golinda
20.06.06, 10:30
Odechciewa mi się ślubu kościelnego!
Poszliśmy do USC załatwić formalności-wszystko szybko, łatwo i przyjemnie...
Kilka dni wcześniej miałam nieprzyjemną rozmowę z księdzem, który ma nam
udzielać ślubu...
Takiego chama w życiu nie spotkałam! Jak ja w ogóle śmiałam do niego
dzwonić?!? Takich rzeczy się nie załatwia przez telefon!!! A jak niby mam się
z nim umówić?!? Gołębia pocztowego wysłać?
Poszliśmy na spisanie protokołu do dawnej mojej parafii (parafia moich
rodziców).
Tu usłyszeliśmy, że musimy odbyć z nim trzy spotkania, bo on musi stwierdzić,
czy możemy wziąć ślub!!!
Od dwóch lat ten ślub planujemy, jesteśmy ze sobą od 7, a on nam mówi, że to
nie może być pochopna decyzja...
Zapowiedzi w czterech parafiach!!! (naszych zameldowania i naszych chrztu!)
Tego się nie spodziewałam...
Co za beznadziejna biurokracja! Kazał nam przyjechać do siebie 15.07 w sobotę
na 8:00 rano na rozmowę...(500km!)
Nie mamy wyjścia, ale powoli zaczynam żałować, że nie zdecydowaliśmy się na
ślub cywilny, byłoby mniej problemów!
Dlaczego księża takie kłody pod nogi rzucają młodym ludziom chcącym wstąpić
przed Bogiem w związek małżeński?!?