musze to z siebie wyrzucic!

21.02.06, 21:23
Jak to sie teraz mówi " mam ciśnienie na oświadczyny"...nic na to nie
poradze. Od pewnego czasu o niczym innym nie myśle.Na początku było gdekanie
rodziny, które kwitowałam smiechem.Ale jak tak sie słyszy dłuższy czas wciąz
powtarzające sie pytanie "no kiedy on ci sie oswiadczy" ..to w koncu w
czlowieku cos pęka. Zaczełam sie zastanawiac no wlasnie "kiedy?".smutno mi,bo
wiem ze to glupie.Jestemy razem 6 lat,mieszkamy razem od 4, kochamy sie,
czesto poruszamy kwestie samego slubu, wspolnej przyszlosci, lacza nas
wspolne finanse, zobowiazania, nawet glupie meble i telewizor kupiony na
raty...czesto slysze o tym co bedziemy robic na emeryturze o tym ile dzieci
bedziemy mieli..ba nawet mamy juz imiona! a pierscionka nie ma.Nie probuje
juz dac do zrozumienia jak bardzo jest to dla mnie wazne, a wprost nie chce
mowic, bo chcialabym zeby to wyszlo od niego, zeby nie czul sie zmuszany,
zeby byl pewien ze tego chce.Ja nie wiem..z czego to moze wynikac???Dla mnie
po prostu zareczyny sa jakims kolejnym etapem..i moze to glupie ale nawet
wazniejszym niz sam slub.
    • aaa9936 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 21:45
      Teraz się Tobie tak wydaje że zaręczyny są najważniejsze. Jak dojdzi do
      sytuacji że już się zadeklaruje i powie że chce spędzić z Tobą życie powiecie o
      tym rodzinie a On dalej będzie zwlekał tylko już ze ślubem to wtedy dopiero
      będziesz się czuła strasznie. Każdy się pyta nawet ze zwykłej ciekawości ogląda
      pierścionek a tu nic, sama nie wiesz potem co masz myśleć i co mówić. Nie wiem
      z czego to wynika ale dla mnie to wiele zmieniło a przed ślubem miałam poważne
      wątpliwości- też czekałam aż wszystko będzie jego inicjatywą i dusiłam się w
      środku.
    • adzi25 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 21:46
      Moim zdaniem faceta nalezy lekko przymusić-oczywiście lekkosmile)Bo im chyba
      dobrze w takim nie wiadomo jakim stanie "kawalerstwa". Więc zacznij jednak cos
      delikatnie uświadamiać-wtedy on pojmie, załapie, pomyśli i zdecydujesmile)
      Ja mojego wręcz do ślubu nieco przymusiłam, bo bym czekała nie wiadomo ile-a
      jestesmy 170 km od siebie(potem mi powiedział, że myslał,żeby dopiero za rok
      się oświadczyć, czyli jakieś kolejne 2 lata rozłączeni-dzieki bardzo!smile)

      Życzę Ci najmilszej niespodzianki juz wkrótcesmile
      • atyde80 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 21:51
        Ja swojego tez delikatnie "przymusiłam". Wydaje mi sie że w Twoim przypadku to
        troche może byc tak, że skoro razem mieszkacie już 4 lata to jemu po prostu
        jest tak wygodnie i po co ma sie spieszyc do małżenstwa skoro ma wszystko w
        wolnym zwiazku. Nie znam Was i dlatego cięzko jest wyrażac opinie.Pozdrawiam i
        trzymam kciuki za zareczyny.
        • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:10
          no tak..tylko ja go ze tak powiem "przyduszam " lekko...wciaz mu opowiadam o
          moich kolezankach, ktore jak na zlosc wszystkie sie pozareczaly ostatnimi
          czasy...i jakos tak sie uklada, ze co ogladamy jakis serial czy film to jest
          scena oswiadczyn! i siedze wtedy cala zesztywniala i sie zastanawiam czy on
          wyczuwa te krepujaca dla mnie chwile. czesto powtarzam, ze wciaz mi sie pytaja
          rodzice, ze to ze tamto. A on sie wtedy usmiecha...i juz sama nie wiem co to ma
          znaczyc.ja sie takze boje ze to wszystko stanie sie tak nagle, ze beda
          zareczyny i odrazu planowanie slubu..a ja bym chciala taka " zareczona" troche
          po swiecie pochodzic smiejac sie do wlasnego palca..jak to moje zareczone
          kolezanki.moze trudno mi ubrac w slowa to co czuje..ale na prawde zle jest mi z
          ta sytuacja.czekam na ten pierscionek jak na jakies ocalenie, kazde swieto
          kazde wyjscie , urodziny, imieniny, kolacja...a tu nic. Juz myslalam ze moze w
          walentynki- bo bardzo nalegal zebysmy spedzili romantycznie przy winie, zebysmy
          elegancko sie ubrali..cos dobrego zjedli..posiedzieli przy romantycznej
          muzyce...a tu nadal nic.wiem..sa miliony samotnych kobiet, ktore by wiele daly
          zeby z kims byc..i moze to czego pragne jest glupie i malo wazne?
      • m.dmowska Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 20:22
        Uważam,że Adzi ma rację. JAk się mieszka razem, to żaden facet do takich
        deklaracji się nie pali...Bo i niby po co?-ma wszystko co ma żonaty facet, ale
        zobowiązań w zasadzie żadnych (wiecie o czy mówię). Ja swojego troszkę
        ponagliłam-bo ile mozna czekać jak się jest razem np 5 lat. Potem 2 lata
        czekałam na ślub i w końcu jest - 27 maja. A tak to pewnie by był, jakby on
        skończył 30-tkę...
    • aaa9936 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:00
      dziewczyny mają racje jest mu wygodnie i o tym nie myśli. Na pocieszenie my
      jesteśmy małżeństwem od roku i jest super. Jak się w końcu zainteresował i
      zrozumiał to próbował za wszelką cenę to nadrobić. Tak więc potem większością
      spraw On się zajmował może u Ciebie będzie podobnie.
      • lobo25 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:16
        hej nie przejmuj sie.. on dostrzega Twoje sygnały i ani się obejrzysz jak
        dostaniesz pierścionek.. tylko że nie bedziesz się tego spodziewała, wiec
        musisz się uzbroic w cierpliwosc..
        trzymam za Was kciuki
        • epox123 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:24
          U mnie było tak:w wakacje 2002r po wielkiej wymianie zdań (czytaj ostrej) padł
          na kolana i zapytał czy zostanę jego żoną,ja w przypływie gniewu
          odpowiedziałam"spadaj" co w jego tłumaczeniu znaczyło "tak" co prawda nie
          dostałam pierścionka i raczej go już nie dostane,ale dostałam jego
          uczucie,wsparcie i zaufanie,a to bardziej liczy się dla mnie niż
          kawałek "metalu" (zresztą i tak nie lubię tego nosić),a teraz planujemy ślub,co
          prawda za rok,ale.. smile kto wie może i Ty dołączysz do grona planujacych,życzę
          Ci tego.
    • nombrilek Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:22
      Wiesz mam dokładnie to samo, od jakiegos czasu o niczym innym nie moge myśleć
      chodzi mi tylko po głowie temat oświadczyny, czekam i czekam i nic. ok
      wrzesnia, czy października dawałam "jakies sygnały" czy bardzo bym chciała, bez
      przymuszania itd, powiedział że niedługo, hahah, jest koniec lutego i co i nic:
      ( juz myślalam ze moze w święta, potem w walentyki, bylismy w górach na
      cudownym wyjeździe, i nic, smutno mi bardzo, ale staram sie tego wogóle juz nie
      pokazywac, choc on wie że bardzo chce, a sam mówi ze pragnie tego samego co ja,
      więc nie rozumiem, co z tymi facetami. Ostanio jego kumpel, po którym w zyciu
      bym sie nie spodziewała sie oświadczył, sam mi powiedział o tym, oczywiście
      miałam smutna mine, bo nie umiałam powstrzymac.. więc chyba wiecej nas z takim
      problemem. Ach ci faceci...
    • ciemnanocka Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:22
      moze to glupio zabrzmi, ale dlatego jestem rowniez przeciwniczka zamieszkiwania
      razem przed slubem...
      a juz na pewno przed zareczynami i planowana data slubu.
      ale trzymam kciuki, moze dojrzeje Ci ten facet do decyzjismile))
      • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:32
        kurcze...no wlasnie ja tez mam taka nadzieje. Akurat z zamieszakniem to on
        nalegal i w sumie chodzilo tu o wzgledy ekonomiczne.Ale rozumiem osoby, ktore
        sa przeciwne. Prawda jest taka, ze przy wspolny zamieszkaniu wychodzi to co
        wychodzi dopiero po slubie u par nie mieszkajacych razem wczesniej. I w sumie
        to jest plus, bo mozna odrazu stwierdzic czy to co jest odpowiada nam czy
        spodziewalismy sie czegos innego.Nieraz drobiazgi potrafia czlowieka z ronowagi
        wyprowadzic, a co dopiero drugi czlowiek....kurcze moze mu jednak faktycznie
        wygodnie...ale to on czesto powtarza, ze nie rozumie jak mozna zyc z kims cale
        zycie bez slubu..a dojrzalosc..no to jest najgorsze..bo on jest ode mnie
        starszy o 8 lat...wiec juz dawno powinien dojrzec!
      • minerwamcg Re: musze to z siebie wyrzucic! 25.02.06, 15:56
        Nocka, wiesz, że z tym mieszkaniem przed ślubem trochę się z Tobą zgadzam,
        trochę nie. Masz rację, że w takim układzie facetowi nie spieszy się do ołtarza
        bo po co. Dlatego uważam, że mieszkać ze sobą powinni ludzie już zaręczeni. Z
        ustaloną datą ślubu, choćby odległą, ale realną.
        Utrwalanie prowizorki to najgorsza rzecz, jaką w tej sprawie można zrobić.
    • polciaaa Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:30
      Heh.. ja jestem z moim Kochanym prawie 6 lat, data ślubu ustalona - sierpień
      tego roku, a pierścionka jak nie było tak nie ma. Oświadczał się właściwie dwa
      razy, ale oficjalnych zaręczyn nie było. Jeszcze. Kiedyś też "delikatnie"
      dawałam mu do zrozumienia, że mi zależy i w ogóle, smutno mi było tym bardziej,
      że dookoła pary się pozaręczały (niektóre z kilkumiesięcznym stażem), i
      właściwie jako jedna z nielicznych w moim towarzystwie pozostałam bez
      pierścionka na palcu. Ale teraz już wyluzowałam, śmieję się, że dostanę go
      dzień przed ślubem i to będzie rekordowo krótkie narzeczeństwo wink
      • lobo25 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:32
        oj ja tez czekalam swieta, walentynki , kolejne swieta a tu nagle bez zadnej
        okazji .. tak poprostu smile
        • nombrilek Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:36
          hmmm to moze ja też sie doczekam tak poprostu, bez okazji, niespodziewanie smile
          • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:37
            i ja...wink
            • nombrilek Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:38
              no to trzymajmy za siebie kciuki nawzajem smile
              • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:40
                no..i za wszystkie kobiety z takimi 'niedomyslnymi' mezczyznami...ach..jednak
                to prawda ze facetowi to trzeba bez metafor i prosto z mostu- bo inaczej nie
                zrozumie...nie ma szans
                • nombrilek Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:42
                  no tak tylko jak ? skoro on i tak wie ze bardzo chce i smutno mi z tego powodu,
                  to skoro bardzo mnie kocha i i tak sie chce ożenic i planuje przyszłośc, bo
                  planuje, sam o tym mowi, to czemu tego jeszcze nie zrobi? boi sie czy co?
                  • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:48
                    kurcze no wlasnie..ja juz sama nie wiem.czy oni maja jakis inny tok
                    rozumowania???ja tez juz staram sie mowic wprost..nie mowie : oswiadcz mi sie
                    bo juz nei wytrzymam...ale wciaz powtarzam pytania mojej rodziny. a ostatnio to
                    mnie zwalil z nog totalnie- bo stwierdzil ze cos z bizuteri musi mi kupic bo
                    dawno mi nie kupil zadnej bransoletki i kolczykow! myslalam ze spadne z
                    krzesla..cos z bizuterii??!! ja juz mam cala szkatułke " czegos z
                    bizuterii"..nie chce kolejnego wisorka...wyobrazcie sobei moja mine jak mi
                    wreczal w ladnym pudeleczku...serce mi walilo jak otwieralam..bo wiedzialm ze
                    to kolczyki..ale nadzieja zawsze jest..
                    niestety...byly to kolczyki...
                    • sandraa3 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:56
                      Dziewczyny, współczuje Wam sad
                      Faktycznie tak to sie teraz porobilo, ze im sie nie spieszy.
                      Dajcie wyrazny znak, ale nie naciskajcie. Bo moze oni cos planuja i wtedy
                      zepsujecie sobie niespodzianke. Ale... szczesciu trzeba pomoc wink

                      Czy wszyscy faceci sa tacy sami? Wsrod moich znajomych tez jest taka para. Ona
                      by bardzo chciala, on niby tez, ale zareczyn nie bylo. Szkoda mi jej sad Tzn
                      wiem, ze sie doczeka, ale wem ze jej ciezko.

                      Powodzenia!!!
                    • kaluha Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 18:22
                      no wiadomo że oni mają inny tok rozumowania. albo facet jest choć tyci romantyk
                      i sam zaplanuje zaręczyny z pierścionkiem, albo trzeba mu prosto z mostu. dla
                      nas to wręcz nienormalne, ale oni sie w ogóle nie zdziwią. hahaha. życze wam
                      powodzenia. mój chłop jak mu na początku znajomości powiedziałam, że jeszcze
                      nie jestem gotowa na zaręczyny i ślub, to on czekał do momentu aż wprost mu nie
                      powiedziałam, że JUŻ JESTEM GOTOWA wink wtedy poprosił o rękę. i powiedział, że
                      inaczej czekałby dopóty, dopóki bym nie odwołała swojego stwierdzenia sprzed
                      juz 3 lat.
                  • joasia84 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:49
                    Dziewczyny nie każdy facet jest domyślny. Ja mojemu pomogłąm tak: Nasi wspólni
                    znajomi planowali ślub od lutego 2005 /biorą w sierpniu 2006/ Lecz zaręczyli
                    się dopiero w styczniu 2006 Więc ja mu na to, poprostu w rozmowie między nami,
                    że dla mnie to dziwne, że ja bym tak nie chciała. Najpierw powinny być
                    zaręczyny a potem rozmowa o ślubie. Pojął od 25 grudnia jestem jego narzeczoną,
                    aślub lipiec 2007.
                    Może dajcie wyraźniejszy znak. smile)
                    • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:52
                      ale czy to nie smutne..ze trzeba im dawac znaki??czy nie ma mezczyzn ktorzy
                      sami wyczuja odpowiedni czas?
                      • joasia84 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:55
                        Mężczyzna to już taki stworzenie. Oni boją się odrzucenia Jak dajemy znaki to
                        mają pewność że nie usłyszą "nie"
                        • nombrilek Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:59
                          wprost.. ja juz tak zrobiłam że ogładałam specjalnie strony w necie
                          zatytułowane ZARĘCZYNy i storny firm jubilerskich, i specjalnie postarałam sie
                          zeby zajrzał do historii, po czym oczywiście sie obraziłam ze grzebie mi po
                          historii itp, i że moge sobie oglądac i marzyc o czym chce. to chyba wyraźniej
                          juz nie mozna, a poza tym wie że nie zamieszkam z nim bez slubu, a jak jego
                          brat sie zaręczył ale to juz dawniej to jeszcze mi tak nie zależało to
                          powiedziałam ze ja bym tak nie chciała planowanie, tylko niespodziewanie itd.
                          A sam mówi że nie może sie doczekac az razem zamieszkamy, i inne tego typu
                          rzeczy. więc zrozum to faceta, bo juz naprawde nie wiem czy on chce czy nie
                  • nadya22 Re: musze to z siebie wyrzucic! 21.02.06, 22:59
                    Ja tez bardzo dlugo czekalam na oswiadczyny(prosil mnie o reke wczesniej ale
                    tak bez pierscionka nieoficjalnie).Tyrlikalam mu i tyrlikalam ze chce zeby sie
                    oswiaczyl, ze pytaja wszyscy w rodzince, ze moglibysmy zamieszkac wreszcie
                    razem itp.Po prostu naciskalam!On mowil niedlugo, nie mam kasy(wiecznie cos w
                    aucie sie psulo)itp.No i wreszcie dalam sobie spokoj i smialam sie ze on to
                    chyba w zyciu mi sie nie oswiadczy!No ale on zawsze chcial zeby to byla
                    niespodzianka...i wiecie co oswiadczyl mi sie w Walentynki w kuchni u mojej
                    przyjaciolki!A jeszcze w ten sam dzien rano powtarzal tak bardzo chcialem ci
                    sie oswiadczyc ale w tym miesiacu kasy na pierscionek mi braklo(a pierscionek
                    byl juz kupiony i dany do zmniejszenia tongue_out )Teraz planujemy slub na pazdziernik
                    tego roku-malo czasu ale w sumie jak narazie wszystko idzie dobrze!Powodzenia!
                    Moze Wasi mezczyzni tez chca oswiadczyc sie znienacka!
    • heather4 Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 10:47
      ...mam podobnie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=37220652

    • azanna Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 11:26
      Nie wiem co jest z tymi facetami. Niektóre typy już tak mają najwyraźniej. U
      mnie na szczęście tak drastycznie nie było, ale było kilka wspominek o ślubie,
      dzieciach (ile chcemy), ustalanie gdzie będziemy mieszkać itp. Byłam więc
      przekonana, że oświadczyny są kwestią niedługiego czasu. I miałam dokładnie to
      samo co Wy- Święta, sylwester, wspólny wyjazd w góry, moje urodziny, a tu nic.
      W końcu zaczęłam delikatnie drążyć temat. I okazało się, że mój luby ma problem
      z kupnem pierścionka. Ponoć odwiedził mnóstwo jubilerów. Chciał nawet, żeby był
      zrobiony na zamówienie - taki specjalny. Zajmował się tą sprawą ponad dwa
      miesiące podczas gdy ja myślałam, że zapomniał, albo się ociąga. Gdy doszło do
      rozmowy między nami był już prawie przekonany, żeby zrobić pierścionek na
      zamówienie (sam wymyślił projekt), ale nieopatrznie powiedział cenę - 2.500zł.
      Kwota mnie całkiem powaliła - i dowiedziałam się, że właśnie dlatego nie mógł
      się zdecydować, bo bał się, że tyle to będzie kosztowało, a mnie się
      pierścionek potem nie spodoba. Oczywiście wykazałam się zdrowym rozsądkiem -
      poszliśmy do jubilera i wybrałam pierścionek za 600zł. Powiedziałam mu, że ten
      na zamówienie ma mi kupić np. na 10 rocznicę ślubu. Same oświadczyny były
      cudowne, ale o tym już pisałam kiedyś w innym wątku.
      W każdym razie - dziewczyny - piszę to wszystko na pocieszenie - że sprawy
      czasem wcale tak źle nie wyglądają jak nam się wydaje.
    • lopa82 Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 11:28
      Hej! Nie martw sie ja mam dokłądnie to samo co ty. Chyba wszystkie dziewczyny,
      które mieszkaja z facetem co najmniej 4 lata przed slubem tak maja. My mieskzamy
      ponad 4 lata. Dodatkowo trudna sytuacja bo mieszkamy w wynajetym mieszkaniu w
      miescie gdzie ja studiuje, planujemy przeprowadzic sie do warszawy cos tam kupic
      na raty ale to wszystko jak skoncze studia czyli latem. A ja bym chciala
      wprowadzic sie do nowego jako zona, nie ze wzgledow jakis tak religijnych czy
      presji nieee tak dla siebie. Zeby wiedziec ze to juz na zawsze. A on wiesz co
      mowi? Ze zeby dostac wiekszy kredyt na mieskzanie to musi byc kawalerem b
      poniewaz ja nie pracuje to jego dochody beda dzielic na pol. To jest jego
      argument a moje sie dla niego nie licza.Wiec spox ja moge na to przystac pod
      warunkiem ze beda te upragnione zareczyny wtedy ze slubem moge poczekac ale
      niestety faceci tego nie rozumieja. Naciskalam kilka razy mowilam nawet wprost
      on twierdzi ze niedlugo niedlugo Nic z tego nie rozumiem niby jest super on jest
      kochany czuly idealny tylko ta nkwestia nie daje mi spac po nocach. Sni mi sie
      ze sie pobieramy, ze jest dzien slubu. Nawet mu nie mowie bo mi wstyd.
      Pozdrawiam glowa do gory. Faceci tak maja!
      • azanna Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 11:38
        Z tym kredytem to bzdura. Moja koleżanka przy dochodach ok 4.000zł na miesiąc
        miała poważny problem z otrzymaniem kredytu mieszkaniowego, bo jest "za młoda i
        niezamężna, a więc jest mniej wiarygodna", natomiast druga koleżanka przy
        dochodach wspólnych z mężem łącznie w wysokości 4.000zł (czyli takich samych
        jak ta pierwsza), z małym dzieckiem i drugim w drodze kredyt dostała bez
        problemu.
        Możesz więc powiedzieć swojemu mężczyźnie, że właśnie zwiększy swoją
        wiarygodność kredytową żeniąc się z Tobą.
      • a1ma Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 11:54
        OT - a jak rozwiążecie kwestię własności, skoro kredyt przed ślubem na niego,
        to mieszkanie tez będzie jego, tak?
    • mrowka05052007 Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 11:51
      Na pewno wszystko będzie dobrze. Od czasu kiedy wspomniałam o zaręczynach do
      czasu kiedy pierścionek zawitał na mojej ręce upłynęły prawie dwa lata. Już
      myślałam, że to nigdy nie nastąpi. Mijały święta (jedne, drugie, trzecie...),
      zaręczyny m,iały być przed ślubem siostru, ale ten tez minął... Po jakims
      czasie troszkę przestałam o tym myśleć - data śluby była ustalona, więc doszłam
      do wniosku, że wystarczy mi, że wiem, że mnie kocha, że mamy wspólne plany. Aż
      któregoś dnia - zaskoczenie (chociaż też nie tak do końca, bo od samego rana
      zachowywał sie "nieswojo" więc trochę się domyślałam).
      życze szybkiego doczekania się! na prawdę to fantastyczne uczucie!
      no i ... noszę na prawej ręce, chociaż podobno powinno się na lewej-tej od
      serca. Ale ja chce się chwalić całemu światu - a na prawej chyba barzdiej rzuca
      się inym w oczy wink)) (trochę babskiej próżności)
    • heather4 Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 12:46
      moim zdaniem takie "delikatne" aluzje przynoszą tylko odwrotny skutek. nikt nie
      lubi jak mu się truje nad głową, zwłaszcza w tak delikatnej kwestii. wiem jak
      ja regauję na uwagi mojej rodziny - mam ochotę rzucić wszystko w cholerę żeby
      mieć święty spokój.
    • dailies Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 17:45
      Ja swojemu mezowi sama sie oswiadczylam i pierscionek zareczynowy tez sama
      wybieralam. czekalam prawie 5 lat i w koncu mialam dosyc. niestety faceci nie
      maja takiej wrodzonej empatii i wyczuwanie naszych pragnien marnie im idzie.
      pomijam fakt ze sa bardzo wygodni i nie lubia drastycznych zmianwink))
      • anka786 Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 18:29
        ja nawet nie pamietam jak doszlo o decyzji o slubie,jakos wyszlo samo z
        siebie...
        • nna Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 18:39
          czytam tak co jest tu napisane...i sama nie wiem. uzbroic sie w cierpliwosc czy
          troche go pomeczyc...ale zalamuje mnie to czy na prawde nie istnieja mezczyzni,
          ktorzy czuja potrzebe zareczyn sami z z siebie??? czy sa tylko tacy co kupuja
          pierscionek bo wyczuwaja, ze juz pora...ze juz by wypadalo, ze ludzie zaczynaja
          pytac...a moj, mam nadzieje przyszly kiedys maz, lezy sobie teraz na kanapie i
          odpoczywa po obiedzie.i jest mu dobrze. nic do szczescia mu nie potrzeba
          wiecej. zadnych oswiadczyn i deklaracji
          sad
    • malzenka Re: musze to z siebie wyrzucic! 22.02.06, 21:29
      Dziewczyny strasznie mi was zal i przykro mi ze wasi mezczyzni tacy
      niedomyslni...Musicie jednak byc dobrej mysli - jesli Was na prawde kochaja, to
      w koncu sie doczekaciesmile Zbyt mocno naciskac chyba nie ma sensu, zwykle przynosi
      to odwrotny skutek.
      U mnie nie bylo problemu - oboje bardzo tego chcielismy, a poniewaz wiedzialam
      jak mojemu M bardzo na tym zalezalo - spodziewalam sie mniej wiecej kiedy to
      nastapismile
      Zycze wam by waszych ukochanych wreszcie "oswiecilo"smile
    • anula19801 Re: musze to z siebie wyrzucic! 25.02.06, 15:13
      a może to jakiś znak że nie ma pierścionka i zwleka?
      nie pomyślałyście o tym? ja wiem ze to smutne...
      • nadya22 Re: musze to z siebie wyrzucic! 25.02.06, 15:28
        E tam nie mozesz tak mowic!!Ja jak pisalam wyzej tez dlugo czekalam na
        pierscionek i wreszcie jak przestalam o tym gadac to sie oswiadczyl i podal 2
        daty slubu do wyboru smile no i wybralamsmile Moze byc tez tak ze oni chca wlasnie
        sie oswiadczyc dopiero jak ustala z rodzina,kiedy moga zrobic Wam wesele
        (oczywiscie jesli to rodzice sponsoruja slub).Niektorzy po prostu nie chca
        przedluzac stanu narzeczenstwa i wydaje im sie ze jak dadza pierscionek to
        trzeba date ustalic(slubu).
        • monikaz80 Re: musze to z siebie wyrzucic! 25.02.06, 19:44
          Nie praejmuj sie.My bralismy slub po 11 latach znajomosci,6latach wspolnego
          mieszkania.Jak razem zamieszkalismy bylismy 2 lata po zareczynach ale
          wiedzielismy o nich tylko my.Jak razem zamieszkalismy to uzgodnilismy sobie ze
          maksymalnie bedziemy mieszkac bez slubu pol roku a przeciagnelo sie do 6smileDuzo
          w tym prawdy ze jak sie juz razem zamieszka to ciezko sie zmobilizowac do
          malzenstwa..Ja poruszalam od czasu do czasu temat slubu ale tylko na
          poczatku,pozniej sie przyzwyczailam i bylo mi tak dobrze i nie
          nalegalam,czasami tylko cos wspomnialam,ale narzeczony nie byl specjalnie tym
          zainteresowany tzn zawsze mowil ze tak,mozemy wziac slub, i na tym sie konczylo
          czyli zero konkretow.Az pewnego dnia poszlismy na wesele do kogos z
          rodziny,wesele nam sie podobalo,bylo pieknie i tak jakos bezstresowo,a mojego
          narzeczonego co chwila pewna bliska osoba z rodziny podpytywala kiedy sie
          zdecyduje.No i kilka m-cy pozniej odbyl sie nasz slub.I wszyscy w rodzinie sie
          dziwili jak to jest ze przez tyle lat nic mimo ze rodzice nalegali,ja
          ponaglalam, a tu jedna rozmowa z wujem i jest slubsmileA teraz jestesmy strasznie
          szczesliwi i maz ciagle powtarza ze zone sie kocha jeszcze bardziej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja