czekając na...

21.02.06, 14:31
potrzebuję rady. może to nienaljepsze miejsce, ale czasem, jeśli coś nas
dotyka głęboko, łatwiej mówić o tym anoniowo. Zwłaszcza że tu nikt nie będzie
miał oporów żeby mi w razie czego nawrzucaćwink
chodzi o mój związek i jego przyszłość. w skrócie: czekam na oświadczyny i
nie mogę się ich doczekać. To, że chcemy razem spędzić życie już od dawna
rozumiało się samo przez się. Dodam, że od ponad roku razem mieszkamy.
Mówiliśmy już o ślubie (on zaczął temat), ale raczej mało konkretnie. Skupił
się głównie na przeszkodach finansowych związanych z weselem. To było jakieś
4 miesiące temu, od tego czasu temat nie wrócił. Ja nie chcę być zrzędzącą
babą, dopytującą się „kiedy”, dlatego siedzę cicho i czekam, aż on przede mną
uklęknie. Z drugiej strony boję się, że jeśli to nastąpi to będę już do tego
stopnia sfrustrowana, że zepsuję tą chwilę jakąś ciętą uwagą. Wałkuję w
głowie ten temat bo do szczęścia potrzebny mi jest ślub kościelny, nie wesele
czy biała suknia.
Czekam na komentarze, nie oszczędzajcie mnie wink
    • marlena.k1 Re: czekając na... 21.02.06, 14:35
      mialam to samo,ale uwagi w jego strone nic nie pomagaly ,wrecz
      przciwnie,dopiero po dwoch latach(po pol roku mojego milczenia o slubie)
      przyszedl i powiedzial,"nie sadzisz ,ze powinnismy sie juz pobrac?"Moze lepiej
      uzbroic sie w cierpliwosc?sama nie wiem,ale kobieta jakos tak szybciej dojzewa
      do decyzji o slubie,facet to facet potrzebuje troche wiecej czasu.
    • sokol7 Re: czekając na... 21.02.06, 14:36
      nie wiem czy to dobra rada ale ja na swój ślub czekałam 8 lat w końcu "łaskawca"
      się zdecydował zawsze coś jemu nie pasowało a teraz poże po prostu dojrzał.
      dodam że mieszkam z nim od 3 lat i już dawałam za wygraną
    • azanna Re: czekając na... 21.02.06, 14:37
      Uważam, że powinnaś z nim szczerze porozmawiać i powiedzieć, że jest to dla
      Ciebie bardzo ważne. Skoro już rozmawialiście na ten temat to znaczy, że on
      chce się z Tobą ożenić. I to najważniejsze. Może odwleka ta decyzję, bo jest
      dobrze, więc "kiedyś to sie zrobi". Wielu facetów tak podchodzi. Dlatego
      powinnaś mu powiedzieć, że jest to dla Ciebie istotna sprawa. Wiem, że ciągle
      drzemie w nas ta chęć romantycznych, niespodziewanych oświadczyn, ale myślę, że
      jest to na tyle ważna decyzja, że trzeba o niej dużo rozmawiać, a nie tylko
      upajać się emocją chwili.
      • heather4 Re: do azanny 21.02.06, 14:47
        dziękuję. w głębi duszy wiem, że tak powinnam zrobić. na bank bym ośmiu lat nie
        wytrzymała, o zgrozo
        • azanna Re: do azanny 21.02.06, 14:59
          Kiedyś na szkoleniu firmowym zeszła rozmowa na temat oświadczyn i ku mojemu
          ogromnemu zdziwieniu wszystkie mężatki mówiły, że sugestie, żeby sie pobrać
          wyszły najpierw z ich strony. Inna sprawa, że meżczyzni nieźle się poźniej
          postarali i wszystkie oświadczyny były naprawdę cudowne.
          Ja również nie jestem przekonana czy gdybym nie zaczęła delikatnie tego temtu
          to byłabym teraz po oświadczynach.
          Ale na pewno nie wolno wywierać presji. Myślę jednak, że czym innym jest
          poinformowanie o tym, że ta sprawa jest dla nas bardzo ważna, a czym innym
          ciągłe wracanie do tematu i pytanie "kiedy wreszcie się oświadczysz?".
      • niemamloginu2 Re: czekając na... 21.02.06, 14:48
        a czy powiedziałaś mu o tym, ze byłabys w stanie zrezygnować z wystawnego
        wesela? Może on Cię zna na tyle, że wie o tym, ze każda kobieta marzy o tej
        białej sukni i weselu. Może faktycznie chce stanąć na wysokości zadania. Ale
        patrząc realnie podejrzewam, że jak kazdemu (a raczej większości) facetowi
        wydaje mu się, ze ma dużo czasu, przecież wam się do niczego nie spieszy.
        Niestety tylko my kobiety martwimy się tym tykającym zegarem biologicznym.
        Powiedz mu o swoich obawach, ze nie chcesz aby poruszany przez Ciebie temat
        ślubu był przez niego odebrany jako przymus, ze Ciebie to równiez krępuje - bo
        on może myslec , że go naciskasz. Szczera rozmowa jest najlepsza. Trzymaj się i
        daj znać
    • heather4 Re: czekając na... 21.02.06, 19:34
      dzięki za odpowiedzi, trochę podtrzymałyście mnie na duchu.
Pełna wersja