PROSZĘ o radę

05.01.06, 11:08
Jak Wam się układa w małżeństwie, bo u mnie zaczyna się kryzys (4 miesiące
temu był ślub), że już sama nie wiem jak to będzie. Mój mąż zmienił się o
wszystko trzeba się
go wręcz prosić i to wielokrotnie on nadal nie może przestawić się na życie
małżeńskie czasem wydaje mi się, że czuje się jeszcze kawalerem. Próbuję z
nim porozmawiać ale to nie da rady. Bo on ciągle nie rozumie, że robi źle.
Zostawia mnie samą w domu z teściami i wychodzi niby na 15 min do sklepu a
przepada na 2 godz, raz mu sie zdażyło na 5 godz, a nawet 10 godz. - a przez
ten czas nie wiedziałam co się z nim dzieje. Najgorsze jest to, że on nie
wiedzidzi w tym co robi nic złego. Zrobił się strasznym bałaganiarzem, że
wracając z pracy muszę po nim sprzątać (on również pracuje) zaścielać łóżko
itp. Jak jest zły to lepiej nie wchodzić mu w drogę ostatnio w nerwach
roztrzaskał tel. komórkowy. Nie możemy dojść do porozumienia o wszystko mnie
obwinia a ja tylko chcę mieć normalną szcześliwą rodzinę. Pracuję zajmuję się
domem można powiedzieć że jestem domatorką. Moja siostra radzi mi abym na
jakis czas wróciła do rodzinnego domu i tym samym dała mu i sobie czas na
przemyślenie tego co dakej i aby może w ten sposób uzmysłowić mu jego błędy.
No ale cóż ciężko mi odejść bo bardzo go kocham jesteśmy z sobą 7 lat a w
małżeństwie nie całe 4 miesiące. Na dodatek teściowa zagroziła, że jak odejdę
od niego to go wyrzuci z domu i z pracy (bo mąż pracuje w jej zakładzie).
Dodam tylko że mój mąż nie miał łatwego życia z rodzicami.
    • bacha1979 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 11:26
      Po co spamujesz???
      2 watki o tej samej treści tyle , ze innym tytule.
    • askiem Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 12:16
      Polecam (jeśli to możliwe) rozmowę, rozmowę i jeszcze raz rozmowę. Powiedz
      mężowi co ci się nie podoba, jakie zmiany zauważyłaś...
      Rozumię, że przed ślubem nie mieszkaliście razem? Być może on cały czas taki
      właśnie był, kochający, ale bałaganiarz z lekkodusznym nastawieniem...
      I jeszcze jedno - może szczera rozmowa z teściową nie zaszkodzi. Jeśli masz z
      nią dobry kontakt. W końcu to jego mama i zna swoje dziecko jak nikt inny. Moja
      teściowa potrafi wiele konfliktów rozwiązać, wiele sytuacji zmienić...
      Powrotu do domu - nie bardzo polecam - nie jestem przekonana czy to może coś
      naprawić. Dla mnie to jak ucieczka od problemów...
      Powodzenia.
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 13:45
        akurat tak się składa, że mieszkaliśmy rok czasu razem z sobą zanim
        zdecydowaliśmy się na ślub. I wtedy było oki dogadywaliśmy się super i nie było
        żdnych poważnych kłótni tylko drobne sprzeczki, które zaraz załagadzaliśmy. A
        teraz po ślubie nasze wspólne życie, mieszkanie wygląda zupełnie inaczej nie
        tego się spodziewałam, myślałam że będzie tak jak przed zawarciem związku
        małżeńskiego. Dodam, że przed ślubem mieszkaliśmy sami w wynajętym mieszkaniu
        na okres moich studiów w zupełnie innym meście. Teraz po ślubie mieszkamy z
        Jego rodzicami, z którymi mąz nie bardzo się dogaduje. Dochodzi między nim a
        jego ojcem do częstych spięć co odbija się na moich relacjach z mężem.
        • askiem Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 14:24
          agniecha606 napisała:

          > akurat tak się składa, że mieszkaliśmy rok czasu razem z sobą zanim
          > zdecydowaliśmy się na ślub. I wtedy było oki dogadywaliśmy się super i nie
          było
          >
          > żdnych poważnych kłótni tylko drobne sprzeczki, które zaraz załagadzaliśmy. A
          > teraz po ślubie nasze wspólne życie, mieszkanie wygląda zupełnie inaczej nie
          > tego się spodziewałam, myślałam że będzie tak jak przed zawarciem związku
          > małżeńskiego. Dodam, że przed ślubem mieszkaliśmy sami w wynajętym mieszkaniu
          > na okres moich studiów w zupełnie innym meście. Teraz po ślubie mieszkamy z
          > Jego rodzicami, z którymi mąz nie bardzo się dogaduje. Dochodzi między nim a
          > jego ojcem do częstych spięć co odbija się na moich relacjach z mężem.

          ----------------------------------

          Wydaje mi się, że przyczyną takiego zachowania może być nie fajna sytuacja w
          domu... Najlepszym rozwiązaniem byłoby wyprowadzenie się od rodziców. Jeżeli
          oczywiście macie taką możliwość...
    • pannaanna1980 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 13:12
      Moim zdaniem, powrót do domu to ostateczność, na którą jest stanowczo za
      wcześnie (dopiero 4 miesiące po ślubie). Odradzam też rozmowę z jego matką,
      szczególnie, że piszesz, iż mąż nie miał łatwego życia z rodzicami. Twoja
      szczera rozmowa z teściową moze zostać odebrana przez męża jak donos/skarga na
      niego i to do osoby, z którą ma nienajlepsze stosunki.
      Może pokaż mężowi jak to jest, gdy się wychodzi niby na 10 minut, a wraca po 10
      godzinach - to trochę dziecinne rozwiązanie, ale czasami skuteczne, zobaczy jak
      Ty martwiłaś się o niego. A wcześniej porozmawiaj z mężem spokojnie, powiedz
      jakie to dla Ciebie ważne i jak się o niego boisz, gdy wychodzi i nie mówi
      dokąd. Powodzenia!
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 13:47
        dzięki
    • agnieszka5661 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 13:31
      poważna rozmowa i powiedzenie, że tak być nie może
      jeśli nie poskutkuje, to rozwiązanie, które podpowiada moja poprzedmówczyni,
      choć tak jak sama mówi dziecinne, może jednak pomoże - jak Twój mężczyzna
      zobaczy jak to jest fajnie nie wiedzieć co się z Tobą i nie wracasz od 10h,
      może zrozumie
      rozmowa z teściową chyba nic nie pomoże
      no a wyprowadzenie się też raczej nie rozwiąże problemu, choć jest najłatwiejsze
      życzę Ci powodzenia z całego serca
      • agniecha606 Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 13:48
        agnieszka5661 dzięki
        • agacciam Re: PROSZĘ o radę 05.01.06, 18:49
          Moim zdaniem powinniście jak najszybciej się wyprowadzić od rodziców albo
          chociaż przerobić tak mieszkanie abyscie mieli osobne wejścia. Jeśli
          dogadywaliście się przed małżeństwem mieszkając razem to powinno pomóc. Zgadzam
          się z innymi dziewczynami, że najważniejsza jest zawsze rozmowa. Nie ważne że
          dziś nie poskutkowało, zacznij znowu jutro, potem pojutrze i może jakoś w końcu
          dojdziecie do ładu.
Pełna wersja