Tatuś

12.07.06, 08:34
ech...mam spory problem
w grudniu moi rodzice się rozwiedli
ciągle jeszcze mieszkają w jednym domu, ale pewnie niedługo to się skończy
delikatnie mówiąc, nie darzą się sympatią...
kilka tygodni temu mój M. rozmawiał ze swoimi rodzicami na temat pieniędzy
oni powiedzieli, że jako prezent ślubny dadzą nam 10.000zł, a oczywiście
potem będą nam pomagać, jeśli tej pomocy będziemy potrzebować (są bardzo
majętnymi ludźmi)
podzielił się tą wiadomością z moją mamą, która już kilka tygodni temu
przelała nam taką samą kwotę (mimo, że za wesele płacimy sami)
mój "tatuś" jakoś nie zamierza jej ani oddać połowy kwoty, ani w ogóle chyba
nie ma zamiaru dawać nam czegokolwiek
w związku z tym moja mama orzekła, że nie ma prawa wstępu na wesele
to bardzo trudna dla mnie sytuacja, bo z jednej strony mama bardzo nam
pomaga, interesuje się wszystkim i od zawsze była bez zarzutu i zawsze
mogliśmy na nią liczyć..., z drugiej strony...to w końcu mój ojciec i chyba
będzie mi przykro jak go nie będzie na weselu...
(poza tym, że całe życie stwarzał mamie problemy, w ogóle różnie z nim bywa)

nie wiem co mam robić...w żaden sposób nie chcę nikogo skrzywdzić...
    • dark8 Re: Tatuś 12.07.06, 08:42
      Fakt,sytuacja nie do pozazdroszczenia. A jakie są Twoje relacje z tatą? Mamie
      nie dziwię się. Może spróbuj z nią delikatnie porozmawiać i powiedzieć, że mimo
      wszystko to Twój ojciec. A jej bardzo dziękujesz za okazaną pomoc i wiesz, że
      możesz na nią liczyć.
      • laura1231 Re: Tatuś 12.07.06, 08:51
        a ja bym odczekała trochę czy twój tata sam sie cos odezwie, jesli nie to
        porozmawiałabym z nim - w końcu to ojciec i masz prawo szczerze z nim pogadać.
        Zapytałabym jak się zapatruje na taką czy inną sytuację. To że rozchodzi się z
        twoją matką nie oznacza że odchodzi od córki, jeśli tego nie rozumie to niech
        spada
        • askiem Re: Tatuś 12.07.06, 08:57
          A ja pogodziłam się z tym, że mojego taty nie będzie na ślubie.
          Moi rodzice są 8 lat po rozwodzie, nie utrzymują żadnych kontaktów a tata wręcz
          jest chory jak słyszy o mamie. Po co więc mam fundować wszystkim niezdrową
          atmosferę?
          Zresztą ojciec sam zdeklarował, że nie przyjdzie. Nie ma też mowy o
          jakiejkolwiek pomocy z jego strony. Trudno.
          Rozumię jednak, że stosunki z rodzicami masz dobre - porozmawiaj więc i z
          jednym i z drugim(-ą). Powiedz co jest dla ciebie ważne, jak to widzisz i
          spytaj jak oni zaopatrują się na TEN dzień.
          Powodzenia! 3mam kciuki!
      • filar_zf Re: Tatuś 12.07.06, 08:54
        Faktycznie sytuacje nie do pozazdroszczenia. Twoje relacje z ojciem mają tu
        ogromne znaczenie, jeżeli sa dobre, to pogadaj z mamą tak jak radziła Dark8.
        Nie są w dobrych stosunkach, nie muszą siedzieć obok siebie, przy takiej ilości
        gości jaką masz nawet mają szansy sie nie spotkać smile
    • vinea Re: Tatuś 12.07.06, 08:52
      Z jednej strpny płacicie sami za wesele, z drugiej strony Twoja mama płaci,
      więc i wymaga. Może mamie się wydaje, że skoro płaci, to decyzuje też o
      składzie gości?
      Bo szczerze mówiąc, z jednej strony piszesz, że za wszystko płacicie sami, a z
      drugiej strony znaczną część sponsorują rodzice. Mama chyba uznała, że skoro
      płaci za wesele, to może stawiać warunki dotyczące gości.
    • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 09:02
      Współczuje Tobie tego że twoi rodzice się rozwodzą. Co do pieniędzy to też bo
      czasami i ich nadmiar może doprowadzić do problemów.Jak dla mnie to akurat
      takie sprawy nie stanowią problemu.Ja bym chyba prosiła mame o zabranie choćby
      połowy kwoty a co do ojca to zależy czy on ma pieniądze czy nie,ale ja w jestem
      taka zebym nie potrafila sie upominać i zapomniałabym o temacie.
      W moim przypadku jest tak że każdy nawet najdrobniejszy prezent ciężko mi
      przyjąć, ponieważ uwielbiam prezenty... ale dawać innym! My nie rozmawiamy z
      nikim na temat kasy i nie oczekujemy od naszych rodziców pieniędzy! bardzo będę
      wdzięczna jak mama czy tata pomogą nam pomalować ściany w pokojach itd. Wkońcu
      zakładamy rodzinę i powinniśmy umieć dać sobię radę samemu.
      Pozdrawiam !


      mój suwaczek
      • agnieszka5661 Re: Tatuś 12.07.06, 09:10
        przykro mi golinda... crying myślę, że warto porozmawiać z rodzicami by na ten dzień
        odłożyli szelkie waśnie na bok i cieszyli się Twoim szczęściem. No, bo przecież
        tak czy inaczej to Twój Tata... Powodzenia!
      • zaba002 Re: Tatuś 12.07.06, 09:18
        Witaj, mam podobna sytuację jak Ty. Moi rodzice rozwiedli sie jak miałam 9 lat.
        Na poczatku jeździłam do ojca na weekendy było oki. Jednak rodzice sie nie
        nawidzą. Ojciec od zawsze robiła różne świństwa mamie. Dodam, że nigdy sie mna
        nie interesował jeśli chodzi o finanse. Stać go było tylko na nędzne alimenty
        (chociaż miał pieniądze bo pracuje w dobrej firmie). 4 lata temu poznałam
        mojego przyszłego męża wink) Jednak, mój ojciec nigdy go nie zapoznał, nie
        wyrażał takiej chęci (nie wspomne o 5 minutach gdy go widział przez chwilę) Po
        zaręczynach również nie chciał. Teraz ojca nie widziałam już rok, choc mieszka
        w Warszawie. Mama płaci nam za wesele, na pół z przyszłą teściową wink)). Ojciec
        nawet nie kiwnie palcem, choć wie kiedy ślub. NIE zapraszam go na wesele, do
        kościoła również nie mam ochoty. Nie będę nawet myśleć o nim. Jeśli Twój ojciec
        nie pomaga Tobie teraz to uważam, że nie powinnas go zapraszać.
        Pozdrawiam, Ania


        mój suwaczek
    • ilekobietamalat Re: Tatuś 12.07.06, 09:23
      dorosli ludzie, a nie moga sie poswiecic i dogadac w tym jednym, bardzo waznym
      dniu dla ciebie?
      uncertain
      jesli twoja mama mysli ze skoro daje wam pieniadze to ma prawo wymagac zeby
      taty nie bylo,to chyba cos jest nie tak. to troche tak jak bys miala wybrac,czy
      wolisz 10tys, czy swojego ojca.. ja sobie nie wyobrazam zeby mojego taty nie
      bylo.. zwlaszcza przez jakies nieporozumienia z matkauncertain
    • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 09:28
      ciągle jestem w kropce...
      rozmawiałam z nimi, jakiś czas temu mama powiedziała, żebym go zaprosiła, bo
      nie chce, żebym potem źle się czuła
      ale od tamtego czasu zdążył napsuć już jej sporo krwi i ona uważa, że nie
      powinno go tam być, tym bardziej, że normalne dla niego jest, że nam nie
      dokłada do niczego
      ma kompletnie niefrasobliwe podejście do życia
      o naszym ślubie wie od maja zeszłego roku, a dziś twierdzi, że nie ma pieniędzy
      (choć na swoje przyjemności i wyjazdy oczywiście ma...)
      mój brat zapytał go, czy nie uważa za stosowne, jako ojciec, kupić mi sukienki
      nie uważał.
      mogę sobie ją sama kupić, nie potrzebuję jego łachy, ale mama powiedziała, że
      jej dziecko nie będzie sobie samo kupowało sukienki ślubnej i skoro ojciec nie
      poczuwa się do obowiązku, to ona mi ją kupi
      jej mama kupiła jej sukienkę ślubną, więc ona chce zrobić to samo...
      matka mojego ojca nic w życiu mu nie dała, więc i on ma takie podejście...
      przykro mi, tym bardziej, że mój przyszły teść jest całkowitym jego
      przeciwieństwem i gdyby miał córkę, to by jej sukienkę "z gwiazd" sprowadził,
      gdyby tylko sobie zażyczyła...
      tu nie chodzi o pieniądze, tylko o sam gest...
      • filar_zf Re: Tatuś 12.07.06, 09:34
        Golidno, przepraszam, będę brutalna. W takim razie, po tym co napisałaś, zaproś
        go tylko do kościoła. Facet jest niefrasobliwy, nieodpowiedzialny i kompletnie
        wszystko olewa. Wiem, ze trudno to przełknąć, w końcu tatę się ma jednego.
      • svidy Re: Tatuś 12.07.06, 09:38
        Teraz doczytałam...
        No to trudno, jak ojciec ma takie podejście. Ty, zaprzaszając go na wesele,
        będziesz w porządku wobec siebie samej. A jak on będzie wyglądał w oczach
        Twoich, byłej żony i syna, to już inna sprawa.
        Nic na siłę. Jak już jest takim człowiekiem, że spływa wszystko, jak po gęsi, to
        trudno.
        A może się zreflektuje i Was mile zaskoczy?
      • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 09:55
        To co jak ja sama sobie kupiłam suknię ślubną to mam okropnych rodziców?! Mogę
        zrozumieć twój żal o kontakty z ojcem ale nie o to że nie dał ci ani grosza!ja
        od 7 lat sama się urządzam i nie chce nawet niczyjej pomocy. Jednak moi rodzice
        w zamian za to stwierdzili że w prezencie zrobią nam wesele. Wahaliśmy się bo
        to duże pieniądze i problem taki że goście będą zmuszeni coś tak kupić. jednak
        porozmawialiśmy szczerze z gośmi i powiedzieliśmy że nam nie chodzi o prezenty
        bo damy sobie rade a o spotkanie całej rodzinki w komplecie po tylu latach w
        tak radosnym dniu!!! Chyba o to tu chodzi a nie o kase, co?!
        Ja gdyby ktoś proponował mi 10tys na prezent to nie przyjęła bym, a napewno nie
        wymagałabym by w takim razie może każdy dał tyle samo...
        Jeżeli twój ojciec był zły dla ciebie to o to powinnas sie martwić.
        Stosunki między rodzicami nie powinny dotyczyć ciebie. masz prawo zaprosic go i
        tak powinnas zrobic i czekac na jego reakcje. w razie czego ty zrobilas
        wszystko!

        mój suwaczek
      • orangewhatever Re: Tatuś 12.07.06, 10:25
        Golinda, a mnie się właśnie wydaje, że Tobie nie zależy na ojcu, tylko na
        pieniądzach.

        pierwsze słyszę o tradycji, że ojciec płaci córce za sukienkę. a poza tym,
        czemu sama nie porozmawiasz z tatą, tylko wysyłasz brata?
        może ojcu jest przykro, że zamiast przyjść i wyjaśnić całą sytuację osobiście
        posługujesz się innymi osobami, i to nie w celu omówienia tego, co się dzieje w
        rodzinie i jak tę sytuację rozwiązać, tylko jak wytargać kasę na sukienkę.

        a skoro matka daje Wam w prezencie pieniądze, to nie może wymagać od ojca, z
        którym od jakiegoś czasu nie jest, żeby się dokładał. to chyba jej osobista
        decyzja, czy i ile pieniędzy Wam da, więc nie powinna mieć pretensji do ojca!!

        kochasz ojca?
        zależy Ci na jego obecności?
        to przestań myśleć o kasie, a pomyśl o uczuciach.
        • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:36
          naprawdę...nie oceniajcie mnie, bo nie znacie sytuacji...
          nie wysłałam brata do ojca, sam to zrobił..., bo miałam urodziny i on
          zaproponował ojcu, żeby ten może w ramach urodzin dołożył mi do sukienki
          ale wg niego stosowne było mi wysłać sms-a z życzeniami...
          nie, nie chodzi mi o pieniądze, sama się utrzymuję i mam w d... jego pieniądze,
          chodzi mi o jego zainteresowanie, a raczej jego brak...
          • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:17
            golinda napisała:

            > naprawdę...nie oceniajcie mnie, bo nie znacie sytuacji...

            zaraz, zaraz - skoro nie chcesz ocen, to po co zakladasz watek?
            I skoro opisujesz sytuacje, to dlaczego twierdzisz, ze jej nie znamy?

            > nie wysłałam brata do ojca, sam to zrobił..., bo miałam urodziny i on
            > zaproponował ojcu, żeby ten może w ramach urodzin dołożył mi do sukienki
            > ale wg niego stosowne było mi wysłać sms-a z życzeniami...

            a ten sms to czemu taka przykra sprawa... ? pamietal. To sie liczy.
            czego oczekiwalas? Gwiazdki z nieba?

            > nie, nie chodzi mi o pieniądze, sama się utrzymuję i mam w d... jego
            pieniądze,

            no, z poprzednich postow wynika raczej cos przeciwnego...

            > chodzi mi o jego zainteresowanie, a raczej jego brak...

            skoro tak, nie zapraszaj do na wesele i przejdz nad tym do porzadku dziennego
            • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 11:26
              wysłanie dziecku sms-a z życzeniami urodzinowymi jest ok?!?
              ja tak nie uważam! sms-y może służą do poinformowania o pięciominutowym
              spóźnieniu i wielu różnych rzeczy, ale na pewno nie do przekazywania życzeń...
              to tak trudno zadzwonić?
              moja mama może do mnie zadzwonić, przyjaciele, znajomi też mogą, ale mój stary
              już nie może?
              zajeb... nowoczesny się zrobił i nauczył się sms-y wysyłać, pięknie! gratuluję
              mu, ale ta forma życzeń jest dla mnie nie do przyjęcia...
              • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:32
                golinda napisała:

                > zajeb... nowoczesny się zrobił i nauczył się sms-y wysyłać, pięknie!
                gratuluję
                > mu, ale ta forma życzeń jest dla mnie nie do przyjęcia...

                a powiedzialas mu to?
                I jak wielka jest roznica miedzy telefonem a sms-em?
        • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:08
          orangewhatever napisała:

          > Golinda, a mnie się właśnie wydaje, że Tobie nie zależy na ojcu, tylko na
          > pieniądzach.
          >
          > pierwsze słyszę o tradycji, że ojciec płaci córce za sukienkę.

          Mam takie same odczucia....
      • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:07
        golinda,

        pomijajc juz fakt tego "oczekiwani" na pieniadza i wyczuwalana w Twoich postach
        postawe "no, przeciez powinien wesprzec wychodzaca za maz corke finansowo", to
        czytajac o waszych wewn rodzinnych relacjach zaprosilabaym go na slub. Tylko.
        Nie chcialabym, ze moja mama - na ktora, jak sama napisalas, zawsze mozesz
        liczyc - zle sie czula na moim slubie i weselu.
        I to byloby dla mnie najwazniejsze.
        zwlaszcza, ze wyglada na to, ze ojcu za bardzo na Tobie nie zalezy...
      • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:14
        golinda napisała:


        > normalne dla niego jest, że nam nie
        > dokłada do niczego

        o Chryste...
        A niby dlaczego mialby dokladac????

        > ma kompletnie niefrasobliwe podejście do życia
        > o naszym ślubie wie od maja zeszłego roku, a dziś twierdzi, że nie ma
        pieniędzy (choć na swoje przyjemności i wyjazdy oczywiście ma...)


        AAaaaa - czyli zarabia, ale ma z tego dokladac doroslej corce, a nie realizowac
        swoje plany ? I to by bylo odpowiedzialne??? Ciekawe podejscie, ciekawe...

        > mogę sobie ją sama kupić, nie potrzebuję jego łachy, ale mama powiedziała, że
        > jej dziecko nie będzie sobie samo kupowało sukienki ślubnej

        tego to juz w ogole nie rozumiem...

        Ale ogolnie - jak czytam takie posty, z ktorych roszczenia finansowe az sie
        wylewaja, to mnie wszystkie zeby bola...

        Rodzice Cie wychowali, jestes dorosla - utrzymuj sie.
        Nie maja wobec Ciebie juz teraz zadnych obowiazkow.
        jestes dorosla.

        Wrrrrr...



        • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 11:33
          przykro mi, że ciebie rodzice inaczej wychowali
          nie jesteśmy zwierzętami i nie wyfruwamy z gniazda, nie utrzymując kontaktów z
          rodziną
          jesteśmy po to, żeby się wspierać i sobie pomagać, interesować się sobą
          czy on zapytał mnie chociaż, czy potrzebuję jakiejś pomocy od niego? (i nie mam
          tu na myśli pieniędzy...)
          realizacja planów?!? buahahaha!!! on całe życie myśli tylko o sobie i swoich
          planach..., a jak się zakłada rodzinę, to powinno się walczyć ze swoim egoizmem
          gdyby nie mama i jej wieczna walka z nim, nie miałabym szans na studia w
          Warszawie, a potem za granicą, bo on nie uważałby za stosowne pomóc mi...(nie,
          nie obijałam się podczas studiów, ciężko pracowałam...)
          i co robiłabym teraz? zasilałabym rzesze bezrobotnych w moim rodzinnym mieście,
          skończywszy jeden z przyszłościowych kierunków na "prestiżowej" miejscowej
          uczelni...
          • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 12:16
            > przykro mi, że ciebie rodzice inaczej wychowali

            zupelnie niepotrzebnie jest Ci przykro wink

            > jesteśmy po to, żeby się wspierać i sobie pomagać, interesować się sobą

            Interesowanie sie nie rowna sie pomoc finansowa. Inna kwestia, ze Twoj tata nie
            przejawia innych form, ale tez widac po Twoich postach ze najbardziej to by Ci
            sie teraz forma finansowa odpowiadala....

            > realizacja planów?!? buahahaha!!! on całe życie myśli tylko o sobie i swoich
            > planach...,

            I bardzo dobrze, ze mysli o swoich planach...

            > a jak się zakłada rodzinę, to powinno się walczyć ze swoim egoizmem

            Aaaa - czyli jak sie ma corke, to niewazne sa plany i marzenia ojca, tylko
            corki na pierwszym miejscu? Najpierw jej potrzeby, potem ojca? Ciekawa
            koncepcja. to sie nazywa "toksyczne dziecko" A ty przejawiasz bardzo
            egocentryczna postawe.

            > gdyby nie mama i jej wieczna walka z nim, nie miałabym szans na studia w
            > Warszawie, a potem za granicą, bo on nie uważałby za stosowne pomóc mi...(

            a to akurat niefajne z jego strony, zgadzam sie

            > i co robiłabym teraz? zasilałabym rzesze bezrobotnych w moim rodzinnym
            mieście, skończywszy jeden z przyszłościowych kierunków na "prestiżowej"
            miejscowej uczelni...

            Tu akurat twierdzic tego nie mozesz.
            Ale wnisokuje s Twojego stwierdzenia i poprzednich postow, ze Ci sie
            powodiodlo, skonczylas studia, pewnie pracujesz..
            A skoro tak, to nie powinnas miec klopotow ze sfinansowaniem wlasnego wesela i
            nie powinnas oczekiwac wsparcia finansowego od ojca, co wiecej domagac sie z
            jego strony przedlozenia Twoich potrzeb nad jego wlasne...

    • svidy Re: Tatuś 12.07.06, 09:31
      Jaki by nie był, to jednak ojciec... Sama zresztą piszesz, że różnie z nim bywa.
      Uważam, że na weselu córki powinien być, a Twoja mama nie może od Ciebie
      wymagać, żeby go nie było, bo tylko Tobie sprawia przykrość. To, co jest między
      nimi, to ich sprawa. Najgorzej, gdy się w małżeńskie porachunki miesza dzieci
      (choć w tym przypadku dzieckiem jest dorosła kobita, ale schemat ten sam).
      Mie muszą siedzieć obok siebie na weselu, Twoja mama, jeśli chce, to nawet niech
      przyjdzie z jakąś osoba towarzyszącą.
      A to, że rodzice Twojego narzeczonego mieli taki, a nie inny gest w Waszym
      kierunku, to inna sprawa. Co za tym idzie, Twoja mama pewnie nie chciała być
      "gorsza" i zrobiła podobnie. Widocznie również ją na to stać. Podejrzewam, że
      gdyby tych pieniędzy nie miała, to nie byłoby całej sprawy. Taki miała gest i
      koniec. Z tatą są po rozwodzie, czyli rozumiem, rozdzielność majątkowa itd.
      Znowu, nie może wymagać od ojca, żeby jej oddał połowę kasy, bo dobrowolnie
      odpaliła Wam 10 tys. A może ojciec nie ma zwyczajnie kasy, albo kupił Wam już
      bilety w podróż dookoła świata np. Mama powinna z ojcem uzgodnic wcześniej, jaki
      ma zamiar i co on na to, czy partycypuje w przelewie na konto dzieci, czy nie. A
      tak, postawiła go przed faktem dokonanym.
      Daj znać, jak sprawę rozwiązałaś! Przykro mi, że powstał taki "kwas" przed samym
      Waszym ślubem...
      • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 09:42
        widzisz svidy, sprawa nie jest taka prosta, o pieniądzach rozmowa była już
        wcześniej
        powiedzieliśmy, że skoro chcemy się pobrać i zrobić wesele, to sami za nie
        płacimy
        dlatego rodzice powiedzieli, że dadzą nam pieniądze w prezencie
        wydawało nam się, że jasne jest dla mojego ojca, że do prezentu ślubnego swojej
        jedynej córki powinien się dołożyć
        a dla mamy to nie jest mała kwota...jest ona jednak, w przeciwieństwie do ojca,
        osobą odpowiedzialną i nie pozwoliłaby nigdy, żeby ktoś potem mi wytknął, że od
        tamtej rodziny dostaliśmy więcej (wiadomo jacy bywają ludzie...)
        mama naprawdę była przez całe życie cierpliwa i znosiła jego "jazdy", ale
        miarka się w pewnym momencie przebrała
        źle mi z tym, że on tak nieodpowiedzialnie do tego podchodzi...
        źle mi będzie, jeśli go nie zaproszę na wesele, ale bardzo nie chcę, żeby mamie
        było przykro, bo naprawdę bardzo dużo jej zawdzięczamy z moim bratem...ojcu
        zdecydowanie mniej...
        • svidy Re: Tatuś 12.07.06, 10:06
          Golinda, to zmienia postać rzeczy w takim razie...
          Tak abstahując od tematu, przypomina mi się ojciec mojej przyjaciółki,
          Zbyszek-luzak, który żył bezstresowo całe życie. W czasach głębokiego PRL-u np.,
          matka przyjaciółki jeździła do swoich rodziców na wieś, przywoziła kiełbasę,
          jajka itp., żeby dzieci miały co jeść, a Zbychu kiełbasę zjadał w nocy, a z
          jajek... robił sobie maseczkę na włosy.
          Widzę, że Twój ojciec to podobny typ człowieka. Taki jest Zbychu-luzak i nic nie
          poradzisz.
          Może pogadaj z nim szczerze, powiedz co Ci na sercu leży, że Ci przykro, bo to
          Twój ślub itd., dlaczego on tak nieodpowiedzialnie do tego podchodzi, weź go pod
          włos i zobaczysz, co powie. Bez mamy, tylko Ty i on w 4 oczy. Może Ty na niego
          wpłyniesz? Powiedz, jakie mama ma na ten temat zdanie, jakie Ty, że Ci przykro,
          bo stoisz między młotem, a kowadłem itd. Niech Ci chociaż przedstawi swoje
          stanowisko w tej sprawie.

        • orangewhatever Re: Tatuś 12.07.06, 18:29
          załamałaś mniebig_grin

          > a dla mamy to nie jest mała kwota...jest ona jednak, w przeciwieństwie do
          ojca,
          >
          > osobą odpowiedzialną i nie pozwoliłaby nigdy, żeby ktoś potem mi wytknął, że
          od
          >
          > tamtej rodziny dostaliśmy więcej (wiadomo jacy bywają ludzie...)

          no ja pier..., tak, policytujcie się teraz z narzeczonym, którzy rodzice dadzą
          więcej.

          szkoda gadać.
          • szara82 Czy to grzech mieć... 12.07.06, 19:22
            ...bogatych rodziców albo teściów??? Czy to źle, że chcą dać prezent taki, na jaki ich stać?? A jak już samemu jest się bogatym to kaplica??
            To jedna sprawa, a druga to nie dawanie mniej niż tamta strona, bo cośtam. To już lekkie przegięcie.
            Nie mniej jednak przyjmowanie prezentów (o ile rzeczywiście ktoś chce nam je dać jako prezent, nie "pomoc" czy "zobowiązanie") jest najnaturalniejsze pod słońcem.
            • ewik_75 Re: Czy to grzech mieć... 13.07.06, 08:56
              szara82 napisała:

              > Nie mniej jednak przyjmowanie prezentów (o ile rzeczywiście ktoś chce nam je
              da
              > ć jako prezent, nie "pomoc" czy "zobowiązanie") jest najnaturalniejsze pod
              słoń
              > cem.

              Przyjmowanie - tak.
              ASle oczekiwanie ich, jako cos "naturalnego" i jeszcze pisanie, ze jesli jedna
              strona da mniej od drugiej to swiadczy o niedopowiedzialnosci naturalne nie
              jest.
              Jest obrzydzliwe.

              A w byciu bogatym nic zlego nie ma.
              >
          • ewik_75 Re: Tatuś 13.07.06, 08:54
            jest ona jednak, w przeciwieństwie do
            >
            > ojca,
            > >
            > > osobą odpowiedzialną i nie pozwoliłaby nigdy, żeby ktoś potem mi wytknął,
            > że
            > od
            > >
            > > tamtej rodziny dostaliśmy więcej

            Orangewhatever - dokladnie tak!!!
            I jeszcze wiazanie tego z "odpowiedzialnością".
            Czyli - jesli mama nie dalaby nic, albo mniej niz tamta rodzia, to bylaby
            niedopowiedzialna... Podobnie jak tatus, zreszta...

            Odechciewa sie komentarzy...
            • golinda Re: Tatuś 13.07.06, 09:02
              odbiegłyście trochę od tematu drogie panie...
              nie waszą sprawą są nasze pieniądze!
              moim problemem jest tutaj coś innego i jesli tego nie rozumiecie, nie
              wypowiadajacie się, ok?

              KSZTAŁT NASZEGO WIELKIEGO DNIA NIE ZALEŻY OD PIENIĘDZY NASZYCH RODZICÓW,
              JASNE?!?

              jeśli dla kogoś nie jest jasne, to szkoda, ale ja nie zamierzam tego po raz n-
              ty tłumaczyć
              tak, mama zapragnęła kupić mi sukienkę, ale nie dlatego, że sama na to nie mogę
              sobie pozwolić, tylko dlatego, że jest to dla niej jakiś symbol...jeśli to też
              jest dla was za trudne, cóż...
              • ewik_75 Re: Tatuś 13.07.06, 09:04
                golinda,

                symbol, nie symbol nie mozesz w tej sytuacji mowic, jaka to jestes niesamowicie
                samodzielna i jak to za wszystko placicie sami.
                Przeczysz sama sobie.

                A co do taty - to juz sie wypowiedzialam. Zaprosilabym tylko do kosciola.
    • bezia74 Re: Tatuś 12.07.06, 09:38
      ja miałam 8 lat, kiedy ojciec uciekł do innej kobiety, też miałam dylemat czy
      go zaprosić nas swój ślub, właściwie jest dla mnie obcym człowiekiem, nie ma
      między nami bliskich relacji, jednak ostatecznie zdecydowałam, że go zaproszę
      (razem z jego synem z drugiego małżeństwa - w końcu to też mój brat), ale chyba
      tylko dlatego, że mój starszy brak, który ożenił się rok temu i właśnie tak
      zrobił. Ale nie jestem przekonana, że jest to słuszna decyzja.
    • malaszka4 Re: Tatuś 12.07.06, 09:52
      rodzice rozwodza sie dopiero teraz, czyli przez cale woje dzicinstwo i
      dorastanie byli przy tobie oboje
      jakie masz stosunku z ojcem?
      jakim byl ojcem?
      czy kochasz go, czy tez zaznalas od niego krzywdy
      jezeli chcesz go widziec, zapros go
      a jestem przekonana, ze stanie na wysokosci zadania
      jest twoim ojcem, a niesnaski z matką to nie jest temat glowny w dniu twojego
      slubu
      matka placi, ale nie pozwol jej, zeby stawiala warunki
      moj ojciec (rodzice rozwiedli sie kiedy bylam dzieckiem)
      byl zaproszony na slub i wesele
      nie prosilam go o dokladanie sie, byl zaproszony jako gosc zwyczajnie
      on tz nie wyszedla z taką inicjatywa, ale zalu nie mialam, bo na nic nie
      czekalam
      zaprosilam bez - ze tak powiem - warunkow
      ale dostalismy od niego w prezencie calkiem spora sume
      jako prezent - nie wklad w organizacje wesela
      moze twoj ojciec chce pokazac matce, ze nie bedzie tanczyl jak ona mu zagramoze
      czuje sie przymuszany - stary nie dal 10 kola to na wesele nie pojdzie
      ale jestem przekonana, ze zachowa sie honorowo i na ile bedzie mogl sobie
      pozwolic z golymi rekami nie przyjdzie
      nieladnie w tej sytuacji zachowuje sie matka, uwazam, stosując taki
      roszczeniowo warunkowy szntaz
    • lady_of_avalon Re: Tatuś 12.07.06, 09:53
      A ja szczerze mówiąc nie rozumiem twojej mamy. Nie rozumiem jak o jej
      odpowiedzialności ma swiadczyc fakt, że musi wam dac tyle samo kasy co
      teściowie??? Nawet jak jej na to nie stać??? Dla mnie to paranoja!!! Moja
      teściowa jest dużo biedniejsza od moich rodziców i nie oczekujemy od niej
      złamanego grosza tylko sama jej obecnośc na weselu, chociaz od moich rodziców
      doatliśmy mieszkanie.... Nie rozumiem tez czemu jesli już na taki gest się
      zdobyła, to wymaga teraz od swojego byłego męża żeby się do tekj kwoty
      dołożył... To chyba w tym moencie jego prywatna sprawa co da wam w prezencie, w
      jakiej ilości i kiedy...
      Nie chce bronić twojego ojca, ale to stricte fianansowe podejcie do sprawy -
      nie zaplail to nie przyjdzie - jest dla mnie niesmaczne... Rozumiem jakby
      powodowaly wami jeszcze jakies inne - powazniejsze - wzgledy (i mam nadzieje ze
      tak jest...)


      P.S. My zaprosilismy na wesele ojca mojego narzeczonego, ktory go ostanio 5 lat
      temu na oczy widzial. I cale zycie sie nim zupelnie nie interesował. Ale
      zachowalismy sie wielkodusznie i czujemy sie w porzadku. Teraz to tylko jemu
      moze byc glupio...
      • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:01
        tak, mogę go zaprosić, żeby mu było głupio...
        a sprawa nie dotyczy tylko finansów, bo gdyby tak było, to nie byłoby problemu
        tu chodzi o jego niefrasobliwe podejście do życia i sposób w jaki traktuje to
        wszystko
        ja czuję się tak, jakby miał to wszystko w dupie
        nie jestem pewna, czy zna datę naszego ślubu...
        ani razu nie zapytał, czy potrzebujemy moze jakiejs pomocy (w końcu on jest "na
        miejscu", a my 500km stamtąd), dla porównania - ojciec M. wiele spraw dla nas
        załatwia
        cóż, rodziców się nie wybiera..., dobrze, że chociaż mama trafiła mi się super!
        • lady_of_avalon Re: Tatuś 12.07.06, 10:03
          Wiesz co, są ojcowie, którym można zarzucic duuuużo wiecej niż niefrasobliwy
          stosunek do życia...
          • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:12
            tak, ale dlaczego mam patrzeć na tych gorszych, skoro jest wielu lepszych...
            naprawdę mi przykro, jak czytam wątki, w których dziewczyny piszą, że są takie
            szczęśliwe, że ojciec będzie je prowadził do ołtarza albo, że zaproponował, że
            kupi im sukienkę (i naprawdę nie chodzi mi o pieniądze!!!)
            mój nawet o tym nie chciał słyszeć...
            a mama mówiła, że wyszła za niego min. dlatego, że był tak bardzo
            odpowiedzialnym człowiekiem...rozsądnym i dojrzałym...a teraz co? uwstecznił
            się?!?
            • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 10:30
              Golinda! A ja Ci napiszę coś zupełnie odmiennego niż wszystkie dziewczęta,
              które piszą o kochanych ojcach. Mój był akurat kawałem sk... Na szczęście zapił
              się skutecznie kilka lat temu i więcej krwi nikomu już nie napsuje. Cała jego
              rodzinka oczywiście trzymała zawsze jego stronę. Gdyby żył, to ani on, ani nikt
              z jego strony nie wiedziałby nic o naszym ślubie - po co ten stres i ewentualne
              rozruby w kościele. Stary napsuł krwi i mojej matce i mnie i wszystkim naokoło
              i cieszę się, że już go nie ma - i mam spokojną głowę! Wiesz, ja po prostu nie
              rozumiem jak można być takim zwyrodnialce w stosunku do swojej najbliższej
              rodziny. Na hasła z seii "ale t przecież twój ojciec" zawsze odpowiadałam -
              "chcesz to ci go oddam gratis, będziesz mieć dwóch i zobaczysz jaki
              to "kochający tatuś" :] Najgorsze jest to, że potem na stare lata ci "kochający
              tatusiowie" bez zdania racji domagają się od dzieci alimentów i opieki - a ja
              się pytam - za co????? i jakim prawem.. wrrr
              Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę udanego wyboru wyjścia z sytuacji
              • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:40
                Ann:
                to właśnie mówi moja mama:
                zobaczycie, on jeszcze do was rękę wyciągnie po pieniądze i każe się sobą
                opiekować, tak jak robi to jego matka...
                i ja wiem, że tak będzie, tylko nie wiem, czy on zdaje sobie sprawę, że na
                takie coś to trzeba sobie zasłużyć...
                • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:09
                  tiaaa, my Golina wiemy, że trzeba sobie zapracować na dobre traktowanie na
                  starość, niestety "tacy tatusiowie" niekoniecznie. niestety - jest jeszcze
                  prawo, które niestety zazwyczaj przychyla się do ich wniosków uncertain
                  • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 11:22
                    tak ann, ale mój tatuś całe życie dawał nam przykład, jak pięknie można prawo w
                    dupę kopać...
                    sam na siebie tym bicz ukręcił wink
                    • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:25
                      no to chociaż w jednym się przydał wink
                    • szara82 Re: Tatuś 12.07.06, 11:27
                      Golinda, skup się. Odłóż na bok sprawy finansowe, to co ludzie powiedzą, co wypada, co nie wypada. Wsłuchaj się tylko w siebie i odpowiedz szczerze - chcesz mieć ojca na ślubie i weselu?
                      Jeśli tak - zaproś go i resztę miej wielkodusznie w du.ie.
                      Jeśli nie - nie zapraszaj i też resztę miej wiesz gdzie.
                      PS: Ja swojego nie zapraszam, nie utrzymuje ze mną kontaktów od maleńkiego, więc nie widzę powodów, by mój ślub go nagle zainteresował. Piszę, żebyś wiedziała, że są śluby i wesela bez kompletu rodziców.
                      Pozdrawiam i trzymam kciuki!
                      • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:30
                        u mnie na ślubie będzie tylko moja mama. mój stary zapił się skutecznie,
                        teściowa niestety zmarła dawn temu, a teść ma wszystko w du.pie - zapija się i
                        wyzywa nas od złamasów i chu.jów uncertain więc nie widzimy powodu do zapraszania go
                        • kika_new Re: Tatuś 12.07.06, 23:03
                          Trzymam kciuki za Twoje malzenstwo, bo poslubiasz syna alkoholika; mam nadzieje
                          ze nie gotujesz sobie takiego losu jak Twoja matka. I mam nadzieje ze zdajecie
                          sobie sprawe, ze jestescie w grupie podwyzszonego ryzyka. Pozdrawiam cieplo.
              • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 10:43
                Twoja sytuacja jest straszna, ponieważ mimo iż ojca już nie ma to nadal to w
                tobie siedzi. Pamiętaj że puki nie wybaczysz mu i nie będziesz cieszyć się z
                jego śmierci to nigdy nie zaznasz spokoju i nie ułozysz sobie życia. ja mimo iz
                czegoś podobnego nie przeżyłam wiem co to jest ciężka sytuacja w domu.
                Co do sytuacji golindy to z jej wypowiedzi wynika że owszem rodzice się nie
                znoszą ale ona ciągle wałkuje temat kasy. Ja mam gdzieś pieniądze kogoś nawet
                rodziców i nie chce ani od teściów ani od rodziców pieniędzy. Owszem myśle że
                pomogą nam jak będziemy przymierać głodem,ale narazie jakoś nam idzie! Nigdy nie
                wymagałam ani nie chciałam by rodzice coś mi kupowali. To ja nawet
                zaproponowałam mamie że zapłace za jej kreacje na nasze wesele bo niestety miała
                krucho z kasą, ale nie chciała. Ja uwielbiam dawać prezenty i rozdaje je na
                każdym kroku. Juz nawet mysle o jakis drobiazgach dla gości w podziękowaniu.
                może każdemu zgram płyte z wesela. To chyba dobry pomysł, co?
                • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:06
                  Paola, nigdy, przenigdy nikomu nie mów, że nie ułoży sobie życia dopóki nie
                  wybaczy jakiemuś pijakowi i katowi. Tak, cieszę się że on nie żyje, bo dzięki
                  temu mogę sobie spokojnie układać życie bez lęku o to, co taki degenerat
                  jeszcze sobie w życiu ubzdurałby dla samego napsucia krwi mi i mojej rodzinie.
                  Wbrew temu co napisałaś - ułożyłam sobie szczęśliwe życie - a troche latek mam
                  na karku już i niech nikt mi nie mówi, że należy wybaczać takie rzeczy jak
                  uciekanie przed latającymi nożami i innymi "milusimi" rzeczami. Mam po prostu
                  dużo bardziej "wyczulony węch" niż dzieci z przykładnych domów. A to jest
                  bardzo cenna sprawa.
                  • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:10
                    Sorry jeżeli cię uraziłam ale jestem katoliczką i staram się ludziom wybaczać
                    różne rzeczy! też przeżywałam horror w swoim czasie i szczerze kiedyś myślałam
                    podobnie jak ty ale teraz wszytsko się zmieniło! Staram się rozumieć ludzi
                    którzy są tacy bo zaczynam doszukiwac się przyczyn takiego postępowania. Może
                    twój ojciec też nie miał ciekawego życia i wybrał podobną drogę?!
                    Ja tak tylko spekuluje i nie narzucam ci mojego zdania w żadnym wypadku!
                    Pozdrówki

                    mój suwaczek
                    • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:20
                      Paola, nie uraziłas mnie, bo ja się tak łatwo nie obrażam. Wytłumaczę Ci to
                      inaczej: Niestety istnieje taki stereotyp, który wszyscy powtarzają -
                      "wybaczaj, bo będziesz mieć źle w życiu". Co ma wybaczenie do zapomnienia
                      pewnych rzeczach? Kompletnie nic. Pamiętamy takie rzeczy, takie doświadczenia i
                      wiemy co drugiemu człowiekowi może odwalić. Raczej nigdy w życiu nie zpomni się
                      lecącego noża, stryczka zrobionego z linki holowniczej do samochodu zawieszonej
                      na drzwiach czy drzwi pociętych tasaczkiem do mięsa. To wszystko są
                      doświadczenia. Można się od nich odciąć, ale nie zapomnieć. Można mieć
                      szczęśliwą rodzinę, być szczęśliwym, kochać, ale obrazów zatrzeć się nie da.
                      Dlatego się cieszę z tej śmierci, bo wiem, że nie będę już świadkiem ani ofiarą
                      takich "cyrków" i terroru.
                      Również pozdrawiam cieplutko smile
                      • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:31
                        Masz racje, ale ja nie mówiełam o zapomnieniu! Ja wiele rzeczy wybaczyłam ale
                        pamiętam o nich! Jednak z jego śmierci nie powinnas się cieszyć! Takie jest moje
                        zdanie! poza tym masz całkowitą rację!
                        A tak wogóle kiedy ślub?

                        mój suwaczek
                        • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:35
                          cywilny miałam 13 maja, kościelny 29 lipca smile
                          • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:45
                            To super! A nie chciałaś razem?!
                            ja mam konkordatowy.
                            Życzę Ci by twoja rodzinka była cudowna i bardzo się kochała!
                            Wszystko będzie dobrze!

                            mój suwaczek
                            • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 11:52
                              Ano widzisz Paola - te dwa oddzielne śluby to też przez "kochanego tatusia"
                              mojego K. - dłuższa historia (sprawy administracyjno - prawne), ale już
                              załatwiliśmy.
                              Dzięki za życzonka i Tobie również wszystkiego naj! Pozdrowionka!
          • dark8 Re: Tatuś 12.07.06, 10:29
            Właśnie, ojciec narzeczonego nigdy nie wylewał za kołnierz,dla niego wesele to
            jest dobra okazja, żeby się napić. Prosiłam lubego, żeby pogadał z ojcem i
            wytłumaczył mu, że ojciec młodego nie powinien zataczać się na weselu. Jego tato
            stwierdził, że postara się na weselu trzymać ale na poprawinach, to nie będzie
            sobie odmawiał. Mnie aż ciarki przechodzą, jak pomyśle, jakie może dać
            przedstawienie. Tym bardziej,że na weselu starszego syna musieli go wynieść.
      • askiem Re: Tatuś 12.07.06, 10:10
        To wszytsko zależy jakim typem człowieka jest twój ojciec. Mój nigdy nie
        przejawiał większego zainteresowania sprawami moimi czy mojej siostry. Na
        urodziny, imieniny (swoje! i jego), święta... przychodziłyśmy do niego. Nasze
        spotkania ograniczają się do wymiany informacji. Nawet jakbym chciała
        ocieplenia stosunków, to jest to nie możliwe, gdyż on za każdym razem ubliża
        mojej mamie. Mimo, że to on odszedł do innej kobiety.
        Niedawno stwierdził, że "zobaczy czy wogóle pofatyguje się przyjść do
        kościoła...".
        Wesele mieliśmy organizować sami, ale rodzice zobowiązali się pomóc. Teściowie
        dają 1/3 kwoty, 1/3 my i 1/3 moja mama. Moja mama zobowiązała się dorzucić nam
        dość sporą kwotę (bierze kredyt), mimo iż zarabia marną kasę, ma jeszcze moją
        siostrę na utrzymaniu (studenkę 2-go roku)...
        A mój ojciec nic. Zero zainteresowania, czy mamy, na ile i za ile robimy, czy
        coś pomóc (nawet w sposób niematerialny)...
        Mimo wszytsko w niedzielę mamy zamiar go odwiedzić i wręczyć zaproszenie. A
        niech on robi z tym co chce. A może wreszcie zacznie się konkretna rozmowa?...
        Także widzisz Golindo, to chyba od typu człowieka zależy.
        Mam nadzieję, że będziesz miała łatwiej niż my. smile
        • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:17
          ja mogę go zaprosić, niech sobie przychodzi, nawet z pustymi rękami, bo to w
          końcu mój ojciec i mam z nim normalny kontakt
          problem w tym, że tyle krzywdy już zrobił mojej mamie, którą bardzo kocham, że
          nie wiem, czy powinnam mu kiedykolwiek wybaczyć...
          zresztą...mam nadzieję, że kiedyś zrozumie...
          ciężko mi cieszyć się tak do końca ze ślubu w takiej sytuacji...
          (chyba nawet teść wykazuje więcej zainteresowania mną i moimi sprawami niż mój
          stary!)
          • askiem Re: Tatuś 12.07.06, 10:26
            To na pociszenie napiszę, że już jednej tatuś zafundował sukienkę...
            i co?
            Nie zmieściła się w drzwiach kościoła smile
            img149.imageshack.us/my.php?image=bride220606390x8002rz.jpg
            www.gorzow.com/index.php?action=rozrywka&id=10978
            smile
            • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:28
              o ja pierd.....!!!!!!!!!!! buahahahhaha!!! skąd się takie laski biorą?!?
              a co ona na głowie miała!!! oplułam ekran! big_grinDD
            • arieska Re: Tatuś 12.07.06, 11:20
              askiem napisała:

              > To na pociszenie napiszę, że już jednej tatuś zafundował sukienkę...
              > i co?
              > Nie zmieściła się w drzwiach kościoła smile
              > img149.imageshack.us/my.php?image=bride220606390x8002rz.jpg

              O jasny gwint big_grinbig_grinbig_grin A wiekszej korony nie bylo? Bo moze tez i wzdluz by sie nie
              miescila i musialaby w kucki przez prog przeskakiwac wink))
      • milusia261 Re: Tatuś 12.07.06, 10:25
        Ja radziłabym Tobie nie słuchać nikogo a postąpić zgodnie z głosem serca i
        sumienia, bo możesz mieć póżniej wyrzuty a to ma być przecież wesoły i piękny
        okres w Twoim życiu!! Ja jestem podobnej sytuacji, z tym że nawet gdybym
        chciała ojca zaprosić na mój ślub to niewiedziałabym gdzie pojechać z
        zaproszeniem (chociaż podobno rodziców nie trzeba zapraszać w sensie wysyłania
        zaproszeń), bo wyprowadził się w styczniu tego roku i nie wiemy gdzie i z kim
        przebywa. Pojawia się tylko na rozprawach i nawet nie raczy zapytać co słychać
        u swoich dzieci. Wcześniej z resztą też nie zainteresował się moim ślubem i
        bezpodstawnie stwierdził, że mój związek i tak nie dotrwa do ślubu a nawet
        jeśli, to szybko to małżeństwo się rozpodnie. I co Ty na to powiesz?? To jest
        dopiero tatuś... no ale jego na pewno nie będzie na ślubie, bo wątpie żeby
        pamiętał o jego dacie ...
        • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:33
          no rzeczywiście, milusia, twoja sytuacja też jest średnia...
          pamiątam, jak koło listopada, jeszcze przed rozwodem, rozmawialiśmy (o ile to
          rozmową można nazwać) o ślubie i mama powiedziała ojcu, że ma dołożyć połowę do
          wszystkiego albo nie będzie go na weselu, na co on powiedział, że nie musi
          być...
          zaj..., nie?
          rozmawiałam z nim dwa miesiace temu i powiedziałam, żeby się określił w tej
          sprawie, bo chcę wiedzieć na czym stoje, na co on:
          -imprezy sobie jakieś urządzacie wytworne i ja mam za to płacić?!?

          więc ślub i wesele jego córki to jest "jakaś impreza", w dodatku nie powinnam
          mieć wytwornego ślubu i wesela, tylko najlepiej w remizie, w sukience z
          komunii, a gościom podalibyśmy schabowego i bimber jego produkcji...
          • ann_jazon Re: Tatuś 12.07.06, 10:40
            no to Golinda, Twój tatuś się zdecydowanie określił :]
            fakt, może jestem cięta na wszystkich tego typu tatusiów (teścia też mam
            takiego samego pijaka jak mój stary - i teść o ślubie nic nie wie tak i jak
            cała rodzinka mojego K. bo rozruby w kościele nam nie potrzebne)ale cóż - na
            poprawę takich tatusiów i ich zmądrzenie to ja nie liczę!
          • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 10:54
            jeżeli ja albo mama bysmy ojcu narzuciły czy rozkazały danie mi kasy to pewnie
            też by tak odpowiedział. Jeżeli mi moje dziecko tak by powiedziało to było by mi
            przykro i nie wiem czy wogóle bym cokolwiek odpowiadała...
            U mnie w domu nigdy nie było takich sytuacji i na szczęście!
            Jednak mam super rodziców i mimo iz nie mamy masakrycznie dużo kasy to jesteśmy
            szczęśliwi!
            • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 11:03
              i co, paola..., miało mnie to pocieszyć?
              • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:19
                Słuchaj nie tylko Ty masz ciężko! Za miesiąc ślub a mój prawie stracił pracę, ja
                też mam niepewną sytuację w pracy. Nie mamy łazienki w naszym domu, by móc
                zamieszkać i jeszcze mojego czeka operacja.
                jest ciężko ale jakoś dajemy rade z tym wszystkich! Wam radze byście też
                podeszli do wszytkiego z optymizmem i nadzieją!
                Porozmawiaj sama z ojcem i powiedz szczerze co byś chciała by zrobił dla ciebie
                w tym dniu i wogole... ale szczerze temat kasy lepiej omiń bo jest naprawde
                zbedny...
                Pozdrowienia!

                mój suwaczek
          • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:24
            golinda napisała:


            > wszystkiego albo nie będzie go na weselu, na co on powiedział, że nie musi
            > być...
            > zaj..., nie?
            >
            golinda,

            to nad czym ty sie jeszcze zastanaiwasz?
            Juz Ci dal odpowiedz.
            Malo masz klopotow z organizacja?
            On pewnie i tak by nie przyszedl.

            A zapraszac go tylko dlatego, ze - bede brutalna, z gory przepraszam osoby
            wrazliwe - swojego czasu zostal dawca spermy i zaplodnil Twoja mame to
            stanowczo, moim zdaniem za malo.

            Podejscie typu "to jednak ojciec" jest dla mnei co najmniej dziwne.
            Ojcem jest ten, kto wychowuje i sie troszczy, a nie ten, ktory splodzi....
            • szara82 Re: Tatuś 12.07.06, 11:28
              Ewik, wyjątkowo się z Tobą dziś zgadzam.
              • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:31
                no, przynajmniej w jednej kwestii wink
                To naprawde milo wink
      • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 11:09
        lady_of_avalon napisała:

        > P.S. My zaprosilismy na wesele ojca mojego narzeczonego, ktory go ostanio 5
        lat temu na oczy widzial. I cale zycie sie nim zupelnie nie interesował. Ale
        > zachowalismy sie wielkodusznie i czujemy sie w porzadku. Teraz to tylko jemu
        > moze byc glupio...


        Ja bym nie zaprosila...
        I nie czulabym sie z tego powodu glupio czy zle.
        No, ale ja nie jestem wielkoduszna wink
    • misia_2309 Re: Tatuś 12.07.06, 10:37
      My zapraszamy oboje rodziców narzeczonego, mimo, że są od wielu lat w separacji
      i nie utrzymują kontaktów. Zapraszamy ich po prostu jako gości, nie liczymy na
      jakąś pomoc finansową w organizacji. Jesteśmy dorośli, oni są dorośli i mamy
      nadzieję, ze tak też się zachowają. Poza tym ślub dziecka to taka ważna okazja
      również dla rodziców, do przemyślenia pewnych spraw i poprawienia wzajemnych
      relacji.
      • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:00
        Dokładnie! Kasa to nie wszystko! Ślub to nie wesele, prezenty czy cała
        oprawa!Najważniejsze są uczucia, miłość i dzielenie się chwilami szczęścia z
        rodziną! Jeżeli rodzice się rozstali to jedno drugiemu nie może narzucić że ma
        dać tyle kasy! Ja mam wesele na które zaproszonych zostało dużo ludzi mogacych
        mieć problemy z zakupem czegoś ale zaznaczyliśmy przy wręczaniu że nam nie
        zależy na tym i nie mają się przejmować!
        Czytając wasze posty coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że mam spoko
        rodziców, teściów i reszte rodziny! Nie jest idealnie ale w tej sytuacji staram
        się być optymistką i cieszyć się tym co mam!

        mój suwaczek
    • mynia_pynia Re: Tatuś 12.07.06, 10:41
      moja koleżanka ma ojca alkoholika, jej mama ma "nowego" męża.
      Wszyscy byli na weselu, nie było scen, była też rodzina zarówno od ojca jak i
      od matki i nikt z nikim się nie kłócił, nie wypominał, w końcu to ślub i wesele.

      Twoja mama bardzo brzydko postępuje robiąc z ciebie połowiczną sierotę.
      • golinda Re: Tatuś 12.07.06, 10:46
        mynia:
        to nie mama ze mnie tą sierotę robi, tylko ojciec...
        • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:02
          Mi się wydaje że mama nienawidzi ojca i za wszelką cenę chce bys Ty też tak
          uważała...
          Ja rozumiem że jest jej ciężko ale nie może cię pozbawiać możliwości dogadania
          się z nim!
          3mam kciuki!

          mój suwaczek
    • arieska Re: Tatuś 12.07.06, 11:13
      Niestety nie popisal sie jako ojciec i podejscie ma takie,ze osobiscie
      poparlabym matke w tym zakazie wstepu. To nie chodzi o to,ze ma sie "wkupic" na
      slub wylozeniem kasy, ale on najwyrazniej wiele rzeczy robi zlosliwie. Nie
      dosc,ze nie pomaga to jeszcze krew Twojej mamie psuje. Zaprosilabym wyraznie
      tylko na slub albo wcale.
      • anabia wybacz 12.07.06, 11:23
        Wybacz Golinda, ale te weselle to chyba nie jest tak do końca za swoje
        pieniądze.
        za te pieniądze co dali rodzice to mozna zrobić piękne wesele.
        Tyle razy każy pisał tu i się bulwersował że pieniądze nie są najważniejsze, że
        sie gości dla pieniędzy nie zaprasza. więc jeśli nie okase chodzi to nie wiem w
        czym problem, nie zaprosisz taty tylko dlatego że nie dał pieniędzy?
        • golinda Re: wybacz 12.07.06, 11:36
          anabia:
          za wesele sami płacimy, pieniądze od rodziców są prezentem...
          • anabia Re: wybacz 12.07.06, 11:38
            Ale dzieki temu prezencikowi wszysto lub połowa się zwróci, więc dla mnie to
            nie jest za swoje pieniądze.
            ale może każdy inaczej to rozumie, pozdrawiam
            • szara82 Re: wybacz 12.07.06, 11:40
              anabia napisała:

              > Ale dzieki temu prezencikowi wszysto lub połowa się zwróci, więc dla mnie to
              > nie jest za swoje pieniądze.
              > ale może każdy inaczej to rozumie, pozdrawiam

              Ja rozumiem inaczej. Oni obeszliby się bez tego prezentu. A że goście bywają hojni, to oznacza, że prawie każde wesele jest w pewnym stopniu nie za swoje.
              • anabia Re: wybacz 12.07.06, 11:43
                Szara no właśnie każdy inaczej...moim zdaniem jeśli rodzice daja tyle kasy to
                już to nie jest wesele opłacone tylko przez Młodych.
                Wiesz np. póżniej sie gada na inne dziewczyny że im rodzice pomagają bo
                poskładali sie po 4tys i taka kobietke juz sie krytykuje, a tu niby w tym
                przypadku jest inaczej?? moim zdaniem nie!
                • szara82 Re: wybacz 12.07.06, 11:49
                  Ups, nie wiedziałam, że już za 4 tys można zebrać bęckisad Osobiście uważam, że jest duża różnica między "pomocą", bez której nie dałoby się zorganizować wesela, a nawet najhojniejszymi prezentami.
                  Ok, ale ciekawe co Golinda zrobi.
            • golinda Re: wybacz 12.07.06, 11:44
              ale gdyby nam nie dali takich prezentów, też byśmy to wesele takie właśnie
              zrobili
              a 20.000 się przyda na inny cel..., które też zostałby zrealizowny z tym
              prezentem czy bez niego
              czy jak goście przynoszą ci pieniądze i wesele ci się zwraca, to mówisz, że
              goście ci finansują wesele?!? bez przesady...
              • anabia Re: wybacz 12.07.06, 11:55
                Nie,o gościach nie "mówie". Mowa jest o rodzicach. Moim zdaniem opłaciłaś
                wesele sama, ale rodzice się przyczynili do tego że masz w całości zwrócone
                albo w połowie. Dlatego zraziło nmnie to że napisałaś że sami.
                Ale nie w tym Twój problem, problem co z tata...musisz się zastanowic czy
                później całe życie nie będziesz żałowała że go nie było. A życie jest
                przewrotne, za rok,dwa mooże sie okazać że tata się zmienił na lepsze.
                • golinda Re: wybacz 12.07.06, 12:00
                  chciałabym, żeby był, mimo całego tego jego dziwnego charakteru, bo ja go
                  pamiętam z czasów, kiedy był naprawdę dobrym ojcem...
                  spróbuję to jakoś mamie wytłumaczyć, posadzę go najwyżej tak, żeby się nie
                  widzieli i nie słyszeli...
                  nie chcę potem żałowac całe życie...
                  masz rację...życie jest przewrotne...różnie może być...
                  ech, zazdroszczę tym, którzy mają normalne rodziny, lubię jeździć do moich
                  teściów, bo tam jest zawsze taka miła atmosfera, mimo że też różnie między nimi
                  bywało...
                  • anabia Re: wybacz 12.07.06, 12:21
                    Nie musisz nikomu zazdrościć, bo nie wiadomo jak u kogo jest za zamkniętymi
                    drzwiami. Każdy z nas ma jakieś problemy, których inni nie mają, ale za to mają
                    inne.
                    Postępuj zgodnie z własnym sumieniem smile
                • arieska Re: wybacz 12.07.06, 12:48
                  anabia napisała:

                  > Nie,o gościach nie "mówie". Mowa jest o rodzicach. Moim zdaniem opłaciłaś
                  > wesele sama, ale rodzice się przyczynili do tego że masz w całości zwrócone
                  > albo w połowie. Dlatego zraziło nmnie to że napisałaś że sami.
                  >
                  Nie rozumiem Twojego sposobu myslenia. Gdyby rodzice nie dali tych pieniedzy to
                  Golinda z narzeczonym tak czy owak zorganizowaliby wesele takie, jakie beda
                  miec. Wiec jak najbardziej za wlasne pieniadze, jak najbardziej sami. Prezentow
                  sie w to nie wlicza. Co innego, gdyby bez pomocy rodzicow nie mogli wyprawic
                  wesela, ale to nie ten przypadek.
                  • anabia Re: wybacz 12.07.06, 12:51
                    nie musisz rozumieć smile tak samo jak ja nie musze Tojego.
                    każdyy ma inne zdanie smile
                    zdaje sobie sprawe ze autorka postu miała juz zebrane wczsniej pieniądze na
                    ślub, ale tu chodzi o to że to i tak mimo wszystko nie jest tak do końca że
                    rodzice nie pomogli
                  • anabia Re: wybacz 12.07.06, 12:51
                    nie musisz rozumieć smile tak samo jak ja nie musze Tojego.
                    każdyy ma inne zdanie smile
                    zdaje sobie sprawe ze autorka postu miała juz zebrane wczsniej pieniądze na
                    ślub, ale tu chodzi o to że to i tak mimo wszystko nie jest tak do końca że
                    rodzice nie pomogli
                    • golinda Re: wybacz 12.07.06, 12:54
                      anabia:
                      musisz wejść na inny poziom rozumowania...
                      wyobraź sobie, że tych pieniędzy od rodziców w ogóle nie ma i że nie wiemy czy
                      będą...tak naprawdę dowiedzieliśmy sie o kwocie całkiem niedawno...
                      i co wtedy? też robimyu wesele, bo sami za nie płacimy
                      prezent? miły gest, ale i bez niego wesele by się odbyło
                      • anabia Re: wybacz 12.07.06, 13:04
                        golinda, już nie ważne. mimo że nie uwierze że dowiedzieliście sie niedawno o
                        tej kwocie, zapewne już coś słyszeliście dużo wcześniej.
                        zreszta Wasza sprawa.
                        Pamiętaj o tym co napisałam byś posłuchała swojego sumienia smileodnośnie taty
              • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 12:19
                golinda napisała:

                > czy jak goście przynoszą ci pieniądze i wesele ci się zwraca, to mówisz, że
                > goście ci finansują wesele?!? bez przesady...

                Oczywiscie, ze tak!
          • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 12:18
            golinda napisała:

            > anabia:
            > za wesele sami płacimy, pieniądze od rodziców są prezentem...


            wink))))))))))))))))))))

            Najlepsze "usprawiedliwienie" brania od rodzicow kasy, jakie slyszalam /
            czytalam wink

            To sie hipokryzja nazywa...
            Ale bardzo zgrabne, trzeba przyznac..
            • golinda Re: wybacz 12.07.06, 12:28
              słuchaj ewik...rodzice sami z własnej woli dają nam tę kasę
              nie potrzebyujemy ich wsparcia finansowego w zwiazku z weselem
              ale przecież oczywiste jest, ze rodzice daja dzieciom prezent ślubny, tak jak
              pozostali goście...smile
              jasne, że przydadzą nam się te pieniądze, ale i bez nich zrobilibyśmy to
              wesele...
              • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 15:45
                golinda napisała:


                > ale przecież oczywiste jest, ze rodzice daja dzieciom prezent ślubny, tak jak
                > pozostali goście...smile

                No i o to wlasnie chodzi...
                Jak to "oczywiste jest"?
                Czyli - oczekujesz preznetow?
                Uwazasz, ze kazdy powinien jakis przyniesc, a rodzice juz w szczegolnosci?

                a niby dlaczego?
                To wcale nie jest oczywiste...
                Przynajmniej dla mnie.
                A osoba ktora tak mowi i czuje, zaprasza gosci z materialnych pobudek, nie ze
                swojej potrzeby. Bardzo to smutne. I godne pozalowania.

                Ja nie oczekuje prezentow od nikogo, a juz w szczegolnosci od rodzicow.
                Oni mi dali wyksztalcenie i wychowywali przez kupe lat....
                To ja mam dlug wobec nich, a nie odwrotnie...


                > jasne, że przydadzą nam się te pieniądze, ale i bez nich zrobilibyśmy to
                > wesele...

                pytanie tylko, jakie...
                bo pewnie inaczej by wygladalo.

            • arieska Re: wybacz 12.07.06, 12:53
              ewik_75 napisała:
              >
              > Najlepsze "usprawiedliwienie" brania od rodzicow kasy, jakie slyszalam /
              > czytalam wink
              > To sie hipokryzja nazywa...
              > Ale bardzo zgrabne, trzeba przyznac..

              To nie ma nic wspolnego z hipokryzja. Kurcze, ludzie, czytajcie uwaznie co ktos
              pisze. Mlodzi nie prosili o te pieniadze, sami zorganizowaliby wesele. To po
              prostu bardzo hojny przedslubny prezent, mlodzi niczego od rodzicow nie wyciagali.
              • anabia Re: wybacz 12.07.06, 13:01
                A uważasz że ja wyciągam? tylko dlatego że pomogą rodzice na weselu (finansowo)?
                • arieska Re: wybacz 12.07.06, 13:19
                  anabia napisała:

                  > A uważasz że ja wyciągam? tylko dlatego że pomogą rodzice na weselu (finansowo)
                  > ?

                  Piszemy tu o przypadku autorki watku. Ale to m.in. Ty nazywasz prezenty
                  wspolfinansowaniem wesela,co jest bzdura. Jak widac u Ciebie jest to otwarte
                  finansowanie ze strony rodzicow i jest to zupelnie inny przypadek, jesli nie
                  chcecie lub nie mozecie sami sfinansowac wesela. Przyklad Golindy jest inny, w
                  ogole nie ma sensu porownywanie tego.
              • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 15:39
                arieska napisała:


                > To nie ma nic wspolnego z hipokryzja. Kurcze, ludzie, czytajcie uwaznie co
                ktos
                > pisze. Mlodzi nie prosili o te pieniadze, sami zorganizowaliby wesele.

                dobrze napisałaś "zorganizowaliBY" - w trybie przypuszczajacym.
                Zorganizowaliby albo i nie…
                Tego nie wiesz - i ja tez nie.
                Ale w postach golindy przebija ogromna postawa roszczeniowa, wiec przypuszczam,
                ze gdyby nie ten "prezent" to ich slub i wesele wygladalyby inaczej.

                To po
                > prostu bardzo hojny przedslubny prezent, mlodzi niczego od rodzicow nie
                wyciaga
                > li.


                Ale oczekiwali.
                A to juz bardzo wiele. Z postow Golindy widac, ze uznaje ona tego typu pomoc za
                naturalna i utozsamia ja ze "wsparciem" wynikajacym z przynaleznosci do jednej
                rodziny.

                No i w kazdym przypadku w takim razie mozna by powiedziec "my sami
                zorganizowalismy wesele, a ze za pieniadze rodzicow? No coz, chcieli to zrobili
                nam prezent, przeziez im nie zabronimy"

                Hipokryzja i tyle.



                • anabia Re: wybacz 12.07.06, 15:43
                  20tys to ogromne pieniądzwe, poprostu cały ślub i wesele smile
                  wiem co miała na myśli autorka, ale ja zobaczyłam to z innej strony.
                  To wszystko smile
                  • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 15:58
                    no wlasnie...
                    Zwlaszcza, ze tych pieniedzy autorka nie dostala ot tak, ani na imieniny, ani
                    na urodziny, tylko z okazji slubu, jako prezent slubny (sama golinda tak
                    napisala) a to, czy wyda je na alkohol na wesele, czy potem na urzadzenie
                    lazienki, to jej prywtana sprawa. Ale tak czy siak, powiedzenie "sami za
                    wszystko placimy" jest smieszne.
                    • golinda Re: wybacz 12.07.06, 16:10
                      ewik:
                      a dla mnie hipokryzja jest pisanie, ze nie oczekuje sie prezentow, buahahaha!!!
                      dobre!
                      nie oczekiwać prezentów to można na prywatce czy imieninach...
                      poszłabyś na czyjeś wesele bez prezentu?!? ja nigdy!!!
                      nie wiem..., może ty nie jesteś wystarczająco samodzielna, żeby sama zapłacić
                      za wesele...
                      wyobraź sobie jednak, że są osoby, które to potrafią i my się do nich
                      zaliczamy...
                      nie jest to dla nas bardzo mała kwota, ale liczyliśmy się od jakiegoś czasu z
                      tym, że tyle trzeba będzie zapłacić (swoją drogą zapłaciliśmy za to już dwa
                      miesiące temu...)
                      dla mojego narzeczonego był to wręcz punkt honoru...gdyby nie byo go stać na
                      wesele, nigdy nie zwróciłby się z tym do rodziców, bo to jest nasze wesele,
                      nasz ślub i nasi goście i my ich zapraszamy, a więc my za to płacimy...
                      prezent ślubny w postaci pieniędzy poczeka sobie na koncie na swój czas...
                      • ewik_75 Re: wybacz 12.07.06, 16:19
                        Golinda, zabijasz mnie swoja potegujaca sie hipokryzja i jeszcze do tego
                        uporem...

                        golinda napisała:

                        > ewik:
                        > a dla mnie hipokryzja jest pisanie, ze nie oczekuje sie prezentow,
                        buahahaha!!!


                        A wyobraz sobie, ze jest to mozliwe...
                        Rozumiem, ze w Twoim przypadku moze to byc trudne, ale jednak sprobuj...


                        > dobre!
                        > nie oczekiwać prezentów to można na prywatce czy imieninach...
                        > poszłabyś na czyjeś wesele bez prezentu?!? ja nigdy!!!

                        To - co ja bym zrobila, to inna kwestia.
                        A to - co zrobia moi goscie - inna.
                        A jeszcze inna kwestia jest, czego oczekuje.

                        > nie wiem..., może ty nie jesteś wystarczająco samodzielna, żeby sama zapłacić
                        > za wesele...
                        > wyobraź sobie jednak, że są osoby, które to potrafią i my się do nich
                        > zaliczamy...


                        wink))))))))))
                        Hicior roku.
                        "Dostalam od tesciow i mamy 20 tysiecy, ale przeciez zupelnie sami placimy za
                        wszystko, jestesmy samodzielni i dorosli! To nic, ze mama zaplacila za moaj
                        sukienke, jestem dorosla i sami za wszystko placimy"

                        czy Ty tu naprawde nie widzisz falszu?

                        Dla Twojej informacji: robimy slub i wesele wg wlasnego scenariusza, calkowicie
                        sami i nie oczekujemy prezentow.

                        > nie jest to dla nas bardzo mała kwota, ale liczyliśmy się od jakiegoś czasu z
                        > tym, że tyle trzeba będzie zapłacić (swoją drogą zapłaciliśmy za to już dwa
                        > miesiące temu...)

                        Super, gratulacje.

                        > dla mojego narzeczonego był to wręcz punkt honoru...gdyby nie byo go stać na
                        > wesele, nigdy nie zwróciłby się z tym do rodziców, bo to jest nasze wesele,
                        > nasz ślub i nasi goście i my ich zapraszamy, a więc my za to płacimy...

                        wink Tiaaaaaaaaaa...
                        "rodzice nam dali prezent slubny - 20 tys., ale sami placimy. A - i mama kupila
                        mi sukienke, ale sami placimy, a tata jest zly, bo nie chcial nam pomoc, ale na
                        swoje zabawy to ma - niefrasobliwy dran!"

                        > prezent ślubny w postaci pieniędzy poczeka sobie na koncie na swój czas...
                        To nie ma znaczenia, naprawde. Znaczenie ma fakt, ze istnieje taka kwota i jest
                        pomocna. I nie ma w tym nic zlego, nie zrozum mnie zle. Natomiast hipokryzja
                        jest twierdzenie, ze to nie ma zadnego wplywu na postac i otateczny ksztalt
                        waszego Wielkiego Dnia.
      • paola_23 Re: Tatuś 12.07.06, 11:26
        To że rodzice się kłócą nie powinno mieć wpływu na kontakty dzieci z ojcem.
        Jednak zależy czy ojciec was zostawił czy tylko matkę.
        Ja bym tak łatwo nie rezygnowała. jednak jeżeli po rozmowie z nim by wyszło że
        ma olew to bym się poddała!

        mój suwaczek
    • boulinka82 Re: Tatuś 12.07.06, 11:29
      Ja bym go zaprosiła na wesele. Ja juz taka jestem. Niech zobaczy ze i bez jego
      zainteresowania i pieniędzy wszystko sie udało, ze zorganizowaliscie "wytworną
      imprezę".
      Ale decyzja nalezy do ciebie, trzymam kciuki.
    • agnrek Re: Tatuś 12.07.06, 12:51
      Golindo,
      bardzo to przykre, że rodzice na czas wesela córki nie mogą zakopać toporów
      wojennych i nie robić Ci przykrości.
      Ojciec zachował się be, ale nie można mu zabronić wstępu na wesele córki,
      choćby nie wiem co.
    • anabia Re: Tatuś 12.07.06, 16:17
      "oni powiedzieli, że jako prezent ślubny dadzą nam 10.000zł, a oczywiście
      potem będą nam pomagać, jeśli tej pomocy będziemy potrzebować (są bardzo
      majętnymi ludźmi)" słowa golindy, zapewne bardzo samodzielni jesteście. Nam
      pomogli do ślubu i to symbolicznie. A na reszte to nie mamy co liczyć i przed
      i po. Więc nie wiem kto jest bardziej samodzielny.
      • ewik_75 Re: Tatuś 12.07.06, 16:19
        anabia, otoz to.
        Ale przeciez mimo to mozna sie zarzekac, jakim to jest sie samodzielnym...
        • vinea Re: Tatuś 12.07.06, 19:55

          Ewik, zgadzam się z każdym napisanym tu przez Ciebie zdaniem! Wyjmujesz mi
          słowa spod palców wink
          • ewik_75 Re: Tatuś 13.07.06, 08:56
            vinea napisała:

            >
            > Ewik, zgadzam się z każdym napisanym tu przez Ciebie zdaniem! Wyjmujesz mi
            > słowa spod palców wink

            Vinea - naprawde mi milo, bo zdaje mi sie, ze jestesmy w mniejszosci wink
      • anabia Re: Tatuś 12.07.06, 16:32
        Nic nie mam do golindy, tylko nie zgodziłam się z tą samodzielnościa smile i
        mówieniem że inni są mniej samodzielni...
      • angelsy Re: Tatuś 13.07.06, 20:57
        moze porozmawiaj z ojcem o tej sytuacji, nie tyle o pieniadzach ktore powinien
        zwrocic bo de facto nie musi i nie ma takiego obowiazku tylko o tym czy czuje
        sie na silach uczestniczyc w weselu z tak atmosfera i co mozna zrobic zeby ja
        poprawic?
    • trusia29 Re: Tatuś 12.07.06, 21:39
      jeśli od mamy i od teściów dostajecie takie wkoty to znaczy, że to faktycznie
      oni płacą za wesele
      jesli mama płaci, to wydaje jej się że może wymagać i stad ten problem
      a ogólnie sytuacja nie do pozazdroszczenia
      • lacitadelle Re: Tatuś 13.07.06, 13:41
        nam też Rodzice zaproponowali, że sfinansują wesele, ale powiedzieliśmy "nie".
        Uważam, że skoro jesteśmy już dorośli i mamy swoje pieniądze, to Ich pieniądze
        nie są nam już po prostu potrzebne. Oczywiście, gdybyśmy byli w potrzebie, to
        przyjęlibyśmy pomoc, tak samo, jak Oni - naszą. Ale w tej chwili
        wypreswadowaliśmy Im "prezenty", choć nie było łatwo.

        Myślę, że nazywanie tego "prezentem" niczego nie zmienia. Pieniądze, które
        wydajecie z konta nie są przecież oznaczone, tak że możecie powiedzieć, że teraz
        wydajecie swoje, a te Rodziców czekają. Po co brać od kogoś pieniądze, skoro są
        niepotrzebne? A przyjmowanie takich kwot ZAWSZE stwarza ryzyko, że ktoś będzie
        od Ciebie oczekiwał czegoś w zamian lub wypominał, nawet podświadomie.

        A jeszcze to co pisałaś, że co ludzie powiedzą - a skąd ludzie będą wiedzieć,
        ile dostaliście pieniędzy od których Rodziców?!?!

        Wybacz, ale moim zdaniem to jest hipokryzja - może zamiast iść w zaparte
        spróbujesz się nam tym zastanowić.

        Pozdrawiam serdecznie!
Pełna wersja