proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę trudna

11.01.06, 13:46
witajcie!
proszę Was o rade,bo sama juz nie wiem co robić...chodzi o rodziców mojego
narzeczonego - slub mamy 2 wrzesnia a oni W OGOLE nie przejawiają
zainteresowania naszym slubem...nie chcą nawet spotkać sie z moimi
rodzicami..na pyatnie narzeczonego czy pomogą nam finansowo w organizacji
wesela,odpowiedzieli, że "nie,bo to obowiązek pana mlodego zaplacic za
wesele"...a nas i moich rodziców zwyczajnie nie stac na pokrycie wszystkich
kosztów..zostawili nas samych z tym problemem,olewają nas totalnie,
narzeczonego traktują jak zuoelnie obcą osobę...narzeczony nie chce ich
zaprosic na wesele...jak myslicie - prosic ich czy nie ?
nie chodzi nam o kase tylko o to by nas wsparli psych....ale oni wolą nam
dowalać.... crying
    • azanna Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 14:00
      Rodziny się niestety nie wybiera. Chyba po prostu musicie się pogodzić z
      sytuacja i nie oczekiwać od rodziców zaangażowania, bo raczej wyrazili się
      jasno, że są to Wasze sprawy i oni w nich nie chcą uczestniczyć. Wiem, że to
      przykre, ale raczej nic na to nie poradzicie.
      A co finansowania wesela to zróbcie takie na jakie Was stać. Ja uważam, że
      finansowanie wesela nie jest żadnym obowiązkiem rodziców, jeśli chcą i mogą to
      OK, ale ślub jest wydarzeniem młodych i oni powinni się zastanawiać na co ich
      stać, a nie stawiać rodzicom wymaganai finansowe.
      • justm Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 14:47
        ja mam osobiście bardzo majętnego ojca - sytuacja jak wyżej.
        zero zainteresowania, zero pomocy finansowej, nie mam na co liczyć.
        na zaręczyny i zapoznanie rodziców nie przyszedł, mimo wcześniejszych
        zapewnień, że będzie. nie zadzwonił - nic.
        do tej pory jeśli dzwonię i coś mu opowiadam o weselu - to słyszę, że po co to
        całe zamieszanie, po co takie wydatki, trzeba było zrobić cywilny itd.

        zaproszony będzie, ale też jest mi ciężko.

        nie ma rady - jeśli decydujecie się na wesele, to nie można oczekiwać od
        rodziców finansowania, zwłaszcza jeśli nie zarabiają, lub po prostu ich nie
        stać.
        moja rada - odczekać, niech opadną u was emocje. może się jakoś dogadacie.
        jak nie - robić wesele w swoich, realnych mozliwościach finansowych, albo
        zamiast wesela - obaid, grill, przyjęcie tylko dla rodziny lub tylko dla
        znajomych.
        • justm Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 14:49
          ps rodzice młodego też nam nie pomagają.
          ojciec narzeczonego sam za wszystko płacił jak sam brał ślub i zapewne ma
          identyczne przekonania.
          nie pytamy. robimy to, co możemy.
    • a1ma Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 14:43
      No faktycznie, przecież rodzice nie mają żadnego obowiązku finansowac Waszego
      wesela, jeśli Was nie stać to pozostaje Wam skromniejsze przyjęcie lub w ogóle
      jego brak.
      A rodziców zaprosić wypada. Jacy by nie byli.
      • askiem Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 14:54
        No my mamy podobną sytuację, w sensie, że rodzice mojego narzeczonego nie
        wyjawiali i specjalnie nie wyjawiają najmniejszego zainteresowania. Ale dało
        się ich zaprosić na "oficjalne zaręczyny". Tam również nie mieli chęci i ochoty
        na rozmowy... dlatego wręczyłam im rozpisany kosztorys - co ile będzie
        kosztowało i poprosiliśmy, żeby się z tym zapoznali. Powiedzieliśmy krótko -
        wszystkie koszty dzielimy pół na pół, czyli jeśli ślub/wesele ma nas kosztować
        20.000zł - ja+moi rodzice dajemy 10.000 a strona mojego R. też 10.000zł. A że
        mój Narzeczony pracuje - dzieli się z rodzicami po połowie - on daje 5 tyś. i
        rodzice 5 tyś. No i jeszcze czekamy na ich decyzję...
        Jeśli nie - ograniczymy nieco liczbę gości, zrezygnujemy np. z poprawin... i
        jakoś to będzie. Może skromniej, ale - damy radę... smile
        Wiem co przeżywasz - dlatego powodzenia życzę.
        • agnrek Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 15:02
          Ot, życie. My sobie sami finansujemy, bo ja nie mam rodziców,a narzeczony ma
          tylko ojca. Nieźle zarabiamy, więc wstyd nam by było prosić o pieniądze. Kto
          nam każe szaleć z nową sukienką, z zespołem, z ilością osób? Można zawsze
          taniej, skoro nas nie stać.
          • ozana1 Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 23:18
            Ja i Kubusiek płacimy za wesele razem, nie odkładamy kazdego grosza zyjemy
            normalnie zebranie całosc zajmie nam 1,5 roku, ale jestesmy bardzo szczesliwi,
            ze mamy z czego odłozyc, nigdy nie pytalismy jego rodzicow o wsparcie
            finansowe, moja mame nie smiałabym pytac , musiałaby zaciagnac kredyt a ja
            nigdybym na to nie pozwoliła
            ozana
        • a1ma Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 21:30
          Powiem tak - potraktowana w ten sposób przez własne dzieci nie dłabym grosza na
          wesele indifferent
          • marpessa Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 09:46
            potraktowana jak ??? ze grzecznie spytalismy czy dołożą nam 3 tys, do
            wesela ??? a mają z czego....poza tym od razu rodzicom narzeczonego
            powiedzielismy ze jesli z jakiś przyczyn nie pomogą nam to niech przynajmniej
            wykażą inicjatywę spotkania sie z moimi rodzicami !!! ( moja mama zapraszała
            ich dwukrotnie)........
            • a1ma Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 10:25
              Mój komentarz był do wypowiedzi askiem, nie Twojej.
    • kolunia1 Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 21:47
      Nie wiem jak być powinno,ale moim zdaniem rodzice nie mają obowiązku wyprawiać
      dzieciom wesela!Bez przesady-wszystko jest cholernie drogie.My wychodziliśmy za
      mąż 1,5 roku temu-moich rodziców nie było stać na to by nam pomóc,przez to
      najprawdopodobniej było im bardzo głupio i nie angażowali się w
      przygotowania,bo było im po prostu dziwnie zarządzać tym do czego się nie
      przykładali sad Trochę mi było przykro-ale...z drugiej strony ich rozumiem.
      Zorganizowaliśmy przyjęcie dla 60 osób,było bardzo fajnie-goście zadowoleni,
      ślub piękny-większość rzeczy najmniejszym kosztem,oprócz oczywiście jedzenia w
      restauracji,bo na tym nie oszczędzaliśmy-żeby goście wyszli najedzenismile Ale mąż
      płacił za swoich gości,a raczej jego rodzice za nich płacili, a ja przez wiele
      miesięcy odkładałam i ciężko harowałam na to przyjęcie, ale za swoich gości,
      suknię (szyłam-bo taniej),buty itp.wszystko kupiłam nowe,mąż zapłacił jeszcze
      za obrączki, wiązankę i samochód. Wyszło sporo ogólnie,ale nie żałuję. Dodam,że
      oboje wtedy studiowaliśmy. Ja zaraz po zajęciach gnałam do pracy żeby więcej
      zarobić. NIe mam nic do zarzucenia moim rodzicom, bo co mieli kredyt brać,
      tylko dlatego,że córka wychodzi za mąż. Bezsens jakiś. Tymbardziej z
      perspektywy czasu widzę, że ślub i wesele to początek a najważniejsze to co
      potem, lepiej zainwestować w mieszkanie czy tym podobne. Myślę,że nie możecie
      mieć pretensji do rodziców narzeczonego, po prostu jeśli nie chcą się dołączać,
      to niech narzeczony zaprosi tyle osób za ile jest w stanie zapłacić, w tym
      powinien zaprosić rodziców.
      • agnrek Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 11.01.06, 22:33
        My finansujemy się sami, a jeśli teść zechce nam pomóc i coś dać w ramach
        prezentu, to bedzie nam bardzo miło. Kiedyś on i teściowa inwestowali w dzieci,
        płacili za naukę, teraz czas stanąć na nogi.
    • kbmt Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 00:33
      Ja naprawde nie rozumiem o co chodzi. Do slubu niecale 8 miesiecy. To bardzo
      duzo czasu. Nie rozumiem czego oczekujesz??? Znam parę, która dokladnie tyle
      sie znala, i po osmiu miesiacach stanela na slubnym kobiercu. Wszystkie
      przygotowania zajely Im niecale 3 miesiace. I wszystko gra. Liczyli kazdy grosz
      i nie wyprawiali wesela, tylko obiad dla najblizszej rodziny. Nie angazowali i
      nie zajmowali czasu nikomu. Sami dali sobie rade i finansowo i organizacyjnie.
      Spojrz na ta sprawe z dystansu, wez gleboki oddech. Rodzice nie maja zadnego
      posanego obowiazku wspierac finansowo swoich dzieci. To tylko ich wola... I nie
      wolno miec do nich o to zalu ani pretensji. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
      • marpessa żle mnie zrozumieliście 12.01.06, 09:43
        nie stawialismy wobec rodzicow narzeczonego ZADNYCH ROSZCZEN FINANSOWYCH !!!
        nie ukrywam-liczylismy na ich wsparcie finansowe,bo nie zarabiamy zbyt
        wiele...co do wesela- to robimy skromne przyjęcie a nie bal na 150 osób !!!
        pozdrawiam.
        • agnrek Re: żle mnie zrozumieliście 12.01.06, 09:44
          Wiem, że ich wsparcie psychiczne jest równie ważne, ale jeśli go nie ma...
          trudno, świata nie zmienicie. Jakoś trzeba będzie z tym żyć.
    • marpessa :( 12.01.06, 09:49
      mylicie sie jesli myslicie ze chcemy naciagnac rodzicow narzeczonego na
      sfinansowanie wesela... robimy skromne przyjecie na 60 osób,szukamy najataniej
      jak sie da fotografa ,kamerzysty itp.....ja kupiłam suknie na wyprzedaży...wieć
      proszę nie róbcie z nas materialistów,bo tak nie jest.........
      • justm Re: :( 12.01.06, 09:55
        60 osób to dużo. przynajmniej jak dla mnie. moje wesele tez będzie na 60-70
        osób.
        zapytaliście i ok. dostaliście odpowiedź odmowną i też ok.
        wygląda na to, że nie jesteście w stanie na razie doprowadzić do tego
        spotkania, więc jak już ktoś radził, odpocznij trochę psychicznie. jeszcze jest
        dużo czasu - zdążycie.
        wycisz te emocje, bo one w niczym nie pomogą.
        na pewno uda wam się doprowadzić do spotkania, myślę, że jest tu duża rola
        narzeczonego - niech spróbuje przekazać rodzicom, jak bardzo jest to dla was
        ważne. albo najpierw przekabacić jednego z rodziców, z którym ma narzeczony
        lepszy kontakt.
        swoją drogą - to przecież musi być jakiś powód tej niechęci - zupełnie się nie
        domyślasz o co chodzi?
        • marpessa Re: :( 12.01.06, 10:04
          relacje narzeczonego z rodzicami są fatalne...na poczatku naszej znajomosci
          myslałam ze to wina narz. ale jak z czasem widzialam jak rodzice traktują
          go...ręce mi opadły...nie mogłam uwierzyc ze mozna w tak podły sposob traktowac
          własnego syna...na slub corki ( siostry narz.) w ogole nie przyszli " bo sie na
          nią obrazili ze bierze slub mając 19 lat" ( nie byla w ciazy, dziewczyna
          b.mocno to przezyła)...na pytanie narz. czy spotkają sie z moimi rodzicami
          odpowiedzieli w b.arogancki sposób " nie ma sensu sie spotykac"....
          co do utzrymywania dziecka przez rodziców - narzeczony utrzymuje sie sam od 16
          r. z (!!!)....
          • justm Re: :( 12.01.06, 10:11
            dziewczyno, skoro on przez tyle lat nie dał rady unormować stosunków z
            rodzicami to tobie raczej się to nie uda.
            odczekaj.
            skoro jest tak źle to ja - podobnie jak z własnym ojcem - otrzyma zaproszenie i
            na tym koniec. jeśli przyjdzie będę szczęśliwa, jeśli nie - cóż przygotowuję
            się do tej myśli i mam zamiar przywyknąć do lipca.
            ja bym odpuściła. są rzeczy na które nie mamy wpływu i których nie możemy
            zmienić.
            wierz mi, ja też przez wiele lat czułam się bezsilna, ale jak się nie da to się
            nie da. wiem co czujesz, bo sama mimo upływu lat tez nie jestem pogodzona z
            sytuacją jaka jest między mną a ojcem, i staram się utrzymywać z nim stały
            kontakt co jest trudne. [nieustanna krytyka z jego strony]
            • marpessa Re: :( 12.01.06, 10:17
              dziekuje za wsparcie.
              myslałam ze nasz slub jakoś ich choc na chwile "odmieni:....ale okropnie sie
              pomyliłam.
              nie pozwole im zniszczyc tego dnia.
              przyjdą lub nie...ich sprawa.sami wystawią sobie opinie...
              pozdrawiam.
              • justm Re: :( 12.01.06, 10:22
                wiesz w zyciu jest wiele chwil, kiedy łudzimy się, że ktoś nam tak bliski
                zrozumie bo to taki dzień, taka chwila.
                kiedyś znajomy psycholog mi powiedział - że moja relacja z ojcem to nie jest
                kwestia tego, że jest człowiekiem jakim jest tylko problemem jest to, że to ja
                nie mogę sobie poradzić z emocjami, z tym, że tak strasznie przez to cierpię,
                nie mogę się z tym pogodzić, walczę.
                na próżno.
                no to uczę się godzić z tym, że tak jest i że jednak nie mam na to wpływu.
                ale co nocy przepłakałam i dni to tylko ja wiem.
                boli.
                ja wiem, że to boli.
          • raszefka Re: :( 12.01.06, 10:21
            W tej sytuacji chyba nie ma sensu odczekiwać. Sami na sobie krzyzyk postawili i
            nie ma co liczyc na to, że coś sie zmieni. Twój przyszły mąż jest w kwestii
            przygotowań sierotą i kropka. Wesele zrobisz takie, na jakie będzie stać Ciebie,
            narzeczonego i Twoich rodziców. Zgadzam się z Justm, że 60 osób to dużo.
            Przemyśl może, co jeszcze trzeba i da się ograniczyc.
    • askiem Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 10:26
      Ale to jest takie dziwne nastawienie - młodzi chcą wziąść ślub - no to co? -
      wyznaczamy datę i idziemy po kase do rodziców...
      Troszkę to dziwne. Nas stać (może z wysiłkiem, ale stać) na zorganizowanie
      sobie ślubu/wesela. Jednak pieniążki przydadzą się i później, bo planujemy
      kupić mieszkanie... I nie chodzi o to, że rodzice "mają nam dać" - jak dołożą,
      to będzie nam bardzo miło i na pewno dużo łatwiej. Moja mama od razu
      zdeklarowała się, że nam pomoże, jednak zdaję sobie sprawę, że dla niej
      10.000zł to bardzo dużo, dlatego pracując też staram się coś odłożyć i pokryć
      pewne koszty, tak aby ją jak najbardziej obciążyć.
      Zgadzam się, że nie można po prostu "wymagać" pieniędzy od rodziców, ale
      autroka tego postu nie powiedziała też, że wymaga...
      Chodzi chyba o ogólne zainteresowanie i to akurat rozumię. I raczej nie chodzi
      tu o wykładanie pieniędzy od razu, ale o rozmowę, spotkanie z rodzicami panny
      młodej, spytanie o koszty, doradzenie, że może coś da się taniej, że może ja
      zorganizuję, spytam, pojadę z wami...
      My akurat "latamy" i "załatwiamy" wszystko sami, ale niektórym tego typu rady i
      wsparcie psychiczne może być bardzo potrzebne.
      Ale:
      "a nas i moich rodziców zwyczajnie nie stac na pokrycie wszystkich kosztów..."
      Jeżeli mnie by nie było stać i miałabym obciążać tylko jedną stronę - to raczej
      na weselich bym się nie zdecydowała...

      Tyle mojego wywodu... Życzę powodzenia.
      • marpessa Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 10:29
        załatwiamy wszystko sami - sale,fotografa,kamerzyste,kapele - wszystko
        SAMI ,bo tak chcielismy....nie oczekujemy od nich 30 tys. zł tylko zwyczajego
        ZAINTERESOWANIA...pytania " kochani, a jak z salą? moze pomóc Wam jakoś?"...czy
        moze jestem dziwna bo oczekuje zbyt wiele ????
        • justm Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 12.01.06, 10:33
          być może. rodzice narzeczonego nie pytają o nic, w niczym nie pomagają,
          wszystko robimy i finansujemy sami.
          jedyne co zrobili to zwiększyli nam listę gości, na razie dyskusje odpuściłam,
          bo nie mają sensu. sa przekonani, że rodzieństwo dziadka to konieczność na
          weselu... cóż.
          zobaczymy.
          na razie potakuję, bo sprzeciw w jakiejkolwiek formie nie jest przez nich
          akceptowany.
          • issey.miyake Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 15.01.06, 02:38
            uwazam, ze jezeli bierze sie slub i nie ma sie 18 lat i sie pracuje to rodzice
            nie maja zadnego obowiazku dokladac sie. NIby z jakiej racji? dorosli jestesmy,
            zakladamy rodzine to radzmy sobie sami!!! nikt nie kaze robic tego za 20 tys
            skoro takiej kasy nie mamy!

            Inna sprawa ze powinni sie zainteresowac jak ida przygotowania, spytac sie czy
            moze nie pomoc w czyms, doradzic. po prostu zainteresowac sie swoimi dziecmi jak
            sobie radza. ale jezeli sami nie wspominaja o finansach to nie nalezy poruszac
            tego tematu. najczesciej mlodzi sa tacy samodzielni i chca podejmowac sami
            decyzje i zeby rodzice sie nie wtracali - a jak chodzi o pieniedzki to oczekuja
            tego.

            ja nawet nie umialabym poprosic. ale ja w ogole nie umiem prosic o kase.
            • a1ma Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 15.01.06, 09:17
              Zgadzam się w całej rozciągłości.
              Postawa "młodzi ustalają datę i idą do rodziców po kasę" jest dla mnie żenująca.
              • marpessa Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 15.01.06, 12:15
                widzę, że trafiłam na forum ludzi MAJĘTNYCH...
                nie wierzę,że się tak palicie aby samemu oplacic wszystkie koszta
                weselne...albo jestescie bogaci albo obłudni
                • a1ma Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 15.01.06, 12:46
                  To uwierz. Mamy z narzeczonym po 25 lat, w tym roku skończyliśmy studia,
                  zaczęliśmy pracę. Nie jesteśmy majętni, raczej na starcie. A jednak do głowy by
                  nam nie przyszło, żeby zwrócić się do rodziców o pieniądze. Nie dokładają ani
                  złotówki do naszego wesela. A dodam jeszcze, że cała impreze będzie nas
                  kosztować ok. 40tys. Własnoręcznie zapracowanych pieniędzy. Znamy sytuacje
                  finansową naszych rodziców i wiemy, że byłby to dla nich problem (młodsze
                  rodzeństwo na studiach) - więc czemu mielibyśmy obarczać ich kosztami naszej
                  zabawy? Jeśli wyszliby z taką propozycją sami i nie z obowiązku, a z chęci - to
                  czemu nie? Ale nie mamy ani odrobiny żalu, nie oczekiwaliśmy ich pomocy
                  finansowej.
                  • issey.miyake Re: proszę Was o radę - sytaucja jest naprawdę tr 15.01.06, 13:20
                    ja tez nie jestem majetna. nie mam pracy od maja, moj maz ma dzieci z
                    poprzendiego zwiazku i placi alimnenty oraz mamy kredyt na mieszkanie.
                    i nie prosze o zadna kase. mam 30 lat i jestem odpowiedzialna za siebie. nie mam
                    kasy to nie robie wesela. i nigdy nie zmienie zdania ze moi rodzice maja
                    obowiazek mi cos dac.ani rodzice mojego meza.

                    odkladalam, nie bylam na wakacjach itd. ale nie oczekuje ze ktos mi da kase bo
                    chce wziac slub i miec wesele.

                    ale kazdy ma swoje zycie, swoje poglady.
                    tylko wyrazilam swoje zdanie i jak napisalam - ja uwazam........

Pełna wersja