29.04.2006 - no i stało się

05.05.06, 19:10
Od czego zacząć? Cokolwiek napiszę i tak nie odda to nastroju dnia, naszych
wrażeń i tego wszystkiego co się działo. Na szczęście pozostanie to w naszych
wspomnieniach.

W piątek kupowaliśmy alkohol, napoje, wycieczkę i załatwialiśmy kilka innych
spraw – w rezultacie nie zdążyłam do kosmetyczki na manicure. Nie przejęłam
się tym zbytnio – stwierdziłam, że pomaluję paznokcie sama. Była piękna
pogoda, tylko prognozy były złowieszcze, pod wieczór niebo zaszło mgłą i
wiadomo już było na pewno, że pogoda się zmieni. Martwiło mnie to oczywiście,
teraz wiem, że niepotrzebnie, ale o tym za chwilę. Wróciliśmy późno do domu i
niedugo potem usłyszałam potworne hałasy z klatki – to dziewczyny przyszły
tłuc szkło. Posprzątałam, a tu koleżanka wyciągnęła kolejną partię i
sprzątanie zaczęło się od nowa. Później dziewczyny weszły do mnie na kawałek
ciasta, a tu znowu kolejne huki z klatki – tym razem bawili się sąsiedzi.
Znowu sprzątanie..uff....a potem kolejna sąsiadka – po czwartym zamiataniu
miałam naprawdę dość i byłam wykończona. W międzyczasie zadzwoniła moja
przyjaciółka z wiadomością, że jej ojciec miał wypadek i jedzie do niego
przez co nie przyjdzie na ślub. I tak była już prawie północ kiedy zaczęłam
robić manicure – nie wiem czemu, ale lakier nie chciał za nic schnąć. W końcu
jednak – już w dniu ślubu - położyłam się do łóżka.

Obudziłam się i oczywiście od razu pobiegłam do okna – po tym co zobaczyłam
wpadłam w rozpacz i rozpłakałam się. W następnych godzinach cały czas lało, a
temperatura spadła jeszcze o dwa stopnie – kiedy po raz ostatni patrzyłam na
termometr było 9 stopni. Rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką – na
szczęście z jej ojcem było lepiej niż wydawało się dnia poprzedniego, co mnie
ucieszyło, ale niestety była 400km ode mnie. Siedzieliśmy więc sobie z
narzeczonym słuchając muzyki i próbując się nie stresować. Około południa
zaczęłam przygotowania, a narzeczony pojechał po kwiaty. Zrobienie fryzury i
makijażu trochę trwało, a międzyczasie przyszła siostra (moja świadkowa) aby
mi pomóc. Przyjechała rodzina narzeczonego, potem moja. Fajnie było gdy
wyjżałam przez okno i zobaczyłam nasz samochód – kierowca pytał kogoś o
drogę. Otworzyłam więc okno na ościerz i machałam (aby krzyczeć było za
daleko) – i nie wiem jak – ale jakoś mnie zobaczył. Przyszła moja druga
przyjaciółka i razem z siostrą zaczęły mnie ubierać. Bardzo dobrze się stało,
że były w dwójkę, bo nieźle się namęczyły z gorsetem. W końcu przyszła ta
chwila, w której wyszłam z pokoju (oczywiście wzbudzając powszechny zachwyt)
i zobaczyłam się z moim-jeszcze-nie-mężem, który wręczył mi bukiet. Potem
krótkie błogosławieństwo rodziców (nikt się nie popłakał) i można było jechać
do kościoła.
Od tego momentu pamiętam wszystko jak przez mgłę, a więc wizytę w zakrystii,
podpisywanie dokumentów, wreszcie wejście do kościoła i całą mszę. Byłam jak
w transie. Było około 9 stopni, a ja w sukience na szelkach. I było mi
potwornie gorąco. W pewnym momencie zastanawiałam się czy mi już cały makijaż
z twarzy spłynął. Jedno jest pewne – dobrze, że chodzę regularnie do
kościoła, bo wstawałam, siadałam, klękałam mechanicznie – jeśli nie miałabym
tego wpojonego byłoby kiepsko. Naprawdę nie sądziłam, że będzie to aż taki
stres. Ale pozytywny stres. Potem przysięga – dobrze, że nie chcieliśmy mówić
jej z pamięci, bo nie wiem czy coś bym sobie przypomniała. Dziś na video
dopiero zobaczyłam jak dziwnie wykręcałam rękę gdy mój świeżutko poślubiony
małżonek wkładał mi na nią obrączkę. Pamiętam słowa księdza do nas tuż po
przysiędzie „no i stało się”. Pamiętam też, że bardzo chciałam, wysłuchać
Hymnu do Ducha Świętego, ale w ogóle nie mogłam się skupić. Kazanie pamiętam
też dość dobrze, szczególnie moment, w którym ksiądz powiedział „i gdy
przyjdą na Wasze małżeństwo deszcze” – wtedy zaczęłam się śmiać, bo pogoda
wybitnie sprzyjała takim alegoriomsmile I pamiętam wzruszenie na twarzach gości
gdy szliśmy przez kościół.
Potem życzenia. I tu jedyny moment, w którym pogoda dała nam się we znaki.
Ponieważ cały czas lało zostaliśmy w przedsionku, który jest ciemny i
obskurny. W kościele zaczął się chrzest, więc nie mogliśmy tam stać – szkoda.
Ciągle ktoś starał się mnie ubierać, a mnie nadal było bardzo ciepło. Ta
ogromna ilość ciepłych słów, którą wtedy usłyszeliśmy najwyraźniej grzała
mnie mocno. Potem tradycyjnie obrzucono nas monetami (jeszcze w przedsionku,
więc nie musieliśmy ich wyławiać z kałuż) i można było jechać na przyjęcie.
Teoretycznie, bo nasz samochód został zablokowany przez grupę dzieci, które
wcale nie chciały słodyczy, które mieliśmy przygotowane... lecz pieniędzy.
Trochę nas to zdenerwowało, ale stwierdziliśmy, że pieniędzy dawać nie
będziemy. Dopiero interwencja naszego kierowcy – postraszył ich policją –
spowodowała, że wzięły jednak słodycze.

Do naszej restauracji był kawałek drogi i choć mieliśmy przygotowane mapki to
niestety zapomnieliśmy ich rozdać w tym rozgardiaszu pod kościołem. No i
kilku gości się zgubiło – mam teraz wyrzuty sumienia, bo gdy dojechaliśmy
ktoś nam powiedział, że wszyscy już są i odbył się toast powitalny i
tradycyjne tłuczenie kieliszków - tym razem zamiatał mój małżonek – ja
miałam ciągle dość po sprzątaniu klatki. Potem gdy wszyscy usadzali się przy
stołach dopiero dojechało jeszcze 6 osób, a my wyszliśmy na chwilę, aby
zrobić kilka zdjęć przy samochodzie. Wtedy już nie lało, ale temperatura
ciągle była poniżej 10 stopni. Nie mogę się teraz nadziwić, że biegałam w tej
sukience po dworze i nie tylko nie było mi zimno, ale nawet się nie
przeziębiłam. Tego dnia miałam zupełnie inną temperaturę ciała niż zazwyczaj.
Po obiedzie podaliśmy tort i ciasta – inaczej niż nakazuje tradycja. Pierwszy
taniec wyszedł nam dość topornie – to miał być walc do „Jestem bogaty”
Michała Bajora, ale ten nasz taniec walca raczej nie przypominał – goście
mimo wszystko bili brawosmile No i zabawa była super – dużo tańców w kółku, gdy
był kawałek dla par jakoś pusto się robiło na parkiecie. W przerwach między
tańcami robiliśmy zdjęcia z gośćmi. Myślę, że przyjęcie było udane i wszyscy
dobrze się bawili, choć było sporo starszych osób, które zaczęły dość szybko
wychodzić. W ogóle przyjęcie skończyło się dość wcześnie, ale...za to
mieliśmy cudowną noc poślubną – WAW!!!

Dostaliśmy cudowne prezenty – najwięcej pościeli, ale, że cierpiałam na
niedosyt właśnie pościeli to naprawdę nam się przyda. Poza tym śliczny serwis
do kawy, komplet ręczników i dwa zabawne prezenty – nieźle się uśmialiśmy
rozpakowując je. No i jeszcze mnóstwo pieniędzy – goście swoją hojnością
zaskoczyli nas niesamowicie.

Teraz już jesteśmy po pierwszej części podróży poślubnej – byliśmy w Pradze i
Kotlinie Kłodzkiej – pogoda była cudowna i podróż udała się znakomicie. A we
wtorek lecimy na Teneryfę.

Kilka uwag praktycznych:
1) Jeśli ktoś chce namiar na super Dj’a z Górnego Śląska to wyślę na e-
maila – facet był na poziomie i świetnie prowadził zabawy w kółku podczas
tańca. Innych zabaw nie chcieliśmy, ale wiem, że ma takie „w repertuarze”.
Goście się nieźle nim zachwycali.
2) Wydałam 450zł na dekorację kościoła, której w ogóle nie zauważyłam,
ale...goście byli zachwyceni. Ciągle ktoś mnie zaczepiał i wyrażał swój
zachwyt – tak więc uważam, że naprawdę warto było. Poza tym urywki z video i
zdjęcia naprawdę to oddają. Teraz dałabym nawet więcejsmile
3) Podwiązka naprawdę się zsuwa. Ja podczas życzeń czułam, że mam ją w
okolicach kolana – a nie należę do osób o najszczuplejszych nogach. Pomyślcie
więc o przymocowaniu jej do pończochy.
4) Jeśli nie chodzicie r
    • azanna ciąg dalszy 05.05.06, 19:11
      4) Jeśli nie chodzicie regularnie do kościoła to lepiej zacznijcie
      (przynajmniej ze względów praktycznych). Podczas ślubu przez Wami nie będzie
      nikogo kim można by się kierować - kiedy wstać, usiąść czy uklęknąć. To wszyscy
      będą patrzeć na Was.
      5) Polecam Hotel Laguna w Niewieszu – naprawdę super obsługa, policzyli
      nam za faktyczną ilość gości, którzy byli na weselu (a dwie osoby zrezygnowały
      w dniu ślubu). Jedzenie dobre (choć jadłam mało) i atmosfera naprawdę
      sympatyczna. Choć obok było drugie wesele w ogóle nie było go słychać, więc nie
      trzeba się tym przejmować. No i bardzo mi się podobał wystrój, żadnych balonów,
      tylko dekoracje z tkanin, bibuły i kwiatów – super.
      6) Rozdzielcie rzeczy pomiędzy jak największa ilość osób – jeśli dana
      osoba ma na głowie tylko rozdanie mapek to nie zapomni o tym – u nas wszystkim
      zajmowali się świadkowie i to był błąd. I nie liczcie na to, że sami będziecie
      nad czymś mieć kontrolę – to jest zupełnie niewykonalne.
      7) Jeśli macie sukienkę z gorsetem to najlepiej aby ubierały Was dwie
      osoby – wtedy idzie dużo sprawniej.
      8) I na koniec – naprawdę nie warto martwić się pogodą – ja się
      przejmowałam i po wszystkim wiem, że zupełnie niepotrzebnie – zimno i ulewny
      deszcz nie jest w stanie nic zepsuć, a Panna Młoda dostaje jakiegoś dodatkowego
      ogrzewania – jak widać po moim przykładzie (a może moja sukienka była
      podgrzewana?smile

      Uwielbiam być żonąsmile Jestem niesamowicie szczęśliwa i teraz chcę tylko jednego
      abyśmy mogli wreszcie zamieszkać razem. Pozdrowienia dla wszystkich młodych żon
      i narzeczonych. Ślub to naprawdę niesamowita sprawa.
      • darryll Re: ciąg dalszy 05.05.06, 19:40
        Wszystkiego naj na nowej drodze życia!!! Przede wszystkim DUżO MIłOśCI - bo to
        najważniejsze!!! Ale Ci zazdroszczę, ja jeszcze muszę czekać do września... Nie
        mogę się doczekać tego dnia smile Dzięki za przydatne rady smile pozdrawiam
        cieplutko świeżo upieczoną Żonkę.
      • agnrek Re: ciąg dalszy 05.05.06, 19:46
        Azanno,
        wszystkiego szczęśliwego smile
    • paolka25 Re: 29.04.2006 - no i stało się 05.05.06, 20:10
      Wszystkiego NAJ NAJ NAJLEPSZEGO, Duzo szczęścia i miłości!!!
    • yoga22 Re: 29.04.2006 - no i stało się 05.05.06, 20:26
      ... ale mi się zrobiło nastrojowo po przeczytaniu Twojego listu do''nas
      przyszłych żon''. bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za to! Wszystkie moje
      wątpliwości zostały rozwiane, gdyż do tej chwili martwiłam się o pogodę, że
      będzie padało, wiał wiatr itp., teraz mam to w nosie, choć kobieca intuicja
      mówi mi, że będzie słonecznie w dniu mojego ślubu.
      Jedynie co mnie dręczy to jest to, że mogę się rozpłakać a bardzo tego nie
      chcę!
      Kochana życzę Ci takiej pogody ducha jaką mniałaś w dniu swojego ślubu, oraz
      tylu Ciepłych słów co usłyszałaś podczas składanych życzeń.
    • lady_of_avalon Re: 29.04.2006 - no i stało się 05.05.06, 20:57
      Droga Azanno - super relacja, masz talent dziennikarski normalnie smile))
      - Poczułam się jakbym tam była smile)
      Życze wam cudownych chwil na Teneryfie, mnóstwa miłosci i szczescia w całym
      waszym wspólnym życiu big_grin
      (tylko pieniędzy wam nie życze, bo po takiej pogodzie w dniu slubu, to na pewno
      bedziecie w nie opływac.. ;PPP
      ----------
      Wielki Dzień: 05.08.2006 big_grin
    • regndronning Re: 29.04.2006 - no i stało się 05.05.06, 21:00
      w Trójmiescie tez padalo smile Na szczecie.. przestalo na chwile, kiedy szlam do
      kosciola (rodzice mieszkaja przez podworko, wiec przejechanie samochodem 100
      metrow byloby smieszne> Zyczenia jednak musielismy przyjmowac w kosciele, bo
      aura dala popalic. Zajelo nam to prawie pol godziny, bo bylo mnostwo ludzi -
      bardzo sie ucieszylam bo zobaczylam mnostow znajomych i waznych dla mnie ludzi
      z roznych okresow zycia smileNa zawiadomieniach napisalismy, ze ksiazki beda nas
      cieszyc o wiele dluzej niz kwiaty - czesc gosci pytala nas (wiedzac, ze mamby
      spora bblioteke w domu) co bysmy chcieli, czesc w ciemno podarowala nam ksiazki-
      i o dziwo trafil sie tylko jeden dublet i to wsrod prezentow a nie z tym co
      juz mamy, a ostatnio kupowalismy sporo smile
      Co do klekania siadania etc.. nie chodze do kosciola od dobrych 12 lat i jakos
      nie mialam z tym problemu smile Chyba ogolnie wszyscy wiedza, ze na Ewangelie sie
      wstaje a na Przeistoczenie kleczy smileMy jeszcze zazyczylismy sobie Te Deum smile
      wiec dodatkowe stanie smile
      Co do sukni... mialam prosta, jednoczesciowa, bez gorsetu, ale pomoc kolezanek
      bardzo sie przydala. Poza tym towarzystwo zawsze minimalizuje stres smile
      Przysiega rzeczywiscie jest stresujaca... ja tydzien wczesniej poplakalam sie
      na cywilnym. ale tutaj trzymalam sie w miare dobrze smile Nawet ksiadz gratulowal
      nam, ze bylismy dzielni.. tylko pod koniec tak zasluchalam sie w ostatnia
      fraze, ktora mowil kaplan, ze zapomnialam, ze musze jeszcze ja powtorzyc smile
      Mielismy mala dziewczynke, ktore na wejsciu niosla przede mna i moim tata
      obraczki. Ojciec prowadzil mnie do oltarza, jak sobie wymarzylam. Jestem
      jedynaczka i nie ukywam, ze coreczka tatusia.. widzialam, ze byl bardzo
      wzruszony i mial lzy w oczach. Moj Maz tez mial podobno lzy w oczach (przyznal
      sie) jak zobaczyl mnie kroczaca w zlocistej sukni nawa smile wiec ogolnie - chlopy
      sie poplakaly .. a mi tez lekko drzala broda... O moim wyborze piesni juz
      pisalam wczesniej, wiec sie nie bede tu powtarzac smile

      My mielismy obiad bez tancow, ale dosc dlugi bo ostatni goscie wyszli ok 21. smile
      Podziekowanie postanowilismy uwzglednic.. mimo wszelkich narzekan na forum, ze
      to kicz... nagralismy z moim mezem piosenke - Kolysnake dla Okruszka, ktora od
      zawsze kojarzyla sie mi (i jak pozniej sie okazalo rowniez mojej polowce) z
      Rodzicami. Ja falszuje niemilosiernie i podziwiam, ze goscie nie uciekli. Do
      tej mp3 doroblismy prezentacje z naszymi zdjeciami z dziecinstwa i puscilismy
      tuz przed tortem.. do tego dwa wielkie bukiety roz... Moj tata udawal, ze musi
      wyjsc, zebysmy nie widzieli, ze placze... Ja tez sie konkursowo poryczalam...
      Warto bylo smile
      Samochod mielismy rowniez "inny" - prawdziwa londynska taksowka... wzbudzil
      niemala sensacje wsrod gosci smile szofer wreczyl nam butelke szampana i kieliszki-
      prezent od firmy smile wiec pojezdzilismy sobie po Trojmiescie smile
      W poniedzialek jedziemy w podroz poslubna smile
      Moja rada- nie robcie sesji w dniu slubu. My zrobilismy sobie w srode (swieto
      narodowe) i bylo super- bez stresu, ze sukienka sie zabrudzi (zabrudzila sie)
      bez gosci obrazonych, ze trzeba czekac. Mielismy 2 godziny na plazy i bylo
      bardzo ladnie - o godzinie 8 rano bylo niewielu przechodniow, a swiatlo bardzo
      ladne smile Teraz czekamy na efekty smile Fotograf byl bardzo milo zaskoczony na
      obiedzie, ze byla wizytowka z jego imieniem i nazwiskiem na stole.. co mnie
      rowniez zaskoczylo- bo przeciez to tez gosc!
      Pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie i zycze powodzenia z
      przygotowywaniem tego wyjatkowego dnia smile

      • czarna_waw Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 09:35
        azanna i regndronning,
        wasze opowiesci sa bardzo wruszajace, poplakalam sie normalnie i tez czulam sie
        jkabym tam byla.
        Zycze wam duzo szczescia i milosci, a jak to bedzie to reszta sie zawsze ulozy
        pozdrawiam,
      • bacha1979 regndronning 06.05.06, 09:43
        ten pomysł z fotkami na plaży jest super. Szkoda, że ja mieszkam w drugim końcu
        Polski. smileRówniez najlepsze zyczenia wszytkiego co szczęsciem się zwie. smile
    • kami315 Re: 29.04.2006 - no i stało się 05.05.06, 21:15
      Po Twojej relacji zastanawiam się, czy nie zamawiać deszczu smile))
      Wszystkiego najlepszego i zawsze takiej pogody ducha!!!
    • bacha1979 Rozpisałaś się azanna. :) 05.05.06, 21:42
      Ale tak sympatycznie to napisałaś, że az chce sie czytać...
      Zyzce Wam dużo, dużo szczęscia, cudnej podrózy i samych słonecznych dni i morze
      miłości. Pozdrawiam. smile
    • bacha1979 Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 07:35
      azanna,masz może fotki z dekoracji kościoła??? jesli tak, mogłbym prosić o
      przesłanie ich na gazetowego???
    • justm azanna 06.05.06, 07:58
      wycisnęłaś łzy z moich oczu tym opisem smile))
      gratuluję, życzę szczęścia i udanej podróży poślubnej!
      • miaau Re: azanna 06.05.06, 08:06
        pikny opis, az sie usmiecham od rana... niecaly miesiac i tez bede po... smile)))

        wszystkiego NAJ dla Was!
    • bogui Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 08:55
      I ja się wzruszyłam. Najlepsze życzenia dla Ciebie i Męża!
      • bacha1979 To był najdłuższy post na forum 06.05.06, 08:57
        jaki przezytałam od a do z.
    • paola_j Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 08:59
      Pięknie nam to opowiedziałaś wink. Serdecznie Wam gratuluję i życzę dużo
      szczęscia i miłości.
    • dr_kaczusia Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 10:09
      suuuuper smile
      wszystkiego naj naj naj na Nowej Drodze Zycia smile

      dziewczyny, a moze wprowadzimy nowy zwyczaj opisywania swoich sulbow/wesel ?!
      moze nie zawsze wszystko ze szczegolami, ale jakies ciekawe pomysly ktore sie
      podobaly, albo po prostu szczerze polecic lokal, zespol, foto, wizaz, fryzjer,
      salon sukien itd ktorzy sie sprawdzili smile ew napisac co bylo nie tak i na co
      trzeba w ich przypadku zwrocic uwage...
      • kami315 Dobry pomysł :-) 06.05.06, 10:14
        Na pewno nie każdy potrafi opiać w tak wzruszający sposób swoje przeżycia, ale i
        tak chętnie poczytałabym, jak wygląda uroczystość od strony panny młodej. A może
        i młodego?
        • dr_kaczusia Re: Dobry pomysł :-) 06.05.06, 10:16
          no wlasnie smile
          a mozna tez dorzucic opinie swiadkow czy rodzicow, ktorzy zapewnie beda mieli
          oczy nieco szerzej otwarte wink

          tak czy inaczej, ja postaram sie cos skrobnac po 09.09.2006r smile
          plener prawdopodobnie 11.09, a wybywamy juz 13.09 hmmm... malo czasu, ale moze
          znajde chwilke... w koncu szybko pisze smile
          • justm Re: Dobry pomysł :-) 06.05.06, 10:18
            i bez opisywania polecamy sobie osoby, z usług których korzystamy, przecież.
            ale pomysł ok
        • bacha1979 Re: Dobry pomysł :-) 06.05.06, 10:17
          kami315 napisała:

          > Na pewno nie każdy potrafi opiać w tak wzruszający sposób swoje przeżycia,


          Własnie. Te opisy sa takie " z sercem". I naprawde miło je sie czyta.
          >
    • klodzianka Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 10:25
      dawno tu nie czytałam czegoś z taką przyjemnością smile
      wierz lub nie, ale na koniec łza wzruszenia popłynęła mi po policzku...
      dziękuję Ci za tą opowieść,
      wszelakiego dobra!
      z pozdrowieniami,
      klodzianka
      • melani2 Re: 29.04.2006 - no i stało się 06.05.06, 10:45
        Bardzo to wszystko ślicznie opisałaś, napisz coś jeszcze....aż chce się czytać.
        Wszystkiego najlepszego Wam życzę i udanej podróży poslubnej.
    • azanna dziękuję 06.05.06, 10:48
      Dziękuję Wam za życzenia i wszystkie ciepłe słowa. Jesteście kochane dziewczyny!

      Regndronning - wszystkiego najpiękniejszego na Waszej wspólnej drodze życiasmile

      Fotek na razie mamy mało, bo tylko z naszego aparatu (daliśmy znajomemu, żeby
      coś pstryknął), ale mój ukochany przez przypadek wyłączył Antyshake, więc
      niestety większość jest bardzo zamazanych. Coś jednak postaram się Ci wysłać
      Bacha. Kosciół był wystrojony na biało-kremowo-żółto. Jako, że to okres
      Wielkanocny, więc pasowało do ogólnego wystroju kościoła. Bukiet miałam również
      w tych barwach.
      Plener zrobimy dopiero po powrocie, fajnie będzie znowu się ubrać w tę suknię -
      o dziwo zarówno suknia jak i buty bardzo dobrze zniosły tę pogodę.

      Relacja faktycznie wyszła długa, ale jak tu opisać wszystko w kilku słowach?
      Czekam teraz na Wasze relacje dziewczyny.

      Zauważyłyście jak fajnie zmienił mi się suwaczek?
      • bacha1979 Re: dziękuję 06.05.06, 10:50
        Długa ta relacja, ale ani przez moment nie było nudno. smile Z góry dzięki za
        fotki i raz jeszcze pozdrawiam.
        PS. Mogłabyś pisać pamietniki. smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja