monia76
02.06.06, 14:05
teraz moja kolej na uzalanie sie... przede wszystkim irytuje mnie fakt, ze na
140 zaproszonych osob w terminie swoje przybycie potweirdzilo tylko 10. co
wiecej, mimo podanych telefonow do mlodych (czyli nas), wszyscy dzwonia do
moich rodzicow, ktorzy podczas rozmowy zapominaja dopytac o szczegoly tj. ile
osob przybedzie, jakie sa nazwiska osob towarzyszacych, czy gosciom potrzebny
jest nocleg itd. w efekcie wykonuje podwojna robote, bo musze jeszce raz
dzwonic do gosci i dopytywac o to wszystko. wtedy ci sa bardzo zdziwieni, ze
potrzebuje nazwisk osob towarzyszacych, bo 'czemu ilosc nie wystarczy' oraz
nie rozumieja czemu ja dzwonie skoro potwierdzali u rodzicow a to oni powinni
wszystko to wiedziec, bo 'przeciez placa za wesele'.
denerwuje mnie to zakladanie, ze organizacje wesela i oplacenie wszystkeigo
zostawiamy rodziom i irytuje wielkie zdziwienie, kiedy poczas luznych rozmow
wychodzi, ze jednak placimy sami. kurde, w koncu jestesmy dorosli, nie?
wiem, marudze, ale lzej czlowiekowi jak sie wyzali

pozdrawiam wszystkie pary mlode!