czuje sie... zmęczona

05.06.06, 18:37
jesteśmy razem prawie 5 lat
slub miał byc wiosną tego roku
ale ostatecznie juz prawie był jesienia, bo formalnosci , sprawy te i inne
same wiecie
teraz niestety bedzie chyba na wiosnę przyszłego roku a moze i dopiero
lato............. finanse......
tak naprawde to chcielismy sie pobrac juz duzo wczesniej ale ... te ch...
sprawy finansowe znów stanęły na przeszkodzie
mam dość
flustracji dopełnia fakt niemieszkania razem i... to ze nadal jestem dziewicą
a mój narzeczony chce bym nią pozostała do dnia slubu ( jest nieco
konserwatywny w tych akurat sprawach, bo w całej reszcie jest zupełnie ok)
mam 26 lat i czuje sie tak ch... zmęczona
płakać mi sie chce gdy czytam wasze radosne posty
mam go zostawić i poszukać bogatego biznesmena?
................
chyba pójdę sie upić
    • sprycia1979 Re: czuje sie... zmęczona 05.06.06, 18:43
      a pewnie ze tak, najlepiej wiekowego... szybki spadek, problemy finansowe
      rozwiązane...
      widzisz jakie zycie jest proste smile))
    • kika_new Re: czuje sie... zmęczona 05.06.06, 18:49
      Podobno powstal powazny serwis matrymonialny dla szukajacych mezow/zon, tu caly
      artykul, zycze powodzenia!

      kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57321,3389331.html
    • agnrek Re: czuje sie... zmęczona 05.06.06, 18:53
      A może tak sama zaczniesz pracować,co? Mi nikt niczego nie sponsoruje, nie
      jestem na tyle niesamodzielna, żeby owinąc się bluszczem wokół faceta.
    • agacciam Re: czuje sie... zmęczona 05.06.06, 19:04
      hehe dobre. Weźcie ślub malutki i bądźcie szczęśliwi.
    • aldialdi Re: czuje sie... zmęczona 05.06.06, 19:25
      Rozwiązaniem jest cichutki, skromniutki ślub...i po kłopocie.
      • aggusia69 Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:36
        nie rozumiem jednego. po co ludzie nie majacy srodkow finansowych wyuprawiaja
        huczne wesela???? Kurcze, robi sie taki na jaki cie stac. przeciez to nie o to w
        tym wszystkim chodzi!!
    • librea Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:47
      może częściowo Cię rozumiem. my też długo czekaliśmy ze ślubem i weselem bo nas
      nie było stać na wspólne zamieszkanie, bo nie pracowaliśmy. nie mieszkaliśmy
      razem. czekaliśmy prawie 9 lat, ale warto było. będziemy miec ślub w sierpniu,
      mały, bo musimy składać pieniadze na mieszkanie (kredyt hipoteczny). u Ciebie
      dziwna sprawa, wydaje mi się, że Ty nie podzielasz zdania ze swoim narzeczonym
      co do Twojego dziewictwa... wydawało mi się że to zależy od obu stron, ale nie
      będę się wypowiadać. może zastanów się czy to ten facet, czxy faktycznie chcesz
      z nim być, czy może się przyzwyczaiłaś, że jest. usiądź i pomyśl kochana, bo
      Twoje życie jest jedno. powodzenia
      • vanilla4 Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:54
        zależy co jest ważniejsze - czy huczne wesele czy po prostu zawarcie małżeństwa?
        Jeśli wesele to faktycznie masz problem i współczuję... jesli zawarcie
        małżeństwa i chęc bycia razem - składasz papiery - zapraszasz najbliższą rodzinę
        na uroczysty obiad i po kłopocie
        • librea Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:59
          mimo wszystko najmniejsze nawet przyjęcie kosztuje, a jeżeli naprawdę nie ma
          się kasy to ciężko.nam zależało na chociażby małym weselu, więc czekaliśmy, aż
          na nie zapracujemy. a tak na prawde to chodziło o to, że bez sensu jest brać
          ślub gdy nie ma się gdzie mieszkać. co mieszkac osobno?smile myślę że u każdego to
          jest indywidualna sprawa, ale wszelkie decyzje muszą byc podejmowane wspólnie,
          a a nie na zasadzie, że ja życzę sobie żeby moja żona była dziewicą, bez
          względu na to czy ona ma na to ochotę.
      • 82asa Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:57
        hmm... ja sieprzekonalam ze tu niektore dziewczyny wola byc zlosliwe...

        wiem jak to jest, wiem ze kazda z nas pragnie slubu jak z bajki, pieknej
        sukni,oprawy itp.
        wiem ze trudno z takiego marzenia zrezygnowac.
        jakos nie docieraja do mnie slowa typu: "zrob skromne, ja cie nie stac".
        ja osobiscie wolalabym poczekac nastepny rok, ale wesele zrobic takie o jakim
        marze.
        wiadomo ze milosc jest najwazniejsza, ale piekny slub to piekny dodatek do tego.
        co do twojego dziewictwa, to moge sie tylko domyslac ze jest to dla ciebie
        irytujace... powinnasporozmawiac o tym ze swoim partnerem. i jesli ty
        chcialabys juz rozpoczac milosc fizyczna to on powinien brac to pod uwage.
        uwazam ze jesli chcesz brac slub jak z bajki to lepiej poczekac...
        ja sama nie wiem czy nie bede musiala czekac....bo zycie jest zyciem
        zycze duzo usmiechu
    • tusia364 Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:54
      i nie ma czegoś takiego jak flustracja...
    • triss_merigold6 Re: czuje sie... zmęczona 06.06.06, 12:59
      Rozwiązaniem jest skromny ślub cywilny. A kwestia dziewictwa jest dość komiczna
      w tym wypadku, zostaw faceta, bo pewnie ma jakiś feler i dlatego upiera się
      przy cnocie do ślubu.
      • shoelen Re: czuje sie... zmęczona 08.06.06, 18:06
        facet nie ma zadnego felera, przekonałam sie o tym empirycznie... i tak
        naprawde to był wiele okazji ku temu, i juz dawno mogłoby byc po sprawie...
        ale wtedy ja sie jednak wstrzymywałam, bo wiem, ze choć wtedy on bardzo chciał,
        to jednak pozniej by tego żałował, nie miał by mi tego za złe, ale nie chce by
        do konca zycia miał do mnie jakis mały zal na dnie serca
        nie moge mu tego zrobić
        nie moge o niem powiedzieć, ze nalezy do tych facetów ktorzy zycza sobie ich
        zony były dziewicami, bo on tez nigdy z zadna dziewczyną nie był
        decyzje nalezy więc podejmować wspólnie
        sam slub cywilny nie wchodzi w gre bo on uznaje tylko koscielny
        sugerujecie ze ja chce wielkiego weseliska?
        najchetniej pojechałałbym do Vegas i wzieła slub w samochodzie lub przydroznej
        kapliczce, najlepiej gdzies na koncu swiata, bez tych wszystkich ceregieli,
        sukienki, tłumu gapiów itp ,
        tylko nas dwoje, nic innego mi nie trzeba
        to on chce przyjecia, zaprosic rodzine, bede musiała grac w tym przedstawieniu
        ale cóz... czego sie nie robi dla miłosci
        ps. i bynajmniej nie owijam sie jak bluszcz wokół faceta, ale tak sie składa ze
        jestem w połowie dosc pracochłonnych i zajmujących studiów i kroi mi sie co
        najwyzej bycie kelnerką przez wakacje
        czy ja go kocham?
Pełna wersja