82asa
18.03.06, 11:48
mam problem z ktorym trudno mi zyc....nie przepdam za rodzina mojego
przyszlego meza...i wydaje mi sie ze mam powody. odszedl z domu wczesniej ,
nie bardzo sie nim interesowali, jego matka zajmuje sie tylko tamtym
rodzenstwem. nie dosc ze nic nie pomagaja to jeszcze moj facet im pomagal i
to sporo. zreszta ja poznaje sie na ludziach w przyslowiowe 10min i odrazu mi
sie tez nie spodobali zwlaszcza mamuska i siostra. cae szczescie ze nie
jezdzimy tam czesto! widac ze mamuska materialistka i najchetniej by
wyciagala od mojego kase dla siebie i mlodszej iostry...i napewno nie
przesadzam. zawsze dzwonia zeby ich gdzies zawozil nie interesuja sie czy ma
czas i kase na paliwo. ciekawe jak zareaguja na slub. zreszta nie chce od
nich pomocy na slub po co maja pozniej sie panoszyc. szkoda ze moj facet jest
slepy i nie widzi tego co ja. dziwie sie tej kobiecie ze tak moze postepowac
ze jednego traktoje jak nie swojego