Problemy ślubno - weselne

24.05.06, 10:12
Ech, nie wiem, Wasze problemy często wydają mi się infantylne. Ale tak to
jest, każdy żyje swoimi problemami. Oto,co ja muszę przeżyć:
Za wesele placa rodzice. Kosztami wesela samego w sobie podobno dziela sie wg
ilosci gosci (kazdy placi za swoich). Ale juz za zespol, obraczki, slub musi
placic moj narzeczony. Jak to matka tlumaczy: "Jak nie ma kasy, to niech sie
nie zeni". Narzeczony placi, czyli jego rodzice. Za fotografa pewnie tez. Ja
tylko czekam, az jego rodzice sie zdenerwuja na moja sprytna mamusie.
Tlumaczylam jej, ze to bez sensu, ale ona nie rozumie. Z nerwow pol nocy plakalam.

2. ojciec, kiedy uslyszal, ze trzeba zaplacic za 5 pokoi noclegowych dla
naszych znajonych (pokoje sa po 20 zl), wpadl w szal, ze ja chce podniesc im
koszty wesela, ze jestem idiotka i ze on nie slyszal, zeby ktos za nocleg
gosciom placil. I ze on nie bedzie. I ze jesli ktos chce, to niech sobie sam
placi. Poryczalam sie, i postanowilismy z narzeczonym zrobic liste osob, za
ktore zaplacimy (za naszych znajomych, do ktorych np. w tym roku na slub
jedziemy i oni nam za hotel placa), a jesli jego rodzina bedzie chciala
nocowac, to niech sobie placi.

3. Sprowadzaja mi na wesele 50 osob, ktorych widziec nie chce - jedni i drudzy
rodzice. Swoich znajomych z pracy, ktorych nie znam, rodzine, u ktorej byli 18
lat temu na weselu i teraz wypada im zaproszenie "oddac" (ale jest pewien
problem - nie wiedza, gdzi ta rodzina mieszka). Chcialam male wesele, na 60
osob max, bede miec ze 120.

4. Chcialam usadzic gosci wedle porzadku, tak sie teraz przeciez robi.
Wizytowki na stolach... No bo wiekszosc osob tak robi. ojciec wpadla w szal,
ze jestem idiotka i ze nie mam prawa mowic mu, gdzie on ma siedziec. Wszystko
fajnie, ale czytalam o przypadku, jak stare ciotki wpadly na sale i zajely
miejsca pary mlodej. Zadne argumenty do niego nie trafiaja. Znow plakalam.

5. mama sie wkurzyla, jak jej powiedzialam, ze potrzebuje 200 zl na
zaproszenia. Pytala, jakim prawem bede ja za wszystkie placic, i ze rodzice
narzeczonego tez powinni placic. A powiem, ze moi rodzice maja kase,
miesiecznie zarabiaja ok. 4-5 razy tyle, co jego rodzice. Biedni sie
znalezli... W koncu jakims cudem dala mi te pieniadze....

Ja nie wiem, co bedzie z placeniem za fotografa (2 razy po 500 zl bo mamy dwa
typy zdjec), za przybranie kosciola, za wystroj sali weselnej... Do tego czau
oszaleje.
Zaluje jednej rzeczy - ze robimy wesele teraz, a nie za kilka lat, za wlasne
pieniadze. Chociaz moj narzeczony twierdzi, ze wyszloby na to samo. Bo teraz
staram sie z nimi nie klocic, zeby przyszli na wesele, zeby bylo w miare ok. A
za kilka lat, gdybym im pwoiedziala, ze ja za wzystko place i won ze swoimi
znajomymi, to by pewnie sie obrazili i nie przyszli.

I powiedzcie mi, jak tu zagrac piosenke "Cudownych rodzicow mam"????
    • ann_jazon ??????? 24.05.06, 10:26
      tak sobie czytam, czytam i wyjść z podziwu nie mogę, a oczy mi się jak spodki
      robią... a ze swoich pieniążków własną ręką zapracowanych nie łaska pewnych
      rzeczy opłacić ?? obrączki, orkiestra, zaproszenia - może warto pomyśleć o
      zarobieniu na to ?
      no chyba że to jedna wielka podpucha
      • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:32
        Ja nie pracuje, a narzeczony tak. To nie jest podpucha, chociaz wyglada
        paraniocznie wrecz.
        Jasne, bedziemy placic ze swojej kasy, poniewaz od nich nie dostaniemy. Ale to
        wszystko jest niesprawedliwe.
        Chcielismy odkladac nasza kase na mieszkanie, potrzebujemy na male gniazdko duzo
        kasy (takie sa ceny mieszkan w duzym miescie, ze szkoda gadac). Rodzice nam sie
        nie doloza ani zlotowki do mieszkania (mnie juz to powiedzieli, a jego rodzice
        po prostu nie maja).
        Po co byly te wszystko deklaracje, ze oni placa, ze sie dziela kosztami???

        Obraczki oplacilismy z wlasnej kasy, zespol pewnie tez tak przyjdzie zaplacic.
        Narzeczony kupil sobie tez garnitur za swoje pieniadze. Jego rodzice mowia, ze
        mu oddzadza, aele poki co nie widac tego...
        • bajsarka Re: ??????? 24.05.06, 10:39
          A nie myśleliście o skromnym weselu tylko dla rodziny? Wtedy odpadają znajomi z
          pracy itp. Poza tym to trudno kłócić się z rodzicami o coś, za co oni płacą.
          Niestety teraz jesteś na ich łasce.
          • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:41
            No wlasnie wiem... Mowilismy, pokazalismy prawie rok temu nasza liste gosci, na
            niej bylo 60 osob. w momencie dopisali 15 osob, a w ciagu tego roku przybywaly
            kolejne. I jak sie okazalo, ze sala bedzie wieksza, bo ja rozbudowali, tak
            jeszcze kolejne osoby przybywaja... a ja juz nie mam nerwow. Niby placa, a
            jednak nie...sad A biedni nie sa, oj nie sa.
        • marvel_maid Re: ??????? 24.05.06, 10:40
          Zacznij pracować to nie będziesz musiała się denerwować czy ktoś Ci da czy nie.
          Do małżeństwa trzeba dojrzeć również finansowo
          • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:43
            Ale moj facet pracuje, ja na razie studiuje. Gdyby mi nie powiedzieli, ze oni
            beda za to placic, to bym sie nie wyglupiala z robieniem wesela teraz. ale
            przeczytaj koncowke mojej wpowiedzi - gdyby nie bylo po ichniemu, to by sie
            poobrazali. I rob co chcesz...
            Nam po prostu szkoda kasy na ich gosci, dlatego teraz nie ma mowy o placeniu za
            to. I powiem wiecej - moja mama moglaby udzielic nam kredytu (dyrektor banku),
            ale twierdzi, ze ja nie zasluguje na jej pomoc i dlatego nam nie pomoze.
            Marzenia o wlasnym mieszkaniu musimy wiec odlozyc, bo w innych bankach patrza na
            nasza chec brania kredytu troche inaczej, wychodzi nam mniejsza zdolnosc (to
            jest skomplikowane, nie bede tlumaczyc moze).
            • marvel_maid Re: ??????? 24.05.06, 10:51
              Znasz swoich rodziców nie od dziś. Trudno mi uwierzyć, że ojciec dopiero teraz
              zaczął Cię wyzywać od idiotek. Chyba mogłaś wcześniej się spodziewać jak się
              zachowają. A poza tym tak jak napisałam do małżeństwa człowiek powinien być
              gotowy też finansowo. Nie zachowujesz się jak osoba dorosła jeżeli odpowiada Ci
              bycie na czyimś utrzymaniu
              • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:55
                A jak niby mam isc do pracy, skoro koncze studia? skoncze, to pojde. Tez mi
                powody... na slub czekalismy tak dlugo, az narzeczony znajdzie prace, i bedzie w
                stanie nas utrzymac. zgodzil sie to robic do momentu, kiedy znajde prace po
                studiach, wiec nie wiem, gdzie tu akurat jest problem.
                • marti_ka82 co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 10:58
                  znam dużo osób, które pracują już wczasie studiowania... a na ostatnich latach
                  jest to mozliwe, ponieważ jest coraz mniej przedmiotów na które trzeba
                  chodzić.. poza tym są też prace weekendowe... wieczorne... tak poprostu nie
                  chce ci się pracować, a nie, że nie możesz... a jak chcesz się zająć tylko
                  nauką to jest też coś takiego na studiach jak stypendia naukowe, za wyniki...
                  to też nie są małe pieniądze...
                  • irritanss Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 10:59
                    Medycyna - sprobuj pracowac...
                    • marti_ka82 Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 11:02
                      ojj wiesz znam osoby, które kończa medycyne, a dodatkowo dorabiaja sobie w
                      spzitalu jako salowi, salowe, by być bliżej tego co będą robiły, niektórzy z
                      nich w weekenedy dorabiają na promocjach czy w pubach... więc nie mów mi, że
                      się nie da... są osoby, które kończa po 2 fakultety i zarobić na swoje potrzeby
                      też jeszcze potrafią...
                      • joasia.sadowska Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 11:44
                        cale dzienne studia pracowalam i tez uwazam, ze da sie pracowac studiujac, ale
                        na boga nie medycyne! bez przesady.
                      • wujo_prezio Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 14:42
                        Chyba masz male pojecie o studiowaniu medycyny w pl skoro takie glupoty fanzolisz.
                        > dodatkowo dorabiaja sobie w spzitalu jako salowi, salowe,
                        Tym juz mnie do lez rozsmieszylas!! pracuja w szpitalu ale za DARMO bo kazdy studnet musi miec iles tam tygodni praktyk. Na wakacje z miesiac zostaje to sobie moga popracowac.
                        • a1ma Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 14:46
                          W miesiąc pracy za granicą można spokojnie zarobić na wesele.
                    • jop Re: co do tego konczenia studiów... 24.05.06, 16:12
                      Znam całe mnóstwo studentów medycyny, którzy zarabiają po kilka tysięcy
                      miesięcznie tłumaczeniami medycznymi.
        • kasia_ciesla Re: ??????? 24.05.06, 10:44
          Nam również rodzice opłacają wesele, ponieważ ciągle studiujemy. U nas każdy
          płaci za swoich gości, a za salę, orkiestrę i alkohol na pół. Obrączki kupujemy
          za swoje, suknię kupują moi rodzice a garnitur rodzice mojego przyszłego męża. W
          sumie na twoim miejscu starałabym sie porozmawiać z rodzicami, ale jeżeli to nic
          nie da to poprostu przemilcz sprawę i pomóżcie rodzicom narzeczonego opłacić to
          co twoja mama "nakazała". Po co kłótnie przed ślubem. Przkro, że rodzice mają
          pieniądze i nie chcą Wam pomóc, ale przemilcz to i zapłać w miarę możliwości ze
          swojej kieszeni. Co do gości rodziców... u mnie też rodzice zapraszają kilku
          dobrych znajomych. Nie uważam,że nie powinni tak robić. W sumie to mi całkiem
          miło, że przyjdą ci goście bo znam ich od dziecka i bardzo ich lubię. Pozdrawiam
          i życzę wytrwałości w "walce" z rodzicamismile
          • irritanss Kasiu 24.05.06, 10:46
            widzisz, roznica polega na tym, ze dla mnie to sa obcy ludzie, nie widzialam ich
            nigdy na oczy i na ulicy bym na pewno nie poznala. Skad bede wiedziec, co to za
            goscie? A co powiesz na chec zaproszenia rodziny, o ktorej nie wiemy, gdzie
            mieszkaja i trzeba bedzie sie jakos okreznymi drogami dowiedziec, co i jak z
            nimi, zeby dac zaproszenie?
            Ja bym nic nie miala przeciw przyjaciolom rodzicow. Ale wlasnie takich osob nie
            zapraszaja...
            • kasia_ciesla Re: Kasiu 24.05.06, 10:50
              No tak, rozumiem o co chodzi... trudna sprawa... ale moim zdaniem musisz to
              zaakceptować... nic innego ci nie zostało, w końcu ślub za dwa miesiące. Głupio
              wyszło. Ale bądźcie ponad tym wszystkim i pomóżcie rodzicom narzeczonego w
              finansowaniu ich "części". I koniecznie postaw na swoim z sprawie podpisywania
              miejsc przy stole... to bardzo ważne.
              • irritanss Re: Kasiu 24.05.06, 11:00
                Juz ustapilam w tej sprawie... Po prostu mam przez to wszystko nerwice i zeby
                sie juz nie stersowac kolejnymi awanturami, ustapilam... niech sobie kazdy
                siedzi gdzie chce. juz mnie nie obchodzi, nie zalezy mi, zeby moi mrodzice
                siedzieli obok mnie, jak wypada, tylko moga nawet na samym koncu. ich sprawa.
        • agnieszka5661 Re: ??????? 24.05.06, 10:46
          nie martw się, najważniejsze że już będziecie razem
          a co do tych "podpisanych miejsc" to ostatnio byłam na takim weselu gdzie nie
          było podpisanych miejsc i wyszedł kwas, bo oczywiście ci co nie trzeba, jakieś
          pociotki, siódma woda po kisielu, się powciskały tam gdzie miała siedzieć
          rodzina, tak że moja cała rodzina siedziała oddzielnie, moi rodzice siedzieli z
          moimi dziadkami na jednym koncu, ja z moim mężczyzną i moją ciocią oraz jej
          rodziną na drugim końcu. Wszyscy byli bardzo zmiesmaczeni.
          Z tą organizacją wesel tak jest, że często są niesnanski niestety crying
          • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:48
            ktorych mozna uniknac, ale niestety, jak sie ma normalnych rodzicow...
      • armstrong82 Re: ??????? 24.05.06, 10:36
        zgadzam sie.a jeżeli nie ma opcji zarobienia to moze wstrzymac sie z tak duzym weselem przynajmniej na jakis czas albo zredukowac liczbe gosci.w końcu ty chyba tez masz cos do powiedzenia mimo (jak wynika z tresci twojego postu)silnego zdania troche despotycznego taty.nazywanie Ciebie idiotka chyba w niczym tu nie pomaga.zastanów sie powaznie z narzeczonym czy nie ma opcji aby samemu zaplacic za czesc rzeczy i zorganizowac wszystko tak jak Wy chcecie a nie jak chca Twoi czy jego rodzice.a nie kłócic sie i płakac o każda zlotówke.
        pozdrawiam
        • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:39
          do wesela zostaly dwa miesiace... juz nie ma odwrotu. wszystkie te rzeczy wyszly
          teraz, niedawno. wczesniej byl spokoj...
      • bacha1979 Re: ??????? 24.05.06, 10:45
        To samo mi przyszło na myśl. Ze tez dorosli ludzie na nic nie są w stanie
        zarobić.
        U mnie akurat Rodzice sponosruja przyęjęcie, razem z moim narzeczonym ,ale nie
        wyobrażam sobie bym wyciagała ręke po pieniadze na każdy drobiazg.
        • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:48
          Zdaje mi sie, ze nie rozumiecie problemu.
          Chodzi o to, ze dlaczego koszty wesela dziela sie na pol, a za zespol, obraczki,
          fotografa i slub maja placic jego rodzice tylko??? Jego rodzice, kiedy sie o tym
          dowiedza, beda wsciekli...
          A co z wizytowkami na stole? Tez uwazacie usadzanie gosci za kretynizm???
          • bacha1979 Re: ??????? 24.05.06, 10:54
            irritanss napisała:

            > Zdaje mi sie, ze nie rozumiecie problemu.
            > Chodzi o to, ze dlaczego koszty wesela dziela sie na pol, a za zespol,
            obraczki
            > ,
            > fotografa i slub maja placic jego rodzice tylko??? Jego rodzice, kiedy sie o
            ty
            > m
            > dowiedza, beda wsciekli...
            > A co z wizytowkami na stole? Tez uwazacie usadzanie gosci za kretynizm???


            Nie, nie uważam tego za kretynizm. Sama jednak nie robię wizytówek, ale to inna
            sprawa.
            Powiedz, czy nie jesteście w stanie zarobić chociaż na te "sporne" wydatki???
            • irritanss Re: ??????? 24.05.06, 10:57
              Owszem, jestesmy. I poki co placimy za to. Tylko potem bedzie, ze rodzice nam
              wszystko - slub, wesele, i za rok powiedza, ze mieszkanie tez oni nam kupili.
              Ciekawe, czy kaza nam oddac kase, ktora uzbieramy na weselu... Cos mi mowi,z e
              moze tak byc... Moja matka to po rpostu skapiradlo...
              Chciala isc na moje wesele w bialej garsonce... Za 560 zl. Kiedy powiedzialam,
              ze nie wypada, wydarla sie i powiedziala, ze mam jej te kase oddac (a przeciez
              ja nie pracuje i poki co oni daja mi miesiecznie 500 zl na utrzymanie). i ze ona
              nie ma zamiaru kupowac nic nowego....
              • marti_ka82 no niezle... ja jakoś nigdy nie dostawałam... 24.05.06, 11:00
                500 zł kieszonkowego nie powiesz mi, że z tego nie mogłaś odłożyć chociażby 100
                zł miesięcznie na planowany ślub?
                • irritanss Re: no niezle... ja jakoś nigdy nie dostawałam... 24.05.06, 11:01
                  Hmm, a gdzie mieszkasz? Bo ja w warszawie. Za mieszkanie place 300 zl (za
                  wynajem), 100 zl za rachunki, 100 zl zostaje mi na jedzenie. Nic do jedzenia z
                  domu nie przywoze.
                  • marti_ka82 Re: no niezle... ja jakoś nigdy nie dostawałam... 24.05.06, 11:03
                    ja mieszkam teraz na ślasku, a ogólnie to na bawarii... i nic od rodziców nie
                    biorę, bo daje sobie rade ze swojego stypendium naukowego...
                    • irritanss Re: no niezle... ja jakoś nigdy nie dostawałam... 24.05.06, 11:04
                      to po prostu gratuluje..
          • szara82 Re: ??????? 24.05.06, 11:00
            irritanss napisała:

            > Zdaje mi sie, ze nie rozumiecie problemu.
            > Chodzi o to, ze dlaczego koszty wesela dziela sie na pol, a za zespol, obraczki
            > ,
            > fotografa i slub maja placic jego rodzice tylko??? Jego rodzice, kiedy sie o ty
            > m
            > dowiedza, beda wsciekli...
            > A co z wizytowkami na stole? Tez uwazacie usadzanie gosci za kretynizm???

            Przede wszystkim - nie ma żelaznych reguł podziału wydatków ślubnych. Wszystko jest kwestią dogadania się, niektórzy włączają w to tez tradycje (że część rzeczy obowiązkowo opłaca Młody, część Młoda). Może Twoi rodzice uznali, że skoro Ty nie pracujesz, a Narzeczony tak, to on powinnien włożyć w to ciut więcej? Bo gdybyście sami płacili za wesele, to pewnie by tak wyszło, skoro ona zarabia - wszystko jest kwestią dogadania, powtarzam.
            Wizytówki na stole to nie kretynizm, ale kretynizmem jest ślepe wpatrywanie się w co robią inni. Bo dobrze by było decydowac się na wizytówki, bo uważasz że jest taka potrzeba, a nie moda. Twoi rodzice też powinni o tym pamiętać. U mnie rodzice narzeczonego też dawno byli na weselu, nie wiedzą, że parę rzeczy się zmieniło, ale jakoś się godzą na "nowsze rozwiązania".
      • szara82 Re: ??????? 24.05.06, 10:52
        Ann_jazon w pełni popieram Twój post. Nasze problemy bywają wg autorki postu infantylne, to w takim razie ona ma jakie??
        Jak będziecie płacić za swoje wesele ze swoich pieniędzy to wtedy zrozumiecie, że przekomarzanie się na forum o to, które obrączki ładniejsze, pończochy czy rajstopy i jak przekazać gościom nasze życzenia co do prezentów jest w pewnym stopniu przyjemnością, a nie wyrazem infantylności.
        Pisanie o niesprawiedliwości, bo rodzice nie chcą Wam dołożyc do mieszkania mnie śmieszy, wybacz. Dużo dziewczyn doszło tu do różnych rzeczy swoją ciężką pracą i bardzo je szanuje za to, że nie obwiniają swoich rodziców za brak pomocy.
        Rodzice NIE MUSZĄ dawać nam pieniędzy na wesele. Oni mogą CHCIEĆ POMÓC. A jak już płacą za "swoich" gości to ich sprawa, ty zapłać za "swoich".
        Masz niezbyt zdrowe układy w domu, to fakt. Więc polecić Ci mogę jedynie drastyczne ograniczenie liczby gości, tak żebyście sami mogli w 100% za wszystko zapłacić, albo trochę asertywności (nie agresji), może kilka poważnych rozmów z narzeczonym i rodzicami. Powodzenia!
    • vinea Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 10:50
      dziewczyno, na Twoim miejscu odwołałbym wesele, nie ślub. Bo z tego co piszesz,
      to bez przerwy z tego powodu płaczesz i się denerwujesz. A to chyba nie o to
      chodzi, prawda? Nie każdy MUSI mieć wesele, powiem więcej, niech robią je ci,
      których na nie stać.
      Z tego co piszesz Was (Państwa Młodych) na to nie stać, więc może nie warto
      żebrać u rodziców o każdą złotówkę?
      • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 10:53
        glupio mi to zrobic dwa miesiace przed, kiedy czesc zaproszen juz jest
        rozdana... ale zaluje, ze nie wiedzialam tego wszystkiego wczesniej. nie byloby
        wesela.

        moj ojciec powiedzial, ze mam siedziec cicho, bo tak naprawde, to jest ICH
        WESELE. MOICH RODZICOW...po tych slowach zalamalam sie calkowicie...

        a moze by tak namowic znajomych, zeby usiedli obok nas, a rodzina niech sobie po
        katach siedzi? (wredna jestem)
        • vinea Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:00
          tym bardziej uważam, że powinnaś podjąć bardziej radykalne kroki i po prostu
          odwołać imprezę. Przyjaciele zrozumieją taką sytuację, rodzina w końcu też.
          Wesele to radość, a nie męczarnia. Rodziców się ma takich jakich się ma, tu
          niewiele zmienisz. nie ma co się żalić, że inni mają inaczej. Ty masz takie
          problemy, inni inne.
          Opłaćcie sobie ślub, jego oprawę itd. Zróbcie imprezę dla znajomych i ew. obiad
          dla rodziny, i... odetchnijcie z ulgą. powodzenia!
        • mam_to_w_nosie Re: Odwołałabym wesele... 24.05.06, 11:14
          irritanss napisała:

          > glupio mi to zrobic dwa miesiace przed, kiedy czesc zaproszen juz jest
          > rozdana... ale zaluje, ze nie wiedzialam tego wszystkiego wczesniej. nie
          byloby
          > wesela.

          Głupio Ci??? A nie głupio Ci, że wygląda to zupełnie nie tak jak byście
          chcieli???
          W takiej sytuacji jak twoja nie wahałabym się ani minuty (a wiem co mówię, już
          nie raz zrobiłam coś na przekór wszystim z wielkim hukiem) i odwołała wesele.
          Zamieszkała z narzeczonym, poszukała pracy, jak najszybciej skończyła studia,
          znalazła pracę na pełny etat i albo wzięła szybki cichy ślub dla najbliższych
          (to możecie zrobić nawet od razu) albo za WŁASNE pieniądze zorganizowała wesle
          na własnych warukach, nie informując może rodziców za wcześnie, żeby znów nie
          zaczęli się wtrącać a potem zaprosiłabym ich bardzo serdecznie i miała nadzieję,
          że będą ze mną w tak ważnym dniu. CO to w ogóle znaczy, że się obrażą??? Jeśli
          tak by się stało to daje do myślenia i świadczy tylko o nich (choć przykro
          byłoby
          Tobie...)

          > moj ojciec powiedzial, ze mam siedziec cicho, bo tak naprawde, to jest ICH
          > WESELE. MOICH RODZICOW...po tych slowach zalamalam sie calkowicie...

          I to jest ostateczny dowód na to, że powinniście wesele odwołać, to jest WASZE
          wesele a NIE rodziców!!!! Jeśli płącąc za nie, nie potrafią się z tym faktem
          pogodzić to lepiej poczekać i zapłacić a co za tym idzie zorganizować wszystko
          samemu według własnego pomysłu.

          A co do rozsadzania gości uważam, że to jest świetny pomysł, nie ma zamieszania,
          każdy wie gdzie ma usiąść, zazwyczaj jest to przemyślane przez młodych więc
          siedzi wśród znajomych, nie czuje się wyobcowany...

          Jeszcze raz powtórzę, zrezygnujcie teraz z wesela, to może nawet na dłuższą
          metę okazać się korzystne, może w ten sposób rodzice zrozumieją, że postępują
          nie fair, skoro rozmowy nie pomagają, to czas zastosować bardziej radykalne
          środki.
      • agnieszka5661 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 10:55
        autorce topicu chodziło chyba żeby ją pocieszyć, a nie jeszcze bardziej zdołować...
    • azanna Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 10:54
      Jak czytam takie wypowiedzi to tylko coraz bardziej się przekonuję, że ludzie,
      którzy nie są dorośli (czyli samodzielni - zarabiają na siebie) nie powinni
      brać ślubu.
      Nie mam nic przeciwko opłacaniu wesela przez rodziców (choć my w całości
      płaciliśmy sami), ale z tych postów wynika, że to nie jest już wesele Irritanss
      i narzeczonego, lecz ich rodziców. Traktują Was jak małe dzieci, a Ty tupiesz
      nóżką i się buntujesz jak ośmiolatka. Wybacz szczerość, ale pomyśl o prawdziwej
      dorosłości.
      • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 10:59
        wiesz, pomysle. Po slubie. Nie chce sie teraz z nimi calkiem poklocic, zalezy
        mi, zeby na moje wesele przyszli. Ale co bedzie potem - nie obchodzi mnie.
        skonczy sie ustepowanie.
        Nie tupe nozka, tylko prosze, rozmawiam. Ale to jak grochem o sciane...
        • kika_new Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 21:05
          A czemu klocisz sie jak mala dziewczynka, ze matka przyjdzie na slub w garsonce
          za 560 zl - za tania czy za droga, a moze kolor nie ten??
          Nie wierze ze Twoi rodzice stali sie skapi "nagle" i nagle wypominaja Ci
          wydatki. Chyba ich troche znasz...Poza tym wiesz, ze malo ich obchodzi Twoje
          zdanie we wszelkich sprawach, slub na pewno nie jest wyjatkiem, moglas
          przewidziec rozwoj wypadkow. Gdybys miala troche honoru = byla dorosla, to bys
          wziela skromny slub bez wesela, na ktore Was przeciez nie stac i grzecznie
          odmowila rodzicow finansowania wesela. No ale tak wygodniej wydoic rodzicow.
          Poza tym nie pasuje mi koncepcja skapych rodzicow, bo tak ich widzisz i ich
          ekstensywne wydatki na gosci, ktorych adresow nawet nie znaja....
    • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:03
      tak mnie wszystkie prawie pocieszylyscie, ze chyba sobie w leb strzele.
      po prostu teraz wiem, ze nie ma co szukac pomocy na forum....
      przykro mi.
      • szara82 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:07
        Ej no, bez przesady. Po prostu mamy inny punkt widzenia i nie będziemy Cię głaskac po główce, bo to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Szkoda, że masz takich rodziców, jakich masz, ale sobie też podnoś poprzeczkę, a nie czekaj na gotowe. Spróbuj opłacić chociaż te sporne koszty.
        BTW mieszkasz razem z rodzicami i dostajesz te 500 zł, czy studiujesz gdzie indziej i tyle Ci dają na życie? Bo jak pierwszy przypadek to Ci zazdroszczę!
        • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:57
          Nie, nie mieszkam z rodzicami. Studiuje w wawie, oni mieszkaja w malej
          miejscowosci.
      • marti_ka82 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:08
        a jak mamy ci pomóc? skoro plnaowaliście slub to trzeba było wcześniej
        skalkulować wydatki i nie liczyć na rodziców... postawić się a nie ciągle
        ustępować... i tak rodzice by przyszli na wesele, bo wypada i z powodu co by
        ludzie powiedzieli... nie znasz tego? co ktoś z forum może poradzić na twoje
        stosunki z rodizcami ? i czemu garsonka za 560 zl to nie ten strój? dlaczego
        tego ubrać nie wypada? czmeu nie wytlumaczysz swoich pogladów na wizytówki? nie
        zorganizujesz spotkania rodziców, żeby się dogadali kto za co płaci? kto ponosi
        czego koszty? tylko takie przerzucanie odpowiedzialnosći z jednych na
        drugich... szczerze nie wiem, czy chciaabym mieć takie wesele, one ci więcje
        przykrości sprawi i nie będziesz go dobrze wpsominać niż radości... nie lepiej
        porstu zorganizować cichą uroczystość wy i świadkowie? skoro zalezy wam na
        byciu razem a nie na tej całej oprawie? nie możesz wymagać od rodziców tco rusz
        to nowych wydatków oni nie maja obowiązku cię utrzymywać juz dawno jesteś osobą
        wobec prawa "dorosła"
        • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:58
          Nie chodzi o cene, ale o to, ze nie wypada ubrac sie na BIALO do corki/do
          kogokolwiek na wesele. Bo biel jest wtedy dla PANNY MLODEJ zarezerwowana.
          • marti_ka82 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 12:07
            no pod warunkiem, że ty masz biała suknie ale zakładam, że masz wink może sprobuj
            zostawić niby przypadkiem gdzies na widoku wydrukowaną kartkę o zasadach
            dobrego wychowania dotyczącą ślubu smile jak nie siła to sposobem.. może do nich
            trafisz... powodzenia... bedzie ciezko ale może wam się uda...
          • azova Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 13:05
            Jeśli Ty masz białą suknię to faktycznie nie wypada...
            Ja ma suknię kremową, a strój mamy na mój ślub wybierałyśmy razem. Jak
            zobaczyłam mamę w białej garsonce to powiedziałąm, że w niczym innym nie chcę
            jej widzieć tego dnia, bo wygląda w niej rewelacyjnie. W końcu to moja mama i
            chcę żeby wyglądała pięknie smile
      • vinea Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:11

        Bez przesady. Nie reaguj tak strasznie emocjonalnie! To, że kilka dziewczyn
        szczerze Ci powiedziało, co myśli o zaczynaniu dorosłego życia na rachunek
        rodziców tak Cię załamało, że chcesz sobie w łeb strzelac?
        Weź Ty usiądź na spokojnie , zastanów się na co Cię stać i zorganizuj taki
        ślub, jaki możesz. I to będzie chyba najlepsze rozwiązanie.
      • maya28 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:20
        No uważam, że usłuszałaś rady, całkiem dobre, a wolałaś pogłaskanie po główce,
        które nic nie da? Ja na Twoim miejscu bym powiedziała rodzicom, ze ponieważ
        umawialiście się na inny podział kosztów, a teraz oczekuja od was większego
        zaangazowia finansowego, na które to nie możecie sobie pozwolić, rezygnujecie z
        wesela i bierzecie tylko ślub. Jeżeli tata wyzywa Cie od idiotek i mówi, ze to
        nie WASZE WESELE, to ja bym zdecydowania dała sobie spokój z taką imprezą. Czas
        najwyzszy zacząć się szanować.
    • a1ma Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:04
      Nieiwarygodne.
      To po co się decydujecie na wesele, na które Was nie stać??
      Ja rozumiem, jeśli rodzice faktycznie chcą płacić, jeśli sprawia im to radość i
      tak rozumieją tradycję. Ale Twoi wyraźnie płacić nie chcą , ja czułabym się
      upokorzona takim traktowaniem.
      Na Twoim miejscu rozważyłabym 2 możliwości:
      a) odwołać wszystko i poczekać ze ślubem aż na niego zarobię,
      b) wziąć cichy ślub bez żadnego wkładu finansowego rodziców - na obrączki Was
      chyba stac?

      Dodam, że mnie rodzice nie dokładają nic ani na ślub, ani na wesele, ani na
      przyszłe życie (mieszkanie kupiliśmy z narzeczonym, na kredyt). Bo ja uważam,
      że do małzeństwa trzeba dorosnąć, również finansowo. Ale to tylko moje zdanie.
      • caysee Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:27
        > To po co się decydujecie na wesele, na które Was nie stać??
        > Ja rozumiem, jeśli rodzice faktycznie chcą płacić, jeśli sprawia im to radość i
        > tak rozumieją tradycję. Ale Twoi wyraźnie płacić nie chcą , ja czułabym się
        > upokorzona takim traktowaniem.

        I widzisz, ona sie tak czuje, a ty wcale nie pomagasz jej takimi postami.
        Przeczytaj co dziewczyna napisala - od poczatku byla mowa o tym ze rodzice chca
        organizowac wesele i mialo byc to wesele male. Dopiero po dlugim czasie kiedy
        wiekszosc rzeczy juz byla zorganizowana wynikly takie historie, ze jej nie placa
        za to i za to i ze zapraszaja 2 razy tyle gosci ile mlodzi chcieli.
        • szara82 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:29
          Caysee, co nie zmienia faktu, że ją na nie nie stać (w sensie samodzielnego opłacenia). Problem jest głębszy niż powiększona liczba gości, problem ma tytuł "to wesele moich rodziców".
        • maya28 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:33
          No ale wciąż może wesele odwołać, nic na siłę. Z tego co pisze to i tak głównie
          rodzina i znajomi rodzicow są zaproszeni, a ich znajomi zrozumieją. I wziąć
          skromny ślub. Ja bym takiego stresu z rodziną nie wytrzymała, a już z pewnością
          wyzywania od idotek. To ma być ten piękny dzień? Szczerze współczuję i cieszę
          sie ze za nasze wesele sami płacimy.
          • a1ma pomysł 24.05.06, 11:47
            Albo wziąć ślub, spełnić pierwszy toast, a potem grzecznie życzyć gościom
            (rodziców) udanej zabawy i pojechać w podróż poślubną - choćby w nieznane wink
            • irritanss Re: pomysł 24.05.06, 12:01
              Wiesz, moi rodzice wymyslili poprawiny na drugi dzien, w niedziele. ja
              powiedzialam, ze my sie w niedziele w podroz wybieramy, bo dwa tygodnie po
              naszym weselu jest wesele naszych bliskich przyjaciol - chcielibysmy na nie
              pojsc i w podroz tez jechac.
              Nawrzeszczeli na mnie, ze nie mam szacunku dla gosci, ze co ja sobie wyobrazam,
              ze co sobie ludzie pomysla...
              Stanelo na tym, ze wpadniemy na chwile do domu, przywiatmy sie, i pojedziemy....
              • marvel_maid Re: pomysł 24.05.06, 12:06
                Wiesz dlaczego rodzice Cię tak traktują? Bo na to pozwalasz. Nie potrafisz
                trzymać się własnego zdania i być konsekwentna. Jeżeli ktoś szanuje siebie i
                nie pozwala, żeby inni wchodzili mu na głowę, to nikt mu nie wchodzi. Każdy
                jest tak traktowany prze otoczenie jak na to pozwala. Dotyczy to również
                relacji rodzice - dzieci
                • maya28 Re: pomysł 24.05.06, 12:16
                  Moim zdaniem każdy zasługuje na szacunek i o to nie powinno się walczyć. Takie
                  zachwoanie o rodzicach źle świadczy. A jak sie jest tak wychowywanym przez cale
                  zycie to trudno jest sie później z tego wyplatac, i wydaje sie ze to jest
                  normalne zachwoanie, ze na to zasługujemy - blędne koło. Jedno jest pewne, ślub
                  to dojrzała decyzja, i warto zachwoywac się jak dojrzała osoba w takim
                  momencie, a nie gnębione dziecko przez rodziców.
                  • marvel_maid Re: pomysł 24.05.06, 12:24
                    Masz rację Maya. Bardzo trudno jest zacząć szanować siebie jeśli całe życie
                    najbliższe osoby traktowały Cię bez szacunku, ale bardzo ważne jest
                    uświadomienie sobie tego, że tkwi się w chorej sytuacji i przeciwdziałaniesmile
                    Czasami trzeba walczyć o swoją godność i szacunek. Asertywność to nie jest
                    puste hasło, to szanowanie siebie i nie pozwalanie by inni nas krzywdzili
              • mimiwas Re: pomysł 24.05.06, 12:43
                Na Twoim miejscu nie łudziłabym się, że stosunki z Twoimi rodzicami zmienią się
                po ślubie. Jeśli teraz nie podejmiesz dojrzałej i odważnej decyzji, rodzice
                zawsze będą się wtrącać. Odwagi!
    • agawi82 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 11:47
      Witam irritanss!

      Spokojnie, nie pzrejmuj sie wypowiedziami dziewczyn. Ja mam troszke podobnie w
      domu, choć moze nie do konca. Teraz nie moge za długo pisac ale rozumiem Cie i
      sytuacje naprawde bardzo dobrze. wiecie dziewczyny. Czasem rodzice tak
      uzalezniają od siebie, troche to w moim przypadku, ze niby chcą zebyś pracowąla,
      miaął mieszkanie itp. i wtedy dopiero slub, i mimo ze zawsze w szkole czy an
      studiach nieźle sobie radziłam, to zawsze mnie traktowali jakbym nic nie umiała
      i wmawiali ze ja tego nie poytrafie, a to nie dla mnei a to cos tam... i pzrez
      to teraz nie potrafie yć samodzielna, poprostu boje sie ze sie do niczego nei
      nadaje, ciezko i wziąsć zycie we własne rece, znaleźc pracą dorywczą, bo tez
      bede studiowac ostatni rok. Miała brac slub we wrzesniu,ale jak matka zaczeła
      robic jazdy... to wszytsko odwołałam i zrobie mały slub wtedy jak jzu smai
      bedziemy mogli z własych finansów wsyztsko zorganizowac. Rodzicce dostaną tylkoz
      aproszenia i ich decyzja - przyjdą albo nie. Mnie wsyztko jedno. Chce być w
      koncu szczesliwa z moim ukochanym i napewno uda nam sie wsyztsko, wierze w to
      choć matka kazała i nei byc taką optymistka co do slubu i wogóle. To jest
      okropne, ciagle myśleć zle o przysżłości i wogole ale tak mnie całe zycie
      wychowali i teraz probuje to pzrezwyciezyc. Dlatego postanowiłam zaczekac ze
      slubem jescze (choć czekam jzu 8 lat) ale trudno sad takie jest zycie i nie
      mzona miec wsyztskiego. Nie pzrezyłabym wtracania sie w kazdy szczegól slubu i
      wogole, dlatego szczerze to radziłabym Tobie poczekać i zrobić wsyztsko za wasze
      pieniążki. Skromny slub z małym weselem nawet, ale za to całkowicie samemu, zeby
      nie byc zależnym od TAKICH rodziców. Taka moja rada, bo postapiłam podobniesad i
      nie zaluje, nic od nich jzu nie chce, nigdy w zyciu. I ty powinnaś zorbić tak
      samo. Nie mozesz sie pozwolić tak wyzywac i traktowac nawet jesli Daja Ci
      pieniadze. JA etz mama ciezkie studia jak dla mnei (budownictwo) i poza studiami
      nie miałam mozliwości dorabiania, ani normalnej pracy. Mam taka specjalność ze
      tylko siedze nad projektami dniami i nocami...inaczej sie nei da, wiec rozumiem
      ze na prace czasu nie masz.

      Pozdrawiam i zycze trafnych decyzji!

      Czasem trzeba zrobić rewolucje, zeby zachowac godność, tak mysle.
    • dunol Jak się powiedziało A... 24.05.06, 12:34
      Wesele to tradycja.
      Wydawanie córki za mąż... Tradycyjnie - krok w samodzielność, utworzenie nowej
      rodziny, nowego gospodarstwa domowego.
      Tradycyjnie to rodzice młodej płacą za wesele, rodzice młodego - za resztę
      (zespół, alkohol etc). W praktyce te wydatki są równe prawie.
      Prezenty i datki dla młodych to taki kapitał początkowy dla nowej rodziny.
      Wesele to wyraz radości c a ł e j społecznosci, że powstaje nowa rodzina.
      Czyli wesele nie jest tylko dla młodych.

      Co z tego wynika dla irritanss?
      Nie daj sobie wmowić, ze z weselem powinnaś poczekać, aż bedzie cię stać, aby
      samej wszystko opłacić. Tradycyjnie to rodzice mają obowiązek wydać córkę za
      mąż.( Uwaga! Nie mają obowiązku utrzymywać cię po ślubie).
      Wesele robi się takie, na jakie ludzi stać. Te kwestię trzeba było obgadać na
      samym początku.
      Nie dogadaliście się, i stąd obecne kłopoty.

      Co bym ci radziła?
      1.Spokojnie usiądźcie, i spytajcie, na co możecie liczyć od rodziców.
      Wytłumacz, że nie jesteście w stanie pokryć niektórych kosztów. Że potrzebujecie
      wsparcia, pożyczki, czy czegoś w tym rodzaju.
      Wytłumacz,że będzie obciach wobec gości,jeśli to czy tamto będzie zaniedbane.
      Rodzice myslą kategoriami dnia wczorajszego, nie dziw się.
      Uzywaj właśnie argumentu obciachu, że ludzie obgadają, to działa na rodziców.
      Jak się powiedzaiło A.. itd. Jak się chce zrobić córce duże wesele, to to kosztuje.

      2. Nie buntuj się przeciwko gościom, których rodzice chcą zaprosić. To was
      finansowo nie obciąża, a prezentów będzie więcej. Koszty zespołu,
      fotografa,obrączek itd. są niezależne od liczby gosci. Rodzice naprawdę mają
      pewne towarzyskie zobowiązania, to ich sprawa. Żeby rozładować atmosferę, okazuj
      radość,że tak wiele gości będzie się cieszyć twoim wielkim dniem.

      3. Co do rozsadzania gości, tradycyjnie kiedyś każdy siadał, gdzie chciał,
      dobierając sie towarzysko, a podczas wesela konfiguracje się zmieniały. Ja bym
      ustapiła w tej kwestii, to w końcu drobiazg. Tylko trzeba przypilnować, by był
      ktoś, kto będzie wskazywać miejsca niektórym gościom.

      4. Nie obrażaj się, tylko pilnuj swojego interesu.
      Spokojnie przedstawiaj swoje stanowisku, nie histeryzuj, staraj się zrozumieć
      rodziców, ale swojego materialnego interesu pilnuj.

      I pamietaj o swoich studiach. Medycyna to poważna rzecz. Ja bym nie chciała mieć
      do czynienia z taką panią doktor, która na studiach spędzała czas na dorabianiu
      promocjami.
      Przyjdzie czas, że się dorobisz.
      Pozdrawiam smile.
      • a1ma Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:02
        dunol napisała:
        > Tradycyjnie to rodzice mają obowiązek wydać córkę za
        > mąż.

        Bzdura. Rodzice nie mają żadnych obowiązków wobec dorosłych dzieci. Co więcej -
        jest dokładnie odwrotnie - może dorosłość to jednak czas, kiedy wypadałoby
        odwdzięczyć się rodzicom za to, co dotąd dla nas zrobili?

        > Wytłumacz,że będzie obciach wobec gości,jeśli to czy tamto będzie zaniedbane.
        Obciach wobec gości?
        A może młodzi też mają jakieś "obowiązki" wyprawiania hucznego wesela?
        • irritanss Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:11
          A co dla mnie zrobili? Wpedzili mnie w nerwice. To moj psychoterapeuta ustalil.
          Sory, mam 20-kilka lat i musze brac leki... (Teraz to juz na pewno mnie
          zlinczujecie...)
          • a1ma Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:13
            Wychowali Cię i utrzymywali przez te 20 lat. Czy może się mylę? wink
        • tadaam Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 15:19
          Oczywiście że mają, mają obowiązek utrzymywac dziecko do momentu ukończenia
          przez nie 26 roku zycia, pod warunkiem że studiuje smile polecam kodeks rodzinny smile
          • a1ma Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 15:44
            Czyli alimenty rzędu 500 zł miesięcznie... Czy mi się wydaje, czy autorka
            własnie tyle dostaje "kieszonkowego"? wink
      • irritanss Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:10
        Dzieki za porade. To jedna z inteligentniejszych, bez opieprzania mnie, ze to
        moja wina, ze jestem glupia, ze blabla...
        Bo ja juz nie wiem...
        • athandavan Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:53
          Droga irritanss, przykro mi z powodu Twojej sytuacji. Nie chce narzekac tak jak
          inne dziewczyny, bo co sie stalo to sie nie odstanie. Ktos napisal, ze czasem -
          zeby zmienic sytuacje trzeba zrobic rewolucje. I ja tez bym tak radzila -
          odwolaj to wesele i po krzyku. Dwa miesiace to kupa czasu, podzwonisz po tych
          gosciach co ich zaprosilac i wytlumaczysz sytuacje. Jesli chodzi o tych gosci na
          ktorych ci nie zalezy to jeszcze lepiej - niech rodzice sie tlumacza. A wy za
          pare miesiecy zrobicie maly skromny slub tylko dla przyjaciol i najblizszej rodziny.

          A rodzicom podziekujesz. Bo dawac tez trzeba umiec, a nie wciskac na sile i to
          jeszcze na swoich warunkach. Mnie sie prezentow odechciewa...
      • marti_ka82 Re: Jak się powiedziało A... 24.05.06, 13:21

        >
        > I pamietaj o swoich studiach. Medycyna to poważna rzecz. Ja bym nie chciała
        mie
        > ć
        > do czynienia z taką panią doktor, która na studiach spędzała czas na
        dorabianiu
        >
        > promocjami.
        > Przyjdzie czas, że się dorobisz.
        >

        a wiesz praca nie hańbi i nie odbiera wartości nawet lekarzowi, przykład jest
        lekarz, który nie pochodził z bogatej rodziny, by móc studiowac i się kształcić
        musiał dorabiać, a jakoś skończył medycyny z bardzo dobrym wynikiem, zrobił
        specjalizacje i jest bardzo dobrym lekarzem teraz po 20 latach ma własn
        prywatna dobrze prosperująca przychodnie która ma już dwie filie... i nadal się
        rozwija.. wieć to czy sie jest dobrym lekarzem nie zalezy od tego, czy się
        pracowało wczasie studiów czy nie... tylko od predyspozycji, checi i tego jak
        kto podchodzi do sprawy...
    • ciemnanocka Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 13:13
      Nie czytalam wszystkich watkow, ale nie rozumiem dlaczego wsiadlyscie tak na
      irritans, ze sama nie placi za wesele.
      U mnie moj tata od zawsze mowil, ze "wyda" mnie za maz. I tak robi. Mam to
      ogromne szczescie, ze stac go na to.
      Podzial kasy tradycyjny. Narzeczony za napoje, samochod, bukiet i przystrojenie
      samochodu, a moj tata za reszte. No fakt, ale nie narzuca rozwiazan...
      • a1ma Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 13:16
        Nie chodzi o to, że powinna płacić sama, ale pieniędzy dawanych w ten sposób
        nie przyjęłabym. Co innego dwane z serca, a co innego z musu i na warunkach
        płacącego.
    • kati_t Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 13:29
      A kiedy ten twój ślub?

      Wiesz, po tym wszystkim co przeczytałam, to dla swojego zdrowia psychicznego,
      odwołaj ten ślub i wesele.

      Przez całe życie będziesz wysłuchiwać od rodziców ze "sobie dla Ciebie flaki
      wypruwają" wink

      Ja na twoim miejscu odwołała bym ślub i wesele, po kilku tygodniach zaczeła
      byłm przygotowania do ślubu za swoje pieniędze (wspólnie zarobione z
      narzeczonym) a rodzicom dała bym tylko zaproszenie.
      Nie stać Was będzie na wesele to zrobicie cichy ślub, rodzice rodzeństwo
      dziadkowie... taki na jaki Was stać, beż żadnej łaski, fochów etc. Szkoda życia
      i zdrowia - rodziców sobie nikt nie wybiera, twoi są jacy są, w tym wszystkim
      zapomnieli że twój ślub a nie ich, nie rozumiem dlaczego Cię tak ranią... aha
      i nie możesz dawać sobą pomiatać - jesteś dorosłą kobietą a nie zasmarkańcem w
      piaskownicy na którego można się wydzierać...


      Ja bym nie przełknęła takiej sytuacji u siebie, ale to dlatego że jestem zby
      honorowa, nie to nie łaski bez....
    • ika801 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 14:07
      wspólczuję Ci takich rodziców.
      ja dosyć długo czekałam z decyzją o ślubie i myślę,że dobrze zrobiłam bo teraz
      nie mam takich problemów.
      postanowiliśmy,że za wszystko płacimy sami, tylko za moją sukienkę płacą moi
      rodzice bo chieli chociaż w taki sposób dołożyć się do wesela.
      Tobie mogę tylko życzyć dużo wytrwałości i cierpliwości w stariach z rodzicami.
      Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło smile))
    • mariszka72 Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 15:07
      Irritanss, tak naprawdę w Twojej sytuacji problemem nie jest niechęć rodziców
      do płacenia za Wasz ślub, lecz Twoje bezgraniczne emocjonalne uzależnienie od
      rodziców. Wcześniej lub później będziesz musiała zdać sobie z tego sprawę i
      przeprowadzić konfrontację z rodzicami. Jeśli tego nie zrobisz, spędzisz całe
      życie będąc małą, niepewną siebie, zalęknioną dziewczynką, cały czas czekająca
      na miłość i aprobatę rodziców, usiłującą im dogodzić nawet wbrew sobie. To, o
      czym piszesz, to nie są "problemy ślubno - weselne", lecz o wiele głębsze
      problemy emocjonalne. Tak naprawdę, nie powinnaś budować własnej rodziny, póki
      nie rozliczysz się z własną przeszłością, póki nie staniesz się całkowicie
      niezależną od rodziców osobą. I nie chodzi mi o niezależność finansową, lecz o
      emocjonalne uwolnienie się od toskycznej więzi z rodzicami, która Cię niszczy
      psychicznie.

      irritanss napisała:
      > A co dla mnie zrobili? Wpedzili mnie w nerwice. To moj psychoterapeuta
      > ustalil. Sory, mam 20-kilka lat i musze brac leki...

      Dziwny jest ten Twój "psychoterapeuta", który przepisuje leki zamiast pomóc Ci
      zrozumieć przyczyny Twojego stanu psychicznego. Dziwne jest też to, że nie
      polecił Ci lekturę Susan Forward pt. "Toksyczni rodzice". Znajdziesz w niej
      siebie i swoich rodziców. Znajdziesz w niej odpowiedzi na swoje pytania. Warto
      spróbować! Wiesz, dobry psycholog, to nie ten co głaszcze Cię po główcę i
      pociesza, lecz ten, który zmusza do samodzielnego myślenia i zmiany własnego
      zachowania, zmusza do aktywności, a nie biernego użalania się nad sobą.
    • ladnapanna Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 15:56
      wiem ze nie ma tu powodów do śmiechu, ale ja czytając ten post uśmiałam sie
      prawie do łezsmile) swoje problemy opisałaś dowcipnie i treściwie <gratulacje>
      pzrechodząc do meritum śmiało mogę przyznac ze zapewne twoje problemy są
      podobne do borykań przedslubnych wielu z nas...nie pomogę ci jakąś konkretna
      radą, bo każdy przypadek nalezy traktowac indywidualnie,ale pamietaj o jednym:
      rodzice przydatni są nie tylko na ślubie ale także po nim...założe sie ze
      pomimo nerwów potraficie dojść do kompromisów...zawsze mozesz zaproponować im
      ze ty przystajesz na ich znajomych (skoro i tak sami za nich płacą, gorzej jest
      u mnie, bo moi zapraszają a ja płacesad ale z kolei idą ci na rękę w innej
      sprawie...powodzenia
    • kaluha Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 20:23
      nigdy nie śmiałałabym wziąć pieniędzy na ślub i wesele od rodziców. dla mnie
      ślub to decyzja o założeniu rodziny (chociażby dwuosobowej) zatem wielka
      odpowiedzialność. jeżeli nie jesteśmy w stanie zarobić nawet na najskromniejszą
      uroczystość ślubną, a co dopiero mowisz o dużym weselu na 120zł, to znaczy że
      nie jestem odpowiedzialna. może być sam ślub dla najbliższych, skromnie, ale
      jest to jeden z perwszych kroków w dorosłe życie.....to o czym Ty w takim bądź
      razie mówisz, skoro nawet na zaproszenia nie uzbieraliście?
      ps. zachowania rodziców współczuję swoją drogą
      • dwazera Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 21:20
        rodzice zachowują się bardzo nie fair,ale nie to chcę skomentować.

        zastanawia mnie decyzja o rozpoczęciu dorosłego życia kiedy oboje jesteście
        uzależnieni od rodziców.Tobie nie chciało się pracować,twój narzeczony zarabia
        niewiele.Po ślubie też liczycie na kieszonkowe od rodziców?Dla mnie to taka
        karykatura dorosłości:masz pretensje,że traktują cię jak dziecko,któremu można
        wydawać polecenia,ale pozwalasz jak dziecko się utrzymywać.Chcesz przywilejów
        dorosłej i dziecka,a obowiązki gdzie?
      • irritanss Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 22:09
        Zarobilismy. I potrafilibysmy zaplacic za nasze 50-60 osob. Tylko ze oni
        wylecieli rok temu z propozycja, ze zaplaca, ze my nie bedziemy za nic placic. A
        teraz wychodza jaja.
        I wydaje mi sie, ze sa nie fair w stosunku do moich tesciow - bo dlaczego
        tesciowie placa za polowe gosci weselnych, a juz moi sie do orkiestry i obraczek
        i slubu nie chca dolozyc?
        • kaluha Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 22:22
          a na te 60 osób nie planowaliście mieć orkiestry i obrączek?
        • a1ma Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 09:54
          To może Twoi rodzice zapłacą za swoich gości, rodzice narzeczonego za jego, a
          WY za ewentualnych dodatkowych (znajomi) i za obrączki, wizytówki, fotografa,
          itp.?
          Skoro mieliści ena 50-60 osób, to przecież stać Was na takie rozwiązanie?
          • veevaa Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 22:22
            Jej chyba chodzi bardziej o to, ze starzy zamiast sie dzielic, to jedni drugich
            wykiwac chca...
    • szpilorek Re: Problemy ślubno - weselne 24.05.06, 23:04
      Sytuację masz troche kiepska ale jeszcze nic straconego.Musisz poszukać sobie
      pracy i na pewno wiele rzeczy będziecie mogli jeszcze opłacić sami.Ja na twoim
      miejscu nie zdecydowałabym się na opłacenie przez rodziców wesela.sama teraz
      kończę studia i nie mam pieniedzy na wesele, które jest za rok, ale wyjadę do
      narzeczonego za granicę i tam wspólnie uzbieramy te pieniążki, co do gości to
      będziemy zapraszać kogo my chcemy i nikt nie ma do tego pretensji.
      • dorka1981 Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 09:35
        Przychylam się do zdania wiekszości. Zróbcie wesele na 50-60 osób, czyli takie,
        na jakie was stać.
        współczuję Ci takich rodziców - jesli by mnie mój ojciec zwyzywał od idiotek z
        powodu proby o zapłacenie 100 zł w hotelu za noclegi - w życiu bym się do niego
        nie odezwała...pamiętliwa jestem bardzo...
        U mnie rodzice moi i mojego narzeczonego płacą za wesele itd. Ale oni naprawdę
        tego chcą i robią to z własnej i nie przymuszonej woli. Do niczego się nie
        wtrącają - wszystko robimy tak jak chcemy i oni na wszystko się zgadzają.
        Podział kosztów - mniej więcej po równo, każdy za swoich gości płaci, będzie ok.
        60 osób. Nikt nie obciąża drugiej strony większymi kosztami.
    • sloneczkos5 Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 13:16
      Po prostu masz rodziców sknery, którzy oszczędzają na szczęściu swojej córki.
      Moi rodzice nie mają zbyt dużo pieniędzy ale powiedzieli że pokryją całość
      kosztów związanych z naszymi gośćmi.Poza tym dali mi wolną rękę co do zaproszeń
      i jeżeli kogoś nie będę chciała to nie zaproszę.
    • wienna Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 19:34
      Wiatm,
      1. do autorki-bardzo Ci współczuję, jestem w stanie zrozumieć jak się czujesz
      2. do matika-82 czy osobie która jest na ekonomii zaproponujesz pracę jako
      sprzątaczka(z góry przepraszam) najlepiej w banku, żeby się przyglądała
      przyszłemu środowisku pracy???
      mówiąc o pracy jako salowa miałaś chyba na myśli pracę np. w Anglii, bo inaczej
      tego nie widzę
      Jestem na 6-tym roku medycyny,(AM Waw IWL) na studiach utrzymywali mnie
      częściowo rodzice, kiedy zaczynałam studia mieliśmy duże stypendia naukowe do
      600zl, niestety teraz za tą samą średnią dostaję 240zl (mamy super centrum
      dydaktyczne) od paru lat udzielałam korepetycji, nie wyobrażam sobie pracy
      podczas moich studiów, wcale Ci tego nie polecam, bardziej skupiłambym się na
      nauce, kołach, publikacjach i postarała o stypendim ministra (ok 1100zl)

      na wakacjach można pojechać za granicę do pracy, zdać jak najwięcej egz w
      zerówkach,zeby mieć do 4 m-cy wakacji, można wcześniej załatwić papiery i
      pracować jako opiekunka, uczyć się języka, załapać gdzieś na miejscu na
      praktyki w szpitalu

      pozdrawiam wszystkich przed sesją!
    • keksi Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 20:03
      wspolczuje pannom, ktroe maja takie problemy.po slubie mojej siostry na ktorym
      bala po prostu obca, bo rodzice pozapraszali mnostwo obych jej ludzi,
      stwierdzilam, u mnie NIE bedzie TAK.no i sama kupilam sukienke, sami robilismy
      zaproszenia i ustalalismy gosci, tez studiuje...
    • agnrek Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 21:03
      Chyba troszkę przesadziłaś, koleżanko sympatyczna. Infantylne to jest Twoje
      zachowanie - rodzice płacą za Twój ślub, to niech do Ciebie dotrze,że ONI
      DECYDUJĄ. A czego Ty się spodziewałaś?
      My płacimy z własnej kieszeni, wyciągamy oszczędności i płacimy. Widzisz tu
      gdzieś coś infantylnego? Ja płacę, to ja decyduję o wszystkim.
      • kfiatuszek1903 Re: Problemy ślubno - weselne 25.05.06, 22:20
        Wiecie co?tak sobie czytam te wasze wypowiedzi i wspolczuje dziewczynie.To ma
        byc pocieszanie?tak wogole to posluchajcie siebie.mam wrazenie ze wypowiadaj a
        sie tu tylko panie z "honorem" z wielka kasa,ktorym wszytsko sie w zyciu udaje i
        nie maja zadnych problemow.Ja tez studiuje,moje kochanie w tym roku broni
        mgr,slub sponsoruja rodzice i licza sie z tym co mamy do powiedzenia
        (np.sala.chcemy w sali na wsi,w ktorej nam sie bardzo podoba i bylismy juz tam
        na kilku weselach,a moja mma przeglada ofert roznych dworkow-ktore sa
        drozsze,gdy jej powiedzialam ze chce prawdziwe "wiejskie" wesele to
        zrezygnowala-ok,to wasze wesele).oczywiscie staram sie jak moge i odkladam
        kase,buty kupilam za swoje,za swoje chce tez kupic dodtakiitp i dolozyc sie do
        sukni. Jakos i moi rodzice i narzeconego nie maja z tym problemu,ze placa za
        wesel,bo uwazaja,ze to jest ich "obowiazek" i trdaycja ze dziecko sie wydaje za
        maz.a mieszkac bedziemu u tewciow w domu(dopoki nie uzbieramy na wlasny dom)Wiec
        skarbie nie martw sie,przezyjesz to pomarudza ale im przejdzie a potem pojdziesz
        na swoje.moze poprostu dociera do nich ze odchodzisz od nich ze nie bedziesz juz
        ich coreczka??nie rezygnowalabym z wesela

        a co do wizytowek.jak dla mnie to one sa bez sensu.bylam tylko na jednym w zyciu
        weselu gdzie byly wizytowki i byla jedna wielka lipa!przy jednym stole siedzial
        rodzina mlodego przy drugim mlodej przy trzecim ja z obecnym narzeconeym i
        bratem ciotecznym bo reszta gosci z tego stolu nie przyszla.czulismy sie jak
        wyrzutki.poza tym zero jakiejkolwiek integracji obu rodzin.gdy nie ma wizytowek
        kazdy siada gdzie chce i obok kogo chce i nie musisz sie zastanawiac czy wypada
        tego posadzic przy tym, czy tamci sie lubia itd.no i przy okazji rodziny sie
        wymieszaja i troche poznaja

        TRZYMAM KCIUKI I POWODZENIA!!!! (a co do pracy w zupelnosci rozumiem.nie
        studiuje medycyny a i tak nie moge znalezc pracy,zostaja ulotki 2 razy w
        miesiacu za 50-100zl
Pełna wersja