greeneyes27
24.12.05, 20:42
1. Bardzo zalezalo nam na pieknych zdjeciach
portretowych. Pani Taran robila je w ten sposob, ze
kucala tuz przy ziemi i z tej pozycji robila zdjecia.
Na zdjeciach wygladamy bardzo niekorzystnie, patrzymy
na dol i na pierwszym planie sa nasze brody. Fatalnie!
2. Ogolnie jest bardzo malo zdjec, o ktorych moge
powiedziec, ze sa piekne.
3. Zapytala nas, na jakich ujeciach nam zalezy.
Zrobilam liste, p. Taran zjawila sie w dniu slubu z ta
lista i okazalo sie, ze ktos ma jej ta liste czytac
(podczas zdjec z rodzina w plenerze). W sumie brat i
ja czytalismy ta liste, ja tlumaczylam na angielski
(slub polsko-amerykanski), kto ma teraz podchodzic do
zdjecia, a po to upewnialam sie, czy ona zna
angielski, zeby to ona wlasnie robila. Czyli w sumie
musielismy jeszcze byc jej asystentami.
4. Wiele ujec z tej listy w ogole nie zostalo
zrobionych (np. podczas ceremonii slubnej).
5. Nasz album slubny byl beznadziejny: CZERWONA
okladka i CZARNE kartki!!! Zdjecia byly niechlujnie
wklejone i poza tym najlepsze zdjecia nie zostaly
wybrane do albumu. Jak mialam go ogladac, to czulam
obrzydzenie. Musialam odkleic wszystkie zdjecia,
kupilam nowy, bardzo elegancki slubny album i zrobilam
go na nowo, wybierajac do niego tylko niektore zdjecia
p.Taran, bo byly beznadziejne, reszta to byly zdjecia
od rodziny i przyjaciol.
Otrzymalam zapewnienie od p. Jacka Tarana, jej meza,
ze albumy sa dobrej jakosci, ale to byl chyba
najtanszy dostepny na rynku album. Jak rodzina i
znajomi dopytywali sie, czy moga ogladac zdjecia, to
wstyd mi bylo pokazywac ten czerwony album.
6. Mialam wynajeta konsultantke slubna i obie panie
poklocily sie podczas dnia slubu. Gdy zwrocilam na to
uwage wlascicielce tej firmy konsultingowej,
odpowiedziala, ze p. Taran slynie na rynku uslug
slubnych w Krakowie z tego, ze jest konfliktowa.
7. Poniewaz mieszkalismy wtedy za granica, a tylko
wesele robilismy w Polsce, umowilam sie z p.Taran, ze
przesle albumy i zdjecia w paczce. Gdy zobaczylam
paczke, bylam w szoku! Wygladala tak, jakby przeszla
przez epicentrum tornado!!! Bylismy wtedy w podrozy
poslubnej i sasiadka, ktora odebrala za nas paczke,
powiedziala, ze byla PRZERAZONA, jak ja zobaczyla!
Bylo mi wstyd przed sasiadka i przed mezem, ze taka
paczka przyszla z Polski. Cala sie rozwalala. Karton
byl tak cienki, ze z jednej strony wszystkie rogi
albumu zostaly zagiete. Paczka zostala zmniejszona z
wiekszego kartonu na mniejszy, scianki kartonu zostaly
zagiete z gory, ale juz nie sklejone. Dlatego podczas
transportu te scianki odgiely sie, rozrywajac papier,
ktorym karton byl oblozony.
Przed slubem wplacilam zaliczke, reszte mialam
doplacic przelewem po otrzymaniu paczki. Powiedzialam
mezowi, ze nie zaplace calosci, bo nie jestem
zadowolona z uslugi. Niestety, maz namowil mnie, zebym
zaplacila za wszystko, bo na taka kwote umawialismy
sie w umowie, itd.
Zrobilam wiec od razu przelew i napisalam p. Taran
powyzsze uwagi w e-mailu, dodajac, ze mam nadzieje, ze
wykorzysta je przy nastepnych zleceniach. Otrzymalam
od niej odpowiedz, jak to ona okreslila "DLA
WYROWNANIA", ze praca na moim slubie byla
NAJNIEPRZYJEMNIEJSZYM wydarzeniem w jej pracy
zawodowej...