nie przepadam za jego rodzina... :(

18.03.06, 11:48
mam problem z ktorym trudno mi zyc....nie przepdam za rodzina mojego
przyszlego meza...i wydaje mi sie ze mam powody. odszedl z domu wczesniej ,
nie bardzo sie nim interesowali, jego matka zajmuje sie tylko tamtym
rodzenstwem. nie dosc ze nic nie pomagaja to jeszcze moj facet im pomagal i
to sporo. zreszta ja poznaje sie na ludziach w przyslowiowe 10min i odrazu mi
sie tez nie spodobali zwlaszcza mamuska i siostra. cae szczescie ze nie
jezdzimy tam czesto! widac ze mamuska materialistka i najchetniej by
wyciagala od mojego kase dla siebie i mlodszej iostry...i napewno nie
przesadzam. zawsze dzwonia zeby ich gdzies zawozil nie interesuja sie czy ma
czas i kase na paliwo. ciekawe jak zareaguja na slub. zreszta nie chce od
nich pomocy na slub po co maja pozniej sie panoszyc. szkoda ze moj facet jest
slepy i nie widzi tego co ja. dziwie sie tej kobiecie ze tak moze postepowac
ze jednego traktoje jak nie swojego sad
    • 82asa Re: nie przepadam za jego rodzina... :( 18.03.06, 11:50
      oczywiscie traktuje przez "u".... i pozjadane pare literek ..sorry smile)) to ze
      zdenerwowania
    • ardzuna Re: nie przepadam za jego rodzina... :( 18.03.06, 12:14
      Tzn. boisz się, żeby im nie poświęcał po ślubie więcej czasu niż tobie?
      • 82asa Re: nie przepadam za jego rodzina... :( 18.03.06, 12:30
        chcialabym by mi przyznal racje ze ja mam racje. zreszta tupet to ta rodzinka
        ma...moglabym duzo przykladow podawac. ale jak mam sobie radzic z tym....jak o
        nich mysle to jestem zla! nie chce byc zlosiwa i zawistna ale nie wiem jak
        sobie radzic....moze tez jestem troche zazdrosna....
        • justm Re: nie przepadam za jego rodzina... :( 18.03.06, 12:37
          dorośnij trochę, z wiekiem i doświadczeniem się nauczysz jak do takich spraw
          podchodzić. wink))
          zazdrość ci nie pomoże, wręcz przeciwnie.
          czego nie możesz zaakceptować - unikaj i nie myśl o tym.
    • marti_ka82 Re: nie przepadam za jego rodzina... :( 18.03.06, 12:50
      powiem ci z doswiadczenia... ze predzej czy pozniej twoj narzecozny dostrzeze,
      o co jego rodzinie naprawde chodzi.. tak bylo u mnie po cywilnym... od kiedy
      bylam z lukaszem zmuszalam sie by jedzic do jego rodziny... porstu intuicja
      kazala mi sie od nich trzymac z daleka... no i co sie okazalo... ze nie jestem
      dobra synowa bo=> moja rodzina nie jest bogata... ale lukasz spedzajac coraz
      wiecej czasu z moja rodzina dostrzegl cos czego u niego nie ma... milosc,
      bliskosc, przywiazanie.. i inne wazniejsze od pieniedzy uczucia... smile teraz
      czeka mnie slub koscielny i udawane cieszenei sie jego rodizny... bo troszke
      przed swietami za duzo powiedzieli... myslac, ze lukasz zostawi to dla
      siebie... naszczescie nie wychodze za maz za nich tlyko za mojego lukasza...
      ktory jest uksztaltowany przez zycie na inny sposob...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja