heather4
21.02.06, 14:31
potrzebuję rady. może to nienaljepsze miejsce, ale czasem, jeśli coś nas
dotyka głęboko, łatwiej mówić o tym anoniowo. Zwłaszcza że tu nikt nie będzie
miał oporów żeby mi w razie czego nawrzucać

chodzi o mój związek i jego przyszłość. w skrócie: czekam na oświadczyny i
nie mogę się ich doczekać. To, że chcemy razem spędzić życie już od dawna
rozumiało się samo przez się. Dodam, że od ponad roku razem mieszkamy.
Mówiliśmy już o ślubie (on zaczął temat), ale raczej mało konkretnie. Skupił
się głównie na przeszkodach finansowych związanych z weselem. To było jakieś
4 miesiące temu, od tego czasu temat nie wrócił. Ja nie chcę być zrzędzącą
babą, dopytującą się „kiedy”, dlatego siedzę cicho i czekam, aż on przede mną
uklęknie. Z drugiej strony boję się, że jeśli to nastąpi to będę już do tego
stopnia sfrustrowana, że zepsuję tą chwilę jakąś ciętą uwagą. Wałkuję w
głowie ten temat bo do szczęścia potrzebny mi jest ślub kościelny, nie wesele
czy biała suknia.
Czekam na komentarze, nie oszczędzajcie mnie