anniszka
27.12.05, 12:38
Moj najukochanszy mężczyzna w wigilię poprosil mnie o reke. Nie bylam
specjalnie zaskoczona, bowiem date slubu ustalilismy pol roku temu,
zamowilismy restauracje, hotel, msze, muzyke i kamerzyste. Jednak...
poplakalam sie jak dziecko. Pierscionek bije w oczy i zaskakuje...
skromnoscia. Cieniutka obraczka, jeden kamyk, dokladnie taki, jaki chcialam.
Prosty i delikatny, podobno pasuje do mnie. Moj mezczyzna szukal go 8 godzin
i przejechal ponad 200 km, jak zdradzil mi moj braciszek, ktory buszowal po
sklepach razem z nim. Dlatego ten kawalek zlotka jest dla mnie najcenniejszy
i najpiekniejszy na ziemi. Alez jestem szczesliwa... A moze ktos jest
szczesliwy z tego samego powodu??