irritanss
24.05.06, 10:12
Ech, nie wiem, Wasze problemy często wydają mi się infantylne. Ale tak to
jest, każdy żyje swoimi problemami. Oto,co ja muszę przeżyć:
Za wesele placa rodzice. Kosztami wesela samego w sobie podobno dziela sie wg
ilosci gosci (kazdy placi za swoich). Ale juz za zespol, obraczki, slub musi
placic moj narzeczony. Jak to matka tlumaczy: "Jak nie ma kasy, to niech sie
nie zeni". Narzeczony placi, czyli jego rodzice. Za fotografa pewnie tez. Ja
tylko czekam, az jego rodzice sie zdenerwuja na moja sprytna mamusie.
Tlumaczylam jej, ze to bez sensu, ale ona nie rozumie. Z nerwow pol nocy plakalam.
2. ojciec, kiedy uslyszal, ze trzeba zaplacic za 5 pokoi noclegowych dla
naszych znajonych (pokoje sa po 20 zl), wpadl w szal, ze ja chce podniesc im
koszty wesela, ze jestem idiotka i ze on nie slyszal, zeby ktos za nocleg
gosciom placil. I ze on nie bedzie. I ze jesli ktos chce, to niech sobie sam
placi. Poryczalam sie, i postanowilismy z narzeczonym zrobic liste osob, za
ktore zaplacimy (za naszych znajomych, do ktorych np. w tym roku na slub
jedziemy i oni nam za hotel placa), a jesli jego rodzina bedzie chciala
nocowac, to niech sobie placi.
3. Sprowadzaja mi na wesele 50 osob, ktorych widziec nie chce - jedni i drudzy
rodzice. Swoich znajomych z pracy, ktorych nie znam, rodzine, u ktorej byli 18
lat temu na weselu i teraz wypada im zaproszenie "oddac" (ale jest pewien
problem - nie wiedza, gdzi ta rodzina mieszka). Chcialam male wesele, na 60
osob max, bede miec ze 120.
4. Chcialam usadzic gosci wedle porzadku, tak sie teraz przeciez robi.
Wizytowki na stolach... No bo wiekszosc osob tak robi. ojciec wpadla w szal,
ze jestem idiotka i ze nie mam prawa mowic mu, gdzie on ma siedziec. Wszystko
fajnie, ale czytalam o przypadku, jak stare ciotki wpadly na sale i zajely
miejsca pary mlodej. Zadne argumenty do niego nie trafiaja. Znow plakalam.
5. mama sie wkurzyla, jak jej powiedzialam, ze potrzebuje 200 zl na
zaproszenia. Pytala, jakim prawem bede ja za wszystkie placic, i ze rodzice
narzeczonego tez powinni placic. A powiem, ze moi rodzice maja kase,
miesiecznie zarabiaja ok. 4-5 razy tyle, co jego rodzice. Biedni sie
znalezli... W koncu jakims cudem dala mi te pieniadze....
Ja nie wiem, co bedzie z placeniem za fotografa (2 razy po 500 zl bo mamy dwa
typy zdjec), za przybranie kosciola, za wystroj sali weselnej... Do tego czau
oszaleje.
Zaluje jednej rzeczy - ze robimy wesele teraz, a nie za kilka lat, za wlasne
pieniadze. Chociaz moj narzeczony twierdzi, ze wyszloby na to samo. Bo teraz
staram sie z nimi nie klocic, zeby przyszli na wesele, zeby bylo w miare ok. A
za kilka lat, gdybym im pwoiedziala, ze ja za wzystko place i won ze swoimi
znajomymi, to by pewnie sie obrazili i nie przyszli.
I powiedzcie mi, jak tu zagrac piosenke "Cudownych rodzicow mam"????