Bliskie spotkanie z klerem

20.06.06, 10:30
Odechciewa mi się ślubu kościelnego!
Poszliśmy do USC załatwić formalności-wszystko szybko, łatwo i przyjemnie...
Kilka dni wcześniej miałam nieprzyjemną rozmowę z księdzem, który ma nam
udzielać ślubu...
Takiego chama w życiu nie spotkałam! Jak ja w ogóle śmiałam do niego
dzwonić?!? Takich rzeczy się nie załatwia przez telefon!!! A jak niby mam się
z nim umówić?!? Gołębia pocztowego wysłać?
Poszliśmy na spisanie protokołu do dawnej mojej parafii (parafia moich
rodziców).
Tu usłyszeliśmy, że musimy odbyć z nim trzy spotkania, bo on musi stwierdzić,
czy możemy wziąć ślub!!!
Od dwóch lat ten ślub planujemy, jesteśmy ze sobą od 7, a on nam mówi, że to
nie może być pochopna decyzja...
Zapowiedzi w czterech parafiach!!! (naszych zameldowania i naszych chrztu!)
Tego się nie spodziewałam...
Co za beznadziejna biurokracja! Kazał nam przyjechać do siebie 15.07 w sobotę
na 8:00 rano na rozmowę...(500km!)
Nie mamy wyjścia, ale powoli zaczynam żałować, że nie zdecydowaliśmy się na
ślub cywilny, byłoby mniej problemów!
Dlaczego księża takie kłody pod nogi rzucają młodym ludziom chcącym wstąpić
przed Bogiem w związek małżeński?!?
    • twitti Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 10:42
      ale Ci sie trafilo... beznadziejnie.. mam nadzieje ze wam sie jakos ulozy..
      slub koscielny jest moim zdaniem bardziej wartosciowy niz cywilnysmile cywilny -
      podpisujesz papiery i koniec.. zycze wam powodzenia! wycieczka do ksiedza
      dopiero przed nami a ja stresuje sie coraz bardziej!

      ps. nie da sie inaczej umowic z ksiedzem jak przez telefon..!
      • joasia.sadowska Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:57
        > slub koscielny jest moim zdaniem bardziej wartosciowy niz cywilnysmile,

        a mozesz te mysl rozwinac twitti?
      • a1ma Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 12:00
        Uwielbiam, po prostu uwielbiam takie stwierdzenia indifferent
      • kiwigirl Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 12:22
        tak, ja tez poproszę.
        według mnie np. ślub cywilny jest najbardziej wartościowy, oficjalny i urzędowy.
        przecież ksiądz i tak te wasze papiery musi do USC odesłać.

        A jakby się wgłebiać w temat to cię "skontruję " prostym prykładem - tyle osob
        bierze ślub kościelny tylko i wyłącznie dla samej ładnej dłuższej ceremonii
        (pomijam milczeniem jak cierpią i złożeczą na nauki, poradnie, kombinują ze
        spowiedzią itp) ze to przestaje wyglądać jak ważny moment w ich życiu i
        sakrament ale jak festyn.

        w tym świetle aż nasuwa sie wniosek że jedynie śluby zawarte w USC, sa tymi w
        pełni przemyslanymi, zawartymi dla faktycznej chęci bycia razem a nie dla
        "pokazania się" ładnej oprawy i dzwonów bijących na końcu...
        • zara.m Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 14:37
          hmmm, troszkę chyba przesadziłaś ze stwierdzeniem, że jedynie cywilne są "sa
          tymi w pełni przemyslanymi, zawartymi dla faktycznej chęci bycia razem" - są
          jeszcze tacy, którzy nie narzekają na formalności kościelne, nie unikają
          spowiedzi, nie pojawiają sie w kosciele przed slubem pierwszy raz od 10 lat
          itd.itp. Są tacy, dla których najważniejsze jest to, czego nie widać, a co jest
          istotą ślubu kościelnego! (pomyślałaś o mnie, moja droga? smile )
          • kiwigirl Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 15:05
            wiem ze tacy jak wy istnieją - i szczerze podziwiam.

            mój post miał na celu odpowiedź totalnie przeciwnym uogólnieniem na uogólnienie
            twitti. wiem - dolałam oliwy do ognia, ale znasz mnie - ja tak lubie big_grin poza
            tym bardzo mi sie nie podoba postawienie przez nią kwestii ślubu cywilnego
            ponżej kościelnego i tu siegnę każdego argumentu zeby sprawę drążyć.

            jak sama wiesz my nie zdecydowaliśmy sie na kościelny choć mogliśmy, i cześć
            rodziny by sobie tego życzyła, właśnie dlatego ze wedle naszych przekonań było
            by to tylko dla dłuższej ceremonii. wiele z moich poglądów nie zgadza sie z
            poglądami kościoła i dlatego uznałam / uznaliśmy ze ślub kościelny byłby
            poniekąd hipokryzją. ale takich jak my, którzy tak traktują sprawę, oraz takich
            jak wy dla których faktycznie slub kościelny jest sakramentem a przygotowania w
            pełnym tego słowa znaczeniu są przygotowaniami jest mniejszość.

            wiekszośc ślubów w kościele jest tylko dla tego zeby "były w kościele" i tu
            słowa twitti ze takie sluby są "jedynymi ważnymi" czy coś w tym stylu brzmią
            nieco...

            w takim świetle, gdy śluby w kosciele są pokazem wychodzi, ze ci którzy idą do
            USC podejmują decyzję o wspólnym byciu dlatego ze chcą, a nie latego ze bedzie
            ładnie wygladać.

            wiem wiem
            powiesz ze strasznie uogólniłam i nie wszyscy tak robią, wiem i sie zgadzam. jak
            napisalam wyżej była to po częsci prowokacja smile
      • trusia29 Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 14:55
        no a moim zdaniem nie ma różnicy, kościelny czy cywilny, ważne jest to, co po
        slubie
        • malami34 do trusia29 20.06.06, 17:24
          jak nie ma różnicy? Jak jesteś katoliczką i bierzesz ślub tylko cywilny to
          potem nie mozesz chodzic do komunii.I nie widzisz róznicy pomiiędzy ślubami?
          • joasia.sadowska Re: do trusia29 20.06.06, 19:13
            a moze trusia nie jest smile?
            dla mnie tez nie ma roznicy
      • arieska Re: Bliskie spotkanie z klerem 22.06.06, 00:17
        twitti napisała:

        > ale Ci sie trafilo... beznadziejnie.. mam nadzieje ze wam sie jakos ulozy..
        > slub koscielny jest moim zdaniem bardziej wartosciowy niz cywilnysmile cywilny -
        > podpisujesz papiery i koniec..

        Oj, troche niefortunnie palnelas. Slub to slub. Dla wierzacych koscielny, dla
        reszty cywilny.Gdyby slub koscielny "oskubac" z tej calej otoczki i kwestii
        wiary to rowniez zostaje z tego tylko podpisywanie papierkow. Przynajmniej z
        punktu widzenia ateisty. Nie wartosciuj, gdyz nie kazdy jest osoba na tyle
        wierzaca (albo nie wierzy wcale), zeby z czystym sumieniem przysiegac przed
        Bogiem. Po prostu nie dla kazdego ma to znaczenie i nie kazdego dotyczy. Jesli
        jestes wierzaca to oczywiscie slub kocielny ma dla Ciebie duze znaczenie, ale
        dla "niedowiarka" ani msza ani "pogadanka" ksiedza nie ma zadnej wartosci, gdyz
        dana osoba nie ma nic wspolnego z religia. Porownywanie i wartosciowanie wiary i
        ateizmu jest kompletnym nieporozumieniem.
    • athandavan Golinda! 20.06.06, 10:47
      Jak ja Cie rozumiem. Po prostu mnie sie takze odechciewa. Nie ma co i nic nie
      znaczy wasza milosc, bo najwazniejsze to ksiadz musi zdecydowac, czy wszystko
      jest OK. Zaczynam sie zastanawiac, czy koscielna biurokracja nie jest gorsza od
      swieckiej. Moznaby zrobic dopisek do Webera wink Poza tym sakramentu udzielaja
      sobie mlodzi nawzajem - ksiadz jest tylko urzednikiem. Od kiedy urzednik orzeka,
      czy ktos ma prawo wziasc slub czy nie!!!

      Golinda, nie wiem, czy nie jest za pozno na takie wyjscie - ale czy nie mozesz
      wziasc slubu w innej parafii? Wiem, ze jesli sala i wszystko juz zalatwione, to
      mozesz sie tylko wkurzyc czytajac takie sugestie wink)) Pamietam, w ktoryms
      poscie pisalas o ksiedzu-przyjacielu (chyba, ze mi sie cos pomylilo) - nie
      moglabys z nim tego ustalic? Od tamtego 'wypozyczacie' tylko kosciol - a slubu
      udziela Wam wasz ksiadz.

      W kazdym razie napisz, jak sie wszystko rozwinelo. 3mam kciuki!
      • annajustyna Re: Golinda! 20.06.06, 10:51
        Tzn. ksiadz powinien rozpoznac, czy mlodzi nie biora slubu tylko dla oprawy (nie
        raz mialy miejsce na tym forum gorace dyskusje z osobami
        niepraktykujacymi/niewierzacymi, planujacymi slub w KK jako zgodnym z nasza
        tradycjawink)). Ale nie powinna byc to rozmowa lepszego z pospolstwemwink, tylko
        przyjacielska pogadanka. A telefon jest po to, aby dzwonic. W koncu po to sluzy
        celibat, aby ksiadz mial zawsze czas dla swojej parafialnej "rodziny"...
    • lanka_cathar Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 10:51
      Nas ksiądz-służbista postraszył kurią, że jak nam coś się nie podoba, to możemy
      wziąć papiery i sami załatwiać wszytsko. Zdziwił się, bo poszliśmy prosto do
      kurii i wróciliśmy później podyktować służbiście co ma napisać. smile Jakaż wielka
      była nasza satysfakcja.
      • magdziolek87 Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 10:58
        Nie myślałam że ksiądz może robić takie problemy...
        Poszłam z narzeczonym do księdza i nie był żadnych ale to żadnych problemów.
        Uznał nam nauki ze szkoły, a narzeczonemu to właściwie to odpis, że w szkole
        uczęszczał na katechizację. Kiedy zapytaliśmy o to ile kosztuje ślub,
        uśmiechnął się i powiedział żebyśmy się tym nie martwili, że się dogadamy. Mamy
        iść do niego 2,5 miesiąca przed ślubem z dokumentami z USC. A no i dwa tygodnie
        przed ślubem czeka nas 1 spotkanie w poradni rodzinnej.
        Szczerze Wam współczuje dziewczyny, że trafiłyście na takich księży
      • golinda Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 10:59
        chyba nie za bardzo możemy wziąć ślubu w innej parafii, bo tam na miejscu jest
        pałacyk, w którym mamy wesele, byłby to problem...no i termin...
        inny ksiądz chyba też nie wchodzi w grę-już wyobrażam sobie co by tamten idiota
        powiedział...
        czy oni nie powinni jakoś łagodniej się zachowywać, jak na "pasterzy"
        przystało...?
        niech się nie dziwią, że młodzi ludzie odchodzą od Kościoła...
        czeka nas jeszcze spowiedź...wiem, że nie powinnam, ale nie mam zamiaru się tam
        za bardzo uzewnętrzniać
        ostatni raz u spowiedzi byłam bardzo dawno i od tamtego czasu nazbierało
        się...co, jeśli trafię na kolejnego kretyna i nie dostanę rozgrzeszenia?
        przecież i takie sytuacje się zdarzają...
        • annajustyna Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:17
          Idz do misjonarzy. Maja wieksze uprawnienia w absolucji, wiecej w zyciu slyszeli
          i chyba sa jacys tacy bardziej ludzcy...Ja laze do chrystusowcow (choc z innymi
          tez mam dobre dosw). Moze stad, ze zawsze sie modle do Ducha sw. o natchnienie
          dla spowiednika??? Pzdr!
        • lady_wawa Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:23
          Mimo tego iż kiedyś miałyśmy lekkie obtarcie to i tak Ci współczuję. To wszystko
          naprawdę jest często żenujące w jaki sposób Nas traktują księża - a my tylko chcemy
          żeby było ,,Jak Pan Bóg przykazał ''
          Mamy też podobną sytuację bo nie wiem co będzie z naukami ?
          w mojej parafi nauk nie ma, w sąsiedniej już się skończyły i dopiero we wrześniu
          a u narzeczonego są, ale on znowu często pracuje w niedzielę.
          Sama nie wiem co będzie a ślub we wrześniu ?
          Może coś załatwię z księdzem ze stron gdzie byłam Chrzczona, to chyba niema
          znaczenia z kąd mam te nauki ?
          Współczuję i pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode smile))
        • athandavan Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:45
          > chyba nie za bardzo możemy wziąć ślubu w innej parafii, bo tam na miejscu
          jest pałacyk, w którym mamy wesele, byłby to problem...no i termin...

          tak myslalam, niestety...

          >inny ksiądz chyba też nie wchodzi w grę-już wyobrażam sobie co by tamten idiota
          powiedział...
          A dlaczego? Wypozyczycie jego kosciol - za odpowiednia sume i tyle.

          Albo trzecie wyjscie:

          Jesli probosz w parafii moich rodzicow sie uwezmie (a obawiam sie ze potrafi) -
          bierzemy slub w sasiedniej parafii. Bedzie troche daleko do miejsca gdzie mamy
          przyjecie, ale wszyscy maja raczej samochody, jak nie to zalatwimy autobus.
          Wole to niz branie slubu w poczuciu winy. Poza tym wszystko czasowo mozna
          skoordynowac. Nasz ksiadz-przyjaciel ma doktorat, problemy wiary mu nie
          straszne, a przez to jest bardziej zyciowy. Kosciolek tez zabytkowy, drewniany
          z XV wieku - tylko malenki. Moze warto poszukac czegos obok i po prostu
          zaplacic tamtemu 'pasterzowi' za licencje.
        • tess77 Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 20:28
          Po co ślub kościelny???? Dla ładnej oprawy? Dla rodzinki? Bo blisko pałacyku,
          gdzie wesele?
          Pierwszy raz czytam to forum i szok!!
          A ja myślałam ,że to sakrament, że Bóg, że "ślubuję Ci miłość, wierność i
          uczciwość małżeńską (nawet pewnie nie wiecie o co chodzi, prawda?) oraz, że Cię
          nie opuszczę aż do śmierci"
          Jestem starą mężatką ( w tym roku 25 lecie)i naprawdę nie potrafię sobie
          wyobrazić jak wyglądałoby moje życie małżeńskie i rodzinne, gdybym szła do
          ślubu tak niefrasobliwie jak Wy to robicie.
          Z księdzem niekoniecznie trzeba się umawiać telefonicznie, bo godziny otwarcia
          biura parafialnego są znane wszystkim parafianom i zawsze można wpaść i się
          umówić, no, ale jak się do kościoła chodzi tylko z okazji ślubu, chrzcin i
          pogrzebu (może jeszcze jajeczka i choinki) to taka wiedza jest wiedzą tajemną!
          No i ta spowiedź, te kartki, te wymagania nieżyciowe jakieś i w ogóle bez sensu?
          No to odpowiedzcie sobie szczerze po co Wam ten ślub?
          Przecież mieszkacie już ze sobą ( bo co mi tam Kościół będzie do łóżka
          zaglądał, prawda?)i jest ok, to może poczekajcie jeszcze trochę aż naprawdę
          zrozumiecie co to jest SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA.
          • golinda Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 14:51
            wpaść i się umówić?
            jakbyś dokładniej przeczytała, to byś wiedziała, ze mieszkamy 500km od parafii,
            w której będziemy brali ślub...
            nie chcemy w innej parafii, bo to byłby problem i dla nas i dla gości.
            i ksiądz szczególnie powinien rozumieć, że nie wszytsko da się przeskoczyć
            tak się składa, że pracujemy (jesteśmy samodzielnii odpowiedzialni za to, co
            robimy) i nie mamy możliwości jeździć tam za często...
            kiedyś też chcielibyśmy może odpocząć (w jakiś wolny weekend jak się trafi)
            weźmiemy ten ślub kościelny bez względu na kłody rzucane nam pod nogi przez
            klechę!
            btw, a co ty robisz na tym forum? odmładzasz się... <lol>
    • lanka_cathar Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:12
      No cóż. Są księża i księża. podobnie jest z parafiami i paniami w kancelariach.
      W katedrze, w której bierzemy slub nie chcą od nas żadnych pieniędzy. Zapytałam
      ile kosztuje ślub. pani powiedziała, ze co łaska. Spytałam, czy to co łaska, to
      przypadkiem nie jest nie mniej niż 500 zł. odpowiedzia;la, ze jest to
      rzeczywiście co łaska. Do tej poty nie wzięli od nas grosza. Raz jeden, jak
      mnie ksiądz wkurzył (nota bene służbista, którego później usadziliśnmy), to
      zadałam mu jedno pytanie: ile? Oburzył się, że obrażam go i zarzucam
      łapówkarstwo.

      To jest pierwszy kościół, w kórym rzeczywiście nie chodzi o pieniądze!!! I to
      jest pozytywne zaskoczenie.

      Z kolei w parafii narzeczonego (na Hynka, św. Franciszek) jest udzielna księżna
      w kancelarii, super proboszcz i...kasa. Jak byliśmy dać na zapowiedzi, to
      przyszedł chłopak zarezerwować termin ślubu. A księżna do niego: '100 zł a
      konto proszę.' Szok.

      • lanka_cathar Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:14
        Przepraszam za ortografię, chyba z gorąca tak mi nawala. wink
    • celina.j Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:39
      współczuję Wam, ze macie takie problemy, ale na szczęście nie wszyscy księża są
      tacy, ksiądz który nam udzielal ślubu jest rewelacyjny, nie robił żadnych
      problemów, bardzo nam pomógł, doradził a całą ceremonię poprowadził po prostu
      pięknie
    • inska_mania Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 11:48
      Jeszcze nigdy nie spotkałam sie z chamskim zachowaniem księży - pewnie miałam
      szczęściesmile Ale za to widziałam chamskie zachowanie pary, która przyszła termin
      na ślub "zaklepać" - dokładnie - tak właśnie powiedzieli księdzusmile
      Kilka tygodni temu po niedzielnej mszy poszłam do zachrystii żeby zamówić msze
      za dziadków i oczom moim się ukazał przecudny widok - dziewczyna wygladała jak z
      jakiegoś teledysku popowego - maksymalnie umalowana, spódniczka ledwie tyłek
      zasłaniała a dekolt w bluzce hmmm... Chłopak wyglądał normalnie. W każdym bądź
      razie uprzedzę, że nie mam nic do takiego wyglądu dziewczyn na imprezie, gdzieś
      tam w knajpie czy na ulicy. I ta lala właśnie księdzu tłumaczyła, że przyszła
      "zaklepać" termin na ślub na nastepny rok na czerwiec, ksiadz jej tłumaczył, że
      nawet nie ma kalendarza na nastepny rok (mała wiejska parafia), iże on bardzo
      zaprasza w październiku-listopadzie najwcześniej. I jeżeli chcę to żeby przyszli
      na nauki (jak wynikało z rozmowy nie mieli), że jak tak bardzo są zaangażowani
      to może im podać tytuły do poczytania albo nawet pożyczyć książki itd. itp. Ale
      to nie przekonywało tej dziewczyny i próbowała namówić księdza na to żeby jej
      dał na papierze że "zaklepuje" ten termin, aaa i jeszcze co było "wspaniałe"
      to jak powtarzała do księdza z uporem maniaka "prosze pana księdza" smile W każdym
      bądź razie jak skończyła to swoje gadanie to mine miała bardzo nietęgą - i taka
      potem może mówic, że ksiadz jest blee.
      NIe mam nic do Ciebie osobiście golindo i ta sytuacja z Twoim księdzem mogła
      byc zupełnie nieprzyjemna z jego winy ale po tym co widziałam to mam duży
      dystans do tego typu relacji z kościoła czy ze spotkań z księdzem. Życze
      powodzenia w następnych kontaktach, może sie okazac, że po prostu ten ksiądz
      miał zły dzień albo, ze wykonałaś swój telefon niedługo po wizycie takiej panienkismile
      • golinda Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 12:56
        niestety dowiedziałam się od "miejscowych", ze ten ksiądz taki po prostu jest-
        nieprzyjemny gbur!
        więc jak ktoś taki ma stworzyć piękną atmosferę na ślubie i odpowiednio do
        okazji poprowadzić mszę...?
        załamka...
        • inska_mania Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 13:18
          No to faktycznie nie zazdroszczę. Zreszta ja też nie wiem na kogo trafie. Będe
          brała ślub w parafii rodziców (AA) obecnie jest tam świetny ksiądz ale przenoszą
          go w następnym tygodniu (albo w tym?) wiec też niewiadomo kto na jego miejsce
          przyjdzie. Do tego mam zagmatwaną sytuację "przynależnosci" do parafii. Do końca
          liceum byłam parafianką X (komunia i bierzmowanie), potem teoretycznie (bo
          zmiana zameldowania - ale nigdy tam nie mieszkałam) zostałam w parafii Y - w tym
          właśnie czasie poszłam na studia do innego miasta (parafia Z) a rodzice sie
          przeprowadzili na wieś (parafia AA) i własnie w tej AA chce wziąc ślub - mimo,
          że nigdy tam nie byłam i nie mam zameldowania, jak ksiądz chodził po kolędzie to
          "wciagnął mnie na liste parafian.smile A narzeczony jeszcze z innej parafismile
    • caysee Re: Bliskie spotkanie z klerem 20.06.06, 15:24
      Tez mnie moj ksiadz na poczatku dobil, ostatecznie udalo mi sie to rozwiazac
      troche inaczej. Jak chce ci sie czytac to spojrz na to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=33859848
      • athandavan caysee, swietnie mi sie czytalo ta Twoja wypowiedz 20.06.06, 16:12
        jak jakis felieton, z pointa i ciekawym zakonczeniem.

        Mam podobna sytuacje, co ty - moze geograficznie sie troche roznimy. Takze
        chcialabym miec slub, tradycyjnie w parafii panny mlodej, ale biorac pod uwage
        te wszystkie trudnosci (maz-2be nie Polak, nie katolik, a do tego dosc
        ograniczony umyslowo ksiadz proboszcz - mieszanka wybuchowa) powaznie
        zastanawiam sie nad slubem tu, gdzie mieszkamy. Ale dochodza potezne koszta
        wesela. Jak pisalam wyzej - moze wiec wezmiemy slub w Pl, ale w innej parafii
        ze znajomym ksiedzem.

        Bardzo podoba mi sie podejscie Twojego niemieckiego ksiedza do katolicyzmu -
        jakbym slyszala 'naszego' Terry'ego! W naukach przede wszystkim chodzi o to,
        aby przyblizyc boski pierwiastek milosci i wage sakramentu malzenstwa, a nie
        straszyc znieksztalconymi plodami po pigulkach antykoncepcyjnych. Tutaj, moim
        zdaniem jest najwieksza roznica w podejsciu ksiezy polskich i zachodnich do
        malzenstwa.

        Biorac pod uwage, ze twoj post jest zarchiwizowany - jak to sie w koncu
        potoczylo? Jestes juz mezatka, jak mniemam.
        • caysee Re: caysee, swietnie mi sie czytalo ta Twoja wypo 20.06.06, 16:27
          Althadavan, dzieki za mile slowawink
          Odpowiadajac - jestem dopiero po slubie cywilnym, koscielny ciagle czeka nas we
          wrzesniu. Ksiadz polski w parafii, ktorej bedziemy go brali byl calkiem mily i
          zgodzil sie na taka procedure, mial tylko napisac odpowiedz dla tamtego ksiedza.
          Przypominalam mu o tym dwa razy, trzeci raz mi troche glupio. Ostatnio mialam
          spotkanie i podpisanie protokolu z ksiedzem niemieckim i okazalo sie, ze nie
          napisaluncertain Nasze nauki przedmalzenskie sprowadzily sie do jednego godzinnego
          spotkania, na ktorym bardzo sie wzruszylam, naprawde fajnie mowil o milosci i
          sensie zwiazku, ktory zawieramy, o malo sie nie poplakalam wink Mam nadzieje, ze
          troche sie uodpornilam na te wzruszenia, bo na cywilnym bardzo musialam walczyc
          z placzem, u ksiedza tez, moze przynajmniej nie bedzie mi sie juz chcialo plakac
          na koscielnym wink

          Ogolnie to mam nadzieje, ze wszystko pojdzie dalej w porzadku, jestem akurat w
          Polsce (mialam dzisiaj obrone magisterki) i jutro chce jechac do ksiedza w
          parafii, w ktorej bierzemy slub zeby zaplacic, uzgodnic szczegoly, umowic sie
          moze na jakies spotkanie tuz przed slubem itp. Mam nadzieje tylko, ze nie
          wyskoczy nagle z jakas przeszkoda.
          • athandavan Re: caysee, swietnie mi sie czytalo ta Twoja wypo 20.06.06, 16:53
            Przypominalam mu o tym dwa razy, trzeci raz mi troche glupio. Ostatnio mialam
            > spotkanie i podpisanie protokolu z ksiedzem niemieckim i okazalo sie, ze nie
            > napisaluncertain

            Moze zaproponuj, zeby napisal po lacinie wink)))

            Ogolnie to mam nadzieje, ze wszystko pojdzie dalej w porzadku, jestem akurat w
            > Polsce (mialam dzisiaj obrone magisterki)

            No i jak? Moge gratulowac???

            Pozdrawiam najserdeczniej. A.
            • caysee Re: caysee, swietnie mi sie czytalo ta Twoja wypo 20.06.06, 17:19
              > Moze zaproponuj, zeby napisal po lacinie wink)))

              No ba! On to mial napisac po polsku, nasz niemiecki ksiadz sam z siebie
              zaproponowal, ze sobie kogos znajdzie, kto mu przetlumaczy.

              > Ogolnie to mam nadzieje, ze wszystko pojdzie dalej w porzadku, jestem akurat w
              > > Polsce (mialam dzisiaj obrone magisterki)
              > No i jak? Moge gratulowac???

              Mozesz wink Piatke bede miala na dyplomie, ha! smile

              A tak w ogole, to skad jestes?

              A.
              • athandavan BRAWO! Gratulacje! 20.06.06, 17:26
                Way to go!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (jak mowia)

                Ja jestem ze Slaska (rodzinnie), studiuje w Krakowie, a teraz na rocznej
                przerwie w UK (studia i praktyka).

                Co ty robisz na tym forum dzisiaj???!!! Marsz swietowac do jakiejs knajpki!!! W
                zaleznosci od upodoban - lampka wina albo pifko ode mnie!
                • caysee Re: BRAWO! Gratulacje! 21.06.06, 23:21
                  athandavan, winko bylo od razu po obroniewink A poza tym mialam tyle latania, ze
                  nawet nie mialabym sily na jakies opijanie smile
              • keksi do caysee 21.06.06, 15:25
                a ja wychodze za maz tutaj w Niemczech,i dziekuje Bogu za zadne Nauki
                przedmalzenskie. Gdzie mieszkasz caysee?
                • caysee Re: do caysee 21.06.06, 23:03
                  Keksi, w Mainzsmile
    • rzymianka3 Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 14:41
      bo to sie nazywa hipokryzja w kosciele!!
    • joasia84 Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 17:19
      Golinda rozumiem że ten ksiądz postąpił nie fer.
      Dziewczyny ja nie rozumiem jednego jak można brać ślub w KK i pisać tutaj, że
      to dla oprawy lub nie powiem na spowiedzi tego czy tamtego przecież to spowiedź
      świętokradzka. Nie dziwcie się że jeśli popełniacie coś co w KK jest uznawane
      za grzech to ksiądz Was nie pogłaska po główce i nie powie dobrze czynisz
      dziecko. Zgadzam się że również spowiednicy są różni.
      Co do frmalności Jasne jest, że ksiądz będąc świadkiem ceremoni jest również
      odpowiedzialny za ważność zawieranego przez ludzi sakramentu. Jego pytania nie
      wynikają ze złośliwości czy ciekawości tylko z obowiązku. To wy będziecie
      ewentualnie ciągać po sądzie kościelnym a nie on Was. Dlatego ksiądz który nie
      zna młodych jest bardziej "wścibski" niż ten który zna swoich
      parafian /przynajmniej jednego z młodych/ od dziecka.
      Biorę ślub w kościele bo przysięgam przed Bogiem i wierze że On błogosławi
      młodym i łączy ich na zawsze.
    • myszka217 Re: Bliskie spotkanie z klerem 21.06.06, 21:43
      Ja tak na świeżo.Bierzemy ślub w parafii 3 czyli nie mojej nie
      narzeczonego.Poszliśmy do księdza zna mnie od urodzenia i powiedziałam ze chce
      zarezerwować termin i godzine a on że jak ja moge nie wiedzieć że najpierw
      spisuje sie protokół,żeby można bylo ustalić godzine.Następnie mi mówi,żebym
      przyszła końcem czerwca.Wie że mieszkam prawie na drugim końcu Polski.Mowie że
      mi nie pasuje bo pracuje a narzeczony wyjeżdza też do pracy to mówi:co to za
      małżeństwo na odległość.Odpadłam.W końcu powiedział,żebyśmy przyszli na
      następny dzień poszliśmy no a on protokół chce spisać jak wie ze my dokumentów
      nie mamy no to spisał bez i zaczął pytać katechizmu bo trzeba u niego zdawać
      egzamin.Odechciewa się.Kazania 3 godziny a ja tylko chciałam godzine
      zarezerwować i tak mamy nie tą co chcieliśmy no masakra.Zamiast pomóc i cieszyc
      się że młodzi przychodzą to jakieś ale muszą mieć ale to tylko ludzi ich tego
      nauczyli.Mam nadzieję że już teraz będzie to spotkanie z nim
      przyjemniejsze.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja