Problem z niczego

14.02.06, 13:55
Dziewczyny dlaczego komplikujecie sobie sprawe organizacji ślubu/wesela.
Szczerze to ja załatwiłam wszystko w m-c... Korkowe chcą ci liczyć- to idz do
innej knajpy gdzie nie bedziesz musiała płacic/ fotograf-za drogi to znajdz
innego- a jest w czym wybierać/ zespoł zajety- szybiorkiem szukam zastępstwa.
My zorganizowlaiśmy wszystko, szybko, sprawnie i bez stresów.... wiec nie
rozumiem waszych problemów! Mamy weslicho we wrześniu- teraz gdy większość
spraw załatwionych zapominamy o tym do sierpnia- co by nie zmeczyć się
tematem smile)))
    • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 13:59
      Wiesz, nie zawsze wszystko da się załatwić szybko - zwłaszcza, jeśli szukasz
      czegoś fajnego z arozsądną cenę. Ja akurat szukałam restauracji z hotelem na
      max 60-80 ośób i też się wahałam. Kiepski mi szło z zespołem - zmarnowałam 2
      miesiące, bo albo mi wykręcali numery albo oferowali występ za 4-5 tysięcy albo
      w ogóle byli koszmarni.
      Cieszę się Twoim szczęściem, że tego uniknęłas i ... doradzam odrobinę
      zrozumienia.
      • m.dmowska Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:11
        A ja w sumie wszystko załatwiałam sama, bo mój P. wraca do Polski dopiero teraz,
        czyli 3 mieś przed ślubem. Wszystko poszło gładko:zespół z rekomendacji,
        fotograf i kamerzysta tez, sukienka zamówiona, sala-całe szczęście nasza rodzina
        akurat ma supernacki lokal( a raczej kompleks - ala XIX w. wioska) za miastem -
        tez zaklepane. Samochodu jeszcze nie mam, ale doszłam do wniosku, że przeciez
        nie musi byc ciemny i pasowac kolorem do mojej sukienki-pojedzie sie jakims
        zwyklym, to nie jest wazne. Teraz zostały juz tylko zaproszenia, z którymi też
        nie bedziemy przesadzać, bo goście i tak przeczytają i wyrzucą do śmietnika (nie
        mam ochoty wyrzucać tak kasy w błoto, bo to głupie) i formalności w
        kościele.Zostały szczegóły - kurs i poradnia tez zaliczona. Sama dałam sobie ze
        wszytskim rade (pomoc tylko telefoniczna) i nie czuję się za bardzo zmęczona. W
        sumie- dopiero się rozkręcamsmile
    • lena_lodz Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:05
      ja równiez załatwiłam wszystko szybko i sprawnie no i oczywiście bezstresowo smile
      Razem z moim Pluszkiem upatrzyliśmy wcześniej fotografa. Kamerzysta sprawdzony,
      zespół sprawdzony smile kucharka sprawdzona smile z ich usługami mielismy juz kontakt
      na innych weselach czy imprezach okolicznośiowych więc wiemy co bierzemy smilesmile
    • anulka_1 Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:09
      Fakt, że mozna przejsc przygotowania odrobinkę spokojniej. Mi pomogło jak
      sobie w notesie wypisałam wszystko co mam jeszcze do załatwienia. Wpisałam tez
      do kiedy mamy cos załatwić, ew. kiedy zacząc sobie tym głowę zawracać. I teraz
      robię wszystko po kolei i jest spokojniej wink
      • zauroczona26 Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:11
        ja tez rozpisałam/ potem tylko plusiki stawiałam co załatwione i nastepna
        pozycja smile)))
        • m.dmowska Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:13
          Nie ma to jak dobra organizacja. Ja też postępuję wg planu smile
          • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:15
            Nie bierzecie pod uwagę tego, że nie każda z nas pochodzi z miasta, gdzie aż
            kipi od wolnych sal, terminów i tak dalej. Ja jestem z Warszawy, wzięłam się za
            rezerwowanie w grudniu (ślub w czerwcu) i gdyby nie to, że fotografowi i
            restauracji sie te terminy zwolniły, to też bym dłużej szukała.
            Ze swojego doświadzcenia wiem, że samo rezerwowanie to kwestia telefonu, jednej
            wizyty, o ile... ten termin jest wolny. Bo jak nie, to się schodzi o wiele
            dłuzej. A jeśli ktoś nas robi w balona, to zostajemy z ręką w nocniku, prawda?
    • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:11
      Mnie wczoraj do poradni małżeńskiej nie chcieli przyjąć, bo terminy dopiero na
      maj mają, a ja nie z tej parafii. No i się wykłóciłam, bo w mojej parafii nauk
      nie ma, a muszę gdzieś iść. Czasami jest tak, że ktoś rzuca kłody pod nogi i
      nijak do przodu nie idzie smile
      • zauroczona26 Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:13
        ale nie uważacie ze jak przerabia sie ten sam temat przez kilka miesiecy przed
        slubem -to może odechcieć sie smile))) bo szczerze to juz człowiek zmeczony
        ciągłym myśleniem że jeszcze cos trzeba załatwić....
        • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:16
          Jasne, że tak. Ja po tych numerach z zespołem byłam psychicznie zmęczona -
          szukałam takiego, zeby mi pasowało wszsytko, a znajdowałam albo zajęty termin
          albo cenę 4-5 tysięcy.
        • azanna Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:21
          Masz chyba sporo racjismile)) Ja właśnie przechodze takie zniechęcenie.
          • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:26
            A jakich skrzydeł dostałam, gdy znalazłam smile smile smile Normalnie cały świat zrobił
            się z powrotem piekny, i ludzie uczciwi i pomocni smile
            • annanaba Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:28
              czy możesz polecić (rozumiem, że mowa tu o zespole) dodający skrzydeł, bo my
              największy problem mamy właśnie z zespołem.
              • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:29
                A może napisze na gazetowego?
                • annanaba Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:30
                  czeka, wielkie dzięki surprised)
            • azanna Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:29
              Fajniesmile Mam nadzieję, że też coś mi doda takich skrzydeł.
              • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:31
                Rachunek za wesele nam je połamie smile
    • kati_t Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:14
      A skąd przypuszczenie że sobie komplikujemy ?smile to że załatwiłaś wszystko w
      miesiąc i jak to pięknie ujęłaś masz już to z głowy to tylko mogę pogratulować
      i pochwalić Cię za tak dobre umiejętności organizacyjne smile, innych w tym mnie
      sprawy organizacji własnego wesela i ślubu nie nudzą smile nie są uciążliwe smile nie
      traktuje ich jako obowiązku tylko jako przyjemność smile

      Najzwyczajniej w świecie dzielimy się swoimi obserwacjami, spostrzeżeniami,
      doradzamy sobie smile co wcale nie ozancza że jest to dla nas męczarnia, kłopot,
      stres . smile

      Nie wiem jak innych ale mnie myslenie o ślubie i weselu absolutnie nie męczy
      sprawa mi przyjemność, jak o tym myslę to się usmiecham i chyba tak powinno
      być smile

      dystansu trochę więcej życzę i pozdrawiamsmile
      Kasia
      • a_weasley Coś w tym jest 14.02.06, 15:46
        kati_t napisała:

        > A skąd przypuszczenie że sobie komplikujemy ?smile

        Nie wiem, jak Zauroczona, ale ja takie wrażenie odnoszę z tego względu, że z
        wielu wypowiedzi wyłania się obraz wesela jako gigantycznego przedsięwzięcia,
        którego organizacja zatruwa przedślubne miesiące na amen. I nijak się to nie ma
        do naszych doświadczeń z zeszłego roku.
        W jednym przypadku mnie to nie dziwi: jeśli gdzieś starają się aktywnie włączać
        rodzice, którzy mają wyrobione zdanie. A już zwłaszcza jak jedni rodzice swoje,
        drudzy swoje, a młodzi jeszcze co innego. Wtedy, i owszem, może to być pół roku
        wyjęte z życiorysu i wcale bym się nie dziwił.
        • zauroczona26 Re: Coś w tym jest 14.02.06, 15:54
          dokładnie tak samo myśle, idealnie to określiłeś gigantyczne przedsięwziecie- w
          kocnu cała praca przy organizacji to rezerwacja i wpałata kasy ( to najbardziej
          boli sad smile
      • lady_of_avalon Re: Problem z niczego 14.02.06, 16:21
        Zgadzam się zupełnie z kati_t smile))
        Ja wręc powiem że jakby weszła do pierwszego salonu i kupiła pierwszą z
        wieszaka sukienkę to byłabym mocno zawiedziona ;PP
        I to samo z resztą rzeczy. Mam wrażenie,że czesto sama specjalnie komplikuję i
        wybrzydzam tylko po to , żeby się jeszcze bardziej ponapawać
        przygotowaniami ;PPP
        • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 16:34
          agnrek - mi nikt, ale narzeczony niemal kulawy wink)))

          lady - boże jak ja bym tak chciała z sukienką. wejść, kupić i...zapomnieć do
          lipca wink
          ale tylko to przede mną i odetchnę baardzo głęboko. i chyba zniknę z forum,
          żeby się innymi kieckami nie stresować.
    • annanaba Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:17
      jeśli "problem z głowy" i my robimy problem z niczego, to może należy zmienić
      forum??? pozdrawiam.
      • zauroczona26 Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:36
        pisze to wam dlatego ze mam przykład od mojej "przyszłej bratowej" organizuje
        wesele na czerwiec2007- od kilku badz nawet nastu m-cy/wszyscy maja jej dosyć,
        ciągłego wracania do tego tematu...Dlatego ja nie chce wszystkich (mam na mysli
        głównie rodzinke)zameczać ślubem
        My wzieliśmy sie za organizacje w styczniu -teraz mmay luty a wesele
        23/09/2006...i też szukaliśmy ....a wszystkie kontakty mam z forum
        posty pisze bo samej mi były pomocą
        • azanna Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:42
          A do tego właśnie służy forumsmile Jakbym wszystkich znajomych zanudzała
          szczegółami ślubnymi pewnie by juz mnie znienawidzili całkowicie. Ana na forum
          można pisać i dzielić się swoimi "problemami" z takimi samymi maniaczkami bez
          obawy, że ktoś już dłużej tego nie wytrzymasmile
          • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:51
            u nas w miarę gładko poszło z salą, księdzem, naukami, foto, dj, kamera -
            załatwiliśmy w dosłownie kilka dni,.
            teraz problem - chcemy kurs tańca - ale - ja mam pracę zmianową - spróbujcie
            znaleźć kurs, który będzie mi odpowiadał jak raz pracuję do 15 lub 17, raz do
            20 -21 sad nie mam sukienki i nie mam kiedy po nią jechać bo gorący okres i jak
            wychodzę z pracy to już wszystko pozamykane albo idę do pracy na 11 i do 20 -
            kiedy jechać?
            na kurs iść nie możemy bo narzeczony poza granicami kraju.
            mamy obrączki.
            zostały nam zaproszenia, kurs tańca, ubrania, zapraszanie gości, alkohol itp
            ślub w lipcu. stresuję się tylko suknią bo nie mam kiedy za nią pojeździć.
            2 dni urlopu nie wystarczyły sad i zrobiły tylko mętlik w głowie....
            • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:54
              Idźcie do Sulewskich na kurs, który trwa miesiąc, spokojnie zdążycie.
              • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:54
                tak, tylko godziny na 17 lub 20, przy pracy zmianowej się nie da. po prostu.
                • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:55
                  Można odrabiać w innym dniu i o innej godzinie, nie ma problemu.
                  • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:57
                    daj www.
                    • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:59
                      www.akademiatanca.pl

                      Rzeczywiście, dla narzeczonych są tylko po południu, ale zapisz się, jak my, na
                      3 miecięczne dla początkujących (nie musisz tak długo chodzić, kilka lekcji i
                      znasz podstawowe kroki). Można odrabiać na dowolnych zajęciach - albo w PKiN
                      albo w Teatrze Komedia.
                      • kiwigirl Re: Problem z niczego 14.02.06, 15:26
                        jestem w szoku!!!!!!! głębokim!!!!!!!!
                        pierwszy raz cos "ślubne" (tutaj dla narzeczonych) jest tańsze od nieślubnego!!!
                        miesiąc zajeć normalnych czyli 4x1,5godz to 120pln, a kurs dla narzeczonych (tez
                        miesiąc) czyli 8x1,5godz 190pln.

                        czy ci co byli tam na kursie mogą powiedziec jak wyglada ten dla narzeczonych?
                        czy faktycznie zgodnie z reklamą uczą "walca angielskiego jako pierwszego tańca"
                        przede wszystkim a reszty przy okazji? czy ot tak po prostu "kiwac ładnie
                        razem" tez się tam nauczymy? nie zależy nam na walcu z figurami, chcemy po
                        prostu ładnie razem "zatańczyć".
                  • kiwigirl Re: Problem z niczego 14.02.06, 14:59
                    hej a oni mają kursy w weekendy?
                    • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 15:01
                      Mają w weekendy, kliknij na "taniec towarzyski" i na "początkujący", a dalej
                      na "terminy zajęć".
                      • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 15:22
                        3 mce? nie mamy tyle czasu. wink zastanawiam się jeszcze nad riwierą.
                        jeszcze mam ponad mc na znalezienie, może jakiś kurs weekendowy uda się znaleźć.
                        • agnrek Re: Problem z niczego 14.02.06, 16:15
                          A kto Ci każe chodzić 3 m-ce?
    • joasia84 Re: Problem z niczego 14.02.06, 18:43
      Ale mnie sie to podoba To takie picie wina powoli Zamiast "wychlać" jednym
      łykiem ja się nim smakuje A że wino lubię to i mnie to smakuje. Nie którzy nie
      lubią to ich sprawa Wniosek: każdy robi tak jak lubi.
      Mnie sprawia przyjemność szukanie, głowienie się przygotowywanie. Przynajmniej
      w tym wypadku
      Pozdrawiamsmile
      • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:00
        a ja się denerwuję tym, że po prostu nie mam kiedy jechać nawet oglądać te
        suknie.
        bo jak salony są otwarte to ja jestem w pracy!
        • joasia84 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:03
          Ja się dopiero zacznę denerwować ale tym że sama będę musiała wszystko
          załatwiać bo mój M pracuje 200km ode mniesad Ale wierze że co nie co uda się nam
          pozałatwiać w weekendy.
          justm a soboty?
          • marlena.k1 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:06
            a ja sie nie denerwuje tylko staram sie cieszyc przygotowaniami,bo w koncu o to
            chodzi,zeby przygotowania byly dla nas tym na co czekalismy a nie problemem.
            • joasia84 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:11
              Masz rację ale lekkie poddenerwowanie napewno będzie Przynajmniej tuz przed.
              • marlena.k1 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:22
                tuz przed nie da sie uniknac zdenerwowania,to juz inna para kaloszy,mysle ze
                nie tylko my kobety bedziemy to przezywac,ale i mezczyzni z pozoru tacy
                spokojni i opanowani tez swoje przezyjasmile
                • joasia84 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:27
                  jestem tego pewna Ale z drugiej strony oni pewnie tego nie będą tak okazywać
                  jak my
          • justm Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:29
            jeżdżę. ale też czynne tylko 4h, dzikie tłumy w niektórych salonach - takie, że
            mowy nie ma o przymiarce bez 1h oczekiwania.
            i brak samochodu więc do ilu dasz radę - podjechać? sad a soboty czasami tez
            niestety mam zajęte.
            ale jeszcze nie poddałam.
            • marlena.k1 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:32
              to az takie szalenstwo panuje w salonach mody slubnej?kurcze to niezly chyba
              interes miec taki salon,chyba trzeba cos pomyslecsmile
              • joasia84 Re: Problem z niczego 14.02.06, 19:36
                To jest problem mieszkających w dużym mieście Ja mam małe miasto takie do 85
                tyś mieszkańców Kolejek aż takich nie ma Ale jest druga strona Mało salonów
                mody ślubnej
    • mysza_klapsiara Re: Problem z niczego 14.02.06, 20:32
      W dużych miastach rzeczywiście są problemy, szczególnie jeśli komuś zależy na
      sprawdzonym, polecanym przez innych lokalu, fotografie, itd. Czasami trzeba
      poszukać, poszperać, posprawdzać. Ale według mnie to nie problem, tylko przyjemność!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja