanie ryżem albo pieniędzmi po kościele. Ryż się
      plącze w falbany, we włosy, potem całą imprezę człowiek je wyciąga. A pieniedzy
      nie mam zamiaru zbierać. Tym bardziej, że ślub mam za 3 tygodnie, bedzie śnieg,
      może jakies błoto, a ja się będę w białej kiecce tarzać za drobniakami. Zanim
      dojadę na salę, sukienke będę miała do wyrzucenia.
      I nie wiem jak mam to załatwić, żeby nikomu nie przyszło to do glowy. Tym
      bardziej, że moja przyszła teściowa ze swoimi dwoma siostrami od trzech
      miesięcy podobno zbierają drobne na to widowisko.
      • justm Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 17:43
        ktoś chyba tu na forum pisał o księdzu, który to za mlodych załatwił - po mszy
        powiedział do mikrofonu coś w stylu, że na świecie tyle dzieci głoduje a ryż
        jest jedzeniem dla wielu tysięcy z nich - i ze prosi aby go nie marnowac.
        nie umiem tego tak ładnie napisać, jak było powiedziane, ale było subtelnie,
        delikatnie i na tyle stanowczo, ze żadna ciotka się nie odważyła.
        może jeśli masz fajnego księdza - zapytaj.... albo powiedz teściowej wprost, że
        nie chcesz dostać drobniakami w głowę z w/w powodów.
        u mojego brata na ślubie było b. zimno, mimo, ze wrzesień i cala rodzina
        rzuciła się do zbierania, żeby było szybciej - jak sypną proś o pomoc. ktoś na
        pewno pomoze wyzbierać - młody, świadek, koleżanki, koledzy...
      • malgosiak79 Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 17:56
        Mnie sie podoba tradycja z chlebem i sola, miala ja moja prababcia, babcia,
        mama i ja tez chcesmile

        Ale wrecz mnie wykreca na sama mysl o tym ze ktos moze wspasc na "genialy"
        pomysl wynajecia muzykow przed dom, niestety na podlsiu jest to w ciagu dalszym
        modne, fuuuuuu. Najblizsci zostali uprzedzeni ze jesli w podblizu zobacze
        chocby ich cienie, to biada muzykom i tym ktory ich sprowadzili.
        Co do ryzu bardzie jestem za platkami kwiatow - ryz sie placze we wlosy a i
        poslizdnac sie na nim moznesad
        Co do oczepin to naszczesci mamy dj'a ktory rozumie ze nie kardy lubi "dzikie
        harce", i zaproponowal 3 spokojne zabawy lub firme od fajerwerkowsmile
        A i bardzo wazne kwesti wybujalych ambicji muzycznych rodzimy. Brat cioteczny
        jak sie dowiedzial ze nie bedzie orkiesty do skwitowal "ojoj to sobie nie
        pospiewam, a juz repertuar wybralem". No to go na czarna liste do dj'a
        zapisalam z dopiskiemnie dopuszczac do mikrofonusmile
        Drogie panie prawie wszystko da sie zalatwic tylko nie ma co panikowac i sie
        denerwowacsmile

        Pozdrawiam i opaanowania zyczesmile
    • agacciam Re: Mieszane uczucia co do własnego wesela... 05.01.06, 20:14
      dlatego właśnie my wesela nie robimy!!! właśnie dla wszystkich tych powodów a
      szczególnie dla tego "obryzgania potem". skromne przyjęcie.
    • misiaczyca1 współczucia 05.01.06, 21:53
      Naprawde Wam wspólczuje.biedne jesteście...z taka rodzina???
      pijani co zygaja pod stół.tesciowe co sie wtrącaja i Wy które nie umiecie
      powiedziec,ze cos wam sie nie podoba.nie słychane.mam taki a nie inny charakter
      i dlatego nie potrafie sobie wyobrazic,ze tak bardzo brakuje w tym temacie
      stanowczości,kompromis i asertywności.eeeehhhhh.
      nie dopuszczam usprawiedliwień,ze rodzice płaca to wymagaja.jeżeli w dniu ślubu
      nalezy ich słuchac i pozwolic sie traktować jak dziecko to moze nadal sie nim
      jest??

      pozdrawiam i bądzcie szcześliwe......
    • a_weasley Co robić? Robić swoje! 06.01.06, 03:02
      Cheri-bibi napisała, a ja odpisuję, owszem, lekko pod wpływem:

      > Powiedzcie mi czy tylko ja mam mieszane uczucia co do własnego wesela?

      My ex post mamy jedno: obawiając się nazbyt organizowanych zabaw, na pytanie
      kapeli, czy chcemy organizowania czegokolwiek, odpowiedzieliśmy, że poza
      rzucaniem bukietem i krawatem tudzież tańcem złapawców, i oczywiście krojeniem
      tortu, nic. Trochę żałujemy, myśleliśmy, że ludzie się bardziej ożywią tanecznie
      niż się to stało. Ale i tak wszyscy nasze wesele chwalą.

      > trzeba będzie obtańczyć całą rodzinę,

      Obtańczyłem wszystkie panie... ups, poza mamą i teściową... żona nie, bo była
      krótko po operacji, a wolne tańczyła ze mną...

      > udawać, że pije się wódkę,

      pilismy uczciwie

      > że o trzeciej nad ranem jestesmy pierwszej świerzości

      jakoś pod trzecią się impreza skończyła

      > z wesela najchetniej usunelabym: witanie chlebem i sola

      nie było, nikomu nie brakowało, weszliśmy, muzyka zagrała, szampan się rozniósł,
      ojciec przemówił (dowcipnie), świadek zagaił, zaczęły się tańce

      > podziekowania rodzicom(takie to pod publiczke i sztuczne)

      nie było

      > publiczne slodzenie na czas

      ???

      > zboczone i zbrezne zabawy

      nie chcieliśmy, to i nie było

      > ludzi, ktorych trzeba zaprosic, a ktorzy nie potrafia sie zachowac

      kogośmy nie chcieli, tośmy nie prosili

      > ktos powie to zrezygnuj z te go co ci sie nie podoba,

      tak właśnie powiem

      > ale to co mi sie nie podoba lubi wiekszosc gosci

      Hmm. A nie ma takich rzeczy, które lubisz i Ty, i goście?

      > i co mam chodzic i klocic sie ze wszystkimi i im tlumaczyc?

      Absolutnie nie. Któryś zamarudzi, to spławić, nie zamarudzi, tym lepiej, łaski
      nie robi.

      > co zrobic aby te wesele milo wspominac?

      Zrobić fajną zabawę dla:
      1) bliskiej rodziny (MSZ do pierwszego kuzynostwa włącznie)
      2) tych z dalszej rodziny, na których Wam zależy
      3) tych przyjaciół, kolegów, kumpli, na których Wam zależy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja