zrobiło mi sie niedobrze..

03.07.06, 15:25
poczytałam sobie wątek "niebezpieczny flirt" i mnie zemdliło. Nie chce żadnej
oceniać, Wasze życie, ale jak poczytałam wasze wywody o moralności, nudności
zycia z jednym facetem do końca zycia, to jednak nasuwa sie myśl, ze szczytem
hipokryzji jest branie ślubu, zwłaszcza kościelnego. Pół biedy jezeli partner
wie w co wchodzi i mu to nie przeszkadza - po prostu mdli mnie jak mysle o
takiej parze, przyszłym małżeństwie - ale to ich sprawa. Gorzej, jak wybranek
sobie nie zdaje sprawy. Zwyczajnie niesmak poczułam....
    • bacha1979 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 15:28
      aya, mi też. Szkoda słów. Zaraz zostaniemy wyśmiane za zacofanie i naiwność,
      male co tam!
      Gdybym miała takie podejscie, zwyczajnie bym sobie darowała ślub kościleny, ot
      i tyle.
      Piękną sukienke i wesele można mieć bez ślubu kościelnego.Ehh.
      Nie będę sobie tym głowy zaprzątać, bo mam przyjemniejsze sprawy. smilePozdrawiam
      wszytkie zdrowo myślące dziewczyny, Ciebie mayu również. smile
      • silgna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:14
        Świete słowa dziewczyny!!!! Podpisuję sie pod tym dwoma rękoma!
        A do Basi- będę trzymała kciuki za Ciebie w sobotę, bo choć rzadko pisuje i
        pewnie mnie nie kojarzysz to szczerze Cie polubiłam.
        Życzę Ci wszstkiego najwspanialszego, a o pogodę to chyba raczej nie musisz sie
        juz martwićsmile)) Ponoć upały w weekend w całym krajusmile
        • nombrilek Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:17
          Zgadzam sie w 100%, i nierozumiem poco brać ślub jesli tak sie myśli.. brak słów
          • annajustyna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:22
            Wlasnie, po co w ogole brac jakikolwiek slub...
            • mariszka72 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:34
              annajustyna napisała:

              > Wlasnie, po co w ogole brac jakikolwiek slub...

              Bo pewnie chce się miec i jedno i drugie. Czyli, "stabilność" i bezpieczeństwo
              jakie daje małżeństwo, oraz możliwość flirtowania i "dowartościowywania się".
              Niektórym to najwyraźniej nie przeszkadza. Jak i nie przeszkadza ślub
              kościelny...
              • lady_of_avalon Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:36
                Dla mnie to zakrawa na schizofrenię...
                • mam6lat Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 05.07.06, 00:25
                  no, schizofreników troche po swiecie chodzi...wink
        • bacha1979 silgna 10.07.06, 21:21
          wiesz jak mi się ciepło zrobiło na sercu gdy to przeczytałam??? Również Cię
          pozdrawiam. smile)
    • karmela77 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:18
      mnie też
    • annajustyna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:26
      Koliknelam od razu...Czy jestem zarazona?smile))).
    • kati_t Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:37
      Mnie nasuwa się tylko jedno pytanie i zarazem zdumienie, jakie wartości to
      wnosi, dla mnie to jest oszukiwanie nie tyle tej drugiej osoby bo ona może się
      nigdy nie dowiedzieć, co oszukiwanie samego siebie sad

      Jeszcze nie znam się tak dobrze na materii małżeństwa, ale wiem jedno, to
      najcudowniejsza rzecz jak mnie w życiu spotkała. I nie wyobrażam sobie że w
      naszym związku inne motyle w brzuchu latają albo innego bicia serca jak do
      mojego męża.

      Nie ma znaczenia tu ślub kościelny czy jakikolwiek inny ślub... tu chodzi o
      miłość. O bycie we dwoje... może jestem staromodna, może zacofana ale chcę
      wierzyć że ludzie pobierają się tylko z miłości do siebie a nie dla
      zaspokajania innych potrzeb i celów..

      Pozdrawiam
      • marcysia51 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:55
        No nie mozliwe,że jesteście takie święte.
        Otóż powiem wam tyle,że jesli ktos szaleje przed slubem nie znaczy,że bedzie
        szalał przez całe życie.
        Ja szlałam jak szalona,mój narzeczony raczej o tym nie wiedział lub nie chciał
        wiedzieć.I wyszalałam się.Od 4 lat jestem mężatka i nawet mi nie w głowie
        romanse czy flirty.Jestem kobieta spełnioną wiem,że wszystkiego w zyciu
        spróbowałam,dobrze wybrałam i nieczego nie będe żałować.
        I moge sie załozyc o co chcecie ,że 90% Świetoszkowatych panienek po ślubie
        stwierdzi,że raczej sie nie wyszumiałam i zaczna sie wyjazdy słuzbowe,dłuższe
        zostawanie w pracy i częste wychodzenie z "koleżankami".Więc bądzcie tak miłe i
        zajmijcie sie zwoimi sprawami i nie wypowadajcie sie że to dla was cos
        obrzydliwego,flirt z facetem.
        A ja komus niedobrze to niech sobie ulży.
        • agatha111 do marcysia51 03.07.06, 17:06
          Ale żadna z forumowiczek nie napisała tu, że nie korzystały z życia... Mi się
          wydaje, że im chodzi o to, że jeżeli ktoś decyduje się na trwały związek - w
          tym między innymi na małżeństwo - to powinien być wierny tej drugiej osobie i
          to nie dopiero po ślubie tylko już przed. Po to między innymi decydujemy sie na
          związek.
          Ja dopóki nie zaczęłam być ze swoim przyszłym mężem to balowałam i szalałam że
          hej, ale od kiedy jesteśmy razem nie flirtuję ani nie romasuję. Owszem schlebia
          mi kiedy jakiś facet mnie podrywa, ale od razu to ukrucam - nie lubię
          niejasnych sytuacji.
          Tak więc nie nadinterpretuj wypowiedzi forumaowiczek.
          Pozdrawiam!
        • sprycia1979 Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:10
          Swiętoszkowata Panienka to ta która nie zdradza swojego partnera???
          Powiem ci że ja też wiele w życiu spróbowałam i wcale to tego nie był potrzebny
          mi stały partner, którego robiłam na boki....

          Jeżeli twój narzeczony udawał że nie widzi- to współczuje ci takiego faceta-
          chyba jakiś desperat ...

          • marcysia51 Re: Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:12
            Czy ja napisałm,że zdradzałam mojego narzeczonego?
            O to przepraszam chyba,że cos mi umkneło podczas tych wszystkich imprez.
            • sprycia1979 Re: Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:14
              cyt.:
              "Ja szlałam jak szalona,mój narzeczony raczej o tym nie wiedział lub nie chciał
              wiedzieć"

              Inna sprawa jeżeli szaleństwem dla ciebie jest wyjście na impreze bez
              narzeczonego- w takim razie zwracam honor smile)))
          • marcysia51 Re: Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:13
            a poza tym w poscie który tak bardzo was zdenerwował tez nie było mowy o
            zdradzie tylko o flircie,prawda?
            • maya28 Re: Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:22
              Golinda napisała : "jestem w bardzo podobnej sytuacji, jakaś zwariowana chemia
              wkradła się w moje
              życie i odebrała rozum...
              co gorsza, on jest żonaty!!!
              i nie powiem, żeby na flircie się skończyło..." to nie jest zdrada?
            • sprycia1979 Re: Czegoś tu nie rozumiem 03.07.06, 17:23
              oj Marcysia czytaj uważnie smile))

              ..."nie potrafię sobie wyobrazić seksu z jednym mężczyzną całe życie"



    • lena_maj Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 16:53
      popieram! śmieszy mnie to całe gadanie, że "nie można do końca życia sypiać z
      jednym facetem" ale za to można z nim wziąć ślub kościelny, bo przecież
      potrzebna jest stabilizacja, i do końca życia go oszukiwać i zdradzać...
      śmiechu warte... sama nie wiem w sumie czy płakać, czy się jednak śmiać...
      ehh
      • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:05
        A ja mam jedną radę dla dziewczyn, które "zemdliło" (swoją drogą takie fizyczne
        reakcje to dopiero oznaka niedojrzałości i nietolerancji). Przypomnijcie sobie
        ten wątek 10 lat po ślubie i wtedy się zastanówcie czy myślicie to samo co
        dzisiaj.

        Życie ma wiele odcieni nie jest czarno - białe, że się tak górnolotnie wyrażę.
        Żadna z dziewczyn w tamtym wątku nie ma wątpliwości, że mąż jest tym jedynym, i
        nie wsominała o zdradzie. zauroczenie, czy nawet chwilowe zakochanie naprawdę
        zdarza się każdemu, niezależnie od tego jak bardo kocha swojego partnera. Tak
        działa ludzki mózg, to po prostu chemia.

        Pozdrawiam i trzymam kciuki abyście trwały w swej wierności !

        • marcysia51 Zgadzam się. 03.07.06, 17:06

        • maya28 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:21
          Nie wiem od kiedy fizyczne reakcje to oznaka niedojrzałości i nietolerancji??!
          A co do tego co będzie za 10 lat - różnica w tym, ze te Panie zawierają zwiazek
          z takim zamiarem a nie zaskakuje je to po 10 latach małżeństwa. I prosze,
          przestańcie tłumaczyć wszsytko chemia. Jesteśmy chyba na wyższym poziomie
          świadomości niż zwierzątka. Z reszta Wasz sprawa, Wasze życie i Wasze
          małżeństwo, a ja mam prawo czuć sie zniesmaczona czytając takie wywody na forum
          ślubnym. To bardziej pasuje do zgorzkniałych mężatek. Dla mnie to jednak
          hoipokryzja z takim nastawieniem brać ślub, tylko dlatego,ze na romansach życia
          nie można budowac. A co do trzymania kciuków za moją wierność to mnei
          ubawiłaś. To nie kwestia fuksa, zeby być wiernym , tylko kwestia moralności i
          zasad.
          • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:31
            Oj Mayu, w tej ekscytacji wątkiem troche Cię ponosi i czytasz między wierszami.
            Zacznę od końca:

            1. trzymałam kciuki za wierność poglądom
            2. nie pisałam o chemii w kontekście poziomu świadomości lecz o reakcjach
            chemicznych zachodzących w mózgu - a znam się na tym
            3. za dziesięć lat kady z nas będzie miał więcej doświadczenia i w związku z
            tym inne/moądrzejsze spojrzenie na wiele spraw
            4. nikt nigdzie nie napisał że zdrada to normalna kolej rzeczy, tym bardziej po
            10 latach małżeństwa
            5. na forum ślubnym można poruszać wszelkie sprawy; a ta z całą pewności ze
            ślubem jest związana
            6. jeżeli ktoś czuje "mdłości" i "robi mu sie niedobrze" gdy czyta iż inni mają
            odmienne od niego poglądy - to, wybacz - ale najlepszy z dowodów na
            nietolerancję będącą na ogół wynikiem braku dojrzałości
            7. i nie wiem dlaczego tak się tym wątkiem podekscytowałaś - nie wystarczyło
            polemizować tam gdzie o tym mowa ?

            pozdrawiam serdecznie i życzę życzliwej akceptaji różnorodności tego świata !


            maya28 napisała:

            > Nie wiem od kiedy fizyczne reakcje to oznaka niedojrzałości i
            nietolerancji??!
            >
            > A co do tego co będzie za 10 lat - różnica w tym, ze te Panie zawierają
            zwiazek
            >
            > z takim zamiarem a nie zaskakuje je to po 10 latach małżeństwa. I prosze,
            > przestańcie tłumaczyć wszsytko chemia. Jesteśmy chyba na wyższym poziomie
            > świadomości niż zwierzątka. Z reszta Wasz sprawa, Wasze życie i Wasze
            > małżeństwo, a ja mam prawo czuć sie zniesmaczona czytając takie wywody na
            forum
            >
            > ślubnym. To bardziej pasuje do zgorzkniałych mężatek. Dla mnie to jednak
            > hoipokryzja z takim nastawieniem brać ślub, tylko dlatego,ze na romansach
            życia
            >
            > nie można budowac. A co do trzymania kciuków za moją wierność to mnei
            > ubawiłaś. To nie kwestia fuksa, zeby być wiernym , tylko kwestia moralności i
            > zasad.
            • maya28 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:42
              założyłam oddzielny wątek po to właśnie, aby wyrazić tylko swoje zniesmaczenie,
              a nie budzić wojne pod postem o zdradach i polemizować. Nie ma o czym
              polemizować. Daleko mi do ekscytacji wątkiem,uwierz mi i nie wiem skad taki
              wniosek wyciągnełaś? To ze jestem zniesmaczona nie znaczy ze podekscytowana. Z
              reszta nawet nie chce mi sie z Toba w polemike wdawać.
              • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:29
                ciekawe, ze "wyrazenie zniesmaczenia" nie jest twoim zdaniem polemika...
                piszesz,ze nie ma o czym polemizowac - coz, kilka watkow na tym forum wskazuje
                na odmienna teze smile
        • minerwamcg Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:42
          > A ja mam jedną radę dla dziewczyn, które "zemdliło" (swoją drogą takie
          > fizyczne reakcje to dopiero oznaka niedojrzałości i nietolerancji).

          Uwaga, przemówił autorytet medyczny: osoby dojrzałe i tolerancyjne nie
          odczuwają mdłości. Pamiętajcie!

          > Przypomnijcie sobie ten wątek 10 lat po ślubie i wtedy się zastanówcie czy
          > myślicie to samo co dzisiaj.

          Zdrada będzie zdradą a świństwo świństwem - nawet za dziesięć lat. I za
          dwadzieścia też.

          > zauroczenie, czy nawet chwilowe zakochanie naprawdę
          > zdarza się każdemu, niezależnie od tego jak bardo kocha swojego partnera. Tak
          > działa ludzki mózg, to po prostu chemia.

          Nie odpowiadamy za uczucia. Natomiast za to, co pod ich wpływem zrobimy -
          owszem, jak najbardziej. Dlatego świadome i dobrowolne pakowanie się w flirt
          już jest złem. I proszeniem się o kłopoty.
        • mariszka72 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:46
          euna napisała:

          > Tak działa ludzki mózg, to po prostu chemia.

          A co w takim razie z WOLĄ? Żadna "chemia" nie może być silniejsza od ludzkiej
          WOLI, chyba, że człowiek woli być zwierzęciem i tłumaczy wszystko
          swoją "naturą" czy też "chemią". W miłości jednak musi być WOLA...
    • golinda Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:24
      myślicie, że wszystko jest takie proste? łatwo jest oceniać innych, prawda?
      ja znam tych facetów, których żony wpatrzone w nich czekają z obiadem i
      dzidziusiem na ręku...
      a on właśnie wraca z kolejnej "delegacji"...
      po co oszukiwać siebie samego? nic złego nie widzę we flircie, nic złego nie
      widzę w tym, że chce się spróbować różnych rzeczy w życiu...
      wiecie dlaczego was mdli? bo boicie się być żonami tych wracających z
      delegacji...
      a ja myślę inaczej: seks jest tylko kawałkiem związku, którego nie można
      zbudować tylko na cielesności...
      jeśli ludziom bardzo dobrze ze sobą, rozumieją się i wiedzą, że właśnie ze sobą
      chcą przejść przez życie, to dlaczego potępiać ich i skazywać na niepowodzenie
      tylko dlatego, że od czasu do czasu chcą pójść do łóżka z kim innym...?
      słyszałyście o swingu? to też jest pewnie obrzydliwe, prawda?

      ech, temat rzeka..., nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji i nie
      chcę, żeby ktoś próbował oceniać moje postępowanie
      macie swoje życie, to się nim zajmijcie...
      • maya28 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:28
        Oczywiście ze ludzie sie zdradzaja! Tak samo jak kradna i morduja. ALe nie
        znaczy ze to ma mnie upoważniac do okradania kogoś, zdradzania itp. A juz Twój
        wniosek ze mdli mnie bo cytuję "bo boicie się być żonami tych wracających z
        delegacji..." - pogieło Cie Golinda, idź już lepiej popraw sobie te gustowne
        tipsy, ktore wyglądają na naturalne.
        • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:35
          Mayu, znowu odboiegasz od tematu...

          stawianie zdrady w jednym rzędzie z kradzieżą i morderstwem jest znaczącą
          przesadą. nie tylko z punktu widzenia moralności ale również z punktu widzenia
          systemu prawnego (który wszak odzwierciedla normy społeczne) - nie jest
          karalne !
          • maya28 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:45
            ale jest moralnie naganne podobnie jak kradziez itp. Prawnie moze byc powodem
            rozwodu z orzeczeniem o winie, co rodzi skutki prawne.
            • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:28
              alez orzeczenie o winie w wyroku rozwodowym nie jest sankcja w systemie prawa,
              prawo rodzinne nie jest czescia prawa karnego !

              europejskie prawo karne nie prewiduje zadnych sankcji za zdrady, jakkolwek by
              nam sie to wszystkim nie podobalo.
          • mariszka72 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:50
            euna napisała:

            > stawianie zdrady w jednym rzędzie z kradzieżą i morderstwem jest znaczącą
            > przesadą. nie tylko z punktu widzenia moralności ale również z punktu
            widzenia
            > systemu prawnego (który wszak odzwierciedla normy społeczne) - nie jest
            > karalne !

            W niektórych kulturach/społeczeństwach JEST. I JEST stawiane w jednym rzędzie z
            morderstwem i kradzieżą. Na szczęście, nie mieszkamy w tych krajach...
        • agatha111 do maya28 - myślimy pdobnie 03.07.06, 17:36
          Wiesz co, mi się tak naprawdę wydaje, że tu chodzi o dojrzałość, tylko dziecko
          chce wszystkiego, i nie rezygnuje z czegoś. Dorosłych od dzieci odróżnia jednak
          to że my potrafimy się na coś zdecydować, podjąć dezyzję - kocham go i chcę z
          nim być i jezeli ktoś inny mi się podoba, podrywa mnie to od razu ucinam
          sprawę. Sypiam z innymi bo "to silniejsze ode mnie" bądź też "jestem jaka
          jestem" - co to za bzdury, TAK MÓWI DZIECKO... Jeżeli ktoś ma takie podejście
          do sprawy to lepiej podpisać z nim kontrakt na świadczenie usług a nie
          podpisywać papierki przed ołtarzem...
          Cieszę się, że to jednak my - dorosłe kobiety _ jesteśmy w większości!
      • sprycia1979 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:36
        to typowa odpowiedz :
        żona- kuchta domowa, czekająca na meża który wraca z delegacji
        mąż - lowelas numer jeden w firmie, rwie wszystki laski

        Nie wiem dlaczego ty masz taki obraz RODZINY, ale myśle że kobiety są nieco
        bardziej wymagające smile)))

      • mariszka72 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:43
        golinda napisała:

        > nic złego nie widzę w tym, że chce się spróbować różnych rzeczy w życiu...

        "Różnych rzeczy w życiu" można spróbować też z tym jednym jedynym. Dla mnie, na
        przykład, jest to o wiele większą frajdą, że właśnie z tym Jedynym chcę
        wszystko przeżywać, a nie z wieloma przeżywać wiele różnych rzeczy.

        > a ja myślę inaczej: seks jest tylko kawałkiem związku, którego nie można
        > zbudować tylko na cielesności...

        Tylko na cielesności nie można. Wszystko, co nie jest PEŁNIĄ kiedyś się popsuje
        lub skończy się. W związku musi być WSZYSTKO, a to jest tylko możliwe, jeśli
        dwie osoby oddają sobie nawzajem wszystko z siebie, a nie rozdrabniaja sie na
        pozazwiązkowe flirty i flirciki.

        > słyszałyście o swingu? to też jest pewnie obrzydliwe, prawda?

        Prawda. Jakie wtedy może być zaufanie? I jaka bliskość? Wiem, że Ty
        oddzielasz "miłość" od "seksu", traktując to ostatnie jako zwykłą czynność
        fizyczną, nic więcej. Ale jednak kochanie się JEST czymś więcej, niż tylko
        zaspokajaniem potrzeb fizycznych. Owszem, można wprowadzać taki podział, jak Ty
        to robisz, można swingować, można mieć wielu partnerów. Miliony ludzi na
        świecie to robią. Miliony ludzi na świecie wmawiają sobie, że są absolutnie
        szczęśliwi w takim właśnie układzie. Bo te miliony ludzi nie potrafią kochać.
        Nie potrafią zacząć od miłości do samych siebie. I dla tego nie potrafią też
        obdarzyć miłością innych. Rozdrabniają się, szukają nowego szczęścia i nowych
        doświadczeń za każdym razem z nowymi partnerami. A tak na prawdę, czują się
        głęboko osamotnieni i wystraszeni...



      • karmela77 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 11:08
        Nie rozumiesz tego, golinda?To co robisz z własnym życiem nikogo pewnie
        specjalnie nie obchodzi, w końcu to ty decydujesz, ale nie rob tego pod
        płaszczykiem ślubu kościelnego. W końcu przysięgasz tam wierność przed Bogiem,
        a jeśli z góry zakładasz, że nie zamierzasz tego przestrzegac, to po co??
        Szukałam we wszystkich postach twojej odpowiedzi na to pytanie i
        oprócz "stabilizacji "{co w kontekście twoich wypowiedzi jest trochę nie na
        miejscu), nic nie znalazłam. Moze po prostu przyznaj, że bierzesz ślub kocielny
        z hipokryzi, dla ładnej sukienki, dlatego że nie wiesz co oznaczają słowa
        przysięgi, dla ciotek z rodziny czy nie wiem po co jeszcze. Ale mam nadzieje ze
        słowa przysięgi w kościele staną ci w gardle.
      • vanilla4 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 13:19
        golina - współczuję Ci - serio.
    • olaimikolaj Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:42
      Piszecie, ze 10 lat po slubie mozna sie kims znudzic i to usprawiedliwia
      zdrade. Ale ten watek nie jest odpowiedzia na post mezatek z 10 letnim stazem
      ale panienek, ktore nawet jeszcze nie sa mezatkami.
      Poza tym to od nas zalezy, czy w naszym malzenstwie bedzie rutyna. Jesli masz
      fantazje, to zawsze mozesz partnera zaskoczyc i nigdy sie nie znudzicie sobie i
      nie bedzie rutyny. Jesli energie, ktora chcecie wlozyc we flirt wlozycie w
      upiekszanie wlsnego malzenstwa, to nigdy nie bedziecie mieli potrzeby zeby
      kogos zdradzic.
      • mariszka72 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 17:52
        olaimikolaj napisała:

        > Poza tym to od nas zalezy, czy w naszym malzenstwie bedzie rutyna. Jesli masz
        > fantazje, to zawsze mozesz partnera zaskoczyc i nigdy sie nie znudzicie sobie
        > i nie bedzie rutyny. Jesli energie, ktora chcecie wlozyc we flirt wlozycie w
        > upiekszanie wlsnego malzenstwa, to nigdy nie bedziecie mieli potrzeby zeby
        > kogos zdradzic.

        DOKŁADNIE! Wszystko zależy tylko i wyłąćznie od dwóch osób i to dzięki nim
        wszystko jest możliwe!
    • pati_m Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 18:12
      Zgadzam się z Tobą. Mnie może nie zemdliło, ale jakoś przykro mi się zrobiło,
      że to jakieś takie... nieuczciwe. Ciekawa tylko jestem, czy narzeczony wie. Bo
      jeśli tak i godzi się na to - to nie ma sprawy. Cóż, każdy ma swoje życie.
    • golinda Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 18:57
      wiesz maya, chciałam ci cos odpisac, ale tekst o tipsach pokazał jaki poziom
      sobą reprezentujesz...
      chyba nie mamy o czym rozmawiac
      nie probuj nikomu juz wiecej narzucac swoich sposobow na zycie, bo nie wszystkim
      to odpowiada...
      • piotrekzworonicza Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:16
        Ciekawe rozważania, zwłaszcza patrząc ze strony faceta. My, mężczyźni jesteśmy
        mocno „chemiczni”. Czy z w związku z tym możemy czuć się rozgrzeszenie skoków w
        bok? Bo w końcu takie mamy geny – i chcemy je przekazywać jak największej ilości
        potomków – taka już nasza natura.
        • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:23
          piotrku z woronicza,

          musze cie rozczarowac: mezczyzni sa tak samo "chemiczni" jak kobiety. jednak
          statystyki wskazuja (badania dot. zdrad) ze gorzej sobie radza z wola smile

          nigdzie nie pisalam o zdradzie. a tym bardziej, ze chemia cokolwiek
          usprawiedliwia. prosze, nie czytaj miedzy wierszami jak "jeszcze niezamezne
          panienki", jak same o sobie pisza, ktore z gory wszystko wiedza najlepiej. bo
          z nimi to nawet polemizowac sie nie da wink

          milego dnia !
          • piotrekzworonicza Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:27
            A skąd takie badania? Bo mnie zawsze uczono o przekazywaniu genów i potomstwie.
            To nawet widać na ulicy bo to my właśnii najczęściej ogladamy sie na ulicy za
            kobietami. Akurat tutaj nie ma równoupraawnienia.
            • euna Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:33
              alez ogladanie sie na ulicy nie jest wyznacznikiem reakcji biocheicznych mozgu -
              bardziej woli i przyjetch konwencji w danej kulturze. zreszta, skad wiesz ile
              kobiet oglada sie za toba ?
      • maya28 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 10:24
        Ja nikomu nie narzucam swoich sposobów na życie, wyrazilam swoje zniesmaczenie
        tekstami, które napisałyście. Nawet nie zaczełam z Wami pod tym postem
        rozmawiać. Ale Twoj tekst : "ja znam tych facetów, których żony wpatrzone w
        nich czekają z obiadem i dzidziusiem na ręku...a on właśnie wraca z
        kolejnej "delegacji"...po co oszukiwać siebie samego? nic złego nie widzę we
        flircie, nic złego nie widzę w tym, że chce się spróbować różnych rzeczy w
        życiu...wiecie dlaczego was mdli? bo boicie się być żonami tych wracających z
        delegacji..." - Tak Golinda, znam takich tatusiów. Znam takie przypadki bardzo
        dobrze ale widze, ze dla Ciebie to jest tylko kobieta godna pożałowania. Obyś
        nigdy nie musiała być w roli takiej kobiety. Bo na razie znasz to chyba od tej
        drugiej strony i sie dowartościowujesz. I tak, podtrzymuję to co napisałam o
        Twoich tipsach - ku wyjaśnieniu: skupiasz sie niesamowicie na detalach wyglądu,
        chwalisz wszem i wobec swoją idealna suknią i naśmiewasz z kiczowatej sukni
        kuzynki. Powiem Ci tak, pewnie będziesz pięknie wyglądać, ale tylko z zewnątrz.
        • golinda Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 14:38
          jak możesz oceniać kogoś, z kim nigdy nawet słowa nie zamieniłaś na żywo!?!?
          słowo pisane jest wyczyszczone z emocji, które dopisuje sobie odbiorca,
          pamiętaj o tym...
    • joasia.sadowska Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 03.07.06, 19:28
      mnie tez. i to nawet mocno.
    • gardenia_nowak Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 10:47
      Moim zdaniem druga strona (w sensie przyszły mąż/żona) ma prawo wiedzieć o
      takim podejściu do seksu/wierności/zdrady oraz o orientacji seksualnej
      partnera. Jeżeli obydwoje się na to zgodzą, zaakceptują te kwestie, to nam nic
      do tego. I niech sobie biorą również ślub kościelny, szczerze mówiąc mnie to
      mało obchodzi, co nie znaczy że nie dziwi.
      Natomiast my świadomie decydując się na cywilny - bo jesteśmy ateistami,
      uprawiamy seks przemałżeński wcale tego nie żałując, stosujemy antykoncepcję
      etc. itp. i zwyczajnie ślub kościelny w naszym przypadku to hipokryzja,
      jesteśmy odsądzani od czci i wiary. "Bo to bardzo ważne" - dla mnie tak samo
      ważny będzie ślub cywilny i zawarty w zgodzie z moimi przekonaniami.
    • misia_2309 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 11:01
      Wiele czytałam postów tego rodzaju: to tylko niewinny flirt, po prostu chemia,
      zauroczenie może zdarzyć się każdemu... - no i dobrze każdy ma prawo zyć jak
      chce.
      Tylko potem nie piszcie rozpaczliwych postów typu: zdradziłam, on mnie zdradza,
      moje małżeństwo to ruina, już go nie kocham... Bo przecież macie to na własne
      życzenie. Jeśli ktoś chce mieć silny trwały związek, kochającą i wspierającą
      się rodzinę to musi nad tym nieustannie pracować, w czesie całego małżeństwa, a
      nawet jeszcze przed nim!
    • przemkowa.b Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 11:11
      zgadzam się.
    • przemkowa.b Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 11:26
      zasady to jedno, a chemia co innego.
      Jesli ma się silne zasady i przekonania, nic tym nie zachwieje. Abni teraz, ani
      za 10 lat, ani za 20. I jesli oboje małożonkowie trzymaja się TYCH SAMYCH zasad.
    • magdalenkaaa4 Re: zrobiło mi sie niedobrze.. 04.07.06, 20:03
      szczerze mówiąc to ja też tego nie rozumiem. miałam paru innych facetów ale
      odkąd poznałam tego za którego wychodzę 12.08 za mąż, wogóle sobie nie wyobrażam
      bycia z kimś innym. A jesteśmy razem prawie 4 lata. a już szczególnie zeby kto
      inny mnie dotykał, przytulał o seksie to już nie wspomnę. no nie wiem mi jest
      tak dobrze i o nikim innym nie myślęsmileno ale każdy ma to co lubi prawda? mnie
      tam nie mdli wcalewink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja