Troszke sie pozale :(

05.06.06, 11:19
Usiedlismy sobie pewnego wieczoru i postanowilismy pogadac o swiadkach.
Jakie sa wobec nich wymagania, jacy powinni byc itp. I znalezlismy odpowiedna
pare. Ukochanego siostra cioteczna i moj brat cioteczny. Oboje z narzyczonym
jestesmy blisko z nimi wiec wydawalo sie wszystko bedzie Ok.
Oboja sa juz po trzydziestce, maja malzonkow i dzieci,czyli ustabilizowane
zycie rodzinne. Poza tym sa bardzo sympatyczni i otwarci, latwo nawiazuja
kontakty i sa typami "dusz towarzystwa", i napewno powaznie podeszli by do
takiej roli ja bycie swiadkami.
Wiec sie wybralismy do nichw odwiedzimy i z pytankiemsmile Siostra nie miala nic
przeciwko, zapytala sie tylko czy nam nie bedzie przeszkadzac bo jest w
ciazy. Troche nas zaskoczyla, a ze ciaza nie zaawansowana i ona nie miala nic
przeciwko to my tymbarsziej. Wiec w te pedy, zadowolieni, pierwsze koty za
plotysmile do mojego brata.
Brat byl bardzo zaskoczony ale i zadowolony bo jestesmy naprawde blisko. I tu
sie zaczyna ale...
Jego malzonka na to "Ojoj K ma byc waszym swiadkiem, hmmm... a kto mi bedzie
krzeselko pod pupe podsuwac, kto sie mna zajmie". Zaczela wyrzekac i
lamentowac ze jak to tak on sie bedzie z jakas baba obsciskiwac. Probowalismy
jej uzmyslowic ze to nie bedzie film erotyczny, ze siedziec bedzie zaraz przy
mezu. Meza ma porzadnego, a siostra jest normalam, ma rodzine ktora kocha. I
wogole myslielismy ze zartuje i nas podpuszcza. Moj brat powiedzial ze sie
zgadza ze by nie zwracac na nia uwagi i ze sie przyzwyczai i jej przejdzie.
Postanowilismy zaprosci swiadkow na grila - zeby sie poznaly ich rodziny,
zeby nie bylo niespodzianki.
Ojo i tam sie dzialo... dziewczyny przezylismy szok i troche wstydu. Ukochany
po wszystkim dzwonil do swojej siostry i przepraszal ja za zachowanie mojej
bratowej.
Ona byla bezczelan, arogancka i chamska w stosunku do naszych gosci, a tym
samym i do nas.
Jak juz sobie pojechala siostra. To zaczela walic teksty w stylu: "Zeby meza
od rodziny odrywac, dziecion ojca zabierac. ja to tak moze byc!!!"
"To co, to wy mas juz nie zaprosicie (w domysle jej i dzieci- ktore tak na
marginesie strasznie lubiesmile na zaproszeniu bedzie tylko K."
My oczy jak 5 zeta, jej maz sie nerwowo dopytuja - ale o co ci chodzi? Ja nie
zabardzo wiedzialam co mam jej odpowiedziec zwlaszcza ze zaproszenia juz
wydrukowane i standardowo Ona i On wraz z Rodzina.
...ale to jeszcze nic. Ta menda poszla do naszej 87 letniej babci nad ktora
wszyscy skaczemy, chuchamy i dmuchamy i zaczela jej wyrzucac ze chcemy rozbic
jej malzenstwo,jak wogole smiemy, co ta rodzina rozwodek sobie mysli (moja
mama i jej tesciowa sa po rozwodzie).
Wywnetrzniala sie tak mimo ze babcia miala goscia - siostre tez juz sedziwego
wieku ma nieco ponad 80 lat jest tez juz schorowana i ze slabymi nerwami.

Cala rodzina jest powiedzmy poruszona. Nikt nie znal jej od tej strozny -
zwlaszcza ze poglady zawsze miala bardzo smilale, nad wyraz tolerancyjne i co
najmniej zaskakujace. Jak skomentowala moj inny brat "byla taka hop siup do
przadu, az jej dupy zabraklo".
    • radziaradzia Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 11:23
      Wiesz co, ja tez mialam podobne mysli i odczucia nad moimi swiadkami. Jednak
      pomimo iz czasami nzamy kogos bardzo dlugo, w sytuacji tak waznej, osoba ta
      dziwnie sie zmienia. Dziwny jest ten swiat... Niemen mial racje
      • migdalek.niebieski Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 11:33
        Zmień świadków. Wyjaśnij im dlaczego, na pewno zrozumieją. Bo inaczej ta panna
        będzie takie kwasy koło was robić, nie licz na to że przestanie. Już teraz
        widać że nie ma hamulców, będzie tylko gorzej. Po co Wam to??? Rozumiem że
        zależy Ci na tym żeby to brat cioteczny był świadkiem, ale jak ona zacznie tak
        gadać przy reszcie gości jak to uczyniła na grilu to wszyscy będą zażenowani,
        zniesmaczeni.
    • golinda Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 11:46
      rzeczywiście dziwna akcja...
      ale ja muszę powiedzieć, że byłam na weselu, na którym mój M. był świadkiem i
      przyznam, że więcej nie chcę!
      siedziałam sama w kościele, potem stałam i czekałam aż skończy przyjmować
      prezenty, do kościoła i z powrotem jechałam z teściami przyszłymi, bo M. był
      kierowcą, wcześniej pojechał z nimi na sesję zdjęciowa, więc siedziałam sama w
      pokoju hotelowym...
      z jednej strony rozumiem tą bratową, ale ja nawet nie dałam po sobie poznać, że
      coś mi się nie podoba, bo to był ICH dzień i...trochę dyplomacji nie
      zaszkodzi smile
      • mariolkka Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 11:57
        Oj wiem cos o tym, bylam w takiej samej sytuacji i rzeczywiscie to nic milego
        siedziec samej w kosciele i czekac na swojego faceta, ale zeby od razu takie
        sceny robic??? Szok, ta dziewczyna powinna sie wstydzic, jak mozna mowic ze
        bycie swiadkiem to od razu rozbjanie rodziny, a przede wszystkim jak oboje
        swiatkowie sa po slubie to wcale nie musi byc "obsciskiwania"
    • moniakaa Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 14:07
      hej faktycznie lipa, i chyba najlepszym rozwiazaniem bedzie zmiana swiadka.
      sama tez bylam na weselu gdzie moj M byl swiadkiem , siedzial przy honorowym
      stole a ja przy innym z jego bratem bo zona brata tez miala funkcje swiadkowej,
      no i powiem ze sie nie bawilam za dobrze bo brata tego niezabardzo lubie, ale
      zeby takie fochy stroic!! to juz jest przesada! ale to nie bylo moje wesele
      wiec zadnych zazalen nie zglaszalam, kazdy robi swoje jak sie mu podoba!to
      przeciez tylko jeden wieczor wiec mozna wytrzymac w innym towarzystwie przez
      pare godzin smile)
      • laura1231 Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 14:19
        nie rozumiem tego całego rozsadzania, gdy byłam świadkową moja osoba
        towarzysząca (kolega) siedział w pobliżu mnie i bawiliśmy się wszyscy razem. To
        nie dobrze że druga "połówka" świadka jest sadzana gdzie indziej
        • migdalek.niebieski Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 14:27
          No właśnie.
      • maya28 Re: Troszke sie pozale :( 05.06.06, 14:34
        To dziwne, ze świadek ne jest sadzany obok swoje osoby towarzyszącej.. Nie
        wyobrażam sobie rozdzielać pary na weselu. Współczuję. A co do tamtej żony
        świadka.. no cóż.. chyba nie ma wyjścia tylko zmienić świadka, i mu wytłumaczyć
        spokojnie, ze sie nie chce robić zamieszania. To powinna być funkcja honorowa,
        odbierana z zaszczytem, a nie źródło awantur. A poza tym, współczuje mu takiej
        żonki.
        • malgosiak79 Re: Troszke sie pozale :( 06.06.06, 12:07
          Bardzo dziwnesmile Dlatego u nas mialo byc inaczej i bratowa wiedziala o tym
          dobrze. Co do zmiany swiadka - czyli mojego brata - to problem rozwiazal sie
          sam. Zadzwonil do mnie, przeprosil i powiedzial jaka jest sytuacja i ze nie
          moze byc swiadkiem bo mu zona zyc nie daje. Wszedzie sie skarzy i medzi. I
          szczerze mowiac wcale sie nie dziwie ze zrezygnowal, jak mu ma glowe truc i
          piep*** 2 miesiace do slubu i jeszcze miesiac po, to kto to by wytrzymalsmile No i
          nie powiedziane ze na weselu bedzie sie normalnie zachowywac.

          Przyznam sie ze troche mi smutno - bo wymarzylam sobie go na swiadkasad Ale z
          drugiej strony lzej mi bo wiem ze bede spokojn ze zadnego numeru nie odwiniesmile

          Pozdrawiam serdeczniekiss
          • maya28 Re: Troszke sie pozale :( 06.06.06, 12:20
            ech.. to świetne małżeństwo z nich, jakie zrozumienie.. az ciarki przechodzą
            jak sie cos takiego slyszy.
    • vanilla4 Re: Troszke sie pozale :( 06.06.06, 12:22
      Powiem tak - Twoja bratowa to skończona egoistka, która ma niexle coś z głową -
      współczuję...
Pełna wersja