co z kwiatami?

03.07.06, 17:22
Klauzule klauzulami o nieprzynoszeniu kwiatów, a goście sobie... Naniosą
każdy coś pięknego, niepowtarzalnego etc. i coś trzeba z tym zrobić. Pytanie
CO? Macie pomysły co zrobić z kwiatkami, gdy już zapakujecie nimi pół
samochodu? Część można zabrać tam gdzie wesele, w formie dekoracji, a reszta?
Przecież "po drodze" nie da rady np. zostawić w domu... Może
kogoś "zatrudnić" w tej kwestii? Świadkowie odpadają, goście też...

Czekam na pomysły smile
    • rosaanna Re: co z kwiatami? 03.07.06, 22:22
      Witam!
      W niektórych Parafiach jest zostawiania części kwiatów do przystrojenia
      ołtarza. Może to jest jakiś wyjście... Ja uwielbiam kwiaty tak że po ślubie nie
      mogłam się nacieszyc taką ilością ich w domu. Tak więc ja chyba nie mogłabym
      odmówić sobie tej raści. Chyba żeby powybierać te najpiękniejsze do
      pozostawienia a reszty sie pozbyć. Ech...
      • sierpniowe_popoludnie Re: co z kwiatami? 04.07.06, 08:58
        No tak, w parafiach, a jak my bierzemy ślub cywilny? Też kocham kwiaty i
        niechciałabym, żeby mi to wszystko starannie wybrane przez gości natychmiast
        zwiędło sad I stąd pytanie, bo nie wiem jak o nie zadbać. A że dużo tego na
        każdym ślubie to nikogo przekonywać nie trzeba.
        • mariszka72 Re: co z kwiatami? 04.07.06, 10:51
          Myśmy poprostu zrezygnowali z tego "zwyczaju", wyjaśniliśmy (przy zapraszaniu)
          wszystkim nasze poglądy, w rezultacie czego wszyscy goście uszanowali naszą
          prośbę o nie przynoszenie kwiatów i problem "co z nimi zrobić" czy "kto
          zaopiekuje się kwiatami" odpadł w sposób naturalny.

          Ale jak ktoś lubi duże ilości kwiatów, to musi coś wykombinować...
    • wrednamadzia Re: co z kwiatami? 04.07.06, 11:20
      Wszystkie zabraliśmy do restauracji, w której mieliśmy wesele smile Obsługa była
      na to przygotowana, bo po pierwsze wcześniej uprzedzona a po drugie to przecież
      nie my piersi i nie ostatni mieliśmy tam wesele smile Po weselu część kwiatów
      pojechała to jednych rodziców, część do drugich, a część (najmniejszą)
      zabraliśmy do naszego mieszkanka. 2 dni po weselu wyjechaliśmy w podróż a
      rodzice doglądali naszych kwiatków. Przeglądali wiązanki, usuwali te padnięte,
      wymieniali wodę i dzięki temu po powrocie (po 10 dniach) nareszcie mogliśmy
      nimi się nacieszyć.
Pełna wersja